leluchow1
13.02.06, 09:12
kochani
jestem na drodze 4 lata - za tydzien jedziemy z mezem na szemma,(czy szema-
nie wiem).po slubie - 2,5 roku temu zmienilam wspolnote - przeszlam do grupy
meza (etap ten sam). moje watpliowsci dotycza konwiwencji ktore sie odbywaja
u was we wspolnotach.u nas moment kiedy jest tzw, czyszczenie kubkow
przeradza sie w otwarta wojne. nie ma faktow, problemow ktore w jakis sposob
przeszkadzaja w funkcjonowaniu wspolnoty czy konkretnych osob, ale sa rzeczy
typu nie podobaja mi sie twoje skarpetki, a 12 grudnia glupio sie
usmiechnelas, co wiecej dochodzi wowczas w sposob posredni do komentowania
echa ktore bylo wczesniej. powiem szczerze ze jakos nie umiem tego
umotywowac. nie widze potrzeby obrzucania kogos blotem i naszymi wlasnymi
frustracjami. moze czegos nie rozumiem, a moze to maja wspolnota gdzies sie
pogubila?
dzieki za pomoc.
ania