Dodaj do ulubionych

głupie pytanie

29.11.05, 15:14
Na początku zaznaczam, żeby na mnie nie krzyczeć. pomyśleć możecie, żem
głupia, ale prosze mi tego nie pisać, please.
Czytam różne Wasze historie domowe, zresztą nie tylko Wasze. Obserwuję też
moich znajomych. I rodzi się we mnie takie pytanie: czy to wszytsko: adwenty,
wzruszenia, bajki, zaangażowanie... czy to wszytsko może wyjść w domu, w
którym sa tylko chłopcy?
Tak, jestem wstrętną matką: marzyłam o dziewczynce. Gdy dowiedziałam się, ze
będzie syn, długo płakałam. Oczywiście teraz go bardzo kocham, itp. Ale
trzymała mnie przy zyciu nadzieja na to, że drugie dziecko będzie córka. Nie
było - jest drugi synek.
Nie chcę pisać o tym ,jak ich kocham, bo myślę, że to każda matka wie. Nie
chcę tez pisać o tym, że należy się godzić z wolą Bożą - bo to wiem.
Ale tak jakoś martwię się, ze w domu, w którym nie ma córeczki nigdy nie
będzie tak ciepło, jak w domu, w którym dziewczynka jest
Nie wiem, kto tu się wypowie - bo z tego co czytam, to wszytskie macie
córeczki
Obserwuj wątek
    • pawlinka Re: głupie pytanie 29.11.05, 15:19
      nie ma głupich pytań!!!
      mam nadzieję, że się ktoś do Ciebie odezwie; w końcu taka Samboraga na ten
      przykład to też będzie miała fajny Dzień Kobiet...tyle facetów w domu...smile)))
      • mamalgosia Re: głupie pytanie 29.11.05, 15:41
        o, łaśnie,co samboraga myśli na ten temat?
        A Ciebie, pawlinko już dawno chciałąm zapytać, jak sobie radzisz po powrocie do
        pracy
        • pawlinka Re: głupie pytanie 29.11.05, 19:15
          > A Ciebie, pawlinko już dawno chciałąm zapytać, jak sobie radzisz po powrocie
          do pracy

          Oj, chyba dziś nie dam rady odpowiedzieć, ale chciałabym się podzielic moimi
          refleksjami. Może jutro?
          • mamalgosia Re: głupie pytanie 29.11.05, 19:55
            z tego co wiem, to mam czassmile
      • samboraga Re: głupie pytanie 30.11.05, 09:57
        >fajny Dzień Kobiet...tyle facetów w domu...smile)))

        a o tym jeszcze nie pomyślałamwink
    • marzek2 Re: głupie pytanie 29.11.05, 15:48
      Mamalgosiu, po pierwsze jak juz pisała Pawlinka, nie ma głupich pytań, są tylko
      głupie odpowiedzi smile I mam nadzieję, że takich nie dostaniesz.

      Mam znajomą, która ma dwóch synków i po długim okresie czasu doczekała się
      córeczki. A wiem, że od dawna robią wieńce adwentowe i w ogóle. Myślę, że jakoś
      się to da "dostowosać". Może np zrobić samej wieniec adwentowy i potem zrobić
      zawody, kto umie szybciej zapalić samodzielnie świeczkę na nim? A kalendarz w
      formie rzutów do konkretnych dni adwentu? To tylko takie moje wymysły, ale
      myślę, że jakoś się da smile I może wypowie się Akve, ona ma 3 synów! I na końcu
      córeczkę, ale Zosia jeszcze malutka, więc na pewno różne święta "po męsku"
      przerabiają smile
      Poza tym... jasne, że chłopcy są inni niż dziewczynki. Ale przecież chłopcy
      między sobą też się różnią, w końcu nie wszyscy rodzą się dzikusami z mieczem w
      dłoni i awersją do przytulania smile)
      • mamalgosia Re: głupie pytanie 29.11.05, 15:52
        Oczywiście, że trzeba próbować dostosowac ot wszytsko do chłopców... ale
        właśnei mam takie wrażenie, że ciągle coś dostosowuję, zamieniam, rezygnuję z
        czegoś... Jakby to była jakaś namiastka.
        A z tym mieczem... Może aż tak nie. Ale dlaczego mój syn chce żeby mu kupowac
        samochody a nie lalki? Nikt go nie uczył. Jednak z czymś się rodzą
        • marzek2 Re: głupie pytanie 29.11.05, 16:27
          Mamalgosiu, nie zgadzam się, to nie jest żadna namiastka. To po prostu uznanie
          różnic w przeżywaniu różnych rzeczy, które u kobiet i mężczyzna są rzeczą
          darowaną przez Boga. Z czego rezygnujesz? Ze swojej wizji ciepła w domu.
          W zamian dostajesz coś innego, ale czy gorszego, chyba nie... Nie możesz ciągle
          zastanawiać się, jakby wyglądały święta i inne wydarzenia w Waszym domu, gdyby
          była tam dziewczynka. Może by wyglądały inaczej, a może wcale nie? Ta
          dziewczynka mojej znajomej, o której Ci pisałam jest bardzo kolorową
          osobowością smile Z jednej strony uwielbia Barbie i wszystko co różowe, z drugiej
          strony bije się ze starszymi braćmi i jest bardzo przebojowa.

          Z mieczem to chodziło mi o to, że płeć płcią, a jednak i ludzie jednej płci
          mają różne osobowości, temperamenty itp. Mój mąż np w dzieciństwie nie znosił
          grać w piłkę, bić się, generalnie nie był typowym chłopakiem. Wolał książki,
          gry umysłowe i naukę, nie oszukujmy się, typowy kujon jak nic smile Dopiero na
          starość zainteresowała go piłka nożna w TV. I to dopiero po paru latach naszego
          małżeństwa, pewnie dlatego, że krakowska Wisła zaczęła dobrze grać. Albo mu się
          w końcu żona znudziła i przerzucił się na TV smile
          Więc może nie jest typowym facetem, ale ja męskości mu żadną miarą odmówić nie
          mogę smile

          Co do zachwań typowo dziewczęcych i chłopięcych, to miałyśmy kiedyś na ten
          temat ciekawą dyskusję, zaczętą przeze mnie po obserwacjach zachowań Samuela,
          wklejam Ci link, może coś Cię zaciekawi.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=29763843&a=29763843
          • mamalgosia Re: głupie pytanie 29.11.05, 19:56
            Dziękuję, do linka zajrzę.
    • glupiakazia Re: głupie pytanie 29.11.05, 16:26
      glupia to ja tu jestem, jak sama nazwa wskazuje, wiec prosze mi sie tu nie
      podszywac.

      jako, ze zawsze musze swoje trzy grosze wtracic, to sie dopisze, choc jak
      wiadomo mam corki i to trzy.

      Ale poniewaz ja gwoli pocieszenia autorki watku, to pisze. Corek ci u nas
      dostatek, to prawda, ale co z tego, jak matka totalnie pozbawiona wszelkich
      talentow plastyczno-artystycznych. Ani rysowac, ani wycinac, ani rzezbic, ani
      przyklejac, ani szyc, ani spiewac, ani tanczyc, ani stepowac..... i dlugo by
      jeszcze mozna. Nasza dzialalnosc adwentowa jest wobec tego nader skromna.

      > Ale tak jakoś martwię się, ze w domu, w którym nie ma córeczki nigdy nie
      > będzie tak ciepło, jak w domu, w którym dziewczynka jest

      No to sie nie martw. Z kim ostatnio pieklas karpatke?
      • mamalgosia Re: głupie pytanie 29.11.05, 19:58
        Wiem, że u Was córek dostatek - notabene mam ciągle przed oczami ich zdjęcie i
        gdy kładłam się wczoraj spać, to mi właśnei weszło pod powieki i już nie
        chciało wyjść. I tak sobie pomyślałam, jakby to było pięknie...
        Zawsze dobrze, gdzie nas nie ma?
        Stepować też nie umiem, ale przecież nie umieramy, może czas się nauczyć?
    • maadzik3 Re: głupie pytanie 29.11.05, 18:14
      A ja mam synka. I podobnie jak Ty chcialam corcie - bardzo. Nie wiem w jakim
      wieku jest Twoj starszy, ale moj ma 2,5 roku i mimo ze wciaz sie czasem ogladam
      za dziewczynkami to odkrylam juz daawno ze plec dziecka nie jest wyznacznikiem
      charakteru. Mlody jest przylepny, kochajacy, bardzo wrazliwy (bardziej niz sporo
      znanych mi jego rowiesnikow i rowiesnic), a obserwowanie gromady 2-3 latkow (co
      czesto robie spotykajac sie z grupa zaprzyjaznionych mam) jest fascynujace
      wlasnie dlatego ze KAZDE dziecko jest inne - inaczej reaguje, inne cechy
      charakteru przejawia - i nie chodzi o dobre i zle, czy podobajace sie mnie
      osobiscie i nie. Po prostu kazde dziecko to mikrokosmos. Tak wiec odpowidz na
      Twoje pytanie IMHO brzmi: oczywiscie ze mozna. Jedna rzecz, jesli mozna: uwazaj
      zebys swoich obaw co do ego czego nie mozna z chlopcami nie przekazala
      bezwiednie swoim synom - to czesto samospelniajaca sie przepowiednia. Pewnie juz
      dawno odkrylas ze dzieci sa jak superczule antenki rodzicielskich nastrojow i
      mysli. Wiec zamiast zastanawiac sie co mozna a co nie pomysl co chcesz z dziecmi
      zrobic i... rob to!
      Powodzenia!!! I cieplutko sciskam.
      Magda
      • maadzik3 Re: głupie pytanie 29.11.05, 18:19
        A to ja jeszcze dopisze: kobieta jestem niewatpliwiesmile)) Ale prac plastycznych
        to i ja nie znosze (brrr!!!) i zadanie mojego plci meskiej potomka ze chce lepic
        cos z plasteliny nie wywoluje u mnie zadnego entuzjazmu (a wlasnie to mu sie
        ostatnio podoba). U mnie w domu to tata ma talent plastyczny. A co do zabawek -
        przysiegam ze bylam dziewczynkawink))) a lalkami nie bawilam sie nigdy, mialam,
        ale mnie nudzily, za to samochodziki, zwlaszcza tzw. resorowki, o tak...
        Pamietam ze jeszcze w polowie podstawowki za swiadectwo z tzw. paskiem moglam
        sobie wybrac zabawke w pewexie - i wybralam resorowke (lego byly za drogie).
        Wiec wcale nie powiedziane ze Twoja cora by lubila lale. Moj syn lubi ze mna
        pichcicsmile))
        Magda
        • skrzynka3 Re: głupie pytanie 29.11.05, 19:00
          Ja mam dwoch starszych synkow i najmlodsza coreczke ( tak z ciekawostek to
          bardzo chcialam trzeciego synka bo zupelnie nie wyobrazalam sobie siebie w roli
          mamy dziewczynki smile))Kazde z moich dzieci jest zupelnie odrebnym kosmosem
          zaczynajac od wygladu zewnetrznego przez temperamenty, upodobania itp.
          Corcia ma niecale 3 lata i tak naprawde to bedzie Jej pierwsze takie swiadome
          Boze Narodzenie.Wieniec adwentowy i wspolnie pieczone pierniczki a takze
          samodzielnie robione karki i ozdoby na okna pojawily sie w naszym domu na dlugo
          przed narodzinami najmlodszej. Zaczelam to robic z najstarszym kiedy mial 2
          latka i nastepne dzieci dolaczaly smile) Moje chlopaki za nic nie odpuszcza
          pieczenia pierniczkow (mezczyzni druga i pierwsza klasa podstawowki), maluja
          piekne witrazyki na okna, przypominaja o lampionach na Roraty itp. Zeby bylo
          ciekawiej to ja zawsze z plastyki mialam 3 za "dobre checi i pamietanie o
          przyniesieniu bloku" jak mawiala nauczycielka. Jakos przy dzieciach sie
          odwazylam (takie male i tak byly zachwycone cokolwiek koslawego spod moich
          palcow nie wyszlo a potem okazalo sie dochodze do wprawy i sprawia mi to coraz
          wieksza przyjemnosc).
          Tak o tym mysle i nie zauwazylam roznicy miedzy atmosfera swiat i przygotowan z
          epoki czysto chlopiecej a obecnej mieszanej plciowo smile))
          Skrzynka


          "Koń odezwał się najprościej - moja rzecz to dziury w moście"
      • mamalgosia Re: głupie pytanie 29.11.05, 20:01
        Madziu, dziękuję za te słowa. Oczywiście staram się odpędzać te myśliw siną
        dal. Ale czasem właśnei wracają. CZasem przynosi je jakaś dziewczynka w
        kucykach bawiąca się w piaskownicy, czasem zdjęcie na stronie mamy_kasi, czasem
        słodziutki głosik córeczki mojej koleżanki, a czasem zdjęcie Córek Bzdurek Kazi
        Mądrej. A czasem moje własne wspomnienia z dzieciństwa.
        Gdy byłąm w ciąży pisałam pamiętnik. Każdego dnia. I takie mam wrażenie, że
        dziewczynka vby kiedyś chętnie przeczytała. A chłopiec..
    • tres_ka Re: głupie pytanie 29.11.05, 19:04
      No to ja się wypowiem smile)) Jestem tu od niedawna i nie miałam okazji pisać za wiele.
      Mam dwóch synków, 6-latka i 3,5-latka i całkiem nieźle sobie radzimy wink)).
      Adwent, przygotowania do świąt, pieczenie pierniczków itp. - dzieci to
      uwielbiają. Powiem Ci nawet, że nigdy nie myślałam o tym, że z chłopcami się nie
      uda. Na pewno jest inaczej, niż z dziewczynkami, ale nie jest źle, możesz mi
      wierzyć.
      Są jakieś pytania? wink))

      pozdrawiam serdecznie
      • pawlinka Re: głupie pytanie 29.11.05, 19:11
        smile
        Ogólnie mam pytanie do mama dzieci starszych...
        ta piękna otoczka, celebrowanie przygotowań do świąt jest potrzebne też nam -
        dużym dziewczynom i chłopakom, którzyśmy rodzicami zostali, prawdasmile))
        Uczymy dzieci umiejętności życia czasem innym niż w kolorze zielonym, uczymy
        świętowania, ale I TU pytanie: czy kiedy chłopięta i dziewczątka mają naście
        lat, będą z nami te pierniki robić? Mader, Ty masz nastolatkę, kochani bardziej
        doświadczeni rodzice: jak to jest?
        • tarba Re: głupie pytanie 29.11.05, 20:53
          ja mam tylko jednego nastolatka -14 lat syn i uwielbia robić, a szczególnie
          lukrować pierniki. U nas jak czuc piernikami to znaczy że świętowanie się zaczęło.
          To nie przeszkadza temu ze nie znosi zjazdów rodzinnych i po wieczerzy jak wyjdą
          goscie oddycha z ulgą (ale ja też tak mam)
          Bardzo fajnie się z nim razem wymysla prezenty dla innych -ma ciekawe pomysły
          chętnie nawet sam pojedzie i kupi .I chce chodzić na pasterkę, i domaga sie na
          każdy rok kalendarzyka z czytaniami z dnia. Ale może on jakiś dziwny jest. Albo
          jak jeszcze urośnie to mu przejdzie.
          • mamalgosia Re: głupie pytanie 30.11.05, 11:18
            oby nie!
      • mamalgosia Re: głupie pytanie 29.11.05, 20:02
        smile) Dziękuję
    • mamalgosia a idąc dalej 29.11.05, 20:04
      Czy z nastoletnim synem można porozmawiać jak z nastoletnią córką? Czy mozna z
      nim pójść na zakupy? Nie sądzę...
      A wnuki? W większości przypadków wnuki są bardziej przywiązane do matki mamy. A
      synowa zawsze będzie wolałą swoją mamę niż teściową.
      Przepraszam, ale ciągle mam wrażenie, że ominęło mnie coś pięknego
      • mader1 Re: a idąc dalej 29.11.05, 22:33
        smile))) kochana mamalgosiu !
        Przerabiam właśnie spotkania z kobietą, która ma trzech chłopców w róznym
        wieku smile Wspaniała rodzina, serio smile
        Każdy z chłopaków jest inny. Jeden jest gadatliwy i dowcipny - z nim mama może
        pogadać, choć ma 17 lat. Wie, kiedy jest zakochany, kiedy żyć mu się nie
        chce.....Mało sprząta...Nauczycielki go bardzo lubią. Drugi... jest wrażliwy,
        zamknięty, czasem zbuntowany. Trochę młodszy.Przychodzi wygadać się i wykłócić
        z moją córką wink))) Wszystkie uczucia widać mu na twarzy. Jest niezwykły. Umie
        upiec ciasto, gotuje spagetti, sprząta swój pokoj... Najmłodszy mówi mamie
        codziennie, że ją kocha.Przytula się, nie chce zostawać w przedszkolu. Wszyscy
        zbierają dla mamy kwiaty.Pieką pierniki i malują pisanki. Starsi pod pretekstem
        pomagania młodszemu smile
        Jest to inny dom, niż nasz.
        Ale widzę, że moja córka bardzo ich lubi. Miło jej się rozmawia, a nawet
        plotkuje z mamą chłopców, więc podejrzewam, że ta będzie miała dobry kontakt z
        jakąś synową smile))))
        Co do pierniczków... napiszę później.....
        • mamalgosia Re: a idąc dalej 30.11.05, 10:55
          Oczywiście zrobię wszytsko co w mojej mocy, żeby nasz dom był jak
          najcieplejszy. Tylko właśnie czasem czegoś mi żal.
          A co do opisanej przez Ciebie sytuacji: Uważasz, że gdyby Twoja córka wyszła za
          tego chłopca (tak sobie hipotetycznie gadamy), to pokocha teściową tak jak
          Ciebie? Obie wiemy, że niesad
          • samboraga Re: a idąc dalej 30.11.05, 11:51
            to pokocha teściową tak jak
            > Ciebie? Obie wiemy, że niesad

            hmmm...ja już raczej 'nie pokocham' żadnej kobiety
            natomiast bardzo cenię sobie tzw. dobry kontaktsmile

            Wiesz...przepraszam, że tak napiszę, ale to brzmi tak jakbyś myślała (może
            chciała?), zakładała, że córka będzie - i powinna być - z Tobą już na zawsze,
            np. nawet już po założeniu rodziny. A syn - 'on niech sobie odchodzi', bo i tak
            z nim nie ma 'takiego dobrego kontaktu'...
            • mamalgosia Re: a idąc dalej 30.11.05, 12:50
              Samborago, żadnych założeń nie czynię, tylko moje wnioski wynikają z obserwacj
              rzeczywistości. Ja mieszkam w tym samym domu co moja mama, brat natomiast
              wyprowadził się (do domu matki swojej żony). Mój mąż i jego bracia wyprowadzili
              się z domu - wszyscy do miast swoich żon.
              Myślę, że to po prostu jest częstsze
              • samboraga Re: a idąc dalej 30.11.05, 13:21
                >Mój mąż i jego bracia wyprowadzili
                > się z domu - wszyscy do miast swoich żon.

                ciekawe, że 'tradycyjnie' to było odwrotnie, prawda?wink
                dziewczyna szła do domu męża...
                nie, nie, nie zakładam, że Ty coś na siłę, tylko - wokół mnie same (prawie)
                przypadki odwrotnewink) albo mieszkają sami, albo przy rodzicach męża - ale też
                bym z tego nie robiła wyroczni, po prostu 'tak wyszło', natomiast dobre/złe
                kontakty z matkami rozkładają się pół na pół wśród mojego otoczenia
                ale też myślałam o potrzebie psychicznego kontaktu z dorosłymi dziećmi...i nie
                widzę (przynajmniej na raziewink dramatycznych różnic między synem a córką, tzn.
                i syn i córka mogą stać się dalecy, albo pozostać bliscy (chociaż oczywiście
                inaczej niż w dzieciństwie)
                • mamalgosia Re: a idąc dalej 30.11.05, 15:26
                  Wiesz, ja tak gadam, a w głębi serca bardzo chcę aby to co piszesz okazało się
                  prawdą...
          • mader1 Re: hipotezy 30.11.05, 14:47
            Hipotetycznie... hipotetycznie... trzeba zaznaczyć, że nie jestem obiektywna smile
            Wszystkim nam życzyłabym tego bardzo. Bo szalenie lubię (kocham ? jak
            siostrę ?) jej hipotetyczną teściową. Miłość do rodziców jest szczególna,
            ale... obawiam się, że jeżeli chodzi o przyjaźń , jej hipotetyczna teściowa
            wygrałaby wink))) Twierdzi, że w jej wieku była bardzo podobna ( i to są te
            cechy, których ja nie rozumiem) i szalenie ją lubi.Córka czuje tę akceptację.
            Mają do obgadania zupełnie inne tematy - fizyczno- matematyczne wink))) I podobne
            poczucie humoru wink)) Jak opowiada o szkole, zupełnie sobie nie przeszkadza, że
            jest mama jej sympatii wink)))
            Żeby było zabawniej, jej synowi łatwiej się wygadać ze szkolnych problemów do
            mnie. Chyba szalenie zależy mu na mamie, na jej zdaniu i BARDZO JĄ KOCHA -
            chciałby więc przynosić jej same dobre wieści.
            Ciągnąc to dalej...
            Żona mojego przyjaciela ma lepsze stosunki z teściową niż z mamą. Mieszkała z
            nimi jakiś czas, pokochały się. Częsciej teraz spotyka się właśnie z teściami.
            Ja..... kocham swoich rodziców. Wiele im zawdzięczam. Ale... przyznam,że mimo
            przejść w przeszłości kocham swoją teściową.I jakoś czuję się jej córką. Nie od
            początku, ale z wyboru. I to jest miłość dojrzała. Wybrałam ją sobie... nie
            wiem, jak to napisać, ale to nie jest miłość gorsza niż ta do mamy. Jest inna.
      • tres_ka Re: a idąc dalej 29.11.05, 22:43
        Wiesz, na pewno masz rację... Ja aż tak daleko myślą nie wybiegam, nie martwię
        się jeszcze co będzie później. Na razie chłopcy są mali i żyjemy sobie z dnia na
        dzień. Moim marzeniem jest, by moje dzieci zawsze chciały i miały ochotę ze mną
        rozmawiać.
        • mamalgosia Re: a idąc dalej 30.11.05, 10:55
          no cóż, pisałam już kiedyś na tym forum, że moją specjalnością jest martwienie
          się na zapas
      • k_j_z Małgosiu, 29.11.05, 22:47
        Przez 9 lat miałam tylko chłopców.
        Najpierw jednego.
        Po dwóch latach dwóch.
        Po następnych dwóch latach trzech.
        Po następnych czterech latach czterechsmile
        A po niespełna następnych dwóch latach miałąm już czterech chłopców i
        dziewczynkę.
        Po jeszcze dwóch latach przybył nam jeszcze jeden chłopiec i w tej chwili i tak
        jesteśmy w totalnej mniejszości.
        Sara czasem żałuje, że nie ma siostry. Pyta mnie często czy nie chciałabym mieć
        jeszcze jednego dziecka, żeby to była dziewczynka.
        Nie tak dawnostwierdziła też, że szkoda, że nie ma siostry zamiast jenego z
        braci, ale kiedy poprosiłam żeby powiedziała, którego by zamieniła to raczej
        nie umiała odpowiedzieć.
        Moi nastoletni (16,14 12) synowie gotują ze mną obiady i pieką ciasta. Siedzimy
        czasem i rozmawiamy.
        Nie wiem czy tak, jak się rozmawia z nastoletnią córką, bo Sara ma dopiero 7
        lat, a ja ze swoją Mamą nie rozmawiałam zbyt często, ale myślę, że można
        rozmawiać tak samo.
        Myślę, że tego ciepłą o którego brak się obawiasz, też nie musio brakować tam,
        gdzie są tylko chłopcy.
        A poza tym, skąd wiesz, że nie zostaniesz obdarowana córeczką?
        • mamalgosia Re: Małgosiu, 30.11.05, 10:58
          Przede wszystkim podziwiam Cię za matkowanie takiej ilości dzieciom.
          A co do obdarowania mnie córeczką, to myślę, że już nie. Nie planujemy już
          dzieci (wiem, że ściezki Boże są różne, ale mam nadzieję, że widzi i rozumie) -
          stan zdrowotny i wiek. (chyba, że nie biologicznie, ale to byłoby mi raczej
          ciężko przeforsować u męża)
      • glupiakazia Re: a idąc dalej 30.11.05, 09:36
        > Przepraszam, ale ciągle mam wrażenie, że ominęło mnie coś pięknego

        czasem tez tak mysle, zwlaszcza, ze nasze dzieci to coreczki tatusia. Mama,
        owszem, od biedy moze byc, ale jak tatus sie pojawi na horyzoncie, to jest the
        best.
        Czasem tak by mi sie chcialo synka mamusi...
      • glupiakazia Re: a idąc dalej 30.11.05, 09:38
        A
        >
        > synowa zawsze będzie wolałą swoją mamę niż teściową.

        to kolejny temat-rzekasmile
        nie mowie o sobie, ale nie zawsze tak jest, oj nie zawsze...
    • mama_kasia Re: głupie pytanie 30.11.05, 08:47
      Kochane dziewczyny, pięknie napisałyście to wszystko o chłopcach,
      szczególnie tych starszych. Cóż to za faceci... smile)) Dobrze, że tacy są.
      • mamalgosia Re: głupie pytanie 30.11.05, 11:00
        własnie próbuję patrzeć na to od tej strony. Bo jak sobie zadaję pytanie: ile
        znam dobrych, porządnych kobiet? Okazuje się, że całe mnóstwo. A jak szukam
        takichże mężczyzn, to niemalże na palcach jedej ręki mogę ich wyliczyć.

        A więc może moim zadaniem jest powiększyć grono porządnych mężczyzn?
        Eh, tylko czy podołam?
        • mama_kasia Re: głupie pytanie 30.11.05, 12:12
          Podołasz, nie masz wyjścia smile)
          • mamalgosia Re: głupie pytanie 30.11.05, 12:51
            Oczywiście, że nie mam wyjścia niż starania, ale efekty... Może wychowam
            kolejnych łobuzów?sad((
            • aka21 Re: głupie pytanie 30.11.05, 13:12
              Jak to będą Boże łobuzy to się tylko cieszyć!smile))
            • alex05012000 Re: głupie pytanie 30.11.05, 13:22
              o rany małgosia, a pomyśl, ze wychowac "ladacznicę" też można mimo starań !!!
              • mamalgosia Re: głupie pytanie 30.11.05, 15:27
                no, tak, syn przynajmniej nie zajdzie w ciążę II klasie gimnazjum (ani w żadnej
                innej)smile)
        • mader1 Re: głupie pytanie 30.11.05, 14:51
          nie masz wyboru smile))) teraz to już musisz działać smile))) Jestem przekonana, że
          uda ci się... A oni są naprawdę potrzebni. Potrzebni są i ci wrażliwcy i ci
          łamacze serc - ale odpowiedzialni.Jak jest odpowiedzialność, wszystko się
          układa.
    • pysio8 Re: głupie pytanie 30.11.05, 09:40
      a lubiłabyś, gdyby syn- nastolatek raportował sms-ami z obozu co się akurat
      ciekawego dzieje, i że ciebie-matkę kocha smile))
      • mamalgosia Re: głupie pytanie 30.11.05, 11:01
        bardzo bym lubiła. Tylko własnie myślę, ze prawdopodobieństwo otrzymywania
        takich smsów od córki jest 5 razy większe niż od syna
        • pysio8 Re: głupie pytanie 30.11.05, 13:23
          miałam przyjemność otrzymywać nawet 3 smsy dziennie od mojego nastolatkasmile,
          wspólne pieczenie ciasta, najchętniej 'murzynka' nie ominęło nassmile. Poza tym
          czy to jest syn, czy córka, w którymś momencie dziecko zechce odejść i budowac
          swoje gniazdo. Zamieszkanie na 'wieki wieków' córki z matką dobre nie jest- i
          ja to wiem najlepiejsad((
    • samboraga Re: głupie pytanie 30.11.05, 11:41
      Ja akurat chciałam chłopców, nie czuję sie na siłach być mamą dziewczynkiwink Ale
      to pewnie tylko echa moich konfliktów z mamą, podobnie jak Twoje obawy mogą
      być, również, echem szcześliwej relacji? nie wiem?

      I - mimo mojego pozytywnego nastawienia - coraz częściej (bo im jest straszy
      tym więcej różnych spraw) zderzam się z wielkimi barierami w mojej głowie
      nt. 'jacy są chłopcy'...wink

      U nas jest super 'ciepło'smile)) I coś czuję, że takie sms-y jak pisze Pysio tez
      będę dostawać, ba, że syn w wieku 12 lat będzie jeszcze wchodził mi na kolanawink
      Na razie po kilka razy dziennie słyszę, że mnie kocha, że jestem wspaniałą
      mamą, najukochańszą...może to taka faza rozwoju?wink Ale do taty się tez
      przytulasmile I jak pisały dziewczyny - gotujemy, pieczemy, wycinamy, śpiewamy...smile

      Zastanowiło mnie natomiast jedno, gdy jeszcze nie wiedzieliśmy o płci drugiego
      i mój syn mówił, że woli siostrę. Argument główny: że autami to on może bawić
      się z kolegami, ale z siostrą będzie mógł misiami i lalkami, bawić się w dom -
      bo czasami ma na to ochotę. Więc - czegoś mu brakuje, czegoś mu 'nie wypada'crying
      Nie jest to 'z domu' - bo zanim poszedł do przedszkola miał wózek, lalkę - i
      bawił się, faktycznie. Więc - koledzy (a może i koleżanki) 'nie tolerują
      mięczaków'?crying Czy widziałyście dwóch chłopców bawiących się w przedszkolu np.
      misiami w klinikę weterynaryjną?smile Co najwyżej dziewczynki wezmą któregoś do
      zabawy w dom do 'bycia tatą'wink

      MArtwię się co będzie potem? Bo z moich obserwacji - ale jeszcze się nie
      zastanwiałam nad tym dogłębniewink - wynika, że z chłopcami, i przytulakami, i
      tymi z mieczami, cos się dzieje w wieku 14-15 lat, że zamykają się w sobie
      bardziej od dziewczynek, odcinają do tego 'ciepła'. Ze szkodą dla siebie. To co
      piszesz o 'porządnych' mężczyznach ja bym nie nazwała 'porządnością' ale
      słabością. Ja mam wrażenie, że kobieta sobie 'zawsze poradzi', nawet
      ta 'słaba'. A facet - prędzej sie załamie niż coś konstruktywnie rozwiąże... Z
      tym, że to 'załamie' to też np. popadnie w pracoholizm, co nijak konstruktywnym
      rozwiązaniem nie jest. Ale to może na wyrost takie wyroki, chcociaż mam i swoje
      doświadczenia... W każdym razie ja akurat tego bym się obawiała u mojego syna -
      że taki pełen emocji i ciepła dzisiaj, schowa się...

      I jeszcze - w moim otoczeniu widzę tylko taką różnicę: w domach z rodzeństwem
      miesznym chłopcy mają - jakby to określić - 'odpuszczone' bycie takim
      cieplejszym, uczuciowym (jak są -to ok), możliwe, że dziewczynka - mimowolnie -
      zostaje 'tą od ciepła', a chłopiec 'jest po prostu chłopcem'wink Mamy mające
      samych chłopców 'nie mają wyjścia' - i całe 'ciepło' wlewają w synów (tylko
      błagam, nie piszcie, że swoich synów tez kochacie, ja to wiemsmile.

      W ogóle to temat rzeka. I tyle ma aspektów. Moja teściowa jest matką dwóch
      synów... Moja babcia też... Mam z nimi lepszy kontakt niż z moją mamą...
      • mama_kasia Re: głupie pytanie 30.11.05, 12:49
        > I jeszcze - w moim otoczeniu widzę tylko taką różnicę: w domach z rodzeństwem
        > miesznym chłopcy mają - jakby to określić - 'odpuszczone' bycie takim
        > cieplejszym, uczuciowym (jak są -to ok), możliwe, że dziewczynka - mimowolnie -
        >
        > zostaje 'tą od ciepła', a chłopiec 'jest po prostu chłopcem'wink
        Coś w tym jest. Muszę specjalnie przypominać sobie o tym, że syn też
        może chcieć przytulenia. U dziewczynek to jest naturalne.
        On z tych wojujących, wykrzykujących, charakternych,
        ale czasami ma dzień, gdy chce się przytulić. Rzeczywiście, on jest dla
        mnie chłopcem smile
        • samboraga Re: głupie pytanie 30.11.05, 13:27
          > On z tych wojujących, wykrzykujących, charakternych,

          mamy z mężem takie wrażenie, że ten drugi to będzie właśnie takismile
          kompletnie inny od pierwszegowink
          i od początku będę się uczyła wychowywać chłopcawink))
    • lolinka2 Re: głupie pytanie 30.11.05, 11:42
      Wiesz, ja tym razem liczę że będzie syn...
      A mój mąż ma podobne obiekcje - że jak my go wychowamy, że chłopcy są inni, ze z
      zaszczepianiem zasad religijnych moze coś nie zagrać itp.
      Mam na to jeden argument - to nieistotne jaka płeć, to nasze dziecko i ma
      wszystkie cechy po nas, sporo możemy 'dołożyć' wychowując nie wg stereotypów
      płciowych (młotek i samochodzik oraz zabawy siłowe) ale wg zasad Bozych. I
      naprawdę znam wielu młodych chłopców, nawet małych chłpców którzy bardzo fajnie,
      dojrzale myślą, lubią udzielać się religijnie, prowadzić biblijne rozmowy...
      tyle że i przy dziewczynce i przy chłopcu to wszystko musi być w domu. Nie
      wątpię ze z dziewczynką matce będzie łatwiej (na zasadzie solidarności
      jajników), a przy chłopcu musi się troszkę wysilić, natomiast sądzę ze w
      rodzinie gdzie są mali chłopcy niezwykle istotną rolę odgrywa przykład ojca- czy
      on się przypadkiem nie kamufluje ze swoją duchową stroną, nie 'wstydzi' jej w
      jakiś sposób, jeżeli jest otwarty na tematy religijne i nie uważa kwestii wiary
      za 'babską' sprawę, nie wietrzę problemów...
    • alex05012000 Re: głupie pytanie 30.11.05, 12:40
      mamomałgosiu,
      myślę, że martwisz sie na wyrost i sugerujesz jednak mimo wszystko
      stereotypami, ja wprawdzie mam dziewczynkę i nie przekonam sie jak to jest z
      chłopcem, ale mam dzioewczynkę małotypową - żadnych lalek, kokardek i różowych
      sweterków..., męski styl ubioru, krótkie włosy, największe zainteresowanie ...
      samochodami, w przyszłości - osttanio stwierdziła - ma być kierowcą
      rajdowym!!!, jest w niej dużo ciepła, takiej naturalnej kobiecości, ale napewno
      przeczy stereotypowi dziewczynki ... raczej boks i karate niż balet, i gdybym
      jako matka marzyła o wspólnym chodzeniu po sklepach i wybieraniu spineczek do
      włosów lub bluzeczek w najmodniejszym wzorze i kolorze, o zabawach w
      ksieżniczki i wróżki, czy szyciu sukienek dla lalek... to bym się srogo
      zawiodła...
      moim zdaniem te "adwenty, wzruszenia, bajki, zaangażowanie..." nie mają płci,
      mogą być udziałem zarówno chłopca jak i dziewczynki; a ciepło i atmosferę domu
      tworzy głównie pani domu: kobieta, żona i matka...
      pozdrawiam cieplutko - maria
    • kasia_ol1 Re: głupie pytanie 30.11.05, 17:18
      a ja jestem nowa na tym forum. mam dwóch synków tak jak mamalgosia. szczerze
      mówiąc nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad kwestią ciepła rodzinnego pod
      tym kątem. chłopcy są jeszcze mali (starszy ma 3,4 lata, młodszy 1,8). nasze
      przygotowania do świąt są dostosowane bardziej do wieku dzieci niż do płci. ze
      starszym piekliśmy w zeszłym roku pierniczki, w tym roku zrobimy to w trójkę. o
      ile starczy mi cierpliwości (a z tym mam problem), to będzie super zabawa i
      okazja do rozmowy o adwencie, o wigilii, o małym Jezusie, o tradycji.
      a co do mam i teściowych; z moimi rodzicami mam słaby kontakt, za teściową nie
      przepadam, ale gdy trzeźwo myślę, to wiem, że troszczy się o nas bardziej niż
      mama. chłopcy do niej jeżdżą na "wakacje". bardzo kochają babcię i dziadka
      (moich teściów) i częściej się z nimi spotykają niż z moimi rodzicami, których
      prawie nie znają. mieszkamy wszyscy w różnych miejscowościach, więc nie martw
      się na zapas, że chłopcy wyfruną Ci z domu do teściowych smile mój mąż ma brata, z
      którym ma dobry kontakt i ja, wychowując synków bardziej będę zwracała uwagę na
      ten aspekt - wzajemnej miłosci chłopców, a ciepło rodzinne jest wtedy, gdy mamy
      dobre humory, pachnie obiadkiem, choćby tym najskromniejszym ziemniakiem z
      kwaśnym mlekiem, ale w miłej, spokojnej atmosferze. to wg mnie jest ciepło smile
      pozdrawiam
      • mama_kasia nie dotyczy tematu 30.11.05, 17:35
        Kasiu, witaj smile
        • kasia_ol1 Re: nie dotyczy tematu 30.11.05, 17:41

          dzięki smile
          • mharrison Re: nie dotyczy tematu 30.11.05, 20:50
            Mamalgosiu,
            myślę, że kierujesz się steorotypami. Podobnymi do tych, że gotować (w tym piec
            pierniczkismile potrafi jedynie słodka całuśna i pełna ciepła córeczka w asyście
            równie ciepłej mamy, podczas gdy chłopcy.... co robią(?) bawią się samochodami,
            majsterkują?

            Moje doświadczenia są zupełnie odmienne. Przed długi czas byłam mamą jednego
            syna, potem drugiego, by w końcu być w ciąży z "trzecim synem". "Synem", który
            okazał się - po urodzeniu - córką, w co nie mogłam uwierzyć przez kilka
            pierwszych dni i leżąc obolała po cesarce prosiłam męża by sprawdził czy to aby
            na pewno dziewczynkasmile

            Tak więc jeszcze wszystko jeszcze przed Tobą. Z drugiej strony nasuwa mi się
            pytanie czy głęboko wierzący katolicy powinni wykorzystywać NPR do "uzyskania"
            określonej płci dziecka czy też "zaufać Bogu"?


            Każe dziecko to swoisty mikrokosmos i pod tym względem je "definiuję", nie zaś
            wg "kategorii płci". Mnie tych "ciepłych uniesień" dostarczali głównie chłopcy,
            bo starsi i więcej mieli/ma do powiedzeniasmileA ciepło starałam się wlewać
            równomiernie.

            Przy okazji, najbardziej "ciepłą" rodziną była trójka chłopców + ojciec +
            matka - jedyna kobieta tego stadka. A poznałam ich jako 3 nastolatków.

            Moim zdaniem, reguł nie ma.

            Czy Twój mąż (jako "zimny" męski ródsmile nie jest ciepły?
            Chyba nie, jeśli tak cenisz "ciepło rodzinne" to chyba wybór nie padłby
            na "zimnego" człowieka?
            Czy jest choć trochę romantyczny, czy przywiązyje wagę, celebruje różne małe
            okazje? Jaki wrzorzec (bardziej czy mniej świadomie) przekazuje swoim synom?
            Czy pracę, obowiązki domowe, wszelkie urodziny, wakacje, drobne rocznice itd
            trakuje jako "zadania do wykonania", ktorym trzeba sprostać, czy tez stara się
            tchnąć w to życie, owe ciepło?
            Dlaczego uważasz, że ciepło, wyklejanki, kolorowanki, wieńce i pierniczki to
            domena mężczyzn?
            Twoich synów to nie interesuje? Klejenie wieńców i łańcuchów oraz miętoszenie
            ciasta w roli kuchcika? Wspólne rozmowy? Proponowałaś?
            (Trochę strzelam(choć nie do końca, gdyż opieram się na swoim doświadczeniu),
            gdyż nie wiem, w jakim wieku są Twoi synowie).

            Na marginesie, moja córeczka jest raczej "męska", głównie dzięki "wychowaniu"
            brata. Nawet mówi "zrobiłem, skończyłem"smileLalki leżą grzecznie na półce, słabo
            uzywane (choć trochę przybrudzone sokiem z podobno niekapkasmile, w ruchu są
            natomiast książki (tak jak i u Adasia) - tu przyznam się - mają to po nas -
            taki mały cud dziedziczenia upodobań - czasami wydaje mi się, że mamy w domu
            kopie nas samych - ulepszone rzecz jasnasmile

            No i jeszcze gwoli dopełnienia obrazu mojej prawie dwulatki wyrażającej swoje
            uczucia, choć nie zawsze ciepłe (np. "Nie kocham Cię juz Adasiu"smile- na głowie
            jeden wielki stóg siana, broń boże nie zbliżaj się ze spinkami i gumkami,
            spódnicę nosi jedną ( w kratę) i to rzadko. Przytula się tak samo często i mówi
            kocham Cię czy I love you (wczesniej I lu lusmilejak jej brat.

            Ale...
            staram się wychowywać moje dzieci tak samo. Tzn. nie tak, że chłopiec nie może
            płakać, po przeciez chłopaki nie płaczą, odpierać wszelkie ataki
            fizyczne, "dawać sobie radę", zaś "dziewczę moje słodkie" uczyć ścielenia łóżka
            i zagniatania ciasta, a poza tym winna być uległa i "mordeowalna" (wiem, wiem,
            upraszczam). Nie uważam, bym powinna się starać "wyposażyć" moje dzieci w
            odmienne predyspozycje i umiejętności ze względu na płeć. Może to "odgórny",
            rodzicielski wzór, a może samospełniejąca się przepowiednia oczekiwań, że syn
            nie jest twardzielem z westernów, a córka "laleczką". W każdym razie
            samospełniająca sięsmile

            Moje doświadczenia z chłopcami kończą się na niestety na niespełna 10 latach...
            jednak okres tej dekady nie potwiedza Twoich przypuszczeń.
            Wydaje mi się też, że sama się "nakręcasz" mysląc, że coś tracisz.
            Gdy ostatni raz byłam u spowiedzi (po traumatycznych przejściach) dostałam
            taką "pokutę": spraw byście byli szczęścliwi, by Wasz rodzina była szczęśliwa...
            Czego i Tobie życzę.

            PS. Znam wiele "porządnych: mężczyzn. W końcu moje przyjaciółki dobrze wybrały:-
            )Nie widzę negatywnej dysproporcji "łajdaków" na rzecz wspomnianych "ladacznic".
            I z teściową łatwiej sie dogadać niż z własną mamą...

            I jeszcze jedno "na marginesie"...
            Wychowanie dzieci dla ludzi (innych niż my ludzi, mężą, zony, przyjaciół,
            współpracowników itp.), w przypadku ludiz wierzących tez dla Boga, nie tylko
            dla nas, naszych potrzeb, naszych oczekiwań...

            Reasumując: ciepłu i uniesieniu nie ma co przypisywac płci. Ono takowej nie ma.
            • maadzik3 Re: nie dotyczy tematu 30.11.05, 23:11
              Dziekuje za tego posta, bo ja choc juz w duzej czesci - jak sama pisalam -
              pozbylam sie wszelkich "plciowych" uprzedzen, tez czasem patrze tesknie na
              dziewczynki, a jakos tak ladnie ujelas to w co i ja wierze w wychowaniu dzieci
              ze mi sie cieplo na duszy zrobilo. Wiele lat wychowywania przede mna i oby mi
              sie udalo, ale pulapki i trudne momenty sa zawsze i zapewne z kazdym dzieckiem.
              Na razie biegne lepic z plasteliny z moim syneczkiem, trzymajcie kciuki, bo ze
              mnie naprawde zadna plastyczka
              M.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka