verdana 06.02.07, 16:12 Pomocy! Czy coś ostatnio dobrego wyszło - chcę coś kupić 12-latkowi na urodziny i nic nie znalazłam. Preferowane książki obyczajowe. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
i2h2 Re: Coś nowego dla 12-latka 06.02.07, 16:29 Na kiedy? Bo coś mi chodzi po głowie, ale muszę sprawdzić - nie pamiętam ani tytułu ani autora ;-) Odpowiedz Link
monique251 Re: Coś nowego dla 12-latka 07.02.07, 00:20 czyli, że na urodziny wraca? :-)))) Odpowiedz Link
verdana Re: Coś nowego dla 12-latka 07.02.07, 10:22 Tak, nawet cukierki zabrał. Ale nadaj dręczy mnie myśl- skąd masz moja teczkę i pełen wywiad :) A gdzie Twoje dziecię jest? Mam nadzieję, ze to nie ono wczoraj ręke złamało? Odpowiedz Link
i2h2 Re: Coś nowego dla 12-latka 07.02.07, 10:28 Dwie mi chodzą po głowie, ale musisz znaleźć chwilę i je dokładnie przejrzeć w księgarni. Są tam watki, które mogą nie wzbudzić Twojego zachwytu. Ze straszych nieco "Martyn Pig": www.mediarodzina.com.pl/ksiazka.php?id=246 a z najnowszych "Muzyka, dziewczyny &śmiercionośny kogel-mogel" www.mediarodzina.com.pl/ksiazka.php?id=312 A jeszzce z bardzo starszych obie książki Jerry'ego Spinelli www.mediarodzina.com.pl/szukaj.php?s=Spinelli Ale tu jest ryzyko, że czytał. Odpowiedz Link
verdana Re: Coś nowego dla 12-latka 07.02.07, 13:40 No, może "Kraksę" kupię - i ta o martwym tacie też mi się podoba, tylko jakoś w MPiK-u nie widziałam. Ale będę szukać. Odpowiedz Link
i2h2 Re: Coś nowego dla 12-latka 07.02.07, 14:04 No popatrz - wybrałaś dokładnie te dwie, na które też bym się w pierwszej kolejności skusiła :-D Odpowiedz Link
i2h2 Re: Coś nowego dla 12-latka 07.02.07, 14:03 Jeszcze może "220 linii" Gutowskiej-Adamczyk: czytelnia.onet.pl/0,16936,0,1,nowosci.html Bardzo mi się ta książka podobała. Odpowiedz Link
pszczolamaja Re: Coś nowego dla 12-latka 07.02.07, 21:02 Mi nie, więc Verdanie chyba przypadnie do gustu ;-) Odpowiedz Link
i2h2 Re: Coś nowego dla 12-latka 07.02.07, 21:17 Pszczółko miła, a podasz argumenty? Bo dla mnie tam był jeden motyw z lekka nieprawdopodobny, a poza tym świetne. Pomijając to, że faktycznie nudno tu będzie, jak wy z Verdaną zaczniecie się zgadzać co do kropki ;-) Odpowiedz Link
verdana Kupuję!!!! 07.02.07, 21:38 Chyba jutro kupię tę książkę, zaintrygowałyscie mnie. Od dawna się przymierzam, chyba dojrzałam do decyzji, tylko nie wiem czy dziecku dam, czy sama przeczytam najpierw z niepohamowanej ciekawosci A propos książka. Kolega doniósł męzowi memu, że widział już moją książkę - wydawnictwo zapomniało mnie, drobiazg, poinformować, ze już wyszła. (Tu brzydki wyraz, niestosowny na tym forum). Ksiązki dzieciom nie polecam. Dorosłym w wypadku ciężkiej bezsennosci. Odpowiedz Link
i2h2 Re: Kupuję!!!! 07.02.07, 21:42 Dawaj - nie mogę czasem zasnąć o trzeciej po małej pacyfikacji Młodszej i potem chodzę nieprzytomna :P NB pierwsza część "220 linii" ("110 ulic" sie to nazywa) moim zdaniem o wiele gorsza. Odpowiedz Link
i2h2 Re: Kupuję!!!! 07.02.07, 21:44 verdana napisała: > A propos książka. Kolega doniósł męzowi memu, że widział już moją książkę - > wydawnictwo zapomniało mnie, drobiazg, poinformować, ze już wyszła. (Tu > brzydki wyraz, niestosowny na tym forum). Mam nadzieję, ze zapłacić nie zapomnieli (ewentualnie - nie zapomną)... Odpowiedz Link
verdana Re: Kupuję!!!! 07.02.07, 21:51 Nie żartuj... Ani przez chwile nie mieli zamiaru płacić! Nie te czasy, zeby za ksiązki placili, ciesz sie autorze, ze nie własnym sumptem wydajesz. Za pierwsza obiecali niegdyś 50 zł, ale w ratach - no i popatrz, nawet tego nie zapłacili. Najśmieszniejsze, że egzemplarze autorskie wlicza się do dochodu i trzeba płacić od nich podatek. Odpowiedz Link
pszczolamaja Re: Coś nowego dla 12-latka 07.02.07, 23:43 > Pszczółko miła, a podasz argumenty? O jejku, argumenty i argumenty. Po prostu autorka mi płaci drobną sumkę od każdego zachęconego czytelnika, a wiedziałam, że na Verdanę taki sposób podziała ;-) Tak serio - jak już wspominałam, nie mogę odnaleźć się w manierze polskich współczesnych autorów młodzieżowych. Denerwuje mnie sposób kreowania bohaterów - jak dotąd nie zetknęłam się z postacią nie-papierową, z krwi i kości. Zza bohaterów za bardzo mi autorzy "wystają", co czyni te książki takimi ... bo ja wiem? Pensjonarskimi? "220 linii" - taki otoczak, gładki, nic we mnie nie zostawił, zero osadu. Odpowiedz Link
verdana Re: Coś nowego dla 12-latka 08.02.07, 16:49 Oj, uważasz, bo nie zarobisz... chyba mnie zniechęciłaś... Odpowiedz Link
i2h2 Re: Coś nowego dla 12-latka 08.02.07, 22:33 Wiesz co, Pszczółko - Ty masz chyba jeszcze dzieci za małe;-) To nie ma być zarzut,ale myślę, że jeszcze obce Ci są mechanizmy zastanawiania się, jak by Twój syn się zachował w takiej sytuacji itp. Mnie np. po przeczytaniu tej książki męczyło pytanie, czy mój Piotrek też do tego stopnia jest izolowany od realiów obecnych i taki... hm... bezrefleksyjny (chodzi mi o tę sprawę z mieszkaniem na działkach). W wieku jest odpowiednim. I nadal pojęcia nie mam ;-) Może właśnie dlatego takie książki mi się podobają, bo mogę sobie podywagować, ewentualnie spytać, co on o tym myśli. Odpowiedz Link
pszczolamaja Re: Coś nowego dla 12-latka 09.02.07, 13:01 Wiesz co, Pszczółko - Ty masz chyba jeszcze dzieci za małe;-) To nie ma być > zarzut,ale myślę, że jeszcze obce Ci są mechanizmy zastanawiania się, jak by > Twój syn się zachował w takiej sytuacji itp. Może i tak? Moja opinia nt. "220 linii" wcale nie oznacza, że nie poleciłabym jej nastolatkom. Nie zawsze możliwa jest wielka uczta, czasem musi wystarczyć szybki obiad. Ta sprawa, którą poruszasz, z pewnością jest jedną z możliwych płaszczyzn percepcji. Być może kiedyś stanie się również i moją i wtedy przeproszę się z polską współczesną prozą młodzieżową. Tymczasem robię przymiarki do tej książki Gortata "Do pierwszej krwi". Znacie? Odpowiedz Link
abepe Re: Coś nowego dla 12-latka 09.02.07, 13:15 > Wiesz co, Pszczółko - Ty masz chyba jeszcze dzieci za małe;-) To nie ma być > > zarzut,ale myślę, że jeszcze obce Ci są mechanizmy zastanawiania się, jak > by > > Twój syn się zachował w takiej sytuacji itp. Ja się zastanawiam, co mogę zrobić już, żeby się mój syn przyzwoicie za 10 lat zachował. Które książki i jakie nasze (rodziców) zachowania mu w tym pomogą. Też niełatwo:) Czekam z pewną niecierpliwością na te czasy, gdy sięgniemy po takie książki. Na razie postanowiłam przy każdej wizycie w bibliotece dziecięcej jakąś książkę przyszłościową sobie wypożyczyć:) Odpowiedz Link
pszczolamaja Ale tu zaczyna się problem... 09.02.07, 23:22 którym można nowy wątek otworzyć - na ile literatura kształtuje nasze dzieci. W jakim stopniu to, co czytamy lub podsuwamy dzieciom dzisiaj, powróci echem w ich wyborach i decyzjach. Kurczowo poszukiwałam przed chwilą w myślach książki, która w ten sposób zaistniała w moim życiu i znalazłam jedną - "Kłębowisko żmij" F.Mauriaca, przeczytane w młodości wczesnolicealnej. Poza tym - niekoniecznie widzę przełożenie. Ja się zastanawiam, co mogę zrobić już, żeby się mój syn przyzwoicie za 10 lat > zachował. No, mnie frapuje również, jak pomóc synowi być przyzwoitym człowiekiem jutro, pojutrze i za tydzień ;-) Niełatwe. Odpowiedz Link
abepe Re: Ale tu zaczyna się problem... 11.02.07, 15:31 pszczolamaja napisała: > którym można nowy wątek otworzyć - na ile literatura kształtuje nasze dzieci. W > > jakim stopniu to, co czytamy lub podsuwamy dzieciom dzisiaj, powróci echem w > ich wyborach i decyzjach. Nie wiem, na ile kształtuje je literatura (nikt mądry nic na ten temat nie napisał?) ale mam nadzieję, że mogą je, choć trochę, kształtować rozmowy, do których literatura może być pretekstem. Czasem literatura może się przydać, gdy jeszcze jakaś sytuacja w życiu dziecka się nie przytrafiła (albo o tym nie wiemy) a mamy potrzebę, zeby akurat ten temat poruszyć. Nam się własnie przydarzyła taka rozmowa a propos "Bombika i Pralegendy". Grześ przejął się sytuacją, gdy grupa zwierząt utrudniała zycie i wykorzystywała młodszych kolegów. I zaczęłam szukać podobnych historii w innych książkach, nieco krótszych, bo "Bombik" zbyt wielowątkowy. Na razie wyciągnęłam "Hihopter". > No, mnie frapuje również, jak pomóc synowi być przyzwoitym człowiekiem jutro, > pojutrze i za tydzień ;-) Niełatwe. Może razem raźniej:)??? Odpowiedz Link
verdana Niedobrze Pszczołomaju, niedobrze.... 12.02.07, 16:37 Kupiłam ..i wysiadłam na stronie 157. Może przeczytam dalej, jesli ktoś mnie zapewni, ze dalej bedzie lepiej. Ale na razie zupełnie mi się nie podoba. Dla mnie to zbiór banałów. Jak dziewczynka jest biedna, to musi być najsympatyczniejsza w klasie i oczywiście oskarzona o kradzież. A jak już jest oskarzona, to zgodnie ze schematyem najblizsza przyjaciółka natychmiast w to wierzy i wyglasza 100% przewidywalne zdanie "Jej nie byłoby stać na cos tak drogiego" (uczyłam w szkole dla chuliganów, leni i lobuzów lat 9 i nikt tam, proszę panstwa, takiego zdania by nie wygłosił. Nawet niewychowana młodzież wie, ze pewnych rzeczy się nie mówi). Jak starszy brat, to musi być chamsko-rubaszny i podrywać młodszemu dziewczyny( swoja drogą nieprawdopodobne - facet ma 17 lat, a dziewczyna 13 i nawet na to nie wyglada). Matka wygłasza komunał za komunałem. Ojciec pracuje cały tydzień, to w niedziele usiluje odkupić swe winy kupujac synom w supermarketach drogie rzeczy. 13-latek musi pasjonować się deskorolka i perkusją. Szkoła wygląda jak ze snu Giertycha&Chylińskiej. Banda wrednych małolatów (swoja drogą, ciekawe skąd się biorą pozytywni bohaterowie, skoro cała młodzież jest taka okropna?), przemoc i do tego stado bezmyślnych, debilnych i sadystycznych nauczycieli (nie lubię szkoły i nie szaleję za nauczycielami, ale w takie natężenie złej woli i braku cienia wyczucia pedagogicznego nie wierzę). No i oczywiście największy bandyta musi mieć "drugą twarz", w gruncie rzeczy, jak się zapewne okaże dobry z niego człek, twórczy. Do tego główny bohater ma 13 lat na papierze, a zachowuje się jak sporo starszy. Pomijajac denerwujące mnie drobiazgi, takie np. jak to, ze w gimnazjum nie mowi się "Panie profesorze" do nauczycieli. Jeżeli uda mi się dobrnąć do końca, to może nieco zmienie zdanie, ale na razie jestem rozczarowana. Odpowiedz Link
pszczolamaja :-)))))))) 12.02.07, 16:41 W życiu bym piękniej nie uargumentowała! Spod palców mi to wyjęłaś. Odpowiedz Link
i2h2 Re: Niedobrze Pszczołomaju, niedobrze.... 12.02.07, 21:28 Dziewczyny, przeczytajcie w takim razie nową ksiażkę A.Tyszki "M jak dżeM" - ciekawa jestem, co wtedy powiecie ;-)))) A swoją drogą obydwie się na mnie (i na książkę) rzuciłyście, a ja biedna, samiutka... Verdana, a dasz synowi? Odpowiedz Link
bea-sjf Re: Niedobrze Pszczołomaju, niedobrze.... 12.02.07, 22:17 aż się boję przyznać ,że mnie się "Kraksa" podobała -pomimo "oczywistości" wlała we mnie taką dawkę optymizmu ,że się aż wzruszyłam .Córka stwierdziła ,że nudne ,oklepane ,a tak sobie chciałam pogadać ;P Odpowiedz Link
i2h2 Re: Niedobrze Pszczołomaju, niedobrze.... 12.02.07, 22:23 Nie bój się - one nie po "Kraksie" jadą, tylko po "220 ulicach" ;-) A skoro o "Kraksie" mowa, to czytałaś "Gwiazdę" tego samego autora? Z tym, że mnie ta ostatnia akurat, w przeciwieństwie do "Kraksy", prawie zdołowała. Odpowiedz Link
bea-sjf Re: Niedobrze Pszczołomaju, niedobrze.... 12.02.07, 22:30 i2h2 napisała: > Nie bój się - one nie po "Kraksie" jadą, tylko po "220 ulicach" ;-) wiem ,ale 1.Kraksa też miała być wśród prezentów ,2.podobnie można się przyczepić do schematycznego kreowania bohaterów czy realiów rodzinnych jak w 220 linii (nie czytałam ). > A skoro o "Kraksie" mowa, to czytałaś "Gwiazdę" tego samego autora? Z tym, że > mnie ta ostatnia akurat, w przeciwieństwie do "Kraksy", prawie zdołowała. "Gwiazdę" sobie nabędę dopiero (też się córce 12 urodziny zbliżają :)),bo w bibliotece nie ma . Odpowiedz Link