W niedzielę nasza 2-letnia córeczka była z nami w kościele , jak co
tydzień z resztą, ale tym razem była jakoś wyjątkowo ośmielona i
zamiast trzymać się maminej spódnicy ruszyła w świat.
Najpierw stanęła sobie przed samym ołtarzem na środku kościoła
i jak tylko ksiądz kończył śpiewać to biła brawo na cały kościół
a potem kiedy wszyscy uklękli to wdrapała sie na stopnie ołtarza i
uklękła w jednym rzędzie z ministrantami. Jak oni wstali to ona też,
otrzepała rączki i kolanka i wróciła do rodziców . Słodziara