martheatre
19.02.06, 12:12
Dziś wyciągnełam, jak się okazało, asa z rękawa. Mój syn choruje od paru dni i
w akcie desperacji postanowiłam wyjąć z szafy pierwszy tom Pożyczalskich,
który przywiozłam ze swojego rodzinnego domu. Mimo małej ilości obrazków, co
dla mojego prawie-czterolatka jest nadal duuużym minusem, świat "pod podłogą"
wciągnął go bardzo. Zaśmiewał się, z nieufnością spoglądał w szpary w
parkiecie. Zasnął dopiero około 60. strony , a ja z kubkiem herbaty z miodem
zastanawiam się nad zajęciam z emisji głosu. (Oj boli gardło, boli!)
POLECAM i PRZYPOMINAM o Pożyczalskich, zdaję się nieco przykurzonych i
zapomnianych, ... a może się mylę.