Dodaj do ulubionych

wychowanie do modlitwy

07.02.05, 17:18
Taki mieliśmy wczoraj temat naszej wspólnotowej liturgii Słowa.
Mój mąż przygotował smile na podstawie takich opracowań do KKK.
Po katechezie mamy czytanie Słowa (wybrane przez nas odpowiednie
fragmenty), a potem dzielenie.
Było bardzo ciekawie smile Było o tym, jak myśmy zostali (lub nie)
wychowani do modlitwy, jak wychowujemy do modlitwy swoje dzieci,
jak wychowują nas Ci, którzy już nie żyją, ale znamy ich życie
z jakiś dzieł (czyli po prostu święci). Bogactwo myśli i doswiadczeń.
I mój mąż, który wyskoczył z taką tezą: on modląc się z dziećmi
teraz, czy chodząc z nimi do kościoła, nie robi tego z myślą, że
inwestuje w ich przyszłość, że przyucza ich do czegoś, ale razem
z nimi po prostu przeżywa te wszystkie wydarzenia wiary. Bo przecież
niekoniecznie musi być to kiedyś.

I teraz pytanie do Was, z jaką myślą wychowujecie dzieci do modlitwy?
Kto Was wychował do modlitwy? Czy czujecie, że to wychowanie trwa nadal?
Kto Wam pomaga? A może jeszcze inne myśli Wam się zrodzą na klawiaturze smile
Obserwuj wątek
    • mader1 Re: wychowanie do modlitwy 07.02.05, 19:27
      Kasiu,
      mam wiele mysli w zwiazku z modlitwa moja i moich dzieci. Byc moze,
      z powodu wszedobylskiego synka, bede podchodzila do tematu pare razy,
      jezeli pozwolisz smile
      Po pierwsze, nie wiem czy Wy tez tak macie, wydaje mi sie, ze ja
      ucze sie modlitwy ciagle. I to niekoniecznie tylko od osob, ktore sa
      dla mnie autorytetami, chocc od nich najwiecej. Czesc mysli, jakby
      podawal mi Bog poprzez osoby, sytuacje, ksiazki, cytaty, ktore widze
      w najzwyklejzych, codziennych, przypadkowych okolicznosciach.
      Najpierwsza, najwazniejsza osoba w moim zyciu, jezeli chodzi o modlitwe,
      byla moja Babcia i nigdy, nigdy o tym nie zapomne. Bylam
      dzieciakiem, ktore baaardzo czesnie nauczylo sie X Przykazan.Pamietam,
      jak klekalysmy razem z Babcia, gdy u Niej nocowalam i mowilysmy te
      modlitwe "Jam jest Pan Bog Twoj...". W domu bylam na etapie "
      Dobranoc, dobranoc Aniolki na noc". Bardzo to bylo dla mnie
      podniosle, wielkie, bardzo mnie nobilitowalo.
      To wspomnienie jest dla mnie tym bardziej cenne, ze potem, za wiele
      lat mialam ze strony Babci sporo przykrosci, a to jest mocne, dobre
      wspomnienie, za ktore jestem Jej wdzieczna.
      Od kiedy mam dzieci... chyba podobnie, jak Twoj maz...
      Czasem po prostu wydaje mi sie, ze ja od nich ucze sie tak wiele...
      Ufnosci, prostoty, swiezosci spojrzenia. Uczestniczac w ich zyciu,
      odpowiadajac na ich pytania i watpliwosci, porzadkujacc ich swiat, tak
      jakbym porzadkowala swoj...
      Jestemm wzruszona, gdy uczee je piesni lub modlitwy, ktora mmowili ich
      pradziadkowie. Mowie im o tym. Milo bedzie za wiele lat wspominac, ze
      jakiejs piesni nauczylam sie od nich...
      Czy ja pisze na temat ?
      • mama_kasia Re: wychowanie do modlitwy 07.02.05, 21:44
        Jak najbardziej na temat, dziękuję smile
        Też czuję się cały czas wychowywana do modlitwy. Cały ten rok,
        od letnich rekolekcji jest dla naszej wspólnoty (i jeszcze dwóch
        zaprzyjaźnionych wspólnot) rozważaniem tematu "modlitwa". Niektórym
        już się przejadło wink
        Z dzieciństwa pamiętam babcię i modlitwę razem z nią, u niej w domu.
        Nie mieszkaliśmy w jednym mieście, więc kontakt nie był częsty. Osobę
        dorosłą, która się modliła w domu pamiętam z dzieciństwa tylko ją.
        Brakuje mi obrazu modlących się rodziców. Chociaż nie ... Kiedy byłam
        w szpitalu poważnie chora, siostra pisała do mnie, że widziała, jak
        mama się modliła. To dużo, choć jednak za mało...
        Modlitwy uczyłam się na katechezie, ale pamiętam tylko katechezy w
        szkole średniej. Wtedy też po raz pierwszy miałam w ręce Słowo Boże.
        Ukrywał je w domu... Jakie to wszystko przygnębiające...
        Bardzo chcę, aby w naszym domu było inaczej.
        • mader1 Re: wychowanie do modlitwy 07.02.05, 23:42
          Babcia klekala do modlitwy, jak Twoja. Moja mama modli sie, ale
          nigdy jej na tym nie "przylapalam". Czy ja wiem, moze modlitwa to
          dla nich cos osobistego, intymnego ? Wiesz, tak jak w Pismie Sw. ,
          gdzie napisane, by nie modlic sie na pokaz ?
          Cos musi byc w tym pragnieniu intymnosci, bo kiedy wychodzilam za
          maz, ksiadz powiedzial do mnie " Ukleknijcie razem , jak juz
          zostaniecie sami i pomodlcie sie za Wasze malzenstwo" A potem
          spojrzal, jakby mi jakis ciezar dal i mowi " O ile to dla Was nie
          za trudne, modlic sie razem..." Szalenie sie wtedy zdziwilam. Mialabym
          polaczyc swoje zycie z kims, z kim trudnoby mi sie bylo pomodlic ?
          Teraz wiem, ze tak bywa. Czasem ludzie wola modlic siee sami.
          Wydaje mi sie, ze dzieci moga byc wtedy szansa dla rodziny -
          latwiej ukleknac z dziecmi smileMoga byc pretekstem. a z czasem ta
          wspolna modlitwa mozee byc gleboka .
          • glupiakazia Re: wychowanie do modlitwy 08.02.05, 09:38
            no, jak zwykle kobiety madre, prawie wyczerpalyscie temat smile)
            tak, uczymy sie przez cale zycie i nie na kiedys, bo to kiedys, to jest teraz.
            I ja sie duzo ucze od moich dzieci, ja nauczylam je klekac i mowic do Boga, one
            czasem ucza co powiedziec. Wlasnie ta ufnosc, prostota, swiezosc...
            Zastanawiam sie natomiast nad ta intymnoscia modlitwy. Napisano, zeby nie
            modlic sie na pokaz. Ale ja bardzo dobrze zapamietalam fragment autobiografii
            Ojca Swietego, w ktorym pisal, jak wielki wplyw mial na niego widok ojca
            kleczacego i modlacego sie w nocy. Piszecie, ze brakuje wam wspomnienia
            modlacych sie rodzicow. Ja tez swoich widzialam kleczacych tylko w kosciele.
            Wiec jest to chyba bardzo wazne, zeby dzieci widzialy i pamietaly nasza
            modlitwe, zwlaszcza ta samotna lub we dwoje. Ale to nie latwe. Co wieczor
            klekam i modle sie razem z dziecmi, a kiedy juz je poloze, klekam i jeszcze
            chwile modle sie sama. I kiedy wtedy uslysze, ze ktoras z nich jeszcze wstala,
            to zrywam sie z kolan... Dziwne to, ale to jednak jest bardzo intymny moment.
            • mader1 Re: Kaziu :) 08.02.05, 09:50
              nie wyczerpalysmysmile To dziwne, ale ja jeszcze tez modle sie sama.
              • mama_kasia Re: Kaziu :) 08.02.05, 10:37
                I ja modlę się sama, fragmentem ze Słowa Bożego, ale moje
                dzieciaki to widzą. Dzieje się to w rozgardiaszu codziennym.
                Siadam na tapcznie lub w fotelu, zatykam uszy i czytam...
                Słyszę czasami, jak próbują coś do mnie zagadać, ale widzą
                w moich rękach Słowo i z respektem odchodzą smile
    • mama_kasia Re: wychowanie do modlitwy 11.02.05, 14:06
      Mój mąż pytał, co sądzicie o jego podejściu. Chodzi o słowa:
      modląc się z dziećmi
      > teraz, czy chodząc z nimi do kościoła, nie robi tego z myślą, że
      > inwestuje w ich przyszłość, że przyucza ich do czegoś, ale razem
      > z nimi po prostu przeżywa te wszystkie wydarzenia wiary. Bo przecież
      > niekoniecznie musi być to kiedyś.
      Myślę, że jednak jest to też inwestowanie w ich przyszłość; tę wieczną smile
      Ale może rzeczywiście chodzi bardziej o to, aby modlić się z nimi nie dlatego,
      żeby ich tej modlitwy nauczyć, ale po to, aby z nimi tutaj i teraz trwać
      przed Bogiem.

      Czuje (mąż) niedosyt naszych wypowiedzi wink))
      • glupiakazia Re: wychowanie do modlitwy 11.02.05, 14:24
        Ja chyba rozumiem to dokladnie tak samo jak Twoj maz. Do mnie to dotarlo
        wtedy, kiedy raz, dawno temu (teraz zreszta sie tego troche wstydze), nasza
        najstarsza w wieku lat okolo 3, opowiadala mi o czyms, co dla niej bylo
        oczywiscie wazne, a dla mnie, przyznaje, troche nudne. Pomyslalam sobie wtedy:
        a tam, nie chce mi sie tego sluchac ani sie nad tym zastanawiac, jak dorosnie,
        zacznie opowiadac ciekawsze rzeczy, wtedy na pewno sie zainteresuje. Na
        szczescie tylko pomyslalam, a nie wykonalam, bo od razu zaswiecila mi sie
        czerwona lamkpa. Ale ta sytuacja uswiadomila mi, jakos to wylazlo z mojej
        podswiadomosci, ze musimy BYC z naszymi dziecmi w kazdej chwili, nie zaleznie
        od ich etapu rozwoju. Dzieci zyja bardziej "tu i teraz", a my - zwlaszcza
        zastanawiajac sie nad ich wychowaniem - na ogol w przyszlosci. Trzeba umiec
        zachowac proporcje, bo po pierwsze przeoczymy cos waznego z "tu i teraz", a po
        drugie wlasnie niekoniecznie musi byc to kiedys.
        Mysle, ze to wlasnie trwanie z nimi przed Bogiem tu i teraz to jest najlepsza
        inwestycja w ich przyszlosc.
        • lucasa Re: wychowanie do modlitwy 11.02.05, 14:39
          glupiakazia napisała:

          Dzieci zyja bardziej "tu i teraz", a my - zwlaszcza
          > zastanawiajac sie nad ich wychowaniem - na ogol w przyszlosci. Trzeba umiec
          > zachowac proporcje, bo po pierwsze przeoczymy cos waznego z "tu i teraz", a
          po
          > drugie wlasnie niekoniecznie musi byc to kiedys.
          > Mysle, ze to wlasnie trwanie z nimi przed Bogiem tu i teraz to jest najlepsza
          > inwestycja w ich przyszlosc.

          dzieki za Wasze przemyslenia!
          A

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka