12.10.11, 14:25
W trakcie wizyty duszpasterskiej na poludniu Włoch papież Benedykt XVI odwiedził klasztor kartuzów - jednego z najbardziej surowych zakonów. W trakcie nieszporów sprawowanych w tym klasztorze papiez wyglosił kazanie ktorego fragment bardzo mnie zafrapował:

"Benedykt XVI zauważył, że życie współczesnego człowieka jest coraz bardziej frenetyczne, niekiedy wręcz konwulsyjne. "Obserwujmy też ucieczkę człowieka od życia realnego ku przeżyciom wirtualnym, jakby z obawy przed usłyszeniem ciszy, albo pustki wewnętrznej, do tego stopnia, że możemy odnieść wrażenie iż mamy dziś do czynienia z przemianą antropologiczną. Niektóre osoby nie są już zdolne do przebywania przez dłuższy czas w ciszy czy samotności" – stwierdził papież"

Tą coraz bardziej widoczną przemianę, ucieczkę w świat odrealniony papiez określił jako swoistą "mutację antropologiczną". I naprawdę zastanowiły mnie te słowa - czy potrafię przebywać sam z sobą? oderwać się od hałasu dnia codziennego? obywać się bez dostępu do mediów?
Coraz częściej można na ulicach zobaczyć już nie tylko młodzież ale i osoby starsze które nawet idąc na spacer mają w uszach słuchawki. Nawet idąc na spacer trudno obyć się bez hałasu. Czy na tym właśnie polega wyciszenie się?

Czytam że podobno klasztory właśnie te mnisze przezywają zalew ludzi którzy chcą choć na kilka dni pobyc w ciszy - jednak jest ona potrzebna, ale tych ludzi nie jest tak dużo.
I tak własnie myślę czy przypadkiem ten brak umiejętności wyciszenia nie jest główną przyczyną coraz bardziej powszechnego relatywizmu moralnego? Relatywizmu ktory przbiera nazwę tolerancji a jest jej zaprzeczeniem?

Nic dziwnego więc że tak bardzo papiez podkreśla znaczenie istnienia tego typu zakonów mówiąc: "jesteście w sercu Kościoła".

A jak jest z tą ciszą w naszym codziennym życiu?
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: Cisza 12.10.11, 20:55
      Już ponad 10 lat temu, kiedy po śmierci Mamy likwidowałem Ojcowiznę i zarazem rozchodziłem się z Siostrą, pozbyłem się telewizora (Siostra wzięła ten, który był w domu Rodzicielskim) - i po prostu go nie mam.
      Radio włączam zaledwie od czasu do czasu - wściekły o to, że np. program I najlepsze rzeczy ma pomiędzy północą a 3 nad ranem.
      Jeśli używam odbiornika radiowego - to bardziej obu sprzężonych z nim odtwarzaczy: tego do płyt CD i tego do kaset magnetofonowych (część mego zbioru podstawowych dzieł muzyki klasycznej mam jeszcze na tym starszym medium).

      Zastanawiałem się już nad poruszoną przez Ciebie sprawą - i co tyczy mnie, to mógłbym funkcjonować zarówno bez telewizora, jak i równie dobrze bez radia (utwory klasyczne, o których wspominałem, mam na tyle dobrze wbite w pamięć, że "słyszę" je w głowie - oczywiście z pewnymi lukami).
      Bez internetu i w ogóle bez komputera byłoby trudniej.
      Spośród 35 lat mojej pracy naukowej, gdzie poruszam się na pograniczu historii i dyscyplin pokrewnych (historia sztuki - w tym historia architektury [polskiej i obcej] na ziemiach polskich, rozwój urbanistyczny miast polskich w ciągu dziejów, kartografia historyczna etc.) -
      pierwsze 25 lat przepracowałem w epoce przedkomputerowej i przedinternetowej, ba - w czasie, kiedy xera zamykano na kłódkę, aby nikt nie zdołał odbić czegokolwiek wywrotowego - zatem znam trud sporządzania kolejnych notatek ręcznie: w domu z książek, które z biblioteki można było wypożyczyć na zewnątrz, w czytelni bibliotecznej - z tych, których nie wypożyczano; znam też stały dylemat: czy od razu, wprost z książki, zrobić wyciąg informacji najistotniejszych - czy też może będzie lepiej interesujący mnie fragment odpisać słowo w słowo i dopiero w domu myśleć, co tam właściwie jest istotnego z punktu widzenia tematu, nad którym pracuję (częściej wybierałem to drugie wyjście);
      i wiem, czym jest konieczność odwoływania się do coraz to innych miejsc wielotomowego dzieła, które stoi w bibliotece - więc dla sprawdzenia najgłupszej rzeczy, najdrobniejszej wątpliwości, trzeba wyjść z domu...;
      jeśli potrzeba takiego sprawdzenia zaszła na etapie własnoręcznego przeklepywania tekstu z rękopisu na maszynopis (maszyna w domu była - w skali tamtego czasu należałem do "uprzywilejowanych" - ale pamiętam, jakim problemem było w okresie, gdy borykałem się z doktoratem: skąd wziąć papier?! - a było to raptem trochę więcej niż 20 la temu) -
      to w redakcji maszynopisu następował "poślizg" co najmniej półdniowy...

      - a gdyby nie było internetu, to dziś musiałbym biegać co i rusz od nowa np. do Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego (15 woluminów, każdy średnio po 900 stron) sprawdzać dane coraz to innej miejscowości na terenie Ziemi Czerwieńskiej czy też Podola
      (dziś ten Słownik jest w sieci - teraz starczy mi wklepać tytuł w wyszukiwarkę, potem kliknąć odpowiedni tom - i już mogę iść strona po stronie, względnie skacząc po kilkadziesiąt stron do przodu albo do tyłu...).

      A problem, o którym piszesz, ma swoją przyczynę w nadmiarze bodźców, atakujących jednostkę - słuchawki na uszach są próbą ucieczki przed nimi - próbą ucieczki, bo w "normalnym" życiu przed takimi bodźcami nie da się uciec:
      mieszkasz w bloku, nie masz telewizora u siebie - oglądasz "ze słuchu", chcesz czy nie chcesz, program oglądany przez sąsiada z dołu albo z góry
      (całe lata oglądałem w ten właśnie sposób - "na słuch" - kolejne programy telewizyjne oglądane przez Mamę: drzwi między pokojami były, ale całe mieszkanie było zbyt małe, aby je zamykać - w Domu Rodzinnym nigdy nie było nawet takiego zwyczaju;
      głos telewizora był moim towarzyszem przy obu kolejnych pracach magisterskich, i przy doktoracie).

      Na koniec pytanie: czy byłeś kiedykolwiek w Twoim Domu, w Twoim mieszkaniu, sam w pokoju?
      Ja mam taką możliwość dopiero od 10 lat, wraz z przeniesieniem się z Ojcowizny do mieszkania i większego, i rozplanowanego na tyle rozsądnie, żeby domownicy nie musieli siedzieć jeden drugiemu na karku i obijać się nieustannie jeden o drugiego.
    • kotkowa Re: Cisza 17.10.11, 10:39
      Dużo w tym racji. Ludzie zagłuszają myśli, zagłuszają sumienie, nie chcą mieć czasu na zastanowienie się, na myślenie, na dopuszczenie wewnętrznego głosu. I zgadzam się, że to ma wpływ na wszechobecny relatywizm, uśpienie sumienia. Niestety to wciąga, jak nic się nie dzieje, to zawsze jest choćby internet i mnóstwo wrażeń i zajęć. To jest racja, ludzie boją się ciszy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka