isma
27.12.09, 13:41
"Pasterze Kosciola katolickiego w Polsce" list nam napisali [M. stwierdzila:
na szczescie to nie byl ten sam list co wczoraj, bo tamten byl okrooooopnie
nudny]. Calkiem zgrabny. Ale zdanie takie tam bylo, ktore mnie zastanowilo:
"W tym miejscu należy przypomnieć o odpowiedzialności rodziców za właściwe
przeżywanie narzeczeństwa przez ich dzieci. Nie da się z wiarą pogodzić
przyzwolenia na grzeszne życie narzeczonych."
www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=20091221_0
No i tak sobie mysle. W koncu decyzja o malzenstwie, to dojrzala decyzja ma
byc. Zakladamy, ze jesli ona jest (skrajnie) niedojrzala, podjeta pod czyims
(silnym) wplywem - to moze przesadzic o niewaznosci malzenstwa. A tu, czytam,
rodzice sa szczegolnie ODPOWIEDZIALNI za przezywanie narzeczenstwa przez tych,
ktorzy taka
decyzje podejmuja.
No, rozumialabym, ze w jakims sensie rodzice sa odpowiedzialni za dolozenie
wszelkich staran w takim wychowaniu dzieci, zeby w swoim czasie one tego
rodzaju rozwiazan nie wybieraly. Rozumiem tez, ze cala wspolnota Kosciola jest
w jakis sposob odpowiedzialna za to, zeby takich zachowan nie pochwalac czy
nie uznawac za moralnie obojetne.
Ale, ekhm, jakos mi zgrzyta, ze rodzic ma nadal jakas szczegolna
odpowiedzialnosc za zachowania doroslego juz dziecka...