Dodaj do ulubionych

"Powiedz komuś"

20.10.06, 20:40
Wpadła mi w ręke książeczka, zdecydowanie dla młodszych dzieci pt."Powiedz
komuś". Wyliczone sa w niej rzeczy, ktorych robić nie wolno i o ktorych
trzeba kogos powiadomić. Na stonach sa duze ilustracje z jednym zdaniem - Nie
wolno... i tu napisane , czego nie wolno. Komentarz, nieco dłuzszy, jest
tylko na początku części.
Czego nie wolno? M.in. plotkować, rozbierać dziecka (na rysunku nagie dziecko
i dorosły), okłamywać dzieci, wywozić śmieci do lasu. Jest też wiele
słusznych zaleceń. Ale jednak te wymienione trochę mną wstrzasnęły.
Książeczka jest wyraźnie dla małych dzieci. A małe dziecko czasem jest
rozbierane przez dorosłego - nie ma tu wyjaśnień, ze rodzicom czy opiekunom
wolno przed snem czy do badania dziecko rozebrać. Zakaz plotkowania wydaje mi
się w ogóle absurdalny (i czy dziecko ma donieść, ze kolega plotkuje?). A
zakaz kłamania dzieciom? Jestem zwolenniczką mówienia dzieciom prawdy, ale
wybaczcie - nie każdej i nie bezwzglednie, pod groźba donosu. Czasem
(przyznaję, rzadko)okłamanie dziecka jest koniecznością. Zastanawia mnie też,
ile paroletnich dzieci wywozi śmieci do lasu. Albo samotnie chodzi do lasu i
widzi ludzi wywożących śmiecie. A wiec spotyka się z tym zjawiskiem raczej w
przypadku, gdy winowajcami są jego rodzice. i co? Komu ma o tym powiedzieć?
Czy wychowujemy małych Morozowów?
Słowem - czepiam się, ale bardzo odradzam.
Obserwuj wątek
    • zona_mi Re: "Powiedz komuś" 21.10.06, 11:49
      Mam zupełnie odmienne zdanie na temat tej książeczki. Postrzegam ja raczej jako
      pretekst do rozmowy, a nie lektury do samodzielnego czytania i brania dosłownie
      wszystkiego co tam napisano.
      Z moją, wówczas siedmiolatką, czytywałyśmy "Powiedz komuś" i to było impulsem
      do dłuższych rozmów na temat tego co wolno i czego nie wolno dzieciom oraz
      dorosłym.

      > Książeczka jest wyraźnie dla małych dzieci.

      Nie upierałabym się przy tym stwierdzeniu.

      > A małe dziecko czasem jest rozbierane przez dorosłego - nie ma tu wyjaśnień,
      ze rodzicom czy opiekunom wolno przed snem czy do badania dziecko rozebrać.

      Rolą rodzica jest wyjaśnienie tej kwestii - jeśli przeczytałyśmy, że nie wolno
      rozbierać dzieci, to nie było sygnałem, że nigdy i w żadnej sytuacji (u
      lekarza, przed kąpielą) tylko dotyczy to obcych, "dobrych wujków" itp. - o tym
      t.r.z.e.b.a rozmawiać.
      Taki zakaz wywożenia śmieci do lasu może znów być sygnałem dla rodziców ;) Choć
      nie wiem czy ludzie, którzy to robią kupiliby dziecku taką książeczkę, albo ją
      sami przeczytali.
      W moim przekonaniu "Powiedz komuś" zasługuje na uwagę i polecam ją każdemu.
      • verdana Re: "Powiedz komuś" 21.10.06, 18:22
        Czyli jest to książka dla dzieci rodziców, które tej ksiązki nie potrzebują.
        Jeżeli nie można jej czytać samodzielnie, to znaczy, ze rodzice, którzy
        postepuja źle (a i takie przyklady można znaleźć w tej książeczce), nigdy jej
        dziecku nie przeczytają.
        Dla mnie ta książeczka byla o wiele za dziecinna dla 7-latka. Szacowalabym ja
        raczej na 5-6 lat. No i czy naprawdę nie wolono dzieciom plotkować?
        • pszczolamaja Re: "Powiedz komuś" 21.10.06, 23:19
          Plotkować zapewne wolno, w każdym razie nie jest to prawnie zakazane, ale
          pytanie fundamentalne brzmi chyba w tym wypadku nie, czy mi wolno, tylko, co z
          tego wynika. Wiele wolno, a niewiele przynosi dobre owoce. To chyba kwestia
          tego, o co nam w wychowaniu chodzi. Ja nie powiem dziecku "nie wolno ci
          plotkować", tylko pomogę zrozumieć, jakie to może mieć negatywne skutki.
          Trudno wymagać, by autorzy pisali książki po uprzednim zdobyciu absolutnej
          pewności, że trafią one do danego adresata, czyli kogoś, kto "powinien je
          przeczytać". Książka to nie ulotka, którą się zostawia np. w poczekalni u
          lekarza.
          • verdana Re: "Powiedz komuś" 21.10.06, 23:27
            A moim zdaniek, ksiązka ktora zawiera rzeczy, ktorych absolutnie ,
            stuprocentowo "nie wolno" (Nie wolno fotografować nagich dzieci, dotykać dzieci
            miedzy nogami, lizać i próbowac nieznanych substancji", nie powinna
            jednoczesnie zawierać wskazań bardzo wątpliwych.
            Bo w takim razie albo plotkowanie jest równie naganne jak molestowanie
            seksualne, albo molestowanie seksualne jest równie watpliwie naganne co
            plotkowanie.
            Uwazam, ze w sprawach tak waznych dziecko powinno dostawać jasne przeslanie. Co
            innego "nie wolno" - sprawy jednoznacznie złe, o ktorych trzeba koniecznie
            powiedzieć komus zaufanemu, a co innego pewne naganne (albo i nie) zachowania.
            • gopio1 Re: "Powiedz komuś" 22.10.06, 19:33
              Moze sie myle, bo ksiazke wpadla mi w rece kilka miesiecy temu i zdolalam ja
              tylko przekartkowac, ale cos mi sie wydaje, ze te zakazy byly podzielone na
              kilka roznych grup - takze pod wzgledem waznosci - i plotkowanie zdecydowanie
              nie znalazlo sie w tym samym co molestowanie seksulane.
              • zona_mi Re: "Powiedz komuś" 22.10.06, 20:03
                To prawda.
                W części: Nasz świat jest bardzo ważny i trzeba go szanować, znalazł się m.in.
                zakaz wywożenia śmieci do lasu.
                Plotkowanie (i nie tylko) jest w części: wszyscy ludzie są bardzo ważni i
                trzeba ich szanować.
                Dotykanie i rozbieranie znalazło się w części: Twoje ciało jest bardzo ważne i
                wszyscy muszą je szanować.
                Ponadto w każdej części są propozycje zajęć z dziećmi, dotyczące tych
                konkretnych rzeczy.

                Po raz kolejny przejrzałam "Powiedz komuś" i utwierdziłam się w przekonaniu, że
                to mądra i wartościowa książka.
                • verdana Re: "Powiedz komuś" 22.10.06, 20:31
                  To dobra książka, pod warunkiem, że nie wpadnie dziecku w ręce. Dobra, jako
                  podstawa do rozmowy. Zla - jeżeli dziecko samo ją zacznie czytać.
                  A przy tym szatę graficzna i tekst ma przeznaczone do samodzielnego czytania.
                  Widzę tu poważną sprzeczność.
                  Nie mówiąc już o takim drobiazgu, ze plotki nikogo nie krzywdzą. Krzywdzi
                  oszczerstwo, a nie rozmawianie o innych ludziach.
                  • zona_mi Re: "Powiedz komuś" 22.10.06, 20:59
                    Książkę można i powinno się czytać razem.
                    Dziecko widzi obrazki i krótkie komunikaty dużym drukiem, czyli to co ma być
                    przekazem dla niego, zaś drobnym drukiem napisano informacje dla rodziców,
                    mające być pomocą, wskazówkami do rozmowy.
                    Nie widzę tu sprzeczności.
                    A czym jest plotka? Najogólniej mówiąc? Jeśli zaś wejdziemy w szczegóły - można
                    dziecku wytłumaczyć różnicę między plotką krzywdzącą, a niewinną paplaniną o
                    osobach nieobecnych.
                    • pszczolamaja Re: "Powiedz komuś" 22.10.06, 21:55
                      Jedno trzeba Ci przyznać, Verdano: nie wiem, czy świadomie czy nie, ale swoimi
                      wypowiedziami prowokujesz do sięgnięcia po książki, szczególnie te, które
                      stanowczo odradzasz ;-) Czyżby to była taka przewrotna metoda? Po przeczytaniu
                      (i podarowaniu 11-latce, której niedawno zmarł ojciec) książki "Kira, kira" nie
                      spocznę, nim nie dopadnę tej (nie)szczęsnej "Powiedz komuś".
                      • verdana Re: "Powiedz komuś" 23.10.06, 10:00
                        Możliwe, bo pewnie mamy inne metody wychowawcze.
                        Uważam, ze o pewnych rzeczach dziecko powinno koniecznie komuś powiedzieć. Ale
                        nie będę wychowywać dziecka na kogoś, kto koniecznie musi donieść dorosłemu o
                        tym, ze kolezanka plotkuje, tata wywozi smiecie do lasu, a Grzesiek się
                        przezywa.
                        • zona_mi Re: "Powiedz komuś" 23.10.06, 15:12
                          > Ale nie będę wychowywać dziecka na kogoś, kto koniecznie musi donieść
                          dorosłemu o tym, ze kolezanka plotkuje, tata wywozi smiecie do lasu, a Grzesiek
                          się przezywa.

                          Może właśnie dlatego trzeba tę książeczkę czytać razem z dzieckiem? Żeby mu
                          pomóc oddzielić ziarno od plew i wytłumaczyć, że jeśli coś napisano w książce,
                          to niekoniecznie trzeba to traktować dosłownie? Albo rozwinąć krótkie
                          komunikaty, jakie tu przedstawiono? Może rzeczywiscie nie wszystkie dzieci
                          wiedzą, że to co napisane to nie zawsze jest prawda i coś, co należy traktować
                          dosłownie... a tego rodzaju pozycja służy jako znakomity pretekst, zalążek
                          rozmów.
                          Co do plotkowania - cieszę się, że mogę z córką o tym rozmawiać, nie tyle w
                          kontekście wysłuchiwania skarg, ale choćby wyjaśniając jej, że plotkując może
                          kogoś skrzywdzić.
                          Zaś przezywanie dla wrażliwego dziecka może być - i często jest - dużym
                          problemem, którego nie musi przyjmować "bo tak", ale próbować temu zaradzić.
                          Uważam, że to istotne w wychowaniu. Moim.
                        • gopio1 Re: "Powiedz komuś" 23.10.06, 19:19
                          verdana napisała:
                          > nie będę wychowywać dziecka na kogoś, kto koniecznie musi donieść dorosłemu o
                          > tym, ze kolezanka plotkuje, tata wywozi smiecie do lasu, a Grzesiek się
                          > przezywa

                          Ale moze za to chcesz wychowac dziecko na kogos, kto nie plotkuje, nie wywozi
                          smieci do lasu i nie przezywa swoich kolegow?
                          Moze spojrz na to z innej strony?
                          • verdana Re: "Powiedz komuś" 23.10.06, 19:26
                            Wcale nie chcę wychowac dziecka na kogoś, kto nie plotkuje...
                            • gopio1 Re: "Powiedz komuś" 23.10.06, 19:33
                              A ja bym jednak nie chciała...

                              Za słownikiem języka polskiego:
                              Plotka - niesprawdzona lub kłamliwa wiadomość powtarzana z ust do ust,
                              najczęściej szkodząca czyjejś opinii.
                              • verdana Re: "Powiedz komuś" 23.10.06, 19:54
                                Przepraszam bardzo - jestem przeciw podawaniu kłamliwych wiadomości. Ale w
                                języku potocznym plotkowanie, to po prostu mowienie o znajomych i nieznajomych
                                ludziach - i dobrze i źle.
                                jasne jest, ze nie wszystko będzie sprawdzone. Normalna rozmowa towarzyska
                                polega, nie da się ukryć, zawiera elementy plotkarskie. Gdy mówimy, kto z kim
                                chodzi, to z kim zerwał, kto ubiera się ładnie, a kto wręcz przeciwnie...
                                Dowodów na to co mówimy, na ogół nie ma - to sa nasze opinie.
                                Alternatywą jest podawanie suchych faktów. Albo w ogóle nie mowienie o
                                ludziach - z nikim. Znam parę osób, ktore "nie plotkują". Nie plotkują zwykle
                                nie dlatego, że absolutnie nie interesuja ich inni ludzie. Znam dziewczynę,
                                która nie wie nawet, ile jej znajomi maja dzieci - to jej nie interesuje. czy
                                dziecko opowiadając nam, że Kasia w przedszkolu była niegrzeczna, - już
                                plotkuje, czy jeszcze nie?
                                A przede wszystkim - bezwzględny zakaz plotkowania zrównany z n.p. bezwzględnym
                                zakazem dotykania dziecka między nogami wydaje mi się absurdalny.
                                Jak by to wytłumaczyć? Jeżeli małemu dziecku mowimy , czego nie wolno
                                absolutnie, ostatecznie i jednoznacznie - to zakazów nie może być a/ za dużo,
                                b/ muszą one być bezdyskusyjne. Mieszanie zaleceń wychowawczych z zaleceniami
                                dotyczacymi elementarnego bezpieczeństwa wydaje mi się sporym błędem.
                                To tak, jakby w książce dla nastolatków postawić na jednym poziomie zakaz
                                zażywania narkotyków i jedzenia słodyczy. I jedno i drugie jest szkodliwe, a
                                jednak potraktowanie obu tych rzeczy tak samo - nie jest dobrym pomysłem.
                                • zona_mi Re: "Powiedz komuś" 23.10.06, 21:53
                                  > To tak, jakby w książce dla nastolatków postawić na jednym poziomie zakaz
                                  > zażywania narkotyków i jedzenia słodyczy.

                                  A gdyby w książce dla młodzieży zawarto oba te zakazy, ale w różnych
                                  rozdziałach, dotyczących - jeden żywienia, drugi używek, to już mogłoby być?
                                  Czy lepiej byłoby napisać osobne książki?
                                  Bo w "Powiedz komuś" plotkowanie i molestowanie ułożone są o szesnaście kartek
                                  (dwa rozdziały) od siebie.
                                  No i nadal nie rozumiem dlaczego nie można tego czytać z dzieckiem i wyjaśniać
                                  na bieżąco?
                                  • verdana Re: "Powiedz komuś" 23.10.06, 22:30
                                    Mozna czytać z dzieckiem, oczywiscie.
                                    Ale nie powinno dawac się dziecku do samodzielnego czytania - a książka sprawia
                                    wrażenie skierowanej bezpośrednio do dziecka.
                                    Gdyby ksiązka dla nastolatkw traktowała o najpoważniejszych
                                    niebezpieczeństwach , o których koniecznie trzeba powiadomić kogoś dorosłego,
                                    bo moga skonczyć się tragicznie - narkotykach, AIDS, jezdżenia samochodem po
                                    pijanemu, gwaltach - uważałabym za poważny błąd umieszczenie tamże rozdziału o
                                    słodyczach. Bo to banalizuje poważne niebezpieczenstwa.
                                    A ta ksiązka miesza sprawy bardzo ważne i potencjalnie niebezpieczne z
                                    błahymi.
                                    • zona_mi Re: "Powiedz komuś" 23.10.06, 22:55
                                      To chyba jednak jest kwestią indywidualnego odbioru, albo bliższego się
                                      przyjrzenia - pobieżne przerzucenie może nie wystarczyć.
                                      Bowiem na mnie nie sprawia wrażenia przeznaczonej do samodzielnego czytania
                                      przez dziecko. Choćby dlatego, że zawiera wyraźne wskazówki dla rodziców i
                                      wychowawców dotyczące tego, jak z niej korzystać.
                                      Bardzo dokładnie i szczegółowo napisano tam (str.46) w czym ma pomóc "wspólne
                                      czytanie, oglądanie i omawianie" tej książki. "Na początku każdej z czterech
                                      części (...)znajdują się propozycje, a zarazem szczegółowe sugestie, jak
                                      pracować z dziećmi, wraz z przykładami tematów."

                                      > Gdyby ksiązka dla nastolatkw traktowała o najpoważniejszych
                                      > niebezpieczeństwach , o których koniecznie trzeba powiadomić kogoś dorosłego,
                                      > bo moga skonczyć się tragicznie - narkotykach, AIDS, jezdżenia samochodem po
                                      > pijanemu, gwaltach - uważałabym za poważny błąd umieszczenie tamże rozdziału o
                                      > słodyczach. Bo to banalizuje poważne niebezpieczenstwa.

                                      Ale już o bulimii u koleżanki warto byłoby wspomnieć dorosłym, czy nie?

                                      > A ta ksiązka miesza sprawy bardzo ważne i potencjalnie niebezpieczne z
                                      > błahymi.

                                      W moim przekonaniu to nie jest książka do przeczytania i przyjęcia do
                                      wiadomości tego co tam zawarto jako misz-masz tematyczny. To pozycja którą się
                                      nie czyta, a czytuje, wraca, w razie potrzeby lub bez specjalnego powodu, aby
                                      porozmawiać o ważnych sprawach. Jako taka bardzo mi odpowiada i uważam, że
                                      spełnia swoje zadanie w stopniu co najmniej dobrym.
                                      • pszczolamaja Re: "Powiedz komuś" 23.10.06, 23:13
                                        A jeszcze jedno pytanie mi zaświtało: czy jest różnica między "powiedzieć
                                        komuś" a "donieść"? Czy jeśli mówię dzieciom, że widząc trzech chłopców
                                        bijących czwartego w ciemnym kącie mają o tym poinformować dorosłych, to daję
                                        komunikat "oczekuję donosicielstwa"? Czy gdyby dziecko po lekcji nt. ekologii
                                        powiedziało, zatroskane, nauczycielowi przyrody "proszę pani,a mój tata wywozi
                                        śmieci do lasu" - to będzie to donos? Czy my nie jesteśmy jakoś skażeni
                                        uwarunkowaniami historycznymi? Kontrola społeczna nie jest sama w sobie niczym
                                        złym.
                                        • hanula Re: "Powiedz komuś" 28.10.06, 21:34
                                          > A jeszcze jedno pytanie mi zaświtało: czy jest różnica między "powiedzieć
                                          > komuś" a "donieść"? Czy jeśli mówię dzieciom, że widząc trzech chłopców
                                          > bijących czwartego w ciemnym kącie mają o tym poinformować dorosłych, to daję
                                          > komunikat "oczekuję donosicielstwa"? Czy gdyby dziecko po lekcji nt. ekologii
                                          > powiedziało, zatroskane, nauczycielowi przyrody "proszę pani,a mój tata wywozi
                                          > śmieci do lasu" - to będzie to donos? Czy my nie jesteśmy jakoś skażeni
                                          > uwarunkowaniami historycznymi? Kontrola społeczna nie jest sama w sobie niczym
                                          > złym.

                                          Niezwykle ważka wypowiedź w kontekście niedawnych doniesień prasowych o czternastolatce, która popełniła samobójstwo po tym, jak była molestowana przy całej klasie i nikt jej nie pomógł, a także nikt nikomu o tym nie powiedział. Czy nasze dzieci potrafią odróżnić donos od poinformowania wyższej instancji, że komuś dzieje się krzywda?
                                    • pszczolamaja Re: "Powiedz komuś" 23.10.06, 23:06
                                      Verdano, nie szukajmy na siłę różnic. Mam wrażenie, że z grubsza wszyscy
                                      dyskutujący się zgadzają, że książka "Powiedz komuś" powinna być czytana w
                                      składzie dziecko + rodzic, że molestowanie to zachowanie bardziej krzywdzące
                                      niż plotkowanie, i że samo plotkowanie może być całkiem niewinną rozrywką
                                      towarzyską, a może być świadomym działaniem na czyjąś niekorzyść. I chyba nikt
                                      z nas tej drugiej "funkcji" plotkowania u dziecka nie będzie aktywnie
                                      rozwijał???? Taką żywię nadzieję...
                                      Poza tym, myślę, że trudno Ci wyrokować o moich metodach wychowawczych na
                                      podstawie kilku wypowiedzi o książkach ;-)
                                      I jeszcze jedno odczucie, które mi nieodparcie towarzyszy - jednak książka,
                                      która wywołuje takie dyskusje, jest w jakiś sposób wartościowa. Czy książki nie
                                      temu m.in. służą - aktywizacji umysłowej człowieka??? Gratulacje dla autorów ;-)
    • caca33 Re: "Powiedz komuś" 26.10.06, 11:34
      Dla mnie ta książka jest przykładem poczucia misji jej autorki. Wygląda na to,
      że zamierza psychologicznie edukować społeczeństwo i zaczyna od najmłodszych -
      pewnie wedle głębokiego przekonania, że psychologię wprost należy podawać
      dzieciom. To jest jakby dalszy etap po nadmiernym dydaktyzowaniu w literaturze
      dziecięcej (może lepiej w twórczości dla dzieci) - etap psychologizowania.
      Rzecz w tym, że aby przepracowywać z dzieckiem poruszane tam sprawy, należy
      przede wszystkim z nim rozmawiać. A tu autorka sobie wymyśliła, że dziecku
      jeszcze trzeba treści te wzmacniać obrazem (marnym w tym przykladzie zresztą.
      W moim przekonaniu więcej powinno być na rynku dobrych podręczników z
      psychologii rozwojowej (dobrych, tj. napisanych do rzeczy, do ludzi i dla
      ludzi - dla rodziców), aniżeli takich wytłoczyn, jakich przykładem jest ta
      książeczka - broszureczka.

      • abepe Re: "Powiedz komuś" 26.10.06, 19:50
        caca33 napisała:

        > Dla mnie ta książka jest przykładem poczucia misji jej autorki. Wygląda na
        to,
        > że zamierza psychologicznie edukować społeczeństwo i zaczyna od najmłodszych -

        > pewnie wedle głębokiego przekonania, że psychologię wprost należy podawać
        > dzieciom. To jest jakby dalszy etap po nadmiernym dydaktyzowaniu w
        literaturze
        > dziecięcej (może lepiej w twórczości dla dzieci) - etap psychologizowania.
        > Rzecz w tym, że aby przepracowywać z dzieckiem poruszane tam sprawy, należy
        > przede wszystkim z nim rozmawiać. A tu autorka sobie wymyśliła, że dziecku
        > jeszcze trzeba treści te wzmacniać obrazem (marnym w tym przykladzie zresztą.
        > W moim przekonaniu więcej powinno być na rynku dobrych podręczników z
        > psychologii rozwojowej (dobrych, tj. napisanych do rzeczy, do ludzi i dla
        > ludzi - dla rodziców), aniżeli takich wytłoczyn, jakich przykładem jest ta
        > książeczka - broszureczka.
        >



        Eeeeee, a gdzie tu psychologizowanie?? Jakiś prawidłowości psychologicznych czy
        mechanizmów Zubrzycka nie stara się przekazać. Z grubsza porusza temat spraw, o
        których według niej powinno się z dzieckiem rozmawiać, żeby umiało w pewnych
        sytuacjach odpowiednio zareagować. Nie wszystko, co napisze psycholog można
        nazwać psychologizowaniem.

        Mam te książkę. Nie jest to arcydzieło ale przypomina o pewnych sprawach.
        • pszczolamaja Re: "Powiedz komuś" 27.10.06, 00:18
          Na szczęście nie jest to forum pt. "Arcydzieła literatury dziecięcej i
          młodzieżowej", bo...smutno byłoby, tak pusto... ;-) Nadal uważam, że takie
          dyskusje generalnie książkom (i ich autorom) dobrze robią. Dobrze czy źle -
          ważne, żeby o książce mówili ;-))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka