Dodaj do ulubionych

być najlepszym

15.09.05, 10:59
Ambicje własne, ambicje naszych dzieci, tzw. wyścig szczurów,
chęć bycia najlepszym (może tylko w jednej dziedzinie, a może
w wielu), chęć bycia docenianym, sukcesy i porażki... Takie różne
myśli chciałam zawrzeć w tym jednym temacie.
Jacy jesteśmy? Na ile dążymy do bycia najlepszym w świecie? Jak
to nas doskonali, a jak niszczy? Czy przenosimy to na dzieci?
Czy mamy z tym problem, czy wręcz przeciwnie, to nas nie dotyczy?
Bo ja jednak trochę jestem zniewolona chęcią bycią "naj". Nie we
wszystkim, ale w wybranych dziedzinach i owszem. I to jest dla mnie
problem.
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: być najlepszym 15.09.05, 11:54
      Sama nie wiem, co napisać. Też chcę być najlepsza, ale tylko w niektórych
      sprawach. Tzn. to co już zdecyduję się zrobić, to chcę to zrobić jak najlepiej.
      Ale wielu rzeczy się po prostu nie podejmuje.
      Czytam Twój post i uświadamiam sobie, że chyba z tym akurat nie mam problemu.
      Alleluja! Wreszcie coś, z czym nie mam problemu!!
    • glupiakazia Re: być najlepszym 15.09.05, 12:37
      tak, ja chyba chce byc najlepsza, ale tylko w tym co dla mnie wazne. nie bede
      sie za bardzo rozpisywac, bo priorytety mam pewnie podobne do wiekszosci z Was.
      Generalnie rzecz biorac, wazne jest zeby miec poukladane w glowie, a nie w
      szafiesmile

      Jak wynika z powyzszego, moj maz nie ma idealnie wyprasowanych koszul, a
      dzieciom bialych skarpetek nie kupuje w ogole.

      Natomiast czytalam gdzies ostatnio - chyba w jakims tygodniku, ze mlodzi
      ludzie, czy nawet nastolatkowie, nie robia nic, co nie nadawaloby sie na dobra
      pozycje w cv. W zwiazku z tym juz rodzice malych dzieci funduja im nietuzinkowe
      hobby, np. strzelanie z luku, co by sie latorosl wyrozniala. No, tego to
      raczej wlasnym dzieciom oszczedze.

      wiec nie, nie jestem i nie chce byc najlepsza...
      • mader1 Re: być najlepszym 21.09.05, 16:57
        o, o z tym strzelaniem z łuku smile))) to bym się nie zgodziła. Poznałam ostatnio
        młodzieńca , który się tym zajmuje. Wybór sportów dla chłopców okazuje się nie
        być taki prosty. Bo co ? Wszyscy mają grać w piłkę ? W dodatku z tą piłką to
        jest tak, że wiąże się ona z faulami, przekleństwami na boisku - no z cała taka
        otoczką... Jak się ma paru chłopców, nie mogą wszyscy trenować tego samego.
        Więc czasem łucznictwo wychodzi tak po prostu...
    • pawlinka Re: być najlepszym 15.09.05, 14:52
      dobry temat, Kasiu! Ostatnio dużo o tym myślę i dziś, moze późnym wieczorem,
      uda mi się coś skrobnąć!
    • mamaemilii Re: być najlepszym 15.09.05, 16:11
      Kiedyś chciałam być najlepsza we wszystkim, co robiłam. Strasznie mnie to
      wykańczało, a z efektów rzadko byłam zadowolona (przeciez zawsze można było to
      zrobić lepiej). A potem doszłam do tego, że tak właśnie objawia się moje małe
      poczucie własnej wartości. Więc sporo nad tym pracowałam. I już zupełnie
      inaczej mi się żyje, o wiele lepiej. Choć, niestety, potrafię teraz przegiąć w
      drugą stronę i w niektórych dziedzinach nadzwyczaj się lenię. Ale to już inny
      problem, wynikający z czegoś zupełnie innego smile
      Myślę jednak, że warto zachować pewien poziom, a przede wszystkim szanować
      tych, dla których się pracuje czy robi różne rzeczy. Szanując jednocześnie
      siebie, więc niekoniecznie pracować ponad miarę, ponad siły - bo nie zawsze
      jest to konieczne i dobre.
      • nulleczka Re: być najlepszym 15.09.05, 19:22
        Zastanawiam się, czy problem, o którym piszesz mnie dotyczy, ale chyba
        nie...Nigdy nie aspirowałam do bycia najlepszą, nie oczekuję od moich dzieci,
        że będą najlepsze...Bo to kojarzy mi sie z jakąś forma rywalizacji - z
        przeświadczeniem, że nikt nie ma prawa być lepszy ode mnie,że ja muszę
        błyszczeć, byc zauważana, nawet kosztem innych,że nie potrafię cieszyć sie z
        cudzych sukcesów. Tak przynajmniej rozumiem znaczenie chęci bycia najlepszym.
        Natomiast staram sie byc dobra w tym, co robię (tzn, chodzi o priorytetowe dla
        mnie dziedziny życia), ale to przede wszystkim związane jest z poczuciem
        odpowiedzialności i z szacunkiem do drugiego człowieka (o czym pisała
        mamaemilii).
        • nulleczka Re: być najlepszym 15.09.05, 20:05
          Poszłam przed chwilą do sklepu i w drodze myślałam sobie o moim mężu, który
          wszystko chce robic najlepiej w znaczeniu bardzo dobrze, bezbłednie. I nie
          wiąże sie to u niego z chęcia rywalizacji, nie przeszkadza mu, że inni tez sa
          dobrzy w jakiejs dziedzinie, nie ma wrzodów żoładka itd. A z kolei można na nim
          polegać, jest ceniony w pracy ( i nie tylko zresztą). Czyli tak rozumiana chęć
          bycia najlepszym jest pozytywna (o ile dotyczy naprawdę istotnych spraw w
          naszym życiu).W takim znaczeniu ja też staram sie być najlepszą nauczycielką,
          matką,żoną i jeszcze parę rzeczy pewnie by sie znalazło (ale nie za dużo).smile
    • samboraga Re: być najlepszym 16.09.05, 11:54
      Sama jestem nadambitnasad( Nadambitna to tez zła jak zobaczę, że można było
      lepiejcrying( Trudno mi wypośrodkować. Walczę od jakiegoś czasu z moim
      perfekcjonizmem. Z jednej strony - poczucie, że jak coś robię to to ma byc
      zrobione naprawdę dobrze, z drugiej - czasami trudno mi określić kiedy już
      jest 'wystarczająco dobrze', gdzie jast ta granica i dopiero po reakcjach
      innych widzę, że wystarczyło mniej...
      Moje poczucie 'trzeba jak najlepiej' idzie w parze z brakiem poczucia 'kiedy
      powiedzieć stop'. Tutaj bardzo dużo w moim dzieciństwei czy potem młodości
      namieszały lekcję języków obcych, które uwielbiałam i dla mnie samej były
      ważne, ale jako, że jeszcze wówczas nie było egzaminów kończących etapy nauki
      (typu angielskiego FC - były tylko stopnie na świadectwie) - ja miałam
      poczucie 'wiecznego uczenia się' i taką stałą presję, że jeszcze tyle powinnam
      się nauczyć...

      Zastanawiałam się jak uchronić przed tym moje dziecko.
      W zeszłym roku mój syn koniecznie chciał pójść 'na angielski' chociaż ma w
      przedszkolu. 'Mamo, ale ten angielski to nieprawdziwy, my sie tak tylko
      bawimy' - usłyszłam. Okazało się, że dwoje dzieci z grupy, silne osobowiości,
      chodzi na dodatkowe zajęcia po przedszkolu, przypuszczam, że powtarzając za
      rodzicami zaczęły dyskredytować 'angielski dla wszystkich'... Wytłumaczyłam mu
      dlaczego nie chcę go posłać dodatkowo. Że przede wszystkim ten ich angielski
      jest dobry i wystarczający (co będzie jak zaczniemy podrywac autorytet innych
      nauczycieli?). Ale przeraża mnie ten wyścig szczurów, do któegto stają juz 5-
      latki!
      • verdana Re: być najlepszym 16.09.05, 16:26
        Nie chcę być najlepsza - chcę być wystarczajaco dobra. Bycie najlepszym jest
        zazwyczaj niemożliwe, a dążenie do nieosiagalnego celu to albo zawał w okolicach
        50-tki, albo stała zawiść. Nie wiem w ogóle, kto oprócz sportowców w wymiernych
        dyscyplinach może sobie powiedzieć, ze jest najlepszy i na jakiej podstawie?
        A jesli chodzi o dzieci i młodzież, to dla mnie po prostu chore. Od jednego
        zajecia do drugiego, myslenie o cv, zamiast o tym, by dziecko rozwijało się w
        wybranym przez siebie kierunku i było dobre. Rywalizacja fundowana dzieciom
        zamiast współpracy jest bardzo złym wstepem do wychowania ich na zwyczajnie
        porzadnych ludzi.
    • pawlinka Re: być najlepszym 17.09.05, 22:25
      Piszę dopiero teraz, ale piszę...myślę, ze dzisiaj zniewala rodziców pragnienie
      stworzenia dziecku szczęśliwego dzieciństwa, żeby miał skrzydła, dobry start,
      dobre wspomnienia i dlatego wielu stara się być dobrymi, najlepszymi rodzicami.
      Chyba samo w sobie nie jest to takie złe, bo pragnienie uszczęśliwienia i
      obdarzenia miłością nie jest czym nagannym. Nawet jeśli, Kaziu, ten łuk kupią,
      to nie jest takie tylko na pokaz. W końcu pokazują różne dziecku sposoby na
      spędzanie wolnnego czasu, czy takie tam...Ktoś włoczy sie z dziećmi po muzeach,
      po górach, czyta mnóstwo książek, 20 minut codziennie, prowadzi na zajęcia
      dodatkowe. Istotna jest chyba tylko odpowwiedż "po co" i "dla kogo". Bo jeśli
      dla własnego dobrego samopoczucia, czy też dlatego, bo tak piszą różni guru od
      wychowania. Myślę, ze jeśli rodzic chce być wystarczająco dobry dla dziecka, bo
      kieruje nim miłośc, to nigdy nie stanie się posągowym najlepszym dobrym
      rodzicem, a dziecko nie zacznie być walczącym "szczurem".
      No i wyszedł mi banał...
    • lizaxo Re: być najlepszym 18.09.05, 08:18
      Ja właściwie wszystko idealizuje. Jest to problem choć wynika to z mojego
      charakteru. Rozum jednak mówi , że ideałów nie ma.Najbardziej chciałabym być
      naj jesli chodzi o charakter,nawyki i wszystkow w odniesieniu do Boga.Wszystko
      to udaje mi sie tylko dzięki spowiedzi.Wtedy łatwiej dążyc do doskonałości.
      Oczywiście w szkole i na studiach tez chciałam być naj , ale nie za wszelką
      cenę. A więc praca, praca i jeszcze raz praca.
      Czy przenoszę to na dzieci? W pewnym sensie tak. Jesli chodzi o wychowanie
      robię wszystko , aby mały był dobrze wchowany. Właściwie nie mogę znieść
      sprzeciwu , dlatego potrafię z nim gadać godzinami. Właściwie mam hopla na tym
      punkcie. To może być czasem męczące. No i oczywiście mąż i małżeństwo.
      Teoretycznie wiem , że ideałów i różowych związków nie ma.Ale ja chyba całkiem
      bezsensownie wierzę iz różowy związek można stworzyć i oczywiście dążę do tego.
      CHoć idzie opornie.I to jest najbardziej męczące chyba. Ale ogólnie nie jest źle
    • luccio1 Re: być najlepszym 19.09.05, 20:59
      Marzenie, które w moim przypadku umarło już pod koniec szkoły podstawowej.
      Podczas studiów przestałem o tym nawet myśleć. Dziś mogę się z tego co najwyżej
      śmiać.
    • mader1 Re: być najlepszym 21.09.05, 16:52
      Nie wiem, co tu napisać. Tak się dzieje, że mój mąż był najlepszy, średni,
      najgorszy, potem najlepszy - a w ogóle jest świetny smile
      Ja..... miałam taką kategorię dla siebie - wystarczająco dobra. Długo wcale nie
      najlepsza - ale w klasie gdzieś w pierwszej trójce. Nie powiem, żeby stopnie
      nie były dla mnie ważne, bo były, ale czasem wygrywało lenistwo,
      przyjemność,zabawa. Ponieważ wszyscy wiedzieli, że jestem dośc zdolna, nie było
      to drażniące dla rówieśników, było za to dla nauczycieli wink Na studiach to już
      byłam najlepsza - ale uwaga - gdy wyszłam za mąż znowu zdarzali się lepsi ode
      mnie, bo bywało coś ważniejszego niż kolokwium w życiu.
      Do tej pory w rzeczach dla mnie ważnych - a z pewnością to jest macierzyństwo,
      małżeństwo staram się być..... dobra ? czy to właściwe słowo ? widzicie, jestem
      w tej szczęśliwej sytuacji, że najważniejsze dla mnie sprawy są niepoliczalne,
      niemierzalne, mało się dają porównać. Staram się być w porządku -
      odpowiedzialna. W innych sprawach trochę się ścigam, ale bez wariacji wink
      A dzieci.....
      Starsza córka jest od jakiegoś czasu najlepsza w gimnazjum, no nic nie
      poradzę... Młodsza stara się być bardzo dobra i jest, choć nie najlepsza w
      klasie - ale zawsze wśród najlepszych.
      Ale widzę, że czasem ogarnia je lenistwo, czytają książki głownie dla
      przyjemności, a nie żeby się popisać.... Rozwijają się, nie do końca
      wykorzystują swoje możliwości.
      Czy to moja wina czy załuga ? Coraz mniej przypisuję sobie zasług.
      Chyba nie jest źle ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka