Dodaj do ulubionych

chodzenie w butach po mieszkaniu

    • owca Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 21:01

      jaki popularny wątek!!!
      a czytając posty mam wrażenie że świat podzielił się na prawo na czarny a na
      lewo na biały ;-) znacie kochani inne kolory?
      czy wszystko musicie wartościować?
      jak kto każe zdejmować w swoim domu buciki to ćwok i wsiur a z drugiej strony
      jak kto włazi do mieszkania w buciorach to kawał chama... dajcie spokój... i
      wolny wybór
      każdy we własnym domu sam powinien ustalać zasady i nikomu nic do tego
      a obrzucanie się inwektywami jest po prostu żałosne...

      pozdrawiam
      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
      • vortex Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 19.12.03, 15:00
        z tego powodu że tu dowiedziałem sie iż zdejmowanie butów jest niegrzeczne :P
        zapytałem kilka osób w mojej grupie w szkole, około 10. Każda osoba odpowiadała
        że buty sie zdejmuje jak sie do kogoś przychodzi, i wszystkie były równie
        zdziwione co ja :P

        Co do tego wątku, wielu ludzi tu przesadza w obie strony. Ci którzy są za nie
        zdejmowaniem butów mówią o tym żeby zawsze je mieć na nogach, ci "przeciwni" że
        zawsze trzeba zdejmować. Niewielu jest bliżej środka. Owca miała racje, czarne
        i białe.
        Moim zdaniem prawda leży właśnie gdzieś pośrodku, są różne sytuacje, np:

        zdjąć można gdy:
        bardzo brudne buty
        długa wizyta
        wizyta u dobrego znajomego
        impreza długa dobrych znajomych
        zwiedzanie łatwego do pobrudzenia domu

        nie zdejmować gdy:
        oficjalna wizyta
        krótka wizyta
        oficjalne przyjęcie, impreza na której ubiór łączy sie z butami
        problemy z zapachem, potnością

        róznie bywa, z butami może być jak z kurtką, siedzicie u kogoś w kurtce 3
        godziny? albo w czapce? albo zdejmujecie kurtke jak wchodzicie tylko po jakiś
        drobiazg i znikacie?
        Mi na przykład zrobiłoby sie przykro gdyby po raz pierwszy wpadła do mnie
        koleżanka na kilka godzin i po zasugerowaniu żeby zdjęła buty (na długi pobyt
        to nogi w butach chyba niepotrzebnie sie męczą) a ona zareagowałaby agresywnie
        i powiedziała że więcej do mnie nie przyjdzie, jak to powiedziało kilka osób.

        pozdrawiam
        vortex
        • diab.lica Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 19.12.03, 15:14
          > z tego powodu że tu dowiedziałem sie iż zdejmowanie butów jest
          niegrzeczne :P

          tutaj nikt nic takiego nie napisal. niegrzeczne jest wymagania od gosci, zeby
          zdejmowali buty.
    • Gość: chris Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.icpnet.pl 17.12.03, 22:03
      Ja mam w domu parkiety, dywanow brak, czesto sprzatam bo lubie chodzic boso -
      wlasciwie zawsze chodze boso. Goscie zdejmuja buty lub nie. Co prawda za kazdym
      razem gdy widze ze ktos sie schyla, zeby zdjac buty, mowie zeby nie zdejmowal,
      etc. ale jesli sie juz nie uprze to nie protestuje, sumie tak bardzo nie dziwi
      mnie ze nie ma ochoty siedziec przez trzy godziny w zimowych butach w cieplym
      pokoju.

      Natomiast co do butow z podeszwami typu traktor to faktycznie jest problem.
      Wycieranie na wycieraczce czasami niewiele daje - ja swoje musialabym zdjac
      wyszorowac szczoteczka, to wtedy owszem, nie byloby zadnych sladow. Zwykle gdy
      ide do kogos staram sie pamietac, ze mam zalozyc buty o gladkich podeszwach,
      zeby daly sie wytrzec i nie zostawiac za soba sladow.

      Pamietam kiedys glupia sytuacje, kiedy ktos przyszedl do mnie wlasnie w butach
      typu traktory, wytarl dokladnie buty przed drzwiami, ale kiedy juz usiadl w
      dodatniej temperaturze, to i tak resztki sniegu (i blota) zaczely sie
      rozpuszczac i w koncu siedzial zestresowany w takim malym blotku.
      Moj parkiet to przezyl, dla mnie sprzatanie nie jest problemem, ale gosc sie
      czul glupio.

      A co do elektrykow i administracji - to nie sa moi gosci!!!
      • moniorek1 Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 23:31
        Mieszkam na zachodzie i buty trzeba sciagac tylko u polakow nigdzie indziej. W
        zasadzie nie byloby to dla mnie problemem ,ale jest jedno ale. Czasem
        jestesmy zapraszani do domu jednego profesora na rozne imprezy. Przychodze
        elegancko ubrana buty czyste z gladka podeszwa (i tak musze je sciagnac).
        Na nodze zazwyczaj mam cieniutka skarpetke ,a w domu profesora podlogi sa
        drewniane. Imprezy to przewaznie swieto dziekczynienia albo boze narodzenie
        czyli zima. Ja tam zwyczajnie marzne cud ze jeszcze nie dostalam zapalenia
        pecherza. Takie cos mi sie nie podoba, tym bardziej ze podloge mozna bez
        problemu zmyc lub zamiesc.
    • anieatak Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 23:24
      nienawidze jak ktos chce sciagac buty u mnie..
      mowie wtedy ze bardziej zbrudzi swoje skarpetki moimi podlogami niz swoimi
      butami moje podlogi..
      czasem jednak bedac u kogos sciagam..jak np dzisiaj..mialem od sniegu wiec
      zostawilbym kaluze pod soba..
      a poza tym goszczacy nie protestowal..kiedy powiedzialem..`to moze sciagne
      buty`..
      widocznie zle odebralby..czasem sciaga sie rowniez z wygody..i dla luzu..mozna
      podkurczyc nogi na fotelu..wyciagnac na puffku ..czycos..

      ps a jak juz jestem gdzies w glanach..i mam sciagnac ..bo takie zasady ustalili
      rodzice..to mnie ch.. trafia..tym bardziej jezeli wpadam do kogos na pietnascie
      minut..
    • anahella Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 18.12.03, 02:41
      Moi goscie w moim domu maja sie czuc dobrze: ci, kotrzy maja ochote to zdejmuja
      buty, a kto nie chce nie robi tego.
    • Gość: mokato Re: a znasz powiedzenie "Gość w dom- Bóg w dom"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.03, 12:13
      To stare ale prawdziwe. Zmuszanie kogoś do chodzenia w "gościnnych"kapciach
      albo w skarpetach jest nieestetyczne i niekulturalne. A teksty o sprzątaniu...
      Szkoda komentować.
      Pozdrawiam i namawiam do zapoznania sie z podstawami dobrego wychowania.
      • Gość: mamuśka Re: a znasz powiedzenie "Gość w dom- Bóg w dom"? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.03, 12:26
        Dobre sobie...
        Codzienne życie to co innego.
        U mnie w chaci raczkuje mały brzdąc, starszy też się jeszcze kula po podłodze.
        Jak jestem wychowana ?
        Towarzystwo twierdzi że jak najbardziej - gut !
        I mam wpuszczać innych towarzyszy w butach po pokoju ? Nie rozumiem.
        W moim wypadku - rzecz jasna - to nie możliwe.
        A poza tym mam wiele innych ciekawych zajęć niz stałe chodzenie z odkurzaczem
        pod pachą ( o kurczak ! nawet się tam nie zmieści).
        Pa !
        Nie zawracajcie sobie bzdurami głów !
        Pomyślcie o Iraku i polskich wojakach !Co oni tam przechodzą pod względem
        fizycznym i psychicznym.A zresztą ?Może ich zapytajcie czy ściągają buty?
        Hej!
        • Gość: kola Re: a znasz powiedzenie "Gość w dom- Bóg w dom"? IP: 193.0.117.* 18.12.03, 12:32
          W butach i tylko w butach! W jakich kapciach? Przecież to obrzydliwe, grzybicy
          nie widać ;) Poza tym po to jest dom, żeby w nim mieszkać i go sprzątać, co to
          ma wspólnego z szacunkiem? To my pokazujemy gościom szacunek nie każąc im
          wkładać kapciuchów noszonych przez innych. Zgadzam się, że to wiejski obyczaj.
        • Gość: Bilala Re: a znasz powiedzenie "Gość w dom- Bóg w dom"? IP: *.uz.zgora.pl 19.12.03, 11:04
          Jeszcze raz się wtrącę. Proszę, niech wszyscy, którzy każą gościom ściągać
          buty, zastanowią się i odpowiedzą sobie uczciwie: czy jak przychodzi do nich
          ksiądz po kolędzie, to też zmuszają go do włożenia kapci? Nie? (Założę się, że
          nie!) Jeśli nie, to dlaczego? Zapewne dlatego, że jest kimś jakoś "ważniejszym"
          i - nie wypada kazać mu chodzić w cudzych kapciach albo w skarpetkach.
          Ale przecież gości nie wypada dzielić na lepszych i gorszych!
          Jest oczywiste, że w sytuacjach całkowicie familijnych gość MOŻE zdjąć buty,
          ale nawet w takich sytuacjach nie powinno mu się tego nakazywać. Nie musi być
          koniecznie impreza we frakach i wieczorowych sukniach - wystarczy zwyczajne
          ubranie wyjściowe (kapcie pasują raczej do szlafroka... Jest też oczywiste, że
          w wypadku okropnego ubrudzenia butów, kiedy już żadne ich oczyszczenie przed
          progiem się nie udaje, trzeba jakoś z tego wybrnąć; gość prosi o jakąś
          ściereczkę i je sobie oczyszcza, albo gospodarze dają mu pod nogi jakieś sukna
          czy coś w tym rodzaju, albo nawet i zdejmuje buty (jeśli chce). Nie wyobrażam
          sobie, żebym miała coś powiedzieć gościowi, nawet gdyby wszedł w ubłoconych
          butach ((najwyżej przestanę go zapraszać). Ja w każdym razie, gdyby mnie gdzieś
          bardzo zmuszano do zdejmowania butów, to mocno bym się zastanowiła, czy tam
          jeszcze kiedyś iść (strasznie mnie krępuje, gdy mam przy ludziach zdjąć buty,
          bo zawsze się obawiam, czy od obcierających pięty kozaków nie zrobiła się np.
          dziura w rajstopach, albo czy rajstopy nie są całe w takich kłaczkach od
          wyściółki butów, a poza tym jest mi zimno w nogi, a cudzych kapci nie nałożę).
      • Gość: gh Re: bez butów, bo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.12.03, 12:31
        A ja chodzę w glanach.
        Czasem chodnik nierówny, czasem przez trawnik się przejdzie, czasem wdepnie się
        w to i owo. Wycieraczka sprawy nie załatwia. Gdy posiedzę u kogoś pół godzinki,
        to co było zagłębieniach przysycha i wyskakuje przy każdym ruchu (widzę to na
        wykładzinie w pracy - niefajny widok)
        Co wtedy? Buty ponad wszystko?
    • Gość: renia Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.ath.spark.net.gr 19.12.03, 11:14
      Zdejmowanie butow w przedpokoju i lazenie boso albo w jakichs ggoscinnych
      kapciach (w ktorych 500 osob przed nami zanurxalo stopy swe nie wiedomo z
      jakimi grzybicami lub innymi potami) to normalne wiesniactwo jest, jakies
      strasznie starozytne obyczaje, ktore sie zachowaly jak te muchy w bursztynach.
      Wymaganie zas od gosci zdejmowania butow i paradowania boso (zimno, nie kazdy
      tez lubi wyswiac stopy na widok publiczny) to chamstwo jest, kompletny brak
      kultury. Czlowiek przyszedl do Ciebie odziany w buty i jak nie masz ochoty po
      nim sprzatac to po prsotu go nie wpusczaj do domu, nie zapraszaj, umawiaj si w
      iawiarniach, na miescie, a sama sobie chodz po swoim domu w swoich kapciach.
      Gosc w dom - Bog w dom, mowi sie trudno i sie przetre te podlogi, trudno takie
      sa koszty goscinnosci, podobnie jak naczynia trzeba umyc po herbacie i
      ciastku, ktorymi sie czestuje gosci, tak samo trzeba umyc podloge. Inna sprawa
      jest byc u siebie w domu i czlapac sbie w swoich starych ukochanych bamboszach
      z pomponem, a inna zdejmowac buty starannie dobieane do stroju gdy idzie sie z
      wizyta i spedzac impreze w jakichs wyjsciowych ciuchach plus panstwowe
      przepocone za wielkie ciapy na drogich ponczochach, no sama sie zastanow. But
      jest czescia stroju i kiedy do Ciebie goscie przychodza to chyba tez ubierasz
      buty mimo ze jestes u siebie w domu, a nie przyjmujesz gosci w ciapach. A
      jesli tak robisz, no to coz... wygladasz jak wygladasz.
    • Gość: roma Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 12:53
      słuchajccie: na Zachodzie ludzie mają duże chaty i nie przeszkadza im gdy w
      jednym salonie dywan jest przybrudzony i cały w piachu. poza tym stać ich na
      częśte czyszczenia czy też wymianę dywanów na nowe. Ja mam 2 pokoje i lubię gdy
      w domku jest czysto i pachnąco. Wszystkim którzy wchodzą nakazuję ściągać buty.
      A komu śmierdzą nóżki, no cóż ............Nałożyć kapcie
      • Gość: uncja Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 19.12.03, 16:10
        Sorry - ja bym w odpowiedzi na takie dictum powiedziała że przyjdę kiedy
        indziej (w domyśle wcale). O jakiej wymianie mówisz? O jakich znowu
        horrendalnych kosztach? w mieszkaniach miałam kolejno: jasny dywan, wykładzinę
        na całą podłogę w salonie, parkiet, terakotę. Mieszkałam w tych miejscach parę
        lat i jakoś nie było konieczności wymiany dywanów, wykładziny, ani wydawania na
        pranie dywanów. Ludzie na poziomie wycierają buty. NIGDZIE i nigdy nie
        poprosiłabym o zdjęcie butów, bo to najoględniej mówiąc nieelegancie (to
        najłagodniejsze określenie, które mi się ciśnie na usta). Albo się robi
        dom/mieszkanie z przeznaczeniem dla ludzi, albo na pokaz dla sąsiadów. Zresztą -
        nie ma co tłumaczyć powodów, podręczniki tzw. dobrego wychowania dokładnie
        prezycują jak i dlaczego. Sugerowałabym sprawdzenie.

        Dodam - że na szczęście nie zdarzyło mi się takie zachowanie u nikogo - bo
        więcej bym po prostu tam nie poszła. Na imprezach i u nas i przyjaciół depcze
        się po parkietach i dywanach i żadna pani domu zniżyła by się do nie latania z
        kapciami. Może dlatego, że znajomych mam na poziomie. Buty ściągam wyłącznie u
        własnych rodziców, a i to tylko wtedy, kiedy przychodzę na dłużej.

        Wytarte dokładnie buty nie zostawiają śladów - widać to na moim własnym dywanie
        (pamiętającym przez te parę lat buty dziesiątek gości), więc nie przekonujcie
        mnie proszę, że utrzymanie podłogi w czystości wymaga jakichś nadludzkich
        wysiłków.
    • Gość: ... W BUTACH??? IP: *.dip.t-dialin.net 19.12.03, 14:02
      no jak to ogolnie w domu jest przyjete. Ja mam jasny dywan i nie bylbym
      zadowolony widzac kogos biegajacego w butach po moim mieszkaniu.


      ...
    • bird-dogging Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 19.12.03, 15:03
      zaprzyjaznieni, wpadajacy zeby pogadac, rowalic sie na fotelu albo na kanapie
      zazwyczaj sciagaja buty
      bardziej oficjalni + imprezowicze - surowo zabraniam. w domu rodzinnym zawsze
      byl porzadny dywan i przyzwolenie dla gosci, zeby po nim deptali, w moim jest
      piekna podloga i ona tez jest dla ludzi. goscie sami wiedza po co lezy
      wycieraczka przed drzwiami. trzecie pietro i brak windy tez pomagaja;)
      pewne problemy mialam z moimi przyzwyczajeniami w krajach muzulmanskich. na
      szczescie lubie biegac boso. szacunek dla innej kultury i tyle.
    • sunday Słoma wystaje ... 20.12.03, 00:42
      Moi Drodzy, nie widzicie, jak żenujące są wypowiedzi większości potępiających
      zdejmowanie butów, łącznie z zacytowanym Zanussim? Słoma wystaje z butów, nie
      ze skarpetek.

      Do popularnej niegdyś książeczki, zbioru rad ojca dla syna (zawierającej
      głównie kwiatki typu "codziennie zmieniaj skarpetki"), proponuje dopisać
      kolejną: "Pamiętaj, że człowiek z klasą nigdy w gościach nie zdejmuje butów".

      :) Luki
    • Gość: willy na zachodzie... IP: *.arcor-ip.net 20.12.03, 02:45
      rozsmieszyl mnie ten watek.

      szczegolnie ze osoby oburzajace sie na sciaganie butow twierdza, ze to
      normalne na zachodzie by w butach pozostawac. otoz zapewniem was ze owszem, w
      butach chodzi sie po mieszkaniu ale w ten sposob najlatwiej rozpoznac osoby
      nalezace do niskich klas spolecznych (glownie imigrantow) zapatrzonych w
      amerykanskie sitkomy. ich dzieci nawet na kanapach leza w butach.

      mam przyjaciol, rodowitych niemcow, z manierami, pochodzacych ze starej
      mieszczanskiej rodziny. zdejmowanie butow jest OBOWIAZKOWE! daja kapcie. ba,
      bywa lepiej. u holendrow buty nalezalo zostawic przed drzwiami! w usa po domu
      ja, zarowno jak i gospodarze chodzilismy na boso.

      argumenty o paniach w wieczorowych sukniach i panach w garniturach chodzacych
      w skarpetkach sa po prostu glupie! to tylko w polskich warunkach urzadza sie
      bale i przyjecia w mieszkaniach w bloku. na owym przywolywanym "zachodzie"
      sluza do tego lokale badz, u osob zamoznych, specjalnie wydzielona czesc domu.
      natomiast gdy idziemy w odwiedziny do przyjaciol (a tylko takie osoby mamy
      prawo odwiedzac w ich mieszkaniu) ubieramy sie swobodnie, w jeansy i sweter. i
      wowczas z przyjemnoscia dajemy odpoczac stopom od butow na miekkim dywanie.

      osobiscie uwazam tez ze niesciaganie butow w polsce, przy skali zasrania i
      zasikania chodnikow przez psy, oraz ogolnego brudu na ulicach, jest dowodem
      calkowitego braku szcunku dla gospodarzy. szczegolnie jesli maja dywan,
      wykladzine lub... male dziecko. po prostu CHAMSTWO!
      • Gość: Ewa Re: na zachodzie... IP: *.crowley.pl 20.12.03, 13:23
        > natomiast gdy idziemy w odwiedziny do przyjaciol (a tylko takie osoby mamy
        > prawo odwiedzac w ich mieszkaniu) ubieramy sie swobodnie, w jeansy i sweter

        W Polsce jest inaczej. Tu ludzie często się odwiedzaja w swoich domach. I
        dlatego twoje argumenty sa dokładnie z tego samego rodzaju, jak te, że w Japoni
        ściąga się buty.... co kraj to inna kultura i tradycja.
        • tralalumpek Re: na zachodzie... 20.12.03, 14:29
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          > > natomiast gdy idziemy w odwiedziny do przyjaciol (a tylko takie osoby mamy
          >
          > > prawo odwiedzac w ich mieszkaniu) ubieramy sie swobodnie, w jeansy i swete
          > r
          >
          > W Polsce jest inaczej. Tu ludzie często się odwiedzaja w swoich domach. I
          > dlatego twoje argumenty sa dokładnie z tego samego rodzaju, jak te, że w
          Japoni
          >
          > ściąga się buty.... co kraj to inna kultura i tradycja.



          wracajac swoje trzy grosze dodam (mieszkajac na zachodzie) ze nie zwasze
          odwiedza sie znajomych w jeansach i swetrach, nie zawsze po prostu wypada do
          kogos tak pojsc
          moge sobie pozwolic na pojscie w jeans na pieczenie kielbasek do ogrodka ale
          nie np na proszona domowa kolacje ale po co ja tlumacze tak oczywiste sprawy!!!
      • Gość: ... masz racje IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 10:04
        Masz racje. Nie rozumiem czemu niektorzy podaja "Zachod jako argumen. A co to?
        Tutejsza kultura lepsza czy co? A tu sie wlasnie budy zdejmuj, zaklada kapcie,
        albo drepta w skarpetach. Ale to tez zalezy od mieszkania i wlascicieli.

        ...
    • Gość: renia jednym slowem 50 : 50 IP: *.ath.spark.net.gr 20.12.03, 07:03
      Znaczy remis, chyba. Bo to, np, ze na zachodzie (tak zwanym) nie organizuje
      sie balow w domu tylko schadzki w casual clothes to bzdura. Wielkie bale
      wielkimi balami, ale wiele osob w odwieziny domowe (z jakiegokolwiek powodu,
      imieniny, urodziny, spotkania "rytualowe" starych paczek, przychodzi ubranych
      elegancko i swiecenie bosymi stopami czy jakimis znoszonymi bamboszami
      przechodnimi przy eleganckiej garsonce czy innym garniturze, jest wizualnie
      srednio ciekawe. No naprawde - jak pomysle sobie, ze ubralam sie elegancko (co
      przeciez nie musi oznaczac wieczorowo, ale przeciez wieczorowo tez mozna sie
      ubrac do znajomych) na imieniny czy parapetowe u znajomych i siedze sobie w
      rownie elegancko ubranym towarzystwie i wszyscy paraduja w skarpetach i
      rajstopach wdychajac aromaty stop wspolbiesiadnikow, to srednio to widze... A
      w przedpokoju (albo jeszcze lepiej przed drzwiami mieszkania w bloku haha ) ,
      np 10 par butow w rownym rzadku. Hahaha :)

      Zauwazmy tez, ze ten model ze Szwecji bodajze, z zostawianiem butow przed
      drzwiami mieszkania (z szacunku dla podlogi w przedpokoju) bylby brzemienny w
      skutki w przecietnym polskim bloku - goscie zostaliby bosi nie tylko w
      trakcie, ale i po imprezie. ;)))


      P.S. Mnie tez rozbawil ten watek :)
    • Gość: renia A, i jeszce rada dla Autorki: IP: *.ath.spark.net.gr 20.12.03, 07:11
      Moj wujek ma zwyczaj w nastepujacy sposob witac gosci (moze skorzystasz z
      pomyslu). Mowi uradowanym tonem otwierajac drwi: Aaaa witajcie witajcie,
      zdejmujcie plaszcze buty,i wchodzcie kochani, siadajcie, goscie sie czym chata
      bogata komu zimno to tu sa kapcie!. Wszystko na luzie z usmiechem i
      mimochodem. Ale kto ma uslyszec ten slyszy. PRzewaznie juz nikt nie wejdzie do
      srodka w butach, a sytuacja nie robi sie krepujaca, raczej luzna i to
      powitanie mojego wujka krazy juz jako anegdotka rodzinna.
      • Gość: Ewa Re: A, i jeszce rada dla Autorki: IP: *.crowley.pl 20.12.03, 13:24
        Ale masz bezczelnego wujka.... współczuję rodzinki.
        • Gość: renia Re: A, i jeszce rada dla Autorki: IP: *.ath.spark.net.gr 20.12.03, 13:30
          Sorry, ale wujek jest bardzo fajny, umie z humorem wyprowadzic kazda sytuacje.
          Jest wyznawca zdejmowania butow i potrafi dac to do zrozumienia z wdziekiem, a
          nie nahalnie. Jego "zdejmujcie plaszcze, buty" jest wypowiedziane tak lekko i
          niezobowiazujaco, ze nikt sie chyba jeszcze nigdy nie obrazil, wiec spoko. a
          jak ktos nie zdejmie to tez sie nic nie stanie, tak sądze :)))

          a rodzinka jak rodzinka - wiadomo gdzie najlepiej sie z nia wychodzi, to inna
          sprawa...
        • vortex Re: A, i jeszce rada dla Autorki: 20.12.03, 14:56
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          > Ale masz bezczelnego wujka.... współczuję rodzinki.

          o rany, jeśli to jest bezczelny wujek to ja nie chce chyba zobaczyć miłego :P

          pozdrawiam
          vortex
      • Gość: lessie przezyłem w tym kraju 40 lat... IP: *.intertel.net.pl 20.12.03, 16:58
        przeżyłem w tym kraju 40 lat i nie spotkałem się z tym zwyczajem.
        Wyjechałem zagranicę gdzie zacząłem bywać w polskich domach emigracji z
        Moniek...Biłgoraja,itp.
        Tam to dopiero zapoznałem się z tą regułą.
        W tych środowiskach jest to żelazna reguła obyczajowa wyniesiona z domu i
        przekazywana z pokolenia na pokolenie a nie jakiś zwyczaj higieniczny.
        Podsumowując:
        Są w Polsce środowiska,gdzie zasady S-V są znane i nikt by się nie
        skompromitował takim zarządzeniem...są też środowiska małych miasteczek gdzie
        kołtun ciągle ma sie dobrze!
        • sunday żenujące... 21.12.03, 01:25
          > Są w Polsce środowiska,gdzie zasady S-V są znane i nikt by się
          > nie skompromitował takim zarządzeniem...są też środowiska małych
          > miasteczek gdzie kołtun ciągle ma sie dobrze!

          Kołtun... ech, żenujące są niektóre wypowiedzi - tyle w nich poczucia
          wyższości, ledwo skrywanej niechęci i agresji. Słoma wystaje z butów, nie ze
          skarpetek - klasę człowieka łatwiej poznać po sposobie wypowiedzi, niż po braku
          obuwia. Gardłowaniem o małomiasteczkowości, kołtuństwie i wieśniactwie
          zdejmujących buty klasy sobie i tak jeszcze nikt nie dodał.

          Luki
    • Gość: Mrufka Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.w81-248.abo.wanadoo.fr 20.12.03, 14:16
      We Francji chodzenie w butach po domu to niestety tradycja narodowa :)
      Jak bylismy swiezo po slubie i odwiedzili nas tesciowie, to moj maz od razu im
      powiedzial, zeby sciagneli buty, bo Polacy chodza po domu w skarpetkach albo
      kapciach. Troche sie dziwili, ale posluchali. Tak samo musialam cwiczyc
      wszystkich przyjaciol i znajomych meza. Nawet jego dziadkowi, ktory ma 90 lat
      nie przepuscilam i zanim przyjechal kupilam dla niego cieplutkie, miekkie
      kapcie :)
      A moj maz mowi, ze on by juz teraz nie mogl tak wrocic z zewnatrz i caly syf
      uliczny trzymajacy sie podeszwy wycierac w dywan.

      Mrufka.
    • Gość: relax Dylemat XXI wieku... IP: *.dialsprint.net 21.12.03, 02:03
      (*)
      • Gość: casper ...a na zakończenie IP: *.clan.pl 22.12.03, 09:59
        chciałabym rzucić parę uwag.
        Pojęcie "czystość" to dla każdego coś innego. To co moja przyjaciółka uznaje
        za "posprzątane mieszkanie" dla mnie jest stanem wyjściowym do dużych
        porządków, a z kolei mój dom dla mojej mamy zawsze jest "niedosprzątany" :)
        Tak więc jednemu nie przeszkadza trochę piasku na dywanie a innego kole w oczy
        mały pyłek.
        Jednak nadal uważam, że to gość wchodząc do czyjegoś domu powinien dostosować
        się do zasad tam obowiązujących a nie odwrotnie. Jeśli ktoś jest tak elegancki
        że nie może zdjąć butów a jednocześnie nie obchodzi go że moje małe dziecko,
        które spędza czas głównie na podłodze będzie wcinać piasek to mam w nosie jego
        wraz z tą elegancją. Nie wszyscy muszą wszystkich lubić.
        • lola211 Re: ...a co z ksiedzem? 22.12.03, 10:05
          > Jednak nadal uważam, że to gość wchodząc do czyjegoś domu powinien
          dostosować
          > się do zasad tam obowiązujących a nie odwrotnie. Jeśli ktoś jest tak
          elegancki
          > że nie może zdjąć butów a jednocześnie nie obchodzi go że moje małe dziecko,
          > które spędza czas głównie na podłodze będzie wcinać piasek to mam w nosie
          jego
          > wraz z tą elegancją. Nie wszyscy muszą wszystkich lubić.

          W takim razie napisz, czy jest tak jak napisała to wczesniej Bilala- ksiedzu
          przychodzącego z koleda zaproponujesz zdjecie butów?(o ile ksiadz cie odwiedza)
          • diab.lica Re: ...a co z ksiedzem? 22.12.03, 11:48
            ide o zaklad, ze ksiedzu nikt nie proponuje sciagania butow, bo nie wypada i
            nalezu mu sie szacunek (w odroznieniu od "zwyklych" gosci).
            • rose2 Re: ...a co z ksiedzem? 22.12.03, 17:00
              z ksiedzem nie ma najmniejszego problemu, mieszkam na trzecim pietrze i jak do
              mnie dojdzie to juz buciki sobie doczysci na dywanach sasiadow :o)
              • aguszak Re: ...a co z ksiedzem? 23.12.03, 10:46
                rose2 napisała:

                > z ksiedzem nie ma najmniejszego problemu, mieszkam na trzecim pietrze i jak
                do
                > mnie dojdzie to juz buciki sobie doczysci na dywanach sasiadow :o)

                :)))))))))))))))))))
    • ann.k No to z innej strony 22.12.03, 13:38
      Rozumiem, że jeśli zapraszam do domu zupełnie obcą mi osobę np. wspomnianego
      księdza, hydraulika, panią od ubezpieczeń to zdejmowanie przez nich butów,
      byłoby faktycznie groteskowe. Zwłaszcza, że tego typu osoby z reguły prowadzone
      są do jednego konkretnego pomieszczenia i nie snują się po całym domu.

      Ale np. do mojego brata przychodzi jego panna i bynajmniej nie czuje się w
      obowiązku zdjęcia butów. Znają się od roku, dziewczę przychodzi do nas na wiele
      godzin, nocuje, korzysta z toalety, łazienki, kuchni. I wszędzie paraduje w
      bucikach. I co? W takiej sytuacji zdejmowanie butów to tez wiejski obyczaj?

      A swoją drogą, argument z brudnymi czy dziurawami skarpetkami jest trochę
      nietrafiony. Jak się idzie w gości, to się wybiera takie skarpetki, żeby nie
      były dziurawe.
      • lola211 Re: No to z innej strony 22.12.03, 14:24
        > Ale np. do mojego brata przychodzi jego panna i bynajmniej nie czuje się w
        > obowiązku zdjęcia butów. Znają się od roku, dziewczę przychodzi do nas na
        wiele
        >
        > godzin, nocuje, korzysta z toalety, łazienki, kuchni. I wszędzie paraduje w
        > bucikach. I co? W takiej sytuacji zdejmowanie butów to tez wiejski obyczaj?

        Jesli jest takim prawie domownikiem, to zupełnie inna sytuacja.Tu chodzi o
        gosci, osoby przychodzace z wizyta.Czy ksiadz i pan agent ubezp.bardziej
        zasługuja na szacunek niz znajoma, która przychodzi do mnie raz w roku na kawe?
        Niby dlaczego?
    • Gość: Maja Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.80-202-239.nextgentel.com 22.12.03, 15:27
      ja uwazam ze to czy mamy zdjac buty czy nie zalezy od danego domostwa i od gosci. Jak widze, ze wsyzscy goscie zdejmuja buty, ja tez sciagam. Jak nie to nie.
      Najbardziej rozmiesza mnie argument tutaj czesto podnoszony, jak to goscie w eleganckich strojach glupio wygladaja w samych skarpetkach czy rajstopach. Ja nie widze zadnego problemu,. Tutaj gdzie meiszkam jest bardzo czesto praktykowane, zlwaszcza przez kobiety przynoszenie butow na zmiane, zwlascza zimowo-jesienna pora. Kto tam do elegackiej kiecki siedzialby w zimowych kozakach wewnatrz? A z drugiej strony kto by w snieg, deszcz itd paradowalby po miescie w delikatnych pantoflekach i sandalkach? Sposob ten wydaje mi sie logiczny, prosty i nie uwlaczajacy niczyjej godnosci.
      • ann.k Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 22.12.03, 16:03
        Otóż to. Tak było w domu moich rodziców, tak jest u mnie. Goście przychodzą z
        bucikami na zmianę, ale jednocześnie jeśli mają chęć sobie umyć pod kranem te,
        w których przyszli, przygotowuję dla nich czystą ściereczkę, a w suche dni po
        prostu mocze wycieraczkę - mam taką, że się do tego nadaje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka