ese1
27.06.07, 18:17
prosilam o to juz w watku zbiorczym, ale poniewaz ta sprawa tak gleboko mi
lezy na sercu, dlatego postanowilam napisac jeszcze osobno. Tutaj opis tematu
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=25620073&a=62399934
napisze co sie dzieje teraz. Stas ze swoja mama jest od prawie 5 tygodni
zamkniety w szpitalu, gdzie przeszedl juz bardzo ciezka chemie i
autoprzeszczep. W zasadzie lepsza (skuteczniejsza) moglaby byc operacja, ale
ze wzgledu na umiejscowienie nowotworu zdecydowano sie na lagodniejsza wersje.
Po ciezkiej chemii Stas mial wypalony przelyk, nie mogl nic jesc, dostawal
morfine na usmierzenie bolu, do tego przyplatalo sie jeszcze zapalenie pluc,
ktore dzielnie przezwyciezyl. Teraz juz przelyk jest zdrowy, Stas moze jesc,
jednak troche sie boi pamietajac bol. Wyniki krwi sa w miare dobre, ale
niepokojaca jest mala ilosc czerwonych krwinek, ktora oznacza, ze szpik
jeszcze nie pracuje prawidlowo. Na razie nie wiadomo dlaczego. Dopoki sie to
nie unormuje pozostana jeszcze w szpitalu.
W tym momencie rodzice Stasia najbardziej martwia sie, czy na tym sie to
wszystko zakonczy, czy nie czeka ich znow meka, bo okaze sie, ze beda przerzuty.
Ja mocno wierze w to, ze jednak Stas bedzie juz zdrowy. I bardzo was prosze,
pamietajcie o nim czasami w swoich modlitwach. To dzielny chlopczyk!
oto Stas:
ewasey.fotosik.pl/albumy/215611.html