Dodaj do ulubionych

Czy ktoś zna książki Wioletty Piaseckiej?

23.05.11, 20:10
Przyszło dziecko ze szkoły i dowiedziałam, się, że jutro będzie spotkanie z autorką książek i mam dać 20 zł bo będzie można kupić książki w szkole. Forma już tu była omawiana, dziecko ma 6 lat, więc raczej samo nie oceni. Ja nie znam tej autorki. Mógłby ktoś kilka zdań napisać?
Obserwuj wątek
    • abepe Re: Czy ktoś zna książki Wioletty Piaseckiej? 23.05.11, 20:36
      Czyżby to była pani znana nam z widzenia z targów?

      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/5e/Wioletta_Piasecka_%282008%29.jpg/220px-Wioletta_Piasecka_%282008%29.jpg
    • abepe Re: Czy ktoś zna książki Wioletty Piaseckiej? 23.05.11, 20:41
      Z ciekawości zerknęłam w google:

      www.drozd.pl/autorzyksiazek.htm
      • abepe Re: Czy ktoś zna książki Wioletty Piaseckiej? 23.05.11, 20:44
        O! www.drozd.pl/wydawnictwo.htm

        Myślę, że musisz dać dziecku z 50 zł.
        • mamalilki Re: Czy ktoś zna książki Wioletty Piaseckiej? 23.05.11, 20:47
          Hmmm, jakby to powiedzieć, zastanawiam się czy W OGÓLE dać dziecku JAKIEKOLWIEK pieniądze, bo z różnych powodów wydaje mi się to chybionym pomysłem...
      • mamalilki Re: Czy ktoś zna książki Wioletty Piaseckiej? 23.05.11, 20:45
        Tak, poczytałam, nawet znalazłam oficjalną stronę:
        www.wiolettapiasecka.pl/pl/aktualnosci
        Tak myślałam, że może ktoś miał w ręce na żywo. A wróżka z targów wydaje mi się że była z księgarenki poznańskiej, ale mogę się mylić.
        • abepe Re: Czy ktoś zna książki Wioletty Piaseckiej? 23.05.11, 20:47
          Nie, wróżka miała własne stoisko, naprzeciw wejścia głównego:))
          • mamalilki Re: Czy ktoś zna książki Wioletty Piaseckiej? 23.05.11, 20:55
            A, to przeoczyłam. Taka okazja powtórzy się jutro, ale ja znów nie wezmę udziału, za to Lilka weźmie, więc wolałabym wiedzieć... Co prawda już poczytałam fragmenty na stronie, więc trochę już wiem.
    • zona_mi Nie. 24.05.11, 10:10
      Skusiłam się na jedną książkę z bajkami tej autorki i nie jest to literaturą, którą polecałabym.
      • mamapodziomka Re: Nie. 24.05.11, 16:34
        "Ogródeczek Martusi" - wstrzasnal mna dreszcz...
        • kazia4 Re: Nie. 24.05.11, 18:00
          A tam, zaraz "dreszcz":P Cudne to niesamowicie: Baśnie jej niosą w sobie przesłanie, zmuszają do refleksji. Praca, poszukiwanie prawdy, zwycięstwo dobra nad złem to tylko nieliczne wartości wynikające z treści. Ktokolwiek sięgnął po jedną z baśni z pewnością przeczyta następne. Utwory zawierają dużo ciekawych dialogów:)
          (I z tego powodu ja nie sięgam, bo jeszcze bym się wciągnęła i kupiła całą serię:P)

          Myślę, że "pisarka-wróżka", która niedawno obroniła pracę na UWM w Olsztynie z zakresu rachunkowości i zdobyła tytuł Księgowego Polskiego to nietuzinkowa postać i wie, jak wyciągać "pieniążki".
          A swoją drogą - taki "mam dać 20 zł" brzmi nie bardzo... Rozumiem, że to nie obowiązek, ale jak większość dzieci kupi, to pozostałym może być przykro. Czy szkoła nie powinna raczej darować sobie tego typu "spotkań z autorami"? :/
          • mamalilki Re: Nie. 24.05.11, 20:05
            No właśnie. Mnie się też nie spodobało że "mam dać". Kiedy Lilka poszła spać zrobiłam rozeznanie i postanowiłam pieniędzy nie dać, ale też rano nie było czasu na rozmowę o tym. Skończyło się także mała kupiła sobie książeczkę z kieszonkowego (za 10 zł, akurat tyle miała) z opowiadaniem, które wcześniej czytała pani. Opowiadanie jej się bardzo podobało, ilustracje także.
            No i teraz pyta, czy mi się podoba i czy dobrze zrobiła że sobie kupiła sama tę książkę? A ja popieram kupowanie książek z kieszonkowego, a książka jest tragiczna. Lilka jest dumna z zakupu, z dedykacji, sama sobie czyta (bardzo popieram). I co, mam jej szczerze powiedzieć co myślę? Chyba za kilka lat jednak? Bo jak się zastanowić, to moja szczera opinia nic sensownego nie wniesie. Jak byście zrobiły?
            • steffa Re: Nie. 24.05.11, 20:19
              Powiedziałabym dziecku oględnie, że mnie akurat się nie podoba, ale główną rozmowę przeznaczyłabym na spotkanie z wychowawczynią i/lub dyrekcją. Spotkania - TAK, sprzedaż dzieciom w szkole lub przedszkolu - NIE. Myślę, że znalazłby się na to nawet jakiś przepis.
              • mamalilki Re: Nie. 24.05.11, 20:22
                Dopiszę do listy wyjaśnień, dlaczego przenoszę dziecko do innej szkoły. Lista jest dłuuuga.
            • tattarak Re: Nie. 24.05.11, 20:21
              mamalilki napisała:
              I co, mam jej szczerze powiedzieć co myślę? Chyba za kilka lat jednak? Bo jak się zastanowić, to moja szczera opinia nic sensownego nie wniesie. Jak byście zrobiły?

              Ja bym sugerowała opcję "za kilka lat" :)
              • mamalilki Re: Nie. 24.05.11, 20:25
                No właśnie taką strategię przyjęliśmy. W końcu już mieliśmy kilka koszmarków i krzywda się dzieciom nie stała. O ile tylko nie będzie jej się śniła łkająca Małgosia i łkająca Magdalenka to w porządku...
              • steffa Re: Nie. 24.05.11, 20:29
                A tak przy okazji, fascynuje mnie, jak ludzie tworzą sobie biografie wielkie i wspaniałe.
                Weszłam bowiem na stronę, którą zalinkowała abepe i tam przeczytałam o ilustratorce:
                Wysmakowane poczucie koloru, fantazja oraz wspaniała technika sprawiają, że obrazy artystki spotkać można w wielu galeriach na całym świecie. Źródło Szukałam w internecie, choć jednej galerii na całym świecie i nie znalazłam. Myślicie, że nie obwieszczają tego faktu (posiadania)?
                • abepe Re: Nie. 24.05.11, 21:30
                  Wiemy przynajmniej w jaki sposób Autorka Wioletta Piasecka od października 2003 do dziś odbyła ponad 800 spotkań autorskich na terenie całego kraju od Władysławowa po Bielsko-Białą.

                  Ja także myślę, że przydałaby się rozmowa z dyrekcją, ale jeżeli chcesz Lilkę przenieść to nie ma sensu. Ja, w każdym razie, zrezygnowałam, to najczęściej strata czasu. Chyba, że miałabyś poparcie innych rodziców. Ja się dzisiaj przekonałam jednak, że rodzicom najczęściej przeszkadzają inne sprawy niż mnie. Gdy chciałam na przykład walczyć o możliwość zostawiania podręczników w szkole - nie miałam poparcia. Myślałam, że rodzice się boją rozmawiać. A dzisiaj dowiedziałam się, że matki chodzą na skargę do nauczycielki, bo jedna zadziorna dziewczynka powiedziała drugiej pyskatej, że jest głupia. I matka "głupiej" poszła na skargę, chociaż jej córka kilka dni wcześniej powiedziała tej drugiej coś innego niemiłego. Z takimi ważnymi sprawami chodzą, na inne tematy nie rozmawiają. W sumie - może łatwiej skarżyć na cudze dziecko, niż podważać zasady ustanowione przez nauczycielkę?
                  W naszej szkole był kiedyś pan z jakiegoś wydawnictwa "edukacyjnego". Dzieci dostały po książce i miały na drugi dzień przynieść pieniądze. Wychowawczyni kazała im przekazać, że to ćwiczenia, które będą mogli robić, jak będzie im się nudzić. Oddałam od razu, bez oglądania. Nie będzie mi nikt wciskał czegokolwiek przez dziecko.
                  Ale takie praktyki są powszechne. Mój mąż na studiach miał praktyki w bardzo dobrej szkole i tam też były takie handelki.

                  • mamalilki Re: Nie. 25.05.11, 00:37
                    Jasne że nie mam poparcia. Rodzice w klasie dzielą się na tych, którzy uważają mnie za wariatkę i na tych, których nic nie obchodzi, więc moje poglądy także nie.
                    Nie rozumiem. Kiedy robiliśmy spotkania w przedszkolu to rada rodziców podejmowała decyzję, które książki kupujemy, żeby dzieci miały z dedykacją i tyle. Do tego nie trzeba skończyć wyższych studiów, żeby wymyślić, że sześciolatkom się nie rozstawia straganu.
                    • steffa Re: Nie. 25.05.11, 02:06
                      Gdyby na tym straganie było co innego, nie książki, ludzie by się burzyli. Wydaje się, że wciskać każdy produkt pod hasłem 'książka' to już wolno bez pytania. Jakoś do ludzi nie dociera zasada - dzieciom nie sprzedajemy.
                • uccello Re: Nie. 24.05.11, 22:48
                  > Wysmakowane poczucie koloru, fantazja oraz wspaniała technika sprawiają, że
                  > obrazy artystki spotkać można w wielu galeriach na całym świecie.
                  htt> p://www.drozd.pl/autorzyksiazek.htm Szukałam w internecie, choć je
                  > dnej galerii na całym świecie i nie znalazłam. Myślicie, że nie obwieszczają te
                  > go faktu (posiadania)?

                  Się boją normalnie ! Wchodzi taki jeden z drugim do pokoju -sejfu, i pasie oczy, pasie, łzy wzruszenia po zagranicznych polikach mu lecą, nikomu nie sprzeda...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka