Pater Leon dicit...

15.02.09, 13:32
- Uczciwość uczciwością, ale krew nie woda. Piękno kusi...
- To już kwestia dojrzałości. Mężczyzna potrafi poradzić sobie z
pokusami raz lepiej, raz gorzej. Chłopaczek nie. Jeśli takiemu
chłopaczkowi nigdy niczego nie odmawiano, nie zabraniano, wszystko
mu było wolno, to trudno mówić o dojrzałej osobowości. A bez tego
trudno mówić o dobrym seksie.

więcej
    • mamalgosia re 15.02.09, 14:19
      "My, Polacy, mamy problem z mówieniem o seksie otwarcie, a wielu duszpasterzy
      zagadywanych o seks wciąż jest na etapie pszczółek... "

      Nie wiem, czy my, Polacy, ale jest ten problem, prawda? Na tym forum też wyszedł



      " A na pani pytanie odpowiem tak jak ojciec Zenon Meisner, kapłan i lekarz. On
      zawsze powtarza: "Nie trzeba przechodzić żółtaczki, żeby ją leczyć"."

      Otóż to! Powtarzam to ciągle i z uporem maniaka. I ciągle ten sam "argument"
      wypływasad

      " mężczyźni nie dają sobie rady. Zaczynają wcześnie, zbyt wcześnie. Nie dorośli
      do aktu seksualnego i traktują go jako zaspokojenie fizycznej potrzeby."

      Ale przeciez i z dziewczynami tak samo...
      • minerwamcg Re: re 15.02.09, 17:24
        Mamałgosia napisała:
        > Nie wiem, czy my, Polacy, ale jest ten problem, prawda?

        Jak wiesz, mamy oboje z Weasleyem alergię na "Polacy to, Polacy
        tamto", bo w mnóstwie spraw, najczęściej wad, wcale nie jesteśmy
        jakimś światowym fenomenem. Ale nieważne smile Mówimy o seksie.
        Otóż będąc sobie przed laty-laty w Częstochowie na zjeździe
        Młodzieży Franciszkańskiej z całej Europy, mieliśmy międzynarodowe
        spotkania w grupach, na których rozmawiało się o różnych sprawach.
        Oczywiście o seksie też (jako perełkę dodam, że był tam z nami
        wówczas młody neoprezbiter, kapucyński braciszek Ksawery Knotz smile I
        ze zdumieniem stwierdziłam, że w mówieniu o życiu seksualnym
        najbardziej powściągliwe aż do pruderii okazały się... Francuzki!

        A co do tego, co piszesz dalej, to mam wrażenie, że u dziewcząt
        wczesna inicjacja seksualna jest sprawą bardziej złożoną niż u
        chłopców. Tam oprócz fizycznej potrzeby (czasem nie jest ona wcale
        taa wielka) dochodzi problem z nieakceptacją własnego ciała, z
        chęcią nieodróżniania się od koleżanek, z pragnieniem aprobaty,
        bliskości i tym podobnych rzeczy, do których męska prostota ma się
        jak cep do komputera. Ojciec Leon nie porusza tej sprawy (a
        szkoda!), ale zawsze jakoś tak jest, że dziewczynka ma jedną nóżkę
        bardziej.
        • mamalgosia Re: re 15.02.09, 18:26
          minerwamcg napisała:


          >
          > Jak wiesz, mamy oboje z Weasleyem alergię na "Polacy to, Polacy
          > tamto",
          Nie, nie wiedziałam. No to teraz już wiem



          > że był tam z nami
          > wówczas młody neoprezbiter, kapucyński braciszek Ksawery Knotz smile

          Aaa, to przez Was on teraz jest taki jaki jest...smile



          > A co do tego, co piszesz dalej, to mam wrażenie, że u dziewcząt
          > wczesna inicjacja seksualna jest sprawą bardziej złożoną niż u
          > chłopców.
          Minerwo, chcę w to wierzyć. I mam nadzieję, że tak jeszcze w
          większości przypadków jest. Choć moje ostatnie doświadczenia w tej
          (i innych) dziedzinach odnośnie młodzieży gimnazjalnej są tak
          dołujące, że już nawet nie mam siły o nich myślećsad(((


          >
      • magdalaena1977 Re: re 15.02.09, 20:31
        mamalgosia napisała:
        > "Nie trzeba przechodzić żółtaczki, żeby ją leczyć"."
        >
        > Otóż to! Powtarzam to ciągle i z uporem maniaka.
        > I ciągle ten sam "argument" wypływasad
        >
        > " mężczyźni nie dają sobie rady. ....
        > Ale przeciez i z dziewczynami tak samo...
        I dla mnie to jest właśnie negatywny argument na wypowiedzi księży o seksie -
        nie są w stanie oderwać się od własnych męskich doświadczeń, z którymi jakoś
        sobie poradzili i wpaść na to, że różnica między płciami nie polega tylko na
        tym, że kobieta chce, żeby potem się przytulić wink
        A przynajmniej ja nigdy na takie wypowiedzi nie trafiłam.
        • minerwamcg Re: re 15.02.09, 21:55
          Ale to Mamałgosia pisze, że z dziewczynami tak samo smile Ojciec Leon
          przezornie trzyma się swojego męskiego punktu widzenia, o żeńskim
          się nie wypowiada. Jeszcze raz powtarzam: a szkoda, bo mogłoby się
          okazać coś innego, niż twierdzisz.
          z drugiej strony - trudno byłoby, żeby księżmi mieli zostawać
          jedynie hermafrodyci... Człowiek jest tej lub tamtej płci i czy w
          ogóle/na ile jeśli tak potrafi zrozumieć tę drugą, to sprawa
          dyskutowana od wieków.
          • isma Re: re 15.02.09, 22:09
            Ja mysle, ze problem jest szerszy wink)).
            Pytanie, czy nie za bardzo sie absolutyzuje, wypowiadajac sie o tej sferze,
            wlasne doswiadczenia - tak doswiadczenie uczestniczenia w czyms, jak i braku.
            Ja juz okropnie stara jestem, ale im bardziej sie starzeje, tym bardziej mysle,
            ze tu nie bardzo jakies reguly sa. Ludzie sa bardzo, bardzo rozni...
            • minerwamcg Re: re 15.02.09, 22:13
              isma napisała:

              > Ja juz okropnie stara jestem

              To samo twierdzi o sobie ojciec Leon tongue_out
              • mamalgosia Re: re 16.02.09, 13:40
                Isma się lepiej trzyma. Ma więcej włosów
            • magdalaena1977 Re: re 16.02.09, 21:30
              isma napisała:

              > Ja mysle, ze problem jest szerszy wink)).
              > Pytanie, czy nie za bardzo sie absolutyzuje, wypowiadajac sie o tej sferze,
              > wlasne doswiadczenia - tak doswiadczenie uczestniczenia w czyms, jak i braku.
              Coś w tym jest. I dlatego IMHO próby obiektywnego wypowiadania się z pozycji
              autorytetu (jak księży o seksie) powinny być szczególnie rzetelnie oparte o wiedzę.
              • minerwamcg Re: re 16.02.09, 21:56
                Krótko móóóóówiąc, o problemy mleczarstwa najlepiej zapytać krowę?
                • magdalaena1977 Re: re 16.02.09, 22:46
                  minerwamcg napisała:

                  > Krótko móóóóówiąc, o problemy mleczarstwa najlepiej zapytać krowę?
                  nie - tutaj raczej sprawdza się porzekadło, że gdzie dwóch Polaków tam trzech
                  lekarzy - czy jakoś tak. To, że ktoś jest niezadowolony ze swojej przychodni,
                  nie znaczy , że wie jak zreformować służbę zdrowia.
                  Nie mam nic przeciwko wypowiadaniu się przez księży na tematy małżeńskie itp.,
                  ale IMHO jeśli chce się wykroczyć poza pewne powszechnie przyjęte ogólniki ("mąż
                  i żona powinni być sobie wierni" itp)i np. doradzać ludziom, którzy mają pewne
                  problemy z wiernością trzeba się legitymować pewną wiedzą teoretyczną i
                  praktyczną (np. z rozmów z takimi osobami). A niektórzy księżą zachowują się
                  właśnie tak jak mały Kazio, któremu się wydaje, że doskonale wie, jak ma
                  wyglądać dobra przychodnia.
                  W dodatku części księży wydaje się, że przyznając się do niewiedzy umniejszą
                  swój autorytet itp.

                  Wiem, że w mojej wypowiedzi jest zbyt dużo takich ogólnych określeń, ale właśnie
                  o to mi chodzi, żeby nie było niepotrzebnego generalizowania.
                  • a_weasley Re: re 17.02.09, 09:54
                    magdalaena1977 napisała:

                    > To, że ktoś jest niezadowolony ze
                    > swojej przychodni, nie znaczy , że wie
                    > jak zreformować służbę zdrowia.

                    Nie chcę być wredny, ale czy aby dalszy ciąg wypowiedzi nie dotyczy właśnie
                    reformy, a przynajmniej udoskonalenia służby zdrowia?
                    Skądinąd o tyle słusznie, że doprawdy nie trzeba studiować medycyny, żeby
                    zauważyć niektóre absurdy w służbie zdrowia. Analogicznie ma się sprawa z
                    duszpasterstwem.
                    Jeśli zaś arogujemy sobie (my = świeccy) prawo do wypowiadania się na temat
                    tego, co powinni albo nie powinni robić duchowni, to na zasadzie wzajemności
                    wypada przyznać im prawo do wypowiadania się na temat rodziny.
                    • magdalaena1977 Re: re 17.02.09, 14:20
                      a_weasley napisał:
                      > Jeśli zaś arogujemy sobie (my = świeccy) prawo do wypowiadania się na temat
                      > tego, co powinni albo nie powinni robić duchowni, to na zasadzie wzajemności
                      > wypada przyznać im prawo do wypowiadania się na temat rodziny.
                      Ale ja nie jestem przeciwna takim wypowiedziom - ja tylko uważam, że dla
                      konkretnych porad w trudnych sytuacjach jest potrzebna jakaś poważniejsza wiedza
                      (np. na temat ludzkiej seksualności). Ja mogę powiedzieć, że kazania w mojej
                      parafii są za długie, ale nie będę się wypowiadać o systemie kształcenia księży
                      , bo nic o tym nie wiem.
                      • mader1 Re: re 17.02.09, 14:56
                        no wiesz, ale nikt chyba nie może spodziewać się, że dostanie poważną radę w
                        czasie kazania... Po poważne, bardzo konkretne porady chodzi się do
                        specjalistów. Mogą być nimi księża. Coraz bardziej się do tego przekonuję.
                        Ostatnio psycholog ksiądz pomaga znajomej wierzącej, będącej w związku z osobą
                        niewierzącą. Mają wieloletni konflikt i naturalne dla nich było, że udawali się
                        po poradę do specjalistów świeckich. W pewnym momencie jasne stało się, ze te
                        rady bardziej im szkodzą niż pomagają.Tak jakby z góry skazywano ich na klęskę.
                        Pierwszy raz od wielu lat mają lepszy okres i lepsze dni.
                      • mamalgosia Re: re 18.02.09, 11:09
                        magdalaena1977 napisała:

                        Ja mogę powiedzieć, że kazania w mojej
                        > parafii są za długie, ale nie będę się wypowiadać o systemie
                        kształcenia księży
                        > , bo nic o tym nie wiem.

                        No dobrze, a gdybyś zgłębiła wiedzę dotyczącą kształcenia księży, to
                        też byś się nie mogła wypowiadać? Bo księdzem nie jesteś?smile

                        A zdrugiej strony - to, że jesteś kobietą, znającą małżeństwo,
                        upoważnia Cię do WSZELKICH wypowiedzi o małżeństwie? Przecież nie
                        doświadczyłaś (to przykłady!) życia małżonków, z których jedno ma
                        AIDS, nie wiesz jak jest w rodzinie z 13tką dzieci, albo odwrotnie:
                        bezdzietnej mimo starań i leczenia, nie wiesz jak wygląda życie
                        małżeństwa na Grenlandii lub w Amazońskiej puszczy...

                        A ja Ci powiem, że juz 15 rok mówię tłumom ludzi (tak, tłumom, w
                        tym roku np 400) o sprawach, których w zyciu nie widziałam i nie
                        dotknełamsmile A jednak uważam, że się na nich znamsmile
                      • a_weasley Re: re 18.02.09, 19:49
                        Magdalaena1977 napisała:

                        > Ja mogę powiedzieć, że kazania w mojej
                        > parafii są za długie, ale nie będę się
                        > wypowiadać o systemie kształcenia księży,
                        > bo nic o tym nie wiem.

                        Ależ wiesz! Wiesz mianowicie, jakich księży produkuje.
                        Gdyby lekarze masowo zarzynali pacjentów, znaczyłoby to, że system kształcenia
                        lekarzy jest zły.
                        Jeśli więc księża masowo zarzynają kazania (załóżmy dla dobra dyskusji, że
                        zarzynają), to znaczy, że w tej kwestii system kształcenia księży jest zły.
                        Jakkolwiek było coś w cytowanych przed wojną przez Boya słowach biskupa:
                        - Dawajcie nam lepszy materiał do seminariów, to będziecie mieli lepszych księży!
          • mamalgosia Re: re 18.02.09, 11:04
            minerwamcg napisała:

            > Ale to Mamałgosia pisze, że z dziewczynami tak samo smile

            Że z dziewczynami tak samo co zacytowałam: ZA WCZEŚNIE
            A nie, że tak samo pod każdm względem!
            No Wy mnie nie denerwujcie
            • minerwamcg Re: re 20.02.09, 11:58
              Czekaj, to ja może jeszcze raz powtórzę, co powiedziałaś i w jakim
              kontekście:

              Ja napisałam tak:
              > A co do tego, co piszesz dalej, to mam wrażenie, że u dziewcząt
              > wczesna inicjacja seksualna jest sprawą bardziej złożoną niż u
              > chłopców.

              A Ty mi na to tak:
              > Minerwo, chcę w to wierzyć. I mam nadzieję, że tak jeszcze w
              > większości przypadków jest. Choć moje ostatnie doświadczenia w tej
              > (i innych) dziedzinach odnośnie młodzieży gimnazjalnej są tak
              > dołujące, że już nawet nie mam siły o nich myślećsad(((

              Więc można było z tego wywnioskować, iż z Twoich dołujących
              doświadczeń wynika, że u dziewcząt też zaczyna to być sprawa w
              przykry sposób trywialna i mniej niż dotąd związana z potrzebami
              emocjonalnymi, a bardziej z chęcią fizycznego zaspokojenia. Jeżeli
              się mylę, popraw.
              • mamalgosia Re: re 20.02.09, 19:05
                minerwamcg napisała:

                >
                > Więc można było z tego wywnioskować, iż z Twoich dołujących
                > doświadczeń wynika, że u dziewcząt też zaczyna to być sprawa w
                > przykry sposób trywialna i mniej niż dotąd związana z potrzebami
                > emocjonalnymi, a bardziej z chęcią fizycznego zaspokojenia. Jeżeli
                > się mylę, popraw.
                W sumie nie mylisz się.
                Choć nie chcę uogólniać, że wszystko tak samo. Nadal dziewczyny
                robią to chyba z innych powodów niż chłopcy, ale tak samo zbyt
                wcześnie.
                Fizyczne zaspokojenie - chyba nie. Ale trywializacja - tak, niestety
    • otryt Jak się tego nauczyć? 23.02.09, 12:22
      o. Leon napisał:

      >Słyszałem o przypadku, gdy młoda i ładna nauczycielka
      >wchodzi na lekcję w gimnazjum, a jeden z chłopców
      >bez żadnej żenady mówi do niej: "Ale bym cię przeleciał".
      >Nauczycielka na to z politowaniem: "A masz ty czym?".
      >Nie rozpłakała się, nie wyrzuciła go za drzwi.
      >Odniosła sukces, bo chłopaka wyśmiała klasa.

      Oj, jak ja zazdroszczę tej pani. Czy można się takiej postawy jakoś
      nauczyć? Czy to jest raczej wrodzone?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja