Dodaj do ulubionych

materializm

08.01.07, 21:28
Wątkopłodna jestem, wybaczcie, to chwilowa słabość.

Co można mieć? Czego można chcieć?
Ubóstwo jest radą ewangeliczną i nie każdego chrześcijanina obowiązuje
praktykowanie tej cnoty w stopniu heroicznym. Możemy posiadać, byle z umiarem
i byle dzielić się z innymi. posiadanie bywa wręcz oznaką rozsądku - no bo
jak byłoby gdyby ojciec rodziny rozdał wszystko co ma i własne dzieci naraził
na głód.
Ale czy można pragnąć dóbr materialnych? Mieć ochotę na książkę? Na coś
dobrego do zjedzenia (ale zbędnego, marcepan, a nie kartofle). Wgapiać się z
rozmarzeniem w globus i marzyć o podróży, która kosztuje roczny zarobek? Moje
myśli zrodziły się w związku z pobytem wieśniaka w stolicy. Wstyd się
przyznać, ale podobały mi się te wszystkie sklepy, ciuchy, zabawki, książki,
boty, bielizna... Zachłysnęłam się dosłownie. "Być", a nie "mieć", a ja
patrzę na spódnicę z ochotą graniczącą z pożądaniem. Ludzie złoci, czy tylko
fakt, że mieszkam na prowincji chroni mnie przed totalnym zepsuciem?
No to mogę chcieć tej spódnicy? Mimo tego, że jedną już mam?
Obserwuj wątek
    • samboraga Re: materializm 08.01.07, 22:03
      hihi, Mamalgosiu, na własny użytek uważam, że siedzenie z dzieckiem też chroni
      przed zepsuciem, bo przecież przy dziecku t-shirt sprawdza się najlepiej...
      - dopóki się nie pojedzie na zakupy do dużeeeego centrum handlowego, bo trzeba
      dziecku czy mężowi coś kupić - i wtedy wyłazi: a ja?!!!
      • mamalgosia Re: materializm 09.01.07, 10:00
        "hi hi", powiadasz?smile
        Właśnie jestem na etapie, o którym piszesz: po dwuletnim siedzeniu w domu
        wróciłam do pracy. I okazało się, że nie mam nic, co potrzebuję.
        Ale nie pisałam o tym, czego potrzebuję, tylko czego chcę. Bo spódnicę naprawdę
        mam, nowej tak w gruncie rzeczy nie potrzebuję, tylko chcę.
        Źle postawiłam więc pytanie: nie "być", czy "mieć". Także nie: czy mieć. Ale:
        czy wolno chcieć mieć?
        smile Ale konkretnie
        • samboraga Re: materializm 09.01.07, 11:11
          > Źle postawiłam więc pytanie: nie "być", czy "mieć". Także nie: czy mieć. Ale:
          > czy wolno chcieć mieć?
          > smile Ale konkretnie

          myślę, że wolno mieć marzenia materialne, natomiast czym by się to rózniło od
          życia w luksusie, w przepychu? może skalą?
          to trochę jak ze świątecznym jedzeniem - nie oznacza, że się grzeszy obżarstwem
          czy nieumiarkowaniem, po prostu jest to czas i miejsce na ekstra jedzenie (a
          odwrotnie objadając się kawiorem na codzień człwoek zaczyna gardzić karpiem w
          galarecie i przestaje on być taki wyczekiwany - ale to inny temat)
          jeżeli ma się słabość do butów to może raz na te pół roku warto sprawić radość
          sobie (jeśli się może), aby nie wystawiać sie na pokusę zazdrości...chyba, że
          się ma zacięcie ascetycznewink...
          chyba w tym rzecz - taka para butów inaczej smakuje jak to jest ta jedna para
          ekstra na rok niż gdy się może i kupuje co miesiąc 'bo się lubi buty'
          ale samoograniczanie to inny, choć też ważny!, temat
    • mama_kasia Re: materializm 08.01.07, 22:11
      > No to mogę chcieć tej spódnicy? Mimo tego, że jedną już mam?

      Tak, możesz. Moja spódnica czeka na mnie w sklepie - jeszcze tylko
      nie wiem, w jakim - chociaż jedną już kupiłam sobie na wiosnę wink

      Piszę tutaj o spódnicy, a mąż akurat do mnie mówi:
      "No więc musisz sobie kupić spódnicę, albo dwie..." - ale trafił
      w temat big_grin
    • dorotkak Re: materializm 08.01.07, 22:56
      malgosiu - poruszylas kwestie mojego odwiecznego dylematusmile
      widząc jakąś ładna rzecz myśle sobie po co mi kolejny ciuch, skora szafa pęka, a
      drugiej strony coś mi szepce - przecież tak ciężko pracujesz, coś się należy od
      życiasmile
      raz wygrywa jeden głosik raz drugismile
      obecnie głosik szepce mi coraz głośniej, żeby kupić nowe autko - narazie nie
      ulegamsmile
      • kulinka3 Re: materializm 08.01.07, 23:14
        Można mieć.
        Mieć po to,by używać a nie gromadzić , mieć by służyć innym, pomagać, dobrze
        wyglądać.
        Mieć wtedy, gdy rzeczywiście jest potrzeba,mieć jak matka wielodzietnej rodziny,
        bo to chroni przed rozrzutnością, mieć rzeczy dobre, które służą długo,mieć
        rzeczy na "swoją" miarę -kiedy trzeba z najwyższej półki,kiedy nie wymagają tego
        okoliczności- zadowalać się skromniejszymi.
        To tak na szybko.
        • kamilla14 Re: materializm 09.01.07, 01:08
          Mamalgosiu!
          Dzieki za ciekawy -dla mnie- temat...

          Tak na goraco sadze, ze gdyby te rzeczy (powiedzmy ksiazki i spodnice) byly
          tansze lub nasze zarobki wyzsze, nie byloby tego dylematu...Tymczasem przecietna
          pensja starcza glownie na produkty zywnosciowe, podczas gdy na zachodzie wydaje
          sie na nie ok. 30% zarobkow, a ubrania czesto sa tansze niz u nas (no i
          wyprzedaze sa prawdziwa okazja, a nie pozbywaniem sie przeterminowanych lub
          wybrakowanych produktow (choc zaczyna sie to i u nas zmieniac)...
          Wiec wydaje mi sie, ze to wina naszych pensji, ze mamy wyrzuty sumienia, ze chce
          nam sie kolejnej ksiazki, zamiast zbierac na lepsze buty dla dziecka...

          Poza tym mysle, ze bardziej niechec do kupienia czegokolwiek, skapienie sobie i
          rodzinie w imie powiekszania kupki na koncie moznaby nazwac materializmem, niz
          chec kupienia ksiazki czy spodnicy raz na jakis czas?
          Trzeba jak zwykle znalezc zloty srodek miedzy skapstwem i materializmem, a
          rownie niebezpiecznym konsumpcjonizmem, do ktorego moze prowadzic nadmiar
          pieniedzy...

          Poki co -jesli musimy liczyc sie z pieniedzmi, to oczywiscie w zakupach decyduje
          czynnik praktyczny - i raczej zjawisko, o ktorym Mamalgosiu piszesz, nazwalabym
          gospodarnoscia (na zasadzie:nie widac roznicy? wiec po co przeplacacsmile, lub po
          co kupowac tytul, ktory mozna pozyczyc w bibliotece?)
          Chociaz ostatnio chyba rozpedzilam sie w swoim praktycyzmie i posprzeczalam z
          moim bardziej fantazyjnym mezem pod wzgl. wydawania pieniedzy - o
          fajerwerki...(stoja one w mojej hierarchii waznosci w okolicach ostatniego
          miejsca (przeliczam je oczywiscie na ksiazki), a w mezu z kolei odezwala sie
          pasja z lat mlodzienczych - konstruowanie wybuchowsmile

          A jesli chodzi o zakupy ciuchowe, to akurat mam malo czasu i cierpliwosci (i
          niewiele wiecej pieniedzysmile)na grzebanie w sklepach (po 2h ogladania i
          niemoznosci wybrania rzeczy jakosciowo adekwatnej do ceny staje sie meczace),
          wiec jak juz upatrze cos, co mi sie podoba i akurat na mnie pasuje, to kupuje
          bez wahania...
          A ksiegarnie to moja prawdziwa slabosc - chociaz nie wydaje mi sie, zebym
          kupowala wiecej ksiazek niz 1-2 na miesiac...To powinno byc normalne uwazam
          -wiec rozgrzeszylabym Cie Mamalgosiu natychmiast i nie widze zadnego zbytku w
          checi sprawienia sobie przyjemnosci...
          A przy okazji - dostep do wielkich centr handlowych ma tez swoje wady, m.in. to,
          ze "markowosc" produktu, jaki posiadasz staje sie kryterium wartosci czlowieka -
          a nie pamietam tego problemu na taka skale w swoim biednym miescie w czasach
          PRL-u, gdy wszyscy mieli tyle samo, czyli prawie nic...

          pozdrawiamsmile,chyba strasznie namieszalam, ale jest poznawo...
          k.
        • mamalgosia kulinko 09.01.07, 10:03
          jeśli możesz, to przeczytaj ostatni akapit mojego postu do samboragi. I
          odpowiedz
          • kulinka3 Re: kulinko 09.01.07, 13:59
            Jeśli nie potrzebujesz tej spódnicy ( pisałaś że wróciłaś do pracy wink)?) to bez
            sensu kupować tylko po to ,by zaspokoić swoje chcenie.
            Chcenie wg mnie musi byc ukierunkowane.Nie ma sensu mnożyć sobie potrzeb.
            • mamamonika Re: kulinko 09.01.07, 14:03
              Strasznie jesteś rygorystyczna wobec siebie...
              • kulinka3 Re: kulinko 09.01.07, 14:33
                To nie rygoryzm. Mam po prostu inne uzasadnione potrzeby, też przyjemne
                jednocześniewink).
                • mamamonika Re: kulinko 09.01.07, 14:54
                  Każdy ma smile
                  Ale strzel se ciucha od czasu do czasu, co będziesz sobie żałować smile))
      • mamalgosia autko 09.01.07, 10:02
        No to mnie dobiłaś. No tak, tak. Pożądam spódnicy, a jak napisałaś o autku, to
        wylazła następna sprawa: piękny wiśniowy Picasso.
        Człowiek najwyraźniej nie składa się z samej duszy
        • dorotkak Re: autko 09.01.07, 22:22
          sportowa srebrna honda civicsmilewyznam szczerze, chcialabym miec ten samochod
          tylko dla samej przyjemnosci, bo do jezdzenia mam obecny
    • tres_ka Re: materializm 09.01.07, 10:17
      Dla mnie materializm ma szerszy wymiar. Książkę sobie czasem kupię, spódnicę
      też, choć zastanowię się przedtem, czy mi potrzebna, czy będę w niej chodzić.
      Zastanawia mnie inny problem. Otóż, będąc na studiach, miałam znajomych,
      przyjaciół nawet, którzy nie myśleli wcale o pieniądzach, mieli inne, "wyższe"
      cele. Właśnie "być", nie "mieć". Minęło parę lat i ludzie się tak zmienili, że
      trudno mi z nimi się dogadać... Nikogo nie oceniam, przeciwnie, zastanawiam się
      nad sobą, może to ze mną coś nie tak. Nie marzę o luksusie, nie muszę mieć
      wszystkiego super. Nie stawiam sobie takich materialnych celów. Owszem, marzę o
      podróży, o paru innych rzeczach, ale moim celem nie jest gromadzenie pieniędzy
      po to by cos mieć, coś kupić, zrealizować swój cel.
    • mamamonika Re: materializm 09.01.07, 11:57
      Martwiłabym się, gdybym się w jakiś sposób podporządkowywała rzeczom, gdyby
      fakt nieposiadania tego czy owego sprawiał, że czuję się nieszczęśliwa czy
      niezrealizowania, gdybym nie umiała zastąpić jednej rzeczy inną, gdybym
      wartościowała ludzi i fakty przez pryzmat rzeczy (chociaż to mi się zdarza
      przyznam, ale bardziej biorę pod uwagę gust i klasę rzeczy niż stan
      posiadania wink). A tak - dopóki rzeczy sprawiają przyjemność, ale nie
      ograniczają czy nie stresują, myślę, że jest OK.
      Nie ma problemów w kwestii "czy mam za dużo"
    • rycerzowa Re: materializm 09.01.07, 11:59
      A czy to czasem nie jest tak, że mamy moralny obowiązek nie tylko tej
      "niepotrzebnej" spódnicy pragnąć, ale k u p i ć ją?
      Po prostu, żeby czuć się piękną, zadbaną, atrakcyjną?

      W mojej starej książeczce do nabożeństwa jest rachunek sumienia, i jeden z
      grzechów przeciwko VI przykazaniu brzmi : "Nie starałem/am się podobać
      współmałżonkowi, nie dbałem/am o siebie, o swój ubiór". (Cytuję z pamięci).

      Wychowując dziecko "w wierze" nie należy zapominać o tym aspekcie. Żeby w
      społecznej świadomości nie utrwaliło się zniechęcające przekonanie , że
      "gorliwa chrześcijanka to osoba gruba , zaniedbana, w brzydkich okularach".
      Tłumaczyłam swoim dziewczynom ,że mają o b o w i ą z e k być piękne i
      eleganckie, właśnie dlatego, że są zaangażowane w działalność w Kościele.
      (Wszystko w ramach materialnych możliwości, oczywiście).
      Cnota skromności i ubóstwa na czym innym polega.

      Teraz tłumaczę młodej mamie , czyli mojej córce, że dżinsy i t-shirt nie powinny
      być jedynymi składnikami jej garderoby, skoro mały wyrósł już z raczkowania.
      Właśnie dla dobra dziecka, dla męża (i dla młodszej siostry) - trzeba sobie
      kupić nowy super ciuch, i to często. "Nic tak nie podnosi na duchu kobiety, jak
      nowa rzecz do ubrania".
      Czyli tego ducha nie gaście.

      Poważnie mówiąc, pragnienie posiadania dóbr materialnych jest naturalne i jest
      dobre, póki nie przysłania innych wartości, i póki jest impulsem do pracy, a nie
      do przestępstwa lub zgorzknienia.
      Dzięki temu pragnieniu (zysku, nie straty) rozwijają się społeczeństwa, budowane
      są domy, mosty, katedry.
      Jak każdy naturalny instynkt, wymaga kontroli intelektu i sumienia.
      • mamamonika Re: materializm 09.01.07, 12:04
        Być piekną to sama radość, nie obowiązek wink)) I nie tylko ciuchów dotyczy...
        Nie rozumiem kobiet, które uważają, że im "nie wypada" wydawać pieniędzy na
        siebie.
      • mama_kasia Re: materializm 09.01.07, 12:05
        Słowa mojego męża: chrześcijanka musi być piękna smile To, co
        pisałaś - tym bardziej, gdy się nagażuję i widać ją.

        Tylko, że on jednocześnie uważa, że żeby wyglądać pięknie specjalnie
        wiele robić nie trzeba wink))
      • samboraga Re: materializm 09.01.07, 16:35
        > A czy to czasem nie jest tak, że mamy moralny obowiązek nie tylko tej
        > "niepotrzebnej" spódnicy pragnąć, ale k u p i ć ją?
        > Po prostu, żeby czuć się piękną, zadbaną, atrakcyjną?

        są i takie, któzy czują się zadbane i atrakcyjne w jednej spódnicywink)
        analogicznie - kupują sobie krem do peelingu i robią parówkę nad garem z
        wrzątkiem, bo wizyta u kosmetyczki to zbytekwink)

        dopóki ktoś się w tym dobrze czuje to w porządku, ale z duszenia w sobie na siłę
        potrzeb i z postawy 'nie dążenia do zbytków' można stworzyć sobie takiego samego
        bożka jak z kultu pieniądza
        w życiu świeckim nie składamy ślubów ubóstwa, które mówi właśnie o tej 'jednej
        sukience' czyli niemnożeniu potrzeb, pycha rodzi się ze skrajności, tak samo z
        dążenia do bogactwa, jak i z dążenia do ubóstwa
    • mader1 Re: materializm 09.01.07, 17:18
      mamalgosia napisała:

      > Wątkopłodna jestem, wybaczcie, to chwilowa słabość.

      To Twoja zaleta smile)) ulegaj tej słabości smile)))

      > Ale czy można pragnąć dóbr materialnych? Mieć ochotę na książkę?

      Książek i płyt u nas najwięcej smile Nie zaliczmy bowiem książek do dóbr
      materialnych - cóż warte są kartki, często nienajlepszego papieru, popryskane
      trochę tuszem druku ? Myśl, przeżycia, wrażenia zawarte w muzyce, kartach są
      dopiero coś warte. Książka - przyjaciel może poruszyć do myślenia, do
      działania, ukoić, pocieszyć, pobudzić do refleksji.
      Po domu walają się więc książki, książeczki, gazety... smile Moja teściowa z
      początku czuła się oszukana - ze tak trwonimy ciężko zarobione pieniądze, a
      potem gadamy jeszcze o tym godzinami smile))) I jeszcze dzieci zarażamy smile))
      Teraz to lubi.

      Moje
      > myśli zrodziły się w związku z pobytem wieśniaka w stolicy. Wstyd się
      > przyznać, ale podobały mi się te wszystkie sklepy, ciuchy, zabawki, książki,
      > boty, bielizna... Zachłysnęłam się dosłownie.
      Ludzie złoci, czy tylko
      > fakt, że mieszkam na prowincji chroni mnie przed totalnym zepsuciem?

      kochanie smile)) nie byłabyś zepsuta. Napiszę Ci dlaczego... Po prostu nie
      miałabyś czasu na jeżdżenie i łażenie po tych centrach handlowych. Robiłabyś to
      czasem. Dziś w takim byłam - żeby kupić w bacie buty ( sobie, o zgrozo smile, bo
      wyprzedaż smile)
      Po pierwsze nie lubię tłumów. Więc wizyta odbywała się rano. Parę ładnych
      egzemplarzy było wink Niektóre okazały się mieć nie taki kolor. W ten sposób nie
      patrzyłam już w stronę połowy ładnych. Potem okazało się, że te bardzo wysokie
      też nie wink)), więc odpadło z tego 3/4, potem ze względu na budowę stopy
      odrzuciłam te modne, płytkie smile Została selekcja finansowa i numerowa. Tych
      egzemplarzy do kupienia było 3-4 i to wcale nie tych, które podobały mi się na
      początku najbardziej. Pod koniec zakupu w ogóle nie mam wrazęnia, ze kupiłam
      coś powodowana chciejstwem czy pożądaniem. Następny raz przyjdę po buty, gdy
      podniszczą mi się te smile Fajnie było zaglądać przez okno, patrzeć na półki,
      dotykać. W trakcie wybierania okazało się, ze wybór nie jest tak duży i nie
      jest to tak przyjemne smile)) ogranicz to moej zapędy konsumpcyjne na przyszłość.
      Z bielizną pewnie byłoby trochę lepiej - ale mam na razie i już nie miałam
      czasu smile))
      Ciuchy... też jak już przymierzam coś, okazuje się, że nie jest takie ładne,
      jak na modelu... Wobec tego najwięcej ciuchów ostatnio kupiła mi mama smile))
      Zastanawiające, ze wybierając ksiązkę nie mam aż tylu dylematów smile))
      Największe pokusy mama, jak widzę ciuchy dziecięce i młodzieżowe. Wiem, ze w
      większości rzeczy moim dzieciom będzie bardzo dobrze, a w innych dobrze smile))
      I jak im nie kupić ? smile))

      Mamalgosiu, w gruncie rzeczy uodporniłabyś się na te bodźce, jeździłabyś do
      sklepu, gdybyś czegoś potrzebowałą i wtedy dopiero traciłabyś trochę czasu
      przegładając się i wybierając ...

      Serio - uważam, że kobieta powinna być zadbana : stosownie do wieku, figury,
      zamożności portfela. Nie lubię tylko, gdy jedynie to wypełnia życie i gdy tylko
      o tym się myśli. I to może przebiegać dwutorowo - albo jak tu wyglądać
      najpiękniej i najbardziej oryginalnie, albo - jak tu wyróżniać się...
      skromnością wink
      • mader1 przepraszam za literowki 09.01.07, 17:21
        przepraszam, ale mały mnie woła, nie miała czasu przejrzeć sad
      • mamalgosia Re: materializm 09.01.07, 21:03
        Mader, piszesz o tym wybieraniu butów - tyle a tyle odpadło z różnych powodów.
        No to polecam Ci sklepy obuwnicze w moim mieście - nie miałabyś tego typu
        dylamatów, bo co najwyżej dwie pary byłyby w Twoim rozmiarze.

        Masz rację, że dobra materialne też bywają różne. Bo dobro typu piętnasta
        bluzka jest typowym zbytkiem i własciwie nic ze sobą nie niesie poza
        przyjemnością pokazania się w nowym ciuchu. A takie dobro jak książka
        rzeczywiście daje coś dla ducha, powiedzmy, że nie jest wyrzuceniem pieniędzy.
        Ale książki są naprawdę drogie i źle się czuję kupując je. Ktoś tu wyżej
        napisał o bibliotece - no to zapraszam do naszej głównej. Słowacki, Mickiewicz
        i harlekiny.sad(( A jak wyglądają biblioteki w stolicy?

        Sprawa spódnicy dziś rozwiązała się sama - sytuację materialną mamy taką, że
        pożądanie jej pozostanie nienasycone, przypuszczam więc, że wzrośnie.
        Bynajmniej nie jestem wolna od przywiązania do ziemskich rzeczy.

        A w nowych butach przyjdź pod balkonsmile
        • mader1 Re: materializm 09.01.07, 21:51

          mamalgosia napisała:

          > Mader, piszesz o tym wybieraniu butów - tyle a tyle odpadło z różnych
          powodów.
          > No to polecam Ci sklepy obuwnicze w moim mieście - nie miałabyś tego typu
          > dylamatów, bo co najwyżej dwie pary byłyby w Twoim rozmiarze.

          Wiem, bo mnóstwo czasu spędzam na wsi smile)) W pobliskim miasteczku z piękną
          historią jest jeden sklep, gdzie można znaleźć buty smile)) Wszystkich jest może
          10 par, dywany, nici i sweterki w tym samym miejscu. Czasem coś tam kupujemy.
          A najbardziej dziwi mnie, że one są droższe ( takoż samo ciuchy) niż te w tfu,
          tfu... galeriach handlowych.Niby ludzie na wsi tacy biedni, a zżyna się z nich,
          ile się da, wykorzystując , że po jeden sweter nie będą jechali do stolycy.
          Ceny usług stolarskich też są nie z tej ziemi .
          Te sklepy w centrach handlowych są naprawdę ładne, ale z czasem człowiek musi
          się oswoić z tym , że stać go na jedną z bluzek... a potem w niej źle
          wygląda smile)))
          I że to pozór.
          I Ty byś była tą samą mamalgosią wybierającą się czasem na "polowanie" i
          przynoszącą w zębach parę butów, czapeczkę, piękną z wyprzedaży za 9 zł surprised i
          bluzkę za jedyne 29 zł surprised
          I pod balkon z tym ! smile)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka