mary_ann 23.12.07, 23:15 www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4785011.html?as=1&ias=2&startsz=x Czytaliście juz książkę? A jakie wrażenia po lekturze wywiadu? (temat juz pewnie raczej na po Świętach...) Dobrych, błogosławionych Świąt raz jeszcze! mary_ann Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luccio1 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 24.12.07, 15:00 Refleksja nie tylko pod wpływem przeczytanego dopiero co wywiadu: w jakim stopniu w dziejach Kościoła wybór przez tego czy innego człowieka stanu duchownego oznaczał wybór alternatywnej ścieżki awansu społecznego, ścieżki jedynie dostępnej? i czy tak nie było od samego początku? (tutaj wystarczy przypomnieć sobie Synów Zebedeusza, chcących siedzieć koniecznie po prawicy i po lewicy Jezusa). Nieraz się zastanawiałem: godność biskupia - ona w społeczeństwie przewyższa wszystkie inne, a co najmniej im dorównuje; jestem biskupem - mogę przyjmować u siebie ludzi, którzy, gdybym był kim innym, w życiu nie znaleźliby dla mnie sekundy i kołatałbym do nich bez skutku; a z drugiej strony: ile razy człowiek po święceniach kapłańskich, sakrze biskupiej, zastanawia się, o ile jest inny po święceniach, niż był przedtem - i dochodzi do wniosku, że nadal jest tym samym małym Jasiem, czego nie potrafił, nie umiał dawniej, tego i teraz nie umie... (takimi przemyśleniami podzielił się kiedyś w druku Franciszkanin- Reformat o. Ludwik Kurowski - miał taką właśnie zagwozdkę po własnych święceniach, pytając: co się tak naprawdę stało?). Odpowiedz Link
mkw98 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 25.12.07, 12:01 Mnie "Cudze pole" trochę rozczarowało. Poprzednie części podobały mi się bardziej. Ostatnia część trylogii pozostawiła mnie w nastroju przygnębienia. Więcej po Świętach. Odpowiedz Link
isma Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 28.12.07, 00:43 A ja mam odwrotnie )). No, owszem, czytajac "Adieu" czlowiek ma ubaw po pachy. Autentyczny. O prawdomownym Damianku, ktory o maly wlos bylby nie tylko nie zostal biskupem, ale i nabyl urazu do kleru na cale zycie, dlugo nie zapomne )). Ale "Cudze pole" fajne jest. Swiat przestaje byc jednoznaczny. Swiety Piotr Cybulski okazuje sie byc peknieta opoka, za to w cynicznym ekskurialiscie rodzi sie jakis okruch milosierdzia... Odpowiedz Link
mader1 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 26.12.07, 14:18 dzięki za wywiad Czytałam bodaj pierwszą część " Przypadków...", potem o hospicjum - nie pamiętam w tej chwili tytułu ( taniec na linie... czy coś) a teraz czeka na mnie " mikołajowa" " Dziurawy kajak i Boże Miłosierdzie". Czeka... bo robimy eksperymenty chemiczne ze Średnią i składamy Lego z Małym W przerwach robimy z Babcią Pyzy Terapeutyczne i Makowiec ))) Boli mnie nie tylko noga ( już mniej, Alex, już mniej , ale i ręka, bo Babcia nie uznaje ścierania " rozsądnych" ilości ziemniaków ))) Ale wracając... podoba mi się ten wywiad - bo tak jak w tej pierwszej części " Przypadków..." - widzę w nim poszukiwanie, chęć zrozumienia. Widzę dużo pytań, hipotez i poszukiwania. Co z tego będzie, czas pokaże... Czy Grzegorczyk będzie sobie i innym stawiał pytania, czy będzie miał cierpliwość nie znać odpowiedzi, ciągle nie znać i ciągle ich szukać... Czy w pewnym momencie przeorazi się we wszechwiedzący autorytet ? Na razie cieszę się, że mogę czasem w tym uczestniczyć. A jak podoba się Wam " Cudze pole" ? Mk... pisała, ze jest pesymistyczne ? Jeszcze trochę czasu minie, zanim to przeczytam w takim tempie Odpowiedz Link
otryt Zapraszam dziś do Teatru PR - godzina 20:09 27.12.07, 09:44 Dziękuję Ci, Mary_ann za ten wywiad. Podoba mi się, to co mówi Grzegorczyk. Właściwie to wszystko pokrywa się z moimi poglądami. Nie znałem tego nazwiska wcześniej, dlatego chętnie posłucham słuchowiska w Teatrze Polskiego Radia zrealizowanego na podstawie jego książki "Trufle, czyli Nowe przypadki księdza Grosera". Zapraszam dziś tj, 27 grudnia o godzinie 20:09 do radiowej Jedynki. Czas trwania słuchowiska 49 minut. Szkoda, ze to druga, ostatnia część. Pierwsza część niestety była tydzień temu. www.polskieradio.pl/ramowka/audycja.asp?a=94329 Pozdrawiam serdecznie)) Odpowiedz Link
isma Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 27.12.07, 10:12 Ja na szybko, bo w domu mam napoczete "Cudze pole", a w pracy napoczete, niestety, porozumienie w sprawie realizacji okololotniskowej infrastruktury komunikacyjnej (tez cudze pole, he, he) ;-(((. Z tym celibatem. A otoz ja mam mieszane uczucia wzgledem stanowiska Grzegorczyka. Bo jesli mowimy (sam Grzegorczyk tez mowi), ze celibat jest znakiem (jakiejs nadprzyrodzonej rzeczywistosci), to nie mozemy go traktowac jako cechy, zaleznej od zmiennych okolicznosci. Znak ze swojej istoty jest niezmienny, niepodlegajacy wplywowi okolicznosci, nieprzygodny. Jesli ostatecznosc wyboru w malzenstwie jest znakiem (jakiejs naprzyrodzonej rzeczywistosci), to wlasnie dlatego, ze jest nieprzygodna, ze nie zalezy od tego, czy komus odpowiada bardziej, czy mniej, czy ktos sie w niej czuje lepiej, czy gorzej, no. Oczywiscie, jest tez druga mozliwosc: ze celibat jest "tylko" jakas forma osobistego wyrzeczenia, rodzajem pokutnej (za co?) dyscypliny. No, to wtedy faktycznie mozemy zakladac, ze jedni poszcza o chlebie i wodzie, a inni w samotnosci. Tylko, ze wtedy, hmmmmm, nieco sie w powszechnym odbiorze nadwatla, ze sie tak wyraze, pozycja kaplanow. Bo moze sie okazac, ze sa tacy, co sie umartwiaja forsowniej ;-P. Mnie sie wydaje, ze rzeczywiscie sie moze troche za duzo mowi o celibacie jako bardzo waznym (czasem mozna odniesc wrazenie, ze najwazniejszym) wyznaczniku kaplanskiej tozsamosci (pomijajac, MSZ, duzo wazniejsze jej aspekty). Jest jakies zachwianie proporcji, fakt. Ale to nie znaczy, ze on mialby byc tylko kwestia czyjegos uzdolnienia lub nie do jego praktykowania (albo, co mi sie tez zdarzylo slyszec, okolicznoscia umozliwajaca rzadcom diecezji wieksza swobode w dysponowaniu ksiezmi )). No, a teraz ide na swoje poletko, bo zaczynam sie czuc niezrecznie na cudzym - jak, nie przymierzajac, ksiadz doktor Gubala przeprowadzacy szczegolowe a wyrafinowane analizy specyfiki aktu malzenskiego )). Odpowiedz Link
otryt Celibat 27.12.07, 10:39 Dlaczego celibatem księży emocjonują się także ludzie świeccy? Mnie ta sprawa nie dotyczy, więc mało nią sobie zaprzątam uwagę. Można przytaczać argumenty za celibatem i przeciw niemu, jednak dyskusja powinna odbywać się przede wszystkim w srodowisku duchownych. Odpowiedz Link
kim5 Re: Celibat 27.12.07, 10:52 A dyskusja o antykoncepcji i in vitro powinna - w konsekwencji - toczyć się tylko w środowisku świeckim? Odpowiedz Link
otryt Re: Celibat 27.12.07, 11:09 kim5 napisała: >A dyskusja o antykoncepcji i in vitro powinna - w konsekwencji - >toczyć się tylko w środowisku świeckim? No chyba nie da się tego tak odwrócić. Księża występują jako "eksperci" prawa Bozego, prawa moralnego. Statystycznie rzecz biorąc chyba najlepiej się na tym znają. Czy dla Ciebie temat celibatu jest w jakiś sposób ważny? Odpowiedz Link
kim5 Re: Celibat 27.12.07, 12:42 W temacie celibatu - ale i w kilku innych - najistotniejsza dla mnie jest wiedza, jak faktycznie jest i z celibatem było. Kiedyś bardzo interesowałam się historią Kościoła Katolickiego, kilkukrotnie czytałam Biblię. Nieco razi mnie - niestety - brak wiedzy w temacie różnych aspektów życia religijnego. I niewyprowadzanie ludzi z tej niewiedzy przez księży (globalnie piszę, wiedząc, że różnie bywa z jednostkami). Ostatnio sama byłam świadkiem, jak ksiądz "ochrzanił" naród, że bożonarodzeniowe opłatki kupuje w markecie, a nie poświęcone na plebanii. Opłatek nie jest tradycją Kościoła, ale tradycją polską. Wiem, że wiele osób po takiej reprymendzie poczuło się źle. Wracając do celibatu - bardzo często spotykam się ze zdziwieniem katolików, że celibat nie jest wiecznym i przyrodzonym zjawiskiem w Kościele Katolickim. Bo nikt im nie wyjaśnił, jak to jest. Nie zgadzam się, że księża są "ekspertami" prawa Bożego. A sumienie człowieka, a łaska Boga? Ksiądz ma wiedzę, ale nie może za mnie podjąć decyzji, czy to co robię odczuwam jako grzech, czy też nie. Wiem, że Kościół jest hierarchiczny, ale na własnej skórze doznałam kilku zmian mojego statusu w Kościele bez zmiany wewnątrz mnie. Bez pytania mnie o zdanie. Pewnie nie mam sumienia... Odpowiedz Link
otryt Re: Celibat 28.12.07, 11:59 kim5 napisała: >W temacie celibatu - ale i w kilku innych - najistotniejsza dla >mnie jest wiedza, jak faktycznie jest i z celibatem było. To warto wiedzieć. Celibat wprowadzono w XI wieku, w Polsce jeszcze później. Wchodził z dużymi oporami. Jednak na żadnych oficjalnych stronach nie udało mi się znaleźć powodów jego wprowadzenia. Dopóki ktoś nie powie mi, że było inaczej, przyjmuję wersję, że celibat wprowadzono, aby majątek kościelny nie przechodził dziedziczony na dzieci księżowskie. Celibat to chyba dobra metoda na koncentrację kapitału. Samemu się dziedziczy, innym się w spadku nie przekazuje. Rozumiem, że wydaje się na pożyteczne cele, dlatego nie osądzam, czy to dobra czy zła metoda. Czy ja powinienem przejmować się celibatem lub mieć do niego jakiś stosunek? Kontestować zarządzenia kościelne, które mnie nie dotyczą? Słabo rozumiem życie emocjonalne i osobiste księży, być może dlatego, że nie znam bliżej żadnego. Nie widzę również nic dziwnego w tym, że protestancki pastor ma rodzinę. Znam nawet rodzinę pastora. Wybijają się ze środowiska w pozytywny sposób. Również nie będę kontestował zarządzeń kościoła protestanckiego. Wczorajsze słuchowisko wg książki Grzegorczyka pokazało w dramatyczny sposób, w jaki sposób doszło do złamania celibatu i porzucenia stanu duchownego. Najbardziej poruszyła mną rozmowa młodej siostry Zuzanny ze swoją przełożoną zakonną albo sposób rozmawiania biskupa z księdzem Groserem. Olbrzymie zakłamanie już na poziomie języka. Czołganie dla samego czołgania. Projektowanie przez przełożonych swoich uczuć i motywacji na młodych uczciwych, z pałającym sercem i wrażliwych. Z tego mogli nie zdawać sobie sprawy młodzi, gdy wstępowali do seminarium lub zakonu. O celibacie musieli wiedzieć. To pierwsze mogę zrozumieć jako powód odejścia, to drugie traktuję jako pretekst. Nie wiem, czy ktoś prowadził badania porównawcze, w którym kościele było więcej afer pedofilskich: w kościele protestanckim czy katolickim? To byłoby jakimś argumentem przeciwko celibatowi i znaczyłoby, że wielu księży nie radzi sobie ze stłumioną przez celibat seksualnością. Odpowiedz Link
isma pedofile i hierarchowie 28.12.07, 12:19 No, nie, Otrycie, z ta pedofilia, to nie. Zdaje sie, ze najwieksza liczba ujawnionych przypadkow pedofili, czy molestowania seksualnego dzieci, ma miejsce wcale nie wsrod duchownych (celibatariuszy badz nie), ale w rodzinach. A w nastepnej kolejnosci w srodowiskach, majacych "zawodowy" kontakt z dziecmi, a wiec i u ksiezy (ale takze u nauczycieli, w tym zonatych przeciez). Ja bym tego nie wiazala z ograniczeniem (np., przez celibat) mozliwosci normalnej aktywnosci seksualnej. Natomiast co do Grosera. Tak, w tych ksiazkach jest bardzo widoczne podkreslenie "zepsucia" hierarchii (i znakomicie podrobiony jest urzedowo-ckliwy jezyk, istotnie obserwowalny in vivo u niektorych nosicieli inful). Jeden chyba biskup dostal swiadectwo wlasciwej moralnosci - Dajczer vel Dajczak )). Ale nie wiem, czy mi sie to podoba. Tam jest taki stereotyp, ze jak kto "z ludem" to swoj, a jak "ponad ludem", to wrog. No i niby prawda. Ale nie cala. Odpowiedz Link
otryt Re: pedofile i hierarchowie 28.12.07, 13:04 >No, nie, Otrycie, z ta pedofilia, to nie. Zdaje sie, ze najwieksza >liczba ujawnionych przypadkow pedofili, czy molestowania >seksualnego dzieci, ma miejsce wcale nie wsrod duchownych (celibatariuszy badz nie), ale w rodzinach. Ja nigdzie nie napisałem, że wśród księży jest najwięcej przypadków pedofilii. Zaproponowałem jedynie porównanie pod tym względem księży i pastorów. Jaki procent wszystkich księży i jaki procent wszystkich pastorów ma problem z pedofilią? To co ich różni, to celibat. Gdyby okazało się, że to raczej celibatariusze częściej mają problemy z pedofilią byłby to jakiś argument przeciwko celibatowi. W tej chwili jednak tego nie wiem. Zresztą zagadnienie jest bardziej złożone. >i znakomicie podrobiony jest urzedowo-ckliwy jezyk, istotnie >obserwowalny in vivo u niektorych nosicieli inful) Mnie ten język niestety powala. Nie potrafię się wznieść ponad to. Zresztą nie tylko ja nie potrafię. Język komunistycznej nowomowy i język politycznej poprawności mają pewne cechy wspólne z tym językiem. Odpowiedz Link
isma Re: pedofile i hierarchowie 28.12.07, 13:34 Nie, nie, Otrycie, ale to sie nie da tak prosto porownac. Roznice sa nie tylko w celibacie (przy czym, my tu kolokwiaalnie mowimy "celibat", majac na mysli wlasciwie wstrzemiezliwosc seksualna, a nie bezzennosc), ale takze np. w formach kontaktu z mlodzieza (np. katecheza). Ale statystycznie najwiecej pedoifilow/molestantow byloby chyba naprawde wlasnie wsrod zonatych: ojcow ;-(((. Odpowiedz Link
mader1 Re: Celibat 28.12.07, 12:54 to tak jakby twierdzić, że w społeczeństwie , w którym są zwiazki malżeńskie nie ma pedofilii, zdrad... Jeżeli się swoje złe skłonności w sobie pielęgnuje, często dochodzi do tego i kazirodztwo ((( Trzeba pamiętać, że choć hierarchia KK ma za sobą liczne przewiny, odszkodowania dla ofiar pedofilii są dużo wyższe, a w związku z tym sprawy są mocniej nagłośnione. Kościół protestancki ma inną strukturę, więc zapewne trudno o proste porównania. Odpowiedz Link
otryt Re: Celibat 28.12.07, 13:14 mader1 napisała: >Kościół protestancki ma inną strukturę, więc zapewne trudno o >proste porównania. ??? Wygląda na to, ze problem jest jeszcze bardziej złożony niż myślałem. Muszę przyznać, że nie dam się pokroić zarówno jako przeciwnik ani jako obrońca celibatu. Chciałbym się tylko zapytać tych świeckich, którzy ten temat podnoszą, czy celibat jest w jakiś sposób dla mnie ważny, wpływa na moje życie lub życie mojej rodziny? Może nie jestem świadomy tego wpływu? Czy jest w jakiś sposób ważny dla ładu moralnego w społeczeństwie? Próbuje ten temat ogarnąć rozumem i zawsze wychodzi mi, że jest mało ważny. A media wciąż biją pianę na ten temat. Odpowiedz Link
isma Re: Celibat 28.12.07, 13:45 To, ze media bija piane ponad miare, to sie zgadza. Nie tylko media zreszta. Natomiast, czy ma wplyw - no, jakis tam ma. Zebysmy na chwile odeszli od spraw: a) wyrafinowanie teologicznych, b) lozkowych, to mozna np. wskazac na zjawisko pt. rotacja katechetow. W duzych miastach ona jest spora, a ma na nia wplyw m.in. to, ze ksiezy sie, czesciej niz zolnierzy zawodowych, co rusz parafialnie dyslokuje. No to teraz wyobraz sobie rodzine takiego dyslokowanego co dwa lata. Jego dzieci, ktore co chwila zmieniaja szkole. Zone, ktora w oczywisty sposob raczej zycia zawodowego prowadzic nie bedzie. Albo: kwestia zabezpieczenia materialnego rodzin. Co mialaby zrobic ze soba niepracujaca wdowa po ksiedzu? Zakladam, ze wtedy moglaby pojawic sie w ksiezowaskim zyciu pokusa, hmmmm, osiagania stosownych do potrzeb zarobkow. Itp. itd. Odpowiedz Link
otryt Re: Celibat 29.12.07, 14:26 isma napisała: >to mozna np. wskazac na zjawisko pt. rotacja katechetow. Myślę, że jest to pozytywne zjawisko. Ksiadz, który zmienia co kilka lat środowisko więcej i szybciej się uczy, jest otwarty, nie popada w rutynę, gdy się zasiedzi w jednym miejscu i wsiąknie w miejscowe uklady. W parafiach prowadzonych przez zakonników jest to chyba regułą, że następuje ciągła wymiana księży. Gdyby mieli rodziny sprawa byłaby trudniejsza. Musieliby siłą rzeczy prowadzić bardziej osiadły tryb życia. Pisałaś Ismo, że doświadczenie ksiądz może nabyć rozmawiając z innymi ludźmi, ze swojej rodziny urodzenia. Pisałaś również, że jedynym doświadczeniem, którego nie mogą nabyć jest doświadczenie aktu małżeńskiego. Czytając pisma lub słuchając JPII miałem jednak wrażenie, że i te sprawy były papież doskonale rozumiał. Może znał to z literatury albo z rozmów z ludźmi. Może czytał Kamasutrę? Odpowiedz Link
isma Re: Celibat 29.12.07, 22:09 Ksiadz byc moze )). Ale dzieci juz niekoniecznie. Generalnie rotacja nauczycieli np. jezyka obcego w podstawowce jest raczej zjawiskiem niepozadanym. Wychowawcow - no a katecheta, podobno, ma tez wychowywac, nie tylko wtlaczac wiedze religioznawcza - tez raczej nie powinno sie co rok-dwa zmieniac. Co do JPII i doswiadczen. Pozwolisz, ze uchyle sie komentowania pism "umilowanego Ojca Swietego". Zalozmy, ze jest to zjawisko osobne. Ale co z innymi? Odpowiedz Link
kim5 Re: Celibat 28.12.07, 13:46 Dla mnie temat celibatu jest istotny o tyle, że ksiądz posiadający rodzinę dodatkowo zyskuje w moich oczach "prawo" do wypowiadania się na temat życia małżeńskiego. Bo prawda jest taka, że co innego mówić coś w teorii, wymagać wysokiego standardu moralnego, a co innego spróbować samemu tak żyć. Ile razy na forum nawet była sprowadzona do parteru, gdy wypowiadałam się na temat dzieci - bo własnych nie mam, więc znać się nie mogę. A poza tym - nie rozumiem, dlaczego księża nie mogliby mieć żon - zadaję proste pytanie: co takiego (złego) jest w małżeństwie i rodzinie, że księżom nie można ich zakładać? Dla mnie to sygnał wysyłany do świeckich, że bycie mężem i żoną to taki "gorszy" stan. A przecież sam Kościół głosi coś innego! Jest jakaś wewnętrzna sprzeczność w tym. Odpowiedz Link
isma Re: Celibat 28.12.07, 14:06 No, nie przesadzajmy. Doswiadczenie jest wazne, to prawda. Ale nie jest rozstrzygajace o prawie do wypowiadania sie w jakiejs kwestii. Nieposiadajacy doswiadczenia argumentuje z w prewien sposb ograniczonych pozycji, tyle. Czasem da sie zbic "teorie" TYLKO argumentem z doswiadczenia (albo przeciwstawic jednemu doswiadczeniu inne doswiadczenie), ale w przewazajacej czesci przypadkow jednak tak nie bywa. Ja zakladam, ze na temat malzenstw w ogolnosci (w tym rozumienia tegoz przez Kosciol, jako sakramentu) jak najbardziej moze sie wypowiadac celibatariusz. Nawet gdybysmy sie trzymali argumentu doswiadczenia, to przeciez ten ksiezyna z ksiezyca nie spadl, tylko w jakiejs rodzinie sie wychowal. Ma doswiadczenie syna, czasem brata, szwagra czy stryja. Ograniczone, no, ale zawsze. Fakt, mam natomiast pewne, eeee, watpliwosci, kiedy sie takowy szczegolowo wypowiada na temat specyfiki aktu malzenskiego. I to nie argumentujac, co by jeszcze od bidy uszlo, z jakichs nadprzyrodzonych zalozen )), ale wiklajac sie w subtelnosci, dajmy na to, co w przebiegu takowego buduje wiezi miedzy malzonkami, a co nie. Odpowiedz Link
otryt Re: Celibat 28.12.07, 14:28 kim5 napisała: >Ile razy na forum nawet była sprowadzona >do parteru, gdy wypowiadałam się na temat dzieci - bo własnych nie >mam, więc znać się nie mogę. Taki argument ad persona świadczy jedynie o braku klasy, kogoś kto nim się posługuje. Widocznie brakuje mu argumentów merytorycznych. Myślę, że ksiądz jest w stanie zrozumieć wiele doświadczeń innych ludzi, których sam nie przeżył. I odwrotnie: jakże często ludzie zapominają o własnych doświadczeniach, gdy tylko zmienia im się punkt siedzenia. Postawa miłości pozwala wejść w skórę innych ludzi i sporo zrozumieć. Gdy brakuje miłości nawet własne takie same doświadczenie nie pomaga w zrozumieniu drugiego człowieka. Kluczem do zrozumienia drugiego człowieka jest miłość. Ile razy słyszeliśmy, że ksiądz żyje ponad stan? Że żyje lepiej i wygodniej niż jego parafianie. Gdyby wspólnota parafialna miała utrzymać nie tylko księdza, ale również jego rodzinę czy te narzekania nie byłyby większe? Widzę jak w mojej parafii ojcowie jezuici pracują od rana do wieczora. Mało mają czasu dla siebie. Czy mogliby sobie na to pozwolić, żeby ich własne dzieci ich nie widywały? Co powiedzieliby parafianie, gdyby dziecko księdza pojechało na wakacje do Egiptu, podczas gdy ich jeżdżą tylko na pobliskie pojezierze? >Dla mnie to sygnał wysyłany do świeckich, że bycie mężem i żoną to >taki "gorszy" stan. Czy należenie jednocześnie do dwóch stanów "duchownego" i "małżeńskiego" przez nieliczne osoby w społeczeństwie zmieniłoby takie myślenie? Czy nadal żonaty ksiądz nie byłby lepszy od żonatego świeckiego? Odpowiedz Link
kim5 Re: Celibat 28.12.07, 14:42 Dlatego uważam, że powinien być wybór. Ksiądz może mieć żonę lub nie. Jeśli umie pogodzić oba stany - dlaczego nie mógłby mieć żony? Komu zaszkodziłoby to, że ksiądz ma żonę i dzieci? Tak jak napisałam: dla mnie to pokręcony sygnał wysyłany przez Kościół: dobrze jest być żonatym, ale prawdziwe poświęcenie Bogu jest możliwe tylko w celibacie? Odpowiedz Link
isma Re: Celibat 28.12.07, 15:06 Bogu nie. Ale wspolnocie wiernych tak. Przynajmniej tak ja to, roboczo, rozumiem. Odpowiedz Link
kim5 Re: Celibat 28.12.07, 15:15 Ismo, nie zgadzam się z Tobą. Jest wiele zawodów, funkcji, powołań, które wymagają "ofiary" z własnego wolnego czasu. Lekarz np. Prezydent państwa. Żołnież zawodowy. Nie uważam, że wspólnoty np. protestanckie cierpią na tym, że pastor ma rodzinę. Może jakiś protestant się wypowie? Odpowiedz Link
isma Re: Celibat 29.12.07, 12:17 Tak. Tylko ze we wszystkich tych przypadkach, jesli sie stwierdzi, ze porzadek powinnosci wobec najblizszych i porzadek powinnosci na siebie przyjetych wobec jakiejs wspolnoty jest nie do pogodzenia, mozna zabrac zabawki i isc do innej piaskownicy. Pastorem tez mozna przestac byc, i zajac sie, bo ja wiem, hodowla krolikow, albo gra na gieldzie. Natomiast sakramentalna pieczec kaplanstwa jest, jak wierzymy, nieusuwalna. Odpowiedz Link
mader1 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 27.12.07, 16:03 Zaraz przeczytam, co tam na dole wysmażyłaś, zanim przyjedzie następna partia Gości tudzież Mąż z Córą, którzy zatęsknili do Wielkiego Miasta ))) Ale... nie... to, że sobie z przyjemnością Grzegorczyka poczytam i poczytałam już, to nie znaczy, że zaraz się z nim zgadzam w każdym momencie. Celibat to jest na razie ten moment, kiedy się nie zgadzam. Ale lubię to, jak myśli Bo przecież nic nie szkodzi porozmawiać sobie o takim celibacie i wysłuchać na nowo wszystkich pomysłów tudzież argumentów. Odpowiedz Link
isma przypadkowi towarzysze etapu podrozy 27.12.07, 13:59 Odgrzebalam w moich zasobach pamieci zewnetrznej inny, obszerniejszy, wywiad Grzegorczyka - nie tylko o ksiazkach, ale i o ludziach. Jest tam taki fragment, pod ktorym bym sie mogla podpisac: "Księża nieraz mi mówią, że pewność powołania, pewność wiary, to są ułamki chwil. Ale te ułamki są tak energetyczne, że wystarczają, by trwać. Ja też mam momenty olśnień. Nie jest jednak tak, że między olśnieniami wpadam w depresję. Karmię się chwilami i na jakiś czas muszą mi one starczyć. Tak samo wyglądają nasze relacje z bliźnimi. To nie jest konstans. Nie mam takich przyjaciół, na których mógłbym polegać jak na Zawiszy. To jest fałszywe wyobrażenie przyjaźni i z tego powodu wielu ludzi się rozpada. Od Nouwena nauczyłem się, że przyjaciel to nie jest ramiączko, na którym się wieszasz jak prochowiec i jest ci z nim dobrze. Przyjaciel to nie jest człowiek, który cię nigdy nie zawiedzie. To człowiek, który w pewnym momencie coś w tobie zapalił, a potem mogliście się rozejść. Mówisz mu „adieu”, czyli do spotkania – w Bogu. Spotkanie z człowiekiem w najgłębszym wymiarze jest jednocześnie i powitaniem, i pożegnaniem. Rzeczywistość relacji międzyludzkich jest tak kulawa i ułomna, że z czystym sumieniem mogę wyznać, że nie ma człowieka, na którym bym się w życiu nie zawiódł. Tak samo jak nie ma ludzi, którzy by się na mnie nie zawiedli." www.mateusz.pl/wdrodze/nr410/02-wdr.htm Odpowiedz Link
mader1 Re: przypadkowi towarzysze etapu podrozy 27.12.07, 16:51 świetny, jeszcze lepszy > "Księża nieraz mi mówią, że pewność powołania, pewność wiary, to są > ułamki chwil. Ale te ułamki są tak energetyczne, że wystarczają, by > trwać. Ja też mam momenty olśnień. Nie jest jednak tak, że między > olśnieniami wpadam w depresję. Karmię się chwilami i na jakiś czas > muszą mi one starczyć." Tak jest i w moim przypadku. Ludzie spotkani na drodze życia. Nie jest tak, że przyjaciel nie zawiedzie, że mąż ( żona) nie zawiedzie, nie zdradzi... Drugi człowiek to skomplikowany, niezależny, wolny byt. Spotykamy Go i cieszymy się, gdy spróbujemy wspólnej drogi. Albo się nie cieszymy, albo odchodzimy pełni zranień... Przyjaciele, mąż,dzieci, bliscy w ogóle to osoby, z którymi te ułamki chwil powtarzają się - czasem mimo rozczarowania, zranień. Odpowiedz Link
mary_ann Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 28.12.07, 16:45 Nie miałam zamiaru rozpętywać dyskusji o celibacie, bo ta warta jest osobnego wątku, zapewne też nielichej długości. Prawdą jest, że w Kościele celibat został wprowadzony w kilka wieków po Chrystusie, później zresztą długo obowiązywały warianty mieszane, tj. daleko posunięta tolerancja dla nieprzestrzegania nowych wytycznych. Żeby było ciekawiej, przed wprowadzeniem obowiązkowego celibatu w Kościele długo egzystowały dwa przeciwstawne stanowiska: za nakazem i za ZAKAZEM (sic!) celibatu. Ten drugi tłumaczono, za św. Pawłem zresztą, groźną dla kapłana pokusą grzechu, wobec której jedynym skutecznym środkiem zapobiegawczym miał być monogamiczny związek małżeński. Tak, tak, moi drodzy) - były czasy i miejsca w chrześcijańskiej Europie, kiedy kapłanom pod groźbą kary zabraniano "niewypełniania obowiązku małżeńskiego"! Dyskutowano też, ile związków po kolei - pamiętajmy o średniej długości życia w tamtych czasach! - kapłan ma prawo zawrzeć. Zainteresowanym polecam bardzo ciekawą, wyważoną pracę księdza Grzegorza Rysia pt. "Celibat". Otrycie, żeby porównać wskaźniki pedofilii i in. dewiacji dla kapłanów w kościele katolickim i prostestanckim, trzeba by założyć, że celibat w KK jest przestrzegany (inaczej niespełniona pozostaje metodologiczna zasada „jedynej różnicy”. Problem polega na tym, że wg wielu badań z przestrzeganiem celibatu w KK jest kiepściutko. Ostrożne szacunki mówią o 50% kapłanów, którzy są nieaktywni seksualnie (np. badania Richarda Sipe’a). Zaś od lektury szczegółów nt. aktywności skóra cierpnie. Ale miało być o Grzegorczyku) Podtrzymuję własne dawniej wyrażone zdanie), że wielka literatura to to nie jest, jednak czyta się dobrze i swoja wartość ma. Cenię u Grzegorczyka np. uwrażliwienie na język (tu zgadzam się z Ismą, że teksty bohaterów na ogół brzmią „jak żywe” i – co chyba najważniejsze – niezależność opinii i sporą odwagę odchodzenia od obowiązującego, lukrowanego stylu dyskursu o Kościele w Polsce. Bardzo podoba mi się dystans autora do samego siebie. Za szczególnie zaś ważną, baaa, kosmicznie ważną uważam opinię, że Kościół musi mieć odwagę zmieniać zdanie. Wiele zła wynikło już w przeszłości tylko i wyłącznie z przesadnej obawy, by nie być posądzonym o niekonsekwencję (np. wspominane przez Grzegorczyka ugięcie się Pawła VI przed argumentami kurialistów). A o przyjaźni to – litości! - już kiedy indziej, bo to temat-rzeka... Odpowiedz Link
kulinka3 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 28.12.07, 20:24 Ale Kościół nie może się wzbraniać przed zmianą własnego nauczania z obawy, żeby ludzie nie powiedzieli, że przez całe wieki nie słuchał Ducha Świętego. Mówiło się, że ten lęk kierował w istocie Pawłem VI, gdy encykliką "Humanae vitae" zakazał antykoncepcji wbrew opinii większości teologów. Bał się Paweł VI, bał się Jan Paweł II, a teraz boi się Benedykt XVI.A może oni Boga się boją? Nie przyszło to autorowi do głowy? Kiedy czytam teksty, jak to Kościół powinien zmienić swoją naukę, to nie trudno mi zgadnąć, jaką naukę większość ma na myśli.Bez etyki seksualnej się nie obejdzie w 99% przypadków. Odpowiedz Link
isma Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 00:16 He, he. Siostro Kulinko, do wakacji jeszcze kupa czasu. Prosze mi tu nie zaczynac! Na marginesie - te drobne 40 lat, ktore sobie liczy HV, to jest nic. Tak szybko, to sie przeciez w Kosciele zdania nie zmienia (o ile w ogole) )). Odpowiedz Link
kulinka3 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 09:50 To tylko we wakacje mamy zgodę na wymianę poglądów,hę))? Chce nam tu siostra moderatorka usta przymknąć ))? Bez obawy, walki wszczynać nie zamierzam)), dzielę się tylko wątpliwościami. Nauka dobra, jak po naszej myśli, jak nie, trzeba nam zmian. Nie znajduję w sobie tyle odwagi, by tak twierdzić. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
isma Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 12:14 Nieeeee, no, znajac niespozyta energie siostry, to ja bym sie nie wazyla, skad. Natomiast, no, mnie jakos nie dziwi (nie tylko w odniesieniu do Kosciola )), ze sie dazy do rozeznania mozliwosci zmiany tego, co sie uwaza za niesluszne czy niewygodne. Dziwilabym sie natomiast mocno, gdyby sie postulowalo zmiane czegos, co sie za sluszne uwaza )). Odpowiedz Link
kulinka3 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 15:21 Rozumiem,że chce mieć siostra spokój na dyżurze i nie lać kubłów zimnej wody na rozpalone dyskusją głowy))? Ok.W duchu posłuszeństwa mogę zamilknąć, przecież i tak wszytko to już było)) Odpowiedz Link
isma Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 20:17 A, ja wlasnie z dyzuru zeszlam ;-P. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 20:25 I kto nas przejął na nocny dyżur))? Odpowiedz Link
mama_kasia Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 22:45 Ja ) ...I proszę mi tu nie rozrabiać, bo coś mi się zrobiło w krzyżu i nie mogę długo przed komputerem siedzieć Odpowiedz Link
kulinka3 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 22:51 Siostro Kasiu,obolała krzyżem - ja już padam z nóg i ledwie na oczy widzę, więc rozróby nie będzie)). Zdrowia Ci życzę i znikam.... Odpowiedz Link
isma Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 22:57 Ty, siostra (swoja droga motyw ukrzyzowania bardzo a'propos tego "Cudzego pola" jest), to moze Ty spadaj z tego dyzuru? Poniewaz nie pojechalam ostatecznie na Rekolekcje Bardzo Zamkniete (hmmmmm, jak tu sklonic slubnego do pojcia na sylwestra do Antonia?), to moge ciagnac. Odpowiedz Link
mader1 dlaczego ? 02.01.08, 11:04 Nie mam jeszcze siły na polemiki na ten temat , ale dlaczego uspokajacie właśnie Kulinkę, co ? ))) Lubię, jak pisze ))) a gdyby miała siły za nas dwie, to dopiero byłoby fajnie )) Odpowiedz Link
isma Re: dlaczego ? 02.01.08, 11:07 Bo sie balismy, znaczy my Isma sie balismy, ze sie narod przedswiatecznie za lby wezmie )). Ale w Nowym Roku, to juz niech sie biora, na zdrowie. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: dlaczego ? 03.01.08, 17:19 Siostra Isma stosuje zasadę ograniczonego zaufania nie tylko w ruchu drogowym, jak widzę) Odpowiedz Link
isma Re: dlaczego ? 03.01.08, 20:57 Siostra Isma wlasnie ze wzgledu na zasade ograniczonego zaufania od lat juz nie prowadzi samochodu w ruchu miejskim. Co jest tym zabawniejsze, ze prawo jazdy siostra przed ladnymi kilkunastu laty zdobyla w metropolii troche wiekszej, niz stoleczno- krolewskie miasto Krakow ;-P. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: dlaczego ? 03.01.08, 17:17 O nie, droga Siostro Przełożona))pisać to siostra musi osobiście, bo ja lubię siostrę czytać i niech moderowanie oraz troska o atmosferę nie zamyka siostrze ust;-0.Plissssssssssss. Noga nic tu nie ma do rzeczy), niech spoczywa w pokoju i zdrowieje. Odpowiedz Link
mader1 Re: dlaczego ? 04.01.08, 10:53 To nie o nogę chodzi. Choć nie potrafię bliskim inaczej tego wytłumaczyć, jak " że widocznie ta noga mi na głowę działa". Czuję się jak taki balonik, z którego powietrze spuszczono Pewnie stało się trochę "kłujących", sprawiających niewielki zawód wydarzeń, które powoli to powietrze spuszczały, spuszczały, aż " zeszło". Natomiast... Krótko... nie w celach polemicznych, żeby Kasi kłopotu nie robić, ale dla Ciebie, skoro lubisz czytać ;P Wszystko już było, wiec to nic nowego, ale Argument historyczny mnie nie przekonuje. Nie pamietam, żeby mówiono ( oszukiwano) mi kiedykolwiek w Kościele, że celibat było od zawsze. Raczej pamiętam, że " od zawsze" wiedziałam, że został dopiero w jakimś momencie wprowadzony, choć nie zawsze chciało mi się pamiętac szczegóły.Na podobny - historyczny - argument powołują się ci, którzy kobietom odmawiają wszelkich praw - w tym do głosowania - bo kiedyś tego nie było ( i było dobrze, a nawet lepiej ))) I też wtedy nie jest to dla mnie argumentem. Nie uważam też , by w tym przypadku rozmowa, zastanawianie się nad zasdnością celibatu była złem. Posłuszeństwo nie oznacza braku dyskusji. O tym trzeba rozmawiać, ponieważ coś co zostało w pewnym momencie rozpoznane jako dobre i potrzebne, w innej sytuacji nie musi takim być.I rozmawiać na ten temat mogą, a nawet powinni wszyscy, bo jesteśmy Wspólnotą a wewnątrz tej Wspólnoty jesteśmy za siebie odpowiedzialni Ale choć nie wiem, co będzie dobre dla Kościoła za rok, dziesięć i piętnaście, nie wiem, czy nie przekonają mnie za jakiś czas argumenty strony przeciwnej ( mam nadzieję, ze wzajemnie ?), nie zgadzam się na modne w każdej sprawie " ustawianie przeciwnika", jako niemyślącego. Mam wrażenie, że uważać celibat za słuszny, rozumieć argumenty " za" jest bardzo niemodne, z góry uważane za li tylko przejaw ślepego posłuszeństwa a to z kolei uwazane za przejaw braku myslenia ( nie tylko samodzielnego, ale myślenia w ogóle). A to nie jest prawda. A przynajmniej nie nastraja zbyt pozytywnie do jakiejś twórczej dyskusji. Jak więc widzisz nic nowego nie napisałam Odpowiedz Link
mary_ann Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 11:46 kulinka3 napisała: > Bał się Paweł VI, bał się Jan Paweł II, a teraz boi się Benedykt XVI.A może oni > Boga się boją? Nie przyszło to autorowi do głowy? Pewnie i taką mozliwość wział pod uwagę Tyle tylko, że o lęku (niekoniecznie negatywnie rozumianym) Pawła VI mówi się i pisze oficjalnie, bo sprawa znana jest nie tylko z plotek, ale i z publikowanych w wielu katolickich jak najbardziej źródłach relacji świadków. Tam akurat świadków było sporo. W marcu 1963 roku papiez Jan XXIII powołal Komisję Soborową ds. Badań nad Populacją, Rodziną I Narodzinami. Już po śmierci Jana XXIII, Paweł VI postanowił rozszerzyć jej skład o teologów - nie krył wtedy swojej przychylności dla zmian,a większośc mianowanych przez niego teologów zaliczano do "liberałów" i zwolenników zmian. Owocem pracy komisji był raport "Odpowiedzialne rodzicielstwo", który zalecał papieżowi (ZA byla miażdżąca większośc uczestników) zmianę nauczania w kwestii tzw. sztucznej antykoncepcji. Wtedy do akcji wkroczyl niejaki kardynal Oktawiani, który przekonał papieża, że skoro kilkadziesiąt lat wczesniej w encyklice "Casti Connubi" Kościół ustami papieża oficjalnie stwierdził, że sensem malżeństwa jest prokreacja, to niemozliwe jest, by Duch Święty dopuścił tak długie błądzenie. Paweł VI uznal,że w obliczu nteresu instytucjonalnego Koscioła jego własne poglądy nie mają już żadnego znaczenia. > Kiedy czytam teksty, jak to Kościół powinien zmienić swoją naukę, to nie trudno > mi zgadnąć, jaką naukę większość ma na myśli.Bez etyki seksualnej się nie > obejdzie w 99% przypadków. Zauważ pewien drobiazg - autor nie pisał, że Kościół powinien zmienić swoją naukę, ale że nie powinien jej nie zmieniac TYLKO ze względu na obawę posądzenia o niekonsekwencję. To spora różnica. Rzeczywiście, sprawy w których postulowane są przez licznych (bardzo licznych) katolików zmiany, często mają coś wspolnego z etyką seksualną. Często, ale nie zawsze. I nie bardzo rozumiem, co niby z tego (tj. co dezawuującego postulantów) wynika. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 15:13 Kard. Ottaviani miał rację.Duch św toruje sobie drogi mimo ludzkiej słabości, lęków i braku akceptacji.Jeśli będzie konieczna zmiana, ufam w to głęboko, nastąpi. A troska o głębsze i lepsze rozumienie prawdy winna wszystkim ludziom kościoła przyświecać.Mam jednak wrażenie,że często nie o prawdę, ale o "wygodę" postulujących chodzi(którzy na dodatek wypowiadają się we własnych sprawach). Trochę mi tu brakuje bezstronności. Nie znam też innej etyki, o tak naturalnych i mocnych argumentach, która byłaby alternatywą dla obecnej. Odpowiedz Link
mary_ann Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 18:14 kulinka3 napisała: > Kard. Ottaviani miał rację.Duch św toruje sobie drogi mimo ludzkiej słabości, > lęków i braku akceptacji.Jeśli będzie konieczna zmiana, ufam w to głęboko, > nastąpi. Sama z siebie? A gdzie ludzkie działanie, autonomia sumienia? Nieodparcie nasuwa mi to wszystko skojarzenie ze słynnym zdaniem z "Rozmów kontrolowanych" Checińskiego - "Na pytanie, czy do stanu wojennego musialo dojśc, odpowiadamy - widac musialo, skoro doszło":- ))) To szerszy, duzo szerszy temat - ale czy uwazasz naprawdę, że asystencja Ducha św. polega na tym, że jeśli coś jest dobre, to zawsze w którymś momencie sie w Kosciele przebije, a jak złe to nie? (Mam na myśli każde, pojedyńcze rozwiązanie). Hmmm... Poza tym, żeby coś sie zmieniło, muszą być działania prowadzące do zmiany. Czyli jesli któregoś dnia Papiez zmieni zdanie nt antykoncepcji, to zmiany te uznasz za właściwe o zaczniesz (ale dopiero wtedy, a posteriori!) postrzegac prących do zmian jako element pozytywny? A wcześniej nie mieli racji? Odpowiedz Link
kulinka3 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 19:31 Duch św. korzysta z ludzi Mary Ann i z ich działań.Vide np. kult miłosierdzia Bożego. Stanowisko zwolenników antykoncepcji jest publicznie znane, więc Duch św. nie miałby przeszkód, by poddać go ponownie pod osąd przy okazji różnych sytuacji.A to konferencji ludnościowych podczas, których Watykan zabierał głos albo encyklik poruszających mi. te kwestie lub w wyjaśnieniach kongregacji nauki wiary (ostatnio dot. prezerwatyw a zachorowalności na Aids). Czy wszystkie dobre rzeczy sie przebiją? Ufam,że tak, bo wierzę w nieustanne działanie Ducha św,w kościele, który nawet z ludzkiego zła może wyprowadzić dobro. Nie znam (a chętnie poznam) zmianę(y) o charakterze moralnym, która najpierw były grzechem ciężkim, a później przestałaby nim być.Teraz jest to dla mnie taka abstrakcja,że aż trudno mi się do niej odnieść, a tym są dla mnie Twoje pytania dot.zmiany zdania na temat antykoncepcji. Odpowiedz Link
mary_ann Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 30.12.07, 21:24 kulinka3 napisała: > Duch św. korzysta z ludzi Mary Ann i z ich działań.Vide np. kult miłosierdzia > Bożego. Oczywiście, że tak. Czyli że Duch św., by przeprowadzic zmianę potrzebuje ludzi, którzy do niej beda dażyć. Ale nie odpowiedziałas na moje pytanie - co z klasyfikacją moralną działan ludzi dażących do zmian? Skoro dopiero ex post wiadomo, czy zmiana odbyła się z natchnienia Ducha św (skoro się odbyła), to znaczy, że WTEDY ich "złe" (na dzisiaj) działania niejako wstecz stana się ok? >> Czy wszystkie dobre rzeczy sie przebiją? Ufam,że tak, bo wierzę w nieustanne > działanie Ducha św,w kościele, który nawet z ludzkiego zła może wyprowadzić dob > ro. A widzisz - czyli dopuszczasz mozliwość, że konkretne działanie ludzi Kosciola (np. decyzja Kongregacji Nauki Wiary) może być złem z którego co najwyżej naokoło Bóg jakoś może wyprowadzić dobro? > Nie znam (a chętnie poznam) zmianę(y) o charakterze moralnym, która najpierw > były grzechem ciężkim, a później przestałaby nim być.Teraz jest to dla mnie tak > a > abstrakcja,że aż trudno mi się do niej odnieść, a tym są dla mnie Twoje pytania > dot.zmiany zdania na temat antykoncepcji. O zmianie kwalifikacji czynow (grzech na nie-grzech albo odwrotnie) to można by zapewne traktat napisać. Przykłady pierwsze z brzegu: do całkiem niedawna podejmowanie współżycia w celu nieprokreacyjnym bylo grzechem cięzkim - dzis, jak wiadomo, już nie jest. Wg średniowiecznych penitencjałów aktywnośc seksualna w dniu święta koscielnego wymagała odbycia wielomiesiącznej pokuty. W pewnym momencie historycznym za grzech uznawano za to oddalenie przez kapłana (!) małzonki w celu podjęcia ascezy; dalej - udzielanie pozyczki dla zysku, stosowanie w badaniu Pisma Świętego metody historyczno-krytycznej; nieposłuszeństwo kobiety względem małżonka, dążenia emancypacyjne w ogóle, w tym dzialania na rzecz tworzenia laickiego panstwa, a w szczególności laickiego szkolnictwa; czytanie (!) określonych książek. Zmieniły sie przykazania koscielne dotyczace postow czy urządzania zabaw. Nie było grzechem, a za to jest teraz: zabijanie niewiernych,tj. osób innego wyznania, znęcanie się nad zwierzętami, popieranie niewolnictwa, itd, itd. Błogosławione zmiany. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 31.12.07, 01:23 Skoro dopiero ex post wiadomo, czy > zmiana odbyła się z natchnienia Ducha św (skoro się odbyła), to > znaczy, że WTEDY ich "złe" (na dzisiaj) działania niejako wstecz > stana się ok? Tak, ale)) Zmiany te nie dotyczą najczęściej nauki moralnej kościoła i depozytu wiary, a z reguły nowych charyzmatów lub kultów.Kościół z dużą dozą ostrożności podchodzi bowiem do "nowinek" i jest to bardzo roztropne podejście(rzeczy Boże znajdą bowiem i tak swój finał). Miewa to więc swoje konsekwencje,że często te osoby i ich działania są oceniane negatywnie. To fakt, ale do czasu)) A widzisz - czyli dopuszczasz mozliwość, że konkretne działanie > ludzi Kosciola (np. decyzja Kongregacji Nauki Wiary) może być złem z > którego co najwyżej naokoło Bóg jakoś może wyprowadzić dobro? Miałam na myśli coś innego. Działania ludzi kościoła bywają złe, nie znaczy to jednak,że magisterium kościoła szczególnie dot. wiary i moralności jest owym złem dotknięte. Oczywiście niektóre sprawy ulegają w czasie pewnym zmianom np. sprawa kary śmierci, stosunku do samobójców,dot. chrztu nienarodzonych, ale jest to wynik, tego że z czasem wiemy na temat tych zjawisk więcej lub nasze rozumienie prawdy jest głębsze. W sprawie traktatu. Chętnie poczytam szczególnie ze źródłami)) bo czy średniowieczne penitencjały biskupa X to nauka moralna całego kościoła? Zakaz współżycia poza prokreacją to ulubiony cymes wielu autorów, ale czy była to nauka obowiązująca cały kościół powszechny i czy nie były to li tylko przepisy niejako porządkowe? Nie wiem tez czy kościół popierał i zachęcał do niewolnictwa, a raczej nie starał sie ucywilizować zastanej rzeczywistości społecznej? Naprawdę nie wiem czy nakazane przez kościół były zabójstwa niewiernych, męczenie zwierząt ( to wszak człowiekiem kościoła był sw.Franciszek)? Jakieś oficjalne dokumenty Magisterium to potwierdzają? Laicyzacja. A co przez to rozumiesz? Bo jeśli tworzenie świata bez Boga i szkoły, z której Bóg jest rugowany to chyba nadal katolikom takiego państwa i takiej szkoły tworzyć nie wolno. Podobnie z lekturami.To,że nie obowiązuje już indeks nie znaczy,że katolikowi wolno czytać książki przeciwko wierze i moralności. I jeszcze jedno. Niektóre z przepisów są przepisami dyscyplinarnymi kościoła i jako takie choć ,wymagają posłuszeństwa nie oznaczają,że są doskonałe.Kościół zmienia je dostosowując do potrzeb i warunków historycznych. Odpowiedz Link
otryt Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 15:56 Mary_ann, miało być o Grzegorczyku. Jednak temat celibatu został przeze mnie wzięty z wywiadu z nim. Podoba mi się jego bardzo wyważone podejście do wielu omawianych trudnych kwestii. Spojrzenie na te trudne tematy z innej strony, niż dwa skrajne stanowiska ostro zwalczających się grup, które najbardziej są widoczne. Takie stanowisko może być początkiem rzeczowej dyskusji o Kościele. Bo nie może być żadnej dyskusji pomiędzy zwolennikami polukrowanej wizji Kościoła a zwolennikami koncepcji Richarda Dawkinsa tak ochoczo lansowanymi w GW i innych mediach. Takim trudnym tematem jest Radio Maryja. Grzegorczyk nie chce stawiać się ani po jednej ani po drugiej stronie konfliktu wokół tego radia. Ja również przyjmuję podobną postawę. Reaguję dopiero wówczas, gdy jakieś słowa jednej bądź drugiej strony przekraczają granicę absurdu. Taką granicę przekroczono niedawno próbując utrącić projekt biznesowy ojca Rydzyka, mający na celu ogrzanie energią geotermalną jego uczelni oraz być może pobliskiego osiedla mieszkaniowego. Rydzyk załatwił sobie w Unii Europejskiej dotacje na bardzo popierane przedsięwzięcie ekologiczne. Kontrole i komisje nie mogą się do niczego przyczepić. Dokumenty napisane wzorowo. Główny zarzut: RYDZYK ZAROBI! I dlatego nowy rząd apeluje do UE, aby odebrali mu tę dotację i wszelkimi sposobami starają się utrącić inicjatywę. Swoją drogą myślę, ze wprowadzanie alternatywnych źródeł energii, ograniczanie importu ropy i gazu jest w naszym interesie. Być może inni przedsiębiorcy pójdą jego śladem i wszędzie będą powstawać ciepłownie geotermalne. A stopień wykorzystania przez Polskę dotacji unijnych jest bardzo niski, bo ludzie nie umieją się o to starać i przebrnąć biurokratycznej mitręgi. Może wzięliby z niego przykład miast go zwalczać. Dziękuję, że zauważyłaś, że próbuję argumentować metodą "jedynej różnicy". Słusznie zauważasz, że spora grupa księży i tak nie przestrzega celibatu. Mam pytanie. Która grupa jest bardziej narażona na przeróżne dewiacje? Ta która przestrzega celibat, czy ta która go łamie? Mam cały czas w pamięci list księdza z diecezji płockiej, który w duchu troski apeluje do swoich współbraci księży, aby zrobili wielki rachunek sumienia, także z tych grzechów seksualnych. W liście tym rysuje obraz księdza łamiącego celibat, żyjącego w grzechu śmiertelnym i jednocześnie sprawującego przy ołtarzu ofiarę eucharystyczną. Po raz pierwszy pomyślał może, że padnie gromem pod ołtarzem. Ale nie, nic takiego się nie stało. Potem znowu i znowu. Może jednak Boga nie ma – pomyślał? Myśle, ze sytuacji duchowej takiego księdza nie można porównywać do pastorów, którzy legalnie mają swoje żony. Raczej można ich porównać z tymi księżmi, od których aktywności seksualnej skóra cierpnie. Mam na myśli badania Richarda Sipe`a, o których piszesz. Jedni zachowują pełny pokój ducha, drudzy być może otworzyli bramy piekła. Choć jedni i drudzy są aktywni seksualnie. Pierwotnie różnił ich tylko celibat. Myślę, że można badania zrobić w trzech grupach. 1) Pastorzy 2) Celibatariusze przestrzegający celibatu, 3) Celibatariusze nie przestrzegający celibatu. Wcale nie jestem pewien, że w drugiej grupie jest więcej dewiacji niż w trzeciej. Co zdajesz się sugerować. Jedno dla mnie staje się coraz bardziej pewne: księża, którzy odeszli, którzy okazali się słabi nie powinni być potępiani lub osądzani w kategoriach zdrady Chrystusa. Trzeba im dać prawo ułożenia sobie nowego życia. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link
mary_ann Re: "Cudze pole" i wywiad Grzegorczyka 29.12.07, 18:20 Otrycie, dzieki przede wszystkim za informację o słuchowisku, niestety, za późno ją przeczytalam. Nie nagrałeś może? Co do celibatu i dewiacji to nie mam gotowych hipotez, jak sytuacja miałaby wygladac w tych trzech grupach (jak najbardziej zaproponowany przez Ciebie podział wydaje mi się rozsądny, plus jeszcze warto by to wszystko odnieśc do grupy kontrolnej w postaci reprezentantów "pozakościelnej" populacji). Twierdziłam tylko, że nie można zakładac, że tytularni celibatariusze to rzeczywiście celibatariusze, i wyciągac fałszywych wniosków, że to czy tamto jest efektem celibatu (tj. abstynencji). Odpowiedz Link
otryt "Lektury Jedynki" godzina 22:49 od 7 stycznia 29.12.07, 22:36 Niestety, tego słuchowiska nie nagrałem, choć dawniej gdy dzieci były małe nagrywałem sporo słuchowisk Teatru PR dla dzieci: cała mitologia, historie biblijne, klasyka dziecięca. W tych tematach w szkole moje dzieci były nie do pobicia. Na pocieszenie jest jednak informacja, że od 7 stycznia w "Lekturach Jedynki" będą czytać którąś z książek Jana Grzegorczyka. Godzina 22:49 Program I Polskiego Radia. Nie zapamiętałem tytułu. Miłej niedzieli Odpowiedz Link
mary_ann Re: "Lektury Jedynki" godzina 22:49 od 7 stycznia 30.12.07, 21:29 Dzieki, Otrycie, chodziło mi o słuchowisko, bo większośc książek Grzegorczyka znam i na ich wersję audio trochę szkoda mi czasu. Może kiedyś załapię się na jakieś powtórzenie słuchowiska albo dotrę do nagrania. Udanej końcówki roku, ściskam serdecznie! mary_ann Odpowiedz Link
kamilla14 "Kolędowanie z ksiedzem Groserem" 04.01.08, 01:14 czyli rozmowa z Janem Grzegorczykiem, autorem trylogii, na którą składają się książki „Adieu”, „Trufle” i „Cudze pole”. WROCŁAW: niedziela, 6 stycznia, klasztor dominikanów. Podpisywanie książek przez autora w Księgarni „Domini-Canes” od godz. 10 do 21 (po mszach św.). Po mszy św. o godz.16 w Refektarzu klasztornym – spotkanie z Autorem. Poprowadzą je Paweł Kozacki OP i Wojciech Prus OP. KRAKÓW: wtorek, 8 stycznia o godz. 19.00 w kapitularzu klasztoru dominikanów. Spotkanie poprowadzą: o. Grzegorz Chrzanowski OP i o. Paweł Kozacki OP. WARSZAWA: piątek, 11 stycznia o godz. 19.00 w Sali Prowincjalskiej klasztoru dominikanów na Freta. Spotkanie poprowadzą Paweł Kozacki OP i Wojciech Prus OP. Skopiowałam ze strony wydawnictwa "w drodze", może ktoś skorzysta? K Odpowiedz Link
otryt Re: "Cudze Pole" godzina 22:49 od 7 stycznia 08.01.08, 10:40 Mary Ann! Słuchałem wczoraj. Dziś i w następne dni będą także czytane fragmenty tej książki. Radio program I. Pozdrawiam i życzę miłego i udanego Nowego Roku Odpowiedz Link