Samochody w Alei Waszyngtona

19.10.08, 18:20
    • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 18:27
      Kiedy wczoraj schodziłem Aleją Waszyngtona spod Kopca Kościuszki do pętli
      salwatorskiej, tuż powyżej ostatnich domów na ul. św. Bronisławy byłem
      świadkiem, jak kierowca, prawdopodobnie podjeżdżający pod Cmentarz Najśw.
      Salwatora, przebijając się przez spacerowiczów mało nie rozjechał dziecka.
      Było już po godz. 15 - a w sobotę tylko do 15 właśnie jest dozwolony ruch
      samochodów do i od cmentarza.

      W domu, już późnym wieczorem, posłałem maila do Wydziału Duszpasterstwa Kurii
      Metropolitalnej z sugestią, aby "włożyć" do ogłoszeń parafialnych czytanych w
      całym Krakowie uwagę o tym, kiedy jedynie wolno podjeżdżać pod Cmentarz
      Salwatorski, z tym, aby zaproponować, że każdy, kto ma swoich Bliskich tam
      właśnie, mógłby w ich intencji zrobić małą ofiarę ze swego wysiłku i rezygnacji
      z wygody: podjechać na Salwator tramwajem, a następnie zadać sobie trud
      krótkiego podejścia ulicą bł. Bronisławy i kawałkiem Alei Waszyngtona.
      Nie wiem, jaki będzie tego skutek.
      Ważniejsza jest dla mnie Wasza opinia: czy dobrze zrobiłem, reagując w taki sposób?
      • a_weasley Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 18:50
        luccio1 napisał:

        > czy dobrze zrobiłem, reagując w taki sposób?

        Moim zdaniem bardzo dobrze.
      • mamalgosia Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 19:49
        Moim zdaniem jest to trochę takie pytanie, jakie ja często sobie
        zadaję: zadziałać czy odpuścić.
        I o ile z sobą mam wieczne problemy, o tyle tutaj odpowiadam z całą
        pewnością: moim zdaniem dobrze zrobiłeś. A czy to coś da, to już
        inna para kaloszy...
      • minerwamcg Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 20:00
        A może po prostu ktoś by zaczął egzekwować zakaz wjazdu po 15? Może
        by go nawet obniżyć do 14, albo wprowadzić także w pozostałe dni
        tygodnia, byle jakaś możliwość dojazdu pozostała.
        To nie jest takie króciutkie podejście, a i spadek terenu nie jest
        aż taki nieznaczny - osoby starsze, które najczęściej odwiedzają
        cmentarz czasem mogą się tam dostać tylko samochodem, wiem, bo znam
        takie: Salwator jest wszak "modny" wśród krakowskich aktorów smile
        • mamalgosia Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 20:04
          mam dziwne przeczucie, że to nie ta starsza osoba siedziała za
          kierownicą samochodu, o którym pisze lucciosmile No, ale trudno
          wprowadzić ograniczenie wiekowe - choć może by sie i taki znak
          przydał?
          • minerwamcg Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 20:33
            Jak to było w "Misiu"? - "On mówi, że matka siedzi z tyłu. Co
            robić?" smile)
            • minerwamcg P.S. :))) 19.10.08, 20:48
              Tu sobie można obejrzeć ten fragmencik smile

              pl.youtube.com/watch?v=nYkp74v0cww&feature=related
          • a_weasley Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:31
            mamalgosia napisała:

            > mam dziwne przeczucie, że to nie ta starsza
            > osoba siedziała za kierownicą

            Jak rozumiem, jak jadę na tenże Salwator z teściową, to mam jej oddać
            kierownicę. Co prawda jeszcze nigdy warszawy nie prowadziła (ani żadnego innego
            auta zresztą), ale podobno na naukę nigdy nie jest za późno.
            Czy może powinienem zostawić auto na dole i wziąć teściową na barana?
            • minerwamcg Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:35
              Obawiam się, że protestowałaby gwałtownie, tak przeciwko jednemu jak
              i drugiemu smile))
            • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 22:09
              a_weasley napisał:
              > Jak rozumiem, jak jadę na tenże Salwator z teściową, to mam jej oddać
              > kierownicę. Co prawda jeszcze nigdy warszawy nie prowadziła (ani
              > żadnego innego auta zresztą), ale podobno na naukę nigdy nie jest za > późno.
              > Czy może powinienem zostawić auto na dole i wziąć teściową na barana?

              Jest inne wyjście. Podjechać ul. Malczewskiego od Księcia Józefa pod "Diabelski
              Most" - tam pod cmentarz już tylko kawałek, z bardzo nieznacznym nachyleniem (od
              mostu do cmentarza nawet w dół).
            • mamalgosia Re: Samochody w Alei Waszyngtona 20.10.08, 11:36
              nie, wystarczy, ze Osoba starsza będzie spozieraćsmile))
      • isma Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 22:11
        Radosc Wydzialu Duszpasterstwa (Ogolnego?) bedzie zapewne wielka - pokrewienstwo
        dusz z urzednikami zajmujacymi sie skargami wszelakimi tak mi podpowiada wink)).

        A powaznie, to ja bym chyba jednak oddala cesarzowi co cesarskie - od
        egzekwowania stosowanie sie do przepisow ruchu drogowego jest policja, i tam bym
        chyba uderzyla z wnioskiem, azeby przykladnie karac lamiacych zakaz. Apelowanie
        do sumien (ogolnokrakowskich!) w tej kwestii wydaje mi sie byc nieco...
        nieadekwatne, no.
      • kann2 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 23:41
        Obawiam się, że gdyby problemy komunikacyjne Krakowa, nawet te
        okołocmentarne, chciano rozwiązywać w ramach ogłoszeń parafialnych
        wszystkich parafii krakowskich, trzeba byłoby zrezygnować z kazania.
      • anndelumester Re: Samochody w Alei Waszyngtona 21.10.08, 23:36
        luccio1 napisał:

        > Ważniejsza jest dla mnie Wasza opinia: czy dobrze zrobiłem,
        reagując w taki spo
        > sób?
        Dobrze, a nawet bardzo dobrze - bo te okolice to nasz częsty
        spacerownik - z tym, ze ja wolę do tego typu czynów angażować
        policję albo SM. I to dośc czesto, i o dziwo działają.
    • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 20:53
      Aby zakaz funkcjonował i był przestrzegany w polskich warunkach - musi być
      twardy, bez jakichkolwiek wyjątków.

      Inna rzecz: argument o "starszych ludziach, którzy inaczej jak samochodem nie
      dostaną się na groby Bliskich" - (a na samym cmentarzu taka starsza pani, chcąc
      przeżyć łączność z synem, musi usiąść na płycie grobowca sąsiedniego - no bo
      nogi ją bolą - i co ma wtedy robić człowiek od tego grobu, jeśli akurat
      przyszedł ze światłem na "swój" grób - czy powiedzieć: "Teraz proszę niech
      Państwo sobie nie przeszkadzają - ale ja chciałbym tu wrócić za godzinę i
      zaświecić u Ojca")
      - przecież ci Bliscy są nie tam, nie na cmentarzu! po co w takim razie co i rusz
      jest cytowany na różnych forach, np. Rodziców, którzy utracili Dzieci, wiersz:
      "Nie przychodź na mój grób i nie płacz - mnie tu nie ma!"???

      Dlaczego ludzie nie potrafią się łączyć z Bliskimi inaczej, jak tylko na grobach?

      (Co do mnie, mam nadzieję dożyć czasów, gdy Dzieci będą mogły oficjalnie wziąć
      urnę z moimi prochami w góry i tam rozsypać moje doczesne szczątki;
      jeśli dorobek mojego życia się nie obroni - co może dać mi pomnik?).
      • minerwamcg Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:28
        > - przecież ci Bliscy są nie tam, nie na cmentarzu! po co w takim
        razie co i rus
        > z
        > jest cytowany na różnych forach, np. Rodziców, którzy utracili
        Dzieci, wiersz:
        > "Nie przychodź na mój grób i nie płacz - mnie tu nie ma!"???

        To jak już zreformujesz ludzi (zwłaszcza starych - powodzenia!) i
        sprawisz, żeby wszyscy myśleli tak jak Ty - pogadamy. Na razie w
        Polsce odwiedza się groby swoich bliskich i jest to dobry zwyczaj.
      • a_weasley Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:37
        luccio1 napisał:

        > Aby zakaz funkcjonował i był przestrzegany w
        > polskich warunkach - musi być
        > twardy, bez jakichkolwiek wyjątków.

        Wszak wiadomo, że nie człowiek jest dla szabatu, ale szabat dla człowieka.

        > - przecież ci Bliscy są nie tam, nie na cmentarzu!
        > po co w takim razie co i rusz jest cytowany na
        > różnych forach, np. Rodziców, którzy utracili Dzieci,

        Nie wiem, spytaj cytujących.

        > Dlaczego ludzie nie potrafią się łączyć z Bliskimi
        > inaczej, jak tylko na grobach?

        Nikt nie powiedział, że nie potrafią inaczej. Cenią sobie jednak tę formę
        kontaktu i tak jest w większości kultur.

        > (Co do mnie, mam nadzieję dożyć czasów, gdy
        > Dzieci będą mogły oficjalnie wziąć urnę z
        > moimi prochami w góry i tam rozsypać moje
        > doczesne szczątki;

        Oby z kolei owe dzieci nie dożyły czasów, gdy z ich utylizacją Twoje wnuki nie
        będą miały nic wspólnego. Zakład opiekuńczy załatwi wszystko i tylko powiadomi,
        że starszy pan/starsza pani już tu nie mieszka. I finito, czapka z daszkiem, był
        dziadek, jest spadek.
        Taki koniec jest obecnie udziałem co trzeciego Niemca.
        To ja już wolę korki przy cmentarzach.
        • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:49
          a_weasley napisał:
          > Nikt nie powiedział, że nie potrafią inaczej. Cenią sobie jednak tę
          > formę kontaktu i tak jest w większości kultur.

          W naszej kulturze na naszych oczach "forma kontaktu" wyradza się w szpanowanie,
          kto postawi wspanialszy pomnik. Gdzie te czasy, gdy wystarczała mogiła ziemna i
          krzyż drewniany?!

          I wiesz, jestem ciekaw specjalnie Twojej opinii:
          idziesz, np. na Zaduszki, na "Twój" grób - widzisz, że siedzą Ci na płycie
          ludzie, którzy przyszli właśnie odwiedzić grób sąsiedni - właśnie starsze panie
          siedza na płycie i do tego jeszcze palą papierosy...
          - co byś zrobił?
          • a_weasley Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 22:27
            luccio1 napisał:

            > na naszych oczach "forma kontaktu" wyradza się
            > w szpanowanie, kto postawi wspanialszy pomnik.

            Na naszych oczach?
            Byłeś kiedyś na Starych Powązkach?

            > - co byś zrobił?

            Ja mogę na poczekaniu wymyślić 10 równie wesołych pytań, tylko po jaką nagłą
            choinkę?
            • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 23:00
              > Byłeś kiedyś na Starych Powązkach?

              Może lepiej będzie pokazać problem na przykładzie Lwowa.

              Z dwóch wielkich cmentarzy - Cmentarz Łyczakowski był cmentarzem bogaczy i ludzi
              zasłużonych w różnych dziedzinach
              - tam są do dziś nagrobki projektowane i wykonywane przez Perierów
              (XIX w.), Kuźniewicza (koniec XIX i początek XX w.);

              Cmentarz Janowski był cmentarzem ludzi prostych - tam dominowały groby ziemne -
              z tego też powodu grobów polskich tam teraz już prawie nie ma (z wyjątkiem
              głównej alei - od bramy do dawnego miejsca pochówku abpa Bilczewskiego).

              Dziś każdy, niezależnie od tego, w jakim miejscu hierarchii społecznej się
              znajduje, co reprezentuje sam sobą - stara się przyćmić bliźnich nagrobkiem
              (niechby i kosztem istotnych spraw życiowych).
              • minerwamcg Re: Samochody w Alei Waszyngtona 20.10.08, 14:43
                To co, porządny nagrobek można sobie zrobić dopiero od Złotego
                Krzyża Zasługi w górę, a poniżej garść piachu i drewniany krzyż? Dla
                mnie mój ojciec był kimś ważnym, wartościowym i zasłużonym
                niezależnie od tego, że nikt nie powiesił na nim żadnych dekoracji a
                przed nazwiskiem nie miał żadnego tytułu. Mimo to zależy mi, żeby
                jego grób wyglądał porządnie, żeby był napis na marmurowej tablicy,
                że tu spoczywa świętej pamięci Bolesław Z-ski i pokój jego duszy.
                No i żeby można było pokazać następnym pokoleniom.
                Może jestem snobką, ale nie bez satysfakcji myślę o pokazaniu
                dziecku pewnego grobu (z marmurową tablicą, a jakże) na starym
                małomiasteczkowym cmentarzu i powiedzeniu mu: "tu są pochowani twoi
                praprapradziadkowie. A tu prapradziadkowie i ich rodzina".
                Bo co innego wiedzieć, a co innego widzieć.

                Zaręczam Ci, że moi prapradziadkowie również nie byli nikim
                niezwykłym smile)) Mimo to dobrze, że ich grób się zachował.
                • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 20.10.08, 20:18
                  Jestem z pokolenia tuż powojennego (1954) - dla którego było normą nie spotkać
                  już Dziadków na tym świecie. Z Czworga widziałem tylko Babcię macierzystą.
                  Jeżeli jednak czuję jakąkolwiek więź np. z Dziadkami ojczystymi, których
                  szczątki doczesne spoczywają na Rakowicach (szczęśliwy Kraków, któremu nie
                  przesuwano granic!) -
                  - to nie dzięki grobom - lecz dzięki pisanym przez Nich listom, które się zachowały.

                  Podobnie więź z Ojcem (spoczywającym [skrót myślowy] przy Swoim Ojcu) czuję nie
                  dzięki nagrobkowi, lecz dzięki rysunkom i pismom Jego ręki - zwłaszcza
                  dziennikom prowadzonym całe lata dzień po dniu; na podstawie tych właśnie
                  dzienników mogę odtworzyć szczegóły własnego dzieciństwa, których moja własna
                  pamięć nie przekazała.

                  Kiedy jeszcze Tato żył, to ile razy chodziliśmy na cmentarz na Wszystkich
                  Świętych, to za każdym razem tłumaczył, że nagrobek bądź jego brak nie będzie
                  miał znaczenia dla tego, czy ktoś będzie zbawiony, czy też nie - bo grzesznikowi
                  nie pomoże największy krzyż, największy Chrystus rzeźbiony przez wziętego artystę...

                  Być może, obaj odchylamy się w poglądach od ogółu...
                  • minerwamcg Re: Samochody w Alei Waszyngtona 20.10.08, 20:48
                    Wiesz, pogląd na zbawienie a zwyczajna ludzka pamięć to rzeczy tak
                    różne, że chce się zapytać co ma jedno do drugiego? Oczywiście, że
                    nie zbawi nikogo nagrobek i zaręczam Ci, że większość ludzi podziela
                    w tej sprawie zdanie Twego świętej pamięci ojca jako i Twoje.

                    Ale czasem tak jest, że po człowieku zostaje tylko tyle, ile po
                    moich prapradziadkach. Napis na grobie. Że kiedyś była jakaś Julia W-
                    ska, że miała męża Stanisława, że urodziła się w 1855 a umarła w
                    1926. I opowiadanie mojej babci, że ona też miała babcię, która
                    mieszkała na Wale i miała dom z gankiem, a dziadek miał długą siwą
                    brodę. Listy się nie zachowały, fotografii, diabli nadali, nikt nie
                    podpisał (fatalny zwyczaj!!!), pamiętników praprababcia nie
                    zostawiła. A jednak dobrze, że wiem, że była, jak się nazywała i
                    gdzie jest pochowana.
                  • a_weasley Re: Samochody w Alei Waszyngtona 20.10.08, 23:02
                    luccio1 napisał:

                    > za każdym razem tłumaczył, że nagrobek bądź jego
                    > brak nie będzie> miał znaczenia dla tego, czy ktoś
                    > będzie zbawiony, czy też nie - bo grzesznikowi
                    > nie pomoże największy krzyż,
                    > Być może, obaj odchylamy się w poglądach od ogółu...

                    Pogląd Twojego ojca nie wydaje mi się bardziej oryginalny od poglądu, że są trzy
                    osoby Boskie.
                    Ogólnie natomiast bardzo się cieszę, że przyjmujesz do wiadomości, iż niektóre
                    Twoje poglądy mogą się różnić od zdania ogółu. Owóż właśnie co do pożytku z
                    odwiedzania grobów bliskich dokładnie tak jest.
        • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:59
          > Wszak wiadomo, że nie człowiek jest dla szabatu, ale szabat dla
          > człowieka.

          Znając moich Rodaków:

          jeśli wjazd dozwolony "do godz. 15" - wjedzie o 14.55 - a w razie czego będzie
          nawijał, że "się zasiedział na cmentarzu i zapomniał spojrzeć na zegarek";

          gdyby wjazd był dozwolony "od 15" -
          jeden z drugim wjedzie już o 13.00, jeśli nie w południe!
      • mamalgosia :)))) 20.10.08, 15:07
        luccio1 napisał:
        > (Co do mnie, mam nadzieję dożyć czasów, gdy Dzieci będą mogły
        oficjalnie wziąć
        > urnę z moimi prochami w góry
        Wiem, że czepliwa jestem, ale jeśli dożyjesz, to co to za Twoje
        prochy będą?smile
        • luccio1 Re: :)))) 20.10.08, 19:44
          To będą popioły.

          A w końcu: "z prochu powstałeś - w proch się obrócisz".
          • mamalgosia Re: :)))) 21.10.08, 09:48
            wiesz, ale chodziło mi o to, że z żyjących to jeszcze nie ma
            prochów - albo jedno albo drugiesmile
            • luccio1 Re: :)))) 21.10.08, 14:20
              Masz rację - kajam się!
              Oczywiście powinienem był napisać:

              "Mam nadzieję dożyć czasów, kiedy będę mógł zarządzić na wypadek
              śmierci, aby Dzieci - po spopieleniu moich doczesnych szczątków -
              rozsypały popioły w górach".
    • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:10
      W kwestii egzekwowania zakazu:
      oczywiście można w sobotę punktualnie o 15 zablokować Aleję Waszyngtona właśnie
      tuż ponad ostatnimi domami dwoma radiowozami - i spisywać po kolei wszystkich
      zjeżdżających spod cmentarza, i mandat, i punkty - a będzie jeden z drugim
      dyskutował, to cofnięcie na egzamin sprawdzający...

      Tyle, że jako człowiek dobrze pamiętający komunę - wolałbym nie sięgać do takich
      metod.
      Dlatego też napisałem do Kurii, a nie do Urzędu Miasta, ani do policji.
      • akve Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:35
        To jedna z naszych tras.Mieszkamy niedaleko i chodzimy tymi trasami.
        Faktycznie zakazy ,godziny nie są respektowane.
        Podejście jest strome dla starszych osób,ale one właśnie chodzą najcześciej na
        nogach.
        Dobrze zrobiłeś.
      • a_weasley Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:40
        Luccio napisał, bo nie zauważył, że żyjemy pod pewnymi względami w wolnym kraju:

        > zjeżdżających spod cmentarza, i mandat, i punkty -
        > a będzie jeden z drugim dyskutował, to cofnięcie
        > na egzamin sprawdzający...

        Bogu dzięki każdemu wolno nie przyjąć mandatu. A na egzamin sprawdzający to
        niech sobie jeden z drugim granatowy sam pójdzie. Obaj. I ten, co umie czytać, i
        ten, co umie pisać.
        • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:43
          Wolny kraj, w którym muszę co i rusz uskakiwać na bok przed samochodem albo
          przed rowerem...
          - dziękuję!
          • a_weasley Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:49
            luccio1 napisał:

            > Wolny kraj, w którym muszę co i rusz uskakiwać

            Wolny kraj, w którym od orzeczenia organu administracyjnego mogę się odwołać do
            sądu i jedyna szkoda, jaką poniosę, to zapłacenie kosztów postępowania.
            Wolny kraj, w którym nikt mnie nie może skierować na egzamin, jeżeli ustawa go
            do tego w sposób wyraźny nie upoważnia.
            • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 21:52
              Jeśli ktoś zrobi ze mnie kalekę, żaden wyrok sądowy nie przywróci mi zdrowia.
              Nie dokona tego też sprawca - nawet przy najlepszej woli zadośćuczynienia.
              Dlatego - w określonych wypadkach jestem za ograniczeniem wolności.
              • a_weasley Re: Samochody w Alei Waszyngtona 19.10.08, 22:21
                luccio1 napisał:

                > Jeśli ktoś zrobi ze mnie kalekę, żaden wyrok
                > sądowy nie przywróci mi zdrowia.

                Nie zmienia to faktu, że wszelka władza może tyle, ile jest jej w wyraźny sposób
                dozwolone, a obywatelowi wolno wszystko, co nie jest w wyraźny sposób dozwolone.
                Nie zmienia też podstawowej zasady praworządności, obecnie na wszelki wypadek
                wpisanej do Konstytucji, że mianowicie nie wolno zmuszać nikogo do tego, czego
                prawo nie nakazuje. Ani zasady "nullum crimen sine lege". Jesteśmy w państwie, w
                którym rządzi prawo, a nie rewolucyjna świadomość proletariatu.

                > Dlatego - w określonych wypadkach jestem
                > za ograniczeniem wolności.

                Ograniczeniem wolności jest każde prawo, to oczywiste. Równie oczywiste jak to,
                że takie ograniczenia w pewnym zakresie być muszą - choćby po to, by i inni
                mogli korzystać ze swojej wolności. Wolność mojej pięści kończy się tam, gdzie
                zaczyna się wolność Twojego nosa.

                Niemniej warto pamiętać, że najbezpieczniej byłoby, gdyby każdy obywatel
                znajdował się w osobnej celi. Najlepiej wyłożonej materacami.
                • a_weasley Errata 19.10.08, 22:23
                  jest

                  > obywatelowi wolno wszystko, co nie jest
                  > w wyraźny sposób dozwolone

                  winno być

                  > obywatelowi wolno wszystko, co nie jest
                  > w wyraźny sposób zabronione
    • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 21.10.08, 18:09
      Kuria jak dotychczas (21 X, godz. 18) nie odpowiedziała.

      Prawdę rzekłszy, odpowiedzi się nie spodziewam - gdyby nadeszła, byłaby
      zaskoczeniem.
      Po prostu - szlag mnie trafił, więc po przyjściu do domu, mając otwarty
      komputer, siadłem i klepnąłem.

      Równocześnie - wchodząc i tam poprzez stronę Archidiecezji Krakowskiej -
      napisałem do biura Pociągu Papieskiego, zwracając uwagę, że wprowadzenie tego
      pociągu usunęło z trasy Kraków-Skawina-Kalwaria-Wadowice-Bielsko popołudniową
      parę pociągów osobowych, i że po południu stacje i przystanki pomiędzy Kalwarią
      Zebrzydowską a Wadowicami nie są obsługiwane (Pociąg Papieski przejeżdża bez
      zatrzymywania) - no i że jest nieporozumieniem trwałe unieruchomienie rozjazdów
      w stacji Klecza Górna, tak, że został tylko jeden tor dla przejazdu pociągów w
      obu kierunkach, a mijanka nie jest możliwa.
      • minerwamcg Re: Samochody w Alei Waszyngtona 21.10.08, 18:16
        No i słusznie, pielgrzym z Choczni mógłby sobie wyskoczyć pod domem,
        a tak to nie może.
        • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 21.10.08, 22:23
          Chocznia jest już za Wadowicami, licząc od Krakowa
          (to idzie: Wadowice - Chocznia - Inwałd - Andrychów - Kęty).

          A tak w ogóle: komu powinien w pierwszym rzędzie służyć pociąg?
          • minerwamcg Re: Samochody w Alei Waszyngtona 21.10.08, 23:57
            No to dobrze, to nie z Choczni, tylko z Barwałdu Średniego. Może być?

            Wiesz, pociąg powinien służyć tym, którzy kupią bilet. Ale to jest
            pociąg specjalny. Nie wiem, czy godzi się nim (i czy opłaca!) np.
            dojeżdżać z Kalwarii do pracy w Krakowie smile))
            • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 22.10.08, 00:44
              Nie wiem, dlaczego nie możecie albo nie chcecie zrozumieć o co mi chodzi:
              o p r ó c z pociągu papieskiego powinien istnieć zwykły pociąg osobowy dla
              ludzi podróżujących do pracy, z pracy czy w jakich tam jeszcze sprawach. I moim
              zdaniem ten pociąg jest ważniejszy.
              Ale to jak to u nas w Polsce: wszystko musi być koniecznie na pokaz, koniecznie
              od wielkiego dzwonu...
              I mnie się zdaje, że normalny, czysty, kursujący punktualnie między zadbanymi
              żyjącymi stacjami pociąg osobowy byłby milszy Ojcu Świętemu.
              • a_weasley Re: Samochody w Alei Waszyngtona 22.10.08, 08:03
                luccio1 napisał:

                > I mnie się zdaje, że normalny, czysty, kursujący
                > punktualnie między zadbanymi żyjącymi stacjami
                > pociąg osobowy byłby milszy Ojcu Świętemu.

                Byłoby mu zapewne miłe także prawidłowe funkcjonowanie ośrodka zdrowia w Ziazi
                Małopolskiej, tylko czego to dowodzi?
                • luccio1 Re: Samochody w Alei Waszyngtona 22.10.08, 09:38
                  Nie rozumiem Twego szyderstwa.
                  Wydawało mi się, że wyraziłem się jasno, o co mi idzie.

                  Ale powiem jeszcze jaśniej:
                  jeśli wprowadzenie "pociągu papieskiego" poskutkowałowypadnięciem
                  zwykłego pociągu dla "normalnych" ludzi -
                  - to lepiej, aby "pociąg papieski" nigdy nie zaistniał.

                  Ale: ileż tu miejsca dla wypinania piersi po medale i odznaczenia,
                  ileż okazji, by zaistnieć w mediach, choćby na chwilę, zapomniawszy,
                  że to "marność nad marnościami"...

                  Ojciec Święty był za swych pobytów w Polsce wiele razy na Wawelu -
                  - ani raz nie odniósł się do wielkiego dzieła tam dokonanego, jakim
                  było i jest trwające do dziś odnawianie Wawelu po wielkiej
                  dewastacji czasu zaboru i austriackiej okupacji wojskowej. Ta wielka
                  praca zaczęła się po uwolnieniu Wawelu od austriaków w r. 1905 - od
                  r. 1948 uczestniczył w niej mój Ojciec. Boli mnie, że tak sobie
                  lekko przeszedł nad tym do porządku.
                  Tyle, że zwykła codzienna praca nie była i nie jest u nas w cenie, u
                  nas się jej nie czci; u nas się woli rzeczy nadzwyczajne,
                  fajerwerkowe...
Pełna wersja