Dodaj do ulubionych

Dawanie dobrego przykładu

06.06.04, 00:00
Jak sądzę, dawanie dzieciom dobrego przykładu i piętnowanie postaw niegodnych jest dobrą metodą wychowawczą. Sądzę też, że wiele osób wierzących daje swym dzieciom jako przykład osoby duchowne - powodów zapewne jest wiele, nie będę ich tu wymyślał. Ale jak wytłumaczyć dziecku, że ukochany proboszcz, który tak troszczy się o parafię, biednych i chorych jeździ samochodem na który mama i tata musieliby odkładać przez 10 lat (jeśli w ogóle mogą coś odkładać - wszak wśród wierzących popularny jest model rodziny wielodzietnej, w której odkładać co najwyżej można pusty portfel do szuflady - ale to temat na inną dysputę). Ja wiem, że w wielu parafiach proboszcz chodzi pieszo. Ale jest też mnóstwo takich, gdzie widać najnowsze bryki. Co wtedy powiedzieć dziecku? Jak "obronić" proboszcza?
Żeby nie byc gołosłownym zamieszczam link do dyskusji na forum Auto-Moto: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=13209820&a=13209820

P.S.

Nie wiem czym jeździ mój proboszcz. Nic o nim nie wiem. Ciekawe, swoją drogą, ile on wie o mnie??
Obserwuj wątek
    • grrrrw Re: Dawanie dobrego przykładu 06.06.04, 09:53
      Kazec mu się nauczyc na pamiec 10 przykazan i spytac, z którym ta btyka
      koliduje ?
      • addria Re: Dawanie dobrego przykładu 06.06.04, 12:49
        > Kazec mu się nauczyc na pamiec 10 przykazan i spytac, z którym ta btyka
        > koliduje ?

        To zależy skąd ma tyle pieniędzy na taką brykę, bo jeśli wziął część na raty, a
        resztę dołożyli mu rodzice (a z takim tłumaczeniem najczęściej się spotykam ;-
        ), to faktycznie nie koliduje z żadnym. Gorzej, jeśli w inny sposób... A
        te "inne sposoby" są różne i nie raz się o nich słyszało.

        A tak poza tym, czy księża składają śluby ubóstwa?
    • addria Tak na marginesie. Pytanie. 06.06.04, 12:44
      Nosiłam się właśnie z zamiarem zadania pewnego pytania, a że pojawił się taki
      wątek to może ktoś mi tutaj odpowie.
      Mianowicie, skąd biorą pieniądze na życie takie osoby jak: ksiądz katolicki lub
      luterański lub pastor zielonoświątkowy lub baptystyczny, itp.? Czy wypłacana
      jest im jakaś kwota (skąd?) co miesiąc, tak jak wynagordzenie w "normalnej"
      pracy? A co z opłatami za lokum, media, co z żywnością, odzieżą, benzyną...
      itp?
      • grrrrw Re: Tak na marginesie. Pytanie. 06.06.04, 13:11
        Ze stułowego, z tego co zaroboi w szkole, moze grac na giełdzie albo nawet
        zagrac w filmie jak ksiadz ze Złotopolic.
        • addria Re: Tak na marginesie. Pytanie. 06.06.04, 14:28
          Co to znaczy ze stułowego? W jaki sposób ma zarobić w szkole? No i nie każdy
          ksiądz/pastor gra w filmach lub na giełdzie.
          • sion2 Re: Tak na marginesie. Pytanie. 06.06.04, 19:11
            Ksiądz katolicki nie składa ślbu ubóstwa
            jest zobowiązany tylko do celibatu oraz posłuszeństwa biskupowi i papieżowi
            dlatego osądzanie wszytskich księzy że mają samochody, skąd i dlaczego jest
            głupie jeżeli ma się na mysli, ze oni łamią jakiekolwiek prawo Boże, koscielne
            czy inne mając samochody. Oczywiscie każdy ksiąz jest na pewno powołany do
            ubóstwa z racji swej posługi, ale to nie znaczy, że jest do niego zobowiązany
            pod grzechem
            natomiast zakonnicy-księża oczywiście składają slub ubóstwa i mają bardzo
            ścisle ograniczone co moga mieć na właśnośc a co nie
            samochody, komputery są własnopścią zgromadzenia i przełożeni decydują kto ich
            używa, na wszystko trzeba mieć zgodę przełożonych

            ksiądz katolicki utzrymuje się z
            1. nauczania religii w szkole (gdzie pracuje tak jak każdy inny nauczyciel)
            2. podziału pieniędzy zebranych na tacę w ndz, gdzie najwięcej idzie na
            potrzeby parafii, potem dla proboszcza, potem na wikariuszy dopiero
            a kilkadziesiąt razy w roku pieniądze są przekazywane na cele pozaparafialne
            3. z ofiar za sluby , chrzty itd - podział jak wyżej
            4. z ofiar na Msze św.

            nie kazdy ksiądz uczy w szkole, za benzynę, samochód, ubrania, sutanny, wyjazdy
            itd, płaci sam
            chyba nie pałci za mieszkanie na plebanii - ale tu nie wiem po prostu

            pozdr. kasia
            • addria Re: Tak na marginesie. Pytanie. 06.06.04, 19:56
              > dlatego osądzanie wszytskich księzy że mają samochody, skąd i dlaczego jest
              > głupie jeżeli ma się na mysli, ze oni łamią jakiekolwiek prawo Boże,
              koscielne
              > czy inne mając samochody.

              Wiesz, tu nie chodzi o osądzanie. Po prostu ludzi dziwi skąd tak wielu księży
              ma te drogie samochody, skoro tak jak sama napisałaś, utrzymują się głównie z
              datków ludzi. A Ci ludzie nie dają pieniędzy (ofiary) przecież na fajną bryczkę
              dla księdza, tylko z nadzieją na wykorzystanie na inne cele (pożyteczne). Poza
              tym, nawet niech ksiądz pracuje w szkole. Każdy wie ile zarabiają nauczyciele i
              ludzie powiątpiewają, że z tej pensji ksiądz może sobie pozwolić na kupno
              nowego vw na przykład. Ksiądz z racji tego, kim jest, jaką posługę pełni, jest
              pod większym "obstrzałem" niż inni, dlatego wzbudza to zaiteresowanie. I tyle.
              A mało jest przykładów przekrętów w jakie byli zamieszani księża? Po prostu
              ludzie nie mają już zaufania... I dlatego takie emocje ten temat wzbudza.

              >
              > ksiądz katolicki utzrymuje się z
              > 1. nauczania religii w szkole (gdzie pracuje tak jak każdy inny nauczyciel)
              > 2. podziału pieniędzy zebranych na tacę w ndz, gdzie najwięcej idzie na
              > potrzeby parafii, potem dla proboszcza, potem na wikariuszy dopiero
              > a kilkadziesiąt razy w roku pieniądze są przekazywane na cele pozaparafialne
              > 3. z ofiar za sluby , chrzty itd - podział jak wyżej
              > 4. z ofiar na Msze św.
              >
              > nie kazdy ksiądz uczy w szkole, za benzynę, samochód, ubrania, sutanny,
              wyjazdy
              >
              > itd, płaci sam
              > chyba nie pałci za mieszkanie na plebanii - ale tu nie wiem po prostu


              Dziękuję za wyjaśnienie. To moje pytanie było ze zwykłej ciekawości.
              Pozdr.
              • marzek2 Re: Tak na marginesie. Pytanie. 06.06.04, 20:11
                Hej!

                Nie wiem, jak to jest w innych denominacjach, zresztą u baptystów też pewnie co
                zbór to inaczej smile) U nas przynajmniej pastor otrzymuje normalną pensję,
                wypłacaną co miesiąc. W większości zborów dana społeczność ponosi koszty
                opłacania mieszkania dla pastora (to znaczy oferując "pracę" zapewnie też
                mieszkanie). Nasz zbór finansuje się sam, to znaczy, z datków wiernych. Z tego
                musi wystarczyć na utrzymanie pastora, opłaty (prąd, gaz, ogrzewanie w zimie),
                finansowanie różnych służb itp.
                • addria Re: Tak na marginesie. Pytanie. 06.06.04, 21:13
                  Czyli w sumie podobnie. Ale już nie będę pytać o wysokość tej pensji wink
                  Pozdr.
                  • marzek2 Re: Tak na marginesie. Pytanie. 07.06.04, 15:06
                    Lepiej nie pytaj smile) bo by mi i tak cenzura (ciumak) nie puściła smile) Jest
                    (pierwszym nowym na tym stanowisku od jakichś 25 lat!)skarbnikiem naszego zboru...
              • kubus_2004 Re: Tak na marginesie. Pytanie. 06.06.04, 20:12
                Jajek się w grobie przewraca - takie pytania i wątpliwości w ustach addrii??? I to słownictwo: księża zamieszani w przekręty. Bój się Boga kobieto!
                • sion2 Re: Tak na marginesie. Pytanie. 06.06.04, 20:59
                  księzy jest procentowo duzo więcej w Polsce niż pastorów
                  to, że jak słyszy się o aferze religijnej to 3/4 przypadków dotyczy to księży
                  kat. nie wynika, ze to środowisko jest z natury bardziej kryminogenne niz kazde
                  inne
                  wręcz przeciwnie, wśród księzy jest wiecej dobrych ludzi niz złych -i
                  twierdzenie czegos innego jest moim zdaniem także umniejszaniem dzieła łaski
                  Bożej w kościele

                  a moje stwoerdzenie, ze dociekanie jest głupotą było skierowane do kubusia-jajka
                  a nie do Ciebie addria, przepraszam, ze tak zabrzmiało, ja ciebie o nic innego
                  poza ciekawością nie posądzam smile))

                  jak pojedzie się do kraju protestanckiego to tam słyszy się o aferach wśród
                  pastorów, zresztą są oni przeważnie bogatsi od księzy katolickich
                  gdyby zło istniało tylko w KK to USA albo Niemcy czy iine kraje powinny
                  promieniowac świętością jako całe społeczeństwa a dobrze wiemy, ze tak nie jest

                  ci, księża, których znam mieli juz samochody w seminarium, czesto pomaga
                  rodzina, a resztę ksiądz sobie zbiera - czy moge wiedzieć co jest złego
                  posiadaniu samochodu przeciętnej klasy dla człwoieka, który codziennie dojżdża
                  w wiele miejsc?
                  gdzie i w jakim prawie Bożym jest napisane, ze jak ksiądz ma samochód forda
                  escorta to na pewno jest kryminalistą?
                  bo problem został własnie tak postawiony: wszyscy księża jeżdzący lepszymi
                  samochodami niż małe fiaty to potencjalnie oszuści i kryminaliści NO BO SKĄD
                  MAJĄ NA TO FORSĘ?????
                  • grrrrw Re: Tak na marginesie. Pytanie. 06.06.04, 21:17
                    Stułowe to opłaty od wiernych za msze sw. chrzest i inne posługi. Cześć
                    stułowego jest dla ksiedza, ale nie wszystko (np. jesli odprawia wiecej niz
                    dwie msze dziennie, to za drugą juz nie moze dla siebie wziac pieniedzy).
                    Opłaty, które składamy na tacę, sa zasadniczo na utrzymanie parafii, na
                    sprawowanie kultu. Ale to tez zalezy jaka parafia duza i ilu jest ksiezy i jak
                    się umówią, bo przeciez nie kazdy stołuje się na plebanii, niektórzy mają
                    własne mieszkania.
                    Ksiadz moze miec mieszkanie i dom, które kupi albo odziedziczy albo brat mu
                    podaruje, jak kazdy człowiek. Moze to mieszkanie wynając i czerpać z tego
                    korzysci a pieniadze wydac na co chce, np. na opłacenie sobie studiów za
                    granica, na wakacyjny kues jezykowy w Londynie.
                    Moze wydac ksiazkę w jakims wydawnictwie, a jak dobrze sprzeda, to dochód moze
                    zaangazować w jakies przedsiewziecie, albo dac komus z rodziny, zeby tymi
                    pieniedzmi obracał. Mozliwosci ma podobne jak kazdy z nas, ale niezupełnie. Na
                    niektóre rzeczy musi miec zgode władz, nie we wszystko moze inwestować (np. w
                    handel bronia czy alkoholem).
                    Ksiadz moze stułowe przeznaczyc na jakis zbozny cel, to jego sprawa, jest
                    obowiazany dabac o biednych tak samo jak kazdy z nas.
                    Na biednych sa w kosiele specjalne oznaczone skarbonki i specjalne kolekty,
                    wtedy się wyraznie w ogłoszeniach zaznacza, ze jest dodatkowa kolekta na KUL
                    albo na potrzeby biednych z parafii, albo na Dom Samotnej Matki.

                    jesli dasz ksiedzu pieniadze (poza stułowym) z zaznaczeniem, ze to na konkretny
                    cel - jest zobowiazany zrobic tak, jak nakazałaś. Oczywiscie cel nie moze byc
                    az nadto konkretny: co innego >dla biednych<, takie polecenia łatwo wypełnic,
                    a co innego >dla pani XY na leczenie<.
                • addria ;-) 06.06.04, 21:11
                  Bardzo mi wstyd wink))
                  Ale Jajek to akurat powinien się cieszyć wink
    • mama_kasia Re: Dawanie dobrego przykładu 06.06.04, 21:24
      Kubuś napisał: Sądzę też, że wiele osób wierzących daje swym dzieciom
      jako przykład osoby duchowne.
      Nie przypominam sobie, abym dawała dzieciom za przykład osoby duchowne.
      Raczej własny tata ma być dla nich przykładem smile
      Inną sprawą są te nieszczęsne samochody. U nas w parafii są franciszkanie,
      którzy składali śluby ubóstwa. Mają jeden samochód, a jest ich pięciu.
      Od wielu lat nieremontowany klasztor, łazienki nieciekawe, wspólne. Może
      niedługo będzie remont (należy im się naprawdę), z pieniędzy prowincji,
      czyli władz zakonnych.
      A to, który z zakonników i w jakim stopniu dotrzymuje ślubów ubóstwa, to
      już induwidualna sprawa. Znam takiego, który często jak dostawał coś nowego,
      np. na imieniny, dawał potrzebującym.
      • kubus_2004 Re: Dawanie dobrego przykładu 06.06.04, 23:36
        A nie dawałaś/dajesz/będziesz dawać dzieciom za przykład ojca Maksymiliana Kolbe? Nie w sensie, że mają zaraz łba nadstawiać, ale że to był bardzo szlachetny gest z jego strony.
        • mama_kasia Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 12:24
          Będę dawać za przykład, ale nie dlatego, że był
          duchownym, ale dlatego, że był takim a nie innym
          człowiekiem.
    • mamalgosia księża a samochody 07.06.04, 08:53
      Temat wałkowany 100 razy.
      Uważam, że ksiądz musi mieć samochód aby dotrzeć tam gdzie trzeba. Równocześnie
      uważam, że nie musi to być wóz, który będzie raził wiernych po oczach, żeby się
      dostać z jednej wsi do drugiej, nie trzeba mercedesa. Wystarczy coś tańszego,
      ale dobrze jest, gdy samochód jest nowy - żeby można było liczyć na to, ze co
      chwilę nie będzie zepsuty.
      Wielu księży rozumie tę sytuację.
      Wielu nie - mają swoje wady, jak my wszyscy.
      Księża nie ślubują ubóstwa, mają więc swoje oszczędności. Dużo dają też im ich
      rodziny. Ja dostaję dużo pieniędzy od moich rodziców, chociaż pracuję - a to na
      urodziny, itp. Wydaję je na różne rzeczy. Jednak gdybym byłą sama - tzn. nei
      miałą rodziny - to pewnie kupiłąbym sobie fajny samochód , po prostu byłoby
      mnie na to stać. Księdza stać na to szybciej, bo nie ma takich wydatków jak
      moje. Nie ma tez wielu rzeczy, które mam ja - tylko ten samochód jest tak
      bardzo widoczny.
    • anek.anek Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 10:32
      Mnie razi bardziej wystawność polsich kościołów. To też pewnie temat wałkowany
      1000 razy nie tylko tutaj. znam argumenty typu: wierni mają prawo i sami chcą
      modlić się w pięknych miejscach (oczywiście pojęcie piękna jest subiektywne).
      Jednak mądry i naprawdę dobry z głębi serca ksiądż powinien mieć odwagę
      powiedzieć swoim wiernym: moi drodzy, daliście ogrom pieniędzy na budowę
      kościoła, zbudujemy kościół mniejszy, tańszy, a za resztę obok zbudujemy Dom
      Samotnej Matki, Dom Starców - czy cokolwiek innego.chciałbym żeby wasza dobra
      wola wiary nie została wykrozystana tylko dla własnej egoistycznej natury -
      uczyńmy z niej użytek i zróbmy coś dobrego - Bóg z tego będzie się cieszył!
      • mika74 Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 10:47
        anek.anek napisała:

        > Mnie razi bardziej wystawność polsich kościołów. To też pewnie temat
        wałkowany
        > 1000 razy nie tylko tutaj. znam argumenty typu: wierni mają prawo i sami chcą
        > modlić się w pięknych miejscach (oczywiście pojęcie piękna jest subiektywne).
        > Jednak mądry i naprawdę dobry z głębi serca ksiądż powinien mieć odwagę
        > powiedzieć swoim wiernym: moi drodzy, daliście ogrom pieniędzy na budowę
        > kościoła, zbudujemy kościół mniejszy, tańszy, a za resztę obok zbudujemy Dom
        > Samotnej Matki, Dom Starców - czy cokolwiek innego.chciałbym żeby wasza dobra
        > wola wiary nie została wykrozystana tylko dla własnej egoistycznej natury -
        > uczyńmy z niej użytek i zróbmy coś dobrego - Bóg z tego będzie się cieszył!

        Anek.
        Mój parafialny kościół (kościół oo. dominikanów) buduje sie juz 10-ty rok.
        Trudno przewidziec czy bedzie kasa i kiedy. Z tzw. "cegiełek" które kupują
        ludzie zbierane jest (raz na ok. 3-4 tygodnie) ok. 3 tys złotych, które sa od
        razu wykorzystywane na ruszenie budowy(kościół już stoi, teraz potrzebne tylko
        wnetrze). Samo oświetlenie tego kościoła( bez klasztoru)kosztuje miesięcznie 2
        tys złotych.
        A tak poza tym przypomnę Wam fragment Ewangelii, kiedy Maria Magdalena wylewa
        drogi olejek na nogi Jezusa. I komu sie to nie podoba? Judaszowi! Mówi,ze
        przeciez pieniądze za olejek mozna było rozdać ubogim. A Jezus go upomina, że
        to rzecz Marii Magdaleny co zrobi z olejkiem i jak chce uczcic Pana. I
        rzeczywiscie jakby Judasz zapomnial ,ze Maria Magdalena sama jest nądzarką.
        I w Kościele sie to sprawdza. Najwięcej na koscioł i budowe oraz inne rzeczy :
        Caritas, kolonie dla ubogich dzieci itd. daja ludzie biedni. Bogaci daja
        z "tego co im zbywa" ,a i tak rzadko. No i oni najczęsciej mówią o bogactwie
        Koscioła....
        • anek.anek Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 12:03
          Mika, zgadzam się, że "wolnoć tomku w swoim domku", czyli "to rzecz Marii
          Magdaleny co zrobi z olejkiem i jak chce uczcic Pana". Mi chodzi o coś innego.
          Ale oczywiście po raz kolejny przypomne, że jestem ateistką, więc po prostu
          mogę nie rozumieć.
          Każda wiara ma czynić z człowieka (w moim założeniu) kogoś lepszego. Lepszego,
          bo bardziej wrażliwego na boga (celowo mała, o piszę o wszystkich!smile = na
          cierpienie i potrzeby innych ludzi na świecie.NIe można chyba kochać Boga i
          tylko jego kochać,tyko jemu dawać itd.... No, bo to by się kłóciło z wiarą
          (chyba?) I nie bój się, wcale nie żądam żebyście się modliwi w rozpadających
          się chałukach, czy wogle pod gołym niebiem. Nie o to chodzi. Widzę wiele
          kościołów wznoszonych, jak Twój przez X lat. Ale może szybciej i taniej byłyby
          postawione, gdyby plany architektoniczne były trochę inne... W ubiegłym roku
          moi "teściowie" byli w Liczeniu - wcześniej przekazali jakieś drobne pieniąze
          na tę budowę, w końcu pojechali żeby zobaczyć. I nawet oni - mocno wierzący,
          praktykujący itd, wrócili zniesmaczeni rozmachem. Z ust mojej "teściowej" padło
          nawet, że "to chyba tak jednak nie wypada". Jest w Polsce tradycja budowania
          kościołów ogromnych. A taka budowla wcale nie musi mieć dziesięciu metrów
          wysokości żeby wierni dobrze w niej się czuli...
          Wcale nie twierdzę, że kościół czy instytucje przykościelne mało robią ramach
          pomocy innym. Ale zobacz: zarzuciłaś (zabrzmiało tak jak zarzut), że "bogaci
          daja z "tego co im zbywa" ,a i tak rzadko", a tak samo własnie można by
          odczytać to cię dzieje przy budowie tych rozdmuchanych, wielkich kościołów -
          mogłyby być mniejsze - tak, można by wtedy tę "nadwyżkę" przekazać dla
          biednych - tak, bogaci mogliby dawać więcej - też tak.
          A tak n marginesie:im człowiek bogatszy, tym większe podatki płaci, nie dość,
          że kwotowo, to jeszcze procentowo też to rośnie - więc nie jest tak do końca,
          że dają mało....
          • mika74 Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 12:16
            anek.anek napisała:

            > Mika, zgadzam się, że "wolnoć tomku w swoim domku", czyli "to rzecz Marii
            > Magdaleny co zrobi z olejkiem i jak chce uczcic Pana". Mi chodzi o coś
            innego.
            > Ale oczywiście po raz kolejny przypomne, że jestem ateistką, więc po prostu
            > mogę nie rozumieć.
            > Każda wiara ma czynić z człowieka (w moim założeniu) kogoś lepszego.
            Lepszego,
            > bo bardziej wrażliwego na boga (celowo mała, o piszę o wszystkich!smile = na
            > cierpienie i potrzeby innych ludzi na świecie.NIe można chyba kochać Boga i
            > tylko jego kochać,tyko jemu dawać itd.... No, bo to by się kłóciło z wiarą
            > (chyba?) I nie bój się, wcale nie żądam żebyście się modliwi w rozpadających
            > się chałukach, czy wogle pod gołym niebiem. Nie o to chodzi. Widzę wiele
            > kościołów wznoszonych, jak Twój przez X lat. Ale może szybciej i taniej
            byłyby
            > postawione, gdyby plany architektoniczne były trochę inne... W ubiegłym roku
            > moi "teściowie" byli w Liczeniu - wcześniej przekazali jakieś drobne pieniąze
            > na tę budowę, w końcu pojechali żeby zobaczyć. I nawet oni - mocno wierzący,
            > praktykujący itd, wrócili zniesmaczeni rozmachem. Z ust mojej "teściowej"
            padło
            >
            > nawet, że "to chyba tak jednak nie wypada". Jest w Polsce tradycja budowania
            > kościołów ogromnych. A taka budowla wcale nie musi mieć dziesięciu metrów
            > wysokości żeby wierni dobrze w niej się czuli...
            > Wcale nie twierdzę, że kościół czy instytucje przykościelne mało robią
            ramach
            > pomocy innym. Ale zobacz: zarzuciłaś (zabrzmiało tak jak zarzut), że "bogaci
            > daja z "tego co im zbywa" ,a i tak rzadko", a tak samo własnie można by
            > odczytać to cię dzieje przy budowie tych rozdmuchanych, wielkich kościołów -
            > mogłyby być mniejsze - tak, można by wtedy tę "nadwyżkę" przekazać dla
            > biednych - tak, bogaci mogliby dawać więcej - też tak.
            > A tak n marginesie:im człowiek bogatszy, tym większe podatki płaci, nie dość,
            > że kwotowo, to jeszcze procentowo też to rośnie - więc nie jest tak do końca,
            > że dają mało....


            Mnie się Lichen tez nie podoba. I tez jestem przeciwko stawianiu takich kolosów
            nie wiadomo po co i komu to potrzebne w takim Licheniu. W dodatku w biednej
            Polsce. Ale widocznie znaleźli sie sponsorzy i chetni do postawienia , moze to
            nawet nie był pomysł hierarchi kościelnej- tego nie wiemy.
            My wierzacy dla uczczenia Boga nie załujemy pieniedzy , bo to dla nas Osoba,
            która czcimy. Dla biednych tez dajemy, tylko z tego nie robi sie rozgłosu-to po
            prostu jest ukryte i "niemedialne".Za to budowe Kościoła rozdmuchuje sie w
            kazdej gazecie.
            Jakos na Kosciól rzadziej sie daje i mniej zazwyczaj niż na biednych. To
            sprawa madrego zarzadzania swoim majatkiem. Mam znajoma uboga, która zawsze 10%
            swoich pieniędzy daje "na kościól". Ale słowo "kościół" oznacza tu i tzw. tace,
            i biednych z parafii( bo to tez kościół!), i na caritas i na inne tego typu
            rzeczy.
            Powiem Ci ,ze nie raz widziałam ( i uczestniczyłam) w zbiórkach na biednych
            parafii i tego typu cele i doprawdy najwięcej daja emeryci, renciści i co
            biedniejsi studenci. Bogaci sa rzadkością. Za to oni najczęsciej czepiaja się
            bogactwa Kościoła, że mało nie daje sie na biednych itd. Także najwięcej
            czepiaja sie ludzie,którzy...sami nie dadzą ani grosza na biednych!
            A płaca podatki bo jest takie prawo w Polsce,a nie z dobroci serca. To nie to
            samo.
            Z drugiej strony w Kościele zdarzaja sie i nieuczciwi księża i zbytki i
            nieuczciwośc i marnotrastwo. Jednak na szczęście jest to sprawa dośc marginalna-
            tyle ,że zło bardziej widać i jest bardziej "medialne". O dobroci mówi sie
            rzadko albo wcale.
            • anek.anek W obronie bogatych 07.06.04, 13:08
              Mika, nie należę do bogatych, ale można powiedziec, że jako rodzina należymy do
              średniej klasy średniej, czyli nie jest źle, jest tak jak być być co najmniej
              powinno. NIe spotkasz mnie ani na bezpośrednich zbórkach caritasu, ani w
              kościele przy tacy. Jednak: płacąc wysokie podatki mam poczucie spełnienia
              obowiązku wobec państwa. To nie jest tylko czcze gadanie, że płacę, bo takie
              jest prawo podatkowe. To z ZAŁOŻENIA prawa ma stanowić pewne zadośćuczynienie
              dla biedniejszych. NIe do końca się z tym zgadzam, ale jednak pomimo tego nie
              kombinuję (chociaż można) i podatku nie unikam. W tym roku po raz pierwszy
              można było przekazać 1 % swojego podatku na wybraną instytucję pomocową. z tych
              pieniędzy większość pochodziła od osób DOBRZE zarabiających - bo oni mieli z
              czego oddać, a woleli bezpośrednio komuś niż do niejasnej kasy panstwa. To się
              uzbierała całkiem poważna kwota - kiedy ostatni raz czytałam jakiś raport nie
              było jeszcze sprawozdań od wszystkich tych instytucji. co charakteryzuje
              człowieka bogatego: z reguły brak czasu, Taką osobę rzadko spotkasz oko w oko,
              ona raczej przyśle ci przelew i to wypełniony przez księgowego.
              Bronię ludzi bogatych też z jednego powodu: ci którzy dają miejca pracy w
              rzeczywistości przyczyniają się w sposób realny do zmniejszenia biedy w
              społeczeństwie. W ogóle stworzenie miejsca pracy uważam za rzecz tysiąckrotnie
              bardziej wartościową niż przekazywanie takiej samej ilości pieniędzy w formie
              gotówki do czyjejś bidnej kieszeni.
              wiele z tych bogatych pracodawców mogłobyu zawinąć manatki i wyjechać na
              wieczne wakacje. To, że dają pracę i dają zarobić na swoich snobistycznych
              zachowaniach innym, nie można uznać za objaw dobroczynności - niby nie, ale w
              rzeczywistości tak jest. Wolę, żeby bogacz kpił sobie dziesiąty rogi samochód
              niż wydał bzpośrednio te pieniąze na akcjęcharytatywną. a tak naprawdę bogaci
              ludzie dają pieniądze na takie akcję, tylko po prostu w inny sposób niż "taca"!
              Często też na innecele niż bezpośrednie ratowanie od głodu. ale czy gorsze? Ja
              tak nie uważam. Jest kilku bogatych ludzi, którzy np. fundują stypendia
              naukowe. Znam grono ludzi, - statecznych, bogatych przesiębiorców, którzy
              obejmują swoimi pienięzmi i patronatem program "wyrównywania szans" dla
              dzieciaków z domów dziecka (pieniądze na cele naukowe, dydaktyczne a nie
              bezpośrednio jedzenie ubranie). Inny jest sposób myślenia, inny sposób
              działania. Niesprawiedliwością jest ocenianie w taki sposób kogolowiek z
              normalnych ludzi. Kościół dla mnie nie należy do "normalnych osób". Podobnie
              mam prawo oceniać państwo jako instytucję, czy jakąkolwiek fundację - wszystko
              to gdzie pojawia się idea szerzenia dobra, musi być z działań rozliczane.
              • mika74 Re: W obronie bogatych 07.06.04, 13:18
                anek.anek napisała:

                > Mika, nie należę do bogatych, ale można powiedziec, że jako rodzina należymy
                do
                >
                > średniej klasy średniej, czyli nie jest źle, jest tak jak być być co najmniej
                > powinno. NIe spotkasz mnie ani na bezpośrednich zbórkach caritasu, ani w
                > kościele przy tacy. Jednak: płacąc wysokie podatki mam poczucie spełnienia
                > obowiązku wobec państwa. To nie jest tylko czcze gadanie, że płacę, bo takie
                > jest prawo podatkowe. To z ZAŁOŻENIA prawa ma stanowić pewne zadośćuczynienie
                > dla biedniejszych. NIe do końca się z tym zgadzam, ale jednak pomimo tego nie
                > kombinuję (chociaż można) i podatku nie unikam. W tym roku po raz pierwszy
                > można było przekazać 1 % swojego podatku na wybraną instytucję pomocową. z
                tych
                >
                > pieniędzy większość pochodziła od osób DOBRZE zarabiających - bo oni mieli z
                > czego oddać, a woleli bezpośrednio komuś niż do niejasnej kasy panstwa. To
                się
                > uzbierała całkiem poważna kwota - kiedy ostatni raz czytałam jakiś raport nie
                > było jeszcze sprawozdań od wszystkich tych instytucji. co charakteryzuje
                > człowieka bogatego: z reguły brak czasu, Taką osobę rzadko spotkasz oko w
                oko,
                > ona raczej przyśle ci przelew i to wypełniony przez księgowego.
                > Bronię ludzi bogatych też z jednego powodu: ci którzy dają miejca pracy w
                > rzeczywistości przyczyniają się w sposób realny do zmniejszenia biedy w
                > społeczeństwie. W ogóle stworzenie miejsca pracy uważam za rzecz
                tysiąckrotnie
                > bardziej wartościową niż przekazywanie takiej samej ilości pieniędzy w formie
                > gotówki do czyjejś bidnej kieszeni.
                > wiele z tych bogatych pracodawców mogłobyu zawinąć manatki i wyjechać na
                > wieczne wakacje. To, że dają pracę i dają zarobić na swoich snobistycznych
                > zachowaniach innym, nie można uznać za objaw dobroczynności - niby nie, ale w
                > rzeczywistości tak jest. Wolę, żeby bogacz kpił sobie dziesiąty rogi samochód
                > niż wydał bzpośrednio te pieniąze na akcjęcharytatywną. a tak naprawdę bogaci
                > ludzie dają pieniądze na takie akcję, tylko po prostu w inny sposób
                niż "taca"!
                > Często też na innecele niż bezpośrednie ratowanie od głodu. ale czy gorsze?
                Ja
                > tak nie uważam. Jest kilku bogatych ludzi, którzy np. fundują stypendia
                > naukowe. Znam grono ludzi, - statecznych, bogatych przesiębiorców, którzy
                > obejmują swoimi pienięzmi i patronatem program "wyrównywania szans" dla
                > dzieciaków z domów dziecka (pieniądze na cele naukowe, dydaktyczne a nie
                > bezpośrednio jedzenie ubranie). Inny jest sposób myślenia, inny sposób
                > działania. Niesprawiedliwością jest ocenianie w taki sposób kogolowiek z
                > normalnych ludzi. Kościół dla mnie nie należy do "normalnych osób". Podobnie
                > mam prawo oceniać państwo jako instytucję, czy jakąkolwiek fundację -
                wszystko
                > to gdzie pojawia się idea szerzenia dobra, musi być z działań rozliczane.

                Alez Anek.
                Ja nikogo nie oceniam. Ja podaje tylko fakty, pozostawiając wnioski innym.
                Bogaci daja -owszem,ale czesto z tego co im zbywa i w czym widza jakis swój
                interes (chociazby tym "interesem" było usprawiedliwienia i uspokojenie swojego
                sumienia albo "zachowanie twarzy" wobec siebie samego). rzadko chyba motywacja
                jest miłośc. Bo jesli motywacja jest miłośc to ktoś oddaje całego siebie jak ta
                uboga wdowa oddala swój ostani grosz.I to ona wg Jezusa "dała najwięcej, bo
                inni dawali z tego co im zbywało, a ona dała wszytsko co miała na swoje
                utrzymanie". Czy to było rozsadne? po ludzku nie, ale Bóg patrzy na serce
                człowieka i nie zostawi go w potrzebie. Więc nie mnie osadzac serca
                ludzi,ale ..."trudno bedzie bogatym wejśc do królestwa Bożego, łatwiej bedzie
                wielbładowi przejśc przez ucho igielne".
                I nie traktuj tego wszytskiego jako ataku na bogatych, pisząc to (sama jestem
                raczej srednio zamozna, bo po uszy w kredytach) pisze tez jakby do siebie
                samej. Bo zawsze bedziemy ludzi kochac za mało...
              • isma Re: W obronie bogatych 07.06.04, 13:37
                Anek,
                mysle, ze to nie chodzi o pieniadze.
                Slusznie zauwazylas, ze bogatych sie na kwescie nie spotka, bo ich ksiegowi
                wysylaja przelewy. I to jest na pewno potrzebne i szlachetne. Z tym, ze bogaci
                tworza miejsca pracy, albo oplacaja stypendia, i ze to jest dobro, tez sie
                zgadzam - bodaj, czy nie wieksze dobro, niz posylanie tych przelewow. Wedka,
                nie ryba, jasne.

                Ale widzisz, nam, chrzescijanom, chodzi tez troche o to, zeby umiec sie dzielic
                nie tym, czego zbywa, ale wlasnie tym, czego nie mamy w nadmiarze. Bo taki gest
                jest wyrazem milosci, a nie prostym dysponowaniem dobrami. Jesli bliska Ci
                osoba zachoruje i wyladuje w szpitalu, to oczywiscie mozesz oplacic
                pielęgniarke na noc, ale tak naprawde wyrazem Twojej milosci jest raczej Twoja
                osobista obecnosc, prawda?

                Masz racje, bogaci ludzie nie maja w nadmiarze wlasnie czasu. I dlatego wyrazem
                prawdziwie chrzescijanskiej postawy takiego czlowieka jest, paradoksalnie, to,
                ze potrafi poprawic poduszke umierajacemu. Wiem, ze to wydaje sie nielogiczne.
                Ale, uwierz mi, logike tego widac wlasnie wsrod umierajacych. Oni tak naprawde
                juz nie potrzebuja kolorowych zaslon w oknach (u nas sa zolte) - oni potrzebuja
                potwierdzenia tego, ze nie zyli na darmo. A to wlasnie daje spotkanie z drugim
                czlowiekiem.
                • anek.anek Re: W obronie bogatych 07.06.04, 17:54
                  Isma, zgadzam się tym. Spędziłam ze swoim dzieckiem 3 tygodnie w szpitalu.
                  Byłam jedną z niewielu matek/ojców, którzy byli tam przez 24 godziny non-stop.
                  były obok maleńkie dzieciaczki, do których z różnych powodów rodzi ce zaglądali
                  tylko na kilka gofdzin. Szpital zakaźny, więć ja nie mogłam wejśc do innej
                  izolatki niż ta w której leżał mój synek. To był koszmar. I też zadawałam
                  pytanie dyrektorowi szpitala, dlaczego zamiast średniej klasy kafelków na
                  podłodze nie zatrudnią po prostu jakiejś "cioci", która by się z tymi
                  osamotnionymi dziećmi pobawiła. To specyficzna sytuacja, bo trudno jest z
                  wolontariuszami. Niechętnie wpuszczane są inne osoby poza rodzicami - a i to w
                  pojedynkę. Ale zatrudnienie jedenj osoby na stałe zaoszczędziłoby wielu
                  cierpieniom psychicznym tym maluchom.

                  A co do bogatych i czasu. Mój "niemąż" pracuje po kilkanaście godzin dziennie -
                  generalnie nie wraca w tygodniu przed 22-23 - a to i tak wcześnie. Ja wiem, że
                  to jest jego przejaw miłości - paradoks? W tej chwilion jest głównym
                  żywicielem. Nie ma wyboru, albo pracuje tam gdzie teraz, ale tyle czasu, albo
                  szuka innej pracy - a niekoniecznie chce, bo raz, że pasja, dwa że kasa = brak
                  pieniędzy np. na prywatną panią doktor naszego dziecka. Życie nie jest tak
                  proste... Jedno z nas się "poświęca" aby drugie (ja) mogło zajmować się
                  dzieckiem, albo tysiącem innych spraw. Ja mam czas na to żeby pomóc innym, on
                  nie. Ja to robię, ale tylko dzieki temu, że on tego czasu nie ma. To dosyć
                  prosto opisane. Nie można wymagać od ludzi żeby zajmowali się obcymi - do tego
                  trzeba mieć serce, albo wręcz powołanie. Nie uważam, żeby ludzie których znam i
                  którzy mając "pozycję" i pieniądze jednocześnie pomagają dzieciakom z domów
                  dziecka chciały np. zagłuszyć swoje sumienie. Podobnie jak z człowiekiem, który
                  funduje stypendia młodym zdolnym. To jest wyraz uczuć, ale być może trochę
                  innego rodzaju niż "miłosierdzie". Na pewno to nie jest litość, to ogromna chęć
                  żeby zmienić świat....Nie da się tego w żaden sposób określić - co jest lepsze?
                  W moim ateistycznym podejściu nieważne są pobudki - ważne są czyny. Z tym, że
                  jeśli pobudki płyną z serca bądź umysłu, nie z chęci zrobienia interesu (będą
                  miał odliczenie podatkowe - chociaż tego już chyba nie ma), to takie czyny mają
                  szansę na długotrwały efekt. To jest ta różnica.
                  • isma Re: W obronie bogatych 08.06.04, 07:55
                    Nienienienie,
                    Anek, nieporozumienie!

                    To, co napisalam, dotyczy nas, chrzescijan, ale wcale nie twierdze, ze powinno
                    dotyczyc kazdego, takze i tego, ktory chrzescijanskiech wartosci nie wyznaje. W
                    tym sensie oczywiscie nie mozna wymagac od ludzi, zeby zajmowali sie obcymi, to
                    oni sami co najwyzej moga tego od siebie wymagac wink))

                    A to co mowisz o zapracowanym niemezu, to jest mi bardzo bliskie, bo u mnie w
                    domu to ja jestem ta zapracowana, a moj maz "etatowo" opiekuje sie nasza corka.
                    I oczywiscie, jak Miniatura sie pojawila na swiecie, to pojawil sie i problem:
                    czy ja mam prawo zabierac jej te odrobine czasu, ktora moge jej poswiecic, i
                    przeznaczac go na pomoc innym. W wielu zaangazowaniach, w ktorych do tamtego
                    czasu bralam udzial, musialam sie ograniczyc, to prawda. Ale jednoczesnie
                    okazalo sie, ze 1) chec pogodzenia tych roznych priorytetow daje okazje do
                    przeorganizowania jeszcze raz swojego czasu (np. przestalismy kompletnie
                    ogladac telewizje, poza wiadomosciami) 2) wiele rzeczy mozna robic wspolnie,
                    nawet z rocznym czy dwuletnim dzieckiem - nasza corka jest genialna kwestarka -
                    nie powiem, jak sie da do tej malej lapiny puszke, to mozna liczyc na znaczne
                    pomnozenie ofiarnosci wink)). A ja, oprocz zupelnie nieegoistycznej checi pomocy
                    blizniemu, mam tez calkiem egoistyczna nadzieje, ze dzieki temu nasza corka nie
                    wyrosnie na rozpieszczona jedynaczke wink))

                    Tak, to prawda, ze dla - ze sie tak brzydko wyraze - beneficjenta pomocy
                    mniejsze znaczenie ma motywacja (chociaz tez jest wazna). Ale motywacja ma
                    przede wszystkim znaczenie dla ofiarodawcy. Jako chrzescijanie po prostu chcemy
                    wierzyc, ze dar serca jest wlasnie ta najlepsza czastka...
      • kubus_2004 Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 10:47
        > Mnie razi bardziej wystawność polsich kościołów.

        Vide katedra w Licheniu albo budowana świątynia w Wilanowie, a którą podobno ostatnio brakuje kaski (czyżby wierni SKĄPILI????????????)
        • anek.anek Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 11:48
          OOOO, to było właśnie to co mi przyszło do głowy!!!
        • mika74 Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 11:59
          kubus_2004 napisał:

          > > Mnie razi bardziej wystawność polsich kościołów.
          >
          > Vide katedra w Licheniu albo budowana świątynia w Wilanowie, a którą podobno
          os
          > tatnio brakuje kaski (czyżby wierni SKĄPILI????????????)

          Kubus ,a czy ktoś Tobie zaglada do portfela? Niektórzy wydaja kase na koscioły,
          inni na np. alkohol czy ciuchy. To chyba prawo ludzi na co wydaja kasę. I nie
          pisze tego ,żeby pochwalić budowe kościoła w Licheniu ,bo mi się tez on nie
          podoba( i wielu znajomym mi księżom tez),ale żeby powiedziec,że ludzie( a
          Kościól to ludzie) maja prawo budowac kościoły jakie chca, tak jak Ty masz
          prawo sobie np. kupic dom jaki chcesz. Troche jest to zagladanie co cudzego
          portfela...
          • anek.anek Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 12:07
            Ale kubus nie mówi o sobie, że kocha ludzi, że musi być dla nich dobry itd,
            itp. Kościół i wiara natomiast stawiają się na pozycji "miłościwych". To jest
            ta różnica.
            • mika74 Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 12:20
              anek.anek napisała:

              > Ale kubus nie mówi o sobie, że kocha ludzi, że musi być dla nich dobry itd,
              > itp. Kościół i wiara natomiast stawiają się na pozycji "miłościwych". To jest
              > ta różnica.

              Koscioł głosi miłosiernego Jezusa, a nie trabi o sobie ,że sam jest miłosierny.
              Choc byc powienien, bo przeciez powinien zyć tym co głosi. I zyje! Czy tego nie
              widać chociazby na tym forum? Skąd wiecie, wy niewierzacy, ile czasu na codzień
              poswięcamy na rzecz ubogich i cierpiacych? Lepiej zrobic sobie samemu rachunek
              sumienia: ile czasu i pieniedzy poswięciłam np. w tym miesiącu na cele
              charytatywne? I wtedy mozna zacząć żadac od innych(choć tego tez nie polecam).
              pozdrowink
              • anek.anek Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 12:39
                Mika! przecież nie zaprzeczam, nie twierdze, że kościół nie robi nic dla
                biednych (i powtarzam to po raz trzeci).
                A skąd wiesz Ty ile naprawdę bogaci ludzie dają i poświęcają biednym?
                Ja mam w miarę czyste sumieniesmile Pomagam na tyle na ile nas stać. W ubiegłym
                miesiącu wysłałam dwie paczki z rzeczami po moim synku do potrzebujących rodzin
                i wykupiłam własnej babci lekarstwa - bo jej nie stać.Wyłałam też parę SMS-ów
                na Centrum Zdrowia dziecka i jak co miesiąc pzekazałam drobną kwotę na bliske
                mojemu sercu schronisko dla zwierząt. Pomogłam moejej koleżance w pisaniu
                listów do ew. sponsorów na obóz rehabilitacyjny dla osób dorosłych ze szpitala
                przy. Ul. Sobieskiego (psychiatria) i byłam klka razy z nimi na spacerze jako
                opiekun. To co, mogę krytykować?
                Jeszcze raz: nie żdam ani nie oczekuję od kościoła, że będzie wszystko
                rozdawał. Szanuję prawo wiernych do godnych warunków, ale dlaczego nikt nie
                chce przyznać mi racji, że do modlenia się nie jest potrzebna od razu katedra?
                Kościół z założenia powinien być miłosierni i taką postawę wszczepiać swoim
                wiernym. i dlatego to akurat może po prostu kłuć w oczy. W dzielnicy , w której
                mieszkam jest kilka OGROOOOMNYCH kościołów. Isma napisała, że budując taki dom
                opieki społecznej trzeba zawczasu pomyśleć z czego go utrzymać. Podobnie jest z
                kościołem... im większy budynek, tym więcej kosztów. Mogę więc zaryzykować
                stwierdzenie, że budując niewielki, nie wynosły, nie patetyczny koścół; 1. stać
                nas na zbudowanie jakiegoś obiektu pomocy ludziom, 2. pieniądze zaoszczędzone
                przy eksploatacji kościoła (bo mniejszy budynek) można przeznaczyć na częściowe
                utrzymanie pkt1.
                Módlcie się gdzie chcecie, macie prawo. Ale księża będąc "głosem" Boga na
                ziemi, powinni chyba czasem powstrzymać swoich wiernych przed bezcelową
                rozrzutnością...
                P.S. za błędy przepraszam i więcej na ten temat już się nie wypowiadamsmile
                • mika74 Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 12:55
                  anek.anek napisała:

                  > Mika! przecież nie zaprzeczam, nie twierdze, że kościół nie robi nic dla
                  > biednych (i powtarzam to po raz trzeci).
                  > A skąd wiesz Ty ile naprawdę bogaci ludzie dają i poświęcają biednym?
                  > Ja mam w miarę czyste sumieniesmile Pomagam na tyle na ile nas stać. W ubiegłym
                  > miesiącu wysłałam dwie paczki z rzeczami po moim synku do potrzebujących
                  rodzin
                  >
                  > i wykupiłam własnej babci lekarstwa - bo jej nie stać.Wyłałam też parę SMS-ów
                  > na Centrum Zdrowia dziecka i jak co miesiąc pzekazałam drobną kwotę na bliske
                  > mojemu sercu schronisko dla zwierząt. Pomogłam moejej koleżance w pisaniu
                  > listów do ew. sponsorów na obóz rehabilitacyjny dla osób dorosłych ze
                  szpitala
                  > przy. Ul. Sobieskiego (psychiatria) i byłam klka razy z nimi na spacerze jako
                  > opiekun. To co, mogę krytykować?
                  > Jeszcze raz: nie żdam ani nie oczekuję od kościoła, że będzie wszystko
                  > rozdawał. Szanuję prawo wiernych do godnych warunków, ale dlaczego nikt nie
                  > chce przyznać mi racji, że do modlenia się nie jest potrzebna od razu
                  katedra?
                  > Kościół z założenia powinien być miłosierni i taką postawę wszczepiać swoim
                  > wiernym. i dlatego to akurat może po prostu kłuć w oczy. W dzielnicy , w
                  której
                  >
                  > mieszkam jest kilka OGROOOOMNYCH kościołów. Isma napisała, że budując taki
                  dom
                  > opieki społecznej trzeba zawczasu pomyśleć z czego go utrzymać. Podobnie jest
                  z
                  >
                  > kościołem... im większy budynek, tym więcej kosztów. Mogę więc zaryzykować
                  > stwierdzenie, że budując niewielki, nie wynosły, nie patetyczny koścół; 1.
                  stać
                  >
                  > nas na zbudowanie jakiegoś obiektu pomocy ludziom, 2. pieniądze zaoszczędzone
                  > przy eksploatacji kościoła (bo mniejszy budynek) można przeznaczyć na
                  częściowe
                  >
                  > utrzymanie pkt1.
                  > Módlcie się gdzie chcecie, macie prawo. Ale księża będąc "głosem" Boga na
                  > ziemi, powinni chyba czasem powstrzymać swoich wiernych przed bezcelową
                  > rozrzutnością...
                  > P.S. za błędy przepraszam i więcej na ten temat już się nie wypowiadamsmile

                  Po ludzku masz rację. Ale wciąz pozostaje temat nedzarki-Marii Magdaleny
                  wylewajacej DROGI olejek na stopy Jezusa. I zarzuty Judasza.I wciąz pozostaje
                  kwestia ostatniego grosza ubogiej wdowy, ktora ten grosz dała na ...bogatą
                  synagoge- swiatynie.
                  Najgorsze dla chrzescijanna jest przywiązania do pieniędzy, a jałmuzna" zakrywa
                  liczne grzechy". Dlatego lepiej pozostanmy przy hojności i nie rozliczajmy
                  innych z grzechów albo z tego co WYDAJE nam sie grzechem.
                  Pozdrawiamwinkpa

                • sion2 Re: mój ogroooomny kościół :-)))) 07.06.04, 13:27
                  mieszkam w 5 tys. miejscowości pod Warszawą - Komorowie
                  w Komorowie koścół(ek) został wybudowany pod koniec lat 50 kiedy zaczęli się tu
                  sprowadzać warszawiacy
                  z powodu oszczędności oraz walki ówczesnej władzy z budowaniem świątyń została
                  zbudowana właściwie taka okrągła kaplica. po 20 latach tzreba było dobudować
                  wokół pierwotnego obwodu następną powierzchnię, ale niestety w latach 80 i
                  zaczęło być za mało. Przez ostanie lata życia naszego kcihanego proboszcza
                  połowa ludzi stała na zewnatrz w czasie Mszy - w miesiącahc zimnych gwłatownie
                  spadała frekwencja. W końcu nastał nowy proboszcz i zrobił to co jedynie mógł-
                  dobudował zadaszone "krużganki" wokół obwodu,w czasie deszczu nikt nie umyka do
                  domu.
                  anek- piszesz o budowie małych kosciołów, jesteś niewierząca więc jak rozumiem
                  nie bywasz w kosciołach
                  czy nie rozumiesz, ze na jedna Mszę przychodzi zawsze KILKASET osób - spróbuj
                  je pomieścić w małym kościołku, tak, zeby po pół godzinie nikt nie zemdlał z
                  braku powietrza - niekoniecznie miejsca!
                  może zapytajcie się wy-niewierzący jakie sa podsawtowe zasady bezpieczeństwa i
                  wentylacji w pomieszczeniu gdzie gromnadzi się w ndz. co 1,5 godz. kilkaset
                  osób - jakie powinoo miec najmniejsze rozmiary

                  a żaden kościól nie ejst własnością ani księdza ani biskupa - więc po co
                  rozmowa o tym w wątku o bogactwie księzy?

                  i pojedźcie sobie do krajów protestanckich - ot, chocby do Helsinek gdzie stoi
                  potęnza bazylika (?) protestancka, byłam w niej

                  a obok jest taki mały katolicki kosciółek pod ziemią, na jego dachu po trawie
                  biegaja pieski na spacerki
                  • mika74 Re: mój ogroooomny kościół :-)))) 07.06.04, 13:32
                    sion2 napisała:

                    > mieszkam w 5 tys. miejscowości pod Warszawą - Komorowie
                    > w Komorowie koścół(ek) został wybudowany pod koniec lat 50 kiedy zaczęli się
                    tu
                    >
                    > sprowadzać warszawiacy
                    > z powodu oszczędności oraz walki ówczesnej władzy z budowaniem świątyń
                    została
                    > zbudowana właściwie taka okrągła kaplica. po 20 latach tzreba było dobudować
                    > wokół pierwotnego obwodu następną powierzchnię, ale niestety w latach 80 i
                    > zaczęło być za mało. Przez ostanie lata życia naszego kcihanego proboszcza
                    > połowa ludzi stała na zewnatrz w czasie Mszy - w miesiącahc zimnych
                    gwłatownie
                    > spadała frekwencja. W końcu nastał nowy proboszcz i zrobił to co jedynie mógł-

                    > dobudował zadaszone "krużganki" wokół obwodu,w czasie deszczu nikt nie umyka
                    do
                    >
                    > domu.
                    > anek- piszesz o budowie małych kosciołów, jesteś niewierząca więc jak
                    rozumiem
                    > nie bywasz w kosciołach
                    > czy nie rozumiesz, ze na jedna Mszę przychodzi zawsze KILKASET osób - spróbuj
                    > je pomieścić w małym kościołku, tak, zeby po pół godzinie nikt nie zemdlał z
                    > braku powietrza - niekoniecznie miejsca!
                    > może zapytajcie się wy-niewierzący jakie sa podsawtowe zasady bezpieczeństwa
                    i
                    > wentylacji w pomieszczeniu gdzie gromnadzi się w ndz. co 1,5 godz. kilkaset
                    > osób - jakie powinoo miec najmniejsze rozmiary
                    >
                    > a żaden kościól nie ejst własnością ani księdza ani biskupa - więc po co
                    > rozmowa o tym w wątku o bogactwie księzy?
                    >
                    > i pojedźcie sobie do krajów protestanckich - ot, chocby do Helsinek gdzie
                    stoi
                    > potęnza bazylika (?) protestancka, byłam w niej
                    >
                    > a obok jest taki mały katolicki kosciółek pod ziemią, na jego dachu po trawie
                    > biegaja pieski na spacerki

                    Ano własnie. Na msze musze przychodzić 10 minut wczesniej,zeby usiąśc, a troche
                    mam kłopotów z kregosłupem ostatniosad. Na wigilie paschalna przyszłam pół
                    godziny wczesniej i nie było już szans na siedzenie, a przeciez pascha trwa
                    kilka godzin! Na pasterce czy w wielki piatek jest jeszcze gorzej. Zrobic
                    pasterke na dworze na mrozie? Troche dzieci szkoda. Przeciez te koscioły sa dla
                    NAS ,a nie dla ksiedza-jemu rzeczywiscie starczyłaby kapliczka.
                    Ale i tak nie lubie Lichenia...
                    • mika74 Re: mój ogroooomny kościół :-))))bis 07.06.04, 13:36
                      mika74 napisała:

                      > sion2 napisała:
                      >
                      > > mieszkam w 5 tys. miejscowości pod Warszawą - Komorowie
                      > > w Komorowie koścół(ek) został wybudowany pod koniec lat 50 kiedy zaczęli s
                      > ię
                      > tu
                      > >
                      > > sprowadzać warszawiacy
                      > > z powodu oszczędności oraz walki ówczesnej władzy z budowaniem świątyń
                      > została
                      > > zbudowana właściwie taka okrągła kaplica. po 20 latach tzreba było dobudow
                      > ać
                      > > wokół pierwotnego obwodu następną powierzchnię, ale niestety w latach 80 i
                      >
                      > > zaczęło być za mało. Przez ostanie lata życia naszego kcihanego proboszcza
                      >
                      > > połowa ludzi stała na zewnatrz w czasie Mszy - w miesiącahc zimnych
                      > gwłatownie
                      > > spadała frekwencja. W końcu nastał nowy proboszcz i zrobił to co jedynie m
                      > ógł-
                      >
                      > > dobudował zadaszone "krużganki" wokół obwodu,w czasie deszczu nikt nie umy
                      > ka
                      > do
                      > >
                      > > domu.
                      > > anek- piszesz o budowie małych kosciołów, jesteś niewierząca więc jak
                      > rozumiem
                      > > nie bywasz w kosciołach
                      > > czy nie rozumiesz, ze na jedna Mszę przychodzi zawsze KILKASET osób - spró
                      > buj
                      > > je pomieścić w małym kościołku, tak, zeby po pół godzinie nikt nie zemdlał
                      > z
                      > > braku powietrza - niekoniecznie miejsca!
                      > > może zapytajcie się wy-niewierzący jakie sa podsawtowe zasady bezpieczeńst
                      > wa
                      > i
                      > > wentylacji w pomieszczeniu gdzie gromnadzi się w ndz. co 1,5 godz. kilkase
                      > t
                      > > osób - jakie powinoo miec najmniejsze rozmiary
                      > >
                      > > a żaden kościól nie ejst własnością ani księdza ani biskupa - więc po co
                      > > rozmowa o tym w wątku o bogactwie księzy?
                      > >
                      > > i pojedźcie sobie do krajów protestanckich - ot, chocby do Helsinek gdzie
                      > stoi
                      > > potęnza bazylika (?) protestancka, byłam w niej
                      > >
                      > > a obok jest taki mały katolicki kosciółek pod ziemią, na jego dachu po tra
                      > wie
                      > > biegaja pieski na spacerki
                      >
                      > Ano własnie. Na msze musze przychodzić 10 minut wczesniej,zeby usiąśc, a
                      troche
                      >
                      > mam kłopotów z kregosłupem ostatniosad. Na wigilie paschalna przyszłam pół
                      > godziny wczesniej i nie było już szans na siedzenie, a przeciez pascha trwa
                      > kilka godzin! Na pasterce czy w wielki piatek jest jeszcze gorzej. Zrobic
                      > pasterke na dworze na mrozie? Troche dzieci szkoda. Przeciez te koscioły sa
                      dla
                      >
                      > NAS ,a nie dla ksiedza-jemu rzeczywiscie starczyłaby kapliczka.
                      > Ale i tak nie lubie Lichenia...

                      Poza tym niewierzacy raczej nie wchodza do kościołow. Jakby weszli to sie
                      okazuje ,ze te potezne koscioły wewnatrz uzbrojone sa jedynie w ławki, kwiaty i
                      obrazki. Inna rzecz ,ze często kiczowate...
      • isma Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 11:01
        Anek,
        co do zasady, to sie z Toba zgadzam. Moja parafia prowadzi kuchnie dla ubogich,
        i jakos na wszystko starcza.

        Ale z tym domem samotnej matki, czy domem starcow, to nie tak prosto. Bo
        budynek to jedno, a utrzymanie go i zapewnienie personelu, to drugie. Nie ma
        gwarancji, ze za 5 czy 10 lat ofiarnosc wiernych bedzie na takim samym
        poziomie, zeby placowke utrzymywac - a trudno wtedy powiedziec
        staruszkom: "kochani, szukajcie sobie czegos innego, bo nas na was nie stac".

        Moje hospicjum boryka sie z tym od wielu lat: w momencie, kiedy projektowano
        dom hospicyjny, zrobiono to - w najlepszej wierze - troche rozrzutnie: wielkie
        okna, jasne, duze sale, szerokie korytarze przystosowane do manewrowania
        lozkami na kolkach. I efekt jest taki, ze po kilkunastu latach, kiedy prad
        podrozal, a ludzie zbiednieli - mowiac w skrocie - trzeba sie dobrze
        gminastykowac, zeby do 30 procent kosztow utrzymania domu, dofinansowywanych z
        NFZ, uzbierac tyle, zeby choc na podstawowe potrzeby starczylo.
    • mika74 Re: Dawanie dobrego przykładu 07.06.04, 10:38
      Znalazłam własnie na stronie katolika;
      www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=839smile
      • sion2 Re: ach, mika.... :-) 07.06.04, 12:26
        po co umieściłaś link do TAKIEGO artykułu, przecież wiadomo, że to tylko
        kłamstwo propagandowe, zebyś komus się zdało, że może są jacyś ubodzy księża w
        Polsce.... wink
        kazdy kto jest uprzedzony do KK potraktuje ten artykulik jako kłamstwo -
        przeciez w KK są sami oszuści jezeli chodzi o księzy - no, zdarza się jeden na
        sto porządny, ale co to znaczy wobec całej reszty....

        a na powaznie to dobra robota smile).
        • mika74 Re: ach, mika.... :-) 07.06.04, 12:30
          sion2 napisała:

          > po co umieściłaś link do TAKIEGO artykułu, przecież wiadomo, że to tylko
          > kłamstwo propagandowe, zebyś komus się zdało, że może są jacyś ubodzy księża
          w
          > Polsce.... wink
          > kazdy kto jest uprzedzony do KK potraktuje ten artykulik jako kłamstwo -
          > przeciez w KK są sami oszuści jezeli chodzi o księzy - no, zdarza się jeden
          na
          > sto porządny, ale co to znaczy wobec całej reszty....
          >
          > a na powaznie to dobra robota smile).

          Po prostu wciąz jednak widze duzo,duzo więcej dobra wśród ludzi z Kościoła niz
          zła, którym sie tak chetnie "karmi" ludzi, zwłaszcza tych niezorientowanych.
    • mamalgosia wystawne kościoły 07.06.04, 13:49
      A pamiętacie taką historię, gdy Maria namaściła chrystusa drogim olejkiem? I
      jak ludzie narzekali, że mogłaby pieniądze ,które wydałą na ten olejek,
      przeznaczyć na biednych?
      A pamiiętacie reakcję Jezusa?
      Bogu trzeba dać to, co mamy najlepszego i najpiękniejszego
      • grrrrw Re: wystawne kościoły 07.06.04, 14:32
        Słowo wystawne mówi o nadmiernym luksusie.
        I tu zaczyna sie problem. Bo jak okreslić, co jest luksusem, a co tylko tym co
        należne. Jeszcze dwadziescia lat temu takie rzeczy jak stalowe nierdzewne
        garnki, czy kafelki na scianie w łazience były luksusem , dzis powoli staja się
        standartem.
        Podobnie jest z kosciołami i ich wyposażeniem, powinno byc one pochodna
        zamoznosci parafian.
        1. Sprawy praktyczne: czy jest sens budować kosciół tak, zeby za parę lat
        wymagał kapitalnego remontu ? Albo zaoszczedzic na ogrzewaniu, po to tylko,
        zeby budynek juz po roku nabrał wilgoci i niemiłego zapachu ?
        Kosciół musi miec kubaturę odpowiednia do celu jakiemu słuzy, ale
        jednoczesnie powinien byc tak zaprojektowany, zeby koszty eksploatacji były na
        kieszeń parafian.

        Miło jest patrzec na polskie koscioły, szczególnie na wsi mozna zauwazyc, ze
        kosciół i jego otoczenie to niekoniecznie najbogatsze, ale najczesciej
        najbardziej zadbane, estetyczne i czyste miejsce w całej wsi .

        Ja myslę, ze w polskim duszpasterstwie słabo odróznia się darowizny na
        potrzeby kultu, od darowizn na potrzeby społeczne parafian.
        datki na tace zasadniczo przeznaczone sa na potrzeby sprawowania kultu i
        utrzymanie parafii.Stułowe na utrzymanie księdza.
        Inne datki na konkretny adrsowany cel.
        A zacząc by trzeba było od tego, ze wszyscy płacimy na ZUS i mamy prawo
        wymagać, zeby ten system działał sprawnie i kompetentnie. W zcasach (chocby
        Mojzesza) ZUS-u nie było i dziesiecina była łaczonycm datkiem na wszystko i
        kult i inne potrzeby.

        Ponieważ zaden system nie nie doskonały, parafianie mają prawo a pewnie i
        obowiazek uzupełniac ZUS dodatkowymi darowiznami na konkretne cele
        charytatywne. Zaczynajć od biednych własnej parafii, co do których mamy
        pierwsze obowiazki, a kończąc na innych dziełach, które nam sa bliskie z innych
        niz geograficzno-administrracyjne przyczyn.

        Mysle, ze z czasem sytuacja się rozjasni, sa juz pierwsze jaskółki, ten 1%,
        który mogę przeznaczyc na dowolne dzieło pozytku społecznego.

        • isma Re: wystawne kościoły 07.06.04, 14:41
          Zaraz, zaraz. Co ma do tego ZUS?
          • mamalgosia Re: wystawne kościoły 07.06.04, 15:02
            isma, w jakim świecie Ty żyjesz: ZUS i Urząd Skarbowy wpycha się wszędzie,
            gdzie się dasmile)
            • isma Re: wystawne kościoły 07.06.04, 15:34
              Nie, no, ale jest roznica miedzy ZUS-em a budzetem panstwa. Nie wchodzac w
              szczegoly dotyczace roznych ich zadan, to zwlaszcza jest roznica w tym, ze na
              budzet panstwa to obywaatel posrednio wplyw ma, wybierajac sobie takich poslow,
              jakich sobie wybiera.
              Na przyklad takich, ktorzy mu proponuja, zeby bulil piatke przy kazdej wizycie
              lekarskiej ;-(((.

              A powaznie, to ja nie uwazam, ze to jest zle, ze hospicja, kuchnie dla ubogich
              czy domy opieki sa prowadzone przez organizacje pozarzadowe czy koscioly i
              finansowane w czesci ze skladek spolecznych, a w czesci, oczywiscie, z
              sensownie rozdzielanych dotacji budzetowych. Mysle, ze nam troche brakuje
              poczucia odpowiedzialnosci za wspolne dobro, w ktorej sie mozna przy takiej
              okazji dobrze doskonalic.
              A zwalanie wszystkiego na niedobre panstwo i niedobry ZUS to nie jest sensowna
              droga. W szczegolnosci, to jest droga prowadzaca w pierwszym rzedzie do
              rozrostu biurokracji...
              • grrrrw Re: wystawne kościoły 07.06.04, 17:30
                Ja tez tak uważam. Ale uważam, ze kolejna spuscizną komunizmu w polskim modelu
                zycia parafialnego jest własnie niejasność finansowania. Ksiedzu daje sie przy
                róznej okazji pieniadze zakładając ze to >na Kosciół<, >na biednych<.

                Niedawno rozmawiałam z jednym starszym panem, Francuzem, który prosił mnie o
                interwencję. Okazało się, ze przy okazji bytnosci w Polsce chciał złozyć ofiarę
                na potrzeby parafii, gdzie był goszczony. Chciał i zrobił to. Po kilku dniach,
                gdy juz zbierał sie do odjazdu, spytał mnie, dlaczego nie dostał zadnego
                pokwitowania do tej pory. Ja mu na to, ze oczywiscie, moze o takie prosic,
                skoro mu potrzebne, ale u nas nie ma tekiego zwyczaju. Składa sie ofiare, sa to
                zazwyczaj nie jakies kolosalne sumy i to wszystko ! Nie mógł wyjść ze
                zdumienia.

                Z drugiej strony trudno sie spodziewac, ze parafia bedzie wspomagać każdego,
                kto przyjdzie i zaanonsuje się jako biedy i sierotka z pieiedzy, które w
                zamierzeniach ofiarodawców przeznaczono na remont swiatyni czy utrzymanie
                duszpasterza.

                Ale to temat na osobną dyskusję na nowy watek, bo ten się robi coraz bardziej
                nieprzyjazny w obsłudze.
          • grrrrw Re: wystawne kościoły 07.06.04, 15:04
            Ma, bo trudno, zeby wierni w cywilizowanym kraju, gdzie płaci się ubezpieczenia
            i podatki, musieli jeszcze wyreczać panstwo w jego obowiazkach, które polegają
            na organizowaniu szkół, szpitali, hospicjów, itd.
            Napisałam to w zwiazku z tpytaniem czy lepiej budowac marmurowy ołtarz czy dac
            pieniadze na szpital czy dom samotnej matki.

            Prafia czy szerzej Kosciół, moze oczywiscie zajmowac sie tego typu
            działalnoscia, jest to nawet misją Koscioła, ale trzeba wyraznie rozgraniczyc
            darownizny na utrzymanie parafii, sprawowanie kultu, a darowizny dla biednych.

            Z tym mieli juz kłopoty pierwsi chrzescijanie, to było wtedy jak ustanowiono
            diakonów (Dzieje Apostolskie), rozgraniczono wtedy wspomaganie wdów i sierot
            od sprawowania kultu, rozdzielono kompetencje oraz kasę.


            • anek.anek Re: wystawne kościoły 07.06.04, 17:37
              No, z tym to do końca nie mogę się zgodzić, bo w większości
              właśnie "cywilizowanych krajach, gdzie płaci się podatki i ubezpieczenia"
              większa częśc pomocy dla biednych i potrzebującyh wychodzi z pozarządwocyh
              instytucji. Państwo zbyt socjalne jest złe, i to z różnych powodów. A przede
              wszystkim naprawdę mało, które może sobie na taką wzmożoną opiekę pozwolić.
              Problem leży raczej w tym, żew innych "cywilizowanych" państwach prywatne
              fundacje działają szerzej, społeczeństwo jest bardziej świadome, że taka pomoc
              jest niezbędna, nie licząc udogodnień prawnych i podatkowych. W Polsce na razie
              jest "wolna amerykanka". Ale mam nadzieję, że to się zmieni. Dobrzy jesteśmy
              jak na razie w spektakularnych akcjach - z udziałem mediów oczywiście, ale na
              codzień mało kto - wierzący, niewierzący wszystko jedno, pomaga.
              • grrrrw Re: wystawne kościoły 07.06.04, 17:55
                Ja napisałam, ze rola panstwa jest organizowanie, ale raczej chodziło mi o
                stwarzanie warunków.
                Są rózne systemy. W krajach, gdzie system pomocy socjalnej jest czy był
                (komunizm) bardzo rozbudowany, szybko się przekonano się, ze stwarza to nowe
                problemy (nadbrodukcja potrzebujacych i biurokracja). Odwrotna droga - oddanie
                pomocy potrzebujacym w ręce organizacji pozarządowych, ograniczenie zupełnie
                roli państwa - czy Kościół jest na to przygotowany, czy udzwignał by z nagła
                taki ciężar ? A co z tymi, kótrzy nie sa parafianami ?

                Ja tez mam nadzieje, z eto się zmieni .
                Ale
                • matizka Re: wystawne kościoły 08.06.04, 00:27
                  A ja myślę, że wystawne oznacza np. marmur sprowadzany z Włoch. Mój kościół
                  jest chyba jednym z największych w Polsce i proboszcz zdecydował się na taką
                  posadzkę - kilka lat temu 500 zł za m2. I zaproponował, żeby każda rodzina
                  wykupiła 1 m tego marmuru.

                  ten kościół był pierwszy na moim osiedlu a ciągle jest nieskończony - byłam w
                  szoku, że inne kościoły, ktore zaczęto budować później są juz gotowe.

                  I tu taka moja refleksja - proboszcz postępuje tak od pewnego czasu -
                  stwierdza, że musi byc coś wyjątkowego. I mam wrażenie, że związane jest to z
                  jego wiekiem jakby chciał zostawic po sobie coś wielkiego!

                  Trochę też mam takie skojarzenia z prymasem i świątynią Opatrzności, ze to ma
                  byc dzieło glównie jego życia, zeby go ludzie zapamiętali.

                  Nie wiem co wy o tym myslicie?
                  • kubus_2004 Re: wystawne kościoły 08.06.04, 08:11
                    Myślę, że nie ma to nic wspólnego z wiarą, misją, Chrystusem. To zwykła ludzka chciwość i próżność.
                    • kulinka3 Re: wystawne kościoły 08.06.04, 10:51
                      W czym upatrujesz tej ludzkiej chciwości i próżności?
                      Czy ludziom z właśnej i nieprzymuszonej woli nie wolno dawać własnych
                      pieniędzy na co chcą? I co Tobie do tego?
                  • neogobbo Re: wystawne kościoły 08.06.04, 08:23
                    Nie lubię dużych kościołów. Te wszystkie świątynie Opaczności i Lichenie są dla
                    mnie pomyłką i reliktem starego myślenia. Nie jestm natomiast przeciwnikiem
                    bogactwa w kościołach, i to z kilku względów. Bogu należy się, to co
                    najpiękniejsze. Dlatego nigdy nie można żałować na świerze kwiaty (sztuczne
                    dawać Bogu?) czy paschał z wosku, który się spala, a nie ma w środku buteleczki
                    z oliwą itp. Warszawskie seminarium Redemptoris Mater jest budowane z
                    najlepszych materiałów dostępnych na rynku. I o to właśnie chodzi.
                    A wszystkim, którzy są takimi przeciwnikami kościołów, mówię zawsze, niech
                    spojrzą choćby na zabytki. Bo co dziś zwiedzaja turyści na całym świecie jeśli
                    nie zamki (władza świecka) czy kościoły (wladza duchowa) właśnie. Gdyby nie te
                    kościoły, ile dziś byśmy mieli zabytków? Więc pomyślmy też o przyszłych
                    pokoleniach - niech i oni mają co po nas zwiedzać. (tu się we mnie odzywa
                    historyk-muzealnik rzecz jasna)
                    • kulinka3 Re: wystawne kościoły 08.06.04, 10:46
                      Czytając listy o wystawności kościołów, ich wielkości,bogactwie przypomina mi
                      się zdarzenie z Ewangelii, o którym juz kiedyś pisałam , jak Maria wylała na
                      stopy Chrystusa drogocenny olejek.Judasz się oburzył,że można było rozdać
                      biednym, a Chrystus pochwalił tę kobietę mówiąc - dobry uczynek spełniła
                      względem mnie. Jeżeli więc wierzymy,że w tym kościele jest miejsce, w którym
                      przebywa sam Bóg, to niech to będzie najpiękniejsze miejsce na jakie może sobie
                      pozwolić dana wspólnota.
                      Pozdrawiam
                    • mader1 Re: wystawne kościoły 08.06.04, 11:16
                      A ja lubie piekne koscioly. Piekne nie oznacza od razu duze. Lichen , dla mnie
                      przynajmniej, nie jest piekny. Jest kiczowaty - i jezeli na kicz idzie duzo
                      pieniedzy, jest mi przykro. Chociaz czytalam gdzies, ze dla ludzi prostych jest
                      to po prostu raj i to im sie nalezy...
                      Natomiast lubie piekne koscioly . Lubie ladne rzezby, odrestaurowane wnetrza,
                      mysle takze, ze za piekne rzeczy placi sie drogo.Jezeli chce sie miec piekna
                      rzezbe, obraz - ich tworcy trzeba zaplacic.
                      Lubie tez piekne, staranne budynki, szpitale i szkoly. Lubie jak zajmuja sie
                      tym dobre pracownie arcitektoniczne, dekoratorzy wnetrz. Lubie, jak kwiaty
                      ukladaja profesjonalisci. Nie cierpie bylejakosci. Chcialabym, by moje
                      dzieciaki obcowaly ze sztuka na co dzien, zeby otoczenie bylo harmonijnie
                      zaprojektowane.
                      I to wszystko nie przeszkadza mi dawac pieniedzy dla... nie jakis tam
                      nieokreslonych biednych i nie tylko niepotrzebnych ciuchow. Pomagac konkretnemu
                      czlowiekowi - blizniemu. Czasem rozmowa, znajomosc jezeli jest w "dolku" daja
                      mu wiecej, niz rzucone pieniadze.
                    • mama_kasia Re: wystawne kościoły 08.06.04, 14:23
                      Najbardziej razi mnie, gdy wystawność kościołów idzie w parze
                      z kiczowatością, z brakiem piękna, a także z niezrozumieniem funkcji
                      architektury w liturgii. Często jeszcze nowe kościoły budowane
                      są przedsoborowo, np. tabernakulum na środku prezbiterimu,
                      miejsce przewodniczenia z boku.
                      Nie lubię dużych kościołów, chociaż czasami ze względów na liczebność
                      wiernych takie być muszą, ale i duże mogą być piękne - wspomniane już
                      kościoły zabytkowe.
                      • mika74 Re: wystawne kościoły 08.06.04, 14:36
                        mama_kasia napisała:

                        > Najbardziej razi mnie, gdy wystawność kościołów idzie w parze
                        > z kiczowatością, z brakiem piękna, a także z niezrozumieniem funkcji
                        > architektury w liturgii. Często jeszcze nowe kościoły budowane
                        > są przedsoborowo, np. tabernakulum na środku prezbiterimu,
                        > miejsce przewodniczenia z boku.
                        > Nie lubię dużych kościołów, chociaż czasami ze względów na liczebność
                        > wiernych takie być muszą, ale i duże mogą być piękne - wspomniane już
                        > kościoły zabytkowe.

                        Ja tez byłam turystycznie ostatnio w takim wielkim nowym kościele w Poznaniu,
                        kolorki turkusowo-pomarańczowe, sufit w błekitnych i granatowych gwiazdach.
                        Mnie sie to w najlepszym razie kojarzyło z Akademią Pana Kleksa,w najgorszym
                        razie z New Age. Wole ładne, pachnace drewnem kościółki wiejskie, ale w wielich
                        miastach raczej sie by one nie sprawdziły. Więc niech juz beda duze kościoły,
                        byle przytulne i skromne w srodkusmile
                      • isma Re: wystawne kościoły 08.06.04, 14:38
                        Otoz to, w nowoczesnych kosciolach bywa tak, ze przekaz symboliczny jest,
                        powiedzmy, zaburzony, czasem z powodu checi nieustannego "upiekszania"
                        i "wzbogacania".

                        W moim kosciele przez dobrych kilka lat tabernakulum bylo ulokowane w centrum
                        ogromnego, zeliwnego krzewu gorejacego - symbolicznie rzecz bardzo nosna. Ale
                        ktoregos pieknego dnia pojawila sie tuz obok nadnaturalnej wielkosci drewniana
                        figura Matki Bozej, utrzymana w poetyce, powiedzmy, regionalnej... A niedawno
                        wzbogacilismy sie w ustawionego w "kolejce" za Madonna aniola nad drzwiami
                        zakrystii, tez nadnaturalnej wielkosci ;-(((

                        A pomyslec, ze w tym samym miescie Wyspianski zaprojektowal takie piekne,
                        konsekwentne dekoracyjnie wnetrze bazyliki franciszkanskiej...
                        • mader1 Re: wystawne kościoły 08.06.04, 15:01
                          No wlasnie, chcialabym, zeby te nasze wspolczesne koscioly byly bardziej
                          wysmakowane i konsekwentne i w srodku i na zewnatrz. Przeciez one tez moga byc
                          perlami. Wolalabym w swoim kosciele widziec zamowione u dobrego tworcy
                          witraze, nawet jezeli trzebaby poczekac na wszystkie pare co lat...
                          Ale jak ustrzec przed kiczowatymi pomyslami ?
                          • mama_kasia Re: wystawne kościoły 08.06.04, 15:35
                            I znowu nie mogę narzekać na moją parafię wink
                            U nas był parę lat temu remont w kościele, właśnie po to,
                            aby przystosować go do zaleceń soborowych. Tabernakulum zostało
                            przeniesione do bocznego ołtarza, ołtarz jest teraz jednolity
                            (jak skała), miejsce przewodniczenia na środku, duży krzyż zjechał
                            na łańcuchach i jest teraz dobrze widoczny.
                            Nasi ojcowie bardzo przykładają się do uwidocznienia symboli.
                            A kościół neogotycki i mimo to przebudowa wnętrza była możliwa.
                            No i trochę problemów ze starszymi parafianami było smile
                            Mam do tego wszystkiego bardzo osobisty stosunek, bo jestem z zawodu
                            architektem (właściwie tylko z zawodu, bo zrezygnowałam z pracy na rzecz
                            dzieci wink)
                            Jesteśmy jako wspólnota blisko z ojcami i myślę, że też możemy mieć wpływ
                            na to, co dzieje się w naszym kościele, a jako że jesteśmy wspólnotą
                            liturgiczną, to bardzo zależy nam na poprawności liturgii i na jasności
                            znaków w świątyni.
                            • mader1 Re: wystawne kościoły 08.06.04, 17:47
                              U mnie parafia jest mloda - a bede miala za chwile jeszcze mlodsza smile
                              Wydaje mi sie, ze jest cos "zwalone" w budowie - bo kosciol jest za cieply
                              latem ( mimo iz murowany), za zimny zima. Moze jak witraze beda,poprawi sie.
                              Proboszcz stara sie, zeby to wszystko dobrze wygladalo... smile ale jest jeszcze
                              dosyc ubogo, bo ludzie srednio zamozni... a ci zamozniejsi czesto nie musza juz
                              chodzic do kosciola wink
    • adzia_a na chwałę Pana... 08.06.04, 14:03
      ...rzeczywiście nie żaluje się grosza. Gorzej, jeśli pewne rzeczy robione są na
      chwałę ludzką...
      • isma Re: na chwałę Pana... 08.06.04, 14:30
        Adzia, wink)))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka