Dodaj do ulubionych

lektury szkolne

14.09.08, 22:45
Tak mi przyszlo do glowy, czesciowo pod wplywem watku na innym forum,
czesciowo w wyniku rozmow przy rodzinnym stole. Czy ktos spotkal sie z takim
zjawiskiem, jak lektury obowiazkowe na innych lekcjach niz jezyk polski? Na
lekcjach religii w szczegolnosci?

Bo ja nigdy. Czy gdzies jest wyryte w kamieniu, ze katecheta czy powiedzmy
historyk nie ma prawa wymagac i egzekwowac od uczniow przeczytania konkretnej
ksiazki? Moze na religii, nie na lekcjach polskiego byloby wlasnie miejsce dla
ksiazek typu 'Pamiec i tozsamosc'?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: lektury szkolne 14.09.08, 22:52
      Widze tu problem techniczny. Wprowadzenie lektur na innych lekacjach
      spowoduje, ze albo mlodziez ich nie przeczyta, albo przeczyta - ale
      nie bedzie miała czasu na czytanie "dla siebie" , a tylko to
      gwarantuje, ze mlody czlowiek przyeczyta w zyciu cokolwiek poza
      lekturą.
      • mamalgosia Re: lektury szkolne 18.09.08, 22:16
        Oj,nie. Są ludzie, którzy nic nie przeczytali poza lekturami.
        Dlatego tak ważne jest co tą lekturą obowiązkową będzie
        • verdana Re: lektury szkolne 18.09.08, 22:38
          Jest sporo ludzi, ktorzy nic nie przeczytali poza lekturami, bo po
          przeczytaniu lektur odechciało im się czytać na zawsze.
          • mamalgosia Re: lektury szkolne 19.09.08, 11:08
            niewykluczone
          • dominikjandomin Re: lektury szkolne 21.09.09, 00:32
            verdana napisała:

            > Jest sporo ludzi, ktorzy nic nie przeczytali poza lekturami, bo po
            > przeczytaniu lektur odechciało im się czytać na zawsze.

            Sporo czytam, ale na słowo "lektura" dostaję wymiotów. Durne pozycje, zapóźnione
            o kilka lat (albo kilka lat za wcześnie wsadzone w program), do tego tak
            "przerabiane", że normalny człowiek ma dość...
        • dominikjandomin Re: lektury szkolne 21.09.09, 00:30
          mamalgosia napisała:

          > Oj,nie. Są ludzie, którzy nic nie przeczytali poza lekturami.
          > Dlatego tak ważne jest co tą lekturą obowiązkową będzie

          Ci ludzie czytają obecnie streszczenia na necie, nie lektury.
    • minerwamcg Re: lektury szkolne 14.09.08, 22:56
      Myśmy mieli w podstawówce na historii. I w liceum na rosyjskim.
      W podstawówce mieliśmy nawet specjalny zeszyt, do którego wpisywało
      się streszczenia lektur z historii. Niektóre oczywiście pokrywały
      się z polskim, pamiętam, że streszczałam tam np. "Historię żółtej
      ciżemki" i "Przygody Meliklesa Greka".
    • isma Re: lektury szkolne 14.09.08, 23:03
      Hehe. Wiec wlasnie sie zaczynam zastanawiac nad lista lektur.
      M. dostala od jednego z naszych znajomych na imieniny ks. Twardowskiego, "Nowe
      patyki i patyczki". Ksiazka ladna jest bardzo (rewelacyjne ilustracje, troche
      surrealne, nieprzeslodzone - jedyny mankament to miekka okladka i klejenie
      ;-((() i polecam:

      www.poczytaj.pl/70045
      ale... Wyczytalam, ze to lektura szkolna jest...

      No i, szczerze powiem, ze tak jak mi sie swego czasu by nie widzialo, zeby
      katolickie dziecko dowiadywalo sie w protestanckim przedszkolu, ze z ta Ostatnia
      Wieczerza to ostatni raz to Chrystusowe Cialo i Krew - tak nie widzi mi sie
      jakos szczegolnie, zeby od dzieci z rodzin protestanckich czy niewierzacych,
      wymagac na lekcjach polskiego egzegezy opowiesci o chodzeniu do chorego z
      Wiatykiem albo - skadinad wielce uciesznej - historii kaplana, ktory zasiadl w
      konfesjonale, ale nie byl w stanie sie z niego uwolnic z racji swej tuszy, i
      odszedl, niosac go na grzbiecie, jak wielblad...
      • minerwamcg Re: lektury szkolne 15.09.08, 00:59
        A ja akurat uważam, że to dobre. W katolickim kraju człowiek
        niezależnie od swych przekonań będzie się na codzień stykał z
        katolickimi realiami - więc dobrze, żeby na widok księdza idącego z
        Wiatykiem nie wołał "o, Batman!" a wszedłszy do kościoła (np. na
        ślubie koleżanki mamusi) nie pytał "a na co ten kiosk?" Tak samo jak
        katolickie dziecko nie powinno się dziwić, że protestancki ksiądz ma
        żonę. Czytelniczki "Ani z Zielonego Wzgórza" np. doskonale o tym
        wiedzą smile))
      • madziaq Re: lektury szkolne 15.09.08, 12:39
        Czy ja wiem... Na polskim w liceum omawia się Biblię jako utwór literacki.
        Wydaje mi się, że w późniejszych klasach podstawówki też jakieś fragmenty sie
        przewijają. Czy uznać do za próby indoktrynacji niewierzących? Chyba nie...
        Jeśli treść książki, nawet o tematyce religijnej, nie jest przekazywana dziecku
        w charakterze prawd wiary a jedynie jako utwór literacki to moim zdaniem jest w
        porządku. Przeciez choćby "Trylogia Sienkiewicza" jest na wskroś katolicka, co
        drugi rozdział to albo jakaś msza opisana, albo ktoś za wiarę umiera, albo
        ostatnie namaszczenie itd. A protestanci to samo zło wink Czy w takim razie usunać
        ze spisu lektur?
        • verdana Re: lektury szkolne 15.09.08, 12:49
          "Trylogię" nie, ale w "Pustynie i w puszczy" bym usunęła...
          • madziaq Re: lektury szkolne 15.09.08, 13:55
            Ale ze względu na przekaz religijny czy ogólną wątpliwą jakość literacką? W
            sumie z tego co pamiętam to w wieku lat 10 przeczytałam to nawet z
            przyjemnością, a treści religijnych "w nadmiarze" sobie nie przypominam. A tak a
            propos to jeszcze "Quo Vadis" musiałoby na indeksie wylądowac wink To nawet lepszy
            przykład niż "Trylogia"
            • verdana Re: lektury szkolne 15.09.08, 14:22
              "Quo Vadis" przeciwnie, dalabym jako lekture obowiazkową. "W pustyni
              i w puszczy" wyrzucilabym za skrajna pogardę dla Arabów, Murzynow i
              kobiet. Nie mam pretensji do Sienkiewicza, czasy byly inne, ale
              karmienie obowiazkowe dzieci ta książka w dzisiejszych czasach
              uwazam za szkodliwe.
              • magdalaena1977 Re: lektury szkolne 15.09.08, 15:02
                verdana napisała:
                > "W pustyni i w puszczy" wyrzucilabym za skrajna pogardę dla Arabów,
                > Murzynow i kobiet.
                > Nie mam pretensji do Sienkiewicza, czasy byly inne, ale
                > karmienie obowiazkowe dzieci ta książka w dzisiejszych czasach
                > uwazam za szkodliwe.
                To zależy. Dla mnie "W pustyni i w puszczy" jest poza warstwą przygodową,
                doskonałym przykładem na zmienność postrzegania świata - tj., że kiedyś nie
                tylko ludzie inaczej się ubierali, ale inaczej myśleli na pewne tematy. Że było
                to spowodowane określonymi uwarunkowaniami, że teraz widzimy to inaczej ...
                Strasznie nie lubię takiej amerykańskiej maniery doprawiania bohaterom
                historycznych utworów współczesnej moralności.
                • verdana Re: lektury szkolne 15.09.08, 15:19
                  To bardzo dobre dla nastolatkow, natomiast dzieci rozumieja
                  zazwyczaj doslowny przekaz książki. bardzo trudno wytłumaczyc w tym
                  wieku wzgledność myslenia i rozumiena "dobra" i "zła". Trzeba tez
                  pamiętac, ze dzieci, ktorym się to wytlumaczy dochodza do slusznego
                  wniosku, ze takze to, co teraz uwaza się za sluszne, może się okazac
                  kompletnie nieprawdziwe. jestem jak najbardziej za tlumaczeniem
                  tego, ale nieco starszej mlodziezy, albo dzieciom niezwykle
                  inteligentnym.
                  Dziecko nie zrozumie czegos niezwykle trudnego - ze uznanie kobiet
                  za głupsze w XIX wieku nie oznacza, ze wtedy one nie byly głupsze,
                  ze Murzyni naprawde nie byli tacy prymitywni. Moze najwyzej
                  zrozumieć, że wtedy kobiety i Murzyni wymagali nadzoru, a teraz już
                  nie.
                  I nikt nie mówi o doprawianiu dzisiejszej moralnosci historycznym
                  utworom, tylko o tym,z e dzieci nie nalezy uczyć XIX wiecznej
                  moralnosci.
                • luccio1 Re: lektury szkolne 07.10.09, 14:52
                  > verdana napisała:
                  > > "W pustyni i w puszczy" wyrzucilabym za skrajna pogardę dla Arabów,
                  > > Murzynow i kobiet.

                  Jak pamiętam "W pustyni i w puszczy", tak nie zauważyłem niczego podobnego.
                  Przeciwnie - dostrzegałem sympatię skierowaną w tym kierunku (oczywiście
                  zaznaczoną bardzo delikatnie - przy "pierwszym czytaniu" można było tego nie
                  dostrzec).
                  • verdana Re: lektury szkolne 07.10.09, 16:09
                    To byla "sympatia" jak dla bardzo sympatycznego zwierzecia,
                    poblazliwa i z wyższoscią. Sympatia nie wyklucza uczucia wyższosci,
                    niestety.
                    Z wyłączeniem Arabow, dla ktorych Sienkiewicz miał rowną sympatie co
                    Bush.
              • paszczakowna1 Re: lektury szkolne 19.09.08, 22:20
                > "Quo Vadis" przeciwnie, dalabym jako lekture obowiazkową. "W pustyni
                > i w puszczy" wyrzucilabym za skrajna pogardę dla Arabów, Murzynow i
                > kobiet. Nie mam pretensji do Sienkiewicza, czasy byly inne, ale
                > karmienie obowiazkowe dzieci ta książka w dzisiejszych czasach
                > uwazam za szkodliwe.

                Kobiet to chyba nie. Nell byla w koncu malym dzieckiem, i trzeba sie nia bylo
                opiekowac - ja tak to jako dziecko odbieralam. Ale co do reszty, zgadzam sie.
                Rok temu moja mama (ktora o nadmiar poprawnosci politycznej oskarzyc nie mozna)
                postanowila to poczytac dziesiecioletniemu wnukowi, no i czytala w wersji
                ocenzurowanej, bo pewne fragmenty jej nie chcialy przez gardlo przejsc.
        • dominikjandomin Re: lektury szkolne 15.09.08, 13:05
          madziaq napisała:

          > Czy ja wiem... Na polskim w liceum omawia się Biblię jako utwór literacki.
          > Wydaje mi się, że w późniejszych klasach podstawówki też jakieś fragmenty sie
          > przewijają. Czy uznać do za próby indoktrynacji niewierzących? Chyba nie...

          Wiesz, to zależy od nauczyciela.

          Mieliśmy wierzącą nauczycielkę, ale Biblie omawiała jako literaturę.

          A słyszałem już skargi uczennicy, którą uczyła nauczycielka z pewnej grupy,
          która na siłę wciskała im SWOJE poglądy na tematy w Biblii opisane (i mimo, że
          nikt z klasy się z nią nie zgadzał, musieli jej to powtarzać na klasówkach, albo
          pała).
          • madziaq Re: lektury szkolne 15.09.08, 13:56
            Oczywiście że zależy od nauczyciela, ale do tego nie potrzeba Biblii ani nawet
            literatury w ogóle. Znałam nauczycielki, które miały "swój pogląd" na dowody
            twierdzeń matematycznych wink
            • minerwamcg Re: lektury szkolne 15.09.08, 15:14
              Tooo już się trzeba postarać...smile
              • madziaq Re: lektury szkolne 15.09.08, 16:09
                Nie tak bardzo. Wystarczy np uznać za dogmat, że boki trójkąta nazywają się "a"
                "b" i "c" i jak te same boki uczeń nazwie dajmy na to "x" "y" i "z", to już
                dowód jest błedny smile
        • isma Re: lektury szkolne 15.09.08, 23:34
          Nnno, mnie sie wydaje, ze jest jednak roznica miedzy watkami religijnymi w
          utworze nalezacym do klasyki literatury (Boze bron nie postuluje np.
          ocenzurowania dla potrzeb nauczania szkolnego "Pana Tadeusza" z postaci ks.
          Robaka, jakkolwiek bernardynow mam chwilowo powyzej uszu!), a wprowadzaniem do
          programu szkolnego utworow religijnych stricto sensu.

          Bilie bym wylaczyla - znajomosci kultury europejskiej bez zapoznania sie z
          takowa nie da sie posiasc. Natomiast nieznajomosc tworczosci ks. Twardowskiego -
          zwlaszcza na etapie szkoly podstawowej - moze nie bylaby az tak powaznym
          uszczerbkiem dla humanistycznego wyksztalcenia...

          Choc... Kiedys na olimpiadzie polonistycznej egzaminowalam dziewcze. W lekturach
          do wyboru miala "Wyznania" sw. Augustyna, no wiec zesmy sie zaglebily z ochota:
          dziewcze bylo lotne, oczytane, blysnelo przy okazji sw. Teresa z Avila, slowem
          sam miod, taka mala Isma, he, he wink)). Juz mialam, komplementujac te zalety, z
          satysfakcja pogladac po wspoljurorach, gdy z ust dziewczecia ni stad ni zowad
          splynela fraza mniej wiecej w tym rodzaju: "ja rzeczywiscie wole literature
          religijna z wyzszej polki, ksiadz Twardowski np. jest dla pensjonarek".

          Siedzacy obok kolega, pracownik WSP, autor ksiazki "Metafizyka oczywistosci"
          poswieconej tejze "tworczosci dla pensjonarek", zaczal spastycznie kaszlec. No,
          a potem, niestety, udowodnil dziewczeciu, jak bardzo sie myli...
          • anndelumester Re: lektury szkolne 19.09.08, 12:48
            No
            > ,
            > a potem, niestety, udowodnil dziewczeciu, jak bardzo sie myli...
            >
            To zawsze lubilam w ciałach pimkowsk-pedagogicznych smile))
            Coż, szkołe, lektury - nawet te drastyczne w formie i treści trzeba
            jako godnie przezyć. Każda epoka ma swoje spécialité (tu mam zawsze
            skojarzenie z pewnym utworem Minkiewicza) i 'wielkich twórcow"
            i moim zdaniem im szybko sie dziecku wytlumaczy , ze jest to taka
            potrzeba społeczna, tym dla dziecka lepiej.

            Natomiast zgadzam się, że bez Biblii trudno poruszac się po
            manowcach humanistyki, ale z drugiej strony jak się patrzy/slucha/
            na niektorych utytułowanych "humanistow" polskich to jest to
            wykonalne.
          • paszczakowna1 Re: lektury szkolne 19.09.08, 22:28
            > Nnno, mnie sie wydaje, ze jest jednak roznica miedzy watkami religijnymi w
            > utworze nalezacym do klasyki literatury (Boze bron nie postuluje np.
            > ocenzurowania dla potrzeb nauczania szkolnego "Pana Tadeusza" z postaci ks.
            > Robaka, jakkolwiek bernardynow mam chwilowo powyzej uszu!), a wprowadzaniem do
            > programu szkolnego utworow religijnych stricto sensu.

            No wlasnie o to chodzi. 'Pamiec i tozsamosc' - niewatpliwie pozyteczna lektura,
            ale arcydzielem literatury (IMHO oczywiscie) nie jest, i ewidentnie jest w
            programie ze wzgledu na osobe autora. A nie lepiej by jej bylo jako lekturze na
            lekcjach religii? Albo 'Listy Nikodema', o ktore byla wojna z Giertychem (no,
            nie tylko o nie)? Sympatyczna, niezle sie czytajaca, nieglupia - ale czy to jest
            faktycznie klasyk literatury, ktory powinien byc omawiane na jezyku polskim?
            (Chyba, ze jako przyklad fanfika.) A mozna by w gimnazjum zrobic fajne lekcje
            religii w oparciu o nia.

            Twardowskiego bym akurat zostawila, wlasnie na etapie szkoly podstawowej, klas
            1-3. To jest rodzaj poezji doskonale przyswajany przez dzieci (dzieci w ogole
            lubia poezje - ciekawe, kiedy to mija?)
            • isma Re: lektury szkolne 20.09.08, 00:18
              Aaa, nie. Wlasnie do poezji ks. Twardowskiego to ja zasadniczo nic nie mam (poza
              tym, ze mi sie subiektywnie nie podoba, ale sza, bo skoncze jak tamta
              nieszczesna olimpijka wink)).

              Natomiast w tych "Patykach..." sa w znakomitej wiekszosci narracje. Ktorych
              przecietne dziecko w wieku podstwowkowym nie czyta jako ewidentnej konwencji
              (jak w przypadku poezji), tylko moze lykac jako realistyczny opis jakiejs
              rzeczywistosci...
              • mamalgosia Re: lektury szkolne 20.09.08, 09:37
                Ja właśnie bardzo lubię taką prozę. Taka z pogranicza. Bo
                rzeczywistość własnie taka jest - mniej dosłowna niż się ją
                określa. "Patyczki" bardzo lubię.
                Nie wiem, dlaczego ty nie śpisz. Ja o północy nie spałam, bo
                malowałam kapelusz na brązowo, ale Ty?smile
                • andrzej585858 Re: lektury szkolne 18.09.09, 22:27
                  Jaki ciekawy wątek smile)) Moim marzeniem jest aby lektura byl "Bolesław Chrobry"
                  Gołubiewa ale niestety wiem że ze wzgledu na monumentalność tego dzieła jest to
                  niemożliwe niestety sad((
                  Podobnie jak "Przemija postać świata" Malewskiej - cudowna powieść. "Listy
                  Nikodema" obowiązkowo no i "Krzyzowcy" Zofii Kossak -
                  przede wszystkim zaś ks. Twardowskiego i "Wyznania" św. Augustyna.
                  Tak wiele jest tych zapomnianych książek, zapomnianych . Zapomnianych z powodów
                  dla mnie kompletnie niezrozumiałych - chyba nikt nie zaprzeczy że Gołubiew byl
                  naprawde dobrym pisarzem a jednak kto o nim pamieta? podobnie zresztą jak o
                  Parnickim.
                  • isma Re: lektury szkolne 18.09.09, 23:52
                    O, przepraszam. "Boleslaw Chrobry" w moich czasach (czyli prawie 25 lat temu)
                    byl lektura w I klasie LO (znaczy, nie caly, oczywiscie, tylko I tom). Ale ja
                    nie bylam w stanie. A Parnickiego ("Tylko Beatrycze", mniam!) tak.
                    • sion2 No dobrze, a gdyby... 20.09.09, 17:20
                      ... jednak była taka możliwosć, aby "nakazac" dzieciom i mlodziezy
                      jakies dwie lektury religijne rocznie, na przedmiocie
                      zwanym "katecheza", to co byscie wybrali?

                      Bo ja, zagorzała antyprotestantka, wojująca katoliczka dla klas 1-3
                      dalabym wlasnie wybrane wiersze ks. Twardowskiego, dla klas 4-6
                      części kolejne Narni Lewisa, dla gimnazjum "Krzyż i sztylet"
                      zapomnialam autora ale prostestant smile a dla liceum "Listy starego
                      diabła do młodego" Lewisa - hm.... za wyjatkiem pierwszej pozycji
                      same protestanckie dzieła wink. Na pierwszą myśli nie przychodzi mi
                      nic do głowy porywajacego dla mlodziezy a katolickiego.

                      Verdano, problem nie polega na tym że cos jest nakazaną lekturą ale
                      na tym, aby było autentycznie ciekawe, porywającego i dotykające
                      życia młodziezy i ich dylematów. I wszystkie z wymienionych pozycji
                      moim zdaniem nadaja sie do tego. A to tylko kilka jest, tak na
                      pierwsza mysl. Nie wiem czy sie zetknelas z "Krzyz i sztylet" ale ja
                      czytalam to w wieku ok 15 lat i nie moglam sie oderwac, jest to
                      historia chlopaka ktory dzieki sile fizycznej, brutalnosci,
                      przebieglosci zaszedl bardzo wysoko w hierarchii ulicznych gangow w
                      USA, stal sie szefem jednego z nich. I gdy byl na moralnym dnie,
                      przezyl nawrocenie. W dodatku historia jest prawdziwa.

                      O, jeszcze przypomnialo mi sie - "Za pięc godzin zobaczę Jezusa"
                      jako lektura dla licelistow.
                      • verdana Re: No dobrze, a gdyby... 20.09.09, 17:37
                        Mnie chodzi o co innego - mam dziecie w gimnazjum, ktore i tak
                        (bedąc kompletny leserem) wraca codzinnie ze szkoly miedzy 15 a 17,
                        ma dodatkowe zajęcia + musi odrobić lekcje. Odrabia je niedbale,
                        więc kolo 19 zwykle jest wolny. Gdy go pilnuje, jest wolny ok. 20-
                        21.
                        I z przerażeniem mysle o tym, ze dorzucenie jeszcze obowiazkowych
                        lektur z innych przedmiotow pozbawiloby go chyba w ogole mozliwosci
                        czytania dla czystej przyjemnosci czytania. Nawet najlepiej dobrane
                        lektury nie zastapia 15-latkowi czytania "z wlasnego wyboru".
                        Bylabym goraca zwolenniczka dawania mlodziezy listy lektur i
                        goracego zachęcania do przeczytania ich - bez jakiegokolwiek
                        przymusu. Inaczej czyta się ksiązke poleconą przez kogoś, inaczej -
                        obowiązkową lekturę. Ale polska szkola tego wlasnie nie umie -
                        zachecić, ale nie wymagać.
                        Ja majac 15 lat czytalam z wypiekami Dobraczynskiego "Marcin powraca
                        z dlaeka" , bo kolezanka polecała. Teraz oczywiscie widze, że to nie
                        jest dobra książka - ale zacheta bz przymusu czasem czyni cuda.
                        • maadzik3 Re: No dobrze, a gdyby... 20.09.09, 22:08
                          Ale sie fajna dyskusja zrobilasmile Przyznam sie ze poprawianie w domowym zaciszu
                          przy stoliku listy lektur i ciezka polemika z niektorymi (a jeszcze bardziej ich
                          powszechnie obowiazujaca interpretacja) byla swego czasu mym ulubionym zajeciem.
                          Niemniej mam lejacy katar i na dzis to sie tylko krotko wypowiemsmile.
                          Co do "W pustyni i w puszczy" - przeczytalam w wieku 6 lat (do polowy
                          przeczytala mi mama, potem mi sie angina skonczyla a mamie zwolnienie wiec druga
                          polowe czytalam samasmile), byla to ukochana ksiazka mojego obfitujacego w ksiazki
                          dziecinstwa. Nigdy (wtedy) nie odebralam jej jako rasistowskiej czy pogradliwej
                          dla kogokolwiek. Moze dlatego ze rzeczywistosc w niej opisana byla tak inna
                          nawet od PRL-owskiej ze prawie bajkowa. Dzisiaj kontrast "techniczny" jeszcze
                          wzrosl - ostatnio tlumaczylam synowi co to byl telegramsmile. Takze wtedy te tresci
                          do mnie nie dotraly. Wiele lat pozniej oczywiscie je dostrzeglam i krytycznie
                          ocenilam, ale... Sienkiewicz w wywodzie wlozonym w usta pana Rawlisona o
                          cywilizacji przyniesionej przez Anglie ma sporo racji. Anglia wtedy byla na
                          czele frontu walki z handlem niewolnikami i napadami zbrojnymi na plemiona
                          interioru. Oczywiscie ze robila to paternalistycznie (czytajac opis bitwy sil
                          Kitchenera z mahdystami nawet wiem czemu). Niemniej poniewaz wlasnie "W pustyni
                          i w puszczy" obudzilo we mnie zyciowa milosc do Afryki, ktorej do dzis jestem
                          wierna, ale z wiekiem lektury stawaly sie powazniejszewink to moge spokojnie
                          stwierdzic ze moj wstret do rasizmu, ocena podzialu Afryki w momencie
                          dekolonizacji w oparciu o granice kolonii i linie rownoleznikow itp. maja
                          praprzyczyne zainteresowania tym we... "W pustyni i w puszczy". A jak
                          przeczytalam "Dzienniki" Livingstone'a i "Podroze afrykanskie" Stanleya (opisy
                          wlasnie z tamtych czasow) z opisami karawan niewolniczych, wymordowanych wiosek,
                          wojen miedzyplemiennych to... Sienkiewicz w opisie rzeczywistosci (nie mowie o
                          ocenie) i tak byl lagodny.
                          "Quo vadis" - jak najbardziej nadaje sie na lekture obowiazkowa. No i w koncu
                          wlasnie za to Sienkiewicz dostal Nobla!
                          Trylogia - tu sprawa jest IMHO najbardziej skomplikowana. Sama trylogie
                          wchlonelam radosnie i z zachwytem (choc z wieloma trudnosciami w zrozumieniu
                          pewnych rzeczy - chwala niech bedzie mojemu tacie za pomoc) w wieku jakichs 9-10
                          lat. Lubilam ja i lubie. ALE: mam powazne watpliwosci czytajac wypowiedzi
                          polonistow (a czytalam) ze z uwagi na brak czasu na calosc nalezy omowic
                          fragment (OK) i ze tym fragmentem ma byc... obrona Czestochowy z "Potopu". To
                          jest akurat fragment ktory omawiany w klasie zroznicowanej wyznaniowo moze
                          zgrzytac, bedzie zgrzytac 10-krotnie wyrwany z kontekstu, bez przemiany Kmicica,
                          bez jego przygod... Mnie zgrzytal jako luterance, ale z uwagi na przeczytane
                          wpierw "Ogniem i mieczem" i wciagniecie w przygody Kmicica przelknelam bez
                          wiekszych trudnosci. Gdyby byl to jedyny fragment jaki bym czytala i gdyby
                          jeszcze to bylo omawiane w klasie z podkreslaniem my-oni to chyba szczerze bym
                          (w tym wrazliwym wieku) znielubila Sienkiewicza i trylogii!
                          A reszta refleksji to jak mi katar przejdzie (byle nie na rodzine)
                      • dominikjandomin Re: No dobrze, a gdyby... 21.09.09, 00:48
                        sion2 napisała:

                        > ... jednak była taka możliwosć, aby "nakazac" dzieciom i mlodziezy
                        > jakies dwie lektury religijne rocznie, na przedmiocie
                        > zwanym "katecheza", to co byscie wybrali?

                        Poszczególne księgi Pisma św. A dla końcówki gimnazjum / liceum KKK. smile Owszem,
                        kawałki z Lewisa mogą być. Ale nie wyobrażam sobie sensu przerabiania na religii
                        "Narnii" czy wierszyków ks. Twardowskiego (choć je lubię).

    • dominikjandomin Re: lektury szkolne 21.09.09, 00:35
      paszczakowna1 napisała:

      > Moze na religii, nie na lekcjach polskiego byloby wlasnie miejsce dla
      > ksiazek typu 'Pamiec i tozsamosc'?

      Młodzież i tak ma dość religii, jeszcze ją czymś takim katować? W sumie miałbym
      propozycję na lekturę: Pismo św., dla starszych dodatkowo KKK.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka