Ciekawy tekst

15.03.04, 13:07
Drodzy przyjaciele w Chrystusie Jezusie
Przeglądając swoje zasoby znalazłem myślę, że intersująy i polemiczny tekst
z Soboru Watykańskiego I dotyczący dogmatu o nieomylnośći papieża. Jest to
wypowiedź uczestnika soboru - biskupa Strossmayera.
Co tym myślicie ?
Co także uważacie na temat granicy pomiędzy samodzielnym poznawaniem a
kierowaniem w poznawaniu przez innych.
Wszysce wiemy,że Duch Święty jest naszym nauczycielem - ale na ile
potrzebujemy weryfikacji innych osób, Kościoła itd., aby nie zbłądzić.

    • krzys_s Re: Ciekawy tekst 15.03.04, 13:09
      Dogmat o nieomylności papieża
      Wystąpienie Biskupa Józefa Strossmayera na I Soborze Watykańskim w 1870r.

      Czcigodni Ojcowie i Bracia: Nie bez drżenia, a jednak z sumieniem wolnym i
      czystym przed Bogiem, który żyje i zna mnie, otwieram swoje usta przed wami, w
      tym zacnym zgromadzeniu. Od chwili gdy się tu znalazłem, przysłuchiwałem się
      uważnie mową wygłaszanym w tej sali, żywiąc nadzieję i wielkie pragnienie, aby
      światło z wysokości oświeciło oczy mojego zrozumienia i dozwoliło mi głosować
      za uchwałami tego świętego ekumenicznego soboru w pełnym zrozumieniu sprawy.
      Przenikniony poczuciem odpowiedzialności, jaką Bóg nakłada na mnie w tym
      względzie, postanowiłem zbadać z jak największą uwagą Stary i Nowy Testament,
      aby te najczcigodniejsze dokumenty prawdy Bożej oznajmiły mi czy św.arcykapłan,
      który tu nam przewodniczy jest w rzeczywistości spadkobiercą św.Piotra,
      zastępcą Jezusa Chrystusa, i nieomylnym doktorem Kościoła. Aby dociec tych
      wielkich kwestii zmuszony zostałem do zignorowania obecnego stanu rzeczy i z
      pochodnią Ewangelii w ręku przenieść się w myślach w te dni gdy nie było
      jeszcze ultramontanizmu /stronnictwo włoskie propagujące absolutną władzę
      papieską/ ani gallikanizmu /stronnictwo francuskie zaprzeczające najwyższej
      władzy papieskiej/ i gdy Kościół za swoich doktorów uznawał św.Piotra,
      św.Pawła, św.Jakuba i św.Jana, którym to doktorom nikt nie może zaprzeczyć
      autorytetu, bez poddania w wątpliwość tego co uczy Pismo Święte, które mam tu
      przed sobą i które Sobór Trydencki ogłosił regułą wiary i moralności. Zbadałem
      tę św. Księgę /czy wolno mi powiedzieć?/ nie znalazłem nic co z bliska lub z
      daleka popierałoby opinię ultramontanistów. Więcej nawet, ku mojemu wielkiemu
      zdziwieniu nie znalazłem żadnej wzmianki w czasach apostołów o papieżu,
      spadkobiercy św.Piotra ani o zastępcy Jezusa Chrystusa, tak samo jak nie ma tam
      wzmianki o Mahomecie, który wtedy jeszcze nie istniał. Ty, Monsignorze Manning,
      może powiesz że zbluźniłem a ty Monsignorze Fie powiesz, że oszalałem. Nie
      dostojni Ojcowie ja nie bluźnię ani nie oszalałem. Lecz przeczytawszy cały Nowy
      Testament, oświadczam przed Bogiem z ręką wzniesioną ku temu wielkiemu
      kurcyfiksowi, że nie znalazłem najmniejszej wzmianki o papiestwie tak jak ono
      istnieje obecnie. Nie odmawiajcie mi swojej uwagi czcigodni bracia i waszym
      szemraniem i przeszkadzaniem nie usprawiedliwiajcie tych, którzy na
      podobieństwo Ojca Hyacentego, mówią, że Sobór ten jest niczym i że głosy nasze
      od samego początku były podyktowane przez jakiś autorytet. Gdyby tak się sprawa
      miała, to najdostojniejsze zgromadzenie byłoby najhaniebniej zdyskredytowane.
      Jeśli chcemy, aby ten Sobór był wielkim, musimy być wolni. Dziękuję jego
      Ekscelencji, Monsignorowi Dupanloup'owi za jego przytakiwania głową; to dodaje
      mi odwagi więc przystąpię dalej. Czytając święte Księgi, z uwagą tak pilną do
      jakiej Bóg mnie uzdolnił nie znajduję ani jednego rozdziału ani nawet
      najmniejszego wiersza, w którym Jezus Chrystus dałby św.Piotrowi panowanie nad
      apostołami, jego współpracownikami. Gdyby Szymon syn Jonasza, miałby być tym za
      jakiego, według naszego wierzenia uważamy obecnie jego świątobliwość Piusa IX,
      to byłoby wprost dziwnym, że Pan nie powiedział o nim: "Po moim wstąpieniu do
      Ojca, wy wszyscy macie być posłuszni Szymonowi Piotrowi, tak jak mnie
      posłusznymi jesteście, bo ja pozostawiam go moim zastępcą na ziemi" Chrystus
      nie tylko nic nie powiedział w tym względzie, ale nawet nic nie wspomniał o
      postanowieniu w Kościele jakiejkolwiek głowy. Gdy powiedział apostołom, że będą
      sądzić dwanaście pokoleń Izraelskich /Mat.19.28/ obiecał im dwanaście tronów
      jeden dla każdego, lecz nie powiedział że jeden z tych tronów będzie wyższym od
      innych i będzie należał do Piotra. Gdyby Pan miał takie życzenie to na pewno by
      tak powiedział. Jaka więc konkluzja wynika z tego? Logika odpowie nam, że
      Chrystus nie życzył sobie uczynić Piotra głową apostolskiego kolegium.
      Wysyłając apostołów aby zwyciężali świat, dał im wszystkim obietnicę Ducha
      Świętego. Pozwólcie mi powtórzyć to: Gdyby Jezus zamierzał ustanowić Piotra
      Swoim zastępcą uczyniłby go głównodowodzącym nad Swoją duchową armią. Pismo
      Święte jednak wykazuje, że Chrystus zabronił by został mianowany jakiś główny
      autorytet nad wiernymi na podobieństwo pogańskich królów. /Łuk.22.25/. Jezus
      nie mówiłby tak gdyby po Jego śmierci i wniebowstąpieniu, Piotr miał być obrany
      papieżem. Jednak według naszej tradycji, papiestwo trzyma w swych rękach dwa
      miecze, symbole władzy duchowej i ziemskiej. Jedna rzecz mocno mnie zdziwiła i
      poważnie nad nią zadawałem sobie pytanie: Jeżeli Piotr był obrany papieżem czy
      współapostołowie zezwoliliby aby on był posłany do Samarii, wraz z św.Janem by
      tam głosić Ewangelię Syna Bożego? Co wy myślicie czcigodni bracia, czy obecnie
      zezwolilibyśmy aby jego świątobliwość, Pius IX z jego Ekscelencją, Monsignor'em
      Platier'em udali się do patriarchy w Konstantynopolu, aby poprosić go o
      zakończenie schizmy wschodniej. Zauważmy drugi jeszcze ważniejszy fakt: W
      Jerozolimie zgromadziła się rada ekumeniczna, aby rozstrzygnąć kwestię, która
      dzieliła wiernych na dwa stronnictwa. Jeżeli św.Piotr był papieżem to kto
      zwołałby tę radę? Św.Piotr. Kto by przewodniczył w jej obradach? Św.Piotr, albo
      jego legat. Kto ogłosiłby zapadłe tam uchwały? Św. Piotr. A jednak tak nie
      było. Piotr apostoł uczestniczył w tej radzie na równi z innymi, jednak nie on
      był tym który obrady zsumował, ale uczynił to św.Jakub; a gdy dekrety zostały
      ogłoszone, uczyniono to w imieniu wszystkich apostołów, starszych i wszystkich
      braci. /Dz.Ap.rozdz.15/ Czy tak czynimy obecnie w naszym kościele?

      O czcigodni bracia! im więcej badam, tym bardziej jestem przekonany, że w
      Piśmie Świętym, syn Jonaszowy nie widnieje jako pierwszy. Nauczamy obecnie, że
      Kościół jest zbudowany na św.Piotrze; gdy zaś św.Paweł /o którego autorytecie
      apostolskim nie można wątpić/ mówi w swoim liście do Efezjan 2.20, że prawdziwy
      Kościół zbudowany jest na fundamencie apostołów i proroków, a jego gruntownym
      węgielnym kamieniem jest sam Jezus Chrystus. Ten sam apostoł tak mało wierzył w
      supremację św.Piotra, że ganił tych co mówili: Myśmy Pawłowi; my
      Apollosowi /1Kor.1.12/, ganił i tych, którzy mówili, że są Piotrowi. Gdyby ten
      ostatni był zastępcą Chrystusa to św.Paweł byłby bardzo ostrożny aby nie
      krytykować tych co byli członkami tego samego kolegium. Tenże apostoł, gdy
      wyliczał różne urzędy w kościele, wspomniał apostołów, proroków, nauczycieli i
      pasterzy. Czy mamy wierzyć czcigodni bracia, że św.Paweł, ten wielki apostoł
      pogan, zapomniał o najgłówniejszym z tych urzędów, o papiestwie, jeżeli było
      ono częścią Boskiej instytucji? Zapomnienie o tym byłoby tak niemożliwym jak
      dla historyka piszącego o obecnym soborze, niemożliwym byłoby nie wspomnieć ani
      słowa o jego świątobliwości, Piusie IX. /Między słuchaczami odezwały się głosy:
      Milcz, heretyku, milcz!/.

      Uspokójcie się, bracia! Ja jeszcze nie skończyłem. Zabraniając mi dalszego
      przemawiania, objawiacie się przed światem jako krzywdziciele, zamykający usta
      najmniejszemu członkowi tutejszego zgromadzenia. Pójdźmy wiec dalej. Św.Paweł
      apostoł, w swoich listach do poszczególnych kościołów, nie uczynił najmniejszej
      wzmianki o prymacie Piotra. Jeżeliby taki prymat istniał, czyli mówiąc inaczej:
      Gdyby Kościół miał w swoim ciele najwyższą głowę, nieomylną w nauczaniu, czy on
      wielki apostoł pogan zapomniałby o tym? Co mam odpowiedzieć na to? On zapewne
      napisałby długi list o tak ważnym przedmiocie. W tym czasie kiedy budowa
      chrześcijańskiej doktryny była wznoszona, co też św.Paweł w rzeczywistości
      czynił, czyżby on mógł zapomnieć o fundamencie, głównej arkadzie tej całej
      budowy? Jeżeli nie chcemy twierdzić, że Kościół w czasach apostolskich był
      heretycki /czego żaden z nas nie chciałby ani nie miał odwagi powiedzieć/
    • krzys_s Re: Ciekawy tekst cd. 15.03.04, 13:15
      / to przyznać musimy, że Kościół nie był nigdy bardziej święty jak w czasach
      gdy nie miał papieża. /Okrzyki: "To nie prawda"/. Niechaj Monsignor de Lewal
      nie mówi, że to nie jest prawdą, bo żaden z was czcigodni bracia, nie powinien
      odważyć się nawet pomyśleć, że Kościół dzisiejszy, z papieżem na czele, jest
      mocniejszym w wierze i czystszym moralnie aniżeli był Kościół w czasach
      apostolskich. Jeśli ktoś tak myśli to niechaj powie to otwarcie wobec całego
      wszechświata albowiem ten budynek, w którym znajdujemy się jest ośrodkiem skąd
      słowa nasze rozlegają się echem od bieguna do bieguna. Idźmy więc dalej. W
      pismach św.Pawła, św.Jana, św.Jakuba, nie znalazłem wzmianki ani śladu o władzy
      papieskiej. Św.Łukasz historyk o misyjnych pracach apostolskich również milczy
      o tak ważnym przedmiocie. To zamilczenie tej sprawy przez mężów, których pisma
      stanowią część kanonu natchnionych od Boga ksiąg biblijnych, wydaje się dla
      mnie kłopotliwym a nawet niemożliwym, o ile Piotr był papieżem. Byłoby to
      nieusprawiedliwionym w takim stopniu jak gdyby historyk Thiers, pisząc o
      Napoleonie Bonaparte, ominął tytuł tego cesarza. Widzę przed sobą członka tego
      zgromadzenia, który wskazując na mnie palcem, mówi: "O to biskup schizmatyk,
      który wszedł między nas pod fałszywymi kolorami! Nie wszedłem do tego zacnego
      zgromadzenia jako złodziej, oknem, ale drzwiami, tak jak i wy. Mój tytuł
      biskupi dał mi do tego prawo, tak jak moje chrześcijańskie sumienie zmusza mnie
      do mówienia tego co uznaję za prawdę.

      Co zdziwiło mnie najwięcej i co jest godnym szczególniejszej uwagi, to
      milczenie św.Piotra w tej sprawie. Gdyby ten apostoł był tym za kogo my go
      przedstawiamy, to jest zastępcą Jezusa Chrystusa na ziemi, to zapewne on
      wiedziałby o tym i wiedzieć powinien. Jakże więc mamy wytłumaczyć ten fakt, że
      on ani razu nie wystąpił jako papież? Przecież mógłby to uczynić w dniu
      Pięćdziesiątnicy, /po zesłaniu Ducha Świętego/ gdy wygłosił swoje pierwsze
      kazanie, a jednak tego nie uczynił. Nie wspomniał też nic o tym w swoich dwóch
      listach adresowanych do wszystkich ówczesnych zborów i do całego kościoła. Czy
      możecie wyobrazić sobie takiego papieża, gdyby św.Piotr był papieżem? Jeżeli
      więc nadal chcecie twierdzić, że on był papieżem, to chcąc być konsekwentnym
      musicie również przyznać, że on nie był o tym świadomy. Zapytuję więc każdego
      kto ma głowę do myślenia i umysł do rozważania: czy te dwa przypuszczenia są
      możliwe? Wracając do omawianego przedmiotu, powiedzieć muszę, iż dokąd żyli
      apostołowie, Kościół ani myślał, aby mieć papieża; chcąc twierdzić inaczej
      musiałbym zignorować całe Pismo Święte. /Ze wszystkich stron odzywają się
      głosy: Czy jednak św.Piotr nie był w Rzymie? Czy nie był tam ukrzyżowany głową
      na dół? Czyż kazalnice z których nauczał, ołtarze przy których mszę odprawiał ,
      nie znajdują się w tym odwiecznym mieście?/ Czcigodni bracia! Pobyt Piotra w
      Rzymie ma uzasadnienie tylko w tradycji. A choćby był biskupem w Rzymie, to jak
      z tego episkopatu moglibyście udowodnić jego supremację? Skalinger, jeden z
      najbardziej uczonych mężów, nie wahał się powiedzieć, że teoria o episkopacie i
      zamieszkaniu św.Piotra w Rzymie, winna być zaliczona do niedorzecznych
      legend. /Częste okrzyki: "Zamknijcie mu usta! Sprowadźcie go z kazalnicy!"/

      Czcigodni bracia! Ja jestem gotów zamilknąć; lecz czy w zgromadzeniu takim jak
      to, nie byłoby lepiej wszystkiego doświadczyć i to co dobre zatrzymać jak
      zaleca apostoł? Mamy nad sobą dyktatora, przed którym my wszyscy, a nawet
      papież Pius IX, musimy upaść, zamilknąć i pochylić głowy. Dyktatorem tym jest
      historia. Ona nie jest podobna do legendy, którą można urobić jak garncarz
      glinę; jest jak diament, który wcina się w szkło i cięć tych zmazać nie można.
      Opierałem się dotąd tylko na historii i jeżeli nie znalazłem w niej śladu
      papiestwa w czasach apostolskich to wińcie za to historię a nie mnie. Czy
      chcecie oskarżyć mnie o kłamstwo? Zróbcie to, jeżeli możecie. Słyszę kogoś po
      prawej stronie "Czy nie powiedział Pan: Tyś jest Piotr, a na tej opoce zbuduję
      Kościół mój". Powiem o tym później, czcigodni bracia; lecz za nim to uczynię,
      pragnę przedstawić wam wyniki swoich dociekań historycznych.

      Nie znalazłszy śladu papiestwa w czasach apostolskich, powiedziałem sobie:
      czego szukam zapewne znajdę w dalszych dziejach wczesnego kościoła. Wyznaję
      szczerze, iż szukałem papieża w pierwszych czterech stuleciach, lecz go nie
      znalazłem. Wierzę, iż żaden z was nie wątpi w autorytet świętego biskupa w
      Hippo, wielkiego i błogosławionego Augustyna. Ten pobożny doktor, będący
      zaszczytem i chwałą kościoła katolickiego, był sekretarzem synodu w Melwii. W
      dekretach tego czcigodnego zgromadzenia znajdują się następujące znamienite
      słowa: "Ktokolwiek będzie apelował do tych za morzem, nie będzie przyjęty w
      Afryce do społeczności". Biskupi w Afryce tak mało poważali biskupa w Rzymie,
      że zagrozili ekskomuniką tym, którzy uciekliby się do apelacji. Ci sami
      biskupi, na szóstym synodzie Kartageńskim, pod przewodnictwem Aureliusza,
      biskupa tegoż miasta, napisali do Cylestyna, biskupa w Rzymie, ostrzeżenie aby
      nie przyjmował apelacji biskupów, księży i kleryków afrykańskich i aby nie
      zaszczepiał pychy ludzkiej do Kościoła. Że patriarchowie rzymscy od
      najwcześniejszych czasów, próbowali przywłaszczyć sobie naczelny autorytet jest
      faktem ujawnionym, lecz nie mniej jawnym jest fakt, że nie zdobyli tej
      supremacji jaką ultramontaniści przypisują papieżowi obecnie. Gdyby ówczesny
      biskup rzymski posiadał taką supremację to czy biskupi afrykańscy, a
      św.Augustyn pierwszy między nimi, odważyliby się zabronić apelacji swoich
      dekretów, do tego najwyższego trybunału? Przyznaję, że patriarcha rzymski
      zajmował pierwsze miejsce. Jedno z praw justyniańskich mówi: "Określono i
      zadecydowano na czterech synodach, że św.papież starożytnego Rzymu powinien być
      pierwszym z biskupów, a najwyższy arcybiskup, w Konstantynopolu, które jest
      nowym Rzymem, ma być drugim "Podaj się więc pod supremację papieża" - może
      zawołacie. Nie tak prędko czcigodni bracia! Chociaż prawo justyniańskie
      zalecało taki porządek pomiędzy patriarchami to jednak musimy przyznać, że co
      innego jest precedens /pierwszeństwo/, a co innego władza jurysdykcyjna. Na
      przykład: przypuśćmy, że w Florencji zgromadzą się wszyscy tego królestwa,
      pierwszeństwo przyznanoby prymatowi florenckiemu, zaś pomiędzy wschodnimi,
      przyznanoby je patriarchowi konstantynopolitańskiemu, w Anglii znów
      arcybiskupowi kantenburskiemu; lecz ani pierwszy, ani drugi, ani trzeci nie
      powinien z tego tłumaczyć sobie ani przywłaszczać jurysdykcji nad wszystkimi.
      Powaga biskupa rzymskiego wynikała nie z Boskiej władzy, ale z ważności miasta,
      w którym miał swoją stolicę. Monsignor Darboy /w Paryżu/ nie jest
      dostojniejszym ani większym od arcybiskupa w Awiggnionie. Mimo to Paryż darzy
      go większym uznaniem, jakiego nie miałby gdyby jego pałac znajdował się nie
      przy rzece Seine, ale przy Rohne. Co jest prawdą w religijnym porządku rzeczy,
      jest też prawdą w cywilnych i politycznych sprawach. Prefekt w Rzymie nie jest
      większym prefektem niż ten w Pizie, lecz cywilnie jak i politycznie jest więcej
      poważanym. Powiedziałbym, że już w pierwszych stuleciach patriarcha rzymski
      aspirował do uniwersalnego rządu w kościele. Niefortunnie, o mało co nie
      doszedł do tego; lecz w rzeczywistości nie udały się te jego pretensje, bowiem
      Cesarz Teodoziusz II ustanowił prawo nadające patriarchowi w Konstantynopolu
      taki sam autorytet, jaki miał ten w Rzymie /Leg.cod, de sacr.,etc/. Ojcowie
      zebrani na synodzie chalcedońskim umieścili biskupów starego i nowego Rzymu na
      tym samym stanowisku we wszystkich rzeczach, nawet i w kościelnych /Can.28/.
      Szósty synod w Kartagenie zabronił wszystkim biskupom tytułować się księciem
      biskupów, albo panującym biskupem. Co do tytułu "powszechny biskup", jaki
      papie
    • krzys_s Re: Ciekawy tekst cd.2 15.03.04, 13:18
      jaki papieże przybrali później, św.Grzegorz I, w tej wierze, że jego następcy
      nigdy nie zgodzą się na takie miano, napisał następujące znamienne słowa: "Moi
      poprzednicy nigdy nie zgodzili się na tak niezbożny tytuł, bo gdy który
      patriarcha przybiera imię Uniwersalny, tytuł patriarchy jest znieważany.
      Niechaj dalekim będzie od chrześcijan pragnienie nadawania sobie tytułu, który
      poniżałby ich współbraci. Słowa św.Grzegorza kierowane są do jego
      współduchownych w Konstantynopolu, którzy pretendowali do prymacji w kościele.
      Papież Pelagiusz II nazwał Jana, biskupa konstantynopolitańskiego, który
      pretendował do wysokiego kapłaństwa: "bezbożnym i bluźnierczym." "Nie
      zabiegajcie," mówi on, "o tytuł uniwersalnego biskupa, który Jan przywłaszczył
      sobie nielegalnie. Niechaj żaden z patriarchów nie przybiera tego bezbożnego
      imienia; wielkiego bowiem nieszczęścia możemy się spodziewać, jeżeli kapłani
      będą rozniecać takie elementy. Doznaliby tego co było im przepowiedziane - On
      jest królem synów pychy." /Pelagiusz II, list 13 /

      Czy te autorytety, a mógłbym podać ich więcej, tak samo ważnych nie dowodzą, że
      biskupi rzymscy dopiero znacznie później zaczęli być uznawani uniwersalnymi
      biskupami, głowami kościoła? Z drugiej strony, któż nie wie o tym, że od
      pierwszego soboru w Nicei, w r.325 aż do r. 580 i do drugiego soboru
      powszechnego w Konstantynopolu, z 1109 biskupów uczestniczących na pierwszych
      sześciu soborach, było zaledwie 19 biskupów z zachodu? Kto nie wie, że te
      sobory i synody zwoływane były przez cesarzy, bez poinformowania o tym, a
      czasami nawet wbrew woli biskupa rzymskiego? - że Hoziusz, biskup Kordowy,
      przewodniczył na pierwszym soborze w Nicei i spisał jego uchwały? Ten sam
      Hoziusz, przewodniczył później na synodzie w Sardycji, wyłączając delegata
      Juliusza, biskupa rzymskiego.

      Nie będę już więcej mówił o tym czcigodni bracia, ale przejdę do onego
      wielkiego argumentu wspomnianego przed chwilą - względem utwierdzenia prymacji
      biskupa rzymskiego przez ową opokę /petra/. Gdyby to było prawdą wszelkie
      dysputy byłyby skończone; lecz pierwotni ojcowie kościoła, oni zapewne
      wiedzieli coś o tym, nie zrozumieli tego jak my rozumiemy. Św.Cyryl w swej
      czwartej księdze o Trójcy, napisał: "Ja wierzę, iż przez tę opokę musimy
      rozumieć niechwiejną wiarę apostołów." Św. Hilary, biskup Poitierski, w swej
      drugiej książce o Trójcy powiedział: "Ową opoką /petra/ jest to błogosławione
      wyznanie wiary, wypowiedziane przez św.Piotra;" a w szóstej książce o Trójcy,
      oświadczył "Na tej opoce wyznania wiary, Kościół jest zbudowany." Św.Jerome, w
      szóstej książce o św.Mateuszu, też powiedział, "Bóg ufundował swój Kościół na
      opoce i od tej opoki apostoł Piotr otrzymał swoje imię." Po nim św.Chryzstom
      powiedział w swoim 53 kazaniu o Mateuszu: "Na tej opoce zbuduję Kościół mój -
      to znaczy, na wierze w to wyznanie." A co było tym wyznaniem apostoła? Było
      nim: "Tyś jest Chrystus Syn Boga żywego." Św.Ambroży, arcybiskup z Milanu, w
      swoim wykładzie z drugiego listu do Efezjan, św.Bazyl Seleceński i wszyscy
      ojcowie Synodu Chalcedońskiego uczą tak samo. Ze wszystkich doktorów rychłego
      chrześcijaństwa, św.Augustyn zajmuje najprzedniejsze miejsce pod względem
      znajomości i świątobliwości. Posłuchajmy więc co on napisał w swej drugiej
      rozprawie na tle pierwszego listu św.Jana: "Co znaczą słowa: Na tej opoce
      zbuduję Kościół mój? Znaczą: na tej wierze, na tym co Piotr powiedział: Tyś
      jest Chrystus, Syn Boga żywego." W jego opisie o św.Janie znajdujemy znamienne
      określenie: "Tą opoką na której Kościół miał być zbudowany jest sam Chrystus."
      On wielki biskup /św.Augustyn/ tak mało wierzył w to, aby Kościół miał być
      zbudowany na Piotrze, że w swoim 13 kazaniu tak to określił: "Tyś jest Piotr i
      na opoce /petra/, którą wyznałeś, na opoce, którą znałeś, mówiąc: Tyś jest
      Chrystus Syn Boga żywego, Ja zbuduję swój Kościół; zbuduję go więc na Sobie, a
      nie Siebie na tobie." To co św. Augustyn nauczał, na podstawie tego tekstu,
      było pojmowane przez całe ówczesne chrześcijaństwo. Sumując to wszystko,
      powtarzam więc:

      Że Jezus obdarzył wszystkich apostołów taką samą władzą jak Piotra.
      Że apostołowie nigdy nie uznawali św. Piotra za zastępcę Jezusa Chrystusa i za
      nieomylnego doktora kościoła.
      Że św.Piotr nigdy nie rozumiał o sobie, że był papieżem i nigdy nie postępował
      jak papież.
      Że sobory i synody w pierwszych czterech stuleciach, chociaż uznawały wysokie
      stanowisko, jakie biskup rzymski zajmował w kościele, z powodu, że zamieszkiwał
      w Rzymie, lecz darzyli go precedencją jedynie pod względem zaszczytów a nigdy
      pod względem władzy lub jurysdykcji.
      Że Pańskie oświadczenie: "Tyś jest Piotr, a na tej opoce zbuduję Kościół mój" -
      nigdy nie było przez ojców kościoła rozumiane, iż Kościół był zbudowany na
      Piotrze /jakoby na wyższym petrum/, ale, że Piotr stał się kamieniem /petram/
      na opoce, to jest na owym wyznaniu, że Jezus jest Chrystusem.
      Zakańczam więc, na podstawie historii, logiki, zdrowego rozsądku i
      chrześcijańskiego sumienia, że Jezus Chrystus nie wyposażył św.Piotra żadną
      supremacją i że nie taką drogą biskupi rzymscy stali się władcami w kościele,
      ale przez stopniowe przywłaszczanie sobie wszystkich praw episkopatu. /Głosy:
      milcz, zuchwały protestancie! Milcz!/ Nie, ja nie jestem zuchwałym
      protestantem. Historia nie jest katolicką, ani anglikańską, ani kalwinistyczną,
      ani luterańską, ani ormiańską, ani schizmatyczno-grecką, ani ultramontaniczną.
      Ona jest tym czym jest, mianowicie: czymś silniejszym aniżeli wszystkie
      wyznania wiary, aniżeli wszystkie kanoniczne przepisy wszystkich
      ekumenistycznych soborów. Możecie przeciwko niej pisać, o ile macie dosyć
      odwagi, lecz nie możecie jej zniszczyć; tak jak wyjęcie jednej cegiełki z
      Koloseum, nie spowoduje jego upadku. Jeżeli powiedziałem coś fałszywie,
      wykażcie to historią a bez chwili wahania, ja serdecznie przeproszę; lecz
      bądźcie cierpliwymi a poznacie, że nie powiedziałem wszystkiego co mógłbym
      powiedzieć; przeto choćby nawet stos pogrzebowy na mnie czekał na tym miejscu
      św.Piotra, ja nie zamilknę, ale zobowiązany jestem iść dalej.

      Monsignor Dupanloup w swoich zdrowych spostrzeżeniach względem tego soboru
      watykańskiego, mądrze powiedział, że jeżeli ogłosimy Piusa IX nieomylnym, to z
      konieczności i logiki musimy powiedzieć, że wszyscy jeg poprzednicy byli
      również nieomylni.

      Czcigodni bracia! Historia podnosi swój głos i zapewnia nas, że niektórzy
      papieże mylili się. Możecie protestować lub zapierać to, jeżeli chcecie; lecz
      ja udowodnię wam omylność niektórych papieży. Papież Victor /192/ najpierw
      zatwierdził montanizm a później go potępił. Marceliusz /296-303/ był
      bałwochwalcą. Osobiście wstąpił do świątyni Westy i kadził tej bogini. Może
      powiecie, że było to czynem jego słabości; lecz na to odpowiadam, że zastępca
      Chrystusa umarłby raczej, nim oddałby hołd bałwanowi. Liberiusz /358/
      przyzwolił na potępienie Anataziusza i przyznał się do arianizmu, by móc wrócić
      z wygnania i odzyskać swój tron biskupi. Honoriusz /625/ był zwolennikiem
      montelityzmu; co Ojciec Gratry udowodnił mu demonstracyjnie. Grzegorz I /785-
      790/ nazwał antychrystem każdego, kto przyjąłby miano uniwersalnego biskupa; a
      w przeciwieństwie do tego Bonifacy III /607-609/ pozwolił nadać sobie ten tytuł
      przez cesarza Fokas. Paschal II /1088-1099/ i Eugeniusz III /1145-1153/
      uprawomocnili pojedynki; gdy zaś Juliusz II /1509/ i Pius IV /1560/ zabronili
      takowych. Eugeniusz IV /1432-1439/ zatwierdził sobór w Basylei i przywrócenie
      kielicha eucharystycznego Czechom; Pius II /1458/ odwołał tę koncesję. Hadrian
      II /867-872/ zawyrokował, że cywilne małżeństwa są ważne; gdy zaś Pius
      VII /1800-1823/ potępił te. Sykstus V /1585-1590/ opublikował edykt o Biblii i
      bullą zalecał, aby ją czytano; natomiast Pius VII potępił czytanie Biblii.
      Klement XIV /1769-1774/ skasował zakon Jezuitów
    • krzys_s Re: Ciekawy tekst cd.3 15.03.04, 13:22
      dozwolony przez Pawła III, a Pius VII ponownie go przywrócił. Czemu jednak
      szukać za dowodami w tak dalekiej przeszłości? Czy obecny Ojciec Święty, który
      nam tu przewodniczy, w swej bulli wystawiającej reguły tego soboru, nie
      zastrzegł, że w razie śmierci w czasie urzędowania jako przewodniczący,
      wszystko co ustanowione zostało przez jego poprzedników, a okazało się
      przeciwne uchwałom tego soboru, zostało skasowane? Jeżeli Pius IX mówi to
      jako "cathedra" czy nie jest to jakoby z głębokości swego grobu narzucić chciał
      swą wolę w rządach kościoła? Nigdybym nie skończył, gdybym wam, czcigodni
      bracia, miał przedstawić wszystkie sprzeczności w naukach papieży. Jeżeli więc
      ogłosicie nieomylność urzędującego papieża, musicie udowodnić to co jest nie
      możliwym, że papieże nigdy nie zaprzeczali jedni drugim, lub też ogłosić
      musicie, że wam Duch Święty objawił, iż nieomylność papiestwa datuje się
      dopiero od roku 1870. Czy macie dosyć odwagi to uczynić? Może być, że ludność
      będzie obojętna, pominie teologiczne kwestie, których nie rozumie i których
      ważności nie dostrzega; ale chociaż ludzie są obojętni na zasady, lecz nie na
      fakty. Nie zwódźcie samych siebie. Jeżeli ogłosicie dogmat o papieskiej
      nieomylności, protestanci, nasi przeciwnicy, będą nam więcej przeciwni i będą
      śmielszymi, bo po swojej stronie będą mieli historię, gdy zaś my będziemy mieli
      tylko własne wywody i zaprzeczenia. Co będziemy mogli odpowiedzieć gdy wykażą
      nam wszystkich biskupów rzymskich, od Łukasza aż do jego świątobliwości Piusa
      IX? Powinniśmy triumfować na całej linii, lecz niestety tak nie jest. /Okrzyki:
      Milcz /Milcz! Dosyć tego!/ Nie krzyczcie tak Monsignorzy!

      Obawiać się historii jest przyznaniem się do porażki. Więcej nawet, choćbyście
      wszystkę wodę rzeki Tyber wylali na szpalty historii, nie zmyjecie ani jednej
      szpalty. Pozwólcie mi mówić, a ja w streszczeniu powiem tylko tyle ile jest
      konieczne na określenie tak ważnego przedmiotu: Papież Vigiliusz /538/ kupił
      sobie papiestwo od Belisariusza adiutanta cesarza Justyna. Prawda, że złamał
      umowę i nie uiścił obiecanej zapłaty; lecz czy to ma być kanoniczną regułą
      przywiązaną do tiary? Na soborze chalcedońskim to zostało formalnie potępione.
      Jeden z jego kanonów tak mówi: "Biskup, który swój episkopat uzyskał za
      pieniądze, straci go i zostanie zdegradowanym." Jednak papież Eugeniusz III /IV
      oryginalnie//1145/, poszedł za przykładem Vigiliusza. Św.Bernard, jasna gwiazda
      ówczesna, powiedział Eugeniuszowi: "Pokaż mi choć jednego w tym mieście Rzymie,
      który by uznawał ciebie za papieża, a nie otrzymał za to złota i srebra!"
      Czcigodni bracia! Czy papież, który założyłby bank przy bramach świątyni, mógł
      być natchniony Duchem Świętym? Czy miałby prawo nauczać Kościół o swej
      nieomylności? Znacie historię Formozjusza za dobrze, aby wam coś do tego
      dodawać. Szczepan XI rozkazał jego ciało wykopać, ubrać je w szaty
      pontyfikalne; palce, które używał do błogosławieństwa kazał poucinać, w końcu
      rozkazał ciało wrzucić do rzeki Tyber, ogłaszając go szarlatanem i nielegalnym.
      Papież ten był uwięziony przez lud, truty i zaduszony. Zauważcie jednak jak
      sprawy zostały później uregulowane: Roamnus, następca Szczepana, a także Jan X
      zrehabilitował pamięć Formozjusza. Może powiecie, że to są bajki a nie
      historia. Bajki? Udajcie się do biblioteki watykańskiej i przeczytajcie
      Platyna, historyka o papiestwie, a także roczne dzieje spisane przez
      Baroniusza. /A.D.897 /. To są fakty, które z szacunku do świętej stolicy,
      wolimy ignorować; lecz gdy chodzi o określenie dogmatu, który może spowodować
      poważny rozdział między nami, czy miłość do naszej czcigodnej matki
      katolickiego, apostolskiego i rzymskiego kościoła, może zniewolić nas do
      milczenia? Idźmy dalej. Uczony kardynał Baroniusz, mówiąc o ówczesnym dworze
      papieskim, tak powiedział, zwróćcie uwagę, czcigodni bracia, na te słowa: "Jak
      wyglądał Kościół rzymski w owym czasie? Bardzo haniebnie! Tylko wszechwładne
      nierządnice rządziły Rzymem." /Baroniusz, A.D.912/. Powiecie: to byli fałszywi
      papieże a nie prawdziwi. Niech i tak będzie; ale w takim razie, jeżeli przez
      około 150 lat, stolica rzymska była zajęta przez antypapieży to jak podejmiecie
      ponownie nić pontyfikalnego następstwa? Czyż Kościół był w stanie istnieć przez
      około półtora stulecia bez głowy i w takim stanie bezgłowym znaleźć i naprawić
      samego siebie? Zauważcie teraz: Najwięcej tych antypapieży przejawia się na
      genealogicznym drzewie papiestwa i musiały to być właśnie te absurdy, o których
      wspomniał Baroniusz; ponieważ Genebardo, on przesadny wielbiciel papieży,
      odważył się również napisać w swoich kronikach /901/: "Minione stulecie było
      niefortunne; albowiem przez blisko 150 lat papieże odpadali od wszystkich cnót
      ich poprzedników i stali się więcej apostatami aniżeli apostołami." Można sobie
      łatwo wyobrazić jak szlachetny Baroniusz musiał rumienić się, gdy przyszło
      opisywać dzieje tych rzymskich biskupów. Mówiąc o Janie XI / 931/, który był
      synem papieża Sergiusza i Marozii, napisał on: "Kościół święty, rzymski,
      deptany był przez takiego potwora." Jan XII /956/ obrany, przy pomocy wpływów
      nierządnic, gdy liczył lat 18, nie był odrobinę lepszy od swego poprzednika.
      Przykro mi, czcigodni bracia, poruszać tak wiele brudu. Nie będę już też mówił
      o Aleksandrze VI, ojcu i kochanku Lukrecji; odwracam się również od Jana
      XXIII /1410/, który z powodu symonii i niemoralności został zdetronizowany ze
      stolicy papieskiej przez sobór w Konstancji. Niektórzy gotowi twierdzić, że był
      to tylko sobór prywatny. Niech i tak będzie; ale jeżeli nie przypiszecie temu
      soborowi żadnego autorytetu to, chcąc być konsekwentnymi musicie przyznać, że
      nominacja Marcina V, na tym soborze, była nielegalna. Co w takim razie stanie
      się z papieską kolejnością? Jak znajdziemy jej nić? Nie będę mówił o onej
      schizmie, która zniesławiła Kościół. W tych tragicznych czasach na stolicy
      rzymskiej zasiadało nieraz dwóch współzawodników, a czasami nawet trzech. Który
      z tych trzech był prawdziwym papieżem?

      Podejmując znowu sprawę nieomylności papieskiej, oświadczam ponownie: Jeżeli
      zawyrokujecie nieomylność obecnego biskupa rzymskiego, to musicie także
      zatwierdzić nieomylność poprzednich, nie wyłączając żadnego. Czy jednak możecie
      to uczynić, podczas gdy historia wyjawia tak jasno jak słońce, że wielu papieży
      błądziło w swoich naukach? Czy chcecie czynić ich nieomylnymi a tym samym
      obstawać, że rozpustni, bezbożni, zbrodniczy i symonię uprawiający papieże też
      byli zastępcami Jezusa Chrystusa? O czcigodni bracia! podtrzymywanie takiej
      potworności byłoby zdradą Chrystusa, gorszą od judaszowskiej. Byłoby to
      rzucaniem kału w Jego oblicze. "Zejdź z kazalnicy zamknąć usta temu
      heretykowi."

      Czcigodni bracia! Wznosicie okrzyki; lecz czy nie byłoby przystojniej gdybyście
      zważyli moje rozumowania i dowody na szalach świątnicy? Wierzcie mi, historii
      nie można przerobić. Ona jest i pozostanie na wieki, aby protestować przeciwko
      dogmatowi o nieomylności papieskiej. Możecie ten dogmat zatwierdzić
      jednogłośnie; lecz jednego głosu zabraknie - mojego! Monsignorzy, prawdziwi i
      wierni mają oczy zwrócone na nas, spodziewając się środków na liczne
      niewłaściwości zniesławiające Kościół. Czy zawiedziecie ich nadzieję? Jakim
      będzie nasze usprawiedliwienie przed Bogiem, jeżeli tę ważną okazję daną nam od
      Boga, nie wykorzystamy na uleczenie wiary prawdziwej? Wykorzystajmy bracia, tę
      okazję; uzbrójmy się w świętą odwagę; uczyńmy heroiczny wysiłek; zwróćmy się do
      nauk apostolskich, bez których mamy tylko błędy, ciemność i fałszywe tradycje.
      Posługujmy się naszym rozsądkiem i naszą inteligencją; bierzcie apostołów i
      proroków za naszych jedynych nieomylnych nauczycieli pod względem tej
      najważniejszej kwestii: "Co mam czynić aby być zbawionym?" Gdy tak sprawę tę
      zadecydujemy, to założymy pod nasz system doktrynaln
    • krzys_s Re: Ciekawy tekst cd.4 15.03.04, 13:31
      Gdy tak sprawę tę zadecydujemy, to założymy pod nasz system doktrynalny
      fundament silny i nieporuszony, na prawdziwej opoce, na Piśmie Świętym. W
      pełnym zaufaniu pójdźmy przed świat i na podobieństwo apostoła Pawła w obliczu
      wolnomyślicieli, nie będziemy znać innych oprócz Jezusa Chrystusa i to Onego
      Ukrzyżowanego. Zwyciężymy "głupimi kazaniami o krzyżu", jak św.Paweł zwyciężył
      nad mądrymi w Grecji i w Rzymie; a Kościół rzymski dosięgnie swej
      chwały. /Głośne okrzyki: Zejdź! Precz z tym protestantem, kalwinem, zdrajcą
      kościoła!

      "Wasze okrzyki, Monsignorzy, nie przestraszają mnie. Chociaż słowa moje są
      gorące, ale głowa chłodna. Nie jestem ja Lutrowy, ani Kalwinowy, ani Pawłowy,
      ani Apollosowy, ale chcę być Chrystusowy. /Znowu okrzyki; Anatema, anatema temu
      apostacie!/ Anatema? Monsignorzy, anatema? Wiecie dobrze, że protestujecie nie
      przeciwko mnie, ale przeciwko świętym apostołom, pod których protekcją
      pragnąłbym, aby ten sobór umieścił Kościół. Gdyby apostołowie, owinięci
      prześcieradłami, powstali ze swych grobów, czy mówiliby inaczej niż ja? Co
      byście im powiedzieli, gdy przez swoje pisma oni mówią wam, że papiestwo
      odeszło od ewangelii Syna Bożego, którą oni ogłaszali i tak hojnie swoje nauki
      zapieczętowali własną krwią? Czy mielibyście odwagę powiedzieć im "My wolimy
      nauki naszych papieży, naszego Bellarmina, Ignacego Lojolę i innych, ponad
      wasze?" Nie, nie! po tysiąckroć, nie! Chyba, że zatuliliście swe uszy, aby nie
      słyszeć, zmrużyliście oczy, aby nie widzieć. Gdyby Pan nieba, chciał nas
      ukarać; gdyby ciężką rękę na nas położył, jak ongiś na Faraona, to nie
      potrzebowałby zezwolić żołnierzom Garibaldiego, by wypędził nas z tego
      odwiecznego miasta. Potrzebowałby tylko uczynić Piusa IX bogiem, tak jak my z
      błogosławionej Panny Marii uczyniliśmy boginię. Przestańcie i zejdźcie,
      czcigodni bracia, z tego ohydnego i śmiesznego wzniesienia, na które
      weszliście. Ratujcie Kościół od rozbicia, jakie, mu grozi; dowiadujcie się
      jedynie z Pisma Świętego o regułach wiary, jak mamy wierzyć i co wyznawać.
      Skończyłem: Oby Bóg dopomógł mi! "


    • isma Re: Ciekawy tekst 15.03.04, 14:22
      Brawo, Krzysiu. Solidnie i rzeczowo.

      Tylko, widzisz, w skrocie (nie tylko na soborach) to chodzi o to, zeby -
      dopoki rzecz jest przedmiotem dyskusji - to ja w dobrej wierze, z
      zaangazowaniem calej swojej wiedzy, duhcowego rozeznania i umiejetnosci -
      dyskutowac. Ale potem rzecz staje sie przedmiotem decyzji, ktora nalezy
      szanowac, niezaleznie od tego, jaka postawe sie w dyskusji prezentowalo.

      Moj ulubiony kardynal Newman tez nie byl entuzjasta dogmatu o nieomylnosci
      papieza. Poki mogl, argumentowal przeciw. Ale po zapadnieciu decyzji probowal
      przyblizyc takze racje jego zwolennikow tym, ktorych ten dogmat zbulwersowal (a
      o takich w Anglii bylo nietrudno).

      Czy biskup S. kontestowal ten dogmat przed czy po jego ogloszeniu?
      • krzys_s Re: Ciekawy tekst 15.03.04, 15:18
        z tego co pamiętam była to dyskusja w trakcie trwania Soboru - jeszcze przed
        ogłoszeniem dogmatu.
        Pozdrawiam
        Krzys_s
    • ogolone_jajka Re: Ciekawy tekst 17.03.04, 01:08
      A mnie się wydawało, że tylko bóg jest nieomylny. Choc patrząc na ten świat, sądzę że wszystko mu się pomerdało.
Pełna wersja