Witam!
Po pierwszym badaniu ABR u naszego syna wyszedł niedosłuch na 40dB. Miał już drugie ABR i ponoć wyszło to samo. Piszę "ponoć" bo nie było pani doktor i nie mieliśmy tego z kim skonsultować. Tyle co wiemy to wiemy od pani technik, że nie jest gorzej jak ostatnio, ale że puszczała małemu dźwięki na innych częstotliwościach. Generalnie pani protetyk, która robiła odlewy stwierdziła, że należy go aparatować, bo może mieć problemy z wyłapaniem wyraźnym mowy. No więc aparaty odbieramy w styczniu. A od kilku dni mały śmieje się na głos. Tyle tylko, że jest to śmiech nie taki sam od siebie tylko jak go rozśmieszam, np. dziś imitowałam kichnięcie i mały śmiał się na głos, zaczęłam się zastanawiać, czy śmieje sie głośno bo sam siebie słyszy i mu się to podoba? Czy może jest to raczej odruch niekontrolowany? Zaczęłam się też zastanawiać, czy może śmieje się tak bo mnie słyszy? Te moje pseudo kichnięcia? (pani protetyk twierdziła, że mowy ludzkiej to on raczej nie słyszy

) Więc zaczęłam wykonywać tę samą mimikę twarzy jak przy tym moim pseudo kichaniu tylko nie wydawałam z siebie dźwięków. Mały patrzył z zaciekawieniem, ale nie było większej reakcji, a jak dodałam dźwięk i powiedziałam "apsik!" to zaraz zaczął się śmiać. Czy możliwe, że mnie słyszy? Czy to tylko ja widzę to co chciałabym zobaczyć? No i jak to jest z tym głośnym śmianiem się. Wiadomo, że dzieci nawet głuche będą głużyć, ale czy będą śmiały się na głos? Jak to było u was?