Dodaj do ulubionych

Przewodnik duchowy

22.04.10, 11:45
Z dzisiejszych czytań:

(Dz 8,26-40)
Anioł Pański powiedział do Filipa: Wstań i idź około południa na
drogę,
która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta - powiedział anioł
Pański do Filipa. A on poszedł. Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy
oddać
pokłon Bogu Etiop, dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki,
zarządzający całym jej skarbcem, i wracał, czytając w swoim wozie
proroka
Izajasza. Podejdź i przyłącz się do tego wozu - powiedział Duch do
Filipa.
Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: Czy
rozumiesz, co czytasz? - zapytał. A tamten odpowiedział: Jakżeż mogę
/rozumieć/, jeśli mi nikt nie wyjaśni? I zaprosił Filipa, aby wsiadł i
spoczął przy nim.

... Jakżeż mogę rozumieć, jeśli mi nikt nie wyjaśni? ... dziś takie czytanie,
a jeszcze wczoraj rozmawiałam z przyjaciółką o roli przewodnictwa duchowego.

jak to jest u Was - kto (lub co) jest takim biblijnym 'Filipem'? Jakie ma
znaczenie dla Was, waszej wiary? Jak byłoby bez niego?

dla mnie słowo pisane (Pismo, modlitwa, rozważania) jest źródłem wzrastania,
formowania wiary (swoją drogą to forum www również wink, ale gdzieś brakuje mi
kontaktu z 'żywym' człowiekiem (spowiednikiem, przewodnikiem duchowym ... ).
Co to zmienia, dodaje, jakie są owoce takiej relacji?
Obserwuj wątek
    • wiesia140 Re: Przewodnik duchowy 22.04.10, 11:55
      >
      > dla mnie słowo pisane (Pismo, modlitwa, rozważania) jest źródłem wzrastania,
      > formowania wiary (swoją drogą to forum www również wink, ale gdzieś brakuje mi
      > kontaktu z 'żywym' człowiekiem (spowiednikiem, przewodnikiem duchowym ... ).
      > Co to zmienia, dodaje, jakie są owoce takiej relacji?

      Odpowiem za siebie
      Mam swojego spowiednika. Mnie on pomaga dotrzeć do sedna mojego problemu.
    • sulla Re: Przewodnik duchowy 22.04.10, 12:15
      Dla mnie takim przewodnikiem duchowym był ks.Adam Pilch. Wielokrotnie zwracałam
      się do niego z różnymi wątpliwościami. Miałam wielkie zaufanie do jego wiedzy,
      jego wiary i jego postawy wobec bliźnich. Pomagał mi wyjaśniać wątpliwości, a w
      dyskusjach z nim odnajdywałam często zupełnie nowe spojrzenie - nie narzucał
      nigdy swojego zdania, ale umiał rozmawiać tak, aby odkryć przed rozmówcą nowe
      perspektywy. Każde spotkanie z nim było bardzo rozwijające.

      No a teraz go nie ma. Jak to jest bez niego? Ano źle sad
      Nie wiem jeszcze, co dalej.
    • wiesia140 Re: Przewodnik duchowy 22.04.10, 13:36

      Odpowiem za siebie
      Mam swojego spowiednika. Mnie on pomaga dotrzeć do sedna mojego problemu.
      Potrafi też mnie wesprzeć, jeśli jest źle.
      Pięknie dał temu przykład na kolędzie

      " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
      pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
      • sion2 Re: Przewodnik duchowy 22.04.10, 20:35
        Tu masz sporo na tem temat

        forum.gazeta.pl/forum/w,16182,12641084,12641084,Co_myslicie_o_kierownictwie_duchowym_.html


        forum.gazeta.pl/forum/w,16182,100902017,101285336,Kierownictwo_duchowe.html
        • marvitka Re: dzięki Sion2 22.04.10, 21:25
          cenne b.
    • twoj_aniol_stroz Re: Przewodnik duchowy 23.04.10, 10:54
      Powiem tak: przeszłam drogę od kompletnej negacji stałego spowiednika, tudzież kierownika duchowego (bo po co?, bo przecież nikt mi nie będzie mówił co mam robić, bo co on może wiedzieć, bo to wstyd w kółko wałkować ten sam problem, bo co on sobie o mnie pomyśli) poprzez akceptację pomysłu z jednoczesnym zaprzeczeniem osoby (czyli co prawda faktycznie jest taki ktoś potrzebny, ale nie znam takiego, bo to rzadkość), później była faza (już mając kierownika duchowego) zastanawiania się czy mi się przypadkiem we łbie nie poprzewracało aż do fazy on mi jest bardzo potrzebny i Bogu dziękuję, że go mam smile
      To jest człowiek, który pomaga spojrzeć na siebie z dystansem, pomaga mi zobaczyć siebie, moją wiarę, moje odnoszenie się do Boga w prawdzie. Hm, prawda ta niekoniecznie jest przyjemna, ale to ja wyciągam te nieprzyjemne wnioski, on najczęściej łagodzi, uspokaja, akceptuje przede wszystkim, choć pobłażliwy nie jest smile Ma tę ciekawą zdolność zadawania pytań, dzięki którym pozornie banalna sytuacja okazuje się być niekoniecznie taka prosta. Te pytania ukazują zupełnie inną perspektywę... I zawsze odnoszą Pismo Św do tego co teraz, co wokoło, co we mnie...
      Jak było kiedyś?
      Mnóstwo pytań, wątpliwości, różnych opinii, często mniej lub bardziej sprzecznych ze sobą... Taka wędrówka we mgle, po omacku...
      Dziś jest spokój przede wszystkim, praca nad sobą, nad moimi relacjami z Bogiem, z ludźmi, ta praca jest trudna, ciężka, ale i przyjemna zarazem, bo on jest zawsze obok, ze swoją mądrością i spokojem i dzięki temu ta praca nie przytłacza, nie zniechęca brak efektów, bo on ostrzega, że ich prędko nie będzie, że nie ma co się zrażać, a więc także ufność, że kiedyś jednak efekty będą (co staje się faktem), że idę w dobrą stronę i pod dobrą opieką... To czego już się nauczyłam to przede wszystkim okazywania uczuć, nie wstydzenia się tych uczuć, akceptacji siebie taką jaka jestem, świadomego przeżywania tego co dzieje się wokoło a wszystko to w oparciu o kochającego Boga (co okazało się niekoniecznie oczywiste smile )

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka