ewa.venge
03.11.08, 21:52
wiecie nie udzielam sie tu na forum czytam, cenne jest dla mnie wasze zdanie
wiec pozwolcie, ze porusze kwestie, ktora od jakiegos czasu nie daje mi
spokoju - temat jak w tytule postu
pochodze z malej miejscowosci, wioski, mieszkam w duzym miescie i nie wiem czy
to wlasnie kwestia lokalna czy zmiana czasow, obyczajow
u nas w domu podejscie do gosci bylo tradycyjnie, wszystko zapiete na ostatni
guzik, posprztane, naszykowane, my dzieci gosciom musielismy byc do uslug,
staram sie wpoic takie zasady u nas w domu
a tu zachodzimy do rodziny meza, proszeni na okragle urodziny, spozniamy sie
15 min elegancko, a tu pani domu jubilatka nie wyszykowana, stoly nie nakryte,
czekamy w korytarzu z prezentem i zyczniami, dziewczynki wariuja, szymek
placze, po 30 min schodzi z gory, ustawiamy sie w kolejce jak na weselu do
zyczen, prosza do stolow, a tu afera to wedliny braklo, bo tortu malo, bo
dzieci ciagle pic wolaja, wychodzimy o 20 - szymek chce spac
a gdzie w tym wszystkim gosc w domu, BOG w dom???????? nie wiem