Dodaj do ulubionych

7 XII - czytania

06.12.09, 20:18
Iz 35,1-10

Niech się rozweseli pustynia i spieczona ziemia,
niech się raduje step i niech rozkwitnie!
Niech wyda kwiaty jak lilie polne,
niech się rozraduje także skacząc
i wykrzykując z uciechy.
Chwałą Libanu ją obdarzono,
ozdobą Karmelu i Saronu.
Oni zobaczą chwałę Pana,
wspaniałość naszego Boga.
Pokrzepcie ręce osłabłe,
wzmocnijcie kolana omdlałe!
Powiedzcie małodusznym:
«Odwagi! Nie bójcie się!
Oto wasz Bóg, oto pomsta;
przychodzi Boża odpłata;
On sam przychodzi, aby was zbawić.
Wtedy przejrzą oczy niewidomych
i uszy głuchych się otworzą.
Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń
i język niemych wesoło krzyknie.
Bo trysną zdroje wód na pustyni
i strumienie na stepie;
spieczona ziemia zmieni się w staw,
spragniony kraj w krynice wód,
badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale,
na trzcinę z sitowiem.
Będzie tam droga czysta,
którą nazwą Drogą Świętą.
Nie przejdzie nią nieczysty, gdy odbywa podróż,
i głupi nie będą się tam wałęsać.
Nie będzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy
nie wstąpi na nią ani się nie znajdzie,
ale tamtędy pójdą wyzwoleni
i odkupieni przez Pana powrócą.
Przybędą na Syjon z radosnym śpiewem,
ze szczęściem wiecznym na twarzach.
Osiągną radość i szczęście,
ustąpi smutek i wzdychanie.


Ps 85,9ab-10,11-12,13-14

Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić.

Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
Oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie dla tych, którzy się Go boją,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Spotkają się ze sobą łaska i wierność,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Pan sam obdarzy szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim kroczyć będzie sprawiedliwość,
a śladami Jego kroków zbawienie.

Oto przyjdzie Król, Pan ziemi,
i zdejmie z nas jarzmo niewoli.


Łk 5,17-26

Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i
uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei,
Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać.

Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany,
starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu
w żaden sposób przynieść go, wyszli na płaski dach i przez powałę
spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich
wiarę, rzekł: „Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy”.

Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i
mówić: „Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może
odpuszczać grzechy prócz samego Boga?”

Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: „Co za myśli nurtują
w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: «Odpuszczają ci się
twoje grzechy», czy powiedzieć: «Wstań i chodź? » Lecz abyście
wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania
grzechów” — rzekł do sparaliżowanego: „Mówię ci, wstań, weź swoje
łoże i idź do domu”. I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na
którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga.

Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni
mówili: „Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj”.
Obserwuj wątek
    • stukotek rozważania 06.12.09, 20:23
      „Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe”.
      Czasem czuje się taka słaba, bezradna, ogarnia mnie lenistwo. Czasem
      fizyczne dolegliwości dają w kość. Gdzie szukać pokrzepienia? W
      Tobie Panie Jezu. Ty dodasz siły duchowi i w świetle Twojej ofiary
      krzyża moje malutkie ofiary – zmęczenie, ból, poczucie różnorakiego
      braku – nabierają sensu.
      Jaką wspaniałą wizję przedstawił prorok Izajasz. Rozweselona
      pustynia (zachwycające sformułowanie), kwitnące na stepie kwiaty,
      tryskające źródła i piękne czyste potoki, a pośród tego Droga, która
      doprowadzi do wyzwolenia, do wiecznego szczęścia . I „ustąpi smutek
      i wzdychanie”.
      W Ewangelii rozważałam szczególnie motyw pomocy bliźniemu, trud
      włożony w tę pomoc. W końcu wyjść na dach z człowiekiem na jakimś
      łóżku nie było tak łatwo. A oni to zrobili, chcąc pomóc choremu. Bez
      ich pomocy sparaliżowany nie miałby szans na kontakt z Jezusem i
      uzdrowienie. Ciekawe, że napisane jest, że Jezus „widząc ICH wiarę,
      rzekł: człowieku odpuszczają ci się twoje grzechy”. Co ich wiara
      miała wspólnego z wiarą tego paralityka? Widać miała. Ja mogę pomóc
      komuś kto sam się wcale nie modli, modląc się w jego intencji.
      Sama powinnam doceniać wieloraką pomoc, którą z różnych stron
      otrzymuję. Trud rodziców, którzy mnie wychowali. I docenić pomoc
      kapłanów – bez nich nie mogłabym doświadczać sakramentu pojednania,
      cudu Eucharystii.
      Ale dzisiejsza Ewangelia zadaje mi zadanie – pomagać innym nie
      szczędząc wysiłku i czasu.
      Znaleźć czas na modlitwę, składać ofiarę z codziennych zmartwień.
      Żyć tak, żeby dawać przykład. Nie zamykać się w swoim miłym i
      ciepłym domku, ale być dla ludzi.
      I jeszcze to zdanie z Izajasza – „Odwagi! Nie bójcie się!” Tak
      często się boję. Najogólniej rzecz ujmując boję się utraty. Postaram
      się bardziej Tobie Panie Boże zaufać i tak się nie bać.
    • mama_kasia Re: 7 XII - czytania 07.12.09, 07:39
      > Wierność z ziemi wyrośnie,
      > a sprawiedliwość spojrzy z nieba.



      On widząc ich
      > wiarę - na to, co pisał Stukotek w rozważaniu, też
      zwróciłam uwagę - ICH wiara.
    • aka21 Re: 7 XII - czytania 07.12.09, 09:38
      On widząc ich
      > wiarę, rzekł: „Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy”.
      Panie, dziękuję Ci za współbraci ze Wspólnoty, za współbraci z tego
      Forum, za przyjaciół, za cały Kościół!
    • mamalgosia Re: 7 XII - czytania 07.12.09, 10:56
      Tak, też kiedyś zwróciłam już uwagę na tę "ich wiarę".

      Dobrze, że te czytania adwentowe niosą w sobie tyle pociechy i
      nadziei. Coraz trudniej mi nieść moje doczesne życie (choć piękne,
      ale tak dużo bólu), wierzę i bardzo chcę wierzyć, że "ustąpi smutek
      i wzdychanie"
    • budzikowa Re: 7 XII - czytania 08.12.09, 11:15
      Wiecie, w niedzielę miałam takie zdarzenie, które w połączeniu z poniedziałkowymi czytaniami dało mi dużo do myślenia.

      Otóż zadzwonił do mnie znajomy, mówiąc, że zamierza się wybrać do mojego kościoła, ale nie wie, o której jest wieczorna msza. Ja go poinstruowałam, a ponieważ nigdy wcześniej nie wykazywał on chęci chodzenia do kościoła, ucieszyłam się "ooo, Panie Boże, nawrócenie się jakieś szykuje". Jak sobie policzyłam, który ksiądz będzie mówił kazanie na tej właśnie mszy, to mi mina nieco zrzedła. A potem sobie przypomniałam, że dziś ma śpiewać chór seminaryjny, i choćby nie wiem jak ładnie śpiewali, to jednak w gusta znajomego nie trafią. I wpadłam w panikę. Chciałam oddzwaniać, skierować go gdzieś na Stare Miasto, byleby dalej od mojej ukochanej, ale zupełnie nieatrakcyjnej parafii. W końcu nic nie zrobiłam, niedziela minęła, znajomy nie wraca do tej rozmowy.

      A potem był już poniedziałek i wiadoma Ewangelia. I tak sobie pomyślałam, jaką wiarę mieli ci, którzy nieśli sparaliżowanego. Oni wierzyli, że wystarczy, żeby ich znajomy znalazł się w polu widzenia Jezusa. Że nie jest konieczna specjalna oprawa tego wydarzenia, żaden z nich nie musi schodzić na dół i poinstruować Jezusa, co należy zrobić. Spuścili przyjaciela przez dziurę w dachu, ale sami nie stanęli przed Jezusem. A ja - kombinowałam strasznie i nie mogłam uwierzyć, że najważniejsze jest to, żeby mój znajomy znalazł się w "polu rażenia" Najświętszego Sakramentu. I że Pan Bóg, który dał mu pragnienie pójścia do kościoła, "który zapoczątkował dobre dzieło,dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa" (Flp 1,6b, to z kolei z niedzielnych czytań).

      I po raz kolejny okazało się, że jestem może i pobożna, ale całkiem niewierząca smile
      • mama_kasia Re: 7 XII - czytania 08.12.09, 11:20
        dziękuję smile
      • mamalgosia Re: 7 XII - czytania 08.12.09, 21:15
        Patrz, a ja to zupełnie inaczej odebrałam. Myślę, że zrobiłaś to co
        oni - tylko może w mniejszej skali. Bo nie wiesz, czy oni się nie
        wahali, nie zastanawiali - a jak my się dopchamy, a co będzie, jak
        spadniemy z tego dachu, a jak nam każą płacić za dziurę, a może
        Jezusa to zdenerwuje i nas wszystkich wyrzuci... Nie wiemy tego.
        Wiemy tylko tyle, że nawet jeśli te myśli były, to oni i tak zrobili
        swoje.
        Co i Ty niniejszym uczyniłaśsmile
        • budzikowa Re: 7 XII - czytania 09.12.09, 11:01
          A nie, nie, bo jednak Jezus "widząc ich wiarę..." Czyli ta wiara musiała w nich być. Będzie jak będzie, tłum nas zlinczuje, ale musimy się dopchać do Jezusa, a potem możemy rzucić łoże i w nogi. Ale najważniejszy jest Jezus. Może się zdenerwuje, ale cokolwiek On zrobi, to będzie dobre.

          U mnie motywacja odstąpienia od zrobienia czegokolwiek była inna. Zadał pytanie o konkretny kościół i mszę, dostał konkretną odpowiedź, moja rola skończona. Gdyby poprosił o radę, gdzie się udać, to bym mu coś wymyśliła. A tak, pomyślałam, trudno, nie moja sprawa. Nie spodoba mu się, ale przynajmniej posiedzi w cieple. Myślenia o Jezusie nie było, przyznaję ze wstydem.
    • otryt Re: 7 XII - czytania 09.12.09, 23:49
      >Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był paraliżowany,
      >starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu
      >w żaden sposób przynieść go, wyszli na płaski dach i przez powałę
      >spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich
      >wiarę, rzekł: „Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy”.

      Dla mnie te słowa są o wielkiej przyjaźni. Ileż musieli się natrudzić ci ludzie,
      by chorego zanieść przed oblicze Pana. I to raczej wiara przyjaciół, a nie wiara
      chorego go uzdrowiła. Chory znalazł się w sytuacji, że sam już nic nie mógł
      zrobić. Czyjaś wiara, nie moja własna. Czy modlitwa za innych też może mieć taką
      moc?

      Czy jestem odpowiedzialny za innych ludzi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka