chaber69
07.11.14, 12:05
Po dłuższej nieobecności na forum (i zaległościach w nowościach wydawniczych, co przyznaję bez bicia i przepraszam - postaram się poprawić) zwracam się o pomoc, a głównie o wyrażenie opinii. Kupiliśmy teraz dużo książek dla dzieci i młodzieży z dotacji Biblioteki Narodowej. Część wzięłam do domu na warsztat, żeby przeczytać, ale jest ich tyle, że starczy mi jeszcze na długo.
Pytanie mam wobec tego: czy już czytaliście książki o Ziuzi autorstwa Prześlugi Maliny? Widziałam ja tylko w sieci, znaczy książkę i nie miałam pojęcia, że jest tak wielka. Okładka pierwszej części nieodmiennie kojarzy mi się z polska Pyzą, ale to takie skojarzenie tylko kolorystyczne. Muszę wziąć obie części do domu i przestudiować. Może już ją czytałyście i mogłybyście się podzielić opiniami?
A wczoraj zabrałam się za Gortata "Ewelinę i czarnego ptaka". W sumie nie wiem czego się spodziewałam - z opisu wychodziło coś na kształt "Serii Niefortunnych Zdarzeń", ale jak dla mnie seria tych zdarzeń w "Ewelinie..." nieco przekroczyła granicę. Bohaterka ma 8 lat, książka nie jest gruba, więc teoretycznie dla dzieci młodszych się nadaje. Tyle że autor konsekwentnie uśmierca bohaterów związanych z bohaterką - uśmierca chłopca, który ma defekty fizyczne, które odstraszają ludzi, którzy z kolei myślą, że nie umie mówić lub jest nie całkiem rozgarnięty. Chłopiec próbuje pomóc bohaterce, znajduje z nią wspólny język. Sama bohaterka jest otoczona przez dorosłych, którzy w znacznej większości dybią na jej majątek. Jest pastor dość chwiejny pod względem moralnym. Ale nic to - czytam dalej - jednak jak doszłam do sceny usypiania małego szczeniaczka, którego bohaterka dostała w prezencie od jednego z niewielu dorosłych (a w zasadzie jedynego), który był w miarę normalny, to myślałam, że odpadnę. To głównie dlatego, że często bardziej wolę zwierzęta niż ludzi. I jak autor wytłumaczył konieczność uśmiercenia psa? Tym, że choć bohaterka ma do dyspozycji majątek, to może go wydawać tylko na swoje potrzeby, więc nie może utrzymywać pieska, bo na niego nie wolno wydawać pieniędzy. Końcówkę przeleciałam już pobieżnie, bo w małym szoku byłam. Może tam na końcu jest jakaś metafora, która tłumaczy potrzebę takich przejść w życiu dziecka, ale po co? Co gorsza kupiliśmy też drugi tytuł Gortata z serii "Lepiej w to uwierz" - tytuł w stosunku do treści uważam za niemądry - i już się boję, co autor zapoda mi w drugiej książce. Kompletnie zmarnowane pieniądze, ot co.
Oczywiście może okazać się, że dzieci odbiorą tę książkę zupełnie inaczej, ale na pewno nie będę jej polecać.