koan111
22.03.13, 09:52
witam.piszę szukając ukojenia po stracie najkochańszej osoby,spotkała mnie ogromna tragedia miesiąc przed narodzinami naszego dziecka zmarł mój partner, to był koszmar.nie wiesz co masz robić, jak będziesz żyć, czy sobie poradzisz.niby jest ok, ale przychodzą tak koszmarne chwile,że można oszaleć.wszystkim się wydaje, że jestem silna, super sobie radzę, ale oni nic nie wiedzą, pewnie muszę sobie radzić, ale jak się jest z kimś klikanaście lat i nagle tacisz tą osobę i to w takich okolicznościach to masakra. trudno jest przyzwyczaić się do samotności, szczęście że dzieciątko zdrowe, wesołe. ale zastanawiam się codzinnie jak sobie poradzę w pracy, czy zostanę sama, czy ktoś zaakceptuje moje dziecko, modlę się do mojego partnera żeby mi pomógł, bo zwarjuje.