Dodaj do ulubionych

American Dream :)

01.09.09, 17:13
Było tak- któregoś wieczoru zadzwonił do mnie kumpel 'ej dziewczyno,
wychodzimy wieczorem, mam nadzieję, że będziesz z nami'.

Jasne, że poszłam- niby sesja, ale wieczorami i tak nic mi do głowy
nie wchodzi. Jeden klub, drugi, trzeci. Usiedliśmy przy stoliku,
jeden ze znajomych kiepsko się czuł, więc postanowił odpocząć. Przy
tym stoliku siedział też ON. Zaczęło się niepozornie, od rozmowy o
stanie mojego kumpla, przez bardziej ambitne tematy, jak historia
czy polityka (nie bardzo adekwatne tematy do miejsca w którym się
znajdowaliśmy, jednakże gadało się cudownie). Okazało się, że mamy
miliony wspólnych tematów do rozmów- a bardzo mało czasu- następnego
dnia leciał do Pragi, a potem do Stanów- Nowojorczyk.

Chwilę później stwierdziliśmy, że coś byśmy zjedli- wyszliśmy na
kebaba. Wziął mnie pod rękę, a ja zaproponowałam mu Mcdonadsa- bo
był ciekaw jak smakuje polski big mac ;p

w pewnym momencie objął mnie mocno, przytulił i pocałował. Chciałam
wrócić do klubu, żeby jeszcze troszkę potańczyć, a on powiedział, że
miejsce nie ma znaczenia- zaczeliśmy śpiewać i tańczyć na ulicy,
było cudownie i romantycznie- ah ten Kraków, te gwiazdy nad głową.
Po 1,5 godziny wrócilismy do klubu, tam bawiliśmy się do zamknięcia
( ok 4 nad ranem). Wyszliśmy trzymając się za ręce, nieprzerwanie
rozmawiając na wiele ciekawych tematów. Piekielnie inteligentny ten
Amerykanin...

Odprowadził mnie na przystanek, troszkę dziwiąc się, że nie chcę
pojechać taksówką, i kiedy zorientowałam się, że mam jakieś 3 minuty
do autobusu, przypomniało mi się, że często poruszany plan wymiany
emaili nie został zrealizowany. Mój Amerykanin wyciągnął więc
swojego I-phone'a i poprosił mnie o wpisanie namiarów do siebie...
wtedy przyjechał autobus, ale że w Krakowie te nocne chwilę stoją na
przystanku, poprosił mnie, żebym wsiadła do autobusu i dyktowała mu
maila. Niestety, w momencie kiedy byłam w połowie, autobus zamknął
drzwi- Amerykanin zaczał tłuc w drzwi autobusu, krzyczeć, żebym nie
odjeżdżała i biec za nim. Ja wybiegłam z autobusu na następnym
przystanku, w jego stronę, ale gdzieś się mineliśmy :( następnego
dnia w sumie to tego samego, bo w domu byłam koło 7 nad ranem-
pojechałam na lotnisko, ale pech chciał, że szynobus tego dnia tłuk
się niebotycznie i spóźniłam się na odprawę.

Prawdopodobnie już nigdy go nie spotkam, choć wiele oddałabym za
jeszcze jedno spotkanie lub głupiego maila. Czego chcieć więcej- był
przystojny, inteligentny i wygadany, a do tego świetnie się przy nim
bawiłam. Pogodziłam się z tym, że wrócił do swojego NY, a ja
zostałam tu.

Ale jestem pewna, że tamtego wieczoru, na który początkowo nie
miałam ochoty, nie zapomnę nigdy.

A czy Wy macie coś na miarę takiego amerykańskiego snu, czegoś co
zdarzyło się w Waszym życiu niespodziewanie i sprawiło, że sposób
Waszego spojrzenia na świat zmienił się radykalnie?

Bo mój po tamtym wieczorze się zmienił. Śmieję się, korzystam z
każdej chwili, tak prawdziwie i tak radośnie... tęsknię za Nim, ale
jestem szczęśliwa, że Go poznałam, bo wiele mnie nauczył
Obserwuj wątek
    • frying.pan Re: American Dream :) 01.09.09, 17:20
      Tak, mamy coś na tę miarę. Bardzo często spotykamy romantycznych, niesamowicie
      inteligentnych kolesi, z którymi fantastycznie nam się gada. Potem już nigdy do
      nas nie dzwonią i bardzo wiele nas to uczy o życiu:P
      • skarpetka_szara Re: American Dream :) 01.09.09, 17:49
        ahahahahaha
    • 0riana Re: American Dream :) 01.09.09, 17:53
      A ja kiedys tez nie zdarzylam sie wymienic emailami, choc moze ze strony pana
      bylo to zamierzone. Stawalam na glowie aby potem tego maila zdobyc innym
      sposobem. Udalo sie, ale on nigdy nie odpisal...
    • skarpetka_szara Re: American Dream :) 01.09.09, 17:59
      Historia jak z ksiazki.

      Mam nadzieje ze kiedys pojedziesz na wycieczke do NYC, i na ulicy
      go przypadkiem spotkasz. Oczywiscie i on i ty bedziecie juz mieli
      wlasne rodziny, dzieci, ale rzucicie to wszystko bo sie na nowo
      zakochacie i bedziecie zyli dluuugo i szczesliwie na Dzikim
      Zachodzie.

      Ja kiedys poznalam chlopaka na wakacjiach ktory bardzo silnie na
      mnie oddzialowywal. I jak przyszedl na ktores tam spotkanie z
      dziewczyna(bylismy z grupa ludzi) to mi sie watroba skorczyla.
      Okazalo sie ze to jego (bardzo ladna) siostra, ale to i tak bez
      znaczenia bo wiedzialam ze nic oprocz paru dobrych konwersacji i
      smiechu - nie moze sie wydarzyc. 1)bylam zajeta, a 2) wracalam do
      NYC niedlugo ;)
      • pretensjaa Re: American Dream :) 01.09.09, 21:49
        Skarpeta, korzystaj prosze ze slownika ortograficznego, bo Twoich
        postow nie da sie czytac.
    • mahadeva Re: American Dream :) 01.09.09, 18:23
      tak, moj american dream nazywa sie chrysler aspen i widzialam go w zeszlym
      tygodniu w komisie :)
      a tak powaznie - nie moge patrzec, jak ludzie marnuja szanse :) jak moglas nie
      wziac namiarow? :)
      • zeberdee24 Re: American Dream :) 01.09.09, 19:25
        Chrysler Aspen ma ten sam silnik co 300C, czyli pali 2 litry na skrzyżowanie:D
    • sumire Re: American Dream :) 01.09.09, 19:41
      tak, też w Krakowie, z tą tylko drobną różnicą, że wykorzystałam szansę :)
      • zgubiony_kamyk Re: American Dream :) 01.09.09, 20:09
        najbardziej pluję sobie w twarz, że nie powiedziałam, że pojadę
        następnym autobusem (to był ostatni nocny, następne jeździły, jako
        że dziennie- w najgorszym wypadku co 10 minut... :( mądra Polka po
        szkodzie... a szukam go na facebooku ;p po imieniu i mieście ;/ ale
        wierzcie mi, to ciężkie ;p a za rok sprowadza się do Krk, więc może
        wtedy znów wpadniemy na siebie ;p
        • sumire Re: American Dream :) 01.09.09, 20:34
          cóż, Kraków to bardzo małe miasto, wszyscy łażą do tych samych knajp, więc jakaś tam szansa jest ;)
          następnym razem lepiej zostawić parę groszy na taksówkę, wtedy będzie tyle czasu ile trzeba...
    • neotehuana Re: American Dream :) 01.09.09, 20:45
      Ja poznalam mojego Nowojorczyka - zamerykanizowanego wprawdzie Polaka-
      na polskim portalu randkowym i na poczatku pisalismy do siebie tylko
      maile-pozniej telefon i Skype, a w koncu sie odwazylam (a mialam
      wahania i stres) i polecialam do NYC, aby go blizej poznac. Od 5
      miesiecy jestesmy bardzo szczesliwym malzenstwem. W zyciu trzeba lapac
      przydarzajace sie okazje, by sobie potem nie pluc w brode.
      Moze daj jakies ogloszenie w internecie, aby go odnalezc.
      • simply_z Re: American Dream :) 01.09.09, 21:01
        gdzies w krakowie jest taka knajpa gdzie sie spotykaja zawsze
        obcokrajowcy wiec kto wie ...moze na niego tam wpadniesz.Hmm a ja
        sie tak zastanawialam nad zmarnowanymi szansami hmm a no jedna
        byla ,ale chlopak byl zajety i poza tym zagraniczny :(
        • skara Re: American Dream :) 01.09.09, 21:04
          A nie macie nikogo wspólnego znajomego? Może ktoś z knajpy? Zniknąć
          w dzisiejszym świecie wcale nie jest tak łatwo.
      • pretensjaa Re: American Dream :) 01.09.09, 21:52
        *nowojorczyka
        • zgubiony_kamyk Re: American Dream :) 02.09.09, 08:27
          niestety, zero wspólnych znajomych- przez to, że poznaliśmy się tak
          przypadkiem, ale dzięki temu ta znajomość była (jest?) magiczna :)
          ehhh ale przez to nie mogę go znaleźć, choć szukam i szukam i poddać
          się nie chcę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka