mamalgosia
02.05.09, 15:25
"Jedni przekwitają, drudzy dojrzewają - powiedziałam sama do siebie.
Najważniejsze, żeby się te dwie fazy nie zbiegły w jednej rodzinie"
(Verdana wie, z jakiej książki to cytat

)
Czy są fazy, w których rzeczywiście rodzinie jest trudniej niż w
innych?
Zastanawiałam się i wychodzi na to, że u nas trudności te wiązały
się np z pracą - czyli nie z jakimś konkretnym okresem. No, ale
dojrzewanie za nami (a przed dziećmi), a przekwitanie przed nami -
strach się bać, co będzie za 10 lat

.
Nie mieliśmy kryzysu po przysłowiowych 7 latach małżeństwa, nie
mieliśmy słynnego kryzysu po urodzeniu się pierwszego dziecka (co
prawda ja miałam kryzys, ale to insza inszość).
Jakie macie obserwacje? czy są sytuacje w życiu, na które trzeba
szczególnie uważać? Takie kryzysogenne w założeniu?
Myślę, że trudne może być odejście dzieci z domu. Albo długo
trwające bezrobocie. Dla mnie na pewno rodziłoby kryzys mieszkanie z
kimś z rodziców. Co jeszcze?