06.02.11, 16:03
Nie było mnie kilka dni - zaglądam na forum dzisiaj i stwierdzam z zaskoczeniem że obraz forum jawi się w minorowym barwach.
Od kilku dni żadnego nowego wpisu, żadnego nowego wątku. Czyżby jest to oznaką powolnego i nieodwracalnego początku końca, tak żywotnego do niedawna - forum?
Czy tylko tematy kontrowersyjne mogą liczyć na zainteresowanie? Problem w tym że wzbudzają one z reguły złe emocje. Emocje które owocują tym że coraz więcej osób odchodzi z forum.

Owszem, tematy określane jako tzw. pobożnościowe nie są może zbyt atrakcyjne, ale taka jest codzienność Kościoła.
Chociaż codziennością Kościoła jest także dyskusja nad potrzebą dostosowania Kościoła do bardzo szybko zmieniającego się świata. Przykładem takiej dyskusji jest memorandum niemieckojęzycznych teologów dotyczące potrzeby reform w Kościele.

Głos w takiej dyskusji powinni zająć także i świeccy, gdyż to właśnie świeccy wierzący są najbardziej istotną częścią Kościoła.

ekai.pl/wydarzenia/x38234/memorandum-niemieckojezycznych-teologow/
Być może to tylko chwilowy kryzys, ale naprawdę nie byłaby to dobra informacja iż kolejne forum adresowane do ludzi wierzących umiera śmiercią naturalną.
Obserwuj wątek
    • 11.jula Re: Forum 06.02.11, 19:58
      Andrzeju, pewnie to także dzisiejsza bolączka - brak czasu. Przynajmniej u mnie. Tu się nie da napisać coś ot tak, w przerwie między zajęciami, trzeba przemyśleć, a to nie jest proste. Nie martw się, nie damy się pogrzebać. A jeśli nawet chwilowo, to pamiętaj, że po smierci jest zmartwychwstanie smile
      • luna15 Re: Forum 07.02.11, 10:55
        Ja poczytuje.Ale powiem że dla mnie wiara to ciągłe poszukiwania, drążenie tematów także kontrowersyjnych, trudnych, także wywołujących emocje /w emocjach nie ma nic złego/.
        Jeśli widzę że otwarte wyrażanie opinii zamiast rodzić mądrą ripostę powoduje "obrażanie" się dorosłych ludzi to jestem mocno rozczarowana.
        Jezus nie unikał odpowiedzi na pytania nawet jeśli były one podchwytliwe.
        Jeśli tu zaczyna się robić "świetokościółkowo" to siła rzeczy ucieka życie z tego forum.
        Moja rada ; więcej luzu.
        • capriglione Re: Forum 07.02.11, 11:17
          Nie pisuję już od dość dawna. Czasem czytam. Mam wrażenia podobne do Luny: akcje usuwania wątków w imię bycia "popranym" nie robi dobrej passy. Mamy prawo do wątpliwości, poddawania krytyce itd.
          Miewam mnóstwa pomysłów na nowe wątki, ale nie piszę, bo wiem, w jakim kierunku będą się rozwijać. Wszelkie "niepoprawności" mają sporą szansę na usunięciesad
          Zraziłam się ubiegłoroczną akcją usuwania "wątku Sebaldy".
          Nie podobała mi się również zbytnia ingerencja moderatorka "nożyczkami" - np. wpis na dany temat poruszający przykład biblijny lądował sztucznie w odrębnym wątku biblijnym - tymczasem nie był to nawet OT. To trochę zniechęca. Nie jestem na Forum może od bardzo dawna (2008), ale naprawdę miały tu miejsce ostre wymiany zdań i Forum żyło. Teraz raczej pustynia...
          I jeszcze jedno: co rusz pojawia się w Wątku Powitalnym nowy uczestnik - przedstawia się , wita i ... cisza. Jaki jest sens proszenia o dostęp do pisania (czytać może każdy), gdy nie pisze się dosłownie nic?
          No i Jula ma tez rację - z czasem jest krucho... Nawet bardzosad
          • fiamma75 Re: Forum 08.02.11, 19:38
            odbieram podobnie
        • wiesia140 Re: Forum 08.02.11, 23:03
          masz rację , swoją drogą ja też potrafię być wkurzająca, dałam ostatnimi czasy tego przykład na forum, ale teraz rzeczywiście podejdę z większym dystansem.
    • mary_ann Re: Forum 07.02.11, 12:14
      Przede wszystkim – brak czasu. Dużo pracy, plus postanowienie, że Internet nie będzie pożerał aż tyle czasu należnego Bliskim, co dotychczas. Rzetelna dyskusja wymaga nakładów, czasem trudno na początku przewidzieć, jak wielkich – zaczyna się np. od dopisania niewinnego zdania, a kończy na obowiązku (zrozumiałym) poszukiwania dowodu na własne tezy w porządnych źródłach.

      Jest też coś z tego, o czym piszą Luna i Capriglione.

      Nie wydaje mi się, żeby zapotrzebowanie na dyskusję – przynajmniej na to, co dla mnie jest prawdziwą dyskusją – było na tym forum powszechne. Ilekroć działo się coś ciekawego, naprawdę inspirującego, natychmiast pojawiały się głosy, żeby już kończyć ten „przykry wątek”, że kiedyś było tu tak spokojnie i miło, że to forum katolickie, czasem, że to „nie do pomyślenia wręcz”. Nic dziwnego, że się odechciewa. „Nożyczki” – mimo że wiem, że trzymane w poczciwych rękach i w dobrej wierze działające - też dołożyły swoje.

      Szanuję to, że jest tu wiele osób, które po prostu chcą być w gronie innych o podobnej wrażliwości religijnej i umacniać się w bliskich sobie przekonaniach. Wiele razy zostało to jasno wyartykułowane („umocnienie”, „wzrastanie”wink. Ja mam inne zapotrzebowanie – bliższa jest mi „hermeneutyka podejrzeń”, moja wiara umacnia się nie poprzez odsuwanie od siebie wątpliwości, ale wręcz przeciwnie, poprzez wydobywanie ich na powierzchnię i mierzenie się z nimi. Każdy ma swoją drogę i nie ma w tym nic złego. Kwestią otwartą jest, czy i jakie wypracujemy sobie modus vivendi.

      Ja sobie chwilowo dałam… czassmile

      Andrzeju – wątek o proteście biskupów niemieckich jest oczywiście potencjalnie szalenie interesujący. Ale też i rozwój dyskusji – boleśnie przewidywalnysad Choć może to zmęczenie zimowe napawa mnie takim pesymizmem. Pozdrawiam serdecznie.
      • 11.jula Re: Forum 07.02.11, 19:03
        Jak to się mówi, każdy kij ma dwa końce. Zgodzę sie z tym, że część osób opuściło forum, bo nie pasowała im ta świętokościółkowość, ale część odeszła również dlatego, że czuły się atakowane za to, że starały się żyć zgodnie z nauką KK.
        Ja również dałam sobie czas, może to dobry pomysł.
        • wiesia140 Re: Forum 07.02.11, 19:46

          jula napisała
          > Jak to się mówi, każdy kij ma dwa końce. Zgodzę sie z tym, że część osób opuści
          > ło forum, bo nie pasowała im ta świętokościółkowość, ale część odeszła również
          > dlatego, że czuły się atakowane za to, że starały się żyć zgodnie z nauką KK.
          > Ja również dałam sobie czas, może to dobry pomysł.

          no właśnie i, a ja zachodzę w głowę jak to wszystko pogodzić,żeby ludzie nie odchodzili co do zeszłorocznego wątku macie rację , tyle ,że on nie powinien w ogóle powstać, to moja wina , bo to ja go założyłam, podzielił tylko niepotrzebnie ludzi , a może ujawnił istniejące już podziały, ja na razie sobie daję czas i będę więcej milczeć w tym roku , bardziej słuchać niż mówić, może to jest sposób na to ,żeby jakoś to pogodzić, no cóż uczę się na swoich błędach

          A tematy kontrowersyjne jeśli komuś pomagają coś zrozumieć proszę bardzo zakładajcie

          jak jest temat o forum , to przypomnę potrzebny ktoś do pomocy w moderacji, sulla odeszła , ja też pewna nie jestem.
          • wiesia140 Re: Forum 08.02.11, 10:24
            Ogólnie mówiąc zakładajcie jakie chcecie wątki.
    • luccio1 Re: Forum 07.02.11, 17:44
      Śledziłem całą "burzę forumową" w zeszłym roku - i do dziś nie wiem, o co tam naprawdę chodziło.
      Nikt nie mówił tekstem otwartym!
      • andrzej585858 Re: Forum 07.02.11, 19:28
        Nie jestem przeciwnikiem podejmowania dyskusji i poruszania tematów trudnych. Z tego też powodu posłużyłem się linkiem do tekstu związanego z oświadczeniem teologów niemieckich jako dobrego materiału wyjściowego do dalszej dyskusji.
        Dzisiaj dotarła do mnie książka będąca zapisem wywiadu z Benedyktem XVI "Światłość świata" ,. Jestem akurat w trakcie jej czytania i wydaje mi się że także ona może stac sie punktem wyjścia do dyskusji na temat kondycji Kościoła i potrzeby jego reformy.

        "Musimy głosić koniecznośc przełomu, który nie może dokonac się bez wewnętrznego nawrócenia. ...Z nawróceniem związana jest konieczność, aby Bog znowu znalazł się na pierwszym miejscu. A także, aby na nowo pragnąć wsłuchiwać się w słowa Boga, aby uznać je za coś realnego i pozwolić im oświecać nasze życie"
        i w tym miejscu papiez wypowiada - przynajmniej dla mnie bardzo wazne słowa -

        "Musimy odważyć się na nowo na eksperyment z Bogiem - pozwolić Mu wejśc z Jego działaniem w nasze społeczeństwo".

        Pozowolic na nowo na eksperyment z Bogiem - bardzo znamienne słowa. Tylko czy oznaczają one odczytywanie na nowo i odnajdywanie w współczesności dotychczasowych zasad czy też w imię postępu wypełnianie starych kryteriów i norm nową treścią?

        Przykład:

        www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/idziemy201105_protestantyzm.html
        Nie podoba mi się forma osądu takiego a nie innego postępowania niemieckich protestantów - ale problem zarysowany jest jasno . Ciekawy jestem opinii także na powyższy temat - bardzo kontrowersyjny.
        • 51pdeta Re: Forum 07.02.11, 23:03
          Ja mam 3 rodzeństwa za granicą od ponad 25 lat i takie zmiany jakie są w kościele w Niemczech .....trochę mnie przerażają . Oczywiście "postępowi " kapłani oczekują zniesienia celibatu mówiąc ,że to zwiększyłoby ilość powołań do kapłaństwa . No cóż -protestanci mogą się żenić i jakoś mają ogromne problemy z powołaniami.Szwajcaria boryka się ogromnie z małą ilością księży ,ale oni sami nie robią dobrej "roboty".Np: jest ogłoszona msza św w I piątek miesiąca o godz 9 rano-grupa wiernych ( 14 osób ) przychodzi na mszę i okazuje się ,że mszy nie będzie bo o 14 jest pogrzeb a księdzu się nie chce odprawić 2 mszy w jeden dzień.W takiej chwili dziękuję Bogu za to ,że zostałam w Polsce i za naszych kapłanów którzy swoje powołanie nie traktują jako zwykłą pracę ,ale właśnie jako "powołanie".
      • wiesia140 Re: Forum 08.02.11, 15:26
        Wiecie co , patrzę na to z perspektywy czasu i sama nie wiem , czy popełniłam błąd , czy nie , jak tak bliżej się przyjrzeć to popełniłam błąd , to był mój pomysł z kasowaniem wątku , wtedy z tego co pamiętam wydawał mi się ostry, pamiętam jeszcze ,że wtedy nie bardzo wiedziałam , gdzie się zaczyna wycieczka personalna , a gdzie jeszcze nie , to też mi przysłoniło odbiór sytuacji, wydawało mi się wtedy ,że wątek nie ma sensu do niczego nie zbliża , a powoduje tylko dalszą polaryzację i okopywanie się na swoich stanowiskach, teraz wiem ( to w kwestii mówienia otwartym tekstem , o to mi wtedy mniej więcej chodziło), że popełniłam błąd , przepraszam po czasie , no cóż do pewnych rzeczy się dojrzewa po czasie nabierając dystansu.
        • wiesia140 Re: Forum 08.02.11, 16:46
          pamiętam, że jeszcze wtedy sebalda napisała coś , co ja odebrałam jako sugestię ,że kościół jest winny przemocy wobec kobiet , ponieważ zakazuje rozwodów , co w połączeniu z tym o czym pisałam powyżej, że tak myśl przyszła mi do głowy, to była po prostu kompilacja tych wszystkich czynników , drugiego dna nie było, wtedy naprawdę widziałam ten wątek jako ostry ( mam na myśli dyskusję ) i niektóre rzeczy interpretowałam jako ataki personalne, dziś już wiem ,że to po prostu ostra dyskusja i tyle.
          • wiesia140 Re: Forum 09.02.11, 08:00
            nie wiem , co więcej mogłabym dodać
            • lolinka2 Re: Forum 11.02.11, 13:21
              urosłaś w moich oczach smile
              i przepoczwarzyłaś się z fanatycznej w mądrą.
    • sulla Re: Forum 08.02.11, 12:00
      Ja podczytuję. Ale odeszłam z moderacji i odeszłam z otwartej dyskusji, gdyż się zwyczajnie zmęczyłam. Z mojej perspektywy (a wiem, że jest to perspektywa nieco odmienna, bo protestancka, bo moderatorska) moja obecność na forum przypomniała ostatnimi czasy udział głównie w bitwach. Obawiam się, że nie podołałam zadaniu - ja sama żałuję, że nożyczek używałam właśnie zbyt rzadko. Być może, gdybym ich użyła, to nie doszłoby do kłótni Verdany i Sion, po której obie wycofały się z forum. Poczuwam się do odpowiedzialności za tamtą sytuację, bo to był mój dyżur.

      Prawdę pisze Andrzej, że codziennie życie Kościoła to są właśnie te proste, zwyczajne sprawy, modlitwa, nabożeństwo, zwykła rozmowa, podanie pomocnej dłoni, rozmowa z dzieckiem. I ja doszłam do wniosku, że to się jednak w największej mierze realizuje "w realu", nie na forum. Forum może pełnić funkcję pomocniczą, ale jednak ono jest przede wszytskim do dyskusji. A ja do tych dyskusji muszę jednak dojrzeć, żeby nie budziły we mnie aż tylu emocji. Ot, wpisy na temat protestantów w tym wątku już mi podniosły pióropusz wink A moja droga duchowa wymaga teraz zdecydowanie wyciszenia i zrozumienia, nie kłótni.
      • andrzej585858 Re: Forum 08.02.11, 14:18
        sulla napisała:

        i. A ja do tych dyskusji muszę jed
        > nak dojrzeć, żeby nie budziły we mnie aż tylu emocji. Ot, wpisy na temat protes
        > tantów w tym wątku już mi podniosły pióropusz wink A moja droga duchowa wymaga te
        > raz zdecydowanie wyciszenia i zrozumienia, nie kłótni.

        Akurat mam inne zdanie - dyskusja wcale nie musi owocować kłótnią. Problem zaczyna się gdy dyskusja przybiera formę atakowania osoby.

        Tutaj akurat jest kontrowersyjny temat - i ja na przykład chciałbym zrozumieć dlaczego protestanci w ten sposób akceptują homoseksualizm u swoich pastorów. Przyznaję że tego nie rozumiem.
        Wiem że pastorów nie obowiązuje celibat, ale ...

        Bardzo podoba mi się stanowisko Benedykta XVI w kwestii homoseksualizmu w KK - cytuję za książką: Światłość świata"

        Na stwierdzenie:
        "Nie jest tajemnicą, że także wśród księży i zakonników są osoby homoseksualne. Całkiem niedawno homoseksualne słabośc księży w Rzymie wywołały sporą sensację".
        papiez odpowiada następująco:

        "Homoseksualizm jest nie do pogodzenia z powołaniem kapłańskim. Wtedy bowiem także celibat traci sens jako wyrzeczenie. Byłoby wielkim niebezpieczeństwem, gdyby celibat stawał się powodem wchodzenia w stan kapłański ludzi, ktorzy i tak nie chcą się ożenić, gdyż w końcu ich stosunek do mężczyzny i kobiety jest zniekształcony, zakłócony, a w każdym razie nie odnajdują się w tym kierunku stworzenia, o którym mówiliśmy.
        ... homoseksualni kandydaci nie mogą zostać księżmi, bo ich orientacja płciowa dystansuje ich od prawdziwego ojcostwa, czyli także od istoty bycia kapłanem".


        >
        >
        >
        • sulla Re: Forum 08.02.11, 14:34
          W protestantyzmie kapłaństwo nie jest sakramentem. Czyli nie jest stanem odmiennym, posiadającym substancjalnie inną istotę niż stan świecki - kapłaństwo jest posługą jednego z wiernych dla innych wiernych. W tym sensie nie można w protestantyzmie mówić, że homoseksualna orientacja dystansuje do bycia kapłanem, bo to by było równoznaczne, że dystansuje do bycia człowiekiem. Jeśli więc niemieccy protestanci uznają homoseksualny związek za dopuszczalny wśród świeckich, to tak samo wśród pastorów. A zatem istotą sprawy jest tu stosunek protestantyzmu do związków homoseksualnych jako takich. W tej kwestii nie ma regulacji odgórnych.
          W Polsce K-EA nie ma żadnego określonego stanowiska dopuszczającego osobę homoseksualną żyjącą w związku do komunii lub odsuwającego ją od komunii. Nie ma jednak praktyki błogosławienia takich związków. Jest to moim zdaniem temat nadal trudny, delikatny i wymagający ogromnej rozwagi.

          Natomiast mi nie chodziło o Twoje zdanie, Andrzeju, tylko o ostatnie zdanie zaklinowanego przez Ciebie artykułu - no nie jest ono przepełnione szacunkiem i nie działa na mnie pozytywnie smile
          • sion2 Re: Forum 08.02.11, 18:43
            Ja także cały czas podczytuję to forum i będe to robić. NIe wiem czy bede sie odzywała - teraz to robię wyjątkowo.

            Chodzi mi o wypowiedz Sullo twoją. Po pierwsze istnieje cała masa przeróznych denominajcji protestanckich wiec nie masz wcale obowiazku utożsamiac sie ze wszystkimi którzy nazywaja sie "protestantami". I jest tu zasadnicza róznica miedzy katolikami a protestantami poniewaz ci pierwsi maja jedna głowe Kosciola zarówno widzialna (papiez) jak i niewidzialna czyli Chrystusa, w calym katolickim wyznaniu obowiazuje jedna wiara choc sa rozne obrzadki liturgiczne ale wiara i jej zasady sa jedne.
            U prostestantiow jest inaczej, zwłaszcza u wszelkich ewangelicznych gdzie na jednej ulicy w USA masz 4 zbory i kazdy ma swoja wlasna definicje kosciola, łaski, zbawienia itd. Tak wiec czuć sie dotknieta gdy tylko ktos napisze "protestanci to czy tamto" naprawde nie ma sensu smile.

            Poza tym wcale nie chodzi tutaj o sakrament kaplanstwa. Chodzi o to że w Biblii jest homoskesualizm surowo potępiony i jego czynne uprawianie grozi utratą zbawienia. jest to napisane w wiecej niz jednym miejscu. I chodzi o taki paradoks że protestanci wszelakiej masci zzarzucaja katolikom "niebiblijnosc" jako grzech głowny, zmienianie prawa Bozego, przykazan i bałwochwalstwo niezgodne z Biblią. I jednoczesnie nie widza tego że w ich wlasnym wyznaniach jako jedynych chrzescijanskich coraz powszechniejsze panuje przyzwolenie na homoseksualizm który własnie w Biblii jest tak surowo potępiony. I na to nie ma usprawiedliwienia i nie ma co rozwazac ani deliberowac - po prostu to jest zgorszenie.

            Homoseksualizm pastorów i ksiezy jest tylko konsekwencja odrzucenia nauczania Biblii w tej kwestii moralnej. I nie ma tutaj żadnego usprawiedliwienia ani dla kosciola ani dla poszczegolnych ludzi, którzy sie tego dopuszczają.
            • sulla Re: Forum 08.02.11, 19:33
              Sion,

              Osobiście nie jestem zwolenniczką wydawania opinii o protestantach in gremio, niemniej nie jest tak, że ja się czuję osobiście obrażona - zasygnalizowałam, jakie emocje się we mnie rodzą po to, żeby wyjaśnić, dlaczego wycofałam się z czynnych dyskusji na forum. Choć jak widać po starej znajomości nadal chce mi się dyskutować smile

              Co do meritum. Andrzej zapytał, dlaczego niemieccy protestanci akceptują związki homoseksualne u pastorów - ja zrozumiałam, że pyta z akcentem na pastorów i wyjaśniłam, że ma to związek z innym rozumieniem kapłaństwa - skoro akceptują u wiernych, to i u pastorów, bo tu nie ma żadnej różnicy "co do istoty". Wyjaśnienie podałam w odniesieniu do przytoczonego przez Andrzeja cytatu Benedykta XVI.

              Jeśli pytanie dotyczyło tego, czemu niemieccy protestanci akceptują związki homoseksualne w ogóle, to ja na nie nie odpowiem, bo nie wiem. Wyjaśniłam, jakie jest stanowisko KE-A w Polsce. Nie wyraziłam swojej opinii na ten temat, ale Ty znasz moją opinię i rozumiem, że dlatego zaczęłaś mi tłumaczyć, co jest w Biblii.

              Otóż ja doskonale wiem, że i w Starym Testamencie i w listach św.Pawła homoseksualne związki są jednoznacznie potępione. Niemniej problem wierzących osób homoseksualnych istnieje. I z mojej perspektywy - perspektywy osoby, która zna wiele osób homoseksualnych, a z niektórymi się przyjaźni - to jest problem bolesny, trudny i delikatny. Nie zwykłam rozmawiać o nim w tonie "Nie ma co o tym dyskutować". I konsekwentnie nie zamierzam. Znasz moje stanowisko - uważam, że w Kościele jest miejsce dla osób homoseksualnych tak jak dla każdego innego, i że lepiej jest być bliżej Boga niż dalej, zawsze, bez względu na orientację seksualną. Nie mam żadnej opinii w kwestii błogosławienia takich związków - nie mam, bo mieć nie mogę, zagadnienie jest dla mnie zbyt trudne na ten moment. W tej kwestii prostu słucham. Ale jestem przekonana, że osoba żyjąca w związku homoseksualnym tak samo potrzebuje Boga jak heteroseksualna. Dlatego o takich kwestiach staram się rozmawiać z dużą rozwagą - wiem, że forum taką rozważną rozmowę wyjątkowo utrudnia.
              • sion2 Re: Forum 09.02.11, 10:37
                Sullo smile
                zasadzie moge sie podpisać pod każdym twoim słowem. No, prawie każdym.

                To, że w Biblii są potępione związki homoskesualne, czyny homoseksualne i że ich "wykonawcom" grozi utrata zbawienia wcale a wcale nie oznacza że ktokolwiek zamierza potępiać homoseksualistów "w czambuł". Nikt nie twierdzi że nie ma problemu homoseksualistów-wierzących, że nie należy im pomagać, wspierac na drodze do Boga, że należy im sie traktowanie pełne szacunku!
                Nie wiem czemu tłumaczysz rzeczy oczywiste smile. "nie ma o czym dyskutować" nie odnosi się do faktu istnienia ludzi wierzacych o skłonnosciach homo, ale do faktu że czyny homoseksualne są w Biblii jednoznacznie okreslane jako grzech!
                I żadne miłosierdzie ani szacunek wobec bliźniego - mówię o miłosierdziu chrzescijanskim - nigdy nie może polegać na nazywaniu zła dobrem w imię "aby nie urazić uczuć, bo przeciez to tacy dobrzy ludzie".
                Nikt nie twierdzi że homoskesualisci to są jacys dewiaci z obłedem w oczach, niezdolni do miłości, niezdolni do przyjazni, niezdolni do relacji z Bogiem, niekochani przez Niego i że należy im na czołach jakiejs naklejki przylepiać żeby z daleka było widać że to "ten zły".

                Wręcz przeciwnie - wszystkim nalezy sie okazywanie miłosci, szacunku i troski. Nigdy nie miałabym problemu ani rozmawiac z takim człowiekiem ani spotykac sie ani pracować ani przyjaznić!
                Mój sprzeciw budziłby sie dopiero wtedy gdyby taka osoba usiłowała mnie przekonywać że homoseksualizm w sensie czynów a nie skłonnosci, nie jest wcale grzechem i nie trzeba sie słuchac Biblii w tym względzie.
                Niestety część wyznan protestanckich poszła o jeden krok za daleko - chca byc postępowi i nowoczesni i dlatego wlasnie akceptują zachowania homoseksualne jako cos dobrego i twierdzą że nauka Biblii w tym aspekcie nie obowiązuje.

                Tak naprawdę poczułam jakbys posądzała mnie że chetnie bym wszystkich homoseksualistów paliła na stosie, jak nie dosłownym to na pewno chętnie bym nagonkę taką stosowała że w pięty by im poszło.

                Jestes w błędzie.
                • sulla Re: Forum 09.02.11, 19:06
                  A nie nie, ja wcale nie posądzam Cię o chęć palenia na stosie, ani nawet o nagonkę. Jeśli tak to odebrałaś, to najraźniej się nie dogadałyśmy do końca smile Nic z tych rzeczy, Sion smile

                  zgoda? smile
        • luccio1 Re: Forum 09.02.11, 22:59
          andrzej585858 napisał:
          > "... homoseksualni kandydaci nie mogą zostać księżmi, bo ich orientacja płciowa
          > dystansuje ich od prawdziwego ojcostwa, czyli także od istoty bycia kapłanem".

          Widzę tutaj problem:

          Chłopak tuż po maturze idzie do seminarium. W szkole średniej kontaktu fizycznego z płcią przeciwną jeszcze nie nawiązał. Jest w seminarium - nie powinien mieć żadnych, podobnie przez cały czas późniejszy, gdy będzie księdzem katolickim zobowiązującym się do celibatu.

          Innymi słowy: przez całe życie - zero seksu!

          Zatem jego wiedza o ojcostwie sprowadza się do pamięci o codziennych kontaktach z własnym Ojcem, które nie musiały być wcale harmonijne i bez zarzutu
          (istnieje przecież klasyczny konflikt: Syn dąży do tego, by być lepszy, niż Ojciec, by zajść dalej; Ojciec czuje się w pewnym momencie zagrożony na własnych pozycjach, wobec czego zaczyna ciążyć nad Synem, blokować go, tłumaczyć mu, że jest do niczego; nagle wszystko, co Syn zrobi, jest w oczach Ojca "nie takie"... -
          problem ten w moim życiu nie zaistniał - Ojciec odszedł z tego świata, gdy nie miałem jeszcze 20 lat).
          • kim5 Re: Forum 10.02.11, 09:07
            Czytam.
            Nie odzywam, bo się boję. Lubię trudne dyskusje, nie boję się "kłótni", ale od zeszłego roku czuję, że moje uwagi na tym forum nie są na miejscu.
            • wiesia140 Re: Forum 10.02.11, 09:26
              to najwyższa pora to zmienić na forum , ja obiecuje zmienić swoje podejście , o wiem ,że to moja wina, zbyt ostro do tego podeszłam
              • sulla Re: Forum 10.02.11, 10:08
                Nie no, Wiesia, bez przesady. Wszyscy tu jestesmy dorośli, każdy ponosi odpowiedzialność sam za siebie. Nie jest to Twoja wina, po prostu w którymś momencie duża część osób z pola dyskusji przeniosła się do bitewnych okopów - każdy dołożył swoją cegiełkę. Więc bierzmy odpowiedzialność za swoje cegiełki, ale nie za całość "dzieła".
            • capriglione Re: Forum 10.02.11, 10:00
              kim5 napisała:

              > Czytam.
              > Nie odzywam, bo się boję. Lubię trudne dyskusje, nie boję się "kłótni", ale od
              > zeszłego roku czuję, że moje uwagi na tym forum nie są na miejscu.

              Pouciekaliśmy w krzaki zatemsad Sporo osób czyta, jak widać, mało pisze, czując się właśnie "nie na miejscu" - jak ujęła to trafnie Kim.
              • wiesia140 Re: Forum 10.02.11, 10:22
                to chyba wszyscy poczuliśmy się w pewnym momencie nie na miejscu , ja też.
              • wiesia140 Re: Forum 11.02.11, 10:07
                No to może razem spróbujemy wyjść z tych krzaków .

                Cco wy na to?
                • sulla Re: Forum 11.02.11, 10:10
                  Ja jestem za smile
                  • wiesia140 Re: Forum 11.02.11, 23:44
                    Wiecie ,co rezygnuję z moderacji , wybierzcie kogoś za mnie
                    • wiesia140 Re: Forum 12.02.11, 00:05
                      zapomniałam podać powód: jest on poza internetowy , rzekłabym dokładniej rodzinny , nie mogę w tym stanie , ani prowadzić forum , ani w nim uczestniczyć.
                      " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
                      • wiesia140 Re: Forum 12.02.11, 11:18
                        poza tym i tak wiem ,że straciłam zauffanie u was , a tak sie moderować nie a , a przynajmniej ja nie potrafię
    • wiesia140 Re: Forum 12.02.11, 11:22
      i wiem ,że na to zapracowałam
      • wiesia140 Re: Forum 12.02.11, 11:35
        choć z mojej strony opisałam wszystko całe myślenie jakie towarzyszyło mi przy kasowaniu tamtego wątku i nadal nie wiem , gdzie jest te drugie dno, może ten zarzut powstał , bo nie dość precyzyjnie tłumaczyłam kasowanie wątku, wiem ,że sporo się zła wylało przez to i wiem ,że jest w tym moja wina, jak na to patrzę , to gdzieś zgubiłam siebie, nie wiem , czy a się to wyprostować.... .
      • wiesia140 Re: Forum 12.02.11, 11:40
        to również jest jednym z powodów rezygnacji , choć nad tym wszystkim przeważa powód rodzinny to on w głównej mierze przelał czarę,inaczej postarałabym się przynajmniej spróbować odbudować wasze zaufanie, a tak po prostu nie mam na to siły.
        • wiesia140 Re: Forum 12.02.11, 11:43
          na koniec powiem ,że bez uczestników nie da się prowadzić forum, jesteście tu potrzebni
          • andrzej585858 Re: Forum 12.02.11, 14:29
            wiesia140 napisała:

            > na koniec powiem ,że bez uczestników nie da się prowadzić forum, jesteśc
            > ie tu potrzebni

            Nie da się, to prawda - dlatego też miałbym prośbę do tych osób które obecnie tylko podczytują aby napisały dlaczego uważają że nie jest to miejsce dla nich.
            Przyznam się, że bardzo poruszyła mnie opinia wyrażona przez kim5:
            "Nie odzywam się, bo się boję" Dlaczego?

            Przecież całkiem inne były założenia tego forum, to miało być m.in. miejsce na dyskusje związane z wiarą, z odnajdywaniem miejsca w szybko zmieniającym się świecie. Dyskusje powinny mieć miejsce, wręcz wskazana jest różnorodność poglądów. Jedynym ograniczeniem jakie sami przyjęliśmy jest niepodważanie głównych prawd wiary oraz szacunek dla rozmówców.
            To chyba nie są zbyt duże wymagania? Owszem powstał problem z niektórymi wpisami w których zamiast merytorycznych argumentów znalazły się niezbyt przychylne uwagi skierowane w stronę konkretnych osób.
            Owszem, w ferworze dyskusji mają miejsce także uwagi niezbyt poprawne jeżeli chodzi o zasady etyczne - ale zawsze można przeprosić.
            Ale czy rzeczywiście doszło do takiej sytuacji o której napisała kim%? Jeżeli są osoby które mają takie odczucia to może jednak warto wspólnie się zastanowić nad tym - że trzeba coś zmienić.

            Szkoda byłaby chyba nieodwracalna gdyby forum zamarło. Zwłaszcza że jest to jedno z nielicznych w tej chwili miejsc w internecie gdzie można w spokojny sposób rozmawiać o wierze.
            • sion2 Re: Forum 12.02.11, 14:58
              Nie wiem czy jest sens udawac że forum sie nie zmienilo odkad odeszly np. mama_kasia, isma, mader czy samoboraga oraz cała rzesza im towarzyszących. Czy jest sens udawać że tamto forum miało taki sam poziom jaki mialo obecne w ostatnich miesiacach?

              Większośc osob które traktują na serio swoją relację z Panem Bogiem są jednoczesnie o wiele bardziej skromne i ciche od tych którzy co chwilę chca reformowac kosciol i wierzacych. Jeszcze moze zalezy od temperamentu, ja staram sie wierzyc na serio w zyciu codziennym a jednoczesnie ponosi mnie na oczywiste krzywdy i nieprawdy, na widok jakiegos zła czy zagrożenia. Ponosi mnie i już. Kiedys gdy bylo tu wiecej osob to mialam zawsze wsparcie wsród bardziej utemperowanych, mądrych i rozwaznych osob, wiec i pienić sie nie musialam. Potem zostalam prawie sama. Gdy odeszlam - absolutnie nikt za mna nie tęksnil co jest dla mnie znamienne i daje mi niezła lekcję pokory. Więcej - myslę, że jestem tu niemile widziana. Nie piszcie ckliwych zaprzeczen bo nie uwierze i tak.
              Odeszli z tego forum prawie wszyscy swiadkowie wiary. Ci którzy codziennie po prostu sie modlą a niekoniecznie szukają haka na wspolczesna sytuacje w kosciele, niekoniecznie uważaja zaprzeczanie i podwazanie spraw oczywistych za warunek do duchowego rozwoju. I którzy nie traktują ludzi prosto wierzacych jak wroga i symbol zacofania.

              Mysle że nie ma co kłamać że na tym forum w ciagu ostatnich miesiecy wiele osob które szukało umocnienia w wierze, zostało w niej wysmianych. Myslę o kilku wątkach ale gdzie dyskusja była zażarta i niestety zdominowana przez "nowoczesnych" bądź... ateistów. I to jest kolejna ciekawostka że coraz wiecej na forum w wychowanie w wierze miala do powiedzenia osoba niewierzaca. Nie o to chodzi zeby jej zabraniac w ogole wpowiedzi. Ale co najmniej nie na miejscu sa wypowiedzi pouczajace wierzacych rodziców jak maja mowic lub nie mowic dziecku o Bogu, jak sie wyrazac i zachowywac we wlasnym domu aby - uwaga! - ich dziecko nie stracilo wiary. Oj chyba sie zagalopawalismy w tej demokracji slowa na forum...

              To jest forum tematyczne. Ma dotyczyc spraw wiary i wychowywania w wierze przede wszystkim. Dyskusje teologiczne albo wypowiedzi ateistow sa cenne pod warunkiem że ich autorzy maja na względzie gdzie i do kogo się wypowiadaja.

              Ostanio widzę juz wszyscy uznali że powod zamierania forum to moja awantura z Verdana. I mnikt juz nie pamieta powodu tej awantury a wszyscy ci którzy oburzali sie na Verdane po cichu i nie na łamach forum - po prostu milczą i odeszli.

              Wiec wlasciwie nie wiem do czego wy chcecie wracac.
              • wiesia140 Re: Forum 12.02.11, 15:18
                Ostanio widzę juz wszyscy uznali że powod zamierania forum to moja awantura z V
                > erdana

                o to nie jest tak, nie można tak powiedzieć, że tojest powód zamierania forum , a jeśli nawet to nie jedyny , ja też mam tutaj swoją cegłę.
              • sulla Re: Forum 12.02.11, 22:37
                "Ostanio widzę juz wszyscy uznali że powod zamierania forum to moja awantura z Verdana. I mnikt juz nie pamieta powodu tej awantury a wszyscy ci którzy oburzali sie na Verdane po cichu i nie na łamach forum - po prostu milczą i odeszli. "

                Sion, ja nie wiem, czy Ty pijesz do mnie? Bo to ja się przyznałam, że czuję się odpowiedzialna za tamta sytuację. Jeśli masz do mnie pretensje, to napisz otwarcie tu albo na priv, jak chcesz.
              • sunday Re: Forum 13.02.11, 00:20
                > Odeszli z tego forum prawie wszyscy swiadkowie wiary. Ci którzy codziennie po p
                > rostu sie modlą a niekoniecznie szukają haka na wspolczesna sytuacje w kosciele
                > , niekoniecznie uważaja zaprzeczanie i podwazanie spraw oczywistych za warunek
                > do duchowego rozwoju. I którzy nie traktują ludzi prosto wierzacych jak wroga i
                > symbol zacofania.

                No i popatrz, jak łatwo oskarżyłaś wszystkich forumowiczów (lekko osłabiając oskarżenie słowem "prawie"). Trudno pisze się o wierze na forum, na którym była studentka teologii zarzuca praktycznie wszystkim rozmówcom złą wolę.

                > Gdy odeszlam - absolutnie nikt za mna nie tęksnil co jest dla mnie znami
                > enne i daje mi niezła lekcję pokory. Więcej - myslę, że jestem tu niemile widzi
                > ana. Nie piszcie ckliwych zaprzeczen bo nie uwierze i tak.

                Nie dziw się. Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Trudno tęsknić za kimś, kto w co drugim poście umieszcza złośliwości i przytyki.
                • sunday Re: Forum 13.02.11, 09:26
                  Ponieważ mój powyższy post jest dość jednostronny, dla porządku dodam, że i mnie zniechęcały niekończące się dyskusje na tematy invitrowo-antykoncepcyjne w duchu gazetowyborczym. Jednak nie podejrzewam tutaj - inaczej niż w wypadku GW - planowego działania i złej woli. Raczej zwykłego przekonania, że człowiek lepiej wie od Pana Boga, co dla niego dobre. Przekonania, któremu przecież - na różnych płaszczyznach - każdy z nas ulega.
              • andrzej585858 Re: Forum 14.02.11, 19:14
                sion2 napisała:

                > Nie wiem czy jest sens udawac że forum sie nie zmienilo odkad odeszly np. mama_
                > kasia, isma, mader czy samoboraga oraz cała rzesza im towarzyszących. Czy jest
                > sens udawać że tamto forum miało taki sam poziom jaki mialo obecne w ostatnich
                > miesiacach?

                Oczywiście że zmieniło się i nie jest takie samo ani że ma taki sam poziom. Powiem nawet więcej bardzo źle się dzieje gdy osoby które posiadają odpowiednie kwalifikacje - w tym przypadku - teologiczne, odchodzą w sytuacji gdy właśnie obecność takich osób jest potrzebna.
                Nie mam zamiaru oceniać powodów odejść, ufam że przyczyny były jak najbardziej uzasadnione, problem w tym że powstała w ten sposób luka nie została wypełniona. Tylko że samo stwierdzenia faktu nic właściwie nie daje.
                Forum jest takie jakich ma uzytkowników.

                y. Więcej - myslę, że jestem tu niemile widzi
                > ana. Nie piszcie ckliwych zaprzeczen bo nie uwierze i tak.

                I co z tego że napiszę iż powyższe zdanie jest nieprawdziwe? Przecież i tak nie uwierzysz? A czy taka postawa powątpiewająca w dobre intencje jest na pewno właściwa?

                > Odeszli z tego forum prawie wszyscy swiadkowie wiary. Ci którzy codziennie po p
                > rostu sie modlą a niekoniecznie szukają haka na wspolczesna sytuacje w kosciele
                > , niekoniecznie uważaja zaprzeczanie i podwazanie spraw oczywistych za warunek
                > do duchowego rozwoju. I którzy nie traktują ludzi prosto wierzacych jak wroga i
                > symbol zacofania.

                A to już chyba przesadziłaś. Co to znaczy świadkowie wiary? Czy takie osądzanie nie jest przypadkiem nieuprawnione? "Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie"..." -te słowa naprawdę są aktualne.
                Tak samo nie wszyscy poszukujący i wątpiący szukają haka i uważają iz zaprzeczanie i podważanie spraw oczywistych za warunek do duchowego rozwoju. To są ludzie o których tak mówi papież Benedykt XVI w swojej książce:

                "Dzisiejszy człowiek nie pojmuje tak po prostu, że krew Chrystusa na krzyżu jest zadośćuczynieniem za grzechy. To wielkie i prawdziwe formuły, na które jednak nie ma już miejsca w naszej strukturze myślenia i w naszym obrazie świata. MUsimy na przykład ponowmnie zrozumieć, że zło domaga się rzeczywistego przepracowania. Nie można go po prostu usunąć albo zapomnieć. Musi być przepracowane i przeobrażone od wewnątrz."
                A to oznacza:
                "że rzeczywiście żyjemy w epoce, w której potrzebna jest nowa ewangelizacja".

                Ludzie stracili w większości poczucie bezpieczeństwa i czasem po prostu źle czują się w starych strukturach - szukaja nieraz po omacku, pytając i błądząc. Ale jeżeli nie napotkają na swojej drodze ludzi którzy pomimo wszystko będą starali wyjaśniać się im to, co jest dla nich oczywistością - to po prostu odejdą.
                Czy na tym powinno polegać zadanie teologa? - mam duże wątpliwości. To, co do niedawna było oczywistością teraz przestaje nią być i na nowo trzeba tą oczywistość przedstawiać, ciągle na nowo.

                >
                > Mysle że nie ma co kłamać że na tym forum w ciagu ostatnich miesiecy wiele osob
                > które szukało umocnienia w wierze, zostało w niej wysmianych. Myslę o kilku wą
                > tkach ale gdzie dyskusja była zażarta i niestety zdominowana przez "nowoczesnyc
                > h" bądź... ateistów. I to jest kolejna ciekawostka że coraz wiecej na forum w w
                > ychowanie w wierze miala do powiedzenia osoba niewierzaca. Nie o to chod
                > zi zeby jej zabraniac w ogole wpowiedzi. Ale co najmniej nie na miejscu sa wypo
                > wiedzi pouczajace wierzacych rodziców jak maja mowic lub nie mowic dziecku o Bo
                > gu, jak sie wyrazac i zachowywac we wlasnym domu aby - uwaga! - ich dziecko nie
                > stracilo wiary. Oj chyba sie zagalopawalismy w tej demokracji slowa na forum..

                BYć może jest w tym wiele racji. Też niektóre wypowiedzi nie podobały mi się i o tym także mowi papież:

                "Gdy na przykład w imię tolerancji chce się zmusić Kościół katolicki do tego, aby zmienił swoje poglądy na temat homoseksualizmu czy święceń kobiet, to znaczy, że Kościół nie może już zachować swojej tożsamości i że jakaś abstrakcyjna negatywna religia staje się tyrańską normą, za którą musi podążać każdy. Mamy wtedy do czynienia z pozorną wolnością - nazywaną tak tylko dlatego, że jest wyzwoleniem od tego, co było wcześniej."

                Tak, wypowiedzi w tonie autorytarnym z zewnątrz właśnie w imię dziwnie pojmowanej tolerancji nie są czymś co należy akceptować. Ale ja takich sformułowań tutaj nie zauważyłem. To było przedstawianie swojego punktu widzenia a nie jego narzucanie. To, że dyskusję zdominowały osoby będące posiadające nazwijmy to "liberalne" poglądy powoduje postawienie pytania - to w takim razie dlaczego inne milczały?
                > .
                >
                > Ostanio widzę juz wszyscy uznali że powod zamierania forum to moja awantura z V
                > erdana. I mnikt juz nie pamieta powodu tej awantury a wszyscy ci którzy oburzal
                > i sie na Verdane po cichu i nie na łamach forum - po prostu milczą i odeszli.

                Nie oburzałem się na Verdanę - pomimo tego że w wielu sprawach nie zgadzam się z jej poglądami, ale też nie podzielam opinii iz forum zamiera z powodu tej awantury.
                Żle się dzieje jezeli nie chce rozmawiać się o przyczynach i nie próbuje się tworzyć nadal tego co jest dobre w swych założeniach.
                Nie mam żadnego wykształcenia teologicznego, ani tak prawdę mówiąc w ogóle żadnego. Lubie po prostu Ojców KOścioła i po prostu czuję że mają oni rację. Wiara jest dla mnie bardziej tajemnicą niż usystematyzowaną wiedzą. Z tego też powodu bliski jest mi pogląd mnichów z góry Athos - którzy mówią że wiara nie potrzebuje formułek, po prostu to co jest poza nią jest herezją.
                Ale wiem też że potrzebni są przewodnicy ktorzy dzięki swojej wiedzy czasem potrafia powiedzieć - słuchaj kolego za mocno skręcasz, jeszcze chwila a wylądujesz na drzewie. Czy określenie - świadek wiary - do czegos jednak nie zobowiązuje?
                >
                > Wiec wlasciwie nie wiem do czego wy chcecie wracac.

                Do tego, że nikt nie powiedział że będzie łatwo.
                • wiesia140 Re: Forum 14.02.11, 19:54
                  Czy określenie - świadek wiary - do czegos jednak nie zobowiązuje?
                  To ja mam jeszcze jedno pytanie po czym można poznać , że ktoś jest świadkiem wiary, a kto nim nie jest i jak to można tak stwierdzić przez net? Jak dla mnie to jest jednoznacznie do końca niemożliwe , nawet nie wiem , czy w tzw realu jest to do końca możliwe. Objaśnijcie mi tę kwestię, bo zdaję się ,że ja coś tu nie łapię.
                  " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
                  • wiesia140 Re: Forum 14.02.11, 19:57
                    a i przypominam kwestia moderatora nadal aktualna
                  • mmk9 Re: Forum 15.02.11, 10:07
                    wiesia140 napisała:

                    >
                    > po czym można poznać , że ktoś jest
                    > świadkiem wiary, a kto nim nie jest i jak to można tak stwierdzić
                    > przez net? Jak dla mnie to jest jednoznacznie do końca niemożliwe
                    > , nawet nie wiem , czy w tzw realu jest to do końca możliwe. Objaśni
                    > jcie mi tę kwestię, bo zdaję się ,że ja coś tu nie łapię.

                    Świadkiem wiary jest Andrzej na drugim z forow, gdzie jest moderatorem. I chyba widac to jednoznacznie. Warto zajrzec, choć nerwy trzeba mieć nie byle jakie, Verdana jest tam jednym z najłagodniejszych i najbardziej wyważonych dyskutantow. Osobiście podziwiam.
                    • wiesia140 Re: Forum 15.02.11, 11:09
                      mmk9 napisała:

                      > wiesia140 napisała:
                      >
                      > >
                      > > po czym można poznać , że ktoś jest
                      > > świadkiem wiary, a kto nim nie jest i jak to można tak stwierdzić
                      > > przez net? Jak dla mnie to jest jednoznacznie do końca niemożliwe
                      > > , nawet nie wiem , czy w tzw realu jest to do końca możliwe. Objaśni
                      > > jcie mi tę kwestię, bo zdaję się ,że ja coś tu nie łapię.
                      >
                      > Świadkiem wiary jest Andrzej na drugim z forow, gdzie jest moderatorem. I chyba
                      > widac to jednoznacznie. Warto zajrzec, choć nerwy trzeba mieć nie byle jakie,
                      > Verdana jest tam jednym z najłagodniejszych i najbardziej wyważonych dyskutan
                      > tow. Osobiście podziwiam

                      wiem , czytałam tamto forum też podziwiam i nie ukrywam ,że Andrzej mnie inspiruje.
                    • andrzej585858 Re: Forum 15.02.11, 11:45
                      mmk9 napisała:

                      >
                      > Świadkiem wiary jest Andrzej na drugim z forow, gdzie jest moderatorem. I chyba
                      > widac to jednoznacznie. Warto zajrzec, choć nerwy trzeba mieć nie byle jakie,
                      > Verdana jest tam jednym z najłagodniejszych i najbardziej wyważonych dyskutan
                      > tow. Osobiście podziwiam.

                      Marny ze mnie świadek - niestety Podobnie jak moderator, którym tam zostałem uczyniony niejako zaocznie. Zwłaszcza braki w wykształceniu a co za tym idzie w poprawnym formułowaniu myśli są bardzo nieraz dokuczliwe.
                      Jedynym atutem jaki posiadam jest to że mogę służyć jako przykład powiedzenia Pawlaka : " - Wszystko można o mnie powiedzieć, ale nie to że ja nowoczesny". smile)

                      Dlatego też bardzo żałuję że odczuwalny jest mocno brak osób o solidnym wykształceniu teologicznym. Samodzielne lektury to czasem za mało aby poprawnie poruszać się w trudnych teologicznie tematach - a wróg nie śpi smile)

                      Dlatego też nieustannie apeluję o to aby nie uciekać z forum, czasem emocje są bardzo złym doradcą. Nawet wtedy gdy ktoś mnie obraża, nie rozumie, źle interpretuje.
                      Może łatwo mi tak mówić gdyż mnie akurat dyskusje forumowe nie są w stanie wyprowadzić z równowagi - co nie oznacza że czasem nie reaguje emocjonalnie.

                      Pomimo błędów i niedociągnięć najważniejsze wydaje mi się trwanie.

    • wakacyjna_iguana Re: Forum 13.02.11, 11:48
      Ja mam dwoje małych dzieci i na komputer to mam czas dopiero jak one idą spać wieczorem - a wtedy to mój mąż też chce laptopa, więc rzadko na forum zaglądam - ale lubię smile
    • sion2 Re: Forum 14.02.11, 20:17
      Na początku przepraszam bo ciagle zapominalam odpisac Sulli że nic do niej nie mam. Nie uważam żeby ponosila jakąkolwiek odpowiedzialnosc za tamtą awanturę ani Wiesia także nie.
      Chodzilo mi to aby nie skupiac sie jedynie na tym że zaatakowalam Verdane nie fair, bo do tego juz sie kilka razy przyznalam. Chodzi o to że tamta awantura była juz krzykiem rozpaczy "do diaska co sie dzieje z tym forum" że osoba wierzaca na forum Wychowanie w wierze jest wzywana do tablicy przez ateistkę i musi tłumaczyc i dyskutowac i bronic sie że nie jest złym rodzicem chociaz jej dziecko wierzy w sw mikolaja oraz że odkrycie iz za mikolajem kryją sie rodzice nie stanowi zagrozenia wiary w Boga u tego dziecka!
      Czy naprawde nie widzicie że to było chore, że Verdana kiedys inaczej sie wypowiadala, że miała jakies hamulce, że zasadniczy ton jej wypowiedzi był inny? niestety prawda jest taka że mary_ann także nie lansowała swoich pogladaów z taką siłą jak teraz. proszę nie dorabiac mi gęby że niby chcę te osoby usunac z forum czy zabronic im swobody wypowiedzi - nie chcę. Ale jesliby akurat na tym forum zechciały łaskawie szanować przyzwyczajenia innych że nie jest to forum walki z chrzescijanstwem ani nie jest to forum walki z poboznoscia ludowa ani tez nie wysmiewa sie tutaj ludzi którzy szukaja uzasadnienia do życia zgodnie z nauka kosciola, tą szeroko dostępną a nie wyrazoną przez zmarginalizowanych teologów - mysle że wszystko wróciłoby do normy.

      Pisząc zas "swiadkowie wiary" mialam na mysli prostych ludzi, tych, których najwiecej odeszlo z tego forum, którzy nie uprawiaja polityki ani teologii i nie interesuja i nie znaja sie na pogladach przedstawicieli róznych mysli teologicznych. I którym łatwo wmówić że jak ks. ma tytuł prof i jest z KULu to na pewno reprezentuje cała mysl koscioła no a jesli gdzies jakies babcie wierzą inaczej to przeciez tylko swiadczy o ich zacofaniu i ze sa przedstawicielkami wymierajacych zwyczajów.

      To forum nie jest miejscem - moim zdaniem oczywiscie - gdzie sie powinno dzielic katolikow na zacofanych i postepowych. I dziwię sie że wielu osobom takie podziały nie przeszkadzaly ale oczywiscie gdy jak dla mnie miarka sie przebrala i mnie ponioslo, znowuż koncentrujemy sie na mojej prywatnej "jeździe" jaką urządziłam ale bez refleksji nad przyczynami.
    • bratyska Re: Forum 15.02.11, 13:03
      Ze wstępu do forum

      Możemy jednak podzielić się z Tobą wątpliwościami i radościami dotyczącymi wychowania w wierze naszych dzieci.Porozmawiać na temat naszej wiary, wyznania, kościoła, życia.


      Ta idea mi się spodobała. Przyszłam na to forum, gdyż chciałam przede wszystkim wiedzieć jak wychowywać w wierze moje dzieci. Czytać o tym, jakie problemy mogą się pojawić na różnym etapie, jak do nich mądrze podejść, pytać jak to czy tamto wygląda u Was. Chciałam też mieć kontakt z ludźmi wierzącymi.

      Zaczęłam czytać, gdy kończyły się jakieś spory, w które nie wnikałam. Ale widzę, że nadal tamte sprawy kładą się cieniem na tym co jest teraz- każda rozmowa o tym jak ma być/czego chcą ci, którzy są teraz jest wracaniem do przeszłości. Może było wtedy super, może ta misja forum była lepiej realizowana, ale skoro ktoś nie chce tu być, to trudno, po co do tego wracać?

      Teraz o moim uczestnictwie:
      bierne- czytam regularnie

      aktywne-odpisywanie. wiele wątków jest zakładanych tak, że nie wiem czego oczekuje autor. Chodzi mi głównie o wątki, w których jest tylko link- przeczytam, ale nie wiem, czy autor chce o czymś porozmawiać, czy zamieszcza tylko coś wartościowego do przeczytania. Więc nie odpisuję, bo totalnie nie wiem co i po co. Często są to właśnie wątki które mogłyby być siłą tego forum, ale przez brak zachęty do dyskusji ze strony autora nie są rozwijane. Jak nie ma na początek stanowiska autora wątku to trudno mi podejmować temat.

      Gdy rozmowa dotyczy/schodzi na tematy istotne: wiary i wierności, wychowania w wierze, (tematy trudne), to też chyba lepiej milczeć, bo w takich rozmowach pojawiają się głosy z których mogę wnioskować, że jestem ograniczona umysłowo, bo nie mam potrzeby buntowania się, bo wierzę ślepo i jest mi z tym dobrze. Bo nawet gdy cierpiałam przez postawę "bez serca" w ważnej dla mnie sprawie, to poza ogromnym bólem, łzami nie czułam buntu. Co więcej, wtedy zostałam tak pocieszona, że w przyszłości zawsze będę wolała zaufać niż myśleć, że to ja mam rację.
      Ale zostałam porządnie zindoktrynowana, co nie? sad Ironizuję, ale już czytałam, że wychowanie w wierze to indoktrynacja. Nie tego się spodziewałam przychodząc na forum "Wychowanie w wierze". I to zniechęca do aktywności. Bo wierzę bez wątpliwości (tzn. ponad moimi wątpliwościami jest postawa totalnego zaufania, więc to nie są wątpliwości oddalające mnie od Kościoła czy Boga) i trudno żebym miała się tutaj z tego tłumaczyć. Albo zgadzać się na obrażanie.

      aktywne-zaczynanie. Nie zaczynam wątków, bo mam kłopot z szybkim i jasnym wyrażaniem myśli, zwłaszcza w sprawach, gdy sama nie mam przed sobą jednoznacznego stanowiska... poza tym nie wiem, jakie tematy tak naprawdę nadają się na to forum. Do tego dochodzi dwójka dzieciaków, które tylko czasem chętnie same się czymś dłużej zajmą.
      • wiesia140 Re: Forum 15.02.11, 14:12
        dzięki bratysko będę pamiętać , o tym , co napisałaś w aktywnym odpisywaniu
      • capriglione Re: Forum 15.02.11, 14:50
        > Ta idea mi się spodobała. Przyszłam na to forum, gdyż chciałam przede wszystkim
        > wiedzieć jak wychowywać w wierze moje dzieci. Czytać o tym, jakie problemy mog
        > ą się pojawić na różnym etapie, jak do nich mądrze podejść, pytać jak to czy ta
        > mto wygląda u Was. Chciałam też mieć kontakt z ludźmi wierzącymi.

        Ja chciałam się nauczyć jak wychować dziecko, aby wierzyło w dobrego i miłosiernego Boga. Sama noszę miliony wątpliwości, w tym też i przejściowe etapy niewiary. I miałam też spory problem, z którym się podzieliłam i otrzymałam konkretną i owocną pomocsmile


        > Zaczęłam czytać, gdy kończyły się jakieś spory, w które nie wnikałam. Ale widzę
        > , że nadal tamte sprawy kładą się cieniem na tym co jest teraz- każda rozmowa o
        > tym jak ma być/czego chcą ci, którzy są teraz jest wracaniem do przeszłości. M
        > oże było wtedy super, może ta misja forum była lepiej realizowana, ale skoro kt
        > oś nie chce tu być, to trudno, po co do tego wracać?

        Czyli weszłaś w czasie tzw. transformacjismile Cienie pewnie jeszcze będą obecne, bo kształt forum mocno się zmienił, w tym aktywność uczestników. Nie wiem, czy misja o której piszesz była lepiej realizowana. Ja osobiście nie przykładam wagi do "misyjności" forum. Do jakiegoś z góry powziętego celu, który nakazane jest realizować! Dla mnie to możliwość wymiany opinii, często diametralnie rożnych. A to, że coś kogoś/mnie umocni, to czysta korzyść, jeśli zaś nie, nie ma stratysad Chyba mam dziś problem z jasnym przekazem swych myśli (mega trudny dzień w pracy), ale generalnie chcę powiedzieć, że nie łączę forum z "misyjnością", "dawaniem świadectw" itd., choć nie mam nic przeciwko, że są osoby, które tak to widzą. Ważne, aby było miejsce na obydwie opcje.

        wiele wątków jest zakładanych tak, że nie wiem czeg
        > o oczekuje autor. Chodzi mi głównie o wątki, w których jest tylko link- przeczy
        > tam, ale nie wiem, czy autor chce o czymś porozmawiać, czy zamieszcza tylko coś
        > wartościowego do przeczytania. Więc nie odpisuję, bo totalnie nie wiem co i po
        > co. Często są to właśnie wątki które mogłyby być siłą tego forum, ale przez br
        > ak zachęty do dyskusji ze strony autora nie są rozwijane. Jak nie ma na począte
        > k stanowiska autora wątku to trudno mi podejmować temat.

        Pomijam takie wątki i rzadko wchodzę w linki. To trochę takie próby "wypełniania" forum, gdy brak pomysłów na ożywczą dyskusję.

        Nie tego się spodziewałam przychodzą
        > c na forum "Wychowanie w wierze". I to zniechęca do aktywności. Bo wierzę bez w
        > ątpliwości (tzn. ponad moimi wątpliwościami jest postawa totalnego zaufania, wi
        > ęc to nie są wątpliwości oddalające mnie od Kościoła czy Boga) i trudno żebym m
        > iała się tutaj z tego tłumaczyć. Albo zgadzać się na obrażanie.

        No to świetnie Bratyska, że zaoszczędzone masz wątpliwości. Prawdziwie i pokornie zazdroszczę. Miewam i wątpliwości i zastrzeżenia do Kościoła jako instytucji, której nie darzę zaufaniem. Tylko chciałabym, aby była możliwość na dwie opcje. Chyba można zaakceptować, że są osoby i takie i takie - i bez słownych przepychanek i niepotrzebnych osądów wydawać opinie...
      • sylwia0405 Re: Forum 15.02.11, 16:46
        Zagadnienie wątpliwości dało mi do myślenia. Sama właściwie też raczej jestem osobą wierzącą bez zastrzeżeń i zadawania pytań. Gdzieś w sercu zrodziło się pragnienie głębszego poznania wiary - stąd studia teologiczne, ale nadal nie czuję potrzeby podważania czegokolwiek. Miałam takie wyobrażenie, że jak już będę studiować - to na tyle poszerzą się moje horyzonty, że będę stawiała "mądre pytania" i szukała na nie odpowiedzi. Tymczasem zdaje mi się, że wciąż wiem za mało i tej wiedzy jest tyle, że to nie do ogarnięcia. Od razu wytłumaczę się ze słabej ostatnio aktywności - sesja, obowiązki domowe i macierzyńskie zabierają mnóstwo czasu wink
    • twoj_aniol_stroz Re: Forum 15.02.11, 19:12
      Tak sobie czytam całą tę dyskusję i zastanawiam się co mam do powiedzenia na temat forum, na temat wiary i Kościoła jako wspólnoty. I to co przyszło mi do głowy odnośnie "awantur" forumowych to brak miłości i chęci zrozumienia drugiego człowieka. Myślę, że wszyscy (tak, absolutnie wszyscy) musimy zrobić sobie solidny rachunek sumienia z miłości do drugiego człowieka.
      Niestety obecnie czasy są takie, że ten co pyszczy, ten co się rozpycha łokciami, co rzuca oskarżenia, ten, który buduje na pomówieniach się liczy, jest zauważony, jest KIMŚ. To widać na forach, właśnie takie szybkie diagnozy, zimne, krótkie riposty pełne jadu, złośliwości i niezrozumienia. Dodając do tego łapanie za słówka, nadinterpretację, czy prywatne przytyki tworzymy tak naprawdę obraz bardzo mało atrakcyjny. Niestety na to forum też się wdarło właśnie takie działanie. To jest bardzo przykre.
      Myślę, że warto zapytać się siebie, co chcę osiągnąć w dyskusji, co jest przyczyną ostrej wymiany zdań i dlaczego tak bardzo wyprowadzają mnie z równowagi czyjeś słowa. Warto także zapytać siebie na ile moje poglądy są odzwierciedleniem moich przemyśleń, a na ile to są ukryte lęki, zranienia, czy po prostu brak rzetelnej wiedzy.
      Wiara, tak jak napisał Andrzej, to nie jest ciągłe poddawanie w wątpliwość wszystkiego, ale codzienna modlitwa, spotkanie z Bogiem żywym. Ja bym tu dodała, że wiara to dla mnie rozwój i poznawanie siebie w relacji z Bogiem. Własnie dlatego staram się nie brać udziału w dyskusjach pt czy Kościół ma rację, że... Wiem, że w kwestii teologi, wiary i wiedzy liturgiczno kanonicznej jestem raczej przedszkolakiem o ile nie w żłobku, więc nie mnie oceniać, czy Kościól ma rację, czy też nie. Skoro ta wspolnota przetrwała 2000 lat i do tego wychowała kilku naprawdę dobrych, wspaniałych ludzi, to jakoś im wychodzi to prowadzenie nas do Boga i czasem warto zaufać a nie koniecznie wszystko wiedzieć, rozumieć itd. Ale wiem także, że najpiękniejszymi postaciami w tej wspólnocie byli ludzie, którzy kochali Boga, ale także drugiego człowieka, ludzie, którzy szanowali każdego i mieli dla niego dobre słowo niezaleznie od tego jakim był człowiekiem i z czym się akurat zmagał. To miłośc do drugiego człowieka nakazywała im ten szacunek. Tego nam brakuje. Dlaczego? Bo jesteśmy tylko ludźmi, mamy swoje wady, zranienia, przyzwyczajenia i obiegowe poglądy. ALE jeśli za każdym razem zdobędziemy się na refleksję na temat słabości cżlowieka i konieczności kochania mimo wszystko tego naszego rozmówcy, to myslę, że będziemy się tu w stanie spokojnie dogadać smile
      • sylwia0405 Re: Forum 15.02.11, 19:35
        Aniele pięknie ujęłaś sedno sprawy smile podpisuję się pod Twoim postem obiema rękami
      • wiesia140 Re: Forum 15.02.11, 20:10
        święte słowa aniele ,
        ja tylko dodam ,że jesteśmy tylko ludźmi ranimy i bywamy zranieni ,pozostaje kwestia , co potem zrobimy , czy będziemy w stanie przyjąć do wiadomości nieciekawą prawdę o nas. Ona jest wyzwalająca , nawet jeśli jest okrutna i bolesna ( jestem na etapie stawania w prawdzie więc wiem , co piszę), poza tym jest trudna , bo trzeba umieć spojrzeć na siebie z dystansem , uznać swoją małość, spojrzeć na siebie oczami Boga , swojego sumienia i oczyma innych ludzi, popatrzeć co tam w środku naszego wnętrza się znajduje ,pozwolić Panu ,żeby dotknął naszych ran, przybliżył się do nas , bo w Jego świetle najlepiej widać nasze wady ( u mnie na pewno wadą jest ciągły niedostatek pokory nie tylko tej wobec Boga , ale wobec innych ludzi, także wobec własnych możliwości, a jeśli jest brak pokory to jest i brak miłości , ciągle proszę Boga ,żeby nauczył mnie kochać , bo to ciągle wydaje mi się za mało, a im bardziej pragnę , tym większe odkrywam swoje braki w tym zakresie. Nie wiem czy jest coś gorszego niż brak miłości jakkolwiek przez nas rozumianej. Mam jeszcze jedną radę dla wszystkich ,dla siebie też postarajmy się pamiętać w rozmowie, że w naszym interlokutorze jest Chrystus to nam wszystkim na dobre wyjdzie. Jeśli kiedykolwiek tutaj na forum zraniłam , a wiem ,że tak było i mam tego świadomość ,że sporo osób poczuło się gdzieś dotknięte bezpośrednio , czy też pośrednio , to przepraszam i proszę o wybaczenie. A co do postów sprawiających wrażenie rozpychania się łokciami ( coś z gatunku wy jesteście tacy, siacy i owacy , dotyczy też liczby pojedynczej to rzeczywiście przewinęło się tego trochę, będę starała się najpierw jego autora upomnieć stanowczo, ale tylko raz,a jak to nie pomoże kasować, a jak to nie pomoże to zaproszę na rozmowę z moderacją a w ostatniej ostateczności ban).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka