Zaczyna się taki wiek... (u niektórych nigdy się on nie kończy...

)
trudny jest... tak wszyscy twierdzą. Dzieciom Otryta teraz daleko do
łagodności. Ja rodziłam dzieci w dużym odstępie czasu... Zapewniłam więc
sobie rozrywkę na długie lata. Jedno moje maleństwo bywa w domu coraz
rzadziej

)), po to żeby porozmawiać o następnym wyjściu

W dodatku te jej
wyjścia są dla mnie takie... zrozumiałe. Dla mojego męża mniej- chciałby
trochę zatrzymać czas.Ma nagłe zmiany nastrojów. Widać po niej od razu, że
ktoś zrobił jej przykrośc. Coraz częściej, choć widzimy to i odczuwamy na
własnej skórze, musimy zaakceptować, że " to jej sprawa"
Napiszcie coś. Znalazłam kiedyś taki tekst rachel Billington:
" Weź szesnastolatkę na spacer za miasto, a będzie poskakiwać jak źrebak na
łące. Weź ją nad morze, a ona zanurzona po pas w wodzie będzie gonić fale w
tę i z powrotem. Ona nadal lubi rucać się śnieżkami, wspinać na stogi siana,
turlać z górki po trawie, leżeć na murawie i oglądać, jak chmury zamieniają
się w dzikie zwierzęta".