Dodaj do ulubionych

komunia św.

28.04.05, 22:11
Pozwalam sobie poprosić Was o radę. Sprawa dla mnie jest trudna i delikatna.
Najpierw wstępnie: urodziło się dziecko. Rodzice, nie będący w małżeństwie
sakramentalnym, ulegli presji rodziny i ochrzcili dziecko. Chrzestni sprawę
potraktowali poważnie i wiedzieli, że to właśnie oni będą odpowiedzialni za
wychowanie w wierze. Ale wkrótce nastąpiła przeprowadzka do innego, odległego
miasta, wizyty z czasem stały coraz rzadsze. Kontakty z chrzestnymi
sporadyczne. Rodzice wychowują dziecko sami, nie uczestniczą w życiu
Kościoła, ale dziecko na katechezę chodzi, tylko tam się chyba modli. I
raptem rodzina sobie przypomina, że za rok Komunia Św. Pewnie znów naciski
będą. Sami zbyt "delikatni" nie rozmawiali z rodzicami o wierze przez 7 lat,
bo to "intymne sprawy". Chrzestni, no właśnie, tak naprawdę oprócz modlitwy
nie mogą nic zrobić i dać dziecku. Ojcem chrzestnym jest mój mąż. Ja
twierdzę, że dziecko nie powinno przystępować do sakramentu "bo wszyscy w
klasie...". Nie mogę zgodzić się z tezami części rodziny, że może trafi na
katechetę, który "nauczy o Bogu", że nie powinnam pozbawiać dziecka szansy, a
nawet "zamykać drogę do zbawienia". Próbujemy rozmawiać z rodzicami, że ważna
jest ich wiara, ale to trudne. Właściwie stoję twardo na swoim stanowisku,
ale nie wiem co robić. Jesteśmy zbyt daleko, nie mamy wpływu na wychowanie w
wierze. Biję się z myślami....
Obserwuj wątek
    • glupiakazia Re: komunia św. 29.04.05, 09:42
      Pawlinko, mysle, ze probujac uswiadomic rodzicom, ze wazna jest ich wiara i ze
      tego sie nie robi, "bo wszyscy w klasie" - juz daliscie swiadectwo. Nie mozecie
      ich zmusic do wiary, mozecie tylko modlic sie o taka laske dla nich. A dla
      dziecka nie dopuszczenie do komunii, byloby czyms kompletnie niezrozumialym i
      niesprawiedliwym - ono chodzi na religie. A poza tym ja bym to tez widziala w
      kategoriach szansy dla dziecka - a posrednio dla calej rodziny. Trzeba wpuscic
      Ducha Swietego i pozwolic mu dzialac smile
      A wy co mogliscie, to zrobiliscie. Obawialabym sie, ze zbytni radykalizm (do
      ktorego zreszta tez mam sklonnoscismile moze tylko "odstraszyc" rodzicow i
      utwierdzic ich w przekonaniiu, ze ci wierzacy to naprawde przeginaja.

      Pozdrawiam Was serdecznie.
      • pawlinka Re: komunia św. 29.04.05, 09:52
        Kaziu, dziękuję za odpowiedź!
        No właśnie, ten radykalizm też mi się nie podoba w tej kwestii i dlatego ten
        problem mnie tak zaprząta. Mam nadzieję, że czas Komunii może odmienić
        rodzinę.Chodzi mi też o to, że trudno jest "nadrobić" czas. Nie chciałabym,
        żeby przygotowanie było pośpieszne i byle jakie. Ale ja tak po ludzku do tego
        podchodzęsad
      • mama_kasia Re: komunia św. 29.04.05, 09:52
        Zastanawiam się, jak odpowiedzieć Pawlince, a Kazia w tym czasie
        ujęła to w mądre słowa.
        "Trzeba wpuścić Ducha Świętego i pozwolić mu działać smile"
        • lucasa Re: komunia św. 29.04.05, 10:00
          ja tez sie zastanawialam jak to napisac co mysle - a tu odpowiedz kazi to w
          100% moje zdanie.
          wiesz, pawlinko, ja sie zastnawialam co z moja postawa w sytuacji gdy znajomi
          nie-praktykujacy chca ochrzcic dziecko (ja chrzestna?) i wiadomo, ze nie beda
          wychowywac w wierze bo nawet nie maja takiego zamiaru. ale po przemysleniach (z
          pomoca modrych ludzi) doszlam do wniosku ze nie mam zadnego prawa utrudniac,
          protestowac czy co tam jeszcze. a wlasnie nie wiadomo kedy Duch wieje...

          pozdrawiam
          A
          • pawlinka Re: komunia św. 29.04.05, 10:08
            No tak, sam fakt, że chcą ochrzcić to może znak? wieje już?
            Rodzą się jednak wtedy pytania u mnie, a co w takiej sytuacji z chrzestnymi,
            na ile mogą ingerować w życie tej rodziny, są przecież słowa przyrzeczenia
            wypowiadane w czasie uroczystości chrztu?
      • samboraga Re: komunia św. 29.04.05, 09:54
        też bym puściła dziecko do przystąpienia do I komunii
        poza wszystkim o czym piszesz (rodzina niespecjalnie żyje wiarą itp.) dziecko
        może się poczuć wyrzucone poza nawias-właśnie wierzących!
        nie martwiłabym się zbytnio, Kazia dobrze pisze, że Duch Św. działasmile)))
        ja też miałąm rodzinę kompletnie niepraktykującą, poniekąd te 'przymusowe'
        chodzenia na religię, na msze (katechetka sprawdzała) ocaliły moją wiarę,
        nauczyły praktykowania, w moim domu tego nie było (trochę obie babcie ale one
        nie były na codzień), a chrzestni w ogóle odpadali ("bo to taka tradycja że się
        chrzci i są chrzestni")
        a Twój mąż przecież poczuwa się i dziecko widzi (nie szkodzi że rzadko) że są
        ludzie którzy żyją wiarą
    • pawlinka Re: komunia św. 29.04.05, 10:03
      To nie jest tak, że ja uważam, ze dziecko nie może iść do Komunii i koniec
      kropka. Uważałam, że może nie teraz.Uważałam, bo sam fakt, że się z Wami dzielę
      moimi przemyśleniami świadczy, że nie jestem taka pewna. Macie rację. Mnie po
      prostu żal dziecka, będzie mu trudno znależć oparcie w najbliższych. Im też nie
      będzie łatwo, te pytania!
      • jancze Re: komunia św. 29.04.05, 11:55
        Odpowiem ukazując przykład z najbliższego otoczenia.
        Po pierwsze, co już gdzieś kiedyś pisałam, I Komunia Św. w rodzinie, zmienia
        (nie zawsze oczywiście) diametralnie postępowanie rodziny. Osoby, które nie
        chodizły do kościoła, nie uczestniczyły w Eucharystii, spowiadają się i
        przystepują do Komunii. Dla mnie to cud. Można powiedzieć, że mały, ale
        przyjęcie ciała Chrystusa, to przyjęcie jego łaski, Chrystus już będzie
        działał. A sama spowiedź? Czasami po wielu latach? Czyż nie cieszy?
        To można powiedzieć, że drugorzędne sprawy i nie związane z
        pytaniem "wątkowym", ale myślę sobie, że moze dobrze o nich pamiętać?
        Po drugie. Koleżanka mojej córki ma rodziców, któzy rzadko chodzą do kościoła,
        z tego, co wiem nie modlą się. Gdy dziewczynka u nas nocuje, modlimy się
        oczywiście razem z nią. Chodziła na religię i jak wszyscy przyjęła I Komunię
        Św. Nie zawsze, ale często chodzi na mszę, bez rodziców. I od pewnego czasu
        dopytywałą się o wyjazd do Czestochowy. O czym, nawet jej mama nie wiedziała. A
        że w maju właśnie jest spotkanie "odnów w Duchu Św." na , któe sioę wybieramy,
        więc zaproponowałam, że zabiorę dziewczynę. I okazało się, że mama też chce
        jechać.
        To tyle z histori, któe znam. A które przecież trudno przewidzieć.
    • monamamamateusza Re: komunia św. 29.04.05, 13:52
      Pawlinko podciągam wątek i włączam się do rozważań o roli rodziców chrzesnych.
      jesteśmy a dokładnie mój mąż w identycznej sytuacji.znajomi, bez ślubu
      kościelnego poprosili o zostanie ojcem chrzesnym ich drugiego dziecka,
      argumentując to brakiem odpowiedniego kandydata w własnej rodzinie.na korzyść
      przemawiał też nas fanatyzm smile)) regularnie chodzimy do kościoła, należymy do
      wpólnoty ,jeździmy na rekolekcje , wychowujemy nasze dziecko w wierze.mąż
      zgodził się ( pomyśleliśmy,że to znak i zadanie od Boga) ale dylematy
      pozostały. znajomi nie życzą sobie ingerencji w ich życie i sposób wychowywania
      dzieci,zakup Biblii na prezent został skomentowany jako zbędny wydatek i
      kolejna książka do odkurzania ! pozostaje się modlić o zmianę nastawienia
    • basia313 Re: komunia św. 29.04.05, 15:13
      Podam tu przyklad rodziny, ktory pasuje do tej sytuacji. Otoz pewne malzenstwo,
      jak polska tradycja nakazywala, ochrzcilo troje swoich dzieci. Malzenstwo nie
      praktykujace, a ojciec to nawet zdecydowany partyjniak. No ale niech tam.
      Chrzciny sie odbywaly, imprezy za kazdym razem jak wesela. Mysle, ze w sumie te
      dzieci tak sobie to rozumialy. A teraz dzieci juz dorosle. Dwojka z nich chyba
      niewiele z Kosciolem ma wspolnego, ale ich corka jak najbardziej. Jakos tak
      zawsze byla religijna. I teraz mimo, ze wyrosla w takiej pseudo
      chrzescijanskiej rodzinie(przynajmniej gdy idzie o praktyki religijne)to
      pozostala wierna swojej wierze. Dla mnie jest to przyklad wlasnie na to, ze
      duch wieje kedy chce. Moze tak o tym pomysl. Moze to dziecko, o ktorym piszesz
      bedzie mialo dobrych katechetow i wlasnie zapusci korzenie w Kosciele.
      U mnie zreszta bylo podobnie. Tez bylam ochrzczona, ale nikt z calej rodziny
      nawet na niedzielne msze nie chodzil. Po smierci babci, to juz nikt o moja
      wiare sie nie troszczyl, ale PAn Bog znalazl droge do mnie i nawet pozniej do
      calej naszej rodziny.
      • franula Re: komunia św. 30.04.05, 01:23
        to ja sie podłącze i zapytam - czy uważacie (i dlaczegosmile że należy zgodzić się
        na bycie chrzestnym(ą) dziecka o którym wiemy z góry ze nie będzie wychowywane
        w wierze (w ogóle - tzn zero wychowania religijnego, zero praktykowania, nawet
        te lekcje religii w szkole watpliwe...) i na którego wychowanie nei bedzie się
        mialo wplywu. No bo poddając pod rozważanie najsuwające się argumenty - mogę
        się za to dziecko modlic (ale to mogę bez bycia chrzestną), jak ja sie nie
        zgodzę to wezma kogos innego i w ogóle dziekco nir będzie mialo kogoś bliskiego
        praktykującego...
        A z drugiej strony mój Mąż zgodzil się kiedyś i jest Chrzestnym takiego dziecka
        i widze że się gryzie, że dziecko daleko, kontakt z nim sporadyczny i w
        zasadzie żaden jesli chodzi o religię. A dziecko samotnej matki, od kościoła
        daleko... Oczywiście na pewno sam mógłby się bardziej postarać ale... może sie
        po prostu nie nalezy godzic obiecać coś o czym wie sie z góry, że nie będzie
        można wypełnić? Zakładając że sie to wszystko traktuje poważnie...
        • mama_kasia Re: komunia św. 30.04.05, 23:03
          Powiem tak, miałam być chrzestną u córki mojej siostry.
          Powiedziałam jej wprost, z czym to się wiąże; że będę
          pytać, czy chodzi z córką do kościoła, czy się z nią modli,
          itp. Siostra powiedziała, że woli w takim razie, żebym była
          ciocią, która pamięta o siostrzenicy, niż żeby musiała się
          ze mną kłócić w sprawach wiary. Zostałam więc ciocią, która miała
          pozwolenie o mówieniu z siostrzenicą o wierze (zresztą więcej niż
          pozwolenie - zachętę), ale nie wtrącała się w wychowanie religijne
          rodziców i dziecka.
          Nie zgodziłam się wtedy, ponieważ moja siostra i jej mąż byli
          daleko od kościoła. Natomiast dzisiaj, gdyby mieli jeszcze jedno
          dziecko i chcieli mnie na chrzestną, myślę, że zgodziłabym się.
          Sprawa nie jest może jeszcze tak zupełnie jasna, ale siostra zaczęła
          korzystać z sakramentów (swoją drogą od I-ej komunii córki smile i wiem,
          że jej decyzja o chrzcie byłaby już inna; nie ze strachu, a z wiary.
        • karolina_29 Re: komunia św. 30.04.05, 23:10
          Trudna sprawa.
          Znam ją trochę od drugiej strony. Jestem dzieckiem niewierzących rodziców.
          Kiedy miałam siedem lat, poprosiłam o chrzest - już dokładnie nie pamiętam,
          dlaczego. Rodzice zgodzili się, częściowo pewnie dlatego, żeby nie zamykać mi
          drogi do ślubu kościelnego no i "skoro chce". "W wierze" wychowywałam się na
          katechezie, a było to jeszcze za czasów komuny, chodziło się więc do salki.
          Trafiłam na fajną siostrę, potem na mądrego księdza. Czytałam dużo książek
          religijnych. W tajemniczy sposób koleżanki, z którymi się przyjaźniłam,
          okazywały się wierzące-zaangażowane. Rodzice pilnowali, żebym chodziła w
          niedzielę do kościoła "bo musisz być konsekwentna". Kiedy mając 14 lat odeszłam
          na rok od wiary (tak na mnie podziałała książka o. de Mello), nie zareagowali.
          Wróciłam - bez komentarzy. Paradoksalnie myślę, że akurat dla mnie okazało się
          to zbawienne - moi rodzice są nadopiekuńczy i "wtrącający się", gdyby zaganiali
          mnie do Pana Boga, pewnie uciekłabym z krzykiem, a tak mam świadomość, że sama
          wybrałam.
          Myślę, że nawet ośmioletnie dziecko może wiedzieć, czego chce. Jeżeli chodzi na
          religię, chyba nie można zabraniać mu przyjęcia komunii ze względu na rodziców.
          Większy sens ma chyba zniechęcanie do pochopnego chrztu, ale ten dzieciak już
          jest świadomy, wierzy, ma już coraz większą zdolność do podejmowania świadomych
          decyzji...
          A chrzestny ma tradycyjnie pewne prawa, jest zapraszany na rózne rodzinne
          okazje - może kiedyś szepnąć na ucho małemu: Jeśli kiedykolwiek będziesz chciał
          porozmawiać o Panu Bogu, przyjdź do mnie.
          • pawlinka Re: komunia św. 01.05.05, 01:08
            teraz rzeczywiście: klamka zapadła. To co piszesz o nie zachęcaniu do
            pochopnego chrztu jest istotne. Niestety, w tym przypadku rodzina "wierciła
            dziurę w brzuchu".
            w każdym razie, dziś rodzicom takim zaproponowałaby przeczytanie tego:

            "Mogą zgłosić się do duszpasterzy rodzice mało wierzący i tylko okazyjnie
            praktykujący lub nawet rodzice niechrześcijańscy, prosząc o Chrzest dziecka z
            motywów godnych rozważenia.

            W takim przypadku, podejmując poważną i pełnej życzliwości rozmowę, pasterze
            powinni postarać się o zainteresowanie ich sakramentem, o który proszą i
            wskazać na wagę przyjmowanego w związku z tym obowiązku.

            Kościół bowiem tylko wtedy może zadośćuczynić prośbie takich rodziców, gdy
            uzyska od nich zapewnienie, że ochrzczone dziecko otrzyma potem wychowanie
            chrześcijańskie, jakiego domaga się ten sakrament. Musi też mieć uzasadnioną
            nadzieję, że chrzest wyda właściwe sobie owoce. Jeśli przedstawiono
            wystarczające zapewnienia, do których należy zaliczyć wybór chrzestnych, którzy
            poważnie podejmą troskę o dziecko lub pomoc ze strony wspólnoty wierzących,
            kapłan nie powinien odmawiać udzielenia Chrztu w najbliższym czasie, a więc
            sytuacja jest taka sama, jak w przypadku praktykujących rodziców
            chrześcijańskich. Jeśli natomiast zapewnienie jest niewystarczające, Chrzest
            należy roztropnie odłożyć... Gdy warunki nie zostaną spełnione, można jako
            ostateczność zaproponować zapisanie dziecka do katechumenatu, który rozpocznie
            się w chwili uczęszczania do szkoły... Jeśli chodzi o zapewnienie, to za
            wystarczające należy uznać takie przyrzeczenie, które daje uzasadnioną
            nadzieję, że dzieci zostaną wychowane po chrześcijańsku...

            To, że w Obrzędzie Wtajemniczenia Chrześcijańskiego Dorosłych znajduje się
            Obrzęd Wtajemniczenia Dzieci w wieku katechetycznym, w żadnym wypadku nie
            oznacza, że Kościół uważa ten Obrzęd za formalne odkładanie Chrztu do tego
            wieku".
            Mogą zgłosić się do duszpasterzy rodzice mało wierzący i tylko okazyjnie
            praktykujący lub nawet rodzice niechrześcijańscy, prosząc o Chrzest dziecka z
            motywów godnych rozważenia.

            W takim przypadku, podejmując poważną i pełnej życzliwości rozmowę, pasterze
            powinni postarać się o zainteresowanie ich sakramentem, o który proszą i
            wskazać na wagę przyjmowanego w związku z tym obowiązku.

            Kościół bowiem tylko wtedy może zadośćuczynić prośbie takich rodziców, gdy
            uzyska od nich zapewnienie, że ochrzczone dziecko otrzyma potem wychowanie
            chrześcijańskie, jakiego domaga się ten sakrament. Musi też mieć uzasadnioną
            nadzieję, że chrzest wyda właściwe sobie owoce. Jeśli przedstawiono
            wystarczające zapewnienia, do których należy zaliczyć wybór chrzestnych, którzy
            poważnie podejmą troskę o dziecko lub pomoc ze strony wspólnoty wierzących,
            kapłan nie powinien odmawiać udzielenia Chrztu w najbliższym czasie, a więc
            sytuacja jest taka sama, jak w przypadku praktykujących rodziców
            chrześcijańskich. Jeśli natomiast zapewnienie jest niewystarczające, Chrzest
            należy roztropnie odłożyć... Gdy warunki nie zostaną spełnione, można jako
            ostateczność zaproponować zapisanie dziecka do katechumenatu, który rozpocznie
            się w chwili uczęszczania do szkoły... Jeśli chodzi o zapewnienie, to za
            wystarczające należy uznać takie przyrzeczenie, które daje uzasadnioną
            nadzieję, że dzieci zostaną wychowane po chrześcijańsku...

            To, że w Obrzędzie Wtajemniczenia Chrześcijańskiego Dorosłych znajduje się
            Obrzęd Wtajemniczenia Dzieci w wieku katechetycznym, w żadnym wypadku nie
            oznacza, że Kościół uważa ten Obrzęd za formalne odkładanie Chrztu do tego
            wieku.
            Mogą zgłosić się do duszpasterzy rodzice mało wierzący i tylko okazyjnie
            praktykujący lub nawet rodzice niechrześcijańscy, prosząc o Chrzest dziecka z
            motywów godnych rozważenia.

            W takim przypadku, podejmując poważną i pełnej życzliwości rozmowę, pasterze
            powinni postarać się o zainteresowanie ich sakramentem, o który proszą i
            wskazać na wagę przyjmowanego w związku z tym obowiązku.

            Kościół bowiem tylko wtedy może zadośćuczynić prośbie takich rodziców, gdy
            uzyska od nich zapewnienie, że ochrzczone dziecko otrzyma potem wychowanie
            chrześcijańskie, jakiego domaga się ten sakrament. Musi też mieć uzasadnioną
            nadzieję, że chrzest wyda właściwe sobie owoce. Jeśli przedstawiono
            wystarczające zapewnienia, do których należy zaliczyć wybór chrzestnych, którzy
            poważnie podejmą troskę o dziecko lub pomoc ze strony wspólnoty wierzących,
            kapłan nie powinien odmawiać udzielenia Chrztu w najbliższym czasie, a więc
            sytuacja jest taka sama, jak w przypadku praktykujących rodziców
            chrześcijańskich. Jeśli natomiast zapewnienie jest niewystarczające, Chrzest
            należy roztropnie odłożyć... Gdy warunki nie zostaną spełnione, można jako
            ostateczność zaproponować zapisanie dziecka do katechumenatu, który rozpocznie
            się w chwili uczęszczania do szkoły... Jeśli chodzi o zapewnienie, to za
            wystarczające należy uznać takie przyrzeczenie, które daje uzasadnioną
            nadzieję, że dzieci zostaną wychowane po chrześcijańsku...

            To, że w Obrzędzie Wtajemniczenia Chrześcijańskiego Dorosłych znajduje się
            Obrzęd Wtajemniczenia Dzieci w wieku katechetycznym, w żadnym wypadku nie
            oznacza, że Kościół uważa ten Obrzęd za formalne odkładanie Chrztu do tego
            wieku.
            Mogą zgłosić się do duszpasterzy rodzice mało wierzący i tylko okazyjnie
            praktykujący lub nawet rodzice niechrześcijańscy, prosząc o Chrzest dziecka z
            motywów godnych rozważenia.

            W takim przypadku, podejmując poważną i pełnej życzliwości rozmowę, pasterze
            powinni postarać się o zainteresowanie ich sakramentem, o który proszą i
            wskazać na wagę przyjmowanego w związku z tym obowiązku.

            Kościół bowiem tylko wtedy może zadośćuczynić prośbie takich rodziców, gdy
            uzyska od nich zapewnienie, że ochrzczone dziecko otrzyma potem wychowanie
            chrześcijańskie, jakiego domaga się ten sakrament. Musi też mieć uzasadnioną
            nadzieję, że chrzest wyda właściwe sobie owoce. Jeśli przedstawiono
            wystarczające zapewnienia, do których należy zaliczyć wybór chrzestnych, którzy
            poważnie podejmą troskę o dziecko lub pomoc ze strony wspólnoty wierzących,
            kapłan nie powinien odmawiać udzielenia Chrztu w najbliższym czasie, a więc
            sytuacja jest taka sama, jak w przypadku praktykujących rodziców
            chrześcijańskich. Jeśli natomiast zapewnienie jest niewystarczające, Chrzest
            należy roztropnie odłożyć... Gdy warunki nie zostaną spełnione, można jako
            ostateczność zaproponować zapisanie dziecka do katechumenatu, który rozpocznie
            się w chwili uczęszczania do szkoły... Jeśli chodzi o zapewnienie, to za
            wystarczające należy uznać takie przyrzeczenie, które daje uzasadnioną
            nadzieję, że dzieci zostaną wychowane po chrześcijańsku...

            To, że w Obrzędzie Wtajemniczenia Chrześcijańskiego Dorosłych znajduje się
            Obrzęd Wtajemniczenia Dzieci w wieku katechetycznym, w żadnym wypadku nie
            oznacza, że Kościół uważa ten Obrzęd za formalne odkładanie Chrztu do tego
            wieku.
            Mogą zgłosić się do duszpasterzy rodzice mało wierzący i tylko okazyjnie
            praktykujący lub nawet rodzice niechrześcijańscy, prosząc o Chrzest dziecka z
            motywów godnych rozważenia.

            W takim przypadku, podejmując poważną i pełnej życzliwości rozmowę, pasterze
            powinni postarać się o zainteresowanie ich sakramentem, o który proszą i
            wskazać na wagę przyjmowanego w związku z tym obowiązku.

            Kościół bowiem tylko wtedy może zadośćuczynić prośbie takich rodziców, gdy
            uzyska od nich zapewnienie, że ochrzczone dziecko otrzyma potem wychowanie
            chrześcijańskie, jakiego domaga się ten sakrament. Musi też mieć uzasadnioną
            nadzieję, że chrzest wyda właściwe sobie owoce. Jeśli przedstawiono
            wystarczające zapewnienia, do których należy zaliczyć wybór chrzestnych, którzy
            poważnie podejmą troskę o dziecko lub pomoc ze strony wspólnoty wierzących,
            kapłan nie powinien odmawiać udzielenia Chrztu w najbliższym czasie, a więc
            sytuacja jest taka s
            • pawlinka ups 01.05.05, 01:21
              no tak wkleiłam trzy razy...Przepraszam!
              Idę spać, nie dotykam już tej klawiatury...
              Aha, Karolino, masz mądrych rodziców...Pozdrawiam!!!
        • jancze Re: komunia św. 04.05.05, 14:21
          Ja też kiedyś byłam samotną matką i moja cioteczna siostra (należąca do pewnej
          wspólnoty kościelnej), bardzo wierząca, odmówiła mi a właściwie mojej córce
          bycia matką chrzestną. Nie pytała mnie o nic ani o moje przekonania ani moją
          wiarę, tylko odmówiła. Nie powiem, żeby to było przyjemne. Może nie byłam tak
          wierząca jak ona, ale chociaż chodziłam w niedzielę i święta do kościoła.
          Oczywiście nie było to coś, czym się chwaliłam. Po paru latach spotkałyśmy się
          w drodze do Częstochowy na spotkanie Odnów w Duchu Św. Córka cioci w ogóle nie
          znała. Nie rozmawiałam z nią nigdy na temat jej odmowy. Ale Duch Św. prowadzi i
          mnie i ją i moją córkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka