Dodaj do ulubionych

Religia w przedszkolu

14.11.06, 08:10
Przede wszystkim chciałabym się przywitać, bo jestem na tym forum pierwszy
raz smile))))))
Ja mam dwóch chłopców 4- i 6-latka, których wychowujemy z mężem. W wychowaniu
pomagają też dziadkowie, babcie i przedszkole.

Od 5 roku życia starszy syn chodzi na religię, w zeszłym roku sprawa była
prosta: wykładała ją nasza sąsiadka, dobra znajoma, do której mamy zaufanie
jeśli chodzi o podejście do dzieci i do wiary.
Więc gdy zdarzyło się że dzieci zadawały mi pytanie na które ja nie
znajdywałam odpowiedzi - szukałam wsparcia u Pani Krysi.

Wyjaśnie tutaj, iż jestem wierząca, chodze do kościoła, ale pewnych rzeczy -
szczególnie jeśli chodzi o stary testament - sama nie rozumiem, niestety sad

W tym roku religię prowadzi siostra zakonna i... tu pojawiają się
schodki.... Przede wszystkim dzieci nie lubią religii, mój syn mi mówił że
siostra na każdych zajęciach na nich krzyczy sad A znając go - nie
przesadza... Wiem, wiem, nie zawsze musimy wszystko w życiu lubić, ale... po
co dzieci na tym etapie zrażać do nauki religii?

Myślałam o tym żeby z nią porozmawiać, poznać ją, ewentualnie rozmawiać z
dyrektorką przedszkola, jakoś rozwiązać ten problem... Ale z tym radykalnym
krokiem jeszcze poczekam, jeszcze poobserwuję...

Ostatnio powiedziałam młodszemu, że jesli ktos go będzie bił (zdarza się) to
ma powiedzieć "Nie bij mnie!!" a jesli sobie nie poradzi to ma powiedziec
Pani, na to starszy, słysząc to: "nie wolno skarżyć, bo wtedy zbliżamy się do
piekła!!!" sad(((

Na to ja: że nie robimy źle szukając pomocy...

A on: zawsze gdy mówimy o innych źle (na przykład że nas biją) popełniamy
grzech...

Ja nie opowiadam im o piekle, mówię że Bóg jest dobry i miłosierny, że i my
mamy byc dobrzy. Nie ma mowy o piekielnych mękach sad((((

Jestem zaniepokojona, proszę, jak myślicie, czy mam rację martwiąc się? Czy
przesadzam??

Obserwuj wątek
    • sion2 Re: Religia w przedszkolu 14.11.06, 10:54
      Zawsze jak czytam takie posty jak ten, jestem bardzo zawstydzona co tez ci
      katecheci/katechetki czyli moi koledzy po fachu, wyczyniają. Ja tego nie
      rozumiem, skąd sie biorą tacy nauczyciele, bo że z kursow katechetycznych to
      nie wierze gdyz chodzilam 2 lata i mielismy naprawde super pedagogow, polowe
      swieckich a polowe ksiezy i zakonnic,i zeby nam ktokolwiek kazal straszyc male
      dzieci pieklem to nie moge sobie przypomniec sad.

      Czy ta siostra zakonna jest starsza wiekiem czy mloda? bo jak starsza to moze
      jest niereformowalna i uczy dzieci tak samo jak ją uczono... nie wiem. Mloda
      zakonnica to musialaby chyba byc nienormalna zeby teraz tak uczyc.

      Moim zdaniem nie powinnas juz nic czekac, obserwowac ale isc do zakonnicy i
      oczywiscie zaczac spokojnie, ze zaniepokoily cie takie a takie teksty dziecka o
      piekle, ze ty uczysz dzieci ze Bóg jest miloscia i na pewno nie posyla dzieci
      do piekla za złą wypowiedź. Jesli po reakcji siostry bedziesz widziala ze jest
      ona winna, powiedz stanowczo ze nie zyczysz sobie aby twoje dziecko bylo
      straszone pieklem i czy masz porozmawiac z przelozona siostry na ten temat.

      Jelsi chodzi o to mleko juz sie rozlało - jesli sama nie czujesz sie na silach
      wyjasnic dziecku co siostra miala na mysli, moze popros tą panią Krysie zeby
      pogadala z twoim malym. Generalnie nie mow ze "siostra nie ma racji" "nie, to
      nieprawda" bo dziecku sie namąci w głowie ale staraj sie rozbudowac tę kwestie
      ktorą dziecko poruszylo np. to prawda ze mówiac źle o bliźnich możemy wyrządzic
      im krzywdę, czasem nasze sądy są oparte na bardzo niedokladnym zapoznaniu sie z
      sytuacją i mozemy kogos falszywie okarżyc, dlatego Pan Bóg przestrzega nas
      pezed takim zlem. Ale to nie znaczy ze nie wolno nam sprzeciwic sie gdy widzimy
      ze ktos krzywdzi bliźniego albo nam wyrządza zlo. itp.

      Ostatnia sprawa to taka ze weź pod uwage ze dzieci w wieku 4-9 lat maja nieco
      inną percepcje niz dorosly, one potrafia uslyszec w wypowiedzi jedno zdanie i
      tak sie zafiksowac na jego punkcie ze nie pamietaja absolutnie kontekstu ani
      calosci wypowiedzi, pamietaja tylko to co ich poruszylo. Stad w nauczaiu w tym
      wieku baaardzo trzeba uwazac co sie mowi gdyz stale wycieczki rodzicow do
      pokoju nauczycielskiego pt "moje dziecko powiedzialo ze pani powiedziala im na
      lekcji..." - to norma w kazdej podstawowce. Dzieci zwlaszcza gdy cos uslysza
      pierwszy raz, nie sa obiektywne, nie pamietaja kontekstu, przeinaczaja itd. Nie
      bez powodu w klasach 0-3 jako metode porozumienia sie nauczyciela z dzieckiem
      stosuje sie ręczne wpisy nauczyciela do dzienniczkow a nie przekazywanie
      ustne "powiedz mamusi ze w przyszlym tyg bede zbierala...". To nie jest wina
      dziecka ze tak przeinacza ale tez nie wina nauczyciela ze dziecko przeinacza.
      Siostra mogla cos powiedziec o piekle ale czy aby na pewno straszyla nim
      dzieci - radzilabym ci sprobowac dowiedziec sie. Stawiam jednak na wine
      katechetki.
      • sion2 errata 14.11.06, 10:57
        mialo byc "... jako metode porozumiewania sie nauczyciela z RODZICEM.."
        • krtek7 Re: errata 14.11.06, 11:49
          Dziękuję za Twoją wypowiedź, Sion.

          Siostra jest starsza wiekiem.

          Oczywiście, jestem daleka od tego żeby stanowczo reagować, dlatego chcę
          najpierw zaobserwować rozwój wydarzeń, staram się teraz więcej niż kiedykolwiek
          rozmawiać z moim dzieckiem w nawiązaniu do religii.

          Oczywiście też nigdy nie powiem "Wiesz, nie słuchaj, siostra opowiada głupoty",
          chociaż zdarzyło się: "Nie przejmuj się tak bardzo, a jak wrócisz do domu to mi
          opowiesz, dobrze?" na to że siostra nakrzyczała na niego, że słuchając jej
          podwijał sobie odruchowo nogawkę spodni.

          Moje dziecko jest wyjątkowo grzeczne - tak mówią wszystkie panie w przedszkolu
          i tak mówiła zawsze już opisana przeze mnie pani Krysia smile Więc to, że siostra
          krzyczy (jak on to określa) na nich na każdych zajęciach wydaje mi się trochę
          dziwne.....

          Cieszę się jednak z tego, że ogólnie dzieci nie straszy się piekłem smile Ostatnio
          pomyślałam, że może to dzisiaj normalne (nas straszyła właśnie taka starsza
          siostra kiedy byłam przedszkolakiem).
          • mader1 Re: errata 14.11.06, 15:55
            dzieci nie straszy się piekłem smile)))
            niektórzy tu podnosili czasem głosy, że nawet w ogóle nie ma mowy o straszeniu,
            karaniu, za to dużo o miłości i miłosierdziu i zastanawialiśmy się czy to
            dobrze smile
            Musisz na spokojnie porozmawiać, wyłuszczyć swoje racje , rozmawiać z
            dzieckiem. Przygotuj się, że być może będziesz musiała zrezygnować z lekcji
            religii albo wystąpic o zmianę katechety. Niestety, nie każda siostra nadaje
            się do takiej funkcji.
      • mary_ann zgadzam się ze sion! n/txt 14.11.06, 18:30
    • a_weasley A z drugiej strony 14.11.06, 17:49
      krtek7 napisała:

      > Ja nie opowiadam im o piekle

      No to musi to zrobić za Ciebie ktoś inny.
      • mary_ann Re: clou numeru 14.11.06, 18:29
        a_weasley napisał:

        > krtek7 napisała:
        >
        > > Ja nie opowiadam im o piekle
        >
        > No to musi to zrobić za Ciebie ktoś inny.
        >

        Pytanie, czy koniecznie na samym początku i własnie w ten sposób....
        • krtek7 Re: clou numeru 14.11.06, 19:14
          Ja zawsze myślałam - choć może się mylę - że dziecko nie ma nic wspólnego z
          piekłem, tak jak np. nie może mieć z więzieniem.

          Dzieci są u Boga na specjalnych prawach: mają być przez dorosłych kochane i
          chronione.

          Każde dziecko ma Anioła Stróża - a dorosły już nie zawsze...

          Tak ja zostałam nauczona, z tym że nie na lekcjach religii. Nie mówię o tym
          moim dzieciom. Opowiadam im tylko o DOBRYM Panu Bogu i o DOBRYCH Aniołach. Na
          opowieści o piekle przyjdzie czas, sami się pewnie zainteresują w okresie
          dojrzewania wink
          • krtek7 Re: clou numeru 14.11.06, 19:17
            A moja mama na to wszystko powiedziała, że Papież Jan Paweł II mówił że piekło
            to sobie ludzie na ziemi tworzą, że tak naprawdę to "gdzieś-tam" piekła nie ma.

            Być może powiedział coś podobnego, może tylko ona tak to zinterpretowała.
            Jesli znajdę gdzieś wiarygodny fragment - to Wam przytoczę.
            • mader1 Re: piekło 14.11.06, 19:28
              Piekło jest. Choć możemy mieć pragnienie i nadzieję, że pozostanie
              puste.Rozmawialiśmy już o tym. Fragment, o który Ci chodziło to zapewne ten:

              "1. Bóg jest nieskończenie dobrym i miłosiernym Ojcem. Jednakże człowiek, który
              ma Mu udzielić odpowiedzi w sposób wolny, może niestety dokonać wyboru
              ostatecznego odrzucenia Jego miłości i przebaczenia i w ten sposób pozbawić się
              na zawsze radosnej komunii z Nim. Właśnie na tę tragiczną sytuację wskazuje
              doktryna chrześcijańska, kiedy mówi o potępieniu lub piekle. Nie jest to kara
              Boża wymierzona «z zewnątrz», lecz konsekwencja decyzji podjętych przez
              człowieka w tym życiu. Samą rzeczywistość nieszczęścia, jaką ta smutna sytuacja
              niesie z sobą, możemy w pewnej mierze wyobrazić sobie w świetle pewnych
              tragicznych doświadczeń, które — jak zwykliśmy mówić — czynią z życia «piekło».

              Jednakże w sensie teologicznym piekło jest czymś innym: jest ostateczną
              konsekwencją samego grzechu, zwracającą się przeciw temu, kto go popełnił. Jest
              to sytuacja, w jakiej nieodwołalnie znajduje się człowiek, który odrzucił
              miłosierdzie Ojca nawet w ostatniej chwili swego życia."

              Poniżej link do całości przemówienia
              www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/audiencje/ag_28071999.html
              Siostra powinna powiedziec dzieciom, że jest niebo, piekło, czyściec - jeżeli
              jest to katecheza katolicka.
              Chodzi o to w jaki sposób o tym mówi. w żadnym wypadku nie powinna ich straszyć.
              • krtek7 Re: piekło 14.11.06, 19:38
                Ale czy jesli dziecko robi źle to zbliża się do piekła? Dziecko 6 -letnie nie
                jest w stanie tego pojąć właściwie.

                Pamiętam, jak moja koleżanka w podstawówce powiedziała mi że pójdę do piekła bo
                kocham moją mamę bardziej niż Boga. Takie myślenie mają małe dzieci. Nie są w
                stanie zrozumiec czym jest sumienie, ich myślenie jest proste.
                Dziecko zaczyna się martwić: czy jak rozlałem mleko/złościłem się na tatę i
                powiedziałem mu że go nie kocham/popchnąłęm kolegę - jestem bliżej PIEKŁA?? CZy
                Bóg mi to wybaczy, czy nie??

                To takie moje rozmyślania.

                Mój kuzyn w tym wieku lubił opowieści o piekle które mu "serwowałam" na
                dobranoc smile)) Bajkę "O dziewczynie, która podeptała chleb" z wyjątkowo bogatym
                opisem piekła... Ja miałam wtedy 12 lat a on 6.
                • krtek7 Re: piekło 14.11.06, 19:41
                  Czy nie lepiej mówić dzieciom: "Bóg jest dobry i cię kocha. I właśnie dlatego
                  powinieneś się starać być coraz lepszym człowiekiem. Wtedy Bóg Ojciec będzie
                  zadowolony." ?
                • franula Re: piekło 15.11.06, 23:18
                  Krtek tu masz bardzo ciekawą dyskusję o możliwośći grzeszenia przez dzieci
                  (aczkolwiek trochę starsze)
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=35761450&a=35899625
          • minerwamcg Piekło dozwolone od lat... ? 15.11.06, 21:52
            krtek7 napisała:

            > Ja zawsze myślałam - choć może się mylę - że dziecko nie ma nic wspólnego z
            > piekłem,

            Dziecko to też człowiek. Nie ma sensu wymyślać jakiejś nowej religii specjalnie
            dla dzieci - ta co jest, nieźle się sprawdza, dla każdego.

            > tak jak np. nie może mieć z więzieniem.

            Owszem. Nie można go tam wsadzić. Ale nie należy przed nim ukrywać faktu, że
            więzienia są i że jak dorosły wie, że tak się nie robi, a robi, to potem tam
            trafia. I jest mu tam bardzo źle.
            I to wcale nie znaczy, że ludzie, którzy go tam wsadzają, są niedobrzy. Oni to
            robią słusznie.

            > Każde dziecko ma Anioła Stróża - a dorosły już nie zawsze...

            ??? Przepraszam, do jakiego wieku przysługuje Anioł Stróż? I czy ten, co mi
            zagląda przez ramię i czasem łapie za rękę, żebym nie napisała czegoś naprawdę
            ostrego jest nadterminowy czy na umowę-zlecenie? smile)))

            > Tak ja zostałam nauczona, z tym że nie na lekcjach religii.

            Mnie zaś na lekcjach religii uczono, że Anioła Stróża ma każdy. Przez całe życie.

            > Nie mówię o tym
            > moim dzieciom. Opowiadam im tylko o DOBRYM Panu Bogu i o DOBRYCH Aniołach.

            A o Bogu, który jest DOBRY, ale jak ludzie grzeszą, to się gniewa - też nie?

            > Na opowieści o piekle przyjdzie czas, sami się pewnie zainteresują w okresie
            > dojrzewania wink

            Kiedy już będzie po wszystkim i słodka wizja Bozi dla małych dzieci zostanie
            najpierw utrwalona, a potem zrzucona jak dziecinne ubranko.

            Uważam, że nie powinno się infantylizować religii. Moim zdaniem należy
            przedstawiać ją jak coś dobrego, ciepłego - ale i bardzo poważnego. Należy mówić
            o grzechu i jego konsekwencjach. Nie "straszyć" piekłem - ale i nie ukrywać
            faktu, że ono istnieje i trafią tam ci, którzy świadomie i dobrowolnie odrzucą
            Bożą łaskę. Nie ci, którzy nie słuchali mamy albo jedli w piątek parówki, tylko
            ci, którzy z własnej woli i chęci wybrali zło.
    • maadzik3 Re: Religia w przedszkolu 14.11.06, 20:11
      Ja generalnie jestem przeciwniczka religii w przedszkolu i szkole. I juz sie
      boje na co moge sie natknac jesli (zwlaszcza w podstawowce) okaze sie ze Mlody
      to ten rodzynek w klasie co na religie nie chodzi. Poza tym biorac pod uwage ze
      religia zaczela liczyc sie do sredniej, a srednia (konkurs swiadectw) liczy sie
      przy przechodzeniu do gimnazjum i liceum dzieci na nia nie chodzace jesli w
      szkole nie ma etyki a oceny z punktu katechetycznego nie przepisza (moga byc
      problemy) nie sa traktowane nierowno sprzecznie z konstytucja, ale to temat na
      osobna dluga dyskusje (zainteresowanych prosze o wypowiedzi, rozwazam skarge
      konstytuacyjnasmile) Co do Twego przykladu - mowienie o innych PRAWDY w tym
      niepochlebnej nie przybliza nas do piekla (chyba raczej przepis na pieklo
      bezmyslnosci). W tym sensie dorosly zglaszajacy przestepstwo tez grzeszy?
      Urocze. Porozmawialabym koniecznie z katechetka i chyba wychowawczynia.
      Magda
    • praktycznyprzewodnik Re: Religia w przedszkolu 15.11.06, 09:22
      Czy ta siostra na pewno zna program nauczania ? Dzieciom w przedszkolu nie mówi
      się jeszcze o grzechach, a tym bardziej o piekle.
      • krtek7 Re: Religia w przedszkolu 15.11.06, 10:17
        U nas religia jest w piątek.
        Jeśli będzie szansa - postaram się umówić z siostrą na krótką rozmowę.
        Jesli stwierdzę że faktycznie uczy "po swojemu" i mi sie nie spodoba - moje
        dzieci nie będą chodzić na religię.
        Choć mam nadzieję że ta rozmowa wiele wyjaśni.
    • sion2 nalzey dzieciom mowic o piekle, ale... 15.11.06, 10:53
      Mysle ze jednak czekac do okresu dojrzewania z powiedzeniem o piekle dzieciom
      nie nalezy a i tez sie nie da po prostu, same sie o tym dowiedza najpoxniej w
      pierwszych klasach podstawowych.

      Istnienie piekla - podkreslam ze pieklo to nie miejsce fizyczne: kotly ze smołą
      i buchajacy ogien, ale STAN DUCHOWY, oddzielenia od Boga, ktore nigdy nie
      bedzie mialo konca i bedzie ostateczne - jest prawdą wiary chrzescijanskiej i
      nie mozna dziecka oklamywac ze piekla nie ma albo ze go nie dotyczy. Ale trzeba
      uwazac w jaki spoosb sie przekazuje tę treść. Zdecydowanie najpierw dziecko
      powinno sie ugruntowac w wierze w Boga, ktory jest Miłoscia,ktory jest dobry,
      opiekuje sie, daje nam dary kazdego dnia, na ktorego zawsze mozna liczyc itd.
      Pieklo - owszem gdzies tam moze sie przewinac w opowiesciach ale baaaardzo
      marginalnie przynajmniej do konca 6-tego roku zycia dziecka. potem zas nalezy
      bardzije podkreslac ze pieklo to WYBÓR CZŁOWIEKA a nie decyzja Boga "potepiam
      cie, skazuje na piekło" itd.

      Prawda o piekle uczy nas ze zlo ma swoje konsekwencje. Naprawde jest tak, ze
      kazdy grzech, ktory popelniamy, zwieksza w nas sfere mroku. jesli czlowiek
      dorosly uparcie przez wiekszosc zycia twki w grzechach ciezkich, swiadomie
      bluxni Bogu, odrzuca Go, w nim samym powstaje niezdolnosc duchowa do
      przebywania z Bogiem który jest swiety, ta niezdolnosc naprawde moze w koncu
      przybrac charakter wyboru potepienia.
      Dziecko od najmlodszych lat powinno wiedziec ze kazdy grzech nie pozostaje bez
      echa w duszy ale ze kazde zlo mozna zmyc aktem zalu za zlo. Nie powinno sie
      mowic dziecku pytajacemu "czy jak pobilem sie z kolega o pojde do piekla" "alez
      kochanie, wcale nie, nic sie nie stalo" tylko raczej polozyc akcent na to ze
      skoro czuje wyrzuty sumienia moze ukleknąć i przeprosic Boga a On mu
      natychmiast przebaczy i przytuli z miloscia i ze nie musi bac sie piekla wtedy.
      Trzeba podkreslac dziecku 1000 razy ze ten kto żałuje za zlo, jest daleko od
      piekla.
      • mader1 Re: Tak jest 15.11.06, 10:58
        Nic dodać , nic ująć
      • wicio2004 Re: nalzey dzieciom mowic o piekle, ale... 15.11.06, 13:23
        > Dziecko od najmlodszych lat powinno wiedziec ze kazdy grzech nie pozostaje
        bez
        > echa w duszy ale ze kazde zlo mozna zmyc aktem zalu za zlo. Nie powinno sie
        > mowic dziecku pytajacemu "czy jak pobilem sie z kolega o pojde do
        piekla" "alez
        >
        > kochanie, wcale nie, nic sie nie stalo" tylko raczej polozyc akcent na to ze
        > skoro czuje wyrzuty sumienia moze ukleknąć i przeprosic Boga a On mu
        > natychmiast przebaczy i przytuli z miloscia i ze nie musi bac sie piekla
        wtedy.
        >

        Mam wątpliwość. Mój synek ostro rozrabiał w przedszkolu. Nie słuchał się,
        pyskował, namawiał do głupot kolegów. Nie było na niego rady. Znaczy sie pani
        sobie rady nie dawala. Ale wystarczylo kilka rozmow ze mna, wytlumaczenie ze
        moze zrobic krzywde komus, ze to moze bolec itd. Syn zdolal sie chyba postawic
        w sytuacji "ofiary". Zreszta "odegralismy" w domu kilka takich scenek kiedy to
        ja go popychalem a on o maly wlos by sie o cos rabnal. Podobno teraz jest
        grzeczny.

        Zastanawiam sie czy metoda "ukleknij i przepros Boga" jest uzasadnona. Czy
        malczy czlowiek nie pomysli sobie tak: jak zrobie cos zlego to moge pojsc do
        piekla, ale wystarczy ze przeprosze Boga i juz jest dobrze. Nie jestem
        psychologiem ani pedagogiem, ale tak to wyglada na moj zdrowy (chyba) rozum.

        Oczywiscie "kochanie nic sie nie stalo" jest najgorszym mozliwym wyjsciem z
        sytuacji.
        • sion2 Re: nalzey dzieciom mowic o piekle, ale... 15.11.06, 14:41
          Jakies nieporozumienie. Nie ma "metody": ukleknij i przepros Boga. Oczywiscie
          ze nalezy za wszelką cenę unikac instrumentalnegon traktowania
          slowa "przepraszam" ale to mi sie wydawalo oczywiste.

          Autorka watku tutaj podala konkretna sytuacje na katechezie, i do niej sie
          odnosioslam, nie pisalam natomiast o samym procesie wychowywania, w ktory
          przeciez wplecione jest wychowanie w wierze. Nie ma relacji do Boga oddzielnej
          od relacji z moim bliźnim, sadzilam ze nie musze podreslac ze gdy dziecko np.
          skrzywdzi kolege to ze powinno 1. wiedziec ci zrobilo zlego 2. dlaczego 3.
          przeprosic kolege. Ja napisalam tylko co z odpowiedzia na dramatyczne pytanie
          kilkulatka "czy pojde do piekla bo sie pobilem z Zosią", pisalam ze nalezy
          zawsze podkreslac Boze przebaczenie, żal za grzechy ktory w wymierze duchowym w
          relacji do Boga ma moc zadoscuczynienia - ŻAL a nie "ukleknij i powiedz
          <przepraszam>". Nie przyszlo mi do glowy ze ktos wychowujacy dzieci w wierze
          nie tlumaczylby im zlego zachowania w kontekscie milosci blixniego.

          Gdy widzimy ze dziecko traktuje slowo "przepraszam" jako slowo-klucz, slowo-
          zalatwiajce sprawe, nie ma w nim postawy skruchy, na pewno nalezy zaregowac i
          ukierunkowywac dziecko na żal za zlo ktory uczynilo - wzgledem Boga a wzgledem
          bliźnich na szczere przeprosiny i postanowienie poprway.
    • rycerzowa Piekło a dziecko 15.11.06, 12:08
      Lekcje religii w salkach miały tę przewagę, że rodzic uczestniczył w lekcji,
      wiedział, co dokładnie siostra powiedziała, i mógł potem ten problem z dzieckiem
      przedyskutować, czyli mu wytłumaczyć.

      Dziecko myśli konkretami, to raz.
      Dwa - zawsze tłumaczy mu się to co "dalsze", abstrakcyjne, przy pomocy tego co
      bliższe, konkretne.

      Dziecko szybko dowiaduje się o piekle, nie potrzeba do tego katechezy. Słyszy, o
      czym rozmawiają dorośli, chodzi przecież do kościoła.
      Poza tym ogląda telewizję.
      Oj, pójdziesz za to do piekła - ile razy dzieci słyszą ten tekst, w
      odniesieniu i do siebie, i do innych.


      Tłumaczyłam dzieciom, że piekło to jest kara, taka naturalna konsekwencja.
      Zrobiłeś coś źle, są złe skutki. Potem cierpisz za to.
      Na przykład idziesz do więzienia.
      To "więzienie" brzmiało strasznie.
      A jest też więzienie dożywotnie.

      Ale wydaje mi się, że dzieci i tak rozumiały to jako karę odwracalną.
      Że można się poprawić i wszystko naprawić.
      Trzeba dorosnąć, dojrzeć, by zrozumieć, że niektóre sprawy są nieodwracalne,
      nawet tu, na ziemi.

      Co bym zrobiła na miejscu autorki wątku?
      Niezależnie od konieczności rozmowy z katechetka, trzeba sobie uświadomić, że
      wychowanie religijne ciągle należy do rodziców. Katecheci tego za nas nie
      załatwią. Po każdej lekcji trzeba porozmawiać, wytłumaczyć, jak my dany temat
      rozumiemy, coś wyprostować, coś utrwalić.
      W ostateczności poprosić o to kompetentną sąsiadkę.
      • franula Re: Piekło a dziecko 15.11.06, 23:17
        > Lekcje religii w salkach miały tę przewagę, że rodzic uczestniczył w lekcji,
        to ciekawe - nigdy się z tym nie spotkałam?
        pozdrawiam
        Franula
        • mader1 Re: Piekło a dziecko 15.11.06, 23:21
          moja mama uczestniczyła w pierwszej i drugiej klasie - bo kościół mieliśmy
          trochę daleko, samochody, noc o tej porze. Jak już mnie doprowadziła, nie
          opłącało się wracać. Miało to swoje złe strony. Po komunii zaczęłam chodzić z
          powrotem dopiero, gdy sama mogłam dotrzeć na lekcje. Urodził się braciszek,
          który nie miał z kim zostać sad
          • rycerzowa Re: Piekło a dziecko 16.11.06, 09:03

            To było dawno. wink
            Przyprowadzaliśmy maluszki - i siadaliśmy z tyłu. Bo jak inaczej?
            Fakt, niektórzy rodzice robili w tym czasie zakupy.

            W drugiej klasie ksiądz zwyczajnie wymagał, by rodzice byli obecni na lekcji.
            A potem religia już była w szkole.

            Takie współuczestniczenie miało dużo dobrych stron.
            Dzieci są aktywnymi uczestnikami, dużo pytają , komentują - są szczere,
            konkretne, nie ma dla nich tematów tabu.
            Sion może mieć na ten temat wiele do opowiedzenia.

            Można było się dużo o dzieciach dowiedzieć, o ich sposobie myślenia.
            Można było się nauczyć, jak osoby kompetentne radzą sobie z kwestiami,
            stawianymi przez dzieci.
            Last but not least - sporo rodziców na tej "powtórnej" katechezie duzo
            skorzystało, w sensie podstawowej edukacji religijnej. wink

    • wicio2004 Re: Religia w przedszkolu 15.11.06, 13:07
      Dzień dobry. Jestem tu nowy. To znaczy czytam od długiego czasu ale piszę po
      raz pierwszy.
      Wątek przedszkolny mnie szczególnie interesuje bo niedługo mój syn bedzie mial
      religie w przedszkolu. Domyślam się, że na religii opowiada się tylko o jednej
      religii, a ja dziecku już wiele razy tłumaczyłem że ludzie wierzą w różne
      rzeczy. Czy postawa nauczyciela zaburzy mój autorytet (często dzieci nie
      zgadzają się z rodzicami "bo pani Ania tak powiedziała"), czy namiesza dziecku
      w głowie. Co o tym sądzicie?
      • mama_kasia Re: Religia w przedszkolu 15.11.06, 15:21
        Czy postawa nauczyciela zaburzy mój autorytet (często dzieci nie
        > zgadzają się z rodzicami "bo pani Ania tak powiedziała"), czy namiesza dziecku
        > w głowie. Co o tym sądzicie?

        Może niekoniecznie zaburzy, ale ... Pani to jest Ktoś wink))
        Tzn. - u nas z synem nie było źle. Pani nie specjalnie była
        na poidestale. Natomiast inaczej jest z córką. W zerówce było
        wiele razy: "a pani od religii powiedziała, że ..." - i tu coś
        niebardzo precyzyjnego, w moim pojęciu pani powiedziała.
        Pierwszym razem to mnie mocno ruszyło, ale potem tłumaczyłam
        swoje. Córka nie zawsze chciala mnie zrozumieć. Jednak co powiedziałam,
        to powiedziałam smile Mam nadzieję, że nasze życie, nasze słowa zapadają
        w dzieci i odezwą się ...kiedyś smile
        ps. Witam na forum smile
        • mama_kasia ot 15.11.06, 15:22
          rany, ile błędów - przepraszam sad - nie sprawdziłam, bo leciałam
          do telefonu
    • rycerzowa Re: Religia w przedszkolu 15.11.06, 17:09
      > Czy postawa nauczyciela zaburzy mój autorytet (często dzieci nie
      > zgadzają się z rodzicami "bo pani Ania tak powiedziała"), czy namiesza dziecku
      > w głowie

      Gdy dziecko wychodzi z domu, wielu zaczyna mu "mieszać w głowie".
      Z nauczycielem lub katechetką jeszcze nie problem, bo specjalnych herezji
      dziecku nie powiedzą, wszystko da się wytłumaczyć, uzupełnić, naprostować.

      Ale potem "mieszać" będą koledzy, nie zawsze odpowiedni, idole pop kultury,
      których nie musisz być wielbicielem, albo liderzy partii, do których byś się
      raczej nie zapisał.

      Czyli "mieszania " nie unikniesz. Trzeba siebie i dziecko uodpornić, nauczyć go
      myśleć samodzielnie.
      Jeśli jesteś "kimś" , i jeśli dziecko kochasz, twoje zdanie zawsze będzie się
      liczyć. O autorytet nie troszcz się za bardzo; doświadczenie uczy, że mają go
      raczej ci, którzy nie przejmują się specjalnie jego pielęgnacją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka