kryzysy

02.05.09, 15:25
"Jedni przekwitają, drudzy dojrzewają - powiedziałam sama do siebie.
Najważniejsze, żeby się te dwie fazy nie zbiegły w jednej rodzinie"

(Verdana wie, z jakiej książki to cytatsmile)

Czy są fazy, w których rzeczywiście rodzinie jest trudniej niż w
innych?
Zastanawiałam się i wychodzi na to, że u nas trudności te wiązały
się np z pracą - czyli nie z jakimś konkretnym okresem. No, ale
dojrzewanie za nami (a przed dziećmi), a przekwitanie przed nami -
strach się bać, co będzie za 10 latwink.
Nie mieliśmy kryzysu po przysłowiowych 7 latach małżeństwa, nie
mieliśmy słynnego kryzysu po urodzeniu się pierwszego dziecka (co
prawda ja miałam kryzys, ale to insza inszość).
Jakie macie obserwacje? czy są sytuacje w życiu, na które trzeba
szczególnie uważać? Takie kryzysogenne w założeniu?
Myślę, że trudne może być odejście dzieci z domu. Albo długo
trwające bezrobocie. Dla mnie na pewno rodziłoby kryzys mieszkanie z
kimś z rodziców. Co jeszcze?


    • nati1011 Re: kryzysy 02.05.09, 15:48
      no pojawienie się dziecka - zwłaszcza pierwszego to jest sytuacja
      kryzysowa - po prostu wszystko staje na głowie i na nowo sie
      układa smile) Inna sprawa, ze przecież kryzys nie musi kończyć sie
      rozwodem wink i wiele par świetnie daje sobie radę.

      Kryzysem grozi na pewno poważna choroba - też przestawia cały układ
      rodzinny. Kryzys to także sprawy materialne - na pewno utrata pracy,
      kłopoty finansowe czy kredytowe, brak domu itp. Rózni ludzie róznie
      sobie radzą. I dla każdego co innego może być "kryzysowe".

      • mamalgosia Re: kryzysy 02.05.09, 15:55
        nati1011 napisała:

        Inna sprawa, ze przecież kryzys nie musi kończyć sie
        > rozwodem wink i wiele par świetnie daje sobie radę.
        Ależ oczywiście, że nie musi. Czasem kryzys może dawać bodziec do
        wzrostu. I nawet nie o efektach tych kryzysów chciałam napisać -
        tylko o samym fakcie ich zaistnienia. Więc właśnie w naszej rodzinie
        akurat to kryzysem nie było - choć rewolucja większa od
        październikowejsmile


        > Kryzysem grozi na pewno poważna choroba - też przestawia cały
        układ
        > rodzinny.
        Zgadzam się. U nas akurat moje choroby i Młodszego choroby raczej
        nas wszystkich cementowały (choć każdego z osobna wykańczały). Ale
        obawiam się, że jakiegoś trwałego kalectwa na przykład moglibyśmy
        nie udźwignąć. Nie wiem. "Tyle o sobie wiemy, na ile nas
        wypróbowano". Albo urodzenie niepełnosprawnego lub ciężko chorego
        dziecka - bardzo, bardzo trudne sytuacje


    • skrzynka-3 Re: kryzysy 03.05.09, 14:19
      Dla nas -ale rowniez dla bardzo wielu z naszych znajomych- to
      urodzenie drugiego a nie pierwszego dziecka bylo o wiele ciezsza
      proba.

      Sytuacjami kryzysowymi sa rowniez dla nas...momenty wychodzenia z
      kryzysu czyli np. zdobycie pracy po trudnym okresie bez pracy,
      wyjscie z czyjejs powazniejszej choroby. Bo chyba u nas jest tak ze
      kiedy sie wali to "wszystkie rece na poklad" i trzymamy sie bardzo
      blisko. A kiedy zagrozenie mija to..dzieci dopominaja sie o uwage,
      ktorej sila rzeczy w ciezkiej sytuacji bylo mniej, przychodzi czas
      na odreagowanie stresu i emocji i..no jednym slowem goraco i
      burzliwie wtedy bywa.
      • mamalgosia Re: kryzysy 04.05.09, 11:30
        skrzynka-3 napisała:

        > Dla nas -ale rowniez dla bardzo wielu z naszych znajomych- to
        > urodzenie drugiego a nie pierwszego dziecka bylo o wiele ciezsza
        > proba.

        A możesz powiedzieć, o co konkretnie chodzi? Przyznam szczerze, że
        zaskoczyłaś mnie swoją odpowiedzią. Czy chodzi o to, zeby starsze
        dziecko nie czuło się zaniedbywane, pomijane, niekochane? Ale to
        raczej nie jest kryzys całej rodziny, tylko jakiś konkretny problem
        do rozwiązania. I chyba raczej łączy małżonków. czy więc coś innego
        masz na myśli?

        A to drugie, co opisałaś, to bardzo ważne! Dziękuję Ci o tym, że to
        napisałaś - bardziej mnie to uwrażliwi na te sytuacje. Bo u nas
        jest tak jak u Was - i to odetchnięcie z ulgą rzezcywiście też być
        przyczyną problemów
    • maadzik3 Re: kryzysy 03.05.09, 21:40
      bezrobocie, przeprowadzka (w szczegolnosci do innego kraju), duze zmiany w
      sytuacji finansowej (i in plus i in minus)
      • mamalgosia Re: kryzysy 04.05.09, 11:31
        jaki może być kryzys gdy sytuacja finansowa zmienia sie in plus?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja