Dodaj do ulubionych

sądzić po owocach

21.09.06, 16:20
Co to znaczy, że poznaje się coś/kogoś po owocach, jakie wydaje?
Kiedyś myślałam, że jest to proste i że rozumiem te słowa. Ale nie. Zupełnie
nie rozumiem.
Bo po pierwsze: widziałam niejedno dobre drzewo wydające czasem złe owoce
(albo złe i dobre jednocześnie) i złe drzewo wydające owoce dobre
Po drugie: co jest owocem, a co skutkiem ubocznym?
Bardzo nie chciałabym się zaplątać w kwestię rozróżniania dobra i zła, choć i
to ostatnio sprawia mi pewne trudności. Ale są sprawy ewidentne.
Mogę podać przykład, choć nie chciałabym, żeby on na cokolwiek rzutował - tak
tylko na poparcie, że jest to możliwe (choć mam nadzieję, że i bez tego
przykładu zrozumiecie co mam na myśli - mimo mojej niekomunikatywności).
Powiedzmy, że kobieta dokonuje aborcji pozamałżeńskiego dziecka i owoce tego
złego czynu są takie, że jej małżeństwo się nie rozpada, a wręcz rozkwita, że
pozostałe dzieci są szczęśliwe itp. Oczywiście szczęście rodzeństwa nie jest
bezpośrednim wynikiem dokonanej aborcji,ale owoce to przecież nie tylko
bezpośredni wynik.
Albo co z tymi wszytskimi ludźmi, którzy są określani jako źli (choć
oczywiście nie nam sądzić, kto jest dobry a kto zły) - np. zbrodniarz,
dokonujący masowych mordów, ratuje dziecko od głodu. Co jest owocem drzewa,
którym jest ten człowiek?

Może to głupie, że mam takie pytanie, bo przecież to podstawa i wcale nie
najbardziej pokręcony fragment Biblii. Więc jeśli to proste, to wyjaśnijcie
mi, jak to rozumieć. A co gorsza: jak oceniać po owocach czy coś jest dobre
czy złe - jeśli wszytskie inne próby rozeznania zawodzą.
Bardzo proszę o niezbagatelizowanie tematu, bo mój problem nie jest czysto
akademicki.

Dla przypomnienia:

15 Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej
skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami7. 16 Poznacie ich po ich owocach.
Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? 17 Tak każde dobre
drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. 18 Nie może dobre
drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. 19 Każde
drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. 20
A więc: poznacie ich po ich owocach.
Obserwuj wątek
    • jol5.po Re: sądzić po owocach 21.09.06, 18:02
      Jest taki psycholog Bert Hallinger, który twierdzi, że nie da sie w zyciu
      przeskoczyć etapów. Gdyby zaistaniała taka sytuacja o której piszesz, owa
      hipotetyczna aborcja, to według niego, nawet gdyby z boku wygladało, że wszystko
      gra juz po fakcie, to stosunki w tej rodzinie uległyby ogromnemu popsuciu.
      Ponieważ ktoś zostałby wykluczony z rodziny - co odczuliby psychicznie wszyscy
      jej członkowie.
      Może właśnie o to chodzi, ze zły owoc odnosi się nie do sytuacji rozpatrywanej z
      róznych punktów widzenia (trzymając się przykładu - czy to dla pozostałych
      dzieci lepiej, dla męża itd), tylko do sytuacji "w sercu" osoby robiącej czyn.
      Co jest "korzeniami" tego czynu, jakie intencje kierują osobą. Złe intencje
      wykluczają dobry owoc. A złe intencje w sesncie chrześcijańskim byłyby
      pominięciem podstawowych przykazań - przykazania miłości na ten przykład.
      • mamalgosia Re: sądzić po owocach 21.09.06, 21:03
        Przede wszystkim dziękuję za Twój głos.

        Bardzo chciałam uniknąć odnoszenia się do tego konkretnego przykładu, no ale
        trudno.

        Przekonuje mnie to, że te owoce odnoszą się raczej do naszego sumienia,
        intencji, serca, niż do efektów zewnętrznych. Być może jest w tym jakaś racja.
        Natomiast tak do końca przekonana nie jestem, ponieważ Pan Jezus mówi, że
        poznamy po owocach - jak mamy poznać coś, co jest w człowieku? Własnie poznać
        możemy tylko to co zewnętrzne.

        ale jeśli już wałkujemy ten mój nieszczęsny przykład - gdyby ta kobieta nikomu
        nie powiedziała o zdradzie, ciąży i aborcji, to stosunki rodzinne nie mogły
        ulec popsuciu, nie mogło być dla nich zadnych psychicznych czy fizycznych
        konsekwencji
        • jol5.po Re: sądzić po owocach 22.09.06, 00:17
          >gdyby ta kobieta nikomu
          > nie powiedziała o zdradzie, ciąży i aborcji, to stosunki rodzinne nie mogły
          > ulec popsuciu, nie mogło być dla nich zadnych psychicznych czy fizycznych
          > konsekwencji

          myśle, że to mogą być różne rzeczywistości. Tak po ludzku rzecz biorąc,
          logicznie to tak, historia przytoczona miałaby logicznie dobre skutki. Jednakże
          wspomniany chociażby psycholog twierdzi, że to nie takie proste i dobre skutki
          mogłyby być tylko pozorne, tą stratę trzeba by przepracować, bo inaczej zacznie,
          jak ta rana, jątrzyć, ze szkodą dla całej rodziny. To psychologiczna
          rzeczywistość (albo jedna z jej teorii), a ta chrześcijańska według mnie
          rzeczywistość, ta którą oferuje Pismo św, nie dąży do opisania szczególowo
          świata, ona się odnosi do każdego z nas. Złe intencje dla nas przyniosą złe owoce.

          Przytoczony fragment Ewangelii ja odczytuję jako szczególnie skierowany do
          ludzi, którzy są zainteresowani "rządem dusz" (lub są do tego powołani), ci
          którzy po Jezusie bedą przywódcami wspólnot
          >Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej
          skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami<
          prorocy, a więc ci, którzy występują z namaszczenia - dzisiejsi pasterze
          kościelni też by chyba podlegali pod to
          I właśnie ich można poznac po owocach.
          Ostatni fragment jest dosyć "mocny"
          >Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone<
          to wydaje mi się też naprowadza na trop odczytania tych słów jako przesłania do
          duszpasterzy (w szerokim rozumieniu słowa), w Ewangeli przewija się wiele wezwań
          do nich, które mówią o ich szczególnej odpowiedzialności - sól, która nie może
          stracić smaku, bo będzie bezużyteczna, fragment o tym, ze lepiej kamień
          przywiązać do szyii, niz stać się powodem zgorszenia najmniejszych (cytat z
          pamięci), albo to, że wśród apostołów ci, ktorzy będą chcieli być nawazniejszi
          muszą się uniżyć
          >po owocach ich poznacie< - my, owieczki w stadzie duszpasterza mamy obowiązek
          mieć swój rozum i sprawdzać jakie owoce przynosi nauka tych, którzy nas prowadzą

          >przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami<
          faktycznie, jak pisałaś Mamałgosiu, wynikałoby z tego fragmentu, że trudno
          poznać intencje, drapieżny wilk będzie wyglądał jak owca. Ci którzy chcą nas
          prowadzić, chca być naszymi prorokami, odnoszą się do sfery ducha, tutaj, jeśli
          chcą bardziej nakierować światła na siebie, czy zamiast umniejszyć i pokazać
          Bożą rzeczywistość, chcą wywyższyć własnie siebie - będzie to do poznania,
          właśnie po owocach.
          Myslę, że ten fragment nie odnosi sie do całej materii tego świata. W świecie
          jest porządek ludzki, on ma swoją logikę, czasami zło przemienia się w dobro (i
          Bogu dziękiwink czasami jeszcze inaczej, pokrętniej sie układa.
          Ale jeśli chodzi o nas - "mających kontakt" przez słuchania Pisma świętego z
          inną, Bożą rzeczywistości, o nasze wnętrze - już pasuje, a szczególnie zwrócony
          jest do tych o których powyżej

          tak rozumiem ten fragment (przepraszam, że tak dugo)
          • jol5.po Re: sądzić po owocach 22.09.06, 00:18
            długo, oczywiscie miało byćsmile
            • mamalgosia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 11:17
              Wiesz, właśnie już też myślałam, że może ten fragment należy traktować
              dosłownie i sytuacyjnie, a nie rozszerzać na całą rzeczywistość. Ale
              dotychczas myślałam zupełnie przeciwnie. Dopiero gdy doszło do konfrontacji z
              praktyką to się okazało, jak mało wiem
        • katriel Re: sądzić po owocach 22.09.06, 03:16
          Taka historyjka tylko, bo mi się skojarzyła.
          Moja teściowa jest psychologiem dziecięcym. Wiele lat temu przyszła do niej
          kobieta, która miała straszliwe trudności wychowawcze ze swoim dziesięcioletnim
          synem. Moja teściowa nie bardzo potrafiła jej pomóc, ale w trakcie którejś
          kolejnej rozmowy dowiedziała się, że kobieta ta ma założoną wkładkę domaciczną,
          tzw. spiralę. Kobieta nie miała z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia,
          ponieważ nie widziała w tym nic złego; zresztą, nie bardzo rozumiała zasadę
          działania spirali. Moja teściowa wyjaśniła z grubsza, o co chodzi ze spiralą i
          poprosiła tę kobietę, żeby się zastanowiła, czy na pewno chce ją nosić. W ciągu
          dwóch tygodni owa kobieta zdecydowała się zrezygnować z tej metody
          antykoncepcji. Niemal natychmiast ustały też wszelkie kłopoty wychowawcze. Gwoli
          wyjaśnieniu: syn nie był wtajemniczony ani w to, że mama nosiła spiralę, ani w
          to, że ją potem usunęła.
          Moja teściowa nie wie, dlaczego tak się stało, ale twierdzi, że potem widziała
          jeszcze kilka podobnych wypadków, choć nie tak spektakularnych.
          • mamalgosia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 11:19
            katriel, być może i tak się zdarza.
            Ale jak mamy sądzić po owocach? Gdyby sądzić po owocu jakim jest zachowanie
            mojego Starszego Syna, to musiałabym mieć założone 10 spiral. Oczywiście
            żartuję.
            Wiem, że masz na myśli to, że czasem skutki nie są bezpośrednie. Tylko, że to
            tym bardziej trudno ocenić
    • kulinka3 Re: sądzić po owocach 21.09.06, 18:15
      A wiesz,że mnie też to zastanawia.
      Spotkałam tyle przykładów, gdzie dzieci z jednej rodziny były tak diametralnie
      różne w decyzjach i wyborach dobra i zła.
      Dla mnie ważne są dwie sprawy.Po pierwsze,że człowiek jest istotą zdolną do
      dobra jak i do zła.Bóg jednak jest w stanie z człowieczego zła wyprowadzić dobro.
      Pytasz co jest owocem życia np. zbrodnarza?
      To tak naprawdę wie to tylko Bóg.Nawet człowiek zły jest przecież człowiekiem, a
      więc ma zdolność do dobra i pewnie nawet w jego przypadku będzie to taka
      kompilacja zła i dobra.Czy Pan Bóg patrzy -czego było więcej albo w jakich
      sprawach było wiecej dobra, tego nie wiem.Tylko On zna nasze serca, motywacje,
      intencje, tylko On tak generalnie może zawyrokować czy nasze życie było owocne
      czy nie.
      jak oceniać po owocach czy coś jest dobre
      > czy złe - jeśli wszytskie inne próby rozeznania zawodzą.
      Nie wiem jakie próby zostały pojęte,
      ja bym patrzyła czy dana sprawa jest zgodna w wolą Bożą(z dobrem ),na intencje
      towarzyszące działaniu.
      Czasami dopiero czas może ujawinić owocność naszych działań.
      To tak na szybko.
      • mamalgosia Re: sądzić po owocach 21.09.06, 21:07
        kulinka3 napisała:

        > A wiesz,że mnie też to zastanawia.

        Cieszy mnie to, zawsze to raźniej

        Bóg jednak jest w stanie z człowieczego zła wyprowadzić dobro.
        Tak, no i właśnie to dopiero komplikuje sprawę. No bo skoro ze zła Bóg
        wyprowadza dobro, cyzli w efekcie złe drzewo rodzi dobre owoce?


        > Pytasz co jest owocem życia np. zbrodnarza?
        > To tak naprawdę wie to tylko Bóg.
        Ależ kulinko, zaznaczyłam, że nie nam osądzać i jestem daleka od tego. Zauważ
        jednak, że teks, który zacytowałam odnosi się do uczniów, czyli również i do
        nas. "Poznacie", a nie: "Bóg pozna"


        > Nie wiem jakie próby zostały pojęte,
        > ja bym patrzyła czy dana sprawa jest zgodna w wolą Bożą(z dobrem ),na intencje
        > towarzyszące działaniu.
        Oh, tak, oczywiście. Wiem. I nie przypuszczałam, ze może być to takie trudne.


        > Czasami dopiero czas może ujawinić owocność naszych działań.
        O, to to!!!
        • kulinka3 Re: sądzić po owocach 21.09.06, 22:26
          mamalgosia napisała:

          > Bóg jednak jest w stanie z człowieczego zła wyprowadzić dobro.
          > Tak, no i właśnie to dopiero komplikuje sprawę. No bo skoro ze zła Bóg
          > wyprowadza dobro, cyzli w efekcie złe drzewo rodzi dobre owoce?

          Człowiek może dawać dobre i złe owoce, a Bóg nawet ze zła może wyprowadzić
          dobro.Np.śmierć męczenników była zasiewem dla pierwotnego kościoła,ale jednak
          nie zmienia to faktu,iż wydarzyło się po ludzku zło.To,że Bóg jest mocen
          wyprowadzić dobro, nie zmienia kwalifikacji,że stało się jakieś konkretne zło,
          że ktoś przyniósł zły owoc.

          > Ależ kulinko, zaznaczyłam, że nie nam osądzać i jestem daleka od tego.
          Ja wiem,że Ty nie osądzasz. Tak generalnie to trudno nam wszystkim coś na
          pewniaka powiedzieć, bo nie znamy do końca ludzkiego serca.
          Zauważ
          > jednak, że teks, który zacytowałam odnosi się do uczniów, czyli również i do
          > nas. "Poznacie", a nie: "Bóg pozna"
          Tak, bo jednak tak po ludzku jesteśmy przecież w stanie dostrzec dobro czynione
          przez człowieka,doświadczyć go lub samemu czynić.
          Mamy jednak zdolność oceny (i wyboru), co jest dobrem a co złem. Są to czasem
          sprawy niełatwe, ale jednak nie względne, żebyśmy nie mogli ich ocenić( choć
          pewnie ułomnie, bo tylko po ludzku).
          • glupiakazia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 09:02
            > Mamy jednak zdolność oceny (i wyboru), co jest dobrem a co złem. Są to czasem
            > sprawy niełatwe, ale jednak nie względne, żebyśmy nie mogli ich ocenić( choć
            > pewnie ułomnie, bo tylko po ludzku).

            no i właśnie wtedy, jak to sprawy takie niełatwe, a wręcz niemożliwe do
            rozsądzenia, kiedy naprawdę nie widać rozwiązania, przychodzi na myśl, że może
            te owoce podpowiedzą, ale one albo milczą, albo wydają się dwuznaczne, albo
            jeszcze ich nie ma. Ma rację Mama_Kasia pisząc poniżej, że trzeba na owoce
            poczekać. Ale co robić w czasie tego czekania, jak żyć z niepewnością, co do
            tego owocu? "Przewlekłe czekanie rujnuje duszę" (mamalgosiu, pomocy, nie
            pamiętam, które to wersety) Czy czekanie na owoce może zrujnować duszę? Jak się
            tego nie bać?
            • mama_kasia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 11:13
              "Przewlekłe czekanie jest raną dla duszy," (Prz 13,12)
            • mamalgosia Prz 13,12 22.09.06, 11:13
              • mama_kasia Re: Prz 13,12 22.09.06, 11:27
                Konkurs biblijny wink)? Ale mamy refleks.
    • mama_kasia Re: sądzić po owocach 21.09.06, 23:13
      Tak każde dobre
      > drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. 18 Nie może dobre
      > drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.
      20 > A więc: poznacie ich po ich owocach.

      Ale nie ma mowy o tym, kiedy poznacie. Czy ja dobrze rozumuję?
      Zawsze w końcu (tylko gdzie ten koniec?) okaże się, jakie kto
      swym działaniem przyniósł owoce. Tylko, że to pewnie trzeba poczekać...
      Takie śliwy (i nie bagatelizuję) rodzą owoce dopiero po kilku latach.
      Wcześniej nie da się określić, jakie to jest drzewo. Nie da się
      określić wcześniej smaku owoców.
      Myślę, że tu chodzi o czas i to pewnie jeszcze z Bożej perspektywy sad
      • mamalgosia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 11:21
        Kasiu,
        Dobrze, czekanie już omówione - może rzeczywiście czasem trzeba poczekać. Ale
        po pierwsze: z czekania można świra dostać. A po drugie: czekając nie żyje się
        w próżni, tylko również w jakiś sposób działa i podejmuje decyzje, nie da się
        czasu ani rzeczy powstrzymać.
        • mama_kasia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 11:32
          Mamalgosiu, ale o co chodzi? O ocenienie człowieka?
          O to, czy jest wiarygodny, czy jest dobry?
          O to, czy jego mowa jest zgodna z Bożą?
          Do czego potrzebujesz tych owoców? ...Bo może są inne sposoby.
          • mamalgosia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 12:11
            Kasiu, nie mogę Cię wtajemniczyć. Nie, to nie chodzi o człowieka, chodzi raczej
            o pewną sytuację. Jak wiesz, wszytsko jest ze sobą powiązane, więc i ta
            sytuacja ma jakieś konsekwencje dla wielu osób. Ale nie mogę dokładnie napisać
            • mama_kasia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 12:15
              Mamalgosiu, nie chodzi o wtajemniczenie, ale właśnie o to,
              co napisałaś. Ty mówisz o sytuacji, a fragment jest w odniesieniu
              do cżłowieka, do konkretnego człowieka - fałszywego proroka.
              Jola o tym dobrze napisała (tak mi się wydaje).
              Może tego fragmentu do Twojej sytuacji po prostu nie da się zastosować.
              Może...
              • mamalgosia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 12:32
                Może. Własnie dlatego zapytałam.
                Mam tendencję to przenoszenia słów biblijnych na całość życia. Ale wiem, że Ty
                jesteś bardziej konkretna (zauważyłam wiesz w jaki sposób - ja piszę,
                że "tekel" nie ma nigdzie, a Ty na to, że "mane" też nie , tylko jest "mene")

                Czyżby klucz był w tym, że to nie do sytuacji tylko do osób? kolejny temat do
                przemyśleń, mózg się gotuje
                • mama_kasia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 12:43
                  No tak smile
    • ruda_kasia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 08:40
      W ww przykłądzie, do którego nie chciałabyś się odnosić - owocem jest aborcja,
      a wczesniej zdrada po tym poznać, że jest źle, a dalsze konsekwencje to owoce z
      zatrutego drzewa... owocem było sprzeciwienie się Bożej miłości w nas. A gone i
      uczciwe potem życie może to odkupi - a może nie??
    • justyna.ada Re: sądzić po owocach 22.09.06, 09:21
      Mnie przychodzą do głowy dwie myśli:

      1. Jedna zaczerpnięta z "Narni" (w ogóle lektura Kronik dała mi wiele do
      myślenia na temat życia ale to inna bajka): otóż Aslan wiele razy powtarza,
      że "wszystkie rzeczy działają zgodnie ze swoją naturą". To znaczy, że prawa,
      jakimi kieruje się natura, czy ludzka psychika, czy inne prawa, po prostu
      działają. To nie zmienia faktu,że świat jest Boży. Jeśli coś jest złe, to jest
      wielka szansa, że przyniesie złe owoce. My tego z początku oczywiście nie
      możemy często widzieć.

      2. Ale to nie znaczy, że Bóg światem nie kieruje. Zawsze mi przychodzi do głowy
      tekst z Exsultetu: "o zaiste konieczny był grzech Adama. O szczęśliwa wina,
      skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel..."


      Poza tym, myślę, że rzadko co jest czarne lub białe i jedno drzewo może dawać i
      dobre i złe owoce (patrząc np. po sobie...wink Nie bez powodu Pan Jezus mówi, że
      żniwo będzie dopiero przy końcu świata, nie wcześniej, żeby się nie pomylić.
      • glupiakazia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 09:29
        > żniwo będzie dopiero przy końcu świata, nie wcześniej, żeby się nie pomylić.

        Kto ma się nie pomylić? On się nie pomyli, ani przy końcu świata, ani w środku
        czasu. Ale jak my się mamy nie pomylić? Mówił przecież o owocach, żeby nam
        było łatwiej poznać, On tego nie potrzebuje. No więc jak poznawać?
        • mama_kasia OT 22.09.06, 09:43
          Takie macie z Mamalgosią podobne sygnaturki. Zmówiłyścicie się? smile
          • mamalgosia Re: OT 22.09.06, 11:26
            nie, nie zmówiłyśmy się, ale czasem się rozumiemy bez słów, może więc zmowa
            była milcząca?
            • mama_kasia Re: OT 22.09.06, 11:34
              Tak myślałam smile Po prostu jesteście sobie bliskie i w tym
              przypadku my owoce jasno widzimy smile
              • mamalgosia Re: OT 22.09.06, 12:11
                tak mówisz?
        • mamalgosia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 11:23
          ot co. A jeśli nie jesteśmy w stanie tego zrobić (co widać we wszystkich
          wypowiedziach, bo chyba nikt by się nie podjął oceny drzewa na podstawie
          widocznych owoców), to po co cały ten tekst?
          • kulinka3 Re: sądzić po owocach 22.09.06, 11:31
            Mamalgosiu,
            po ludzku możemy przecież oceniać,przecież czynimy to wielokrotnie.
          • mader1 Re: sądzić po owocach 22.09.06, 11:58
            jeżeli jesteśmy przy ogrodnictwie, to ..... w tym tekscie jest dużo mądrości.
            Czasem takie drzewo wydające złe owoce jest zaatakowane jakąś chorobą. ona
            potrafi się roznosić. Ono zaraża. Ten tekst jest chyba po to, byśmy się
            trzymali z daleka, bysmy uważali.Możemy się jedynie modlić za.
            • mamalgosia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 12:13
              mader,
              Modlitwa oczywiście.
              A co do drzew, to nasz śliwa własnie taka była. Jendo wielkie robactwo ją
              ovlazło, ale nie miał kto jej ściąć. A następnego roku zero robali za to
              mnóstwo owoców. To dopiero niespodzianka.
    • mader1 Re: sądzić po owocach 22.09.06, 10:44
      Myślę sobie - choć nie o przykładzie mieliśmy rozmawiać - że złym czynem była
      zdrada. Owocem mógłyć albo kryzys małżeństwa albo aborcja albo jedno i drugie.
      Być może zresztą w dłuższym czasie będzie jedno i drugie.
      Chyba że nastąpi nawrócenie i próba dobrym życiem odkupienia tego, co się stało.
      Często nasze życie obfituje w grzech. Niektórzy o tym nie mają pojęcia - że
      grzeszymy. Mamy z nimi zbyt powierzchowne kontakty, ukrywamy coś, uważamy, że
      nie musimy opowiadać o sobie wszystkiego... Ale owoce jednoznacznie złego
      człowieka, tego ' wilka" mają być złe. Jednoznacznie złe.
      Według mnie z tego wynika, że urodzenie czasem złego owocu jest dla nas
      wszystkich charakterystyczne. Związane z naszą grzesznością jest, że czasem, po
      następnym upadku, coś złego się wydarzy. Według mnie niekiedy nie jesteśmy tego
      świadomi - pokłócimy się z kimś na forum, a on krzyknie na swoje dziecko, bo
      cierpliwośc wyczerpie na nas. Czy my to widzimy ? Przykłady można mnożyć. Ale
      każdemu zdarzają się upadki, jesteśmy grzeszni. Zapędzimy się i zrobimy coś w
      dobrej wierze lub ze strachu.
      Ale jezeli ktoś chce źle robić, chce być " wilkiem" - poznamy go po owocach.
      Według mnie - zostaniemy przez Boga jednoznacznie ostrzeżeżeni.
      • mamalgosia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 11:30
        mader1 napisała:

        > Myślę sobie - choć nie o przykładzie mieliśmy rozmawiać - że złym czynem
        była
        >
        > zdrada. Owocem mógłyć albo kryzys małżeństwa albo aborcja albo jedno i
        drugie.
        Mader, pewnie tak. Pewnie każdy owoc jest jednocześnie drzewem dla kolejnego
        pokolenia owoców. Więc tym bardziej sytuacja się komplikuje. Ale na pewno można
        wymyślić jakiś przykład, w którym sprawa byłaby bardziej ewidentna.
        Jednak bynajmniej nie o ewidentne mi chodzi.

        Twoja wypowiedź jest mi bliska i rozumiem, co chcesz przekazać. jednak Ty
        mówisz o sytuacji odwrotnej niż ta, która mnie dręczy. Ty mówisz, że drzewo
        może rodzić i dobre i złe owoce - no tak. A mi chodzi o to, by z owoców poznać,
        jakie jest drzewo.
        Rany, strasznie zagmatwane
        • mader1 Re: sądzić po owocach 22.09.06, 11:50
          Ja to rozumiem tak - jeżeli nie rzuca Ci się w oczy, że ewidentnie złe są te
          owoce - no ewidentnie, to drzewo też nie jest złe.
          No nie wiem, czy dobrze znam się na ogrodnictwie - takie do wycięcia i już. Nie
          można podkarmić, uratowac, żadne środki nie pomagają.Schnie.
          Cała reszta drzew, to te które dają różne owoce, zależnie od roku, sytuacji.
          One walczą - żyją. Raz ulegną pokusie ( czy w przypadku drzew - pleśni), ale
          potem następuje poprawa. I co dla mnie ważne - uważam, że każdy z nas jest
          takim drzewem.
          Dla mnie sytuacja tej aborcji i rodziny owej kobiety i jej duszy jest taka -
          jest dla niej jeszcze ratunek ?
          Jeszcze ma szansę ?
          Dlatego nie widać jeszcze ewidentnie owoców złych ?
          • mamalgosia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 12:18
            mader1 napisała:

            > Ja to rozumiem tak - jeżeli nie rzuca Ci się w oczy, że ewidentnie złe są te
            > owoce - no ewidentnie, to drzewo też nie jest złe.
            Mader! Chyba sobie to napiszę na złoto. Nie. te owoce właśnie ewidentnie złe
            nie są. Tylko roztrząsanie sytuacji prowadzi do wielu pytań.


            > No nie wiem, czy dobrze znam się na ogrodnictwie - takie do wycięcia i już.
            Nie można podkarmić, uratowac, żadne środki nie pomagają.Schnie.
            A jeśli nie schnie? Rodzi owoce i ma się dobrze? Wręcz rozrasta się?
            Wiesz, to nei może być wyznacznikiem. Niekoniecznie chore drzewo umiera. Wiemy
            przecież z historii chociażby, że zło wcale nie ginie, tylko potrafi się mocno
            rozprzestrzeniać, jak epidemia.


            > Cała reszta drzew, to te które dają różne owoce, zależnie od roku, sytuacji.
            > One walczą - żyją. Raz ulegną pokusie ( czy w przypadku drzew - pleśni), ale
            > potem następuje poprawa. I co dla mnie ważne - uważam, że każdy z nas jest
            > takim drzewem.
            Mader, pięknie to napisałaś. Pięknie. Nie wycinać, prawda? Dbać.
            Chciałabym Ci napisać, że przemyślę to sobie jeszcze raz, ale myślę o tym
            ciągle i na okrągło, więc powiem tylko tyle, że spojrzę na to i w ten sposób. I
            z tym życiem - walką - bardzo to piękne i bardzo prawdziwe.

            Nigdy jeszcze żadna Twoja wypowiedź na forum mnie nie zawiodła
            • mader1 Re: sądzić po owocach 22.09.06, 12:55
              to duża odpowiedzialnośc - że żadna wypowiedź Cię nie zawiodła. Mam nadzieję,
              że wiesz, że kiedyś to się niestety zdarzy.
              O tych owocach i ja czasem myślę.
              Przyznam, że w związku z drogą mi osobą.
              Może to, ze są ludzie, którzy widzą te dobre owoce, wobec których dobro się
              przejawia, są szansą ?
              Ja życie postrzegam właśnie w kategorii walki, różnych lat i okresów. Uleganiu
              pokusom i złu i postanowień poprawy. Tak jak z tymi robalami,chorobami,
              wichurami, które obłamują konary. Dopóki walczymy, nie poddajemy się - zyjemy i
              mamy szansę.
              • mamalgosia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 17:08
                mader1 napisała:

                > to duża odpowiedzialnośc - że żadna wypowiedź Cię nie zawiodła. Mam
                nadzieję,
                > że wiesz, że kiedyś to się niestety zdarzy.
                Wiem, że to odpowiedzialność, niech to posłuży Twojemu rozwojowi duchowemusmile


                > O tych owocach i ja czasem myślę.
                > Przyznam, że w związku z drogą mi osobą.
                Zaciekawiłaś mnie, ale nie pytam
        • nulleczka Re: sądzić po owocach 22.09.06, 12:03
          A mi przyszła do głowy jeszcze inna myśl, że może by to "poznawanie po owocach"
          odczytywać w kontekśćie tego konkretnego fragmentu ewangelii, w którym ta myśl
          jest zawarta.Pan Jezus mówi w nim, żebyśmy się strzegli fałszywych proroków,
          którzy przychodza do nas jak "wilki w owczej skórze", czyli głoszą nauki
          niezgodne z ewangelią, szkodzące nam duchowo.Jakie owoce w życiu konkretnych
          ludzi przynosza te nauki? Poznamy po owocach...
          A każdy z nas jest chyba drzewem, które - jak napisała mader- rodzi dobre i złe
          owoce. I do tego jeszcze Pan Bóg często stara sie nawet z naszego zła
          wyprowadzić jak najwięcej dobra...
          • mamalgosia Re: sądzić po owocach 22.09.06, 12:20
            1) o konkretnym i dosłownym spojrzeniu na ten fragment pisałyśmy już powyżej. I
            nie jest to chyba wcale głupie

            2)tak tak
        • sion2 Re: sądzić po owocach 22.09.06, 12:03
          Mnie się wydaje że w stosuku do drugiego bliźniego mamy przede wszystkim nie
          oceniać, nie osądzać, a dopiero gdy np. chcemy poprzeć jakieś działanie, do
          czegos się przyłączyć, wypowiedzieć się o prowadzonym jakimś dziele - wtedy
          bardziej stosować cytat z Pisma przytoczony przez mamalgosię.

          Poza tym także w Pismie znajdziemy "owocami zaś Ducha są: pokój, dobro,
          łagodność" itd nie pamiętam gdzie to jest, jeden z listów apostolskich.

          A jeszcze poza tym najważniejszym owocem dla nas jest nawrócenie, dla Boga to
          najważniejsze a ono czasem dokonuje się w sposób taki, że początkowo ludzi
          gorszy albo nic nie rozumieją, albo jakieś dzieło dokonuje się w ukryciu a dla
          potocznych obserwatorów nie jest atrakcyjne itd. Pedagogika, zamysł, drogi Boga
          są tak różne od naszych!

          Sądzę że prawdziwe poznawanie owoców czyjegoś działania, życia, możliwe jest
          tylko z Duchem św. i że chcąc dokonać jakiejś oceny, trzeba błagac o dar
          mądrości, o wylanie Jego światła. My ludzie jesteśmy tak zagmatwani, ta ułomni i
          patrzący na rzeczywistosc "po ludzku" że gdzie nam sądzić czyjeś owoce... To co
          dla nas godne uwagi, dla Boga godne pogardy, co Bóg wywyższa my odrzucamy...
          Myslę że nie jesteśmy sami z siebie zdolni do oceny owoców.
          Myslę też że wcale nie chodzi o "wiedzę" intelektualną, konkretną, czy coś jest
          "tak" czy "nie". Myślę że chodzi o postawę modlitwy za drugiego człowieka, o
          uważanie się za gorszego od niego. I że każda decyzja podejmowana w tym duchu,
          każde dzialanie W ZAWIERZENIU choć w niewiedzy jednoczesnie - Pan Bóg przyjmie
          jako dobre i dobro wyprowadzi.
          • mamalgosia no wreszcie sion 22.09.06, 12:29
            sion2 napisała:

            > Mnie się wydaje że w stosuku do drugiego bliźniego mamy przede wszystkim nie
            > oceniać, nie osądzać, a dopiero gdy np. chcemy poprzeć jakieś działanie, do
            > czegos się przyłączyć, wypowiedzieć się o prowadzonym jakimś dziele - wtedy
            > bardziej stosować cytat z Pisma przytoczony przez mamalgosię.
            Tak, Kasiu, właśnie o takiej sytuacji mówię. Tu nie chodzi o ocenę danego
            człowieka, tylko pewnej sytuacji - którą naprawdę trudno ocenić. CHoć przyznam,
            że coś mi sumienie mówi - boję się jendak, że z sumieniem róznie bywa. Staram
            się spojrzeć więc niejako z zewnątzr, choć troche obiektywnie - szukam więc
            owoców. A tu trudności wielkie.


            >
            > Poza tym także w Pismie znajdziemy "owocami zaś Ducha są: pokój, dobro,
            > łagodność" itd nie pamiętam gdzie to jest, jeden z listów apostolskich.
            Oj, zaraz do tego wrócę, bo ważne


            >
            > A jeszcze poza tym najważniejszym owocem dla nas jest nawrócenie,
            A jeśli ciągłe poczucie milczenia Boga, brak odpowiedzi na pytania - raczej
            oddala od Niego niż nawraca?
            >
            > Sądzę że prawdziwe poznawanie owoców czyjegoś działania, życia, możliwe jest
            > tylko z Duchem św. i że chcąc dokonać jakiejś oceny, trzeba błagac o dar
            > mądrości, o wylanie Jego światła.
            Masz rację, masz... Proszę Go
            • mamalgosia owoce Ducha 22.09.06, 12:36
              Ga 5,22-23: "Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość,
              uprzejmość, dobroć, wierność,łagodność, opanowanie"
              oraz:
              Iz 11,2 "I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i
              męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej."
              • mama_kasia jeszcze jeden cytat 22.09.06, 12:56
                "Mądrość zaś [zstępująca] z góry jest przede wszystkim czysta, dalej,
                skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych
                owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości
                sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój." Jk 3,17-18
                • kudyn Re: jeszcze jeden cytat 22.09.06, 18:23
                  Żeby trochę pogmatwać biblijnie:
                  a) Są trzy fragmenty o rozpoznawaniu drzew po owocach Mt 7,15-20 w związku z
                  fałszywymi prorokami; Mt 12,33-37 w rozmowie z faryzeuszami; Łk 6,43-45 do
                  uczniów – sprowadzenie kontekstu do fałszywych proroków odpada
                  b) Mt 23,1-3 „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze.
                  Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie
                  naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią”. I jak tu z owocami?
                  c) Ga 5,16-23 już omawialiście
                  d) 1 Kor 13,1-3 – np. - owoce wspaniałe tylko co z tego?

                  Jak mam podjąć decyzję, to wolałbym wiedzieć przed – czy jest dobra czy zła – a
                  nie czekać na owoce.
                  A tak praktycznie, myślę że Bogu również zależy żebyśmy podejmowali dobre
                  decyzje, więc jak będziemy go prosili o wskazówki to je da, nie wiem jak ale da.
                  „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.
                  Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu
                  otworzą” (Mt 7,7-8 zaraz obok drzew). I jedną z wskazówek dla mnie jest pokój w
                  sercu w podejmowaniu tej decyzji (Ga 5,22).

                  Będę się modlił za Ciebie żebyś zadecydowała właściwie smile
                  • mamalgosia Re: jeszcze jeden cytat 22.09.06, 21:33
                    kudyn napisał:

                    > >
                    > Jak mam podjąć decyzję, to wolałbym wiedzieć przed – czy jest dobra czy z
                    > ła – a
                    > nie czekać na owoce.
                    Drogi kudynie,
                    jak najbardziej. I ja bym wolała.

                    Dziękuję za wsparcie modlitewne. A mówisz, że Bóg w końcu się odezwie? Nie
                    mozna tracić nadziei

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka