Dodaj do ulubionych

ładne brzydkie wyrazy

06.11.07, 14:23
Czy używacie?
Znam osoby, które np. nie przeklinają przy dzieciach, ale w innych
okolicznościach - tak. Znam osoby, które i przy dzieciach się nie
krępują.
Ale co uznać za przekleństwo? Jakie wyrazy są "brzydkie"? Czy jeśli
wypowiem z odpowiednią pasją i w odpowiednim momencie np.
wyraz "winda", czy "konewka jasna!", to już przekleństwo?

Jakie argumenty wysuwać, by dzieci/młodzież nie przeklinały?
Oczywiście najlepszym nauczycielem jest przykład - widzę, że u nas
to już procentuje (równolatki mojego Starszego już mówią różne
rzeczy, a on - nawet jak usłyszy - to niespecjalnie kwapi się do
używania). Ale jesli to nie pomaga, to co?
Pan Jezus się smuci? Matka Boska płacze? Aniołki zatykają uszy?
Przekleństwa to kaleczenie języka - czy to przekona dziecko? Albo
to, że świadczą o ubóstwie środków komunikacji lub wręcz życia
wewnętrznego?

W mojej pracy pod tym względem jest fatalnie. Nie wiem, jak młodzież
mówi w domach, ale na przerwach, a nawet na lekcjach - tragedia. To
nie są wyjątki, to norma
Obserwuj wątek
    • isma Re: ładne brzydkie wyrazy 06.11.07, 14:48
      U nas na razie na dziecko dziala: "a tak w ogole, to o co ci chodzi?
      czy moglabys powiedziec swoimi slowami, bo na razie nie potrafie
      sie, z tego, co mowisz, domyslic?"

      Mnie sie zdarza uzywac jakichs jasnych gwintow, czy tym podobnych
      peryfraz, slubnemu nigdy.
      • mamalgosia Re: ładne brzydkie wyrazy 06.11.07, 15:15
        Ach tak - cyzli jak palnie jakiś "kwiatek", to tak zapytać... Wiesz,
        myślę, że to naprawdę świetny pomysł. Zastosuję jak tylko zajdzie
        odpowiednia okoliczność.
        A co do nas, to "cholera" - zdecydowanie. Gwint nie
        • isma Re: ładne brzydkie wyrazy 06.11.07, 15:25
          Mamalgosiu, nie wiem, czy u Was podziala, bo Twoje dziecko jest, jak
          wiesz, ladniejsze i madrzejsze od mojego wink)).
          • mamalgosia Re: ładne brzydkie wyrazy 06.11.07, 15:29
            i chyba skromniejsze
    • kim5 Re: ładne brzydkie wyrazy 06.11.07, 14:50
      Bardzo z tym walczę u siebie. Nie podoba mi się przeklinanie, nie
      widzę w nim nic pozytywnego, a emocje można wyrazić w bardziej
      wyszukany sposób. Staram się też coś zrobić z małżonem w tym
      temacie, niestety, teściowa klnie jak szewc i on tym nasiąkał
      latami. Poprosiłam go tylko o jedno - żeby nie przeklinał przy mnie.
      • alex05012000 Re: ładne brzydkie wyrazy 06.11.07, 15:06
        no ja niestety przeklinam, najczęściej w tzw. zdenerwowaniu,
        afekcie, kiedy nerwy puszczają, a mnie niestety łatwo puszczają...
        za kierownicą często (no nie da sie spokojnie ...)
        dziecko nie używa nieparlamentarnych określeń, jak raz czy dwa razy
        coś tam palnęła (typu kurcze! czyli raczej niegroźne) i sie
        spytałam, że co? nie słyszałam???? to sie szybko wycofała ...
        natomaist to się słyszy na ulicach, w szkołach, wszędzie ... u
        starych, młodych, wszelkich ... to jest dramat, nie da sie słuchać,
        co 2 wyraz k... i zaje.... kompletne zeszmacenie społeczeństwa...
        mama koleżaki Oli z klasy mi opowiadała, że pani w świetlicy w
        jednej szkole (gdzie chodzi córka innej znajomej pani) powiedziała
        do dzieci: bujaj się! Oli koleżanka nie zrozumiała, bo sie pytała
        jak skoro w świetlicy nie ma huśtawek! moja też by nie wiedziałą o
        co chodzi... ale jaki pan taki kram... sama słyszałam jak 6 klasista
        w szatni mówił: moja stara o matce i dalej w niewybrednych
        słowach...zwróciłam uwagę, ale przecież stać nad nimi wszystkimi nie
        będę...
        Nie podoba mi się przeklinanie, nie widzę w nim nic pozytywnego, a
        emocje można wyrazić w bardziej wyszukany sposób. - owszem, tylko
        emocje właśnie takie są, ze czasem sie nad nimi nie panuje, i w
        danej chwili próżno szukać wyszukanych sposobów ich
        rozłądowywania.... no i nie wszystko co robimy jest pozytywne...
        • mamalgosia "bujaj się" 06.11.07, 15:17
          no niby nie przekleństwo, ale brzmi ohydnie
      • mamalgosia Re: ładne brzydkie wyrazy 06.11.07, 15:16
        no dobrze, a co rozumiesz pod pojęciem "przeklinanie"?
        • alex05012000 Re: ładne brzydkie wyrazy 06.11.07, 16:04
          ja niby? no w potocznym znaczeniu to tzw rzucanie mięskiem, przecie
          nie będę wypisywac na forumie... same kropki by wyszły... ale jak
          tak się zastanowić to niewiele wspólnego z przeklęciem kogoś,
          rzucaniem klątwy czy takimi podobnymi...
          a propos bujania się to już wolę jakiś nieparlamentarny wyraz
          rzucony w gniewie czy wzburzeniu niż takie odzywki typu bujaj sie,
          spadaj, bo są nacechowane brakiem szacunku, pogardą, agresją...
    • magdalaena1977 Re: ładne brzydkie wyrazy 07.11.07, 00:52
      IMHO kulturalny człowiek jest w stanie wyrazić swoje emocje w słowach z zakresu
      literackiej polszczyny. Przeklinanie na co dzień jest dla mnie właśnie brakiem
      kultury, obycia itp.

      Ale są sytuacje, które przekraczają ten wyuczony poziom kultury. I wtedy
      człowiek musi jakość znaleźć ujście dla targających nim emocji. Tak sobie
      tłumaczę ilość wulgaryzmów w języku żołnierzy czy policjantów (ci dodatków
      obracają się w złym środowisku). I dlatego rozumiem rzucanie mięsem za kierownicą.

      I jeszcze jedno. Nie cierpię omawiania czy wykropkowywania bluzgów w
      literaturze. Jeśli nie jest to bajka o dwóch kotkach dla przedszkolaków i
      bohaterowie przeklinają, to czytelnik jest dość dojrzały żeby te przekleństwa
      przeczytać.
      Zwłaszcza, że kiedyś widziałam wykropkowanie jednego z krótszych wulgaryzmów,
      gdzie usunięto tylko środkowe "u".
      • magdalaena1977 Re: ładne brzydkie wyrazy 07.11.07, 00:54
        P.S. używanie zamienników wulgaryzmów - typu "kurza twarz" czy "kur zapiał" jest
        dla mnie żałosne.
        • alex05012000 Re: ładne brzydkie wyrazy do. p.s. 07.11.07, 08:54
          oj tak, te niby ładne zamienniki! najbardziej mnie wkurza "kuźwa"
          zamiast wiadomo, ale naj-najbardziej mną telepie "zaje...." i
          wszelkie modyfikacje typu zajefajny, ... po prostu wszystko teraz
          jest "zaje...", ale jak to mówią i aktorzy, i ludzie w tv i wszędzie
          to co się dziwić...że młodzi powtarzają...
          nie lubię też wszechmodnego skracania, odzywki typu: nara, siema,
          siemka...itd są dla mnie nie do przyjęcia... czy to tak trudno
          wymówić całe słowo? albo powiedzieć do zobaczenia lub cześć...
          • my-cha Re: ładne brzydkie wyrazy do. p.s. 07.11.07, 09:30
            > wszelkie modyfikacje typu zajefajny, ... po prostu wszystko teraz
            > jest "zaje...",

            no właśnie z "zaje..." mam pewien zgrzyt w domu.
            Niby nic, ale najstarszy w rozmowie z Babcią potrafi użyć
            słowa "jedwabiście", oczywiście zamiast...
            Wytknęcie braku szacunku i przywołanie do porządku, no tak ale -
            Babcia nie wie co on tak naprawdę powiedział.
            Oczywiście jak mu w cztery oczy wytknę i przywołam to - on przecież
            NIC nie mówił.
            No faktycznie nic nie mówił ale oboje wiemy, że z jedwabiem to nie
            miało nic wspólnego.
        • mamalgosia Re: ładne brzydkie wyrazy 07.11.07, 14:58
          A ja przeciwnie - uważam, że zamiennik ma sens. Nie zmienia mocy, a
          obniża wulgarność. Nie mówię, że podoba mi się, jak ktoś powie "kur
          zapiał", ale wolę usłyszeć własnie to niż "k.."
    • mama_kasia Re: ładne brzydkie wyrazy 09.11.07, 08:57
      Problem z przeklinaniem u dziecka jest, ale poza domem,
      wśród rówieśników. Dziecko wie, że to źle i stara się poprawić wink
      A ja i owszem różnych słówek używam, ale w ograniczonym zakresie.
      Do moich ulubionych należy "wypoczywam jak ...cholera".
      • mamalgosia Re: ładne brzydkie wyrazy 09.11.07, 15:20
        A skąd Ci o tym wiadomo, skoro to poza domem? Opowiada, czy ktoś
        inny Ci mówił?
        • mama_kasia Re: ładne brzydkie wyrazy 09.11.07, 15:33
          Po prostu spytałam go kiedyś wprost i ze smutkiem, ale
          wyznał, jak to jest.
          • mamalgosia Re: ładne brzydkie wyrazy 09.11.07, 20:44
            myślę, że to bardzo dobrze, że Ci mówi takie rzeczy
    • otryt Emocje 09.11.07, 13:45
      Dwie osoby mówiły o przeklinaniu za kierownicą. Zupełnie nie
      rozumiem, dlaczego to takie stresujące? Mnie jazda uspokaja. Wiem,
      jak wielu Polaków jeździ i sporo jestem w stanie przewidzieć,
      szczególnie wtedy, gdy widzę wyjątkowo wypasiony wóz.

      Myślę, że przekleństwa wiążą się z pewnymi trudnymi uczuciami, które
      nosimy w sobie stale lub które pojawiają się nagle, w trudnych
      sytuacjach. Te uczucia i tak są wymalowane na twarzy. Razem z
      wulgarnym słowem dają większą moc rażenia. Nie używam takich słów
      prawie wcale. Dzieciom mówimy, że w naszym domu takich słów się nie
      używa, a jeśli chcą wyrazić emocje niech lepiej powiedzą, co czują w
      danej chwili, albo niech narysują swoją złość. Takie rysunki mają w
      sobie dużą ekspresję, ostre wyraziste kształty, kły, zęby, pazury,
      miecze, pistolety, dużo czerwieni i czerni. Uczucia można
      rozładowywać np. graniem na instrumencie. Niestety taka ekspresja
      oznacza przekazanie tych emocji słuchaczom takiej muzyki. Gdy czuję,
      że mój poziom emocji za chwilę przekroczy granicę wytrzymałości to
      wychodzę, przerywam rozmowę, idę pobiegać, wykonać jakąś ciężką
      pracę fizyczną, pojeździć na rowerze. Nieraz jestem zdumiony, jak
      wielką energię posiada złość, ile sił nagle przybywa. Po takim
      wysiłku staję się łagodny jak baranek. Dziwię się, że taki drobiazg
      mógł spowodować tak duże emocje. Kiedyś w górach pobiłem rekord
      świata w szybkości podejścia z dużym obciążeniem. Innym razem ciężko
      pracowałem przez miesiąc zamieniając trudne uczucia na pracę i
      wymierne dobro. Jak Janek Pradera w "Siekierezadzie" Stachury
      (pomijam finał). Niestety nie wyrażone, stłumione emocje zwracają
      się przeciwko ich posiadaczom, niszcząc ich w ten lub tamten sposób.
      Staram się rozpoznawać uczucia u siebie już w zarodku. Uczymy tego
      dzieci. Uczucia są jak lampka sygnalizacyjna. Informują nas, że coś
      się dzieje w nas i naszym otoczeniu, że coś trzeba zrobić, zmienić.
      Ważne, aby nie karmić trudnych uczuć, nie podsycać ich. Nie dorzucać
      drew do i tak gorejącego już ognia. Nie podsycać swoich uczuć, ale
      też nie podsycać uczuć innych ludzi.
      • mamalgosia Re: Emocje 09.11.07, 15:19
        otryt napisał:

        > Dwie osoby mówiły o przeklinaniu za kierownicą. Zupełnie nie
        > rozumiem, dlaczego to takie stresujące? Mnie jazda uspokaja. Wiem,
        > jak wielu Polaków jeździ i sporo jestem w stanie przewidzieć,
        > szczególnie wtedy, gdy widzę wyjątkowo wypasiony wóz.

        Ja włąśnei też nie z tych, co denerwują się za kierownicą, choć
        czasem zdarza mi się "ty baranie", lub jakieś głębsze westchnienei
        gdy natrafiam na czerwoną falę. Natomiast mój Mąż bardzo się
        denerwuje prowadząc samochód. Tzn. on to ujmuje inaczej - nie on się
        denerwuje, tylko jego denerwująsmile


        >
        > Myślę, że przekleństwa wiążą się z pewnymi trudnymi uczuciami,
        które
        > nosimy w sobie stale lub które pojawiają się nagle, w trudnych
        > sytuacjach.
        a ja właśnie myślę, że to niekoniecznie się wiąże. Bywa, że mam w
        sobie wiele negatywnych uczuć, a jednak nie wyrażam ich w ten
        sposób. Myślę, ze to może mieć raczej związek z typem
        osobowościowym. Może cholerykom prędzej się wymyka tego typu słowo?
        Nie wiem. Wiem, że z przeklinaniem problemu nie mam, a z emocjami to
        i owszem. A znam osoby, które klną jak szewc (btw: dlaczego rzekomo
        szewc klnie?), a nie mają problemów z emocjonalnością.
        Nie, moim zdaniem jednak to dwie różne sprawy
      • alex05012000 Re: Emocje za kierownicą 12.11.07, 12:23
        Dwie osoby mówiły o przeklinaniu za kierownicą. Zupełnie nie
        rozumiem, dlaczego to takie stresujące? Mnie jazda uspokaja. Wiem,
        jak wielu Polaków jeździ i sporo jestem w stanie przewidzieć,
        szczególnie wtedy, gdy widzę wyjątkowo wypasiony wóz.
        hmmmm, jazda to uspokaja może na autostradzie w Europie zachodniej,
        albo na lokalnej dróżce w letni sobotni wieczór, ale ja jeżdżę na
        codzień, w centrum warszawy i świętego by wyprowadziło z równowagi,
        zwłaszcza gdy nie miałby 3 godzin na przebycie kilku km ... poziom
        stresu sięga maximum, proszę mi wierzyć!
        • samboraga Re: Emocje za kierownicą 12.11.07, 12:32
          > hmmmm, jazda to uspokaja może na autostradzie w Europie zachodniej,
          > albo na lokalnej dróżce w letni sobotni wieczór, ale ja jeżdżę na
          > codzień, w centrum warszawy i świętego by wyprowadziło z równowagi,
          > zwłaszcza gdy nie miałby 3 godzin na przebycie kilku km ... poziom

          podpisuję się!
          i niestety też się wkurzam za kółkiem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka