Czy robicie coś z myślą o sobie ? Czy gdy robicie zakupy, myslicie, co Wy
byście zjadły, czy tylko zastanawiacie się, jak ucieszyć najbliższych ? Co
zjedzą dzieci bez marudzenia... co będzie smakowało męzowi... Złapałam się na
tym...
Czy uważacie, że wogóle konieczne jest myślenie o sobie, czy wystarczy
dawanie, by zachować radość i spokój ?
A małżeństwo ? Czy zawsze powinno być nastawione na potrzeby dzieci ? My niby
wiedzieliśmy, wiemy, że nie, ale w musimy sobie o tym ciągle przypominać

,
bo "łatwiej" kupić bilety na wystawę czy film także dla dzieci niż wybrać się
samemu, we dwójkę. Zawsze się to odkłada, jest się zmęczonym. Ostatnio
przypilnowałam parę razy wyjścia we dwójkę...
Ja... kupuję książki... a potem je czytam zaniedbując wtedy świat

, więc
dbam o siebie...