Dodaj do ulubionych

Rodzice na mszy dla dzieci

05.02.09, 22:01
no właśnie, chodzimy, słucamy kazania dla przedszkolaków i tak coraz
bardziej sobie myśle, że moja czterolatka ma religię w przedszkolu,
rozmawiam z nią ja (ale załózmy, że inni rodzice nie rozmawiają) ,
ma jeszcze mszę dla dzieci. A formacja takiego rodzica? Coraz
częściej myślę, że kazanie na mszy np. dla takich przedszkolaków
mogłoby być bardziej dla rodziców niż dla dzieci (zresztą znam
miejsca gdzie tak jest). Co o tym myslicie?

I wogóle o tym, że rodzice małych dzieci są w pewnym sensie
zaniedbani "katechetycznie" tzn. z jednej strony to ich wina, bo nie
mają jak chodzić na "swoje" msze czy np. rekolekcje, ale z drugiej
strony nikt im w kosciele takim parafialnym nie bardzo wychodzi na
przeciw.

Strasznie za mna chodzi porozmawianie w parafii o rekolekcjach
wielkopostnych np. w sobotę czy niedzielę z opieką dla dziecismile
Słyszałyście o czymś takim? Wstyd się przyznać, ale odkąd jestem
mamą (czyli 4,5 roku) nie brałam udziału w takich rekolekcjach i mi
jakos tego brak... Pewnie inni rodzice są w podobnej sytuacji...
Obserwuj wątek
    • isma Re: Rodzice na mszy dla dzieci 05.02.09, 22:30
      No wiec dostosowanie przekazu do adresata to jest kaznodziejska sztuka nie lada
      wink)).

      Moje szescioletnie dziecie np. za kazaniami dla przedszkolakow nie przepada, bo
      ona zazwyczaj ma w sobote przerobione w domu, "co bedzie", wiec odpada element
      zaskoczenia. Nam tez odpada wink)).
      Chociaz, musze uczciwie przyznac, ze akurat teraz mamy w najlepszej parafii w
      archidiecezji wyjatkowo udanego ksiedza "od dzieci", i poza ta dialogowana
      homilia [ja zapadam sie w hezychazm], to zwykle na koniec jest piec - siedem
      zdan do doroslych, zas kaplan ten ma wyjatkowa umiejetnosc mowienia krotko, a
      nader precyzyzjnie. I te siedem zdan zazwyczaj zapada w pamiec - kto wie, czy
      nie lepiej, niz polgodzinne elukubracje innego miejscowego wikarego, erudyty, co
      to czasem lepiej, ze go slabo slychac...

      Natomiast z kazaniem w calosci dostosowanym do poziomu rodzicow bylby zapewne
      ten problem, ze znakomita wiekszosc dzieci by sie nudzila jak mopsy, i
      skutecznie rodzicom sluchac tegoz kazania przeszkadzala ;-(((, wiec to tez nie
      jest dobre rozwiazanie.

      A moje dziecko (poza pewnym kazaniem o chorobach) najwieksza estyma darzy
      kazania ksiedza proboszcza, przeznaczone dla kandydatow do bierzmowania. Kazania
      te bowiem skladaja sie glownie ze wspomnien ksiedza pralata z lat dzieciecych,
      ze szczegolnym uwzglednieniem pomocy w gospodarstwie rolnym. No i w czasie
      pelnienia tych obowiazkow przyszly kapelan Ojca sw. rozwazal rozne mniej lub
      bardziej wyrafinowane teologicznie problemy - np. jak zapamietac, ile jest ksiag
      Pisma sw. i jak one sie dziela. Albo w ktorej Ewangelii jest to, czego nie ma w
      innej.
      W szczegolnosci rozne triki mnemotechniczne zapodawane przez kaznodzieje moje
      dziecko autentycznie urzekly wink)).
      [ja zapadam sie w hezychazm wink))]
    • atama Re: Rodzice na mszy dla dzieci 06.02.09, 08:29
      U nas jest ciekawe rozwiązanie na mszy dla rodzin (nie dzieci).
      Maluchy mają swoje małe kazanie w zakrystii, podczas gdy rodzice w
      tym czasie zostają w ławkach i mają normalne kazanie.
      Wymaga to zaangażowania rodziców, bo to oni rotacyjnie prowadzą te
      katechezy dla dzieci w zakrystii, ale patent się sprawdza.
      Dzieci w zakrystii w wieku od paru miesięcy do lat wczesnoszkolnych.
      • isma Re: Rodzice na mszy dla dzieci 06.02.09, 22:31
        A otoz tu ja mam pewna watpliwosc.
        Bo ja jednak jestem dosyc przywiazana do myslenia o Eucharystii jako o znaku
        jednosci Kosciola. A takze, arystotelesowskich kategorii uzywajac, do jednosci
        miejsca, czasu i akcji (liturgicznej). I nie jest dobrze, mysle, jak częśc tego
        Kosciola sobie w pewnym momencie celebracji liturgicznej (ktora jest caloscia!)
        widomie idzie robic co innego.
        No prawie jak w czasach przedsoborowych, kiedy w czasie trwania jednej Mszy sw.
        w prezbiterium, mozna sobie bylo machnac przy bocznym oltarzu druga, osobna,
        "cicha"...

        Mam tez watpliwosc, czy rodzic dyzurny, ktory katechizuje w zakrystii, spelnia
        aby obowiazek uczestnictwa we Mszy sw. niedzielnej, ale to juz na marginesie.

        • atama Re: Rodzice na mszy dla dzieci 10.02.09, 09:23
          W duchu tej jedności jakoś wolę chodzić na mszę całą rodziną. Ale
          skazywać męża i siebie na dziecięce kazanie to za duża strata jak
          dla mnie. Dlatego rozwiązanie dualne mi pasuje.
          Rodzic, który prowadzi kazanie dla dzieci w zakrystii idzie tam
          tylko na te 10 minut. Tak jak i część rodziców, którzy towarzyszą
          tym najmłodszym dzieciom.
          Przy tym wyjściu części wiernych do zakrystii nie odczuwam
          rozdziału. Duchem Kościół pozostaje razem. Ojciec zwykle zapowiada,
          jaki temat czeka tam na dzieci. Potem maluchy wracają np.
          przygotowane do jakiejś wspólnej modlitwy, niesienia darów. Czuje
          się, że to jedna liturgia.
          Trudno mi to oddać słowami. Chętnie Ismo przeczytam jeszcze Twoje
          kontrargumenty, bo być może jest lepsze rozwiązanie na te msze
          rodzinne smile
    • mamalgosia Re: Rodzice na mszy dla dzieci 06.02.09, 09:30
      Osobiście nie czuję sie zaniedbywana duchowosmile (Tzn wszelkie duchowe
      porażki są z mojej własnej winy). Uważam, że w pewnym momencie nie
      trzeba już człowieka prowadzić za rączkę, a formację można z wielkim
      powodzeniem prowadzić samemu. Są osoby, które czytają, są takie
      które chodza na jakieś spotkania, są takie, któe wyjeżdżają na
      rekolekcje... różnie.
      Wiem, że Oazy Rodzin mają coś takiego, o czym piszesz - właśnie z
      zapewnioną opieką dla dzieci. To forma zupełnie nie dla mnie, ale
      jeśli Ty o czymś takim myślisz, to może właśnie ten ruch byłby dla
      Ciebie dobry
    • mader1 Re: Rodzice na mszy dla dzieci 09.02.09, 11:19
      nie, nie czuję się zaniedbana. Fakt, że nie chodzimy zbyt często na msze
      dziecięce, ale tak sobie myślę... co można przez te 10 minut, raz w tygodniu, do
      tak różnych słuchaczy powiedzieć ? I tak trzeba samemu przeczytać,zastanowić
      się, znaleźć...
      No ale ostatnio, nawet wczoraj, na dziecięcej mszy, nie mogę narzekać. Niby
      usłyszeliśmy, my rodzice, dwa zdania, ale wystarczyło...
      • mamaemilii Re: Rodzice na mszy dla dzieci 09.02.09, 21:26
        Kiedyś chodziłam na IMO genialne msze dla rodziców z dziećmi. Kazania były
        skierowane do rodziców. I były właśnie kilkuzdaniowe - więcej naprawdę nie było
        trzeba, by Słowo oddziaływało. Bardzo mi brakuje tych mszy.
    • liliana22 Re: Rodzice na mszy dla dzieci 12.02.09, 08:56
      Chcesz masz:
      Jeżeli jesteś z Warszawy lub okolic to serdecznie zapraszam na
      rekolekcje Wielkopostne dla rodzin z dziećmi (małżeństwa bez dzieci
      też jak najbardziej mogą uczestniczyć).
      Rekolekcje będą w dniach 2-4 kwietnia, w kościele OO. Franciszkanów
      na Mokotowie.
      Szczegóły będą na stronie Zespołu Formacji Rodzin (bliżej
      rekolekcji):
      www.zfr.pl
      Tam też jest informacja jak dojechać, są też do odsłuchania
      wcześniejsze rekolecje i inne...

      Lila
      mama Pawełka (14.09.1998r.), Andrzejka (09.06.2000r.) i Basi
      (26.01.2005r.)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka