Dodaj do ulubionych

Kij w mrowisko

27.05.04, 14:36
Włożę chyba kij w mrowisko. Do zadania pytania skłoniło mnie niektóre
wypowiedzi na wątku o "niegrzecznym" seksie.
Jak rozumiecie zdanie św. Pawła z 1 listu do Tymoteusza: Kobieta zbawiona
zostanie przez rodzenie dzieci ( 1 Tm 2,15 ).

Piotr
Obserwuj wątek
    • mika74 Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 14:39
      piotrsko napisał:

      > Włożę chyba kij w mrowisko. Do zadania pytania skłoniło mnie niektóre
      > wypowiedzi na wątku o "niegrzecznym" seksie.
      > Jak rozumiecie zdanie św. Pawła z 1 listu do Tymoteusza: Kobieta zbawiona
      > zostanie przez rodzenie dzieci ( 1 Tm 2,15 ).
      >
      > Piotr

      Ja rozmiem tak ,że każda kobieta stworzona i powołana jest do macierzyństwa.
      A przeciez zbawiani jesteśmy z łaski przez pełnienie woli Bozejsmile
    • kubus_2004 Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 14:39
      Bezpłodne i stare panny idą do piekła. Zakonnice też.
      • piotrsko Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 14:42
        Kubusiu, jest jeszcze tzw. macierzyństwo duchowe wink
        • kubus_2004 Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 14:44
          Ale duchowego porodu chyba nie ma, co??
          Czy może w jego ramach mieści się np. trudne wypracowanie z polskiego? Jak tak, to wszyscy są zbawieni.
          • piotrsko Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 14:55
            Duchowy poród jest wtedy jak w Tobie rodzi się Chrystus smile Piotr.
            • philosophus Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 23:19
              Albo kolejna zakonnica lub zakonnik...

              tongue_out

              w.
      • mika74 Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 14:43
        kubus_2004 napisał:

        > Bezpłodne i stare panny idą do piekła. Zakonnice też.


        ...do macierzyństwa fizycznego badź duchowego...
        Nie kazda, która urodzi dziecko jest faktycznie matką( choc zdarza sie to
        rzadko na szczęście)
        • philosophus Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 23:20
          Hmm... jakos nie widze tam slowa o duchowym macierzynstwie...

          w.
    • isma Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 14:41
      Chyba zartujesz, Piotrze.
      Rozumiem, ze za te, ktore sa bezplodne, to Chrystus nie umarl na krzyzu?
      • piotrsko Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 14:45
        Wybacz Isma, ale czegoś tu nie rozumiem. Czy ja napisałem, że Chrystus nie
        umarł za kobiety bezpłodne ?
        • mika74 Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 14:50
          Dobry temat.
          Może sie rozszaleję ,ale ten fragment kojrzy mi sie to z fragmentem o
          wydawaniu owocu. "Każda latorośl, która nie wyda owocu bedzie wrzucona w ogień".
          Kazdy jest sworzony do płodności duchowej lub fizyczno-duchowej. A jeszcze
          szerzej to powołanie do miłości.
          Tylko Twój fragment dotyka szczególowej rzeczy.
          smile))
        • isma Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:00
          Czy ja napisalam, ze napisales wink)))?
          Po prostu, gdyby rozumiec ten fragment literalnie, to kobieta bezplodna,
          niezaleznie od tego, czy wierzy w Chrystusa, czy nie, to - nie ze swojej winy
          czy nie za przyczyna swiadomego i dobrowolnego swojego dzialania - zbawiona nie
          zostanie wink)).
          No, a my, to zdaje sie, zakladamy, ze odkupil nas Chrystus wszystkich bez
          wyjatku, i tylko nasze swiadome i dobrowolne dzialanie, czyli grzech, moze nas
          owocow tego odkupienia pozbawic.
          Wiec ja nie rozumiem tego fragmentu literalnie, i mysle sobie, ze antyfeminizm
          sw. Pawla doszedl tu do glosu w sposob dosc wyrazisty.
          • mika74 Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:09
            isma napisała:

            > Czy ja napisalam, ze napisales wink)))?
            > Po prostu, gdyby rozumiec ten fragment literalnie, to kobieta bezplodna,
            > niezaleznie od tego, czy wierzy w Chrystusa, czy nie, to - nie ze swojej winy
            > czy nie za przyczyna swiadomego i dobrowolnego swojego dzialania - zbawiona
            nie
            >
            > zostanie wink)).
            > No, a my, to zdaje sie, zakladamy, ze odkupil nas Chrystus wszystkich bez
            > wyjatku, i tylko nasze swiadome i dobrowolne dzialanie, czyli grzech, moze
            nas
            > owocow tego odkupienia pozbawic.
            > Wiec ja nie rozumiem tego fragmentu literalnie, i mysle sobie, ze
            antyfeminizm
            > sw. Pawla doszedl tu do glosu w sposob dosc wyrazisty.


            Jasne...antyfeminizm izraelity zyjacego w I wieku ne. hihi...
            >
            • isma Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:14
              Dokladnie tak, Miko. Antyfeminizm, nie bedacy niczym dziwnym w tamtym
              spoleczenstwie.
              • mika74 Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:16
                isma napisała:

                > Dokladnie tak, Miko. Antyfeminizm, nie bedacy niczym dziwnym w tamtym
                > spoleczenstwie.

                Zwazywszy na to,ze słowo "feminizm" powstało zdaje sie w XIX wieku....
                • piotrsko Re: Antyfeminizm u św. Pawła ? 27.05.04, 15:29
                  Świety Paweł antyfeminstą ? Zobaczcie Gal. 3, 28: nie ma juz mężczyzny ani
                  kobiety; wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.
                  Czy to nie jest rewolucja ?
                • isma Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:30
                  Mika, blagam Cie, dyskutuj merytorycznie, a nie lap za slowka, zwlaszcza bez
                  powodu...
                  Nie slowo feminizm powstalo w XIX wieku, tylko ruch, ktory tym slowem sie
                  okresla.
                  Antyfeminizm to, zgodnie ze slownikiem wyrazow obcych, "niechetny, wrogi
                  stosunek do kobiet": swo.pwn.pl/haslo.php?id=1493
                  A tego akurat sw. Pawlowi odmowic nie sposob.
          • piotrsko Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:17
            Isma. Nie napisałaś. Ale czytając można było zrozumieć Twój post, jakbym
            rzeczywiście chciał powiedzieć, że bezpłodne nie będa zbawione.
            A co do antyfeminzmu Pawła to się nie zgadzam ( patrz wypowiedź Kasi ).
            Podobnie niektórzy uważają, że przejawem męskiego szowinizmu jest to, ze
            kobiety nie mogą otrzymać świeceń prezbiteratu.
            Tymczasem kobieta i mężczyzna mają po prostu różne powołania. Piotr.
            • isma Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:53
              Czekaj, czekaj.

              Przeciez wlasnie nawet w tym tekscie, o ktorym mowimy, sw. Pawel wywodzi swoje
              zalecenia wobec kobiet z faktu, ze najpierw stworzony zostal Adam, a potem Ewa.
              Tymczasem, jak wiemy, jest tez tekst mowiacy "mezczyzna i niewiasta stworzyl
              ich", wskazujacych na rownoprawnosc mezczyzn i kobiet w stworzeniu (i, co
              logiczne, w konsekwencji, w zbawieniu powinno byc tak samo) - zdaje sie,
              historycznie nawet wczesniejszy od tamtego. Mysle, ze nawet dobor wlasnie tego,
              a nie innego tekstu Starego Testamentu, swiadczy o intencji Pawla.

              Zgoda, "nie ma juz mezczyzny i kobiety, Greka ani Zyda". Co do zasady
              powolania do swietosci, tak. Ale ze formy osiagania tej swietosci sa, oglednie
              mowiac, kobietom przez Pawla przyznane na poziomie owczesnie panujacych norm
              obyczajowych, to tez chyba zgoda? I dlatego sadze, ze nie nalezy czytac tych
              zalecen literalnie, to wszystko.

              Aha, dla precyzji: nie zaliczam sie do niektorych, uwazajacych, ze kobiety
              powinny otrzymywac swiecenia prezbiteratu. Z tej prostej przyczyny zreszta, ze
              zdaje sie udzialem kazdego chrzescijanina jest powszechne kaplanstwo wiernych,
              a to wyrazone swieceniami jest tylko wobec niego sluzebne - tak ze zadne miody
              to nie sa wink))
              • piotrsko Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 19:41
                Isma, to że Paweł powołuje się na Rdz nie znaczy, że jest antyfeministą. Rdz
                mówi, ze najpiew został stworzony Adam, a potem Ewa, ale to nie oznacza, ze ten
                tekst nalezy traktować w kategoriach hisorycznych. Żydzi ( a potem także
                Kościół ) znają też interpretacje alegoryczną. To, że Pan Bóg powołuje wpierw
                mężczyznę nie oznacza, że jest on kimś wyższym w godności w stosunku do
                kobiety. Moim zdaniem Pan Bóg w ten sposób ustanawia pewien porządek, pewną
                hierarchię: ale nie w sensie godności ile odpowiedzialności. Podobnie mówi
                Jezus: pierwszy z Was niech będzie sługą innych.

                Nie wiem czy wiesz, że Żydzi mają pewien midrasz na temat upadku pierwszych
                ludzi, który mówi, ze Ewa została zwiedziona jako pierwsza, ale dlatego, że
                Adam zostawił ją samą i przez to, czując się samotną, wdała się w dialog z
                wężem.

                Piszesz, że formy tej świętości są przyznane przez Pawła na poziomie ówczesnych
                norm obyczajowych. Zgoda. Ale, czy to oznacza, że był antyfeministą ?

                Każda epoka na swój sposób determinuje "formy dążenia do świętości" .

                Ale ostrożnie - bo właśnie na tej podstawie np. anglikanie przyznali prawo do
                świeceń kobietom. Po prostu uznali, że w czasach apostolskich nie mogły one
                pełnic posługi prezbiteratu własnie z uwagi na normy obyczajowe.

                Z resztą, może warto odpowiedziec sobie na pytanie co to jest feminizm ? Bo z
                Twojej definicji antyfeminizmu można wnosić, że feminizm ma wyłącznie wymiar
                pozytywny. Według mnie antyfeminizm to nie tylko wrogość wobec kobiet ile
                raczej pewna postawa sprzeciwiająca się ruchowi feministycznemu XX w. A to
                chyba jednak zmienia postać rzeczy.W tym sensie Paweł może i był ( by )
                antyfeminstą ?

                Piotr.
                • isma Re: Kij w mrowisko 28.05.04, 09:05
                  Piotrze,
                  definicja antyfeminizmu nie jest moja, tylko slownika wyrazow obcych. Nie
                  podejmuje sie dyskusji w imieniu jego autorow, stwierdzam tylko fakt.

                  Ja wiem, ze wygodniej jest postrzegac feminizm wylacznie jako ruch wariatek
                  palacych biustonosze albo domagajacych sie od mezczyzn rodzenia dzieci, i z tym
                  wyobrazeniem dyskutowac. Ale to nie ze mna, niestety. Obrony tych stanowisk tez
                  sie nie podejmuje.

                  Na swoj prywatny uzytek rozumiem feminizm jako rownosc w godnosci, bez zreszta
                  intencji "odkucia sie" przez kobiety za "lata upokorzen". Nie bardzo natomiast
                  rozumiem, jesli mozesz, rozwin: co to znaczy, ze Bog ustanawia hierarchie
                  odpowiedzialnosci?

                  Antyfeminizm Pawla nie odbiega wiele od jego epoki, i to nie jest zarzut. Tyle
                  tylko, ze latwiej znalezc te swiadectwa epoki w jego pismach, niz np. w
                  Ewangeliach, nieprawdaz? Wypowiedzi Jezusa w podobnym tonie by sie wiele pewnie
                  nie znalazlo wink))
                  • piotrsko Re: Kij w mrowisko 28.05.04, 09:28
                    Isma, to proste: my tam gdzie jest ustanowiona hierarchia myślimy tak jak
                    świat: ten kto stoi w niej wyżej jest lepszy, mądrzejszy, należy mu sie większy
                    szacunek, przewyższa pozostałych godnością.

                    Tymczasem nie tak jest w Kościele: Jezus mówi wyraźnie, kto chce być pierwszy
                    niech będzie ostatni.

                    Albo lepiej w innym miejscu: Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie.

                    Ja rozumiem to tak, że surowiej sądzony będzie np. biskup niż jego wierni.

                    Podobnie trzeba rozumieć teksty o pewnej hierarchii w rodzinie, czy
                    małżeństwie. Ojciec ( mąż ) jako głowa rodziny ma trudniejszą rolę do
                    spełnienia właśnie z punktu widzenia odpowiedzialności przed Bogiem za
                    mażeństwo i rodzinę.

                    Nie wiem czy pisze dośc jasno, bo trochę się spiesze. Pozdro ... Piotr.
                    • isma Re: Kij w mrowisko 28.05.04, 09:43
                      Albo piszesz niejasno, albo to, co sie mi z Twojej odpowiedzi wylania, wcale
                      mnie nie przekonuje wink))
                      Z czego wedlug Ciebie wynika to, ze mezczyzna ma wieksza odpowiedzialnosc?
                      • piotrsko Re: Kij w mrowisko 28.05.04, 10:03
                        Sw. Paweł pisze aby żony były poddane mężom.
                        Właśnie stąd wynika, że mąż jest odpowiedzialny za żonę.
                        Pisze też, że maż jest głową żony jak Chrystus głową Kościoła.

                        • isma Re: Kij w mrowisko 28.05.04, 10:45
                          Ejze!
                          To juz wiem, w czym problem, ale on chyba okaze sie nierozwiazywalny wink))

                          To jest kwestia tego, jak dalece przyjmujemy kryterium kulturowe przy
                          interpetacji Pisma sw. Dla mnie zakres stosowania kryterium, ktore pozwala
                          uznac za metafore np. sformulowanie "jesli Twoje oko jest okazja do grzechu,
                          idz i wylup je" nie konczy sie tylko na tym cytacie wink)). Bo, co do tego, ze w
                          tej kwestii nie czytamy Pisma sw. literalnie, to sie chyba zgadzamy?

                          Metafora meza jako glowy jest dla mnie analogiczna - jest wyrazem owczesnej
                          struktury spolecznej...
                          • piotrsko Re: Kij w mrowisko 28.05.04, 12:41
                            Czy podobne stwierdzenie: bądźcie poddani wszelkiej ludzkiej zwierzchności (
                            władzy )- też ? ( to chyba z listu do Rzymian )
                            Zważ, że Paweł pisał to w czasach prześladowań chrześcijan, a jednak zalecał by
                            chrześcijanie byli poddani władzy.

                            Z tego powodu niektórzy bibliści formułowali tezę, że to zdanie nie pochodzi od
                            Pawła, tylko zostało dopisane później.

                            Isma, czy naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy tekstem o obcięciu ręki
                            ( ewidentna parabola ), a tekstem o stosunkach między ludźmi.

                            Idąc tropem "kulturowym" trzeba by wyrzucić np. prawie połowe listu do Efezjan.

                            Zdrówko. Piotr.
    • mumin_ek Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:00
      A moze chodzilo mu o to, ze m.in. przez rodzenie dzieci bedzie zbawiona? Moze
      chcial wskazac jedna z mozliwosci zbawienia, szczegolnie zwazywszy na trudy
      ciazy, porodu i wychowania dziecka?
    • mamalgosia Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:03
      Ja to rozumiem tak, że jest to takie cierpienie, że może mieć wartość zbawczą.
      Oczywiście nie jest to jedyna droga i nie dla każdej kobiety (niektóre nie będą
      rodzić w ogóle, a inne np. ze znieczuleniem).
    • mama_kasia Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:04
      Ciąg dalszy owego cytatu:
      "... ; będą zbawione wszystkie, jeśli wytrwają w wierze
      i miłości, i uświęceniu - z umiarem" smile
      • piotrsko Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:11
        Brawo Kasia !
        • mama_kasia Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:18
          Dziękuję smile
          Zawsze lepiej sprawdzić kontekst tekstu.
          Nauczyłam się tego, pisząc komentarze do czytań smile
      • mika74 Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:14
        mama_kasia napisała:

        > Ciąg dalszy owego cytatu:
        > "... ; będą zbawione wszystkie, jeśli wytrwają w wierze
        > i miłości, i uświęceniu - z umiarem" smile

        A teraz to mi przyszło pytanie po pytaniu.
        Co to znaczy : " z umiarem"?smile
        • mumin_ek Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:16
          Chiba kobiety nie byly zbytnio szanowane w poczatkach Kosciola i to chyba o to
          chodzi. Poczytajcie Dzieje Apostolskie i teksty o kobietach tam...

          A te dywagacje ojcow Kosciola, czy kobieta ma dusze.
          • mika74 Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:23
            mumin_ek napisała:

            > Chiba kobiety nie byly zbytnio szanowane w poczatkach Kosciola i to chyba o
            to
            > chodzi. Poczytajcie Dzieje Apostolskie i teksty o kobietach tam...
            > A te dywagacje ojcow Kosciola, czy kobieta ma dusze.

            A ja czytałam bardzo piekne teksty św. Jana Chryzostoma, św. Tomasza, św.
            Augustyna, św. Hieronima o kobietach. Rewolucyjne jak na tamte czasy i tamta
            mentalnośc. Jak poszukam to przeslęsmile))
        • mama_kasia Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 15:33
          Wiedziałam!! To pytanie było nieuniknione smile
          Patrząc na całość tekstu (obierając przy tym ziemniaki wink),
          tak sobie myślę, że chodzi tu o zachowanie pokory przez kobietę,
          cichość, swoistą uległość wobec mężczyzny.
          Muszę kończyć, bo mi się dziecię rozpłakało.
    • addria A Ty Piotrze... 27.05.04, 18:24
      ...jak rozumiesz ten cytat, co?
      I w jakim celu wsadzasz ten kij w mrowisko?
      • mamalgosia Re: A Ty Piotrze... 27.05.04, 18:56
        Lubię Piotra, ale podpisuję się pod Twoim zapytaniem
        • piotrsko Re: A ja ... 27.05.04, 20:07
          wsadziłęm ten kij w mrowisko bo zastanwiałem się ... jak rozumiecie ten tekst -
          Wy Drogie Mamy z tego forum ?

          Podobała mi się odpowiedź Miki, że kobieta powołana jest do macierzyństwa i to
          jest jej zasadnicza misja, a zbawiona będzie z łaski przez pełnienie woli Boga.

          To co było wartościowe w tej odpowiedzi to to, że Mika nie broniła swego "ja" -
          nie probowała tego tekstu tłumaczyć "na swój" sposób. Nie broniła się przed
          nim. Nie usprawiedliwiała kontekstem kulturowym, nie zarzucał Pawłowi
          antyfeminizmu ...

          Ja myślę, że właśnie o to chodziło Pawłowi - żeby kobieta potrafiła odczytać
          swoje powołanie, którym jest macierzyństwo. W ten sposób się zbawi, bo w ten
          sposób będzie pełnić wolę Boga. Oczywiscie to nie oznacza, ze Pan Bóg nie może
          zbawic kobiety bezdzietnej, czy bezpłodnej. O tym pisze dalej: zbawione będa
          wszystkie przez wiarę, uświecenie itd.

          Zobaczcie, czy ten tekst nie ma szczególnej wartości właśnie dzisiaj ( mimo, ze
          kontekst kulturowo-obyczajowy się zmienił ), kiedy wiele małżeństw ucieka przed
          macierzyństwem i ojcostwem, kiedy antykoncepcja służy temu aby nie realizowac
          powłania do macierzyństwa itp. Powiem coś niepopularnego: nawet NPR może być
          swego rodzaju antykoncepcją; móiw się o pewnej postawie antykoncepcyjnej; gdy
          małżeństwo jest zamknięte na życie równiez NPR może służyc tym smym celom co
          antykoncepcja. Daltego KKK mówi o wielkoduszej postawie rodziców w przyjmowaniu
          kolejnego potomstwa.

          Nie oznacza, to że rodzice mają być - sorry - jak króliki wink)

          Klucz leży nie w antykoncepcji czy w NPR - ile w rozeznawaniu woli Boga. A tę
          znajduje się jeśli bada się intecje swego serca.

          To tyle jesli chodzi o mnie. Wiem, że nie wszyscy się ze mna zgodzą, ale w
          końcu nie o to chodzi. Isma pewnie coś napisze smile))

          Piotr.
          • addria A co według Ciebie... 27.05.04, 20:36
            ...oznacza konkretnie, że "kobieta jest powołana do macierzyństwa"?
            I do czego wobec tego powołany jest mężczyzna? Też dokładnie poproszę.
            • piotrsko Re: A co według Ciebie... 27.05.04, 21:13
              Addria, czyżby mały egzaminek ?

              Mężczyzna powołany jest do ojcostwa oczywiście. Ale jak wiadomo, nie rodzi
              dzieci. Dlatego macierzyństwo to coś szczególnego - tak przynajmniej myślę.
              Mężczyzna nigdy nie doświadczy tej więzi z dzieckiem jaką ma matka z racji
              tego, że nosi je przez 9 miesięcy w sobie, potem karmi itd.

              Macierzyństwo = bycie matką, a to jest szczególny sposób realizowania
              rodzicielstwa ( to brzmi źle, ale nie przychodzą mi do głowy inne słowa ).
              To jest ten sposób rodzicielstwa, który wiąże się z czułością, ciepłem,
              zrozumieniem.
              Ojcostwo jest nieco inne. Dlatego matka jest tą, która jest szczególnie
              zwiazana z dzieckiem w pierwszych latach jego życia ( w wielu kulturach ojciec
              przejmował władze nad dzieckiem dopiero gdy podrosło - mam na myśli chłopców -
              żeby nauczyc ich funkcjonowac w społeczeństwie, które nie będzie obchodzić sie
              z nim jak matka ).
              Dlatego - myślę - także Kościół nazywamy Matką, bo on nas nosi w swoim łonie,
              rodzi do Nowego Zycia, karmi w sakramentach, przebacza w saramecie pokuty itd.
              Ma wobec wierzacych funkcję macierzyńską.

              Piotr.
              • isma Re: A co według Ciebie... 28.05.04, 09:39
                Piotrze, troche to nielogiczne...
                Najpierw piszesz, ze bywa macierzynstwo duchowe, a potem, definiujac
                macierzynstwo, piszesz o szczegolnej wiezi, rodzacej sie w ciagu 9 miesiecy
                ciazy i karmienia - stricte biologicznej. Ta wiez nie moze byc immanentnie
                zwiazana z biologia, inaczej z definicji gorszymi matkami bylyby te, ktore
                dzieci adoptowaly, niz te rodzone (a przeciez sa i takie, np. maltretujace
                wlasne dzieci). Nie mniej wazna jest determinanta kulturowa...

                I dlatego wlasnie mysle, ze jednak wlasciwa jest tu interpretacja metaforyczna
                tego macierzynstwa, a nie literalna. A metafora ma te ceche, ze uwzglednia
                czas, w ktorym jest intepretowana, i aspekt osobisty.
                • piotrsko Re: A co według Ciebie... 28.05.04, 10:11
                  Wiedziałem, że napiszesz smile
                  Czy nie wydaje Ci się, że uwarunkowania biologiczne pozostają w związku ze
                  sferą psychiki.
                  Kobieta z racjii biologii ma pewne predyspozycje do bycia matką.
                  One istnieją bez względu na to czy kobieta rodzi dziecko, czy je adoptuje.

                  Te właściwości psychiczne ( psychologiczne ) ujawniają się też z resztą w
                  relacjach z innymi ludźmi, nie tylko wobec dzieci.
                  • isma Re: A co według Ciebie... 28.05.04, 10:58
                    Pozostaja, pozostaja.

                    Tyle, ze niekoniecznie sa pierwszorzedne, a juz zwlaszcza w relacjach z innymi
                    ludzmi.

                    Mezczyzna moze byc opiekunczy i czuly wobec dziecka (i nie tylko dziecka) bez
                    hormonow. I kobieta nie musi byc czula i opiekuncza, mimo hormonow. Dla mnie
                    jednak wychodzi na to, ze czym innym jest biologiczna predyspozycja, a czym
                    innym konkretne zachowanie.

                    Popatrz, co sie wyrabialo w Abu Ghraib - dreczycielkami byly glownie kobiety,
                    owszem, manipulowane przez mezczyzn (nawiasem mowiac, to to jest dosc
                    przewrotny komentarz do tego biblijnego obrazu kobiety, zwiedzionej przez
                    szatana i nastepnie dopiero namawiajacej mezczyzne do grzechu). Gdzie byly ich
                    uwarunkowania biologiczne?
                    • piotrsko Re: A co według Ciebie... 28.05.04, 12:51
                      Mam wrażenie, że spierasz się o to ile diabłów mieści się na końcu igły.
                      Przecież nie odmawiam mężczyznom opiekuńczości, a kobietom brutalności. Jest
                      chyba jednak jakaś różnica między macierzyństwem, a ojcostwem?

                      A może łatwiej będzie jak napiszesz jak ty widzisz te różnicę ?

                      Piotr.
                      • isma Re: A co według Ciebie... 28.05.04, 14:16
                        Miedzy biologicznym macierzynstwem a biologicznym ojcostwem jest, oczywista i
                        nieprzekraczalna. Jaka, wyjasniac chyba nie musze wink))
                        A w sensie psychicznym, to musze Cie rozczarowac: dla mnie sa to roznice
                        drugorzedne i indywidualne, wobec istniejacego po prostu rodzicielstwa.
          • mama_kasia Re: A ja ... 27.05.04, 21:05
            Odpowiada mi to, co piszesz. Dobrze czuję się w roli mamy smile
            Jestem przekonana, że macierzyństwo jest moim powołaniem.
            I nawet nie czuję się z tego powodu dyskryminowana smile

            Myślę, że warto byłoby także przy tej okazji porozmawiać o
            tym, że żony mają być poddane mężowi, ale mężowie mają kochać
            żony, jak Chrystus ukochał Kościół (w liście do Efezjan).
            Ale to chyba na oddzielny wątek smile
            • nulleczka Re: A ja ... 27.05.04, 23:51
              mama_kasia napisała:

              > Myślę, że warto byłoby także przy tej okazji porozmawiać o
              > tym, że żony mają być poddane mężowi, ale mężowie mają kochać
              > żony, jak Chrystus ukochał Kościół (w liście do Efezjan).
              > Ale to chyba na oddzielny wątek smile

              Kasiu, nie zaglądałam tu wcześniej dzisiaj, ale od rana właśnie o tym myślałam.
              Niestety, na razie bez żadnych wniosków.
          • philosophus Re: A ja ... 27.05.04, 23:22
            Faryzeusze!

            Łaską jesteście zbawieni przez wiarę i to nie z Was! Boży to dar jest! Nie z
            pełnienia woli Boga, by się kto nie chlubił!

            paraf. ef2,8-9

            w.
          • madaszew Re: A ja ... 28.05.04, 13:56
            A ja słuchałam ostatnio świetnego wykładu męża i ojca na temat duchowości
            mężczyzny i kobiety. Nie przytoczę dokładnie, ale chodziło o to, że kobieta
            jest powołana do miłości, do macierzyństwa (także duchowego-piękny przykład
            Matki Teresy). Kobieta uczy miłości, czułości dzieci i także męża. Mężczyzna
            nie jest zwolniony z miłości, tylko trochę inaczej ją okazuje-odpowiedzialność.
            To w dużym skrócie. Ja osobiście czuję sie świetnie w swoim powołaniu do bycia
            kobietą i matką.
            Magda
    • adzia_a Isma... 27.05.04, 21:26
      ...naprawdę widzisz w tym antyfeminizm? Bo ja zazdrość głównie widzę wink
      O to, że kobiety rodząc dzieci są bliżej Boga. Że z tego biologicznego faktu
      wynika metafizyka, która daje kobiecie lepszy start na drodze do zbawienia,a
      mężczyzna musi się bardziej starać.

      Tak to czuję. nie pamiętam, co czułam rodząc pierwsze dziecko, chyba dużo
      strachu i niepokoju w tym było, ale pamiętam, co czułam przy drugim - coś,
      jakbym stworzyła świat...
      • philosophus Re: Isma... 27.05.04, 23:29
        Wszyscy przed Bogiem jestesmy rowni, wszyscy bowiem zgrzeszyli. Kara czeka nas
        ta sama - smierc, wiec czy jestes kobieta czy mezczyzna nie ma lepszego i
        gorszego startu. Startujemy od tego samego - od zera - nawrocenia. Reszta sie
        nie liczy, czy bedzie +105% normy czy +100000%. Przed Bogiem jestesmy juz
        zbawieni, bo Jego imienia sie nie wyparlismy, lecz je zachowalismy. Spojrz na
        przypowiesc o winobraniu - czy ci, ktorzy przyszli na sam koniec, czy tez nie
        wyrobili takiej normy jak ci co pracowali od rana, dostali inna zaplate? Bog
        nie daje procentowo zbawienia - albo daje cale albo wcale. To nie jest na
        zasadzie: mam piec punktow do spelnienia by byc 100% zbawionym, a na razie
        wypelnilem 3, wiec jeszcze 40%. Jest jeden: kto wierzy, ze Jezus Chrystus, Bog
        w ludzkim ciele, umarl za jego grzechy i odkupil go swa smiercia z wladzy
        szatana, kto wierzy, ze zmartwychwstal i ze i my do niego dolaczymy, bo daje On
        nam bezposredni, jedyny i niepodwazalny dostep do Boga jako jedyny posrednik
        TEN JEST ZBAWIONY i swego zbawienia PEWIEN BYC MOZE.
        • adzia_a Oj, obawiam się, ze nie zrozumiałeś... 28.05.04, 08:33
          ...dla mnie do zbawienia konieczne jest czynienie dobra. I tutaj jestem
          przekonana, że kobietom to przychodzi łatwiej, bo jesteśmy w tym wspomagane
          przez nasz system hormonalny wink a Wy często musicie walczyć z Waszym.

          tylko proszę nie dorabiać teorii, że twierdzę, jakoby kobiety były lepsze -
          twierdze tylko, że my mamy bardziej z górki.
      • isma Re: Isma... 28.05.04, 09:54
        No, wiesz, Adziu, ja mysle, ze mezczyzni tez maja swoje swiaty, ktore tworza ;-
        ))).

        Ja sie nie zamierzam dac pokroic za tzw. feminizm, po prostu nie przekonuje
        mnie takie slepe biologiczne podejscie do sprawy, ze to plec determinuje nasze
        poszczegolne zyciowe zachowania.

        Moze jestem przewrazliwiona, bo mnie sporo energii kosztowalo przekonanie
        rodziny i znajomych, ze fakt podcierania przez mojego meza dziecku pupy i
        odpowiadania po raz setny na pytanie "a cio to" nie jest zadna kompromitacja, a
        w szczegolnosci, ze nie jest dowodem braku tzw. meskosci wink))
        • adzia_a Nie, mnie nie chodzi o "płeć mózgu" bynajmniej... 28.05.04, 10:06
          ... ja sie też nie pokroję za feminizm, niemniej uważam go za zjawisko jak
          najbardziej pożądane, owszem mające swoje błędy i wypaczenia, ale gdzie ich nie
          ma wink No a co do podcierania pupy dzieciom, to pod tym względem mój mąż jest
          jak "typowa" kobieta - nie dosć, że zrobi to bez kwekania, to jeszcze nie
          domaga się stawiania na piedestale wink)))

          A wracając do meritum - własnie jakoś tak widzę, że biologia owszem
          determinuje nasze zachowania. Choćby taki prosty przykład z oksytocyną, która
          powoduje przywiązanie kobiety do isoty powodującej jej wydzielanie (mężczyzny,
          albo dziecka). Czytałam kiedyś, że jacyś naukowcy robili badania na małpach -
          podawano im dożylnie oksytocyne i podkładano cudze dzieci - wyobraź sobie, że
          małpy traktowały je jak swoje. W zasadzie to mogłoby sprowadzać cały sens
          miłoścci macierzyńskiej do czystej chemii - szkopuł w tym, że wydzielanie
          oksytocyny jest determinowane czasem przez czynniki zupełnie "niefizyczne" -
          takie jak podniecenie seksualne, albo sama myśl o dziecku.

          Że już nie wspomnę o błogosławionej prolaktynie smile która aktualnie uczyniła ze
          mnie osobę o wielkim sercu, niebywałej cierpliwości, odporności na stresy i
          niczym nie zmąconej błogości objawiającej się zawyżoną skłonnoscią do robienia
          jaj, czemu daję upust także na forum smile
          • isma Re: Nie, mnie nie chodzi o "płeć mózgu" bynajmnie 28.05.04, 10:17
            adzia_a napisała:

            > > A wracając do meritum - własnie jakoś tak widzę, że biologia owszem
            > determinuje nasze zachowania. Choćby taki prosty przykład z oksytocyną, która
            > powoduje przywiązanie kobiety do isoty powodującej jej wydzielanie
            (mężczyzny,
            > albo dziecka).

            No, to wszystko jasne. U mnie oksytocyne podawal stojak z kroplowka wink))
            • adzia_a Re: Nie, mnie nie chodzi o "płeć mózgu" bynajmnie 28.05.04, 10:20
              smile
              I co, wzięłaś go z sobą do domu wink
              • isma Re: Nie, mnie nie chodzi o "płeć mózgu" bynajmnie 28.05.04, 10:48
                Oj, Adzia, jak ja Cie lubie wink))
        • mader1 Re: wtret osobisty 28.05.04, 10:07
          Wtret osobisty : nie cierpie facetow, ktorzy wchodzac do kuchni
          mowia "Ja na tych jej garach to sie nie znam". I nie mieli nigdy
          niemowlecia na rekach,bo uwazali, ze "popsuja" sad
          I kobiet, ktore jak zostaja same w domu, a cos sie popsuje, siadaja w rogu
          tapczanu z husteczkami i placza dopoki nie wroci maz sad
        • piotrsko Re: Isma c.d. 28.05.04, 12:58
          A więc tu leży problem ? Chodzi Ci o podcieranie przez facetów dzieciom pupy ?
          Mogę Ci powiedzieć tylko tyle, że jak urodził się nasz pierworodny to
          pokłóciłem się z teściową bo nie chciała się zgodzić żebym kąpał Kubę. Moja
          żona miała ciężki poród i nie mogła chodzić, a moja teściowa uważała, że sobie
          nie poradzę. Jakoś sobie poradziłem. I nie ma to nic wspólnego z feminizmem
          ani antyfeminizmem. Piotr.
          • isma Re: Isma c.d. 28.05.04, 14:22
            Nie, nie o pupe mi chodzi. Trywializujesz.
            Chodzi mi o to, ze bywa na przyklad tak, ze to kobieta bierze na siebie
            odpowiedzialnosc za byt materialny rodziny, a mezczyzna za wychowanie dzieci.
            Mimo, ze, jak twierdza niektorzy, jest to sprzeczne z natura/planem Bozym.

            Slyszales o feminizmie katolickim? Warto poczytac.
    • mader1 Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 21:45
      piotrsko napisał:

      > Włożę chyba kij w mrowisko. Do zadania pytania skłoniło mnie niektóre
      > wypowiedzi na wątku o "niegrzecznym" seksie.
      > Jak rozumiecie zdanie św. Pawła z 1 listu do Tymoteusza: Kobieta zbawiona
      > zostanie przez rodzenie dzieci ( 1 Tm 2,15 ).
      >
      Bardzo mi sie ten cytat podoba. Zajmowalam sie dzisiaj szczegolnie moimi
      dziecmi, tak ze moge odpisac dopiero teraz smile))
      Wiecie, ja to tak troche rozumiem... ze...
      Po pierwsze - nie jest napisane, ze TYLKO przez rodzenie dzieci - jak
      zreszta wskazuje dalszy ciag cytatu powolany przez Kasie.
      " Kobieta zbawiona przez rodzenie dzieci... " dla mnie oznacza pewna
      droge duchowa, jaka MOZE przejsc kobieta od porodu przez wszystkie trudy
      macierzynstwa. Gadamy na tym o watku o strachu. Wydaje mi sie, ze czesto ta
      droga obca jest mezczyznom ( ich racjonalne odpowiedzi na nasze leki, ich
      niezrozumienie itd itp lub ich wsparcie pomimo niezrozumienia). Cos sie z
      nami dzieje w trakcie ciazy, porodu, czujemy lek,obawy, dzielimy wlos
      na czworo, czujemy sie bezsilne, uczymy sie pokory - dochodzimy do
      Boga. To bardzo przebija z tych wypowiedzi na watku o leku.
      Pozdr.
      • mader1 Re:konczac 27.05.04, 21:57
        • mader1 Re:konczac - jeszcze raz... :))) 27.05.04, 22:01
          konczac moja wczesniejsza wypowiedz - znalam dziewczyny, ktore
          baaardzo zmienily sie na korzysc po urodzeniu dziecka / dzieci - w trakcie
          ich wychowywania. Pisze tu o zmianach rewolucyjnych - takich
          widocznych " golym okiem".
          • isma Re:konczac - jeszcze raz... :))) 28.05.04, 09:48
            A, to fakt wink))
            Niniejszym zakladam liste dowodow empirycznych wink))
            Kto nastepny?

            PS. Ale, zeby nie bylo, ze to dotyczy tylko macierzynstwa. Moj malzonek w
            zwiazku z przyjsciem na swiat Miniatury tez sie zmienil, oj, bardzo wink))
      • mama_kasia Re: Kij w mrowisko 27.05.04, 22:13
        Dzięki Mader za to, co napisałaś smile
    • fumag Re: Kij w mrowisko 28.05.04, 10:02
      Ja to tak rozumiem,co więcej doświadczyłam tego,że Bóg MNIE zbawia poprzez
      rodzenie dzieci.Tzn.jest b.blisko w cierpieniach porodu,strachu o dziecko,w
      nieprzespanych nocach z ząbkującym niemowlaczkiem,itd.To co wydaje się straszne
      i nie do przejścia zamienia na doświadczenie Jego obecności w tych sytuacjach.
      Ktoś Go odnajduje w modlitwie kontemplacyjnej,inny w działaniu na rzecz
      ubogich,a ja mogę Go "dotknąć' w macierzyństwie.
      Co więcej uważam,że rodzenie dzieci zakrywa wiele moich grzechów i mam zamiar
      targować się kiedyś z Bogiemwink
      • adzia_a Re: Kij w mrowisko 28.05.04, 10:10
        fumag napisała:
        > Co więcej uważam,że rodzenie dzieci zakrywa wiele moich grzechów i mam zamiar
        > targować się kiedyś z Bogiemwink

        Cudne smile)))))))))))
      • mader1 A poza tym... 28.05.04, 10:12
        Kobieta rodzi. Nie da sie temu faktowi zaprzeczyc. Ale rodzi nie tylko dla
        siebie. A nawet powiedzialabym po prostu nie dla siebie. Co to znaczy "
        nie dla siebie" wszystkie wiemy.
        • mika74 Re: Ale sie narobiło ;-) 28.05.04, 10:48
          Faktycznie wsadziłes Piotrze kij w mrowiskowink
          Cos nasze myśli chyba ida w złym kierunku. Patrzymy na tamtejsze stosunki
          rodzinne i społeczne z punktu widzenia czlowieka XXI wieku, więc troche krzywo.
          W tamtych czasach nie było demokracji , tylko despotyzm we władzy oraz
          patriarchat w rodzinie. na przełonmmie naszej ery kobiety, dzieci i niewolnicy
          traktowani byli jak "wlasnośc " mezczyzn" ktorzy mieli władze. Nikogo to nie
          dziwiło, bo nic innego nie znano. W ludach pogańskich (także wśród plemino na
          naszych zmieniach)dziecko, kobiete, starca można nawet było zabic bez
          jakiejkolkiek konsekwencji. Bardziej cywilizowane kraje mialy swoje prawa tak
          samo lud izraela. Kobiety w ówczesnych czasach w Izraelu nie miały
          wykształcenia, utrzymywali je wylacznie mężczyźni od których były calkowicie
          zalezne. Nie bylo mowy wypowiedaniu sie publicznym kobiet, przebywaniu w
          synagodze wewnątrz (były za kratą) ,wychodzeniu za mąż "z miłości" itd. Mozna
          sobie przypominiec ten fragment z NT jak kobiety przylatują z pustego grobu
          Jezusa i opowiadaja o tym uczniom, a oni im nie wierzą mysląc,że to
          taka "babska gadanina"( jakoś tak to jest ujęte). Kobieta także nie mogła byc
          np. świadkiem w sądzie bo nie miała nic do powiedzenia.W malzeństwie była
          zalezna zupelnie od meżczyzny i do czasów Jezusa można było dać jej "list
          rozwodowy".One takiego prawa nie miały w stosunku do mężczyzn.
          Mówienie o feminiźmie w tamtych czasach w Izraelu było nie do pomyslenia.
          To wlasnie Jezus przywraca kobiecie zupełną godnośc: przebywa z kobietami,
          dyskutuje, objawia im siebie, pierwszym objawia sie w ogrodzie przy swoim
          grobie. Nie mówiąc o roli Swojej Matki. Potem jego nauke rozszerzy "społcznie"
          św. Paweł mówiąc zrównując godnośc kazdego człowieka "nie ma juz kobiety ani
          mezczyzny, greka ani zyda itd". Wszyscy powoałni sa do świetosci, chociaz kazdy
          ma inne powołanie kazdy jest inny i niech przy tym trwa w miłości. Dając rózne
          wskazania dla rodzin, mówi mezczyznom aby "kochali swe zony jak własne ciała" i
          mówi tez o nierozerwalności małzeństwa. On nie robi zbyt wielkiej rewolucji w
          stosunkach spolecznych(Jezus tez nie robił) ale mówi o miłości(Kor. 13),aby w
          kazdym zadaniu i powołaniu ona sie ujawiała. Wśród chrześcijan nie chodzi o
          walke o wladze, stanowiska, przywileje ,ale o przezycie swego zycia w miłości w
          tym do czego powołal mnie Bog. I nie ma tu latwiejszych i trudniejszych dróg.
          jak kobieta ma trud rodzenia dziecka tak i mezczyna z trudem zdobywa srodki na
          ich utrzymanie.
          W tamtych czasach wskazanym powolaniem dla izraelity bylo małżeństwo, a
          posiadanie licznego potomstwa znakiem błogosławieństwa Bożego. Dopiero Jezus
          wywyzsza celibat i bezżeństwo, które zreszta rozwijac sie bedzie powoli i
          osiagnie znaczne rozmiary kilka wieków później, kiedy pojawia sie pierwsi
          pustelnicy i pierwsze klasztory, do których przychodzili nawet krolowie z
          prośbą o pomoc i porade ( np. do św. Antoniego pustelnika)
          Choc celibat i macierzuyństwo i ojcowstwo duchowe juz zapowiedział chociazby
          Izajasz "Ciesz się z radości niepłodna, któraś nie rodziła,bo więcej dzieci na
          nieplodna niz posiadająca meża" .
          Kazdy kto ma kierownika duchowego lub jest zakonnikiem lib zakonnica wie co to
          znaczy ojowstwo lub macierzyństwo duchowe.
          • mika74 Re: Jeszcze o duszy kobiety 28.05.04, 11:02
            Kiedyś na jakims forum neco antyklerykalnym ktoś mi "wcisnął"( a ilez rzeczy
            tam ludzie wciskaja naiwnym jak ja!)czytałam o rzekomych dyskusjach Ojców
            Koscioła nt, czy kobieta ma dusze czy nie.
            Niedługo potem na szkole wiary czytalismy skąd wzial się taki mit wsród
            antyklerykałów. Otóz na któryms synodzie w starozytnym Kościele podczas obrad
            wstał jeden z duchownych i "zaczął powatpiewac jakoby kobieta miała taka dusze
            jak męzczyzna ma. Ten pogląd od razu obalono i odrzucono więcej się nim nie
            zajmując"- Tak to mniej więcej brzmiało. Odnotował to sekretarz spisujący
            obrady i zachowało sie to w archiwalnych aktach. ten fragment stanowi
            wspolczesnie mit jakoby to Ojcowie Koscioła (nie kazdy duchowny jest Ojcem
            Koscioła!)prowadzili ze sobą dyskusje na temat duszy kobiety.
            kiedyś tez ktoś cytował mi wypwoiedź św Augustyna odnosnie kobirt9 oponizajacy)
            dopóki nie wydszło ,że Augustyn powiedział to jak jeszcze był
            manicheiczykiem ,czyli niechrześcijaninem.
            A te fajne fragmenty, które kiedyś czytałam Ojców Kościoła chyba były w portalu
            mateusz albo w drodze,postaram się znależć. pamietam,że było tam,że wprawdzie
            męzcyzna jest głowa rodziny,ale bez kobiety nie byłby w stanie nia zostać.
            Czyli po naszemu "mezczyna jest głowa, a kobieta szyją" smile)))
            Ale się rozpisałam, w przyszłym tyg, niestety nie będe miec tyle czasu na to,
            więc pozdarwiamwink
          • piotrsko Re: Ale sie narobiło ;-) 28.05.04, 13:03
            Właśnie Mika. o to chodzi. Ówczesne uwarunkowania społeczne nie miały nic
            wspólnego z feminizmem ani z antyfeminizmem. A to co pisał Paweł było wg mnie
            rewolucją jak na tamte czasy.

            Chyba wyjmę kij z mrowiska bo juz się zaczynam gubić z ki, na którym poziomie
            tego formum rozmawiam. A z Ismą to juz chyba na dwóch poziomach na ten sam
            temat smile)
    • anek.anek Re: Kij w mrowisko 28.05.04, 11:13
      Czy kościół zabrania używania prezerwatywy? Naprawdę? Przecież pomijając AIDS,
      chroni przed tysiącem innych chorób (i to wcale nie myślę o wenerycznych), w
      tym przed o wiele groźniejszą (bo więcje ludzi choruje i więcej ludzi umiera)
      żółtaczką typu X (bo nigdy nie wiem, który typ jest jaki, wybaczcie ignorancję).
      Mam taką znajomą parę (małżęnstwo, prostestanci): on jest chory na taką właśnie
      żółtaczkę. Wiadomo było, że "naturalne" współżycie niesie za sobą ogromne
      ryzyko zarażenia jej. Zaryzykowli, poczęli i szczęsliwie urodzili pięknego
      malucha. Ale czy nadal mają ryzykować jej zdrowiem? czy po prostu mają odpuścić
      sobie współżycie? Nie przyszło mi do głowy nigdy ich o szczegóły wypytywać, bo
      to zbyt intymne żeby rozprawiać publicznie.
      • anek.anek w złym wątku 28.05.04, 12:00
        zadałam to poprzednie pytanie. Przepraszam, przenoszę do "rozdawania
        prezerwatyw".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka