Kazanie

24.05.04, 11:36
Hej,
w poprzednia niedzielę jesteśmy sobie w kościółku, biega sporo dzieci,
wychodzi młody ksiądz, zaczyna ustawowe kazanie. Na temat A. Boboli. Skupił
się chłop na detalach, co go do tej świętości przywiodły - obdzieranie ze
skóry, obcinanie nosa, stoły rzeźnickie, krwiożercza banda kozaków itp.
Wszystko to było utrzymane w stylu Freddy'ego Kruggera, brakowało mi tylko
rozmiarów narzędzi i zdjęć poglądowych. Dzieci - sporo biegało, ale sporo też
słuchało, niektórym szczęki jakby nieco opadły... A ja błogosławiłam zbieg
okoliczności, który sprawił, że nie było z nami naszego czteroletniego synka
(wyobrażam sobie pytania zadawane w trakcie i po...)
Sama nie wiem, jak podsumować. W kościele powinno być miejsce także na trudne
tematy (msza nie była dla dzieci, ale dzieci cny kaznodzieja widział
wyraźnie, było ich naprawdę dużo), ale czy rzeczywiście ten naturalizm był na
miejscu? I tak dociera do naszych maluchów morze makabry...
Co na ten temat myślicie?
Monika
Ps. A propos - do końca życia nie zapomnę kazania, które walnął
zaprzyjaźniony mnich na ślubie mojego chrzestnego - przez jakieś 40 minut
opowiadał o końcu świata. Tez nie wiem, jaką buźkę wstawić wink
    • mader1 Re: Kazanie 24.05.04, 11:52
      No bo kto widzial, zeby chrzestny zenil sie wink Koniec swiata wink
      A ja pamietam dwa lata temu. Kosciolek w Wisle - jedna msza, niwielu
      wiernych, w tym dzieci. Ksiadz rozgadal sie na temat " nie cudzoloz".
      Mowil o pornografii, nieprzyzwoitych filmach, zdradach... Mowil
      obrazowo i na temat. Wyszlismy w trakcie kazania sad Nie zebym nie
      rozmawiala o tym z dziecmi, ale prostota jego jezyka wydawala mi sie
      nieodpowiednia dla wielu sluchaczy...
      To byla jedna taka wpadka.
    • isma Re: Kazanie 24.05.04, 12:43
      Hyyy, sw. Andrzej Bobola to jest wyjatkowo wdzieczny temat dla lubiacych
      horrory kaznodziejow. Tez mielismy w parafii takie kazanie. Jako filojezuici
      wychwycilismy z mezem kilka bledow merytorycznych na dodatek.

      Ale kazania slubne tez bywaja mistrzowskie. Nasi znajomi brali slub na Skalce,
      ze niby elegancko. Oboje po studiach, dojrzali, inteligentni, nie "przymuszeni"
      do slubu. Przypadkowy paulin, ktory liturgie sprawowal, palnal kazanie o
      zepsutym dziesiejszym swiecie, w ktorym na malzonkow nieuchronnie czekaja
      pokusy takie jak antykoncepcja i aborcja. A kwestia milosci zostala zalatwiona
      jednym zdaniem ;-(((
    • mika74 Re: Kazanie 24.05.04, 13:03
      Ja na szczęście chadzam do dominikanów, a Ci ,jak wiadomo, zakon kaznodziejski,
      gadki maja dobre.
      Ale zdarzyło mi sie kiedys być na slubie kolegi i znajomy ksiadz ( ślub był o
      15 i o tej samej godzinie zaczynał się konkurs lotów narciarskich) zaczła
      opowiadac jak to małzeństwo jest takim ryzykiem jak skok narciarski Małysza,
      odbija sie czowiek i leeeci wysoooko! Hihi, siedziałm sobie w ławce i tak sobie
      pomyslałam,ze potem trzeba spaśc na ziemię , a czasem zdarza sie wielkie "buum"!
      Tak sobie myslę, że dla nas kazanie w niedzile na mszy to wazna rzecz, pewna
      wyjatkowa w tygodniu i spoodziewamy sie czegos super. A dla księdza to tylko
      jedna z kolejnych homilii, których może dziennie ma kilka plus katechezy dla
      jakiejs wspólnoty(czasem dwie) plus nauka dla dzieci w szkole, plus nauki
      przedmałzenskie plus...i za bardzo sie nie rozczula nad ułozeniem kazdej w
      perfekcyjny, a czasem wprost w przyzwoity sposób. Do tego dochodza kryzysy, złe
      samopoczucie, brak czasu, wygórowane ambicje mlodości w stylu meczeńskim itd
      itp. No cóz..nie kazdy jest...sw. Andrzejem Bobolą!
      Ja mam swój sposób: chodze na konkretne msze do konkretnego kościoła, gdzie
      wiem kto ma i o jakiej porze msze i jak mówismile
      • isma Re: Kazanie 24.05.04, 13:21
        Mikusia, jak bedziesz miala latorosl pod opieka, to zobaczysz, ze nie jest
        latwo wybrac sie dalej niz do wlasnej parafii wink)).
        Z Malyszem dobre, dobre. Tez nam sie zdarzylo kiedys u dominikanow wink))
        uslyszec w inauguracyjnym zdaniu kazania informacje o wyniku wlasnie pomyslnie
        zakonczonego konkursu skokow.
        Ale odbebniania kazan to jednak nie akceptuje. Podobnie jak nie akceptuje
        odbebniania lekcji przez nauczycieli albo odbebniania wizyt przez lekarzy wink))
        • mika74 Re: Kazanie 24.05.04, 13:33
          isma napisała:

          > Mikusia, jak bedziesz miala latorosl pod opieka, to zobaczysz, ze nie jest
          > latwo wybrac sie dalej niz do wlasnej parafii wink)).
          > Z Malyszem dobre, dobre. Tez nam sie zdarzylo kiedys u dominikanow wink))
          > uslyszec w inauguracyjnym zdaniu kazania informacje o wyniku wlasnie
          pomyslnie
          > zakonczonego konkursu skokow.
          > Ale odbebniania kazan to jednak nie akceptuje. Podobnie jak nie akceptuje
          > odbebniania lekcji przez nauczycieli albo odbebniania wizyt przez lekarzy ;-
          )))

          Ja tez nie,ale znam osobiscie wielu ksiezy, niektórzy maja problem z skleceniem
          dobrze kilku zdan (jeden malo co nie "zimował" z j.polskiego w liceum) i
          wiem ,że dla niektórych ułożenie kazania to istna makabra. Nie zawsze powołanie
          kapłańskie idzie w parze ze zdolnościami krasomówczymicrying

          Mnie sie tez przypomniało jak kiedyś na wykładach szkoły wiary prowadzonej w
          kosciele przez pewnego ojca dominikania ( a wlasnie trwały skoki narciarskie w
          TV ) jak tylko ktoś nowy wchodził do kościoła ten przerywał wyklad i
          pytał "Przepraszam pana, a Małysz na ktorym aktaulnie miejscu???"

          I jeszcze na Zesłaniu Duch Św. w Lednicy co jakis czas przerywano "imprezę"
          wiadomościa "Polska :USA w piłce nozej juz dwa zero!!!Huraaa!!!!"

          • isma Re: Kazanie 26.05.04, 10:47
            No, to modlic sie do Ducha sw trzeba wink)).
            W podczytanym przeze mnie wczoraj "Wstancie, chodzmy" jest taka anegdota o sp.
            ordynariuszu tarnowskim, Jerzym Ablewiczu, o ktorym bylo wiadomo, ze w piatki
            nie przyjmuje, bo idzie pieszo do sanktualrium w oddalonym o kilkanascie
            kilometrow Tuchowie, i, modlac sie, przygotowuje niedzielna homilie.
            Kaznodzieja byl przednim, warto poczytac jego rekolekcje watykanskie "Bedziecie
            moimi swiadkami". A piechurem byl jeszcze lepszym, co pamietam z czasow
            wspolnie spedzanych wakacji wink))
    • mader1 Re: Kazanie 26.05.04, 02:02
      no ale trzeba przyznac, ze wiele, wiele razy w zyciu udawalo mi sie
      uslyszec naprawde dobre kazanie. Jest taki Kosciol w Jaroslawcu. Za
      pierwszym razem na mszy ksiadz w kazaniu zaczal opowiadac tresc jakiegos
      filmu TV - to mial byc przyklad.Idac na nastepna msze za tydzien
      niewiele sie spodziewalismy, a kazanie bylo dobre... Piekne kazania ma ks.
      Tarnowski na Zelaznej... Tylko czasem goscimy sie w sobote wieczorem, jak
      On odprawia msze.Dzieciaki uwielbiaja msze z Nim. Jeszcze ks. Janusz w
      Dzieciatku na Zoliborzu ma ladne kazania dla dzieci, jeszcze,
      jeszcze... smile
    • isma Re: o kaplanstwie i kaznodziejstwie... 27.05.04, 10:13
      Z drugiej strony "barykady"...

      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2074551.html
Pełna wersja