Dodaj do ulubionych

Co robicie dla siebie ?

03.01.07, 11:19
Czy robicie coś z myślą o sobie ? Czy gdy robicie zakupy, myslicie, co Wy
byście zjadły, czy tylko zastanawiacie się, jak ucieszyć najbliższych ? Co
zjedzą dzieci bez marudzenia... co będzie smakowało męzowi... Złapałam się na
tym...
Czy uważacie, że wogóle konieczne jest myślenie o sobie, czy wystarczy
dawanie, by zachować radość i spokój ?
A małżeństwo ? Czy zawsze powinno być nastawione na potrzeby dzieci ? My niby
wiedzieliśmy, wiemy, że nie, ale w musimy sobie o tym ciągle przypominać wink,
bo "łatwiej" kupić bilety na wystawę czy film także dla dzieci niż wybrać się
samemu, we dwójkę. Zawsze się to odkłada, jest się zmęczonym. Ostatnio
przypilnowałam parę razy wyjścia we dwójkę...
Ja... kupuję książki... a potem je czytam zaniedbując wtedy świat smile , więc
dbam o siebie...
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Co robicie dla siebie ? 03.01.07, 11:26
      A mnie właśnie chodził po głowie podobny wątek, tylko o innym zabarwieniu wink
      Bo ja to mam wrażenie, że zbyt wiele robię ...dla siebie właśnie.
      Zastanawiam, czy w jakiś sposób nie jest to spowodowane lansowanym
      "w świecie" podejściem do życia, że szczęśliwa mama równa się
      szczęśliwe dzieci, rodzina. Tym, że mama powinna myśleć o sobie,
      dbać o siebie. Tak, tak też powinno być. Myślę jednak, że z rozdawania
      miłości czerpie się główną i prawdziwą radość, szczęście.

      > A małżeństwo ? Czy zawsze powinno być nastawione na potrzeby dzieci ?

      A tutaj to już inaczej. To małżonek jest pierwszą osobą w mojej rodzinie,
      a nie dzieci. I tak na siebie patrzymy smile
      • netus Re: Co robicie dla siebie ? 03.01.07, 12:03
        Ja zaczęłam od jakiegoś czasu "dbać" o swoje. Chodzę na angielski raz w tyg. na
        aerobik, czytam książki i odsyłam wtedy dzieci do pokoju, uczę siebie i ich, że
        każdy ma czas na swoje sprawy. Ale jest to wynik mojej pracy nad soba
        (przyznaję, że ta praca to też zasługa męża). Kompleksy powoli demaskuje i
        odkrywam i próbuję uświadamiać.
        A jest ich sporo, ostatnio np. mąż zastępował w niedziele organistę i leżałam w
        łóżku do ... 11.30 i czytałam "Los powtórzony" Wisniewskiego, czytając miałam
        cały czas skrupuły, że nie tak, że nie powinnam tak długo, że co sobie
        pomyślałby o mnie mąż. Wstałam i ekspresem zaczęłam ogaerniać dom, szykować
        dzieci itd, które tez w tym czasie miały labę i świetnie się razem bawiły.
        Gdy powiedziałam to mężowi ubawił sie i zawsze zadziwia, że mam jakies takie
        zahamowiania... Jestem pewnie ciągle kłębkiem kompleksów, które stopniowo z
        mężem odkrywamy/
        • mader1 Re: Co robicie dla siebie ? 03.01.07, 12:16
          > Gdy powiedziałam to mężowi ubawił sie i zawsze zadziwia, że mam jakies takie
          > zahamowiania...

          O ! Mój uważa, że wstaje się wcześnie i "ogarnia". Musiał się wobec tego "
          nauczyć" - choć wcale nie uświadamiałam go, bo miałam tak, jak Ty wyrzuty
          sumienia- że lubię czasem poczytać w łózku, córka w wolne dni dłużej pospać,
          zamiast zaraz " ogarniać".
          • netus Re: Co robicie dla siebie ? 03.01.07, 12:29
            Chyba podświadomie czuwam, jak wypadnę przy mężu nawet, oczywiście nie zawsze i
            jednak coraz mniej, ale jakieś takie zakodowanie powinności, że trzeba tak, bo
            jestem żoną, tak, bo jestem matką i trzeba tak, bo jestem taka, taka i taka...
    • mamalgosia Re: Co robicie dla siebie ? 03.01.07, 17:10
      Ja trochę jak mama_kasia - mam wrażenie, że dla siebie robię za dużo. I mam z
      tego powodu poczucie winy i wyrzuty sumienia
    • mamalgosia Re: Co robicie dla siebie ? 03.01.07, 17:11
      mader1 napisała:

      > A małżeństwo ? Czy zawsze powinno być nastawione na potrzeby dzieci ?
      Na pewno wszyscy napiszą, że nie. Ale jak dziecku stopa rośnie, a mnie i Mężowi
      już nie, no to komu kupić buty, jesli pieniądze są tylko na jedną parę?

      Najlepszym wyjściem byłoby gdyby mi stopa zaczęła rosnąćsmile
      • mader1 Re: Co robicie dla siebie ? 03.01.07, 17:45
        > A małżeństwo ? Czy zawsze powinno być nastawione na potrzeby dzieci ?
        Napisałaś mamalgosiu :
        "Na pewno wszyscy napiszą, że nie. Ale jak dziecku stopa rośnie, a mnie i
        Mężowi
        już nie, no to komu kupić buty, jesli pieniądze są tylko na jedną parę?"

        Właśnie o to mi chodzi smile
        Akurat teraz na buty nam starcza wink)), ale ciągle w praktyce dokonuje się
        wyborów, które są sprzeczne z tzw. teorią. Po pierwsze - tak jak napisałaś :
        budżet jest ograniczony. Zaczynamy wybierać wspólne wyjście, bo po prostu nie
        stać nas na dwa - i z dziećmi i w parze.
        Ale czas ... w tamtym roku Mały był CIĄGLE chory. Albo lekarz, albo siedzenie
        po nocy i nawet, jak nie histeryzowaliśmy, bo choroby wcale nie były ciężkie
        czy śmiertelne, byliśmy tym ogromnie zmęczeni. Inne dzieci też. Zupełnie
        niestosone wydawało się wychodzenie " żeby się odprężyć". Siedziałam i
        siedziałam w domu niemalże gryząc ściany.
        Tak samo dzieje się, gdy ktoś dużo pracuje. Wiele rozmów u nas w domu (
        ostatnio wyjść) odbywa się kosztem snu.
        • mamalgosia Re: Co robicie dla siebie ? 03.01.07, 17:49
          Mader,
          Prawda jest taka, że te wybory to jest pic na wodę. No bo jaki jest własnie
          wybór, jak pieniądze są na jedną parę butów? Jaki jest wybór: pozmywać czy
          pójść do koleżanki, skoro gdy wybiorę pójście do kolezanki, to po powrocie do
          domu zastanę dwukrotnie większą hałdę naczyń do zmywania? Jaki to wybór: spać
          czy czuwać przy dziecku, skoro płacze tak, że cała dzielnica słyszy?
          Dlatego ze mną jest tak, że jak tylko mogę coś zrobić dla siebie - własnie bez
          tego "wyboru", to natychmiast robię. A potem mam wyrzuty sumienia.
          • malgosiader Re: Co robicie dla siebie ? 03.01.07, 22:05
            u nas, właściwie u mnie ...
            to dzieci sa pierwsze, niby nie chcę, ale jakoś tak wychodzi,
            niedalej jak wczoraj rozmawiając z moim mężem o naszej zbliżającej sie 10
            rocznicy ślubu, mój Grześ zaproponował, że wybierzemy sie gdzieś razem, tylko
            sami ...
            a ja co na to? oczywiście, a dzieci? że razem to możemy jak nasze dzieci będa
            już dorosłe i nie bedą chciały z nami jeździc,
            wychodzimy bez nich jak już to kosztem snu, bo wtedy kiedy są w piżamkach i
            śpią sobie słodko,
            u mnie wygląda to tak, że ja stram sie im zrekompensowac to, że maja mamę
            pracującą, a nie taką, która czeka na nich z obiadem (tak jak ja to miałam
            szczęście miec),
            kiedyś usłyszałam, że w dziecięcej psychice pozostaje ślad na zawsze po tym jak
            jego jego mama wróciła do pracy,
            strasznie mnie to przeraziło, bo przecież moje dzieci miały po parę miesięcy
            jak ja wracałam do zawodu,
            dodam, że usłyszałam to od psychologa,
            teraz staram sie byc z nimi jak najwięcej, ile sie da i ile oni tego chcą,
            pryjdzie czas, że moi chłopcy będą mieli swoje życie, a mama będzie potrzebna
            do zrobienia jedzonka tylko, to wtedy to sobie z mężusiem odbijemy, ale póki co
            cała jestem ich!
            ach, jeszcze jedno - łapię się na tym, że to dzieci są całym moim światem, a
            mąż za nimi, pomimo, że kochamy sie na zbój wink
            • netus do malgosiader 04.01.07, 07:55
              oh to podobnie jak my i ta dziesiąta rocznioca slubu i słyszę, że macie synów,
              podobnie jak u nas, tez szybko wracałam do pracy (ok. pól roku przy srtarszym i
              9 miesięcy przy młodszym), ale to był czas rzeczywiście skrupółów i wyrzutów.
              Al eczas z dziećmi niejednoikrotnie spędxam efektywniej, paradoksalnie dlatego,
              że mam go mniej. Po prostu nie marnuje go, nie przecieka mi przez palce.
              • malgosiader Re: do malgosiader 04.01.07, 10:44
                mój staraszy synek miał 5 mies., a młodszy 8 mies. jak wracałam do pracy,
                pamiętam jak to bolało,
                jeszcze uwagi coniektórych koleżanek typu "podziwiam cię, jak bym chyba
                zwariowała jak bym musiała zostawić takie małe dziecko w domu",
                pewnie, że można było pójść na wychowawczy, żyć (wegetować raczej) z jednej
                pensji (b. małej wtedy), ale czy o to chodzi?
                dzieci zostały z moją mamusią, to mnie uspokajało, że jedyne co im może zrobić,
                to rozpuścić na maxa, ale to z miłości, bo oni byli dla niej całym światem,
                dodam, że w międzyczasie robiłam studia - też czas zabrany,
                ale wszystko to robię też dla nich, bo moje osiągnięcia zawodowe przedłkadają
                się na moje pobory i wtedy możemy pozwolić sobie na więcej (ale nie na
                wszystko wink),
                dlatego wszędzie gdzie wyjeżdżamy, to jedziemy razem, nawet wsród znajomych
                byłam z tego znana, że ze mną trzeba się umawiać tak żebym mogła z
                dzieciaczkami pojechać smile, teraz to już ich wieczorami zostawiam, bo są starsi,

                i będę tak robiła dopuki moi synowie będą chcieli spędzać z nami swój czas, bo
                też zdaję sobie z tego sprawę, że za chwilę bardziej fajowo będzie z kolegami
                gdzieś pojechać,
                wtedy my z mężem zaczniemy wyruszać sami wink
                to nie jest moje poświęcenie, bo fajnie jest pojeździć z dzieckiem na rolkach,
                rowerach, czy pójść do kina np. na madagaskar wink,
                robię to z radością, chociaż ..... czasami tęsknię do czasów, kiedy ja i
                Grześ ..., ale wiem, że jeżeli nawet pojechałabym bez nich gdzieś, to tęsknota
                przysłoniła by mi radość wyjazdu we dwoje,

                ale każdy oczywiście czuje inaczej i nie krytykuję tych, którzy mają inne
                zdanie na tenże temat,
    • dorotkak Re: Co robicie dla siebie ? 03.01.07, 22:36
      dla sibie chodze na basen, silowni, cwiczenia
      do kosmetyczki, do fryzjera, na zakupy ciuchowesmile
      do jedzenia - poza tym zeby bylo zdrowe nie przywiazuje wagi
      a sprawic radosc innych to dla mnie wiecej niz przyjemnoscsmile
      • k_j_z Re: Co robicie dla siebie ? 04.01.07, 12:24
        dorotkak napisała:

        > dla sibie chodze na basen, silowni, cwiczenia
        > do kosmetyczki, do fryzjera, na zakupy ciuchowesmile
        > do jedzenia - poza tym zeby bylo zdrowe nie przywiazuje wagi
        > a sprawic radosc innych to dla mnie wiecej niz przyjemnoscsmile

        to prawie tak ajk ja tylko bez ciuchowych zakupów i siłowni, ale kosmetyczka
        fryzjer basen aerobic to dla mnie . Ciuchy rekompensuję książkami i sprzętami
        kuchennymi.
        A zdrugiej strony radość jaką sprawia dzieciom mój widok po powrocie od fryzjera
        na przykład i pełne podziwu spojrzenia i słowa że łądnie wyglądam mówi mi, że ne
        tylko dla siebie to robię.
        Ponadto rzadko mam wyrzuty sumienia czytając dla przyjemnoiści czy robiąc inne
        rzeczy.
        Wychodzę zd omu rzadko bo nie bardzo lubię, więc nie ma tego problemu.
        Ale trochę zdrowego egoizmu jest potzrebnego każdemu z nas.
        A jeśli myślę komu kupić buty, to owszem na pierwszym miejscu dzieci.
        I dodam, że sprawianie innym przyjemności to jeszcze większa frajda niż
        sprawianie sobie.
        • dorotkak Re: Co robicie dla siebie ? 04.01.07, 15:33
          od kiedy schudlam uwielbiam zakupy ciuchowesmile
          poza tym z tego co pamietam z dziecinstwa to uwielbialam jak mama przychodzila
          usmiechnieta od fryzjera a ja wachalam zapach lakieru do wlosowsmile
    • szymama Re: Co robicie dla siebie ? 04.01.07, 12:32
      ja tez mialam wyrzuty sumienia kiedy zostawialam mlodego, zeby wrocic do pracy
      po urlopie macierzynskim. Teraz, gdy moj syn ma 5 lat i chodzi do szkoly,
      widze, ze wcale mu to na zle nie wyszlo. A zamiartwialam sie, ze bedzie mial
      traume, ze problemu psychiczne itd. Teraz, gdy mieszkam z dala od kraju, i moim
      synem musza sie nie arz zajmowac przypadkowe osoby( w osobach opiekunek,
      kolezanek , kolezanke kolezanek) a nie babcia czy ciocie, moj syn sprawdza sie
      w 100%.
      Na szczescie juz nie mam dylematow czy kupic buty mlodemu, sobie czy mezowi.
      Ale mam dylematy gdzie pojechac i co robic w wolym dniu. Bo np. chcialabym
      zwiedzic jakas galerie czy muzeum, a nasz syn, ze sie tak wyraze nie wyjawia
      zainteresowan w tym temacie. Czy robimy to, co on chce: po raz tysieczny zoo,
      jazda na rowerze, base4n, czy to co my: muzeum, galeria itp.
      Czesto to drugie wygrywa.
      Poza tym czytam ksiazki. Duzo i namietnie. szczerze mowiac wtedy nawet njie
      slysze wolania mojego syna o cokoliwek. Na szczescie moj maz tez ma pasje i
      wie, ze jesli zatopie sie w jakiejs kasizce to trzeba przejac obowiazki
      domowe smilei mam jeszcze jedna slabosc- kiedy mam wolne, uwielbiam paradowac w
      pizamie do poludnia, a nie raz nawet dluze, na szczescie moj maz i syn ta
      slabosc tez podzielaja.
      • alex05012000 Re: Co robicie dla siebie ? 04.01.07, 13:14
        ano NIESTETY NIC, albo bardzo niewiele... oczywiscie nie chodzę nieumyta i
        nieuczesana czy w brudnej bluzce, ale poza niezbednym minimum nie robię nic dla
        siebie, nie myślę o sobie robiąc zakupy, jeśli coś sobie kupuję to najtańsze z
        możliwych a moim koronnym stwierdzeniem jest: mnie nic nie potrzeba... CO WCALE
        NIE JEST DOBRE, bo jak napisała jedna z poprzedniczek trochę zdrowego egoizmu
        jest potrzebne każdemu z nas.... ja się tego zdrowego egoizmu wyzbyłam z
        różnych przyczyn (chude kilka lat, oszczędzanie na wszystkim weszło mi w krew,
        i ciagle na sobie oszczędzam, choć na czym innym przestałam...)
        Ponieważ dużo pracuję, czas wolny po pracy poświęcam w całości dziecku,
        ewentualnie mężowi (jak "sprzedajemy" Olę w niedzielne popołudnie), dla mnie
        nie zostaje nic. do fryzjera chadzam raz na jakiś czas, ale to tylko ok 1/2
        godziny i czasem idę z Olką, na basen chodzimy we dwie, na wystawy/muzea we
        dwie, wszelkie sporty jeśli juz to - razem, kosmetyczkę i kino odwiedzam raz w
        roku jak Ola jest z babcią na wakacjach, książek nie czytam z braku czasu, tv
        nie oglądam, oprócz wiadomości i bajek... ulubione pismo o sztuce "w
        przelocie"..., na jakiekolwiek zajęcia typu aerobic, język obcy czy inne
        lepienie z gliny nie mam czasu ani sił.... (co można robić dla sibie i kiedy
        jeśli sie wraca do domu ok 18h00 lub 19h00, obiadokolacja, bajki, mycie,
        ogarnięcie spraw róznych, zabawy z córką i jest 22h00 - i nadaję się wyłącznie
        do spania..., w sobotę zakupy, coś dla domu lub jakieś wyjście lub
        basen/lodowisko... w niedzielę rozrywki dziecięce: kino, teatr, FN czy inne
        place zabaw i tak schodzi...) jedyna moja "rozrywka" to nieśpieszne sobotnio-
        poranne zakupy...
        sprawianie innym przyjemności to jeszcze większa frajda niż sprawianie sobie -
        owszem, tylko nie można sie w tym zatracić, zagalopować, wykreślenie wszystkich
        swoich potrzeb nie jest dobre dla psychiki...potem sie trafia do
        psychoterapeuty....
        • k_j_z Re: Co robicie dla siebie ? 04.01.07, 21:08
          alex dlatego włąśnie pisałąm że odrobina zdrowego egoizmu - kochaj drugiego jak
          siebie samego.
          Zeby kochac innych musimy pokochac siebie.
          A dopieszczanie siebie jest przejawem tej miłości własnej.
          Zastanów się moze nie musisz tyle pracowac jeśli brakuje ci czasu na inne rzeczy
          i jeśli ten brak odczuwasz.
          Może Twoje dziecko nie potrzebuje aż tyle twojego czasu, a bardziej potzrebuje
          uśmiechniętej, mniej zmęczonej i bardziej zadowolonej z siebie i ze świata mamy?
          • skrzynka3 Re: Co robicie dla siebie ? 04.01.07, 22:47
            W sumie to sporo rzeczy. Gimnastyka, od czasu do czasu jakis drobiazg, prawie
            zawsze robiac wieksze zakupy wybieram tez to na co akurat mam ochote. Czas
            na "forowanie" jest tylko moj i jest moim relaksem.W ksiazkach tone i zapominam
            o nakarmieniu dziatek. Czasem mam wrazenie ze nawet za duzo tego "dla siebie"
            udaje mi sie wykroic.Praca w sumie tez jest dla mnie.

            W mazenstwie nauczylismy sie tez dbac o siebie juz teraz. Tak naprawde to moj
            Maz mnie do tego przekonal, za jak poczekamy na "wylot" dzieci moze juz byc za
            pozno, mozemy juz nie umiec ze soba wyjechac, rozmawiac, byc.
            To robienie czegos dla nas ma bardzo rozna forme -od "sprzedania" wszystkich
            dzieci Dziadkom (tym nie mieszkajacym z nami) na weekend, wyskok do kina poznym
            wieczorem jak juz spia, kolacja we dwoje (ze dwa razy do roku gdzies w
            knajpce), wyjazd na 3-4 dni, wyjscie wieczorem po polozeniu dzieci na chocby
            polgodzinny spacer po okolicy, do wypadu jaki zrobilismy kiedys spontanicznie
            bedac nad morzem - korzystajac z odwiedzin Dziadkow wzielismy namiocik
            przewedrowalismy okolo 15 km plaza na piechote i zanocowalismy na kampingu. W
            sumie wrocilismy nastepnego dnia (nie bylo nas rowno dobe) ale czulismy sie jak
            po tygodniowym wyjezdzie. Okazalo sie ze calkiem inaczej sie rozmawia jak nie
            trzeba miec oczu dookola glowy smile
            Takie dbanie o siebie bardzo ulatwia nam fakt mieszkania w tym samym domu na
            dole Tesciow i Ich nastawienie, ze rodzina to przede wszystkim malzonkowie a
            dopiero potem dzieci i ze nie mozna sie zatracic w bieganiu tylko dookola
            dzieci. Jak dzieci juz spia to spokojnie mozna wyskoczyc nikogo nie absorbujac -
            Tesciowie sobie swoje na dole robia ale jakby ktores sie obudzilo sa na miejscu
            i przygarna. Jestem Im za to ogromnie wdzieczna i mam swiadomosc, ze bez Nich
            byloby to duzo trudniejsze.
            Oczywiscie bywaly okresy po narodzinach kolejnego dziecka kiedy trzeba bylo
            przystopowac i zawiesic na czas dluzszy niektore formy pielegnowania
            malzenstwa. Bywaly okropne, przechorowane w calosci przez dzieciaki zimy. Ale
            to Maz zwykle delikatnie dawal znac ze bardzo tego potrzebuje i juz czas i
            mozna. Przed piewrszym dluzszym wyjazdem mialam milion oporow -nie zaluje ze Mu
            zaufalam bylo wspaniale, dzieciaki szalaly majac do dyspozycji wszystkich 4-ro
            Dziadkow a ja wcale nie myslalam co minuta co w domu? i nie wydzwanialam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka