luccio1 27.03.13, 14:38 Najgorsze, co można powiedzieć Drugiemu Człowiekowi - obojętnie, Kim on jest. Słowa, które mogą nawet zabić. Jakie to słowa - Waszym zdaniem? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luccio1 Re: Słowa najgorsze 27.03.13, 14:43 Rozpoczynam: 1) Patrzeć na Ciebie - żal serce ściska; co kiedyś będzie z Ciebie? - zapewne nigdy nic. 2) Ty się tego nigdy nie nauczysz. Nigdy nie zrobisz tego jak trzeba. 3) Byłeś wychowany w warunkach cieplarnianych. Wszystko szło Ci aż za łatwo. (W domyśle: cóż są warte Twoje rzekome osiągnięcia? - miałeś warunki, wykorzystałeś je - i wszystko). Odpowiedz Link
luna15 Re: Słowa najgorsze 27.03.13, 15:02 1)żałuje ze się urodziłeś/a....... 2) obojętne mi co się z tobą stanie 3)nie potrzebuje cie Odpowiedz Link
twoj_aniol_stroz Re: Słowa najgorsze 27.03.13, 15:10 Ale z ciebie fajtłapa/beksa/nierozgarnięty człowiek/ciamajda itd Zmarnowałaś swoje życie (zwłaszcza w odniesieniu do młodego, wchodzącego w dorosłość człowieka) Z ciebie nic dobrego nie wyrośnie Same kłopoty tylko z tobą, wiecznie coś nie tak... Uważaj, bo Bóg cię ukarze. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 27.03.13, 15:35 Nie potrafisz nawet tego, w czym - jak sądzisz - jesteś najlepszy. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 27.03.13, 22:20 Podczas moich studiów uniwersyteckich (dwa kierunki równocześnie: historia i historia sztuki - co razem przeciągnęło się całe 10 lat, przy czym każdy egzamin musiałem powtarzać co najmniej raz) słyszałem wielokrotnie: że zająłem miejsce Komuś, kto wykorzystałby je lepiej niż ja. Dodam, że po ciężkich bojach i jeden, i drugi kierunek studiów zakończyłem magisterium, i że obie prace oceniono na bdb; obie prace również (koniec odpowiednio 1979 i 1982) oparłem również na źródłach archiwalnych, nie publikowanych nigdzie. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Słowa najgorsze 28.03.13, 06:39 Zawsze mnie boli gdy słyszę takie zdanie: - Zobacz, to dziecko jest jakieś inne - Inne, odbiegające od jakiejś normy?gorsze? co to znaczy inne? i na jakiej zasadzie jest ustalana ta norma? Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 28.03.13, 12:16 Że jestem jakiś inny, słyszałem od dzieciństwa aż głęboko w czas studiów - od Rodziców, później od Mamy (gdy na tym świecie była już tylko Ona) - i od wielu jeszcze przyjaciół Domu, i od ludzi stojących z boku. Jak pamiętam, moja inność polegała na tym, że trudno zawierałem przyjaźnie wśród rówieśników, że zamiast ganiać po podwórkach, wspinać się na drzewa, jeździć na rowerze - wolałem czytać książki, jedną za drugą - albo świecić latarką w ciemnym pokoju, albo składać szyny mojej kolejki PIKO i jeździć nią do upadłego; jeśli zaś wychodziłem z domu, podejmowałem dalekie spacery po Krakowie i okolicy, zawsze w pojedynkę. Część z tego (np. na imprezie typu imieniny wybieram sobie Kogoś jednego - i z Nim głównie rozmawiam) pozostała mi do dziś. Odpowiedz Link
skrzynka-3 Re: Słowa najgorsze 28.03.13, 12:26 Luccio dziekuje ci za ten watek. W Wielkim Tygodniu dla mnie to dobra okazja do dodatkowego rachunku sumienia. Czy nie ranie innych slowami??? Odpowiedz Link
rohatyna Re: Słowa najgorsze 07.04.13, 21:38 luccio1 napisał: Że jestem jakiś inny, słyszałem od dzieciństwa aż głęboko w czas studiów - od Rodziców, później od Mamy (gdy na tym świecie była już tylko Ona) - i od wielu jeszcze przyjaciół Domu, i od ludzi stojących z boku. Jak pamiętam, moja inność polegała na tym, że trudno zawierałem przyjaźnie wśród rówieśników, że zamiast ganiać po podwórkach, wspinać się na drzewa, jeździć na rowerze - wolałem czytać książki, jedną za drugą - albo świecić latarką w ciemnym pokoju, albo składać szyny mojej kolejki PIKO i jeździć nią do upadłego; jeśli zaś wychodziłem z domu, podejmowałem dalekie spacery po Krakowie i okolicy, zawsze w pojedynkę. Luccio - jesteś Inny. Nie gorszy - Inny. Ja też jestem inna niż moja sąsiadka, bo ona ma dwadzieścia pięć lat - a ja 54. Wiem czemu jesteś Inny. Napisałam o tym książkę - to broń Boże nie reklama. To książka o moim synu - powieść - ciekawa i ciepła. Druga część to świat widziany oczami mojego syna - Michała, to świat widziany Twoimi oczami. Świat chłopca z zespołem Aspergera. Wklejam link, w razie gdybyś się zainteresował. - www.proszynski.pl/Syndrom_czerwonej_hulajnogi-p-32016-1-30-.html Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 08.04.13, 00:49 Dziękuję! Już się tutaj lata temu przedstawiałem - od tamtej prezentacji przybyło mi tylko lat, których mam już 59 (choć nie zawsze poczuwam się do aż tylu). Nie wiem, czy do Twego obrazu mnie pasują też moje dwie cechy - cnoty, przechodzące w wady: 1) cokolwiek zacznę robić - zatrzymuję się przy pierwszym problemie, przy pierwszym szczególe, aby zgłębić rzecz i uchwycić u samego korzenia; 2) jeśli zacznę - ciągnę rzecz zaczętą do końca rzeczy (sprawy, zadania) - albo mojego; ciągnę do końca, robiąc najwyżej odpoczynki po drodze; ciągnę, nie biorąc pod uwagę kosztów - aby tylko dojść. Tym sposobem mam dwa magisteria. Tym sposobem mam doktorat. Po drodze zgubiłem "sprawy chłopco-dziewczyńskie". Za to dzięki 15 latom studiów (łącznie) mogę teraz ciągnąć cały Dom - siedząc w moim pokoju przed moim komputerem. W ten sam sposób mój Ojciec pracował nad Swoim doktoratem. Moją inność naświetli Ci też (z innego punktu widzenia) mój wątek: Czy to coś złego? - jest tutaj, wciąż na pierwszej stronie. Mam na imię Łukasz (ten, który napisał 3. Ewangelię i Dzieje Apostolskie - i namalował 7000 obrazów Matki Bożej - w tym Jasnogórski, którego podobraziem jest - jak zapewne wiesz - blat stołu kuchennego z Domu w Nazarecie); ten Łukasz, który jest Patronem lekarzy, pielęgniarek..., ten Łukasz, który ma Imieniny 18 października). Odpowiedz Link
rohatyna Re: Słowa najgorsze 08.04.13, 09:28 Parę cytatów z mojej książki: "Moja mama pasjami rozwiązuje krzyżówki. Mówi, że trzeba ćwiczyć umysł, bo narząd nieużywany zanika. Nie wie jeszcze wtedy, biedna, jakiego brzydkiego psikusa wytnie jej w tym temacie życie. Michał z uwagą przygląda się, jak babcia wpisuje litery w małe krateczki. Widzę, że fascynuje go ta czynność. Podoba mu się to uporządkowane pole małych kwadracików, zapełniających się według jakiegoś niezrozumiałego klucza literkami. Bierze krzyżówkę, ołówek i próbuje, tak jak babcia, zapełniać kwadraciki literami. – Babciu, a jaką literkę napisałaś? – To jest T. – A ta? Jaka to literka? – To B. – Babciu, napisz mi wszystkie literki! Na pustej kartce babcia pisze wnukowi cały alfabet. No i zaczęło się! W odstawkę poszły zegary, nawet krążenia było jakby mniej, nastąpiła fascynacja literkami. Po dwóch miesiącach Michał czyta już proste teksty. Pisze też drukowanymi literami. Oddaje się temu z typową dla siebie pasją. Za trzy miesiące kończy trzy lata." " W naszym domu jest dużo zabawek. Mamy sporo znajomych. Jest moja rodzina, rodzina Taty Michała. Co ktoś przychodzi, przynosi chłopcom zabawki. Ale Michał nie interesuje się zabawkami. Prawie w ogóle i prawie żadnymi. Nie znaczy to, że się nie bawi. Bawi się, ale nie zabawkami. Jest na etapie fascynacji korpusem starej maszynki do mielenia mięsa, takiej na korbkę. Chodzi z nią, a w zasadzie ją taszczy, bo ciężka jest przecież bardzo. Ustawia w różnych miejscach, spogląda z różnej perspektywy i różnej odległości, postukuje w nią palcem, głaszcze, dolepia do korpusu jakieś przedziwne skrzydła, przywiązuje troczki z włóczki, udaje, że maszynka jest armatą albo samolotem. Nie pozwala jej sobie odebrać. Także z nią sypia. Rany boskie! Dzieci śpią z maskotkami, misiami, lalkami, a moje dziecko śpi z maszynką do mięsa! Nie ma szans, by pojechać z nim do kogoś i zanocować, bo przecież nie odpuści tej maszynce i trzeba ją będzie zabrać jako przytulankę do spania! " " Ma zwyczaj wyrażać się zupełnie nie jak dziecko w jego wieku, używać sformułowań w stylu: „Nie wchodź w nieswoje kompetencje” albo: „To, co mówisz, jest zupełnie irracjonalne!” lub też: „Nie używaj wobec mnie takich absurdów”. Dzieci na podwórku aż buzie otwierają ze zdumienia, kiedy leci takim tekstem. Odwracają się potem do siebie i stukają w czoła." To tak na szybko - żeby przybliżyć Ci trochę mojego Innego syna - Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 08.04.13, 12:34 Nie we wszystkim odnajduję siebie. Pisać litery zacząłem dopiero w wieku 5-6 lat - przy czym pisałem je także w odbiciu lustrzanym. Czytać nauczyłem się już będąc w I klasie - tyle, że nauczyłem się niejako "równolegle" względem szkoły; książka, na której się uczyłem, to Pinokio (wydanie z ilustracjami Szancera czarną kreską). Nie wziąłbym też niczego nikomu - bez pytania. Podrzucam Ci historię, jak to bardzo, bardzo mały Łukasz poznawał kościoły Krakowa. Te najbliżej Domu to były: w jedną stronę Bernardyni i Misjonarze; w drugą - tą nakierowaną wewnątrz miasta Wielkiej Lokacji, ku Rynkowi: maleńki kościółek św. Idziego tuż pod Wawelem; kościoły św. Andrzeja i śś. Piotra i Pawła - na Grodzkiej, jeden tuż obok drugiego; wreszcie Dominikanie - z Grodzkiej na prawo, i Franciszkanie (Konwentualni - ci, którzy u nas noszą się na czarno) - z Grodzkiej na lewo. Wiedziałem też - bo Mama opowiedziała mi o tym - że na Grodzkiej był jeszcze jeden kościół: św. Marii Magdaleny, po którym została tylko nazwa placu, a przed Franciszkanami stał kościół Wszystkich Świętych, który również nadał nazwę placowi (na tabliczkach, planach i wszędzie było: Plac Wiosny Ludów - no ale każdy normalny człowiek przechodził ponad tym). We wszystkich wymienionych kościołach już byłem. Wiedziałem też, że u św. Idziego są Ormianie (stan z przełomu lat 50./60. - teraz duszpasterstwo ormiańsko-katolickie nie ma już w Krakowie stałego miejsca); wiedziałem - bo Mama powiedziała - że Ormianie wierzą we wszystko tak samo, jak my - tylko Mszę Świętą odprawiają nie po łacinie (było to jeszcze przed Soborem), ale po swojemu. No ale idąc Grodzką do Rynku, mijaliśmy po prawej jeszcze jeden kościół. Stale zamknięty (a inne były zawsze otwarte!). Ten z napisem nad głównym wejściem: "Kto nikomu nie pomaga - żyje na darmo!" (Frustra vivit, qui nemini prodest). Pytałem o niego - Mama powiedziała, że to kościół świętego Marcina. Na razie nie pytałem dalej - aż pewnego razu nie wytrzymałem - i zapytałem: - Mamusiu, byliśmy wszędzie - a dlaczego tutaj nigdy? - Widzisz Synku - to nie jest nasz kościół. - A jaki? - Ewangelicki. - No a jaki jest nasz? - Nasz jest katolicki. Mały święty Izydor, syn Mamy-polonistki, zaczyna główkować - i pyta: - Mamo - a w kościele ewangelickim również czytają Ewangelię, tak jak u nas? (już wiedziałem: Ewangelia - to jest to, co ksiądz czyta przed kazaniem). - Tak, Synciu - czytają. - No więc - dlaczego to nie jest nasz kościół? Teraz Mama się zastanawia. Po dłuższej chwili słyszę odpowiedź: - Oni nie uznają Ojca Świętego, jak my - i nie szanują Matki Boskiej, jak my. Na wtedy to mi wystarczyło. Wprawdzie zastanawiałem się: skoro w kościele ewangelickim czytają Ewangelię - to w katolickim powinno się czytać Katolię - ale tych wątpliwości nigdy nie wyraziłem głośno. Odpowiedz Link
rohatyna Re: Słowa najgorsze 10.04.13, 22:16 Nie ma dwóch takich samych zespołów Aspergera. Charakterystyczne i najczęściej występujące: 1. Nietypowe zainteresowania dziecka (dinozaury, rozkłady jazdy pociągów, komos, geografia - stolice, izobary) itp. 2. Trudności w nawiązywaniu stosunków społecznych( nierozumienie zachowań innych ludzi, nieczytanie mowy ciała, kłopoty w rozpoznawaniu emocji innych ludzi ) 3. Szeregowanie i porządkowanie w określony sposób ( przedmiotów, danych) 4. Przymus robienia określonych czynności w określony sposób ( np. zawsze przed wejściem do łazienki muszę się napić - lub coś innego ) 5. Kiepskie rozumienie przenośni, niuansów ( dosłowność) 6. Mała odporność na zmiany - zwłaszcza te niespodziewane (duży dyskomfort - zmiany planów, ale też mebli, ustawienia ich w pokoju, planu podróży ) itp 7. Poczucie osamotnienia, niezrozumienia przez otoczenie. 8. Niezdarność ( ruchowa, manualna - " potyka i o własne nogi " upuszcza, wylewa, tłucze szklanki ) itp. 9. Nie lubi tłumu, dużych przyjęć, tłoku, głośnej muzyki Można by jeszcze długo wymieniać. Ale te w różnych wariacjach występują bardzo często,choć nie koniecznie wszystkie u każdego Aspiego. I jeszcze jedno - kłopot z kontaktem wzrokowym z rozmówcą .- Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 10.04.13, 22:53 Na tej liście odnajduję siebie całkowicie pod punktami 3), 6), 7) i 9). Częściowo - pod punktami 1), 2), 5). Do punktu 8) "nie przyznaję się" w ogóle. Kontakt wzrokowy z rozmówcą - wydaje mi się, że mam. Ale trudno mi widzieć przez twarz w głąb drugiego człowieka. Cokolwiek kiedykolwiek mówiłem do kogoś - zawsze zaraz potem stawały mi przed oczy rzeczy, których zapomniałem powiedzieć. Zawsze wydaje mi się, że mogłem powiedzieć coś jeszcze. Kiedy myślę o Trzeciej Mamie - Pani, która według moich życzeń i wyobrażeń miała zastąpić mi zmarłą Mamę - do dziś żałuję, że nie zapytałem Jej wprost: Mamo - kochasz mnie? Będziesz mnie kochać zawsze? Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 11.04.13, 13:59 Wiesz - to jeszcze podrzucę Ci szczegół. Od najmłodszych lat pamiętam - jako moją zabawkę - "aparat do elektryzacji" (taki diodynamic na baterię płaską, w którym prąd o podwyższonym napięciu, i słabym natężeniu, uzyskiwało się w cewce indukcyjnej systematycznym przerywaniem obwodu pierwotnego. Gdzieś około r. 1930 wcisnął to cudo mojemu Dziadkowi Ojczystemu akwizytor producenta [firma z Katowic]; całość kosztowała 50 zł - Dziadek spłacał przez rok po 5 zł). Rozwieranie i zwieranie obwodu: jeden kontakt - sprężynująca blaszka, na przemian przyciągana lub nie przez rdzeń cewki; drugi kontakt - śruba, którą można było dowolnie zwiększać bądź zmniejszać odstęp. Moją zabawą było - w ciemnym pokoju, albo przy słabym świetle bocznym, patrzeć na przeskakującą iskrę - i słuchać brzęczenia aparatu, które działało na mnie uspokajająco. Końcówki były tam różne: poduszki, jak dziś w diodynamicu, walce do jeżdżenia po ciele, rurki - do tego samego... Ten sprzęt istnieje do dziś i ma się dobrze. Jeszcze teraz od czasu do czasu patrzę na iskrę - zmieniającą się według ruchów śrubki, i słucham głosu, zmieniającego się stosownie do tego samego. Leżę wówczas na moim tapczanie "dziennym", mając nad sobą ten sam kilim, który był w Domu Rodzinnym, i tę samą lampkę-grzybek, która była już tam. Ten aparat - to była jedna z niewielu rzeczy, jakie Tato zabrał ze Swego Domu Rodzinnego. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 12.04.13, 03:39 A jednak przypomniałem sobie, że punkt 8) dotyczy również mnie. Kiedyś, kiedy byłem jeszcze w szkole podstawowej, Tato z Mamą wpadli na pomysł: powinienem nauczyć się grać na gitarze! Nic z tego nie wyszło - nie potrafiłem trzymać i zmieniać progów. Ostatecznie nie gram na niczym. Muzyce poświęciła się moja Siostra. Być może coś u mnie nawala w transmisji pomiędzy mózgiem a rękoma: widzę rozmaite obrazy w wyobraźni i komponują mi się one doskonale. Ołówkiem na papierze potrafię najwyżej wyciągnąć linię prostą. Odpowiedz Link
rohatyna Re: Słowa najgorsze 12.04.13, 08:12 No więc widzisz ! Masz po prostu zespół Aspergera! -. Wielu wielkich ludzi go miało - np. Einstein, Newton, ale i wielu zwykłych go ma. Teraz w dobie Internetu można się o tym wiele dowiedzieć. Mózg osób z ZA pracuje inaczej. Wychodzi to np.na rezonansie funkcjonalnym. Za określone czynności ( np. myślenie matematyczne, dodawanie, odejmowanie) odpowiadają u nich inne obszary mózgu niż u zwykłego człowieka. Nie będę się rozpisywać, bo wszystko to znajdziesz jeśli będziesz chciał. Może wtedy bardziej zrozumiesz siebie. Warto ! - Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 12.04.13, 11:38 A wiesz - zrobiłaś mi przyjemność wzmianką o "wielkich ludziach". Tak pół żartem: wgooglaj Lwów - i wejdź na to hasło w polskiej Wikipedii; tam zejdź na początek rozdziału: "historia" - i stamtąd w dół za przypisami. Znajdziesz wówczas mnie. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 21.04.13, 13:35 Dorzucę Ci jeszcze jedną moją cechę: chęć, aby wszystko zawsze stawało na moim - tj. było i przebiegało tak, jak ja tego chcę. Odpuszczam tylko wtedy, gdy napotykam na silny opór, a i to nie zawsze. Mogę przy tym tracić "po drodze" wiele innych rzeczy. Aż do tego: ponieść nawet stratę na duszy - ale posiąść świat! Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 21.04.13, 23:39 Jeszcze jedno: kiedy ktokolwiek pyta mnie o cokolwiek - a ja albo nie mogę odpowiedzieć, bo nie wiem dostatecznie wiele na dany temat, by odpowiedzieć wyczerpująco, albo widzę, że Pytający nie zrozumiał mojej odpowiedzi, albo też wydaje mi się, że odpowiedziałem jasno - a ten Ktoś pyta znów, tak, jakby pytał po raz pierwszy - to zwłaszcza powtórkę pytania odczuwam jako agresję, skierowaną wprost we mnie. Wówczas potrafię odpowiedzieć krzykiem: nie wiem!!! A wzbiera też we mnie ochota, żeby - gdy pytanie padnie raz jeszcze - już nie odpowiadać, tylko od razu uderzyć Tego Kogoś. Ktokolwiek to będzie. Tę agresję przeciwko mnie odczuwam także bólem fizycznym, chęcią ucieczki (wiedząc równocześnie, że uciec nie ma dokąd). Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 11.07.13, 13:17 Napisałem Ci list na Twoją własną skrzynkę. Właściwie jest to początek większej całości, z którą nie mam siły uporać się za jednym razem. Pozdrawiam Łukasz. Odpowiedz Link
skrzynka-3 Re: Słowa najgorsze 28.03.13, 12:04 -Mam cie dosyc -jestes zalosny -jestes do niczego Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 28.03.13, 21:36 Pytanie: po co człowiekowi dorosłemu Matka? (w podtekście tego pytania tkwi zazwyczaj szyderstwo: wciąż nie dajesz sobie rady bez Mamy? ; zadano mi takie pytanie w moim wątku tutaj: "Czy to coś złego?"). Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 02.04.13, 22:07 Złamanego grosza jeszcze do domu nie przyniosłeś - to się zamknij! Odpowiedz Link
dorotkak Re: Słowa najgorsze 03.04.13, 22:00 Nigdy nie odbierałam w ten sposób słów skierowanych do mnie. Mimo wszystko - słowa to tylko słowa. Nie zawsze są odbiciem prawdy - tylko nagłej emocji i tej złej i te dobrej Te złe zawsze mobilizują mnie do jakiegoś działania. BTW - Actions speek louder than words Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 04.04.13, 00:25 Myślałem tutaj o sytuacji, w której takie słowa słyszy się ciągle, dzień po dniu, albo nawet wiele razy w ciągu jednego i tego samego dnia. Aby wówczas zachować - mimo wszystko - poczucie jakiejkolwiek wartości własnej, aby nie dać się zwariować - potrzeba siły nadludzkiej. Odpowiedz Link
dorotkak Re: Słowa najgorsze 04.04.13, 23:13 masz tak? w sensie czy ktoś faktycznie Cię bombarduje codziennie tak negatywnymi komunikatami? jeśli tak - jak reagujesz? Odpowiedz Link
dorotkak dlaczego pytam 04.04.13, 23:26 powinnam była dodać dlaczego Cię spytałam czy faktycznie masz takie sytuacje - bo czasami to co słyszymy bo w sposób pośredni lub bezpośredni reakcja na to jaki my wysyłamy komunikat - zachowanie, słowo - a nasza reakcja ucina te niewłaściwe słowa lub nie, albo je jeszcze eskaluje Odpowiedz Link
luccio1 Re: dlaczego pytam 04.04.13, 23:44 Tak miałem. To zdarzało mi się słyszeć - rzadko i jako wybuch emocji - w Domu Rodzinnym. Częściej słyszałem co innego - że mógłbym się lepiej postarać, że stać mnie na więcej... Ale mojego Domu Rodzinnego już nie ma. Oboje Rodzice są już w Domu Ojca. Teraz, w otoczeniu mojej własnej Rodziny: Żony, Jej pierwszego Męża, z którym żyję w przyjaźni, przybranej Córki, przybranego Zięcia - już tak nie mam. Teraz jestem tym Kimś, na kim stoi cały Dom. Odpowiedz Link
dorotkak Re: dlaczego pytam 08.04.13, 20:04 Emocje wprawdzie nie tłumaczą wszystkiego - ale ja słów wypowiedzianych w emocjach nie biorę do siebie - bo sama je wypowiadam i już za sekundę ich żałuję - walczę z tym ale ciągle przegrywam Ehhh - z tym staranie się bardziej - to był sztandarowy tekst mojego Taty i wtedy mnie okropnie drażnił - dziś wiem, że wiele rzeczy osiągnęłam tylko dlatego by jemu coś udowodnić luccio1 napisał: > Tak miałem. To zdarzało mi się słyszeć - rzadko i jako wybuch emocji - w > Domu Rodzinnym. Częściej słyszałem co innego - że mógłbym się lepiej postarać, > że stać mnie na więcej... > Ale mojego Domu Rodzinnego już nie ma. Oboje Rodzice są już w Domu Ojca. > > Teraz, w otoczeniu mojej własnej Rodziny: Żony, Jej pierwszego Męża, z którym ż > yję w przyjaźni, przybranej Córki, przybranego Zięcia - już tak nie mam. > Teraz jestem tym Kimś, na kim stoi cały Dom. Odpowiedz Link
luccio1 Re: dlaczego pytam 05.04.13, 00:19 Najtrudniej było podczas opieki nad chorą Mamą. Wówczas słyszałem ciągle, że nic nie potrafię, że jestem do niczego. Nawet biorąc pod uwagę okoliczności - takie coś boli. Boli nawet wspomnienie. (Dodam, że w tamtym czasie nie pomagało moje przepraszam, czy też: zawiniłem - masz rację). Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 04.04.13, 00:26 Niech Pan będzie mężczyzną - a nie zwykłą babą! Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 06.04.13, 01:10 Jeśli mi mówią, że nie mogę zająć stanowiska, o które się ubiegam, bowiem 1) moje kwalifikacje są zbyt wysokie, 2) nie zaakceptuje mnie zespół. W taki sposób zdyskwalifikowano mnie w obu miejscach, w których pracowali moi Rodzice. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 08.04.13, 23:05 Nic, tylko wciąż muszę świecić za Ciebie oczami. To słyszałem całkiem jeszcze niedawno. W pracy. Od bezpośredniej szefowej. Oczywiście chodziło o to, że jestem zbyt powolny, że rozpraszam się na szczegóły, że przez to rozpraszanie się nigdy niczego nie kończę na termin; że ja sobie mogę uważać termin za absurdalnie krótki - ale lepiej żebym zrobił byle jak i zdążył, niż żeby Ona musiała podpisywać za mnie rzeczy nie skończone jako gotowe. Na szczęście to się skończyło wraz z chorobą i moim odejściem na rentę. Gdyby to miało ciągnąć się dalej - wolę nie myśleć. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 09.04.13, 06:28 Chcesz pomagać Innym... Co Ty możesz pomóc komukolwiek - jeśli sam w Twoich własnych sprawach jesteś całkowicie bezradny i bezsilny?! Odpowiedz Link
rohatyna Re: Słowa najgorsze 10.04.13, 15:39 Dla mnie najgorsze: Co by się nie działo: To Twoja wina bo: potrącił Cię samochód bo szłaś za blisko krawężnika, ugryzł cię pies, bo byłaś nieostrożna, dostałaś w szkole słaby stopień, bo nic nie umiesz... Do dziś jest we mnie to poczucie winy za wszystkie nieszczęścia tego świata ..... Odpowiedz Link
rohatyna Re: Słowa najgorsze 10.04.13, 21:00 Wybacz luccio, ale nie rozumiem. Co ma "praca" do tego co napisałam?? Chyba, że to nie do mnie ? - Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 10.04.13, 21:03 To był tylko kolejny przykład słów deprecjonujących. Tutaj nie było nic do Ciebie! Naprawdę! Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 10.04.13, 21:08 Do Ciebie mam tylko nieśmiałą prośbę: dopisz się do tego, co Ci napisałem wyżej w kwestii zespołu Aspergera, tj.: "jak ja miałem...". I zobacz: podniosłem wątek: Czy to coś złego (chcieć mieć Drugą, i Trzecią Mamę - obok, później zamiast Tej Prawdziwej, gdy Jej już nie ma na tym świecie?) - specjalnie, aby łatwiej było Ci go znaleźć. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 19.09.13, 14:37 Wiesz, wysłałem Ci kolejny list. Pozdrawiam - Łukasz. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Słowa najgorsze 31.08.14, 00:57 Włosy mi o tutaj wyrosną (i wskazanie na wnętrze własnej dłoni) - jeśli przejdziesz u mnie do następnej klasy! Tak słyszałem w czasach mojej szkoły podstawowej (1961-69) - powiedziane co prawda nie do mnie, lecz do jednego czy drugiego Kolegi. Odpowiedz Link