Witam wszystkich...
Pierwszy raz tu jestem (nie licząc kilku odpowiedzi na posty innych) ...ale
pierwszy raz z własnej inicjatywy....do tej pory tylko
czytałem...A pisze z tego samego powodu co wielu tu gdyż doświadczam także tej
samotności o której tu wielu pisało i może nie
będę pisał jak ona mnie bardzo przeszkadza bo wystarczy pierwszy lepszy post
załamanego "samotnika przeczytać i było by to
samo (mam na myśli opis emocji)...za to skupie się na przyczynie tego
faktu..otóż zaczęło sie niewinnie...studia związek z pewna
Ślązaczka (ja z Podkarpacia) ... obrona ... szukanie pracy rozpad
związku...jest praca!!!...i...co mnie tak uwiera w stopie?!! zaczynam
kuśtyka...i tu pominę 5 lat gehenny... teraz? 34 lata...pracujący...w czym
rzecz?... kiedy inni pracowali... po pracy rozrywka
towarzycho piwo...potem zakładanie rodziny... wesela...dzieci... ja w tym
czasie...też pracowałem ale zamiast tej reszty...to ciągle
rehabilitacje...zmagania z bólem...siedzenie w domu...jak było gorzej szpital
...poprawa..praca ....szpital.... poprawa...praca...i tak
minęło 4 lata...co się zmieniło? ....do bólu idzie się przyzwyczaić do tego ze
się kuleje też..ale do samotności nie...i popadałem w
depresje...lęki...aż nie wytrzymałem i miałem tego wszystkiego dość
i..".normalny" by się powiesił ...

skoczył z 10tego pietra..a ja
tego nie zrobiłem tylko... poszedłem do psychologa...teraz po kilku
miesiącach terapii lęki już nie są takie mocne...depresja znikoma
a raczej pozostały mnie kompleksy z powodu że z powodu chorób jestem teraz
innym człowiekiem... a właściwie kompleksy z
powodu chorób...no dobra pewno ciągle zadajecie sobie pytanie co to za
choroby...powiem na razie że leczę się miedzy innymi u
reumatologa...wracając do kompleksów to natura nie zrobiła mnie wysokim
umięśnionym brunetem, ponadto choroby
spowodowały dodatkowo ze kondycha u mnie jak u ...mógłbym u Spielberga zagrać
bez specjalnego
przygotowania zagrać więźnia Oświęcimia ale tak po 2 tygodniach pobytu bo przy
anorektykach to ja normalnie grubas

..typowy
niski chudzielec z poczuciem humoru...ale czy on ma szanse z bagaże chorób na
to czego wam wszystkim tu
brakuje?...fundamentalne pytanie które sobie często zadaje...i puki zadaje to
nie mam odwagi w ogóle pomyśleć o "poderwaniu
laski" - tak bym się określił pewno 15 lat temu...
... na koniec powiem ze terapeutka w tej kwestii poleciła mi poszerzać
znajomości..znając oczywiście dokładnie mój przypadek a
wam pisał nie będę bo już byście się znudzili czytaniem tego i cud będzie
jeśli ktoś doczyta mój post do końca...Może następnym,
razem dlaczego "poszerzanie znajomości jest teraz moim tez nie łatwym zadaniem...