Dodaj do ulubionych

intence wobec innych

04.09.09, 01:50
Dzisiaj ktoś bardzo mnie zranił, choć wiem, że chciał dobrze. Jestem zupełnie
rozbita i nie wiem jak sobie poradzić sad
Czasami i mnie zdarza się (a nawet często) "nagadać" komuś w dobrej wierze.
Wiem, że czasami i ja ranię innych w tzw. dobrej wierze.

No właśnie.. Co wy myślicie o takim gorzkim nagadaniu dla dobra innych? Gdzie
jest ta granica: co wolno, co wypada powiedzieć. Może jednak nie wolno ranić
innych, chociaż chciało się dobrze, czy możemy być pewni co dla innych jest dobre?

P.S. pomódlcie się za mnie, ostatnio bardzo Tego potrzebuję.

Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie!
Obserwuj wątek
    • ula27121 Re: intence wobec innych 04.09.09, 08:09
      okri2 napisała:

      > Wiem, że czasami i ja ranię innych w tzw. dobrej wierze.
      >
      > No właśnie.. Co wy myślicie o takim gorzkim nagadaniu dla dobra innych? Gdzie
      > jest ta granica: co wolno, co wypada powiedzieć. Może jednak nie wolno ranić
      > innych, chociaż chciało się dobrze, czy możemy być pewni co dla innych jest dob
      > re?

      Nie wiem o jakie dokładnie "nagadanie" chodzi, ale ja to zawsze zadaję sobie dwa
      pytania. Czy ktoś mnie o to pyta? Jeśli pyta to wiadomo, uważam, że oczekuje
      szczerej odpowiedzi. Jeśli nie pyta a ja nadal mam potrzebę powiedzenia czegoś
      to, pytam się siebie jeszcze - po co? Czemu będą służyć moje słowa? Czy tylko
      poprawią moje samopoczucie czy rzeczywiście są w stanie coś zmienić?

      >
      > P.S. pomódlcie się za mnie, ostatnio bardzo Tego potrzebuję.

      smile
    • mamalgosia Re: intence wobec innych 04.09.09, 10:33
      Jest jeszcze jedna możliwość, której boleśnie doświadczyłam (jako
      odbiorca i jako nadawca i powiem szczerze, że nie wiem co gorsze):
      zranienie zupełnie bez takiej intencji, a do tego niezdawanie sobie
      sprawy z tego, że zranienie w ogóle nastąpiło, kompletne
      nierozumienie sytuacji.
      Bo jeszcze jeśli komuś "nagadasz"(cokolwiek rozumiesz pod tym
      pojęciem), to przynajmniej wiesz, że te słowa mogły zranić, choć Ty
      zupełnie nie chcesz by tak się stało. Ale gorsze są takie słowa,
      zachowania, co do kórych nie mamy pojęcia, że kogoś mogły dotknąć!
      Co do których ten ktoś nie wiem, że mógł nas dotknąć. I albo się to
      próbuje wyjaśnić i wtedy robimy oczy jak talerze, bo zupełnie nie
      wiemy o czym rozmówca mówi, to zupełnie nie tak. Albo wyjaśnienia
      nic nie dają, bo jest przepaść. Albo do wyjaśnień w ogóle nie
      dochodzi, bo zamykamy się, stwierdzamy że to nie ma sensu, uraza
      rośnie.
      • sulla Re: intence wobec innych 04.09.09, 10:39
        Znam i takie sytuacje sad
      • okri2 Re: intence wobec innych 04.09.09, 23:17
        Dziękuję mamałgosiu.
        albo się to
        > próbuje wyjaśnić i wtedy robimy oczy jak talerze, bo zupełnie nie
        > wiemy o czym rozmówca mówi, to zupełnie nie tak. Albo wyjaśnienia
        > nic nie dają, bo jest przepaść. Albo do wyjaśnień w ogóle nie
        > dochodzi, bo zamykamy się, stwierdzamy że to nie ma sensu, uraza
        > rośnie.

        Już w rozmowie starałam się wyjaśnić, a mój rozmówca robił oczy jak talerze,
        niestety rosła przepaść. Czas przerwał nam dalszy dialog. Tak dobrze to ujęłaś:
        zamknęłam się i stwierdziłam, że nie ma sensu, uraza rośnie.
        Wiem, że miał rację, tylko forma była tak przykra, bolesna, nie pozostawiająca
        miejsca do przemyśleń.
        Zawsze wycofywałam się z trudnych sytuacji, wolałam wszystko powierzyć "cudowi
        niepamięci".
        Może tym razem powinnam postąpić inaczej..

        Sulla: troszkę koło tematu, ale chciałam Ci powiedzieć, że z sentymentem
        podchodzę, do małżeństw z dużą różnicą wieku. Pomiędzy moją prababcią, a
        pradziadkiem było 18 lat różnicy (pamiętam jeszcze prababcię), a pomiędzy jej
        córką (moją babcią), a dziadkiem było 14 lat różnicy. Pomiędzy moją mamą, a jej
        drugim mężem znów jest 18 lat r. Moja przyjaciółka ma 12 lat młodszego męża i
        mają wspaniałą córeczkę smile U mnie tylko 3...
        • sulla Re: intence wobec innych 04.09.09, 23:41
          Wiesz, Okri, najfajniej to zareagowała moja babcia, mama mojego taty. Spojrzała
          na mnie chwilę uważnie, a potem powiedziała "Serce nie sługa, różnie to bywa.
          Ciotka Halina miała męża 11 lat młodszego, a i tak przed nią umarł" smile I to było
          takie naturalne, proste i bez oceniania smile
          • okri2 Re: intence wobec innych 05.09.09, 11:11
            Przypomniała mi się pewna historia.
            Prababcia sprzeciwiała się małżeństwu córki, bo sama (mająca męża 18 lat
            starszego) wcześnie owdowiała i została z 3 córkami (rok 1942, ale pradziadek
            nie zmarł na wojnie, miał zapalenie płuc).
            Dużo amantów kręciło się wokół córki, więc namawiała ją na ślub z rozsądku
            powtarzając "zobaczysz, zostaniesz sama na starość".
            Lata mijały, rodziły się dzieci, wnuki.. Amanci - rówieśnicy babci umierali, a
            mąż 14 lat starszy żył i dobrze się miewał. Mało tego, wziął swoją teściową pod
            swój dach i służył jej.
            Prababcia przepraszała na starość córkę, że była przeciwna małżeństwu, siadały
            razem i wyliczały amantów, który kiedy zmarł.
            Ostatecznie dziadek zmarł wcześniej od babci, ale niewiele, ja sama miałam wtedy
            17 lat (a jestem najmłodsza z rodu - nie licząc swoich dzieci smile

            Moja koleżanka jest w związku z 13 lat starszym mężczyzną, ale u nich jest
            dramat. Rodzina w proteście zerwała z nią wszelki kontakt, została sama jak
            palec. On kocha ją przeebardzo, ale z ciągłymi wyrzutami sumienia, że nie
            zasługuje na starego faceta po przejściach. Ma żonę i dziecko, nie chce mieć
            więcej dzieci ku przerażeniu mojej koleżanki.
            Ta różnica wieku stała się tu taka przykra.
            • sulla OT do Okri :) 05.09.09, 20:29
              Mały off topic nam się zrobił, ale i mnie się historia przypomniała, zasłyszana
              od mojej teściowej.
              U niej w rodzinie była taka historia miłosna również, z dużą różnicą wieku (ok.
              10 lat). I mężczyzna wahał się, czy nie jest dla swojej ukochanej za stary, i że
              ona wcześnie wdową zostanie. Ale jednak uczucie zwyciężyło i pobrali się. I parę
              lat po ślubie ona nagle zachorowała i zmarła, a on sam żył jeszcze bardzo długo
              jako wdowiec.
              Niezbadane są wyroki Pana.

              Dla nas na szczęście różnica wieku nie jest problemem. Mąż nie miał dzieci
              (choć kilka lat zanim się poznaliśmy miał cywilną żonę, która od niego odeszła)
              i bardzo chciał je mieć - i dzięki Bogu mamy naszą córeczkę teraz. A w relacjach
              w ogóle różnicy wieku nie czujemy. Co więcej, właśnie dzięki mężowi się
              nawróciłam - i za to jestem mu najbardziej wdzięczna smile
    • sulla Re: intence wobec innych 04.09.09, 10:38
      Mnie się wydaje, że nie chodzi o to, co wolno, ale jak wolno coś powiedzieć.
      Jeśli martwię się o kogoś i wydaje mi się, że może popełnić błąd, to milczenie
      chyba nie jest dobrym rozwiązaniem.

      Podam przykład z mojego życia. Mój mąż jest o 15 lat ode mnie starszy. Moja
      rodzina w pierwszym momencie była dla nastawiona sceptycznie (co zresztą
      zmieniło się, gdy tylko go poznali bliżej). Zmartwienie, czy postępują słusznie,
      wiążąc się z o tyle starszym mężczyzną wydaje mi się naturalne, jednak inaczej
      przyjęłabym stwierdzenie:
      "Martwię się, czy dokonujesz słusznego wyboru, czy masz świadomość tego, że taki
      związek jest trudny"
      niż obcesowe pytanie:
      "Czy jesteś pewna, ze nie wiążesz się z nim tylko dlatego, ze on ma mieszkanie?".
      To pierwsze jest pytaniem troski, to drugie - jest już nieco obraźliwe moim
      zdaniem .

      Zresztą pisał św. Paweł do Tesaloniczan " Dlatego napominajcie się nawzajem i
      budujcie jeden drugiego, co też czynicie."
      • mamalgosia Re: intence wobec innych 04.09.09, 10:43
        Czytam Twój post i nasuwa mi się myśl, że krotność też ma znaczenie.
        Bo jeśli ktoś raz mi powie: "Naprawdę stary ten twój mąż, ty wiesz,
        co robisz?" i posłucha wyjaśnień, a co innego jak ciągle się
        słyszy "Byłoby inaczej gdyby on nie był taki stary" "młodszy by cię
        w tym wypadku lepiej zrozumiał", "to było do przewidzenia, toż to
        niemalże różnica pokolenia" itd
        • sulla Re: intence wobec innych 04.09.09, 10:47
          Masz rację. Bo to też chodzi o przyjęcie do wiadomości, ze każdy decyduje sam o
          sobie. Można wyrazić swoją opinię, ale jeśli ta druga osoba wysłuchała jej i
          zdecydowała się postąpić inaczej, to należy to uszanować.
          Zresztą o tym też jest w Biblii, ale nie pamiętam tego cytatu. Coś o tym, żeby
          napomnieć raz i drugi, ale nie w nieskończoność.
          • mamalgosia Re: intence wobec innych 04.09.09, 11:00
            Jesli masz na myśli ten cytat, który ja mam na myśli, to tam jest,
            żeby napomnieć raz i drugi, a potem niekoniecznie uszanować, tylko
            wywalićsmile
            Mt 18,15nn
            • sulla Re: intence wobec innych 04.09.09, 11:30
              Tak, o ten mi chodziło smile
              No ale wiadomo, że wywalić nie za to, że ktoś ma męża starszego albo złe
              firanki, ale jeśli grzeszy uparcie smile Ja miałam na myśli raczej sytuację, gdy
              ktoś robi coś, co niekoniecznie nam się podoba, ale nie grzeszy.
    • twoj_aniol_stroz Re: intence wobec innych 04.09.09, 11:29
      Mistrzem świata w konstruktywnej krytyce jest mój kierownik duchowy.
      Tak sobie nieraz już myślałam o tym jak on krytykuje. To co jest
      bardzo charakterystyczne to zawsze mówi: "po ludzku cię rozumiem,
      rozumiem Twoje zachowanie, bo wynika ono z... Spójrz jednak z
      drugiej strony, takie zachowanie dało taki efekt, podczas gdy inne
      zachowanie (tu pada propozycja) dałoby jakiś tam efekt (znów
      informacja jaki byłby ten efekt), jakaś wypowiedź zabrzmiałaby jakoś
      tam." Druga kwestia, że on krytykuje zachowanie a nigdy mnie jako
      człowieka. I wreszcie trzecia kwestia: bardzo często on włącza
      dodatkowe tłumaczenie co rozumie pod danym stwierdzeniem, unika
      stwierdzeń zły, wada itd. Mówi raczej o cechach, o
      nienajszczęśliwszym wyborze itd.
      Przy czym nie jest to człowiek, który głaszcze po głowie. Nieraz
      zebrałam ostrą burę, ale nigdy to nie raniło... On jest bardzo
      surowy, co słyszę od wielu ludzi, którzy go znają...
      To co on jeszcze często powtarza na temat krytyki, to by była ona z
      miłością - właśnie z tą miłością Św Pawła, czyli taką, co nie szuka
      swego, nie zazdrości, nie unosi się gniewem, nie szuka poklasku, ale
      jest cierpliwa i łaskawa smile
      Od siebie tylko dodam, ze jeśli czeka mnie jakaś trudna rozmowa,
      własnie zwrócenie komuś uwagi w trosce o tego człowieka to proszę
      Ducha Św o pomoc, o swiatło, mądre słowa i jasny umysł by te słowa
      własciwie wypowiedzieć i by zostały własciwie zrozumiane.
      • mamalgosia Re: intence wobec innych 04.09.09, 12:45
        Jak Twój post czytam z kolei, to nasuwa mi się myśl, że ważne, KTO
        krytykuje. Jeśli to jest Twój kierownik duchowy, to Ty mu niejako
        dałaś prawo do takiego wejścia w Twoje życie. Nie wiem, ale
        przypuszczam, że gdyby Twoje zachowanie/słowa skomentowała pani w
        sklepie/sąsiadka/listonosz, odebrałabyś to inaczej. Tzn ja na pewno
        odebrałabym to inaczej.
        Czyli jakby kompetencja i prawo.
        A inna rzecz to to, jaki ja mam osobisty stosunek do osoby
        krytykującej. Bo jeśli jest dla mi neutralna, to inaczej tę krytykę
        przełknę. Może przemyślę bardziej na trzeźwo. A jeśli to samo powie
        osoba przeze mnie kochana, to moją pierwszą reakcją jest smutek.
        • twoj_aniol_stroz Re: intence wobec innych 04.09.09, 12:56
          Tak, masz rację. Tu ocieramy się o odpowiedź na pytanie czy mamy
          prawo do krytyki czyjegoś zachowanie, jeśli nie zostalismy
          poproszeni o wyrazenie zdania. Nasuwa mi się odpowiedź, że taka
          krytyka powinna być, o ile w ogóle może być, bardzo delikatna i
          stonowana. Nie mówię tu o krytyce przestępstwa, wykroczenia... ale o
          rzeczach codziennych, błahych lub mało waznych lub rzeczy powaznych
          typu wybór męża/żony, ale dokonywanych przez ludzi dorosłych,
          samostanowiących o sobie.
          Natomiast krytyka bliskich... No tu jest spory problem, bo oprócz
          naszego poczucia akceptacji i bezpieczeństwa wśród bliskich dochodzi
          jeszcze jedna kwestia. Nie da się być prorokiem we własnym kraju...
          Krytyka nawet słuszna ze strony bliskich, zwłaszcza jeśli jest to
          krytyka dorosłego dziecka wobec rodzica, czy wśród rodzeństwa,
          będzie siłą rzeczy spotykała się ze stwierdzeniem: "a co ty tam
          wiesz"...
          • atama Re: intence wobec innych 04.09.09, 13:57
            A to ja dziegciu trochę dorzucę, bo przyznam, że imponuje mi nasz
            znajomy, który zwraca uwagę - natychmiast, każdemu, wszędzie! Wali
            prosto z mostu młodym dziewczynom na ulicy, gdy widzi jak palą itd.
            Mi się ten temat w ogóle łączy z ogólną postawą społeczną, byciem
            nieobojętnym, reagowaniem na zło.
            Już kiedyś chyba na tym forum wspominałam o Zimbardowskim pierwszym
            kroku do zła. To brak reakcji. Przemilczenie, kiedy ktoś robi coś
            nie tak.
            Inną kwestią pozostaje forma.
            Podziwiam sąsiadkę - subtelną blondyneczkę, która nie zwraca uwagi
            wprost. Z uśmiechem jakoś tak wywinie sytuację, że wiadomo, że
            czegoś nie akceptuje, ale nie ma nic przeciwko człowiekowi.
            Pracowała swego czasu jako sekretarka w firmie budowlanej. Przez jej
            pokój przewijali się budowlańcy - strój roboczy, słownictwo -
            wiadomo. Ona ich traktowała z szacunkiem zawsze i uśmiechem. Sami z
            czasem zaczęli buty wycierać zanim weszli, a maszerując do szefa
            skumulowane emocje rozładowywali nucąc sobie coś pod nosem.

            Ech... chciałabym z takim wdziękiem umieć no...
            • twoj_aniol_stroz Re: intence wobec innych 04.09.09, 14:59
              Postawa społeczna to zupełnie inna bajka. Ludzie nie zwracają uwagi
              na różne mniej lub bardziej niewłasciwe zachowania na ulicy, czy w
              sklepie nie dlatego, że nie chcą tego kogoś zranić tylko z lęku,
              obojetności itd. Myslę, że ten przytoczony znajomy w ogóle nie
              przejmuje sie tym, czy dziewczę palące papierosa poczuje sie
              urażone, czy tez nie.
              Natomiast faktem jest, że jakiś czas temu miałam w swoim otoczeniu
              kolegę, który zawsze każdego pouczał, wytykał kazdy błąd, uchybienie
              wręcz i nie miało znaczenia kim był ten, któremu zwracał uwagę...
              Przyznaję, że postarałam się bardzo porządnie, zeby nie mieć tego
              kolegi w otoczeniu, bo zwyczajnie był koszmarnie męczący. Nie miało
              znaczenia, czy on zwraca mi uwagę, czy komukolwiek innemu, po prostu
              było to na dłuższą metę nie do wytrzymania. Do kolegi absolutnie nie
              docierały żadne uwagi, prosby itd, uwazał, że ma rację, czuł taką
              misje, więc nie było szans na zmianę. Oczywiscie, że można było za
              kazdym razem analizować, czy faktycznie on ma rację, czy ten ktoś,
              kto np. poprosił o rozłożenie mokrego parasola w łazience, ale to
              było zabawne przez pierwsze cztery spotkania, później po prostu
              stawało się nieznośne.
    • nati1011 Re: intence wobec innych 04.09.09, 13:18
      Parę razy byłam w sytuacji, gdy musiałam komuś powiedzieć coś, co
      wiedziałam, zę go zaboli. Ale sprawa była poważna i moje milczenie
      byłoby wbrew włąsnemu sumieniu. I nie zawsze chodziło o cudzy
      grzech - czasem było to np zachowanie niestosowne, które źle
      wpływało na życie rodzinne.

      Jakoś trzeba zaakceptować, ze jak z kimś jesteśmy blisko, to czasem
      sie nawzajem ranimy. Ale dla mnie ważne są właśnie te intencje - czy
      ta osoba chciała dobrze? czy moze z satysfakcją mnie zraniła?

      Jeżeli ten ktos miał rację, a tobie jest po prostu przykro, to
      poczekaj, te emocje kiedyś miną. Jeżlei natomiast zranił i jeszcze
      nie miał racji, to porozmawiaj i wytłumacz swoje racje. Żeby ten
      gniew nie urósł do niebotycznych rozmiarów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka