kubus_2004
06.06.04, 00:00
Jak sądzę, dawanie dzieciom dobrego przykładu i piętnowanie postaw niegodnych jest dobrą metodą wychowawczą. Sądzę też, że wiele osób wierzących daje swym dzieciom jako przykład osoby duchowne - powodów zapewne jest wiele, nie będę ich tu wymyślał. Ale jak wytłumaczyć dziecku, że ukochany proboszcz, który tak troszczy się o parafię, biednych i chorych jeździ samochodem na który mama i tata musieliby odkładać przez 10 lat (jeśli w ogóle mogą coś odkładać - wszak wśród wierzących popularny jest model rodziny wielodzietnej, w której odkładać co najwyżej można pusty portfel do szuflady - ale to temat na inną dysputę). Ja wiem, że w wielu parafiach proboszcz chodzi pieszo. Ale jest też mnóstwo takich, gdzie widać najnowsze bryki. Co wtedy powiedzieć dziecku? Jak "obronić" proboszcza?
Żeby nie byc gołosłownym zamieszczam link do dyskusji na forum Auto-Moto: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=13209820&a=13209820
P.S.
Nie wiem czym jeździ mój proboszcz. Nic o nim nie wiem. Ciekawe, swoją drogą, ile on wie o mnie??