orvokki
16.07.04, 11:53
Niedawno mamakasia martwiła się, że dziecko chce się modlić za zmarłe
zwierzątko... potem okazało się, że wg niektórych w ogóle za zmarłych modlić
się nie powinno. Nie chcę tu rozstrzygać tej kwestii, bo wydaje mi się ona
trochę poboczna, wobec problemu - czy w ogóle w modlitwie może być coś złego?
Co się dzieje, gdy modlimy się za coś w oczywisty sposób niewłaściwego, na
przykład, żeby kogoś Bóg pokarał, albo żeby udał nam się jakiś przekręt
("Spraw, żeby US nie wykrył, że namieszałam w podatkach"). Albo jeszcze z
innej strony - wydaje nam się, że chcemy dla kogoś dobrze, ale tak naprawdę
chcemy po swojemu - więc na przykład rodzice modlą się, żeby dziecko wybrało
jakiś kierunek studiów, chociaż ono marzy o czymś innym. Albo jeszcze
inaczej - nasza modlitwa staje się naszym monologiem, w którym wylewamy swoje
niekończące się pretensje... i tak dalej i tak dalej.
Z jednej strony modlitwa, nawet ułomna, jest jednak zwróceniem się do Jezusa,
do Boga, który jest nieskończenie mądry i dobry i na pewno wie, co z tą
modlitwą zrobić. Poza tym - zawsze w tej modlitwie jest ten potencjał, że nas
odmieni - zaczynamy się modlić w złości, a gdzieś po drodze znajdujemy
przebaczenie. Ale z drugiej strony - możemy się przecież też zamknąć, nie
słuchać, odrzucać to, co się nam sprzeciwia... Co wtedy? Czy taka modlitwa
jest całkiem nadaremna, czy nic dobrego z niej się nie urodzi?
Co o tym myślicie?