Dodaj do ulubionych

7 marca, piątek - czytania

06.03.08, 22:30
(Mdr 2,1a.12-22)
Mylnie rozumując bezbożni mówili sobie: Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo - jak mówił - będzie ocalony. Tak pomyśleli - i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych.

(Ps 34,17-21.23)
REFREN: Pan zawsze bliski dla skruszonych w sercu

Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.
Liczne są nieszczęścia, które cierpi sprawiedliwy,
ale Pan go ze wszystkich wybawia.

On czuwa nad każdą jego kością
i żadna z nich nie zostanie złamana.
Pan odkupi dusze sług swoich,
nie zazna kary, kto się doń ucieka.

(J 6,63b.68b)
Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem; Ty masz słowa życia wiecznego.

(J 7,1-2.10.25-30)
Jezus obchodził Galileję. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi mieli zamiar Go zabić. A zbliżało się żydowskie Święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest. A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał. Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła.

Obserwuj wątek
    • katriel 7 marca, piątek - rozważanie 06.03.08, 22:31
      "Przecież my wiemy, skąd On pochodzi."
      Wszystko wiemy, wszystko znamy. Nihil novi sub sole. Każdego potrafimy przejrzeć, wypatrzyć prawdziwe motywy pod płaszczykiem pozornej bezinteresowności. Wiemy, ile są warte obietnice poprawy - sami je wielokrotnie składaliśmy. Nie jesteśmy dziećmi: doświadczeni, może nawet trochę zblazowani.

      A może trzeba nam być trochę dziećmi? Dać się zaskoczyć Panu Bogu, dać się zaskoczyć ludziom? Jeszcze raz naiwnie uwierzyć w cud?

      Wielu fałszywych Mesjaszy deptało judejską ziemię. Ale to nie przeszkadza, że Ten jeden akurat był prawdziwy.
      Wiele dobrych postanowień już złamałam. Ale to nie przeszkadza, żebym następnego dotrzymała.
      Wiele razy zostałam nabrana, a moja szczera chęć pomocy zderzyła się z cyniczną próbą wykorzystania. Ale to nie przeszkadza, że następny napotkany potrzebujący może być naprawdę potrzebujący.

      Przyjmować wszystko świeżym spojrzeniem i otwartym sercem. Nie patrzeć, skąd przychodzi. Przecież skądkolwiek przychodzi, naprawdę przychodzi od Boga, przynosząc Jego błogosławieństwo. To On zsyła mi ten dzień i wszystkich ludzi, których w nim spotkam.
      • mader1 Re: 7 marca, piątek - rozważanie 07.03.08, 09:11
        dziękuję smile to piękne słowa.
      • mader1 Re: 7 marca, piątek - rozważanie 07.03.08, 09:33
        Jeszcze raz oddam głos Annie Grocholskiej, o której Drodze Krzyżowej
        w Gorze Kalwarii pisałam.
        Stacja szósta: Weronika ociea twarz Pana Jezusa
        "Intencja : O odwagę przeciwstawiania się złu i odwagę wyznawania
        wiary. Weronika mimo straży , ośmieliła się przyjść Jezusowi z
        pomocą. Obok widać niewiasty, które przekazują sobie wiadomość o
        tym, co się dzieje. Z prawej dom Weroniki, z tego domu właśnie
        wybiegła. Z tyłu św. Piotr ze swoim bolesnym symbolem - kogutem,
        którego pianie przypomniało mu słowa Pana Jezusa. Święty Piotr
        płacze... a nad nim słowa Mistrza : "Każdego tedy, kto Mnie wyzna
        przed ludźmi, wyznam i Ja przed ojcem moim, który jest w niebie".
        Piotr jeszcze wyzna Jezusa i zapłaci za to cenę śmierci na krzyzu..."
        I Jej rozważanie :
        " Uczniowie- wszyscy z wyjątkiem Jana- uciekli. Pozostały kobiety.
        Kobiety wierne do końca. Jedna z nich, nazwana potem Weroniką, na
        zawsze pozostanie symbolem odwagi. Odwagi potrzebnej do tego, by
        pójśc przeciw prądowi. Jest symbolem świętej spontaniczności,
        poddania się impulsowi dobrego serca.
        Wszyscy byli przeciwko Niemu. Przyjaciele? Coż w takiej chwili mogli
        dlań uczynić przyjaciele ? Krzyż pomagał już nieść jakiś obcy
        człowiek.
        A jednak co można było zrobić ? Można było wykonać ów gest wobec
        ogromu męki pozornie mały i niewżny, a przecież skazanemu tak bardzo
        potrzebny.
        Jakże trudno zdobyć się na odwagę świadczenia wbrew wsystkim i
        wszystkiemu, wbrew nastrojowi wrogości i pogardy. wbrew modzie,
        wbrew pinii wszystkich naokoło. Jakze trudno czasem pójśc za
        odruchem dobrego seca. Jakze czasem trudno być dobrym.
        Każdego, kto mnie wyzna przed ludźmi, wyznam i ja przed Ojcem moim...
        " to jest moje codzienne zadanie : podchodzić do udręczonych ludzi,
        do Chrystusa cierpiącego w braciach naszych i ocierać Jego świetą
        twarz." "Meditationes" A. Boniecki, A. Grocholska

        Tak mi wstyd za te wszystkie razy, gdy nie oparłam się pokusie
        grzechy, niejako " nie wyznając" Jezusa. Dołączając do tych
        wszystkich, którzy się go wypierają, nie tyle słowem, co czynem...
    • mama_kasia Re: 7 marca, piątek - czytania 07.03.08, 10:31
      Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry
      > , bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne.

      Muszę przeglądać się w Bożym Słowie, muszę przeglądać się w
      Ewangelii. Tylko tam, w Jezusie mogę zobaczyć swoją grzeszność,
      przez kontrast, przez porównianie...
      A od uznaniu grzechu we mnie już tylko krok do poddania się Jemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka