Dodaj do ulubionych

Wątek Samuela

27.06.05, 09:51
W celu uniknięcia kolejnego mnożenia wątków zakładam sobie wątek mojego synka
i kto ciekawy tutaj będzie mógł przeczytać newsy o małym smile

Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak - pani z przychodni nie widzi powodu do
paniki, pani peditra prywatna też. Moja koleżanka forumowa za to (lekarz
rodzinny) bezustannie ze mną drąży sprawę, co to może (mogło?) być.
Staram się cieszyć tym co jest, np tym, że od tygodnia gorączki nie było, może
znowu będzie, może nie, ale fajnie że był tydzień bez niej smile

Jesteśmy w trakcie diagnostyki w kierunku ewentualnych zaburzeń odporności,
dziś było mega pobranie krwi, wyniki w piątek, zobaczymy co pokażą...

Ale po mojej szczerej rozmowie z Panem Bogiem jakiś czas temu - już się tak
nie szarpię, jestem spokojniejsza, może troszeczkę więcej ufam...
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Wątek Samuela 27.06.05, 11:05
      Wiesz co mi się przypomniało? Mój najmłodszy miał przez pierwsze dwa lata życia
      skoki temperatury. Zarówno wysokiej, jak i niskiej. Raz miał - do dziś pamiętam
      - 33,8. Dotykał tez rączką bardzo goracego kaloryfera i nie cofał ręki. Lekarz
      powiedział, że nie działa u niego jeszcze dobrze mechanizm regulowania
      temperatury. Potem przez wiele lat temperatura nagle mu skakała bez żadnych
      objawów przy wszystkich stresujących sytuacjach.
    • stokrocja Re: Wątek Samuela 27.06.05, 11:17
      Nie chcę się mądrzyć, ale dzieciaczki którymi sie opiekowałam jako studentka
      miałay poważne problemy ze zdrowiem z powodu alergii... Moze warto zapisac sie
      do poradni alergologicznej?
      • verdana Re: Wątek Samuela 27.06.05, 20:32
        I wiesz co? Ja tez przepraszam, że się mądrzę, ale poczytałam trochę Twoich
        dyskusji z tą forumową lekarką.
        Ja bym przestała dyskutować. Po pierwsze mam słabe zaufanie do lekarki, która
        nie widzi dziecka, a próbuje stawiać diagnozę. To jednak błąd w sztuce.
        Po drugie diagnoza na odległość może być tylko fatalna. Bo lekarz bierze
        odpowiedzialność za niewidzianego pacjenta - a wówczas MUSI po prostu rozważać
        najgorsze opcje - bo uspokojenie i zbagatelizowanie nie wchodzi w grę - jest
        zbyt ryzykowne. Kilka przykładów - powiekszone węzły chłonne, guzek w piersi,
        przewlekła chrypka po zbadaniu przez lekarza mogą okazać się czymś kopmletnie
        niegroźnym, niewartym uwagi. Ale lekarz ordynujacy na odległość po prostu jest
        zobowiązany postraszyć pacjenta rakiem i śmiercią - bo jest to jedna z
        możliwości - cóż z tego, że mało prawdopodobna? Pacjenta nie widział, więc
        wykluczyć nie może.
        Ja bym poradziła się może jakiejś sławy pediatrycznej? Profesora? Ale nie
        kogoś, kto dziecka nie widział.
        • marzek2 Re: Wątek Samuela 27.06.05, 20:56
          Ciekawe Verdana, ja też tak ostatnio myślałam, że w sumie to dla tej lekarki
          bezpieczniej jest pisać, że nie wolno bagatelizować, żeby sprawdzić itp. I
          oczywiście żeby iść do lekarza, wiadomo. Ale wiesz, ja do niej pisałam na
          zasadzie "ciekawe co jej wpadnie do głowy", bo zawsze to inne spojrzenie, choć
          masz oczywiście rację, bez zbadania dziecka itp trudno stawiać wiążącą diagnozę.

          Obecnie wykonywane badania są zlecone przez immunologa, z którym (raczej którą)
          widziałam się w piątek, widziała, badała małego i chce znaleźć przyczynę. Tak że
          tutaj akurat nie opierałam się na zdaniu tej lekarki. Poprzednim razem, gdy
          pytałam się ją o zdanie, podawałam wyniki badań (faktycznie kiepskie) zalecała
          szpital, moim zdaniem niepotrzebnie, ale co innego miała mi doradzić, zostawić
          sprawę? Wiadomo, że nie.

          Jutro idę do jakiejś innej dobrej pediatry, pokażę małego, pokażę wyniki badań,
          zobaczymy co ona o tym myśli.

          Wiesz, oczywiście biorę pod uwagę możliwości typy ząbki, typu problemy z
          termoregulacją organizmu, nawet jest możliwe z medycznego punktu widzenia
          (pytałam lekarki), że mały reaguje gorączką na infekcje u sióstr, ostatnio mi to
          przyszło do głowy, ale oczywiście nie obserwowałam czy jego gorączka ma się
          jakoś czasowo do infekcji u dziewczyn, przy trójce w końcu często komuś się
          "coś" dzieje smile Znaczy że on by tak walczył z infekcjami, tylko gorączką.
          Ale z drugiej strony... wolę wykonać parę badań za dużo niż o jedno za mało...
          Dzięki za troskę i zainteresowanie, Verdana smile
    • yen74 Re: Wątek Samuela 27.06.05, 23:50
      Hmm tak sobie myslę o tych temperaturach i wzmianka o infekcjach przypomniała
      mi, że moja córa do 1,5 roku chorowała własnie w ten sposób. Bezobjawowo-
      gorączkowo. Za każdym razem myslałam, że to już ząbki a to niewiadomo co tylko
      temp. (ząbek pierwszy 11 m-cy). Byc może właśnie u Sama jest podobnie? Małe
      dzieci z tego co wiem tak własnie czasami przechodzą infekcje.
      Trzymam kciuki i pozdrawiam
      • verdana Re: Wątek Samuela 28.06.05, 12:51
        Bardzo Ci współczuję. Jako nie lekarz sądze, ze trafiła Ci się fatalna i trudna
        do zdjagnozowania dolegliwość pt. "Ten typ tak ma".
        Żeby ja zdiagnozowac trzeba wielu miesięcy badań, nerwów i wędrówek po
        lekarzach. Wiem coś o tym...
    • marzek2 Re: Wątek Samuela 01.07.05, 14:27
      Zanim pojadę zdam może relację z frontu "mama Samuela na tropie jego choroby
      (domniemanej??)". Badania w kierunku zaburzeń odporności (takie już naprawdę
      specjalistyczne) wyszły OK!!!! Znaczy że odporność ma w normie. To dobra
      wiadomość. Niestety na zdjęciu rtg klatki piersiowej coś się pani immunolog nie
      podoba i zostawiła sobie zdjęcie do pokazania doświadczonemu radiologowi. Po
      powrocie z krótkich wakacji dalsze badania i konsultacje. Ale gorączki nie było
      od dwóch tygodni, z tego się cieszę i za to dziękuję Bogu. I za dobry wynik tych
      testów oczywiście też. Dziś Sam kończy 7 miesięcy, jak ten czas leci...
      • glupiakazia Re: Wątek Samuela 01.07.05, 14:33
        ciesze sie, ucaluj Misiasmile
    • marzek2 Re: Wątek Samuela 15.07.05, 09:59
      Trochę już napisałam w wątku o zaufaniu Bogu, teraz reszta. Wczoraj byliśmy na
      nasŧępnych badaniach. Dwóch lekarzy potwierdza, że z badań wynika, że "coś" mu
      było (bo było, byliśy przecież dzień w szpitalu i dostał w maju kobylasty
      anbybiotyk), nie wiadomo co, ale teraz chyba jest ok, tylko widać jeszcze
      pozostałości tego w organiźmie.
      Pan kardiolog mówi, że echo serca u Sama jest podręcznikowe i że w ogóle to on
      jest stanowczo za ładny jak na chłopaka smile
      Pani pediatra u której wczoraj byłam, jest dobrej myśli, mówi, że Sam wygląda
      lepiej niż dwa tygodnie temu i że wierzy, że ruszy z wagą do przodu. I że ma
      bardzo inteligentne spojrzenie smile

      Teraz mam zadanie - nauczyć się ciągle, ciągle ufać.
      • magda9945 Re: Wątek Samuela 15.07.05, 21:35
        Dziekuje Ci Marzenko za twoje historie,przeczytalam wszystkie i jestem zbudowana.
        • sion2 Re: Wątek Samuela 15.07.05, 22:12
          A ja życzę ciągłego wzrostu w wierze. To dziecko jest błogosławienstwem dla was,
          bo ukazuje wam słabą wiarę waszą. A kto nie widzi swej nędzy ten o miłosierdzie
          nie woła, bo nie potrzebuje. Tak więc kłopoty Samuela mogą otworzyć jego mamę i
          tatę więcej na moc, która nie jest z nas, to dobrze !

          Pozdr. Kasia
      • anuteczek MARZEK:) 24.07.05, 09:33
        Ja się nie chcę mądrzyć, ale sprawdźcie choróbska odzwierzece - nie wiem czy
        mnie jeszcze pamiętasz i czy pamiętasz moje boje z toksoplazmozą - u mnie tokso
        (stan przewlekły)objawiała się właśnie podwyższoną temperaturą i jakimis
        drobiazgami w płucach. Na wszelki wypadek zrób też listeriozę (mleko i jego
        przetwory)
        Druga opcja to cytomegalia - zakażenie może dawać takie objawy u Maluszka
        buziaki od forumowej ciotki i Maćka
        a
        • marzek2 Re: MARZEK:) 24.07.05, 11:47
          Dzięki Anuteczku smile
          Jak mogłabym Cię nie pamiętać! Prawie 9 miesięcy przeżyłam we względnym spokoju
          dzięki "Trudnej Ciąży" smile Jeśli chodzi o Sama, na razie z gorączkami cisza -
          chwała Bogu naprawdę za to, ćwiczymy troszkę bo jesteśmy do tyłu nieco z
          rozwojem ruchowym, ale robimy duże postępy, jak twierdzi pan rehabilitant. Jeśli
          gorączki się potwórzą, mam się zgłosić znowu do pani immunolog (bardzo ciepła,
          dokładna kobieta) i wtedy ewentualnie pobiorą mu posiew krwi oraz właśnie różne
          dziwne wirusy. Na razie dziękuję Bogu za to, że jest jak jest smile
          • verdana Re: MARZEK:) 20.08.05, 21:40
            Jak tam z Samuelem? W porządku?
    • marzek2 Hmmm ... epopei ciąg dalszy... 01.09.05, 15:33
      Verdana, dzięki za troskę i pamięć. Właśnie niedawno chciałam napisać, że już
      dobrze, ale niestety sad
      Ostatnio mały schudł sad zdarzyło mu się to po raz pierwszy w życiu, fakt, że na
      wakacjach mniej jadł (jakaś tam kaszka mu nie podeszła), dużo wymiotował tą
      kaszką i potem złapał wirusa żołądkowego, którego przywieźliśmy ze skądinąd
      cudownych wakacji. Więc parę okoliczności tłumaczących jest. Ale... wybrałam się
      wczoraj do urologa, chcąc wyjaśnić zagadkowy opis jednego z wcześniejszych
      badań, do którego nefrolog się nie czepiał. No cóż, nefrolog się nie czepiał, a
      od strony urologicznej to wygląda tak, że ze zdjęcia wygląda na to, że może, ale
      nie musi mieć pewnej wady wrodzonej układu moczowego. Żeby to stwierdzić w 100 %
      musimy wykonać badanie-cystoskopię, w narkozie, połączone z krótkim pobytem w
      szpitalu. Czekamy teraz na termin zabiegu, pewnie gdzieś w drugiej połowie
      września, to i tak szybko. A ja... jakoś spokojna jestem... może mój syn już
      mnie niczym nie zdziwi, może to w końcu "to". Za chudy jest to fakt. Choroba
      układu moczowego w rodzinie była, to drugi fakt (Zuza miała, ale wyrosła). Że
      wady takie są dziedziczne u rodzeństwa, to następny fakt. Więc... cieszy mnie,
      ze ta pani doktor chce go przebadań kompleksowo urologicznie, wtedy będziemy
      mieli pewność, że to nie nerki, bo gdyby było coś nie tak, zaniedbanie tego ma
      niestety poważne konsekwencje dla zdrowia dziecka... Więc będę informować co i
      jak, na razie przynajmniej pan rehabilitant był z niego zadowolony, robi postępy
      itp.
      • mader1 Re: Hmmm ... epopei ciąg dalszy... 01.09.05, 20:42
        o... a ja myślałam, że nie będziesz juz pamiętać o chorobach :{{{
        Ale i tak uważam, że wszystko się dobrze skończy.
        • isma Re: Hmmm ... epopei ciąg dalszy... 01.09.05, 20:48
          Pewnie, ze sie skonczy dobrze wink)). To znaczy, pardon, nie skonczy, tylko
          pieknie i w zdrowiu rozwinie wink)).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka