Dodaj do ulubionych

Wychowywanie do nieuczciwości

06.06.10, 14:37
Piszę, bo miotają mną niechrzescijańskie uczuciasmile
Zastanawiam się bowiem, czy wychowanie uczciwego dziecka jest w
ogóle możliwe. Przy czym, aby było jasne - nie mam na myśli kogos ,
kto jest 100% pradomowny, wali prawde w oczy, albo zapytany opowiada
rodzicom szczerą prawdę o sprawach, ktore ma prawo zatrzymać dla
siebie.
Chodzi mi raczej o nie oszukiwanie, uczciwość na
poziomie "przyzwoitym", nie heroicznym. I dochodzę do wniosku, ze
albo uczciwość, albo szkoła. I ze wychowywanie dzieci i
mlodzieży "do oszustwa" stało się tak powszechne, ze większość
rodziców i nauczycieli juz tego nie widzi.
Zaczyna się od razu w pierwszych klasach. Dziecko ma zadanie domowe -
duża część rodziców siedzi z dzieckiem, poprawia błędy, instruuje.
Dziecko dostaje dobrą ocenę, pani go chwali, rodzice są dumni.
Dziecko, z ktorym rodzice nie siedzą, które oddaje uczciwie i
samodzielnie zrobioną pracę - jest oceniane niżej, a często i
ganione. I rodzice uczacy sie z dzieckiem nie odczuwają tego, jako
nadużycia - przeciwnie, uznaja to wrecz za swój obowiazek. Nie
widzą, ze oceny za pracę niesamodzeilną, poprawioną, jeśli nie wręcz
zrobiona przez rodziców demoralizują w pewnym sensie.
A dalej już tylko gorzej. Prace zbyt krótkie, a samodzielne -
ocenianie nizej niz prace ściągnięte z internetu.
Tak mnie naszlo, bo moj syn pisał pracę zaliczeniową na ITN z
polskiego. Przeczytał mnóstwo, napisał całkowicie samodzielną pracę -
i nauczycielka kazała mu ją poprawić. Wymaganie były dostosowane -
nie przesadzam - do poziomu przyzwoitego licencjatu, a nie pracy
gimnazjalnej, choćby i dla zdolnych uczniów.
W domu rozgorzała dyskusja - czy w takim razie nalezy pomoc (czytaj -
poprawić za syna, przy jego współudziale zaledwie), czy też syn
powinien odmówic - prawdopodobnie wywołujac awanturę, tracąc
wpisanie ITN na świadectwo i rezygnując z wyższej oceny z polskiego.
Oczywiście siostra pomogla, ale szlag mnie trafia. Potem studenci
kompletnie nie rozumieją, dlaczego praca ma być napisana uczciwie i
samodzielnie - a ja zaczynam rozumieć, ze to nie jest
kwestia "dzisiejszej mlodzieży", tylko wpajania w "dzisiejszą
mlodzież", ze MUSI być przynajmniej częściowo nieuczciwa - inaczej
nie spelni szkolnych ( i co mnie najbardziej boli - rodzicielskich)
wymagań.
Obserwuj wątek
    • sylwia0405 Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 14:56
      To niestety zaczyna się już w pierwszych klasach szkoły podstawowej.
      Mam syna w drugiej klasie i nie siedzę z nim nad zadaniami - efekty
      też są różne. Jak czegoś nie rozumie - wie, że może zapytać i mu
      wytłumaczę, ale lekcji nikt za niego nie odrabia. Szczęśliwie mamy
      mądrą Panią - która docenia samodzielność dzieci. Ale oceny też
      bywają niestety różne wink
      Natomiast co do studiowania - trochę jestem w temacie bo
      właśnie 'usiłuję' zakończyć pierwszy rok - to widzę, że część
      wykładowców zadając prace pisemne oczekuje opisania własnych odczuć
      a nie analizy naukowej - wprawny profesor od razu zauważy jak coś
      jest ponad poziom wink A niektórzy korzystają z programów do
      sprawdzania prac. Ale niestety nawet na wydziale takim jak teologia
      też różne sytuacje mają miejsce - i to jest dla mnie smutne ...
      • sebalda Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 17:36
        Nigdy dzieciom nie pomagałam w robieniu prac, bo zwyczajnie sama jestem mniej
        uzdolniona manualnie od nich. Pamiętam, jak w szkole syna był konkurs na szopkę.
        Młody ciężko się napracowal, zrobił szopke naprawdę piękną, figury z masy
        solnej, odjęło mi mowę z zachwytu. Oczywiście wygrala szopka zrobiona calkowicie
        przez tatusia, co było widać gołym okiem, 12-latka nigdy nie byłaby w stanie
        zrobić takiej konstrukcji. Syn się nie przejął tak bardzo, bowiem
        wytłumaczyliśmy mu sprawę, a nasze zachwyty chyba mu pomogły uporać się z
        poczuciem niesprawiedliwości. Ale to naprawdę jest trudne.
        My mamy szczęście do szkół (gimnazjum i liceum), u nas promuje się samodzielność
        i kreatywność. To szczególne szkoły, jestem z nich bardzo zadowolona, corka
        właśnie zdała w nim maturę, syn jest w drugiej klasie gimnazjum. Verdano, jeśli
        jesteś z Warszawy, bo nie zwróciłam nigdy uwagi gdzie mieszkasz i nie wiem,
        napisz do mnie na priva, o szkołach dzieci moge długo i namiętnie. Inna sprawa,
        że ja, i dzięki temu moje dzieci, staramy sie zawsze widzieć jasne strony życia,
        pewnie jakieś wady obie szkoły też mają. No i wiele zależy od konkretnego
        nauczyciela. Przy czym dyrekcja ściśle dobiera nauczycieli i ich sprawdza, liczy
        się ogólny trend szkoły w kierunku promowania indywidualności ucznia i jego
        uzdolnień.
    • maadzik3 Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 17:34
      Nie wiem co to jest ITN ale groza powialo. Tez mnie przeraza to wychowywanie do
      niesamodzielnych prac i plagiatow, ale przeraza (na razie) na odleglosc. Z
      postow. Szkola Mlodego na razie stoi na wysokosci zadania - nauczyciel doskonale
      wie kto co potrafi, w czym jest mocny a w czym slaby. Prace domowe sa
      samodzielne. Moje dziecko, obarczone pewnymi problemamy z mala motoryka i
      integracja sensoryczna, bazgrze jak kura pazurem albo gorzej. Mnie to wpieprza
      (chyba bardziej niz nauczycielke). Bywa ze gumuje mu kawalek zadania domowego i
      kaze pisac jeszcze raz (w tych najbardziej drastycznych przypadkach). Niemniej
      nigdy nie wpadlo mi do glowy robic czegos ZA niego. Pilnuje, czasem sprawdzam
      (no w koncu ma 7 lat od dzisiajsmile), ale za niego - nie. I z tego co widze
      wiekszosc rodzicow tak postepuje. Niemniej czytajac niektore szkolne historie
      zastanawiam sie jak dlugo i kiedy wpadniemy w kierat. Moge tylko trzymac kciuki
      i - mimo wszystko - starac sie wychowac uczciwego czlowieka. Pewnie kiedys bede
      musiala powiedziec mu ze za to mozna dostac po wiadomej czesci ciala i jest to
      wliczone w cene. Cene bycia uczciwym. Tylko jak wytlumaczyc dlaczego tak wielu
      doroslych uwaza te cene za smiesznie wysoka a pojscie na skroty za oczywistosc?
      • verdana Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 19:26
        ITN to indywidualny tok nauki, przyznawany w tej szkole uczniom
        szczególnie uzdolnionym z danego przedmiotu. Mój syn ma ITN prawem
        kaduka, bo miniumum do jego otrzymania to 5, a on ma trójki i
        czwórki - i to mi się akurat podoba, ze doceniono wiedzę
        typowo "pozaszkolną". Rozumiem też, ze wymagania na ITN sa znacznie
        wyższe (znacznie więcej lektur, Ferdydurke, Turgieniew cyba itd),
        samodzielne prace - ale bez przesady. nawet promotorzy pomagają w
        dobraniu bibliografii...
        A cena za powiedzenie nauczycielce "Nie zrobię" nie tylko jest
        wysoka, ale w szkole oznacza, ze uczeń jest niesubordynowany. Uznaje
        się to nie za odwagę, a za zwykle chamstwo i wychowuje tak, aby
        lepiej było zrobić nieuczciwie, niż nie zrobić wcale.
        I mówimy tu o bardzo dobrej, bardzo przyzwoitej i przyjaznej
        młodzieży szkole.
      • sebalda Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 19:30
        ITN to indywidualny tok nauczania, a w praktyce to takie rozszerzone lekcje z
        wybranych przez dziecko przedmiotów, dodatkowe zajęcia. I tutaj szczególnie
        powinna być promowana samodzielność i kreatywność, bo to przedmiot ulubiony i
        wybrany.
        Maadzik3, mój syn też pisze strasznie, ale poza tym ma ewidentne zdolności
        techniczno-manualne, na przykład pięknie maluje figurki, zatem chyba nie mogę
        liczyć na to, że jest czymkolwiek obarczonysad Ale też jako jedyny w rodzinie ma
        problemy z ortografią, tylko jakoś nie widziałam jeszcze powodu do niepokoju czy
        konieczności badania go. W przyszłym roku pisze egzamin gimnazjalny, może jednak
        powinnam z nim iść do jakiejś poradni? Jego polonistka tak ceni jego rozprawki
        za treść i kreatywność, że nie robi problemu z obrzydliwego, nieczytelnego pisma
        i blędów ortograficznych, ale boję się, że nie wszyscy nauczyciele i
        egzaminatorzy będą tacy wyrozumiali.
        Z dzieckiem trzeba bardzo dużo rozmawiać, tłumaczyć, wspierać indywidualność,
        chwalić za samodzielność, one potem są z tego dumne i nawet jeśli zobaczą, że
        ktoś został wysoko oceniony za niesamodzielną pracę, to i tak ich własna
        satysfakcja będzie dla nich nagrodą.
        • verdana Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 19:45
          Idź.
          Piesze to jako matka trzech dysortografików. Bez zaswiadczenia o
          dysortografii i dysgrafi (o ile to oczywiście przyczyna jego
          kłopotów) nie ma szans na dobre zdanie egzaminu.
          Tylko trzeba to załatwiać jak najszybciej - poradnie nie wystawiaja -
          i slusdznie - zaswiadczeń osobom, ktore przyszły tuż przed
          egzaminem, uznając to za próbę ulatwienia sobie życia, a nie
          zyskania pomocy. Bo stwierdzenie dys- łączy sie z koniecznoscią
          cieżkiej pracy i reedukacji.
          I nie, nie bądźmy naiwni - dziecko nie będzie miało satysfakcji,
          jesli jego praca będzie systematycznie niedoceniana, a on sam -
          karcony. Nikt z nas nie powiedziałby, ze dla dorosłego, omijanego
          przy wszystkich awansach, oplacanego niżej od kolegów, a potem
          przesuniętego na gorsze stanowisko - wystarczajacą nagrodą będzie
          satysfakcja, że jest uczciwy i spokojnie przyjmie awans mniej
          uczciwych kolegów. A przeciez to zupełnie to samo.
          • sebalda Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 20:10
            Dzięki za radę, syn twierdzi, że chce iść sprawdzić, czy nie jest dysgrafikiem,
            bo ma przeświadczenie, że tak, choć dla mnie to dziwne, bo nikt z rodziny takich
            problemów nie miał, a ja myślałam, że to jest jakoś uwarunkowane genetycznie,
            ale może się mylę. Wcześniej nie było tego problemu, bo młody jest bystry i te
            niedoskonałości nadrabiał wygadaniem na lekcjach, ogólnym entuzjazmem i
            logicznymi wypowiedziami, miał też szczęście do polonistek, które się nie
            czepiały, ale pewnie masz rację, że w przyszłości może nie mieć tyle szczęścia.
            Co do satysfakcji pewnie też masz rację, u nas na szczęście nie doszło do
            rażących problemów z niedocenianiem, ale kiedyś dzieci mogą się z tym spotkać i
            być na to nieprzygotowane, co jest jeszcze bardziej niepokojące. Ale jakie jest
            rozwiązanie? Przecież nie będziesz pochwalać nieuczciwości i nie zaczniesz syna
            wyręczać w pracy, żeby dostawał lepsze oceny. Przecież to bezsens, przecież
            takie wyręczane dziecko kiedyś stanie przed koniecznością samodzielnej pracy i
            co wtedy? Nie, ja jednak wolę podkreślać wartość własnej satysfakcji, uprzedzać,
            że nie zawsze świat jest sprawiedliwy, ale jednak ciągle chwalić samodzielność i
            poczucie własnej wartości. Nigdy nie podcinać skrzydeł. Czy Twoje corki źle na
            tym wyszły, przecież one chyba też były uczciwe i pracowały samodzielnie,
            nieprawdaż?
            • verdana Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 20:22
              Nie musi być uwarunkowane genetycznie, a jesli nawet - to być może
              jacys odleli krewni. Moja matka jest redaktorem, mąż jest
              redaktorem, babcie i prababcie bibliotekarki - czyli wszyscy
              perfekcjonisci, jesli cjhodzi o ortografie, tylko jedna ciotka... I
              po tej ciotce moje wszystkie nieszczęsne dzieci - przy czym ciotka
              czasami robi błąd, a moi synowie czasami błędów nie robią.
              Nieuczciwosci nie pochwalę, ale z kolei zostawić syna sam na sam z
              niewykonalnym zadaniem - tez nie zostawię. Szczególnie, gdy wlozył w
              to miesiące samodzielnej pracy. jak twierdzi moje ulubione prawo
              rzymskie "Nie mozna od nikogo wymagać niemożliwego." A szkoła
              wymaga - co wtedy? Własnie o to mi chodzi - o brak dobrego
              rozwiązania.
              Moja córka (sztuk jeden) wyszła na tym - czy ja wiem? Trudno ocenić -
              na pewno nie dostała się do wymarzonego oliceum (m.in. za odmowe
              wykonania zadania), na pewno bylam wzywana wielokrotnie do szkoły. A
              i tak pod koniec liceum, tuż przed matura załamałam się i napisałam
              za nią kilka prac z trzeciorzednych przedmiotów.
              Uczciwość ? tak, oczywiście. Ale kidy wymaganie od dziecka
              bezwzglednej uczciwosci zamienia się w sztywna doktryne, ktora
              zamiast uczyć, wywoluje opór i poczucie, ze rodzice kompletnie nic
              nie rozumieją i nie wspieraja?
              • sebalda Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 21:23
                Sorry, pomyliłam się z tymi dziećmi, przecież wiem, że masz dwóch synów i córkę,
                nie wiem, co mam w głowiesmileW ktorej klasie jest młodszy syn?
                A wracając do córki, to chyba jednak suma sumarum się wybroniła mimo tych
                wszystkich problemów w szkole, chyba robi to, co chciala robić, z tego co
                pamiętam, a to chyba najważniejsze.
                A rozmawiałaś z nauczycielką od tych ITN-ów? Może trzeba kobiecie przemówić do
                rozumu?
                Jak juz pisałam, ja swojemu synowi robię czasami bardzo pobieżną korektę, ale
                kiedyś mu nie szło pisanie (Mały książę, trudna sprawa nawet dla dorosłych moim
                zdaniem) i bardzo się zdenerwował, jak chciałam mu podpowiedzieć, jemu wręcz
                uwłaczałoby, gdybym mu chciała pomóc inaczej niż tylko tą korektą. I tak mi ją
                zresztą wtedy wypomniał, że gdybym mu nie sprawdzała prac, to pewnie miał by
                gorsze stopnie, a to nie jest prawda. Syn w sumie jest uzdolniony matematycznie,
                ale on bardzo chce dorównać siostrze i chyba dlatego z polskiego stara się w
                dwójnasób, co mnie skądinąd bardzo cieszysmile
                Córce z kolei doradziłam temat pracy maturalnej z polskiego, potem też służyłam
                jej radami w trakcie przygotowania prezentacji, aż mnie ofuknęła, że za bardzo
                się angażuję. Ja bardzo cenię dzieci za tę ambicję i samodzielność, ale jak
                mówię, nigdy za to nie płaciły ceny niedocenienia, może mają farta.
                • verdana Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 21:56
                  Problem w tym, ze do oddania pracy zostało 10 dni, z czego 8 syn
                  spedzi na szkolnej wycieczce - o czym nauczycielka wie. Książki8,
                  ktore sa bibliografią do pracy znajdują się w bibliotekach, do
                  których syn, jako ze ma lat 15 nie ma wstepu...
                  Nie mowiąc już o poprawkach, które wymagają znajomosci historii
                  literatury na poziomie uniwersyteckim. Moja córka zna tę
                  nauczycielke dobrze i przypomniała mi podobny epizod z wlasnej
                  kariery szkolnej - napisała samodzielnie o tym, jak jeden z mitów
                  funkcjonuje w kulturze światowej (pamiętam to) i okazało sie , ze
                  dostała tylko czwórkę - szóstkę dostała 20 czy 30 stronicowa praca,
                  napisana ewidentnie przez dorosłego.
                  Ale moja córka wybronila się być moze dzięki mojej nieuczciwosci,
                  kiedy ona uczyla się do matury, a ja opracowywałam pracę z
                  geografiismile
      • sylwia0405 Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 20:55
        Madzik całkowicie się zgadzam - i też czasem gumuję pół pracy i każę
        pisać od nowa wink
        • verdana Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 21:58
          Mnie kilku psychologów tego stanowczo zabroniło. Najlepsza z nich,
          ta, ktora doprowadziła syna "do pionu" powiedziała, ze dziecko w ten
          sposób uczy się, ze praca szkolna i nauka jest sprawą mamy - to raz.
          A dwa - ze jest bardzo nieprzyjemna. Gdy dziecko powtarza zrobioną
          juz pracę, uczy się jednoczesnie sumiennosci i traci chęć do nauki
          jako takiej. Ja jednak wole niesumienne, a chętne.
          • maadzik3 Re: Wychowywanie do nieuczciwości 06.06.10, 23:37
            Hmm... no to musze przemyslec. Przy czym nie jest tak ze ja to swiadomie stosuje
            celem tresury. Zasadniczo pozwalam oddawac kulfoniaste prace, nauczycielka i tak
            wie jak moje dziecie pisze. Ale czasami widzac male "n" wieksze od "t" wkurzam
            sie strasznie i wtedy kawalek gumuje - jednym slowem to mniej premedytacja a
            bardziej chwilowy amok (jak juz mam naprawde dosc) Jednoczesnie staram sie jak
            najmniej nadzorowac i zachecac do zupelnie samodzielnego odrabiania. Czasem sie
            uda, czasem jak nie wejde do pokoju co 2 minuty to bedzie odrabial do kolacji
            (czytaj: siedzial przy biurku i myslal o niebieskich migdalach). Wiem co lubi
            robic (robi dobrze i szybko), wiem czego nie lubi. Nie wiem jak zmobilizowac (a
            nielubiane kolorowanie tez sie trafia, nie wymagam starannosci, ale odrobic
            zadanie trzeba). Od ukonczenia dwoch lat (bez przesady, moze i wczesniej) moj
            syn byl typem ktory wie co lubi, wie czego chce i proby odwrocenia uwagi czy
            zainteresowania go czyms innym (zwykle w tym wieku latwe) byly z gory skazane na
            niepowodzenie. To mu zostalo, co ma wiele zalet (naprawde je dostrzegam) i
            niestety kilka wad. Pamietam jak mial 2 lata i bylam z nim i kolezanka w
            cukierni. Bylo ze 30 smakow lodow do wyboru jak nie lepiej. Zapytalam jakie dwa
            smaki chce, obejrzal wystawke, dopytal co jest co i wybral. Kolezanka w ramach
            eksperymentu na Mlodym podpuszczala go pytajac ze moze takie, a moze takie, a
            jeszcze co innego i... za kazdym razem slyszala "nie" i powtorzony oryginalny
            wybor. Ten typ tak ma, juz sie zzylam i doceniam, ale czasem trzeba cos napisac
            lub (nie daj Bog) pokolorowac i wtedy matka (ja znaczy) ma cwiczenia w
            anielskiej cierpliwosci. A jako zywo aniola nie przypominam. Nie wiem wiec - jak
            nie gumowac (jak juz widze na czerwono) to co? Zaczac cwiczyc joge?wink
          • sylwia0405 Re: Wychowywanie do nieuczciwości 07.06.10, 07:23
            Muszę to przemyśleć verdano smile generalnie staram się nie przesadzać
            z tym gumowaniem, ale przyznam się że mi się zdarza. Generalnie
            wogóle odkąd poszłąm na studia - nie mam zbyt wiele czasu
            na "kontrolowanie" syna, co wychowawczyni stwierdziła - wyszło na
            dobre. Zaczął się zachowywać jak dziecko, a nie jak postawiony w
            kącie posążek. Niestety przyszło za tym też trochę problemów,
            których się nie spodziewałam - no ale modlę się i z dzieckiem
            rozmawiam, rozmawiam i jeszcze raz rozmawiam.
            Reasunując - dzięki za Twój post verdano - bo mam pewność, że nie
            robię nic złego pozwalając, żeby praca domowa nie była jak "spod
            igły". Czasem miałam w tej kwestii wątpliwości.
            • sebalda Re: Wychowywanie do nieuczciwości 07.06.10, 10:06
              Ja miałam do wyboru: dziecko szczęśliwe, twórcze, pełne zapału, ale bazgrzące
              czy dziecko ładnie piszące, ale wymęczone i zniechęcone (przez chwilę
              próbowalam, to wiem). Wybrałam to pierwsze. Pocieszę Was, syn ma z polskiego
              same piątki i szóstki, a jest w dobrym gimnazjum. Może teraz uczą nauczycieli,
              że to niepotrzebne frustrowanie dzieci, że kaligrafia już nie jest tak ważną
              dziedziną (trochę szkoda, ale takie życie) i już tak nie gonią dzieci za
              bazgroły. Kto z nas teraz pisze odręcznie i jak dużo? Mnie tylko niepokoi
              nieczytelność pisma syna, czasami sam nie może się odczytać, i trudności z
              ocenieniem go na egzaminach, które będą oceniane na zewnątrz. Stąd chyba jednak
              pójdę z nim do poradni w sprawie dysgrafii.
              • azile.oli Re: Wychowywanie do nieuczciwości 07.06.10, 12:25
                Ja się przyznam, że kiedy dzieci były małe, nie robiłam prac za
                nich, nie zawsze sprawdzałam, za to dużo omawiałam ''ponad'' temat.
                Niestety, w gimnazjum zdarzyło mi się parę razy zrobić pracę za
                dziecko, dodam, że córka zrobiłaby ja lepiej, ale miala wybór: albo
                plakat/album, albo nauka do olimpiady.
                Dodam jeszcze, że odmowa uczestnictwa w jednej z olimpiad ciągnię
                się za nią dość nieprzyjemnie już 3 rok.
                A wracajac do młodszych dzieci - moja córka miała cudowną
                wychowawczynię w klasach 1-3. Po pierwsze - od razu zapowiedziala,
                że ona pozna pracę niesamodzielna i jej nie oceni, po drugie,
                zaznaczyła, że jeśli dziecko jest zmęczone, ma gorszy dzień, może
                wykonać część pracy, byle samodzielnie. Czyli nie dwie linijki
                literek napisane przez Basię, a reszta przez mamę, ale tyle, ile
                dziecko może (z adnotacja rodzica, że to nie z lenistwa).
                • verdana Re: Wychowywanie do nieuczciwości 07.06.10, 17:07
                  O to mi własnie chodzi. Być może przy najmlodszych uczniach jeszcze
                  się da uczciwe do bolu. Przy starszych sztywna postawa "wszystko
                  musisz sam, jak nie umiesz/nie chcesz powiedz nauczycielowi" jest
                  stanowiskiem, ktore można utrzymać tylko tracąć zaufanie dziecka,
                  albo narazając dziecko na niewspółmierne do całej sprawy przykrosci.
                  Mój najmlodszy miał niezłą nauczycielke w klasach I-III, ale tu
                  własnie się nie sprawdziła. Przez dwa lata, ku mojej wscieklosci,
                  syn odmawiał robienia wszelkich prac dodatkowych. Nie i już. W
                  trzeciej klasie zaczęłąm oglądać wywieszone wypracowania - wlasnie
                  taka pracę. Ani jedno, zareczam, nie było napisane przez dziecko.
                  Zwróciłam pani uwagę - powiedziała, ze o tym wie, ale gdy zwraca
                  rodzicom uwagę, to awanturują się, ze to dziecko samo zrobiło. Wiec
                  machnęła ręka.
                  Efekt - moj syn miał niższe stopnie niz te dzieci, a niechęć do
                  dodatkowych prac przeszła mu dopiero w gimnazjum.
                  • tolka11 Re: Wychowywanie do nieuczciwości 07.06.10, 21:03
                    Tak to jest wychowywanie do nieuczciwości. Niestety.
                    I sama z pierszą przezywałam podobne sytuacje (rodzic robił pracę,
                    praca moejgo dziecka była gorsza), ale się nie dałam. dziecko ma
                    robic samo i już. Problem mi się rozwiązał, gdy dziecko poszło do
                    szkoły plastycznej.
                    A ze strony nauczyciela: stanowczo i konsekwentnie odrzucam prace
                    niesamodzielne. Za pracę samodzielna bywa daję ocenę lepszą niż na
                    to zasługuje, doceniam tę samodzielność, im wyzsza klasa (gimnazjum
                    i liceum) tym wyżej podnoszę poprzeczkę. I uwierz mi Verdano przez
                    lata znosiłam nieustające wizyty rodziców z pretensjami: ale ja
                    tylko pomogłam/pomogłem to dlaczego pani nie chce tego przyjąć?
                    Uch!!! Na nic tłumaczenia. Tylko uporem wypracowałam sobie markę
                    tej, co nie przyjmuje plagiatów i prac rodziców. I piszą sami, raz
                    lepiej raz gorzej, ale piszą. Razem uczymy się wyszukiwać
                    informacje, razem mamy frajdę z odkrywania. Buczą i piszą. Ale za
                    parę lat doceniaja mój osli upór.
                    Tylko litości ilez mozna? To w końcu rodzice wychowują i rodzice
                    oszukują.
                    Ja nie odpuszczę, ale moje koleżanki i koledzy odpuszczają. Czasami.
                    Bo już nie mają siły walczyć z rodzicami.
                    • verdana Re: Wychowywanie do nieuczciwości 07.06.10, 21:10
                      Ależ ja Ci wierzę (tez bylam nauczycielka). I co gorsza mam większe
                      pretensje do rodziców, niż nauczycieli. rodzice, robiąc prace za
                      dzieci, albo nawet wspólnie z dziećmi, albo - przypadek
                      najłagodniejszy - poprawiając, śrubuja poziom tak, ze samodzielne
                      dziecko nie ma szans. A nauczyciel często jest w trudnej sytuacji -
                      musi udowodnić, ze dziecko samo czegos nie zrobiło, a wystarczy raz
                      się pomylić. Bo zdarzają sie dzieci tak wyrastające ponad
                      przeciętność, ze latwo ich prace wziąć za prace rodziców. I bardzo
                      powaznie skrzywdzić.
                      Dla mnie największym winowajcą są programy i wymagania szkoły. Jak
                      słusznie to okreslił pewien madry człowiek "Największą tragedią
                      szkoły jest to, ze żąda zawsze prawidłowych odpowiedzi."
                      • tolka11 Re: Wychowywanie do nieuczciwości 07.06.10, 21:27
                        A wiesz, ze z tym tez miałam i miewam problem: jak nie skrzywdzić,
                        bo całkiem sporo wyrasta ponad przeciętność? Nie uczę polskiego i to
                        mi poniekąd ułatwia sprawę, bo prace piszą na lekcji poczatkowo.
                        Krótkie, ale własne. Jak już poznam delikwentów to rzadko krzywdzę.
                        A jak popełnię błąd to przepraszam, też mam prawo do pomyłek.
                        Marzy mi się szkoła z kilkoma przedmiotami obowiązkowymi w stopniu
                        rozszerzonym i kilkunastoma (lub mniej) stopień zaawasowania do
                        wyboru. to tak z grubsza. Ale napotykam zaciekły opór środowiska: no
                        bo jak to tak ogólnie wykształcony a nie wie jaki jest wzór fizyczny
                        określający cośtam!!!
                        Lubię czytac prace nawet te z ewidentnie źle poprowadzona
                        argumentacją, ale własne, WŁASNE.
                        • verdana Re: Wychowywanie do nieuczciwości 07.06.10, 22:32
                          To mamy wspólne marzeniasmile I co gorsza, takie marzenia torpedują
                          rodzice także, człek ma być wszechstronnie kształcony. I na nic moje
                          tłumaczenia, ze gdzie tu mowa o kształceniu ogólnym, gdy w szkole
                          praktycznie nie ma filozofii, ekonomii, czy nauk spolecznych...
                          Ja za to marzenie chyba zapłacę majątek, bo syn znalazł własnie
                          takie liceum, gdzie to wszystko jest+ trzy poziomy kazdego
                          przedmiotu.
                          • andrzej585858 Re: Wychowywanie do nieuczciwości 08.06.10, 10:34
                            Wygląda na to że miałem wyjątkowo tolerancyjnych nauczycieli, zwłaszcza
                            polonistów. Ilez oni się namęczyli żeby nauczyć gdzie stawia się przecinki -
                            efekt, do dzisiaj nie wiem gdzie.
                            Być może mam jakiś rodzaj dys- nawet nie wiem jak to się nazywa. Niestety za
                            moich młodych lat, nikt nie wiedział o istnieniu takich chorób, a przynajmniej
                            nie przypominam sobie, aby w szkole był uczeń z takim rozpoznaniem.
                            Za to - nie tolerowano leworęcznych, a ja jestem typowym mańkutemm chociaż
                            jakimś cudem zostałem nauczony do pisania prawą ręką, co sobie teraz chwalę, bo
                            mogę pisać zarówno lewą jak i prawą.
                            Nie było to chyba dla mnie, jako dziecka, zbytnio traumatyczne przeżycie, gdyż
                            nie zachowały mi się w pamięci jakieś złe wspomnienia. Podejrzewam że wyjątkowa
                            cierpliwość mojej Mamy pomogła w tej nauce pisania prawą ręką. Takie to czasy były.

                            Natomiast, o ile pamiętam, to zarówno w podstawówce, jak i w liceum bezlitośnie
                            były tępione niesamodzielne prace. Tak więc kwestia odrabiania prac domowych
                            przez rodziców, zamiast przez ucznia praktycznie nie istniała. Dochodziło czasem
                            do, z punktu widzenia, ucznia, humorystycznych sytuacji, gdy nauczyciel oddawał
                            wypracowanie mówiąc do ucznia - dzisiaj twoja mam otrzymała ocenę niedostateczną.

                            Problemem było natomiast co innego - zawyżanie ocen dla dzieci miejscowych
                            prominentów. A był taki zwyczaj że najlepsi uczniowie po zdaniu matury
                            otrzymywali prawo do studiowania bez konieczności zdawania egzaminów wstępnych.
                            Z reguły otrzymywały takie wyróżnienia dzieci miejscowych lekarzy, adwokatów
                            itp. Owszem, uczyli się dobrze, ale czasem naprawdę osoby bardziej na to
                            zasługujące były pokrzywdzone.
                            Tak też bywało, niestety.
                            • verdana Re: Wychowywanie do nieuczciwości 08.06.10, 14:28
                              Cóż, Andrzxeju, równolatkami jesteśmy, a doświadczenia mamy inne.
                              Mój mąż jest leworeczny, w pierwszej klasie nauczycielka go
                              usilowała przestawić, ale zbuntował się i on i rodzina - gdzieś po
                              roku. Pisze lewą. I był wlasnie takim "prymusem", a jego rodzina
                              zdecydowanie nie byla prominentna - bibliotekarka i nauczyciel
                              plastyki (w innej szkole). Ale podejrzewam, że rzeczywiście poza
                              Warszawą było inaczej. Na studiach robilismy wielkie badania w
                              Bydgoszczy i wtedy zobaczyliśmy, ze w Warszawie żyjemy w innym kraju.
                              A za mnie matka robiła niemal wszystko, co trzeba było zrobić na tak
                              zwane "roboty ręczne", inaczej chyba bym została przez te roboty
                              gdzieś w połowie podstawówki na zawsze.
                              Nie mówiac już o tuym, ze w liceum napisałam przyjaciółce wszystkie
                              prace wakacyjne - nauczycielka postawiła jej tróje z laski, zadając
                              nieprawdopodobną liczbę wypracowań. Wyłącznie przez zlosliwość.
                              Bylysmy razem na wakacjach i w ramach "pomiocy" pomogłam.
                              • sebalda Re: Wychowywanie do nieuczciwości 08.06.10, 15:57
                                > A za mnie matka robiła niemal wszystko, co trzeba było zrobić na tak
                                > zwane "roboty ręczne", inaczej chyba bym została przez te roboty
                                > gdzieś w połowie podstawówki na zawsze.

                                Mam dokladnie takie samo doświadczenie. Na szczęście najwyraźniej takie
                                uzdolnienia dziedziczy się w trzecim pokoleniu i moje dzieci mają po mojej
                                mamie dryg do prac manualnych, nieustająco budząc mój podziw, zazdrość i
                                zachwyt. Jaka to oszczędność była, jak córka chodziła w zeszlym roku na
                                rozliczne "osiemnastki". Wszystkie prezenty robiła własnoręcznie i były one
                                naprawdę ciekawe, dowcipne i pięknie wykonane.
                                Nie wiem, co by było, gdyby dzieci prosiły mnie wcześniej o pomoc w pracach
                                ręcznych, rozpaczwink
                                • verdana Re: Wychowywanie do nieuczciwości 08.06.10, 16:29
                                  Problem w tym, ze moja matka drygu nie miała. Jechała na
                                  trójeczkachsmile
                                  • sebalda Re: Wychowywanie do nieuczciwości 08.06.10, 16:57
                                    Ja na piąteczkachsmile Ja byłam ewidentnym antytalenciem, ale nie rozumiem matek,
                                    ktore wyręczają dzieci w takich pracach od najmłodszych lat. Mialam taka
                                    koleżankę, dzieci były w przedszkolu i potem w pierwszych klasach, stopni za to
                                    jeszcze nie dostawaly, a ona pracowicie wszystko za nie wykonywała. Po co? Czego
                                    to uczy? Przyjeżdżała do mnie w odwiedziny i kleiła, szyła, dziergała, żeby jej
                                    dzieci wypadły jak najlepiej? Dla mnie to trochę chore. Straciłam z nią kontakt,
                                    ale jeśli ona nadal tak robi, to ma sporo roboty przy dwójce. Fakt że zawsze
                                    była niepracująca, czas i chęci miala. A może ona tak się realizowała twórczo.
                                    Ale kosztem dzieci niestety i to nie jest fajne.
                                    • verdana Re: Wychowywanie do nieuczciwości 08.06.10, 17:09
                                      To zalezy.
                                      W pierwszej klasie mielismy zrobić ul z papieru. Minęło lat 45, a ja
                                      próbę własnorecznego wykonania tego ula pamiętam do dziś. Cos w
                                      rodzaju koszmarnego snu, gdzie wszystko się rwie i psuje. Robilam i
                                      plakałam - cały dzień.
                                      Po takich doswiadczeniach dalsze tego typu wycinanki chyba robiła
                                      mama. Bo ja ich nie pamiętam,a nie sadzę, abym się tego kiedykolwiek
                                      nauczyła. Zresztą - po co?
                                      Ale jeśli mama robi nie dlatego, że musi, tylko żeby dziecko lepiej
                                      wypadło - to ja tego po prostu nie rozumiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka