mamalgosia
06.11.07, 14:23
Czy używacie?
Znam osoby, które np. nie przeklinają przy dzieciach, ale w innych
okolicznościach - tak. Znam osoby, które i przy dzieciach się nie
krępują.
Ale co uznać za przekleństwo? Jakie wyrazy są "brzydkie"? Czy jeśli
wypowiem z odpowiednią pasją i w odpowiednim momencie np.
wyraz "winda", czy "konewka jasna!", to już przekleństwo?
Jakie argumenty wysuwać, by dzieci/młodzież nie przeklinały?
Oczywiście najlepszym nauczycielem jest przykład - widzę, że u nas
to już procentuje (równolatki mojego Starszego już mówią różne
rzeczy, a on - nawet jak usłyszy - to niespecjalnie kwapi się do
używania). Ale jesli to nie pomaga, to co?
Pan Jezus się smuci? Matka Boska płacze? Aniołki zatykają uszy?
Przekleństwa to kaleczenie języka - czy to przekona dziecko? Albo
to, że świadczą o ubóstwie środków komunikacji lub wręcz życia
wewnętrznego?
W mojej pracy pod tym względem jest fatalnie. Nie wiem, jak młodzież
mówi w domach, ale na przerwach, a nawet na lekcjach - tragedia. To
nie są wyjątki, to norma