kann2
14.02.08, 23:19
Przyjęcia weselne w piątki? Robi tak coraz więcej nowożeńców! Także
dyskoteki w tym dniu funkcjonują pełna parą. Nawet w Wielkim
Poście. – A dlaczego piątek ma być czasem zakazanym – dziwią się,
kiedy im przypomnieć, że to dzień inny niż wszystkie. Agnieszka
Kalisiak z mężem prowadzą firmę cateringową. W ofercie są też
przyjęcia ślubne. – Mieliśmy klientów, 20-latkowie. Przyjęcie ślubne
chcieli zamówić na piątek. Dostosowujemy się do potrzeb klienta. Ale
dla mnie to dziwny pomysł. Przecież dla katolików piątek to postny
dzień – zauważa Agnieszka Kalisiak. – „A co na to ksiądz” –
zapytaliśmy parę młodych. I usłyszeliśmy: „Jak się zapłaci, to
ksiądz ślubu udzieli”. Pani Agnieszka nie może wyjść ze zdumienia. –
Na bieżący rok mamy już rezerwację na kilkadziesiąt przyjęć
weselnych. Naszym klientom podoba się miejsce i oferta – mówi
Małgorzata Wójcik, dyrektor ds. organizacji przyjęć weselnych
ośrodka w podwarszawskiej Zielonce. Tutejsze Centrum Gastronomiczno-
Rozrywkowe może zorganizować przyjęcie nawet na 400 osób. Gusta
młodej pary ma zadowolić duży wybór: staropolska kuchnia, renomowane
zespoły muzyczne i DJ-je, przywitanie szlacheckie, wystrzał armatni,
pokazy barmańskie, przejażdżki bryczką, pojedynek na broń białą,
chata góralska, pokaz sztucznych ogni, apartament dla nowożeńców,
sale bankietowe – kominkowa, książęca, portretowa, rycerska i
potokowa. – Przyjeżdżają głownie klienci z Warszawy, 20–30-latkowie.
Wybierają piątki, ponieważ terminy sobotnie są zarezerwowane na
najbliższe 2 lata – informuje Małgorzata Wójcik. Nowy trend –
zamawianie terminu na ślub w piątki – zaczyna być odczuwalny
zwłaszcza w dużych miejskich parafiach. – Dotychczas nie
błogosławiliśmy ślubu w piątki, ale narzeczeni próbują przeforsować
takie rozwiązania. Argumentują, że to konieczność, ponieważ terminy
na przyjęcia weselne w soboty są mocno obłożone – mówi ks. prał.
Adam Krukowski, proboszcz parafii św. Floriana w Warszawie. –
Obecnie mamy dwa takie przypadki. Musimy naradzić się z naszym
arcybiskupem Sławojem Leszkiem Głódziem, jaką podjąć decyzję – mówi
ks. Krukowski. Siostra Sylwia, kancelistka z archikatedry św. Jana
na Starym Mieście, potwierdza: jeszcze niezbyt często zdarzają się
takie śluby, ale tendencję można już zauważyć. – Na ten rok – mówi –
mamy już zamówione dwa terminy piątkowe. Narzeczeni tłumaczą, że
sale na przyjęcia w soboty są zajęte, co zmusza ich do weselenia się
w piątek. W bazylice św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu w
Warszawie odbyły się dwa śluby w piątek. – W jednym przypadku
chodziło o obecność jednego z rodziców na ślubie. Ojciec nowożeńca
był szefem orkiestry w Wiedniu. Niespodziewanie przełożono termin
koncertu, na którym musiał być obecny. Uważam, że tylko bardzo
poważne racje mogą przemawiać za wyborem piątkowego terminu na ślub.
Podawanie jako powód brak lokalu na przyjęcie weselne wynika z
wygody. Trudno zrozumieć, że obecnie nie można znaleźć miejsca na
przyjęcie – ocenia ks. Marek Białkowski, proboszcz parafii św.
Krzyża. Istotnie, dzwoniąc w ostatnich dniach stycznia do
przypadkowo wybranych w Internecie domów weselnych, można znaleźć
sale weselne na marzec czy kwiecień. – Proszę bardzo, mamy wolne
terminy w sobotę – informuje Regina Rybus, prowadząca firmę na
warszawskim Zaciszu. Tu można zorganizować przyjęcie na 90 osób, a w
innych dzielnicach Warszawy, gdzie firma ma swoje filie, nawet na
120 i 200 osób. Zdaniem Reginy Rybus, nowy trend to skutek
wydumanych preferencji narzeczonych, którzy chcą mieć wesele w
bardzo ekskluzywnych ośrodkach, z dodatkowymi wygodami, np. ogrodem
czy hotelem. Ponieważ w takich miejscach brakuje terminów sobotnich,
wybierają piątkowe. Dominik Chodkiewicz prowadzący Dom Weselny w
Wesołej zauważa, że ostatnie lata, rok obecny oraz przyszły mogą
obfitować w większą liczbę zawieranych ślubów, z powodu wyżu
demograficznego z początku lat 80. Jednak w jego zakładzie nie ma
zapotrzebowania na piątkowe przyjęcia weselne. – Ale dostrzegam taki
trend, co mnie raczej dziwi – przyznaje Dominik Chodkiewicz.
NAJPIERW SALA, POTEM ŚLUBKościół nie stawia barier przed zawieraniem
ślubów w dowolnie wybrany dzień tygodnia. – Z moralnego punktu
widzenia nie ma takich przeszkód – mówi ks. dr Wacław Madej,
moralista. – Nie ma jednak praktyki błogosławienia związków
małżeńskich w piątki, bo wiąże się to z zachowaniem postu od
pokarmów mięsnych w czasie wesela. – Dla osób świeckich może to być
główny powód. Jednak najistotniejszą przyczyną jest fakt, że piątek
to dzień Męki i Śmierci Pana Jezusa – mówi ks. Madej. – Im bardziej
jesteśmy z kimś związani, tym mocniej przeżywamy relacje z tą osobą.
Chociaż formalnie nie ma zakazu, to trudno sobie wyobrazić, by ktoś
w rocznicę śmierci swojej mamy chciał pójść bawić się na dyskotece –
uzasadnia ks. Madej. Piątek ma być okazją do pogłębienia
świadomości, że jesteśmy stworzeni i zbawieni przez Boga. Ale
szczególnie ma być czasem uświadomienia sobie ofiary złożonej w tym
dniu przez Chrystusa za nas. Rodzi to poczucie „braterstwa” z
Jezusem i potrzebę wynagrodzenia. – Przykazania zewnętrzne nie są w
stanie wykształcić w nas takiej postawy. Dlatego potrzebne są pewne
formy życia, które głęboko przemyślimy, zaakceptujemy i uczynimy
własnymi. W przypadku obchodzenia rocznic rodzinnych zdecydujemy się
na określony sposób przeżywania ich i rezygnację z pewnych gestów
dla zachowania szacunku do bliskiej nam osoby. Podobnie powinno być
z naszymi relacjami z Panem Jezusem i przeżywaniem każdego piątku w
ciągu roku. Chcąc wyrazić osobistą wdzięczność Chrystusowi za Jego
Mękę, nie wystarczy tylko przestrzeganie przykazań – podkreśla ks.
Madej. – Potrzebne są osobiste decyzje w naszym życiu, nie tylko w
formie stawianych sobie zakazów: „będziemy wystrzegać się robienia
czegoś”. Ksiądz Madej uważa, że katolik powinien pójść dalej: w tym
dniu trzeba zrobić dla Pana Jezusa coś więcej. Na przykład niech
będzie to dzień szczególnego wydłużenia modlitwy. Albo postanawiam,
że pójdę w pierwszy piątek miesiąca do spowiedzi czy na Mszę św.,
chociaż w ciągu tygodnia nie chodzę na Mszę św., bo praca mi na to
nie pozwala. – Wesele, które jest emanacją ludzkiej radości, nie
jest czymś, co pozwala na głębokie przeżycie piątku. Nie musi
zakłócić postnego charakteru tego dnia obiad czy inny rodzaj posiłku
dla gości, ale bez zabawy po zaślubinach – konkluduje ks. Madej.
Przyznaje, że spotkał się w swojej parafii z pytaniami, czy w tym
dniu pobłogosławi związek małżeński. – Mogę się zgodzić, jeżeli
będzie ważny powód: ktoś musi wyjechać za granicę albo ktoś zza
granicy specjalnie przyjeżdża na ślub. Brak sali na przyjęcie
weselne nie jest istotnym powodem – mówi ks. Madej. Narzeczeni,
którzy chcą w piątek zorganizować przyjęcie powinni uzyskać dyspensę
od proboszcza parafii, na której terenie znajduje się dom weselny. –
Czas bez zabawy w piątki poza Wielkim Postem nie jest zastrzeżony
przepisem, ale tradycją. Niezależnie od tego należy prosić o
dyspensę. Jeśli ktoś zorganizuje imprezę weselną, nie łamie
wprawdzie przykazania, ale nie jest to zachowanie w duchu
chrześcijańskim – mówi ks. dr Józef Górzyński, liturgista.
Przyznaje, że złą praktyką stało się traktowanie przyjęcia weselnego
jako punktu wyjścia do ustalania terminu zawarcia ślubu. Dyspensa
nie jest złotym środkiem na rozwiązanie dylematu piątkowej zabawy. –
Takie sytuacje grożą na przyszłość całkowitą zmianą mentalności.
Niedaleko już wtedy, by wyjątek stał się regułą – mówi ks.
Madej.Kiedy jednak rodzin