mader1 04.08.07, 19:35 Chwalić te nasze dzieci, czy nie chwalić ? Sąsiadki czy znajomi pytają, czasem przy samych dzieciach, co tam u nich... Chwalicie je wtedy, chwalicie się ich osiągnięciami czy radościami z nimi związanymi ? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mamalgosia Re: chwalić czy nie ? ;) 04.08.07, 19:38 Chwalić, chwalić, chwalić! Mam skrzywienie pod tym względem. Wolę żeby wyrośli na zarozumialców (co chyba pięknie mi wychodzi już na Starszym - on uważa, że jest najmądrzejszy na świecie), niż żeby było im w przyszłości tak trudno, jak mnie teraz. Odpowiedz Link
mader1 Re: chwalić czy nie ? ;) 04.08.07, 20:16 A.... ja wiesz, że dziecku sąsiadki się nie udaje ? Nie potrafi go pochwalić ? A Ciebie pyta ? Ja wtedy staram się " zejść z tematu". Odpowiedz Link
mamalgosia Re: chwalić czy nie ? ;) 04.08.07, 20:49 Mader, przyznam, że nie bardzo rozumiem. Tobie chodziło o chwalenie cudzych dzieci, tak? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: chwalić czy nie ? ;) 04.08.07, 20:54 Widze, że jednak chyba nie cudze. Łopatą do mnie trzeba. Najpierw zrozumiałam, że pytasz, czy chwalić nasze dzieci - że coś zrobiły, lub za to jakie są. Np. Syn poskładał ubranie i ja mu mówię: "Ach, jak pięknie to zrobiłeś!". No więc napisałam, że chwalić, chwalić, jeszcze raz chwalić. Potem zrozumiałam to tak, że Tobie chodzi o dzieci sąsiadki - ona coś mówi, że dziecku się nie udało, a Ty na to: "Ale za to pięknei jeździ na rowerze". A teraz myślę, że może Ci chodzi o to, cyz chwalić się własnym dzieckiem przed innymi, tak? Spotykam sąsiadkę i mówię: "ten mój Młodszy ma naprawdę talent muzyczny"? No, to podzieliłam włos na czworo A teraz odpowiadam sama sobie: W sytuacji 1: chwalić W sytuacji 2: starać się chwalić W sytuacji 3: niekoniecznie Odpowiedz Link
kulinka3 Re: chwalić czy nie ? ;) 04.08.07, 23:53 Chwalenie się osiągnięciami swoich dzieci to trochę przejaw pychy zbiorowej czy rodzinnej, nieprawdaż )))? W takich przelotnych rozmowach staram się zmienić temat lub coś tam rzucić neutralnego.Jeśli pytaj przyjaciele, bliscy ludzie to mówię po prostu, jak jest naprawdę.Jeśli dobrze, to nie ukrywam. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: chwalić czy nie ? ;) 05.08.07, 09:34 A ja właśnie chyba nawet przeginam w drugą stronę i niepotrzebnie mówię coś niedobrego o dzieciach(( Odpowiedz Link
mama_kasia Re: chwalić czy nie ? ;) 06.08.07, 11:39 "Wasza mowa ma być budująca" W takich sytuacjach i chwalę, i mówię o niektórych cechach negatywnych. O ile chwalę w pełnym słusznym wymiarze, to ganię tylko w części. Nie wszystko nadaje się dla uszu pozarodzinnych. Tak jak sama nie chciałabym, aby ktoś poza mną mówił o mnie. Choć przyznaję czasami przegnę Odpowiedz Link
maadzik3 Re: chwalić czy nie ? ;) 06.08.07, 12:52 Oczywiście chwalić!!! A czy sami nie lubimy być chwaleni? Nie mówię, że wyłącznie chwalić, ale ganić i krytykować staram się (jak muszę to zrobić) w cztery oczy. Z chwaleniem nie mam problemu, no, z wyjątkiem sytuacji gdy stykam się z rodzicami dzieci niepełnosprawnych. Wtedy dziecka nie chwalę, żeby nie wyglądało to na chwalenie się swoim (zdrowym) dzieckiem. Intencji takich nie mam nigdy, ale nawet przypadkiem nie chcę wywołać takiego wrażenia. M. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: chwalić czy nie ? ;) 07.08.07, 08:48 maadzik3 napisała: Z chwaleniem nie mam problemu, no, z wyjątkiem sytuacji gdy stykam > się z rodzicami dzieci niepełnosprawnych. Wtedy dziecka nie chwalę, żeby nie > wyglądało to na chwalenie się swoim (zdrowym) dzieckiem. Intencji takich nie ma > m > nigdy, ale nawet przypadkiem nie chcę wywołać takiego wrażenia. To dobra wrażliwość,szczególnie gdy rodzice mają tylko takie dziecko. Ale czy w przypadku zdrowych dzieci też nie zawstydzamy innych, którzy nie mają się czym pochwalić? Byłam ostatnio świadkiem takiej rozmowy, a raczej monologu zachwyconej mamy, która perorowała na temat wybitnych zdolności swojego syna.Druga słuchała, uśmiechając się nieśmiało.Zapytałam ją później, jak jej dzieci( są w tym samym wieku).A tam worek problemów, codzienne zmagania się o zrozumienie, o wzajemną miłość.Zrobiło mi się jej tak strasznie po ludzku żal.Czemu służą bowiem takie pochwały? Jaki mają sens? Już lepiej trzymać język za zębami. Odpowiedz Link
mamalgosia niepełnosprawni 07.08.07, 22:09 To tem,at na osobny watek, ale już się wstydzę zakładac nowy, więc podpinam się tutaj. Piszesz, żeby nie wyglądało na chwalenie się swoim zdrowym dzieckiem. te osoby niepełnosprawne, które znam (niewiele), twierdzą, że chcą być traktowane normalnie. Tak jak osoby zdrowe. Jesli więc przed mamą zdrowego dziecka coś by się powiedziało, to teoretycznie powinno się to powiedzieć również przed mamą dziecka niepełnosprawnego. Ale mam to samo co Ty. Nie wiem, czy to dobre, czy złe. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: niepełnosprawni 08.08.07, 15:44 Mam dziecko niepełnosprawne i nie przeszkadza mi to,że inni się chwalą.Może to być jednak dla innych rodziców nieco przykre,bo często niepełnosprawność dziecka jest dla rodziców dramatem, z którym trudno się pogodzić.Jeśli zaś zdrowego dziecka nie posiadają to problem może się potęgować.Myślę,że to zależy od rodziny. W przypadku samej osoby niepełnosprawnej jest chyba podobnie.Jedne są ze swoimi ograniczeniami pogodzone, inne nie, a wtedy owe słuchanie o osiągnięciach innych może być bolesne. Zresztą nie wiem.Ja nie jestem zwolenniczką chwalenia się, więc moja opinia może być tendencyjna)). Odpowiedz Link
mamalgosia Re: niepełnosprawni 09.08.07, 22:23 No więc właśnie. Myślę, że wszystko zalezy od charakteru a nie od pełno bądź niepełnosprawności. Czyli: każdego można zranić... Odpowiedz Link
kulinka3 Re: niepełnosprawni 09.08.07, 22:32 Dokładnie, tak. Można powiedzieć,że każdy z nas jest tam jakoś "niepełnosprawny")). Każdego można zranić, więc nie będę już kończyć.... Odpowiedz Link
mamalgosia Re: niepełnosprawni 10.08.07, 10:29 Wiesz, nie chciałam tego napisać, ale dokładnie to miałam na myśli. Każdy jest jakoś sprawny nie w pełni. I ciekawe, że różnie te niepełnosprawności bolą - wcale niekoniecznie nie te, które są bardziej widoczne czy ewidentne Odpowiedz Link
kulinka3 Re: niepełnosprawni 10.08.07, 11:49 I znowu zgoda.Często najważniejsze, jest niewidoczne dla oczu)) Ale nie dajmy się też zwariować,ponieważ każdy coś tam nosi, trzeba by uważać na każde słowo, bo każde może zranić.To byłby obłęd.Ratuje nas czysta intencja, szczerość i "przepraszam" jeśli kogoś niechcący dotkniemy. Odpowiedz Link
mamalgosia daję się zwariować 10.08.07, 13:15 kulinka3 napisała: > Ale nie dajmy się też zwariować,ponieważ każdy coś tam nosi, trzeba by uważać n > a > każde słowo, bo każde może zranić.To byłby obłęd. No więc właśnie taki obłęd jest mi bliski. Zauważyłam, że czasem rani to, po czym zupełnie się nie spodziewałam takiego efektu. Ale to zupełnie. Bo czasem się palnie coś, co wiadomo (po fakcie), że mogło sprawić przykrość. Ale czasem właśnie nie. Więc dochodzę momentami w tym uważaniu do zupełnego zamknięcia się. No bo jeżeli mam znowu zranić, to może lepiej jak nic nie powiem? >Ratuje nas czysta intencja, > szczerość i "przepraszam" jeśli kogoś niechcący dotkniemy. Ratuje - ale w jakim sensie? We własnym sumieniu? To pewnie i owszem, ale szkody wyrządzone już się nie naprawią. Co z tego, że mam czystą intencję, jak komuś tak czy tak było przykro. Czasem jakieś wytłumaczenie może złagodzić skutki, ale osoba zraniona musiałaby wylać swoje żale, a często się przecież nie mówi, że to co się usłyszało, zraniło. Wiesz, kulinko, z igły widły robię. Wiem. Ale akurat to nie jest takie sobie gadanie oderwane od rzeczywiśtości niestety Odpowiedz Link
kulinka3 Re: daję się zwariować 10.08.07, 13:50 mamalgosia napisała: > > No więc właśnie taki obłęd jest mi bliski. Zauważyłam, że czasem > rani to, po czym zupełnie się nie spodziewałam takiego efektu. Ale > to zupełnie. Bo czasem się palnie coś, co wiadomo (po fakcie), że > mogło sprawić przykrość. Ale czasem właśnie nie. Więc dochodzę > momentami w tym uważaniu do zupełnego zamknięcia się. No bo jeżeli > mam znowu zranić, to może lepiej jak nic nie powiem? To prawda,że czasami mamy dobre intencje, a wychodzi, jak zwykle).Konsekwencją jest to,iż zamykamy się.Ale, jak w tym przypadku głosić Ewangelię, jak przyjaźnić się, jak być z ludźmi? Może rozwiązaniem byłoby pytanie- czy to, co chcę powiedzieć powiedziałabym przy Chrystusie, hmm? > >Ratuje nas czysta intencja, > > szczerość i "przepraszam" jeśli kogoś niechcący dotkniemy. > Ratuje - ale w jakim sensie? We własnym sumieniu? To pewnie i > owszem, ale szkody wyrządzone już się nie naprawią. Co z tego, że > mam czystą intencję, jak komuś tak czy tak było przykro. Czasem > jakieś wytłumaczenie może złagodzić skutki, ale osoba zraniona > musiałaby wylać swoje żale, a często się przecież nie mówi, że to co > się usłyszało, zraniło. Wiesz wszystkich przykrości uniknąć się nie da, bo taka emocjonalna wiwisekcja w każdym przypadku jest przecież niemożliwa.Wychodzę z założenia,że jest "przepraszam" (jeśli wiem ,że zraniłam) może naiwnie również,że ludzie chcą dobrze,i nie ranią specjalnie. A jeśli specjalnie ,to też widać mają swoje powody i staram się ich dociec, by zrozumieć lub uciekam)).Ludzie z czasem, też inaczej podchodzą do zranień, bo dojrzewają,przebaczają, nabierają dystansu. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: daję się zwariować 10.08.07, 15:30 Myślę o tym, czy powiedziałabym coś przy Jezusie. Wiesz, rzeczywiście może to być czasem kryterium. Ale jednak w większości powiedziałabym nie tylko przy Nim, ale i do Niego. Odpowiedz Link
isma Re: niepełnosprawni 10.08.07, 08:21 Mamalgosiuuuuuuuu! Dziekuje za to kapitalne foto jednej takiej nie calkiem pelnosprawnej )). Odpowiedz Link
mamalgosia isma 10.08.07, 10:32 Właśnie tak mnie zachwciło, że chciałam je mieć tutaj. Takie radosne, naturalne i w ogóle fajne. Więcej masz na priva, ale nie są już takie urocze. Za to mam piękne zdjęcia z rynku, gdzie Chłopcy kopali do gołębi, bo im (gołębiom) nie chciało się ruszyć pup. Rany, coś strasznego te moje dzieci, jaka ja musze być straszna, że oni tacy są... Odpowiedz Link
zuzasza Re: chwalić czy nie ? ;) 06.08.07, 22:09 Swoje dzieci w domu chwalę często. Przed rodzina najbliższą chwalę się niemal każdym sukcesem Maluchów bo rodzina jest tego bardzo spragniona. Ale równie chętnie opowiadam (tejże najbliższej rodzinie) o awanturach, psotach, porażkach itp. bo JA spragniona jestem wyżalenia się (a oni tego "po mieście" nie roznoszą) Przed obcymi (sąsiadki, panie z placów zabaw, dalsze "ciocie") odpowiadam zapytana. Umiarkowanie wylewnie. Zapytana skąd mój dwu i pół latek zna literki (pani się dokładanie spytała "Na danonkach sie nauczył tak?") nie przyznałam się że nauczył się na słownikach... Bo sie bałam, że uzna iż zwariowałam A on naprawdę upodobał sobie inicjalne litery w słownikach... Odpowiedz Link
mamalgosia OT czytanie 07.08.07, 07:37 Mój Starszy czytał w wieku 3,5 lat płynnie. Płynnie - bez zacięć, lepiej niż gimnazjaliści (w większości). Dodam - dla odmiany - że do końca 3 roku życia nie mówił nic poza 3 wyrazami. Sprawiało to już wrażenie naprawdę niedobre Odpowiedz Link
zuzasza Re: OT czytanie 07.08.07, 10:26 Ale Staś nie czyta, tylko zna literki. A teraz to już sama nie wiem czy pamięta, bo zajął się piłką i bieganiem. I dobrze No i chciałam opowiedzieć anegdotkę o słownikach a się pochwaliłam... Wychodzi więc z tego, że chwalę się dziećmi nie tylko zapytana. jak to się dziwnie człowiekowi wydaje... Najwyraźniej napisałam jak bym chciała, żeby było a nie jak jest Odpowiedz Link
minerwamcg Opowiedz coś o tym... 07.08.07, 14:28 Chcesz powiedzieć, że ów zdolny młody człowiek w pół roku rozwinął się niczym rozmaryn i wykonał skok cywilizacyjny od półniemego analfabety do wprawnego lektora? Nie, nie kpię, po prostu nie mogę wyjść z podziwu, bo to naprawdę fenomen. )) Czy możesz opowiedzieć, jak to się stało? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Opowiedz coś o tym... 07.08.07, 21:31 Minerwo, on nie był kretynem, lecz po prostu nie mówił. To wszystko. Gromadził informacje w sobie, jakoś je mielił, a potem po prostu wykorzystał Gdy skończył 3 lata zaczął mówić - z dnia na dzień więcej i wyraźniej (niestety wadę wymowy ma do dziś). Potem zaczął czytać pojedyncze wyrazy (przy cyzm liter się nie uczył), a dokładnie 14 października 2005 przeczytał pierwsze pełne zdanie ("Grześ na pewno ucieszy się z tego listu"). Potem piorunująco No i do dziś jest piorunujący Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Opowiedz coś o tym... 08.08.07, 10:14 Ależ broń Boże nigdy nie twierdziłam, że był kretynem. Małomównych dzieci trochę jest, kilka znałam, ale żadne, o którym słyszałam nie zrobiło tak błyskawicznych postępów. Zjawisko magazynowania i przetwarzania informacji, żeby później z nich zrobić użytek jest znane - zresztą musi być częste, o czym świadczy brodaty dowcip o małym lordzie, który w wieku dziesięciu lat powiedział pierwsze słowa "kakao jest za gorące"... Zainteresowało mnie tempo tej przemiany, pół roku to u tak małego dziecka kawał czasu, ale na opanowanie czytania, i jeszcze w tak młodym wieku, to dość mało. Młody jest naprawdę zdolny )) Interesuję się tym, bo kilkoro moich znajomych uczyło swoje dzieci (albo obserwowało, jak same się uczą) czytać w wieku ledwocoprzedszkolnym i efekty były różne. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Opowiedz coś o tym... 08.08.07, 12:57 Tak ogólnie to lubię się tym chwalić, więc jeszcze napiszę rzecz ciekawą - moim zdaniem. Otóż on sie uczył czytać całymi wyrazami, nie znał poszczególnych liter (przynajmniej na początku). Czyli: potrafił przeczytac tylko te wyrazy, które już wcześniej widział na oczy. Tylko, że on siedział nad Biblią i nad Gazetą Wyborczą, więc słownictwo poznawał różnorodne i b szybko. I raz miałam okazję zobaczyć jak to działa. Otóż: było w jakimś artykule następujące zdanie: "Czy cierpisz tak jak ja cierpię?" Karol widocznie nie znał wyrazu "cierpieć", bo zaczął: "Czy" i zapytał, co jest dalej. Ja powiedziałam: "cierpisz", a on dokończył: "tak jak ja cierpię". Czyli nauczenie się wyrazu nastąpiło w trakcie tego zdania i zastosowanie znanej już wcześniej końcówki. To było niesamowite Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Opowiedz coś o tym... 08.08.07, 16:27 Aha, czyli podobnie jak Jadzia (córeczka naszego świadka). Ona też oglądała całe wyrazy, nie czytała po literce. Kiedyś narobiła mamie obciachu, bo odczytała na głos tramwajowe graffiti... na szczęście na "strategicznym" wyrazie jednak się trochę zacięła Pracowałaś z Karolem, czy tylko podpowiadałaś mu kiedy utknął? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Opowiedz coś o tym... 08.08.07, 21:42 Nigdy nie pracowałam z nim ani w celu nauczenia go czytania, ani teraz - gdy liczy jak szalony. Rozwija się bardzo nierównomiernie i wolałabym, żeby udało się rozwijać go też w innych kierunkach niż intelektualny Odpowiedz Link
anndelumester Małgosiu! 08.08.07, 21:47 Masz fantastycznego syna. Chwal i jego, i chwal sie nim !!!!! Odpowiedz Link
mamalgosia Re: anndelumester 12.08.07, 18:26 Mam nadzieję, że dziś nie miałaś czasu odpisać na mojego maila i stąd cisza. Bo jednak się martwię, czy Cię tym jednym akapitem nie uraziłam Odpowiedz Link
mamalgosia skoro tak... 09.08.07, 06:32 Notatki wakacyjne: - Karolku, a wiesz, z kim dzisiaj wróci tatuś? - Z kim? - Z babcią! - A przytarga ją do nas? Karolek (sam do siebie): - Tonsamość, tonsamość, tonsamość Ja: - Tożsamość - Powiedziałaś to samo, tylko ja bardziej czadowo Karolek dziurkuje kartonik dziurkaczem. Stwierdza: - Bilety należy przedziurkować, ostemplować, bądź skasować w jakiś inny sposób Karolek - kąpiąc się: - Mamo, co jest esencją bytu? Karolek widzi, jak trę pumeksem stopy. Pyta: - Co robisz? - Zdzieram skórkę Patrzy, patrzy, w końcu ze zrozumieniem stwierdza: - Acha. Pan Bóg ci stworzył za dużo skóry, tak? - Karolku, umyj zęby! - Eee, nie chce mi się - Umyj, umyj - Już śpię. Jutro rano umyję dwa razy Opowiadam Karolkowi o mojej babci. Podsumowuję: - Moja babcia była najfajniejsza na świecie Karolek: - Nie, bo moja babcia jest najfajniejsza na świecie. - Widocznie każdy uważa, że jego babcia jest najfajniejsza. - I z tego robią się kłótnie - Chłopcy, jak wrócimy, to pójdziemy na podwórko. Karolek: - TAAAAAAAK! Po chwili komentuje: - Wybuchnąłem takiem Karolek po lekturze kilku części przygód kotka Filonka Bezogonka każe się tytułować Filonkiem, a cała nasza rodzina to koty. Dialog podczas zabawy z babcią: Babcia: - Nasz sklep ze zbożem jest czynny całą dobę Karolek: - Znaczy: nasz koci sklep Po chwili ładują zboże rękami do kubka Babcia: - Nie mamy maszyn rolniczych. Nasza praca to rękodzieło Karolek: - Łapkodzieło Karolek po powrocie z podwórka: - Jestem tak głodny, że zjadłbym całą Xsarę Picasso Karolek (z łazienki): - Siku mi się chce! Siku mi się chce! Ja: - To zrób, w czym problem? Po chwili mówi: - No, lunąłem jak wąż strażacki Karolek wychodzi spod prysznica. Ma mokre włosy. Pytam: - Dlaczego masz mokre włosy? - Bo myłem brzuszek - Ależ gdzie brzuszek, a gdzie włosy?! - Przecież dzieli je tylko szyja i głowa - A siusiaczka umyłeś? - Chyba tak, bo widzę na nim jakieś krople wody Drogą idzie dziewczyna: włosy zafarbowane na kruczą czerń, czarna szminka na ustach, czarna kusa koszulka, kolczyki wszędzie, czarne skórzane spodnie. Karolek przygląda się jej i stwierdza: - Myślę, że to siostra zakonna Karolek wyciąga z rzeki kamień pokryty mchem. Pyta: - Co on taki zielony? Ja: - Bo jest omszały - Acha, za długo był w kościele na Mszy? Ten ostatni może jako definicja dewocji - jak już omszejemy, to czas żeby jednak z kościoła wyjść. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: skoro tak... 09.08.07, 09:07 Bo jest omszały > - Acha, za długo był w kościele na Mszy? > > > > Ten ostatni może jako definicja dewocji - jak już omszejemy, to czas > żeby jednak z kościoła wyjść. Dobre)) Odpowiedz Link
mader1 Re: skoro tak... 09.08.07, 11:48 > Drogą idzie dziewczyna: włosy zafarbowane na kruczą czerń, czarna > szminka > na ustach, czarna kusa koszulka, kolczyki wszędzie, czarne skórzane > spodnie. Karolek przygląda się jej i stwierdza: > - Myślę, że to siostra zakonna )) Definicja dewcji jest pocieszająca dla mnie )) Nie grozi mi Odpowiedz Link
lucasa Re: skoro tak... 09.08.07, 12:32 mamalgosia napisała: > Karolek - kąpiąc się: > - Mamo, co jest esencją bytu? > I CO MU ODPOWIEDZIALAS??? A Odpowiedz Link
lucasa Re: skoro tak... 10.08.07, 10:06 mamalgosia napisała: > Miłość, prawda? chcialabym miec Twoj refleks! A Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Opowiedz coś o tym... 08.08.07, 22:28 Czyli żeby posiąść jakąś umiejętność musi po prostu zechcieć, a potem daje sobie radę... Być może tak samo będzie z kopaniem piłki, to też trzeba umieć i nie jest proste Podziwiam jego nastawienie - rośnie Ci człowiek z pasją. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Opowiedz coś o tym... 09.08.07, 06:28 Tak, tylko, że jak dla odmiany nie chce chcieć, to wołami nie zaciągniesz. Jak nie chce np. zjeść mięsa, to pół biedy. Ale jak nie chce spać bez pampersa w wieku 5 lat, to niewesoło ( a jak został zmuszony po płaczach i wrzaskach, to przez 15 bezpampersowych nocy się nie posikał). Eeeeh... Być jego matką jest tak ciężko, jak łatwo jest być matką Młodszego. Ciekawe, jak później, bo wiem, że bywa różnie. Odpowiedz Link
zuzasza Re: Opowiedz coś o tym... 09.08.07, 22:27 mamalgosia napisała: > Tak, tylko, że jak dla odmiany nie chce chcieć, to wołami nie > zaciągniesz. mój Staś też ma "intelektualne" zapędy i nie raz podziwiam jego niezwykłą pamięć, ale ten upór!!!!! Może "ten typ tak ma". Gdy kiedyś urządził parogodzinną awanturę na rodzinnym spotkaniu to nam dopiero wszyscy uwierzyli w opowiadane wcześniej historie. Nie raz widzę jak jego kuzyni (czy rówieśnicy z placu zabaw) "odpuszczają" po pewnym czasie w analogicznych sytuacjach, a on, jak sie zatnie... I do tego tak mało śpi, że czasem padam przed nim. I nie mam jak siąść do kompa >Być jego matką jest tak ciężko, jak łatwo > jest być matką Młodszego. Ciekawe, jak później, bo wiem, że bywa > różnie. Też sobie nieraz myślę, że mam jakoś szczególnie z nim ciężko. Choć oczywiście jak się nie buntuje to jest cud miód i sama radość. Co będzie z Małego jeszcze nie wiem... ! Odpowiedz Link
mama_kasia ot 08.08.07, 10:28 Już nowa sygnaturka, a ja dalej nie wiem, gdzie wypoczywał utrudzony pielgrzym. Bardzo proszę o odpowiedź Odpowiedz Link
mamalgosia Re: ot - utrudzony pielgrzym 08.08.07, 12:59 Kasiu, ale mi miło, że się zainteresowałaś))) No naprawdę) Ucieszyłam się jak głupia (chyba lubisz konkursy). Odpowiedź: na ulicy Kościelnej w Wadowicach, przy ścianie Bazyliki NMP, naprzeciw domu Jana PawłaII Odpowiedz Link
mamalgosia Re: ot - utrudzony pielgrzym 08.08.07, 13:00 widzę, że w tle można dostrzec pomnik JP II i wadowickie kamieniczki Odpowiedz Link
mader1 Re: ot - utrudzony pielgrzym 08.08.07, 15:36 też byłam ciekawa, gdzie odpoczywał Odpowiedz Link
mama_kasia Re: ot - utrudzony pielgrzym 08.08.07, 22:32 Bardzo dziękuję ) Zaglądałam do tego zdjęcia parę razy. Zresztą bardzo lubię Twoje sygnaturki - pokazują, co Tobie aktualnie w duszy gra. A konkursy też lubię Odpowiedz Link
mamalgosia sygnaturki 09.08.07, 06:34 Dziś jadę do Krakowa. Może uda mi sie zrobić zdjęcie nagiej ismy ze smokiem wawelskim - to byłaby cudna sygnaturka Odpowiedz Link
mamalgosia Re: sygnaturki 09.08.07, 22:06 Isma prosiła, żebym nie zamieszczała jej aktu w necie, bo trochę wstydzi się tego tatuażu z atletą trzymającym serce przebite strzałą (nie rozumiem tego jej zawstydzenia, ale muszę je uszanować) Odpowiedz Link
isma eks-pozycja 10.08.07, 08:25 O, ja bardzo przepraszam! Kann nie tak dawno prosil, zeby golych torsow (znaczy,, niekoniecznie, rozumiem, wlasnych - zreszta, przydalaby sie definicja slowa "tors" - tylko tych atletow, co to ich mamy wytatuowanych) nie eksponowac, no to ja sie stosuje. Odpowiedz Link
pysio8 Re: sygnaturki 10.08.07, 09:14 Twój syn Mamalgosiu - piękny jest. A jaki kolor włosów...cudny Odpowiedz Link
mamalgosia Re: sygnaturki 10.08.07, 09:44 Dziękuję, pysiu. tez kiedyś miałam takie bezbarwne włosy. No, ale już nie mam Odpowiedz Link
mamalgosia ale plama... 09.08.07, 21:53 Musze chwalić mojego Starszego, bo inaczej nikt mi nie uwierzy, że on bywa fajny. Rany, ale mi dzisiaj zrobił wstyd przed ismą((( Odpowiedz Link
isma Re: ale plama... 10.08.07, 08:27 Przed Isma to nie, ale pewna mloda dama przezywala ow szczegolny komplement do poznego wieczora )). Odpowiedz Link
mamalgosia Re: ale plama... 10.08.07, 09:43 Ale ja to rozumiem właśnie! I starsznie mi przykro Straszne, no naprawde straszne Odpowiedz Link
mamalgosia fajny wątek 10.08.07, 15:31 tak się rozwinął w wielu kierunkach, a wszystkie szalenie "na emat" Odpowiedz Link
kulinka3 Re: fajny wątek 10.08.07, 17:08 Tak na temat,że aż autorka nam zaniemówiła))), ale chyba nie ma nic przeciwko? Odpowiedz Link