anik801
09.09.09, 10:03
Czytając o tych wszystkich problemach z dziećmi(chodzi o chroby)
nachodzą mnie różne refleksje.W pracy mam do czynienia z dziećmi
zdrowymi i chorymi.Niesamowita jest różnica w myśleniu rodziców
dzieci chorych i zdrowych.Rodzice dzieci chorych (pod względem
fizycznym oraz umysłowym) są ludźmi dobrymi i sympatycznymi.Nie są
nastawieni roszczeniowo,są skromni i jakby inaczej nastwaieni do
świata.Natomiast rodzice dzieci zdrowych ciągle czegoś oczekują:że
ich dziecko będzie chwalone gdy po nie przyjdą,że na ich dziecko
będzie się zwracało cały czas uwagę(bo takie cudowne),że ich dziecko
musi być szczególnie traktowane.A przecież to rodzice dzieci chorych
powinni oczekiwać większej troski i uwagi dla swoich dzieci.Matki
zdrowych potrafią się licytować,które dziecko co potrafi.Chcą by ich
dzieci były jeszcze mądrzejsze,jeszcze piękniejsze i jeszcze
sprawniesze.A czego chce rodzic dziecka chorego?Tylko tego,by było
normalne,by mogło kiedyś samodzielnie egzystować,by mogło biegać,by
potrafiło się choć podpisać.Tylko tyle-nie marzą o tym,że córka
zostanie lekarzem.Marzą o przeciętności,bo nie mają nawet tego,bo
ich dziecko nigdy nie będzie nawet przeciętne.Każdego dnie dziękuję
Bogu za zdrową,piękną i mądrą córkę.To dar największy jaki może
dostać rodzic.W codziennym życiu zapomina się o tym-chce się ciągle
więcej i więcej.Więcej pieniędzy,lepszego i łatwiejszego
życia,nowego auta,wakacji pod palmami.Jakieś głupstwa urastają do
rangi problemu.Codzień patrzę na dzieci,które według społeczeństwa
są inne i wtedy wiem,że moje problemy są niczym!