Dzieci dorastają coraz wcześniej, a dojrzewają coraz później. W wieku
dziesięciu lat ubierają się jak dorośli, organizują imprezy i dzielą kłopoty
swoich rodziców. W Stanach Zjednoczonych nazywa się je kids growing older
younger (coraz młodsze dzieci, które coraz wcześniej stają się „stare”

. Co
się stało z ich dzieciństwem? Jak pomóc im przeżyć bezcenne lata dzieciństwa?
Widzicie je na ulicy. Są podobne do siebie jak siostry bliźniaczki. Mają
dopiero dziesięć lat i już noszą buty na koturnach, spodnie biodrówki, a na
ich opalonym brzuszku widać pasek stringów. Są w wieku, kiedy powinny bawić
się lalkami, mają okrągłą, dziecięcą buzię, a zachowują się i wyglądają jak
femmes fatales.
Na szkolnej zabawie, w przedostatniej klasie szkoły podstawowej, kołyszą się
i poruszają biodrami tak perfekcyjnie, że tancerki z haremu mogłyby zblednąć
z zazdrości! Te dziewczynki o modzie wiedzą wszystko, mają swoje ulubione
kosmetyki i czasopisma na ten temat. W Stanach Zjednoczonych wizyta w
gabinecie kosmetycznym – z masażem i depilacją ciała – jest ulubionym
prezentem dla nastolatek. Syndrom „lolity” jest zauważalny już w szkole
podstawowej.
Nastolatki corocznie wydają 3 miliardy euro. Przede wszystkim na ubrania. Czy
można zrezygnować z tak intratnego rynku, zwłaszcza że przewiduje się, iż za
dwa, trzy lata sześcioletnie dziewczynki będą ubierały się tak samo jak
dzisiejsze piętnastolatki? Przedwczesna „dorosłość” nie przejawia się tylko i
wyłącznie w wyglądzie. Po skończeniu podstawówki, w wieku dziesięciu lat,
dzieci organizują prywatki, a w pierwszej klasie gimnazjum dziewczynki
zaczynają wabić swoimi wdziękami. „Z kim chodzisz? – to pytanie, które zadają
wszystkie dziewczyny” – opowiada jedenastoletni Antek, jeszcze nie
zainteresowany tematem, któremu przeszkadza jednak presja koleżanek.
dzieci reklamy
Rodzice ośmioletniego Natana pracują do późna. Chłopiec sam jeździ metrem,
otwiera mieszkanie, odrabia zadanie i podgrzewa kolację w mikrofalówce. „Syn
jest całkowicie samodzielny. Poradzi sobie w życiu...” – zachwyca się ojciec.
[...]
Dlaczego dorośli nie chcą widzieć dzieci takimi, jakimi one są naprawdę?
Zapomnieli pewnie, że pomiędzy ósmym a dwunastym rokiem życia
dziecko „stwarza siebie” pod opieką rodzicielską, beztroskie i ufne, z dala
od konfliktów i napięć. „To przede wszystkim kwestia pieniędzy” – wyjaśnia
Jacques de Coulon, dyrektor Liceum świętego Michała we Fryburgu w
Szwajcarii. „Dzisiaj złoty cielec panuje wszędzie, a poprzez reklamę trafia
do dzieci”.
Nastolatki są pierwszymi ofiarami reklamy. Przyklejeni do ekranu telewizora
od wczesnego dzieciństwa, nasiąkają sloganami zachęcającymi do zakupów.
Reklama kreuje ich potrzeby i zachowania.
W dodatku wygląd stał się fundamentalną „wartością”, pozwalającą zdobyć
uznanie rówieśników. Nie dziwi więc, że dzieci naśladują we wszystkim idoli
telewizyjnych – piosenkarzy, gwiazdy sportu itp. – i pragną podobnie
wyglądać. A te groźne bożyszcza w swoich klipach nie zawahają się przed
scenami sado-masochistycznymi, w których dziewczyna pokazana jest jako
przedmiot seksualny, jako niewolnica. „Cały ten rynsztunek odwołuje się
bardziej do fantazjowania pedofilów niż do jakiejkolwiek rzeczywistości i
skłania dziewczynki do przyjęcia specyficznego języka ciała i zachowań
seksualnych, które pozostają w sprzeczności z ich wewnętrznymi przeżyciami” –
oburza się Roland Beller, psychiatra i psychoanalityk. Oto zadziwiający
paradoks: społeczeństwo uważa pedofilię za zbrodnię i jednocześnie zachęca
dziewczynki, by zachowywały się jak wampy.
„dorosłe
dzieciństwo”
Wszystko sprzyja temu, aby rodzice postrzegali swoje dzieci jako starsze niż
są. Środki masowego przekazu, a zwłaszcza reklama, kreują dziecko na
decydenta. Również dzieci widzą siebie starszymi niż są w rzeczywistości,
ponieważ chętnie utożsamiają się z bohaterami z seriali telewizyjnych, które
oglądają bez przerwy, wymazując czas dzieciństwa ze swego życia. „W
późniejszych latach będą próbowały bezskutecznie odzyskać ten czas” –
tłumaczy Béatrice Cooper-Royer, psycholog dziecięcy.
Przedwczesna „dorosłość” dzieci pochlebia rodzicom. „Nasza córka Audrey ma
kolegę. Zaprosił ją do siebie na wakacje. Czy zdajesz sobie sprawę, że w
wieku dziesięciu lat ona nie traci czasu?!” – opowiada matka koleżance z
biura. Dziecko, które potrafi wrócić samo do domu, wykąpać młodsze
rodzeństwo, przygotować posiłek, jest wygodne dla rodziców, którzy mogą
zostać dłużej w pracy, powłóczyć się po sklepach czy pójść do przyjaciół.
Najstarsze dziecko przejmuje obowiązki rodziców, lecz jest pozostawione
samemu sobie. „Powierzanie odpowiedzialności dziecku w wieku, kiedy odczuwa
ono potrzebę opieki, jest dla niego niszczące. Konsekwencje tego pojawią się
wiele lat później” – ostrzega Etty Buzyn, psycholog dziecięcy.
trzeba być najlepszym
Dzisiejsze społeczeństwo, opierające się na zasadzie kompetencji i
skuteczności, wywołuje lęk u rodziców, którzy zachęcają swoje pociechy do
rywalizacji. „Trzeba być najlepszym. Aby dzieci mogły być najlepsze, rodzice
uczą je skuteczności, a nie aktywności” – zauważa filozof, Ines Pélissié du
Rauzas. Zestresowani rodzice przenoszą swój lęk na dziecko, które musi zrobić
wszystko, aby być najlepszym. Zaczyna się to bardzo wcześnie. „Już kilka
miesięcy przed pójściem do przedszkola, kiedy dzieci mają około dwóch i pół
roku, zmienia się nieoczekiwanie postawa rodziców. To samo dziecko, które
było rozpieszczanym bobaskiem, nagle w oczach rodziców staje się duże,
ponieważ wkrótce będzie musiało podjąć współzawodnictwo. Dziecko przestaje
więc mieć prawo do pieluchy i do smoczka. Spokojne dotąd maluchy stają się
nagle nerwowe i wylęknione” – opowiada dyrektor przedszkola.
W szkole obowiązuje wyścig po oceny. Dzieci biegają z lekcji prywatnych na
zorganizowane kursy językowe. Dziewięcioletni Henryk przechodzi do ostatniej
klasy podstawówki. Jego rodzice znaleźli korespondencyjny kurs wakacyjny
przerabiający program następnej klasy. I Henryk, który jest dobrym uczniem,
będzie zgłębiał wiadomości przez całe lato. „Będzie umiał o wiele więcej niż
inni!” – chełpi się ojciec.
Rodzice niechętnie akceptują dziecinność swoich dzieci. W obecności dziecka
mówią otwarcie o swoich trudnościach zawodowych, finansowych i rodzinnych.
Zdarza się, że matka zwierza się z problemów małżeńskich dwunastoletniej
córce. „Opowiadając o problemach intymnych dziecku, rodzic usiłuje
instynktownie zatrzeć naturalny dystans między nimi. Takie zachowanie
pozostaje w absolutnej sprzeczności z procesem dorastania” – tłumaczy
wspomniana wcześniej Béatrice Cooper-Royer.
Zwierzanie się rodziców ze swoich kłopotów przerasta dzieci i sprawia, że
dorastają przedwcześnie. „W porównaniu do poprzednich pokoleń, nastolatki
potrzebują większego wsparcia psychicznego, zwłaszcza jeśli w dzieciństwie
grali role, które nie były rolami dziecka” – zwraca uwagę Tony Anatrella,
psychoanalityk.
mama
mnie małpuje
Rodzice wchodzą często w relację koleżeńską ze swoim dzieckiem. „Biorą mnie
za starszą siostrę mojej córki. Razem robimy zakupy, nosimy takie same
ubrania” – przechwala się trzydziestosześcioletnia Celina, podczas gdy jej
trzynastoletnia córka Matylda wywraca oczami. Lęk przed starzeniem się, obawa
przed stosowaniem władzy rodzicielskiej, w której nie ma miejsca na
wdzięczenie się i wiele innych powodów, skłaniają rodziców do przyjęcia
zachowania dorastających dzieci: ich sposobu ubierania się, spędzania wolnego