isma
29.11.08, 23:12
Adwent – czas tęsknoty za objawieniem się Boga na ziemi, wśród ludzkich trosk i kłopotów.
Czas tęsknoty, tej drugiej twarzy nadziei. Twarzy nie zawsze radosnej i pogodnej, bo konfrontowanej z trudnościami codzienności. Z koniecznością spoglądania w tę najbliższą przyszłość, w której tak wiele jest niepewności.
Jeśli się jednak tej poszarzałej ze zmęczenia twarzy z bliska przyjrzeć, to odbija sie w niej to, co najważniejsze i najpiękniejsze: miłość. Uważne spojrzenie i nieśmiały uśmiech. Podobny do tego, jakim obdarza się śpiące niemowlę, w oczekiwaniu na radość, którą jego życie przyniesie.
To nasze intensywne poczucie tęsknoty ma swój cel i źródło w Bogu, w obiecanym przez Niego – teraz i u końca czasów - przyjściu. Nasze poszczególne ludzkie doświadczenia tylko w części potrafią ją nasycić. Ale mimo to trzeba dobrze wykorzystac swój czas: powoli, mozolnie, nie bez upadków - uczyc się miłością dzielić.
Przyjdź, Panie Jezu.